Dodaj do ulubionych

czy w innych krajach tak podchodzi sie do hashi?

06.04.13, 14:00
moze sa tu jakies inne hashiemigrantkizaczelam? zaczelam podpytywac moje niemieckie kolezanki (szukam jakiegos porzadnego endo) i okazalo sie, ze wiele z nim ma hashimoto i maja za soba niezle przygody.. olewano ich, ignorowano chorobe, mowiono, ze sa zdrowe. kazano nieraz odstawiac leki, zle interpretowano ich wyniki. specjaliscie okazywali sie idiotami (za przeproszeniem) widze, ze wiele z nich jest juz po latach znawcami w tym temacie i znaja swoje chorobe niemal na wylot, czuja kiedy trzeba zwiekrzyc dawke. nie wiem czy tak nie jest z innymi chorobami czy tylko z hashi? nie chce myslec ile lekarzy ignoruje inne choroby. tak chcialam sie tylko wygadac....
Obserwuj wątek
    • robak.rawback Re: czy w innych krajach tak podchodzi sie do has 06.04.13, 17:30
      tak samo zle w uk i usa,
      anglojezyczne fora sa pelne takiego samego narzekania co i tu
      • agcerz Re: czy w innych krajach tak podchodzi sie do has 06.04.13, 18:09
        W Belgii mało jest endo, ale moja jest całkiem sensowna, przede wszystkim słucha bez komentowania, interesuje się itd. Szukając endo kierowałam się zdaniem mojej rodzinnej, ale także tym, że ta właśnie endo pracuje w najlepszym (rankingi) szpitalu klinicznym w kraju. Stwierdziłam, że jak klinika, to będę kogoś interesowała, nie będą się mnie chcieli pozbyć. Ale najważniejsze jest to, że to rodzinna może mi wypisać dowolny lek i dowolne skierowanie na badania, nie potrzebuję specjalisty.

        Ten system (wyłącznie prywatna opieka zdrowotna, pacjent współpłaci za wszystko) funkcjonuje lepiej niż polski, podwójny. Dodatkowo leki dla przewlekle chorych są bardzo tanie, a w ub. tygodniu jeszcze potaniały.
        • malpazuza Re: czy w innych krajach tak podchodzi sie do has 06.04.13, 20:24
          ja również nie mam powodów do narzekań na mojego lekarza dostałam namiary na niego od koleżanki, która jest włoszką i też do niego chodziła .Przyjmuje na kasę chorych w szpitalu jest to jeden z dwóch największych szpitali klinicznych na świecie – Allgemeines Krankenhaus der Stadt Wien (AKH ) . W Austrii jest tak , ze nawet jak idzie się prywatnie do lekarza to kasa chorych zwraca ci chyba 80 %kwoty którą się zapłaciło dlatego czy idzie się tu prywatnie czy na kasę chorych to praktycznie to samo, lek na receptę nie kosztuje więcej jak 4,50 euro , na wizytę na usg czy okulisty , alergologa nie czeka się dłużej niż tydzień jak nie parę dni wiem , że np. masz prawo do 4 wizyt w roku na kasę chorych u okulisty i nie potrzeba na to skierowania . Jak idę z córkami do lekarza to pierwsze co to badają mocz jak nic nie wyjdzie z moczu to krew robią testy na grypę , nie podaje się tu bynajmniej u mojej lekarki na wszystko antybiotyku , często stosuje się leki homeopatyczne co mnie bardzo cieszy. Jeśli chodzi o endo to mój pomimo moich wyników ktore wszystkie były w normie nie olał mnie tylko zlecił kolejne badania powiedział, że to nie jest normalnie żeby tak się czuć ,przelicza tez ft3 i ft4 procentowo nawet mi to tłumaczył . W Austrii wiele osób choruje na tarczyce temat jest więc ogólnie znany . NIe szukałam żadnego forum tutaj o tarczycy wiec nie wiem czy narzekaja czy nie to chyba tyle .
          • muktprega1 Pytanie do malpazuza 06.04.13, 20:45
            Czy Koleżanka może się dowiedzieć, (czy może już wie) czy w Austrii są respektowane polskie recepty z racji unijnej? Pytam, bo podobno jest dużo tańszy t3, niż np Thybon w Niemczech.
            • malpazuza Re: Pytanie do malpazuza 06.04.13, 20:48
              Nie wiem ,ale musiałabym się dowiedzieć ,popytam i dam znać .
    • muktprega1 Re: czy w innych krajach tak podchodzi sie do has 06.04.13, 20:40
      Takie opisy kiepskiego diagnozowania znalazłam w książce z niemieckiego "Jak żyć z Hashimoto" którą napisała dr Brakebusch (sama choruje na Graves-Basedow) i prof. dr. Heufelder, wiec w Niemczech. Opisuje wiele przypadków pacjentów, tak samo ignorowanych, jak u nas. Prowadzą portal internetowy.
      Wydaje mi się, ze problem tkwi już w oficjalnej medycynie,a studenci mają bardzo niewiele godzin poświęconych tarczycy, po prostu temat marginalny
      • e-milia1 ale dlaczego tak jest? 07.04.13, 10:26
        nie rozumiem kurcze i to na calym swiecie. a okazuje sie, ze wiele ludzi ma poblemy z tarczyca. ludzie chodza do lekarza, maja problemy, leczeni sa na inne przypadlosci (bez efektu). mojej znajomej po latach dopiero zdjagnozowano niedoczynnosc. ja mialam szczescie, ze mam wrazliwego ginekologa, ktory od lat trul mi o tarczycy i kazal badac bo jak sam twierdzi, problem jest ignorowany. dobra kolezanka ma hashimoto od 18 lat i dopiero od niedawna ma porzadnego lekarza i interniste, ktorym ufa, ktorzy jej sluchaja. przedtem przechodzila stres i lazila od jednego lekarza do drugiego i kazdy ja olewal. co najsmiesniejsze, podczas ciaz gin niezbyt tematem sie interesowal i ignorowal ten problem. kurcze, jak mozna?
        • agcerz Re: ale dlaczego tak jest? 07.04.13, 11:12
          Jeśli chodzi o przyczyny, to w Pl ja winię system feudalny - lekarz jest bogiem, pacjent zasadniczo śmieciem. (Wiem, przesadzam, ale żyję 40 lat i spotkałam w tym czasie 3 czy 4 lekarzy kompetentnych i kulturalnych przy tym...). Dodatkowo teraz rodzinni są ubezwłasnowolnieni - tracą na wypisywaniu badań, więc ograniczają diagnostykę.

          W Be system jest przejrzysty - pacjent płaci za wszystko, potem dostaje zwrot (częściowy) od ubezpieczyciela. Więc jeśli chce badanie - niech je robi. W końcu jego boli.

          Dodatkowo jestem b. zadowolona z tutejszych pielęgniarek. Pobierają krew bardzo fachowo (w Polsce też miałam z tym przygody, bo przecież to moja wina, że mam cienkie żyły), wyniki mam w skrzynce w ciągu 2-3 dni, rachunek zwykle w ciągu 2 tygodni.
          • robak.rawback Re: ale dlaczego tak jest? 08.04.13, 00:44

            nie wiem z czego to wynika - objawy sa bardzo niejednoznaczne - przychodzi baba i narzeka ze tyje i jest zmeczona alb oma depresje - no i jaka diagnoza sie od razu nasuwa - hipohondria - idz babo do silowni albo do kina.
            ale tez jak sie patrzy na profilaktyke = rpzeciez latwiej zapobiegac niz leczyc - taka jest ideologia oficjalna co do wszystkich chorob - w praktyce nikt ci nie da skierowania na kompleksowe badania krwi zeby zaczac badac o co chodzi - chyba ze sobie pojdziesz i sam zrobisz prywatnie.
            no ale w sumie nawet jak zrobisz to itak lekarz by ci tylko zalecil tsh i na tej podstawie diagnozowal chorobe. wiec tez trzeba czytac zeby wiedziec jakie badania masz zrobic.

            mysle ze to jest jakies podejscie na bazie swiatopoglodowo/naukowo/szkielka i oka - zrobili wazne badanie - wynik krwi i cyferki wiec jak jest w normie to znaczy ze w normie. ja sie tez dopiero musialam nauczyc ze norma to nie wszystko - ze trzeba patrzec w ktorym miejscu tej normy, i tez patrzec na symptomy - mysle ze tez jest podejscie do pacjenta - pacjent to palant ktory nie wie co mowi.

            tez zastanawia mnie podejscie jak ktos mowi ze zaczyna sie zle czuc i postepuje to stopniowo - nikt mu nie wierzy dopoki nie padnie na twarz. z drugiej strony przy jakimkolwiek schorzeniu jesli sie diostaje leki czy np suplementacje witaminowa poprawa nastepuje nie skokowo w sekunde tylko przez dni, tygodnie albo miesiace - nikt nie oczekuje ze suplementacja np zelazem przyneisie efekt zauwazalny w ciagu 24 godzin - i jak sie przyjdzie do lekarza i mowi no tak teraz sie zaczynam leipej czuc stopniowo biorac te leki - to wtedy jest ok dobrze cieszymy sie - lekarz zadowolony ze terapia skutkuje - natomiast nie ma tego samego w druga strone - ze stopniowo sie komus zdrowie pogarsza.

            przeciez organy nie przestaja dzialac w sekunde - powiedzmy zawal nastepuje w sekunde niby bez objawow wczesniejszych, ale wiele innych chorob postepuje powoli. wiec powala mnie tok myslenia i rozumowania lekarski.
            ja zawsze tym wszystkim przemadrzalym konowalom co ignoruja tarczyce zycze wlasnie tego samego - problemow z tarczyca - niech zobacza jak to jest jak sie cos nie tak z nia dzieje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka