betabeta68
01.07.15, 19:24
Diagnoza: Hashimoto. Proszę o ocenę mojego przypadku.
Szukam też namiarów na dobrego endokrynologa w Żywcu ewentualnie w Bielsku-Białej.
Od kilku miesięcy objawy-przenikliwe uczucie zimna, zasypianie prawie na stojąco,omdlenia,szybkie zmęczenie nawet przy prostych czynnościach,kłopoty z pamięcią, potworne bóle głowy i kości, cukier raz niski ok.40-60 a raz 180, samopoczucie tak fatalne że psychika wysiadała, płaczliwość i bezradność,depresja, no i te kilogramy (2 mies=+10kg!).Ważę już 85 kg, mało jem a tyję.
Nadczynność leczona od 1987r do 1990,pierwsza ciąża w 1990- puchłam w oczach a buty nosiłam o 2 numery większe,nadwaga trzymała się 2 lata po porodzie mimo diety.Nagle waga sama zleciała,bez żadnej diety z 88kg do 64kg w ciągu 1,5 roku , czułam się dobrze,mogłam normalnie funkcjonować.
W 1998 druga ciąża - zupełnie inna, bez zbędnych kilogramów.Obie córki urodziły się zdrowe i o czasie.
Dziś wiem że te 8 lat różnicy między ciążami to efekt niskiej płodności przy chorobach tarczycy.
Od 1990 do 2002 była przerwa w braniu leków.Do 2000 czułam się naprawdę dobrze,ale dostałam potężną dawkę stresu latem 2000 i coś ruszyło.
W 2002 pogorszyło się tak,że szybko trafiłam do lekarza, USG wykazało guzek tarczycy - po 2 latach był wyleczony.
Kilka lat ciszy, byłam pełna energii.Jesienią 2013 dostałam 1dawkę stresu, po roku - kolejną i już się nie podniosłam.Teraz dokopało mi na dobre.
Myślałam że mi rozum odebrało, analizowałam wszystko co się ze mną działo.
Sama poszłam do psychiatry i poprosiłam o leki, okazało się że na umyśle jestem zdrowa i leków nie trzeba.
W maju udało mi się dostać do poradni schorzeń tarczycy w Żywcu (Medicus) , pani doktor na podstawie wywiadu dolegliwości oraz USG, TSH(wynik 1,49) i antyTPO(wynik74+) stwierdziła że mam Hashimoto, ale żadnych leków mam nie przyjmować, unikać jodu i nie jeździć nad morze.
Tylko tyle.
MAM NIE ROBIĆ NIC A NASTĘPNA WIZYTA ZA ROK. A ja czuję się coraz gorzej, nie mogę normalnie funkcjonować.
Może dożyję do tej wizyty.
Mam wrażenie że taka bezczynność skończy się fatalnie, choroba zniszczy tarczycę i operacja będzie nieunikniona.
Żadnych badań dodatkowych nie zleciła,ani FT3, ani FT4, nawet poziomu cukru,nic.
Jak żyć z takimi dolegliwościami rok do następnej wizyty? Nie stać mnie na prywatne wizyty i badania.
Czy tylko na podstawie USG,TSH i antyTPO można było postawić taką diagnozę?
Czy długotrwały silny stres ma wpływ również na choroby tarczycy (pośrednio)?
Czy ktoś na tym forum zauważył związek z rozwojem tej choroby jako skutek długotrwałego stresu,np. w związku ze śmiercią bliskiej osoby, wypadkiem lub nawet utratą pracy ?