anoda34
10.01.06, 22:01
Witajcie
dziś odebrałam wyniki badania krwi w kierunku TSH i TPO. O ile TSH (od 3 lat
robie badania) mam zawsze w normie, to TPO zrobiłam pierwszy raz i okazało
się że mam aż 169 (norma chyba 34...tak??) (TSH 2,44)
Nie wiem co to oznacza. Widzę że Wy wszyscy jesteście tu oblatani w tym
temacie, może pomożecie????
Tak dla uściślenia: w zeszłym roku zrobiłam kontrolne badania tarczycy (USG)
ponieważ miałam kołatania serca, nerwowa byłam okropnie, wahania nastroju,
zaburzenia lękowe, ciągłe zmęczenie.
Przez kilka miesięcy byłam na antydepresantach i przytyłam prawie 10 kg, więc
nie wiem czy to wina tego leku czy chorej tarczycy.
Wszystkie wyniki mam w normie...no oprócz cholesterolu (212), choć odżywiam
się zdrowo a tłuszczów zwięrzęcych spożywam tyle co na lekarstwo i to też
mnie zastanawia.
Potem miałam robioną biopsję...tu: obraz ubogoechogenny z drobnymi
zwapnieniami(..) ubogoechowy guzek śr. ok 9 mm (..) w rozmazie na tle
krwistym makrofagi (...) tyreocyty zatopione w skrzepach.
Z wynikami byłam u endokrynologa i stwierdził że jeżeli TSH I TPO będą w
normie to mam się zjawić dopiero za rok. A tu masz babo placek!! Powiedzcie z
czym to się wiąże? Operacja??? Leki??? Niedogodności?????
Może ktoś miał podobnie?
Będę wdzięczna za każdą podpowiedź
pozdrawiam