Dodaj do ulubionych

seks a hashimoto

18.10.12, 15:18
witam,

żona od wielu lat ma stwierdone wole hashimoto. leczy się. znaczy tego nie da się wyleczyć a starać się zaleczyć. jesteśmy od wielu lat małżeństwem, mamy po 35 lat, mamy 4 letnią córe.
rozchodzi się o problem seksu. nigdy nie był ani zbyt anmietny ani zbyt częsty. pare miesięcy temu postanowiłem zawalczyć o nasze małżeństwo. próbowalismy. żona się stara. w mojej ocenie zmusza. było wiele rozmów, łez, zrozumienia, kolejnych prób i nic. jest tragicznie. seks trwa 3-4 minuty, na siłe jest 2 razy w tygodniu, zero namiętności. czysta fizjologia. a nie o to chodzi.
mam pytanie, czy z tą chorobą mozna spróbować walczyć o seks?? czy jest się z góry skazanym na porażke?? lekarka mówi, e libido może być słabe, ale jego wogóle nie ma. strasznie kocham żonę, zależy mi na niej. ale brak seksu, bark bliskości, namiętności potrafi zniszczyć największą miłość. rozmawiamy dużo. mówimy sobie o wszytskim. dochodzimy do ściany. po porstu brak ochoty na seks.
czy mozna z tym wygrac???
Obserwuj wątek
    • nebiru Re: seks a hashimoto 18.10.12, 15:54
      Przypuszczam, że żona jest źle leczona.
      Taki odrzut od tych spraw (czyli kompletna obojętnośc) jest wtedy jak człowiek jest w głębokiej niedoczynności czyli brakuje hormonu.
      Jesli nasze fT3, fT4 sa poniżej 50% to przeważnie nic nas nie interesuje. No i tu nie chodzi tylko o seks. Jest kompletne zobojętnienie wobec wszystkiego i całego świata, jakby ten świat istniał obok nas a nas od niego dzieliła jakaś membrana. Może nie każdy tak ma, ale zdarza się.
      Z "leczeniem " hashi jest u nas tragedia, czyli uderzamy w mur niewiedzy i obojętności lekarskiej. Lekarz jak widzi TSH "w normie" to uważa że jesteśmy prawie zdrowi i niepotrzebnie zawracamy mu głowę a chory sądzi że tak juz ma być i wszystkie jego objawy zdrowotne i samopoczucie to skutek "starzenia się" i "nic się już nie da zrobić " z tym. Jest to oczywiście kompletna bzdura. ona powinna porobić badania i może zmienić endokrynologa. Szkoda tracić życie (bo ten letarg hashimotowy to nie jest życie ) z powodu głupoty lekarzy. zachęć ją do działania. My z hashi jesteśmy ja ta śpiąca królewna, niby zyjemy a nie zyjemy. Musisz obudzić tę swoją.
      • neluta Re: seks a hashimoto 19.10.12, 12:07
        Może namów ją na wejście na to forum, wpisanie wyników, lub zmianę lekarza. Mogę podpisać się pod tym co powiedziała Nebiru, dodam od siebie że jak mam poziom hormonów ok (i anemię opanowaną) to mam ochotę na wszystko, nawet większą niż nie które zdrowe koleżanki hi smile

        pozdrawiam i powodzenia

        P.S. Fajnie że próbujesz pomoc żonie, to bardzo cenne!
    • pies_z_laki_2 Re: seks a hashimoto 19.10.12, 12:57
      "Wole Hashimoto" - tego określenia używają lekarze bardzo starszej daty... Być może tu tkwi przyczyna takiego stanu twojej żony, bo jeśli jest "leczona" przez takiego właśnie lekarza, to pewnie ten mówi, że jej objawy "to nie od tarczycy" i nie próbuje nawet czegokolwiek z tym zrobić.

      Są tacy endokrynolodzy, którzy uważają, że nie dotyka się pacjenta, jeśli tsh nie przekracza poziomu 10... A u młodych kobiet tsh powinno być na poziomie 1, no niech będzie ok. 2.

      Równie ważne są hormony tarczycy (bo tsh to hormon przysadki), a tych pewnie endokrynolog nie sprawdza i nie kieruje się ich poziomem w ustalaniu dawki tyroksyny.

      Co więcej, Hashimoto ma wpływ na całą gospodarkę hormonalną organizmu!

      Dobra wiadomość jest taka, że przy odpowiedniej suplementacji dobre samopoczucie wraca, zainteresowanie światem wraca i libido też wraca smile

      Przyślij do nas żonę, albo podaj wyniki kilku ostatnich badań (w tym usg tarczycy) z datami i normami, zobaczymy co się uda z nich wywnioskować. (czy badaliście kiedyś niedobory, czyli poziom np. wit. B12, D3, ferrytyny, jonogram?)
    • nebiru Re: seks a hashimoto 19.10.12, 12:59
      I jeszcze jedno.
      U nas hashimotek (źle leczonych) wieczorem energii ubywa, poranek to jeden wielki koszmar gdy człowiek budzi się zdrętwiały i bardziej zmęczony niż był wieczorem.
      Trochę się odżywa ok 10 rano i czasami nawet energia człowieka rozsadza (sztuczny hormon się wchłonął i zaczyna działać). Po południu spadek energi i znów sztywnienie stawów, mięśni, bóle i brak chęci nawet na wejście do wanny ... Oczywiście w takim stanie jesteśmy my-źle leczone. Te leczone jak nalezy podobno żyją prawie normalnie, ale to już one musza napisać.
      • neluta Re: seks a hashimoto 19.10.12, 14:48
        Z tym poziomem energii to bym polemizowała, myślę że jest różny o różnych porach u różnych osób... wiele czynników na to wpływa. Ja czuję się w miarę ok do południa, ok 15-16tej mam zwykle kryzys poobiadowy i budzę się do życia (nie wiedzieć czemu) ok 18tej - jeśli mam rozjechane hormony, mam hormony na tip-top to zwykle wstaję wypoczęta, nawet mi sie leżeć nie chce - i potrzebuję max 6-7 godzin snu, a i spadków energii w ciągu dnia nie miewam często smile
        • nebiru Re: seks a hashimoto 19.10.12, 15:01
          Bo ja mam rzut choroby i mogę być obecnie w tym samym stanie co żona tego Pana wink)
          Tez miewałam kiedyś przypływy energii ok 18 i 1 w nocy oraz udawało mi się wstawać o 5 rano jak sportowcy na koksie. No ale to było gdy fT3 i 4 były około 50 %.
          Dlatego pisałam jak się może czuć człowiek na dnie smile
          Mam nadzieję że niedługo doszusuje do Twojego poziomu neluto smile. Pozdrawiam smile
          • milaemalka Re: seks a hashimoto 20.10.12, 00:13
            Seks na siłę jest bez sensu.Swiadczy o tym,że żona bardzo Cie kocha i robi to tylko dla ciebie.Osoby w niedoczynnosci nie mają siły na nic i jeśli o czymś marzą to o przytuleniu i zrozumieniu.Ale wszystko sie zmienia ,gdy wychodzi sie z niedoczynnosci.Wraca radosć zycia i chęć na seks również.Podaj wyniki,pomożemy smile
    • mazhashimoto Re: seks a hashimoto 22.10.12, 09:41
      wielkie dzięki wszystkim za rady i dobre słowo.
      żona szpera w internecie w temacie ale nie wiem czy natrafiła na tutaj. postaram się ją tutaj nakierować.

      będzie dobrze smile
    • procesor Re: seks a hashimoto 22.10.12, 10:03
      wiesz co, przeczytałam ten wątek i napisze coś innego niż chcące poznac wyniki żony koleżanki smile

      lata całe miałam niezdiagnozowane Hashi, miałam mnóstwo objawów których nie kojarzyłam, nie leczyłam się, bywało że ledwie zipałam

      ale nie miałam problemów z seksem
      albo inaczej - jeśli coś było nie tak to nie mam wątpliwości że nie miało to nic wspólnego z niedoczynnością, raczej z nieporozumieniami z mężem
      weź więc pod uwagę że choroba to zasłona dymna a przyczyna chłodu w sypialni jest gdzie indziej
      owszem, warto dobrze poprowadzić leczenie u żony ale oprócz tego może warto poszukać pomocy u specjalisty seksuologa

      mnie czasem przeraża zwalanie wszystkiego na tarczycę, nie przeginajmy
      też mam takie tendencje ale staram się brać pod uwagę inne przyczyny
      • muktprega1 Re: seks a hashimoto 22.10.12, 10:28
        Ja mam tak jak Procesor smile
        Chyba żona się zamknęła z jakiegoś tylko jej znanego powodu i nie chce może Ciebie zranić prawdą? Drąż nadal temat delikatnie, wróć do najlepszych Waszych czasów, jak się zachowywałeś, jaka była "oprawa", czułość, jakie pieszczoty lubi żona, co chciałaby zmienić w relacji, jakie ma marzenia? Czy otaczasz żonę czułością na codzień, czy tylko przed seksem? Pamiętaj, ze nie każda pieszczota musi kończyć się tym ostatnim, jest dobra metoda, kilka dni z rzędu sprawiać żonie przyjemność pieszczotami, a po kilku dniach będzie sama gotowa do czegoś więcej.
        Jeżeli sam z żoną nie znajdziesz rozwiązania, to żadne forum z obcymi ludźmi nie znającymi Was nie pomogą smile mogą co najwyżej wskazać kierunek, co innego z Hashimoto! Tu już konkretna wiedza wskazana smile
        W każdym mieście jest jakaś poradnia rodzinna - idźcie tam razem
        • neluta Re: seks a hashimoto 23.10.12, 09:51
          to fakt, że "seks u kobiety zaczyna się od rana" smile

          i że jeśli w związku coś nie halo to psychicznie się nie chce, ale skoro żona podejmuje próby mimo średniej chęci? Hm sama nie wiem.

          Nie macie tak, poważnie - że jak brak hormonów to libido jest zerowe? Pomijając układy damsko-męskie, stresy w pracy czy inne sytuacje?
          • bebelu Re: seks a hashimoto 23.10.12, 12:04
            Ja mam, a raczej miałam tak, że libido było zerowe tylko i wyłącznie z powodu hormonów. Jak hormony wracają do normy, to ochota na życie też. I nie mają na to wpływu stres, mąż, czy inne sprawy.
            Skoro się zmusza, to zależy jej na utrzymaniu związku (ze mną było podobnie - nawet na początku choroby myślałam o rozwodzie - co teraz jest dla mnie absurdalne, ale tak wtedy funkcjonowałam), tylko hormonalnie jest rozchwiana i wszystko ma utrudnione. Niech żona poda wyniki badań, myślę, że da się coś z tym zrobić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka