Niedawno dowiedziałam się, że mam Hashimoto - wyszło gdy postanowiłam zbadać
tarczycę, ponieważ pojawiło sie u mnie po raz kolejny (ostatnio 15 lat temu)
łysienie plackowate. A to przecież kolejna choroba autoimmunologiczna o czym
też dowiedziałam się dopiero teraz
Nic nie wiem o Hashimoto, przeszukuję to forum, ale tyle już zdążyłyście
napisać, że zajmuje mi to mnóstwo czasu. Mam zatem prośbę - może udałoby się
gdzieś "na początku" forum umieścić krótkie info wprowadzające dla "nowych" -
co to jest za choroba, jak sie objawia, jak leczyć itp. Byłoby to bardzo
pomocne. Przykładowo:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=73713887&v=2&s=0
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=59459534&v=2&s=0
Poza tym mam pytanie, a nawet kilka na temat tej choroby. Niestety lekarze
mnie załamują, nic nie chcą powiedzieć, wyjaśnić. Nie wiem jak z nimi rozmawiać...
Moje wyniki są takie:
USG - ponoć mała tarczyca (prawy płat 13x15x31 mm, lewy płat 10x15x29 mm) -
czy to oznacza, ze z taką się urodziłam czy ona mi sie pomniejsza w miarę
postępowania choroby? Miąższ niejednorodny, małe guzki hipoechogeniczne
Krew - TSH 2,67 T3 2,70 T4 1,17 Anti TPO 122,26 Anti TG 14,2
Moja endokrynolog powiedziała, że to ok. Nie są to dobre wyniki w przypadku
osób zdrowych, ale przy mojej chorobie nie wymagają leczenia. Ale czy to
oznacza, że kompletnie nic mam nie robić? Nie ma jakiejś profilaktyki w
przypadku tej choroby, żeby się nie rozwinęła? Dieta, suplementy, jakieś
zabiegi...Nie mam pojęcia co by to miało być ale cokolwiek! Pisałyście coś o
selenie,o tym żeby unikać jodu itp.
Endo powiedziała też, że tę chorobę miałam, mam i mięć będę? Tak to jest? Do
końca życia? I nie nie ma szans na wyleczenie???
Poczytałam też trochę o dzieciach mam z Hashimoto i oczywiście jestem w
stresie bo mam dwójkę dzieci (1,5 roku i 4 lata) Będąc z nimi w ciąży nie
wiedziałam o tej chorobie choć pocieszam się, że chyba dopóki hormony są w
normie to dziecku w łonie matki nic nie zagraża. Ale czy one po mnie to
odziedziczyły? Badać je?
A słyszałyście coś o psychosomatycznym podłożu niektórych chorób (np. książka
Louisy L. Hay "Możesz uzdrowić swoje życie"), homeopatii, zablokowanej energii
w czakrach? Wiem, że to brzmi śmiesznie i jak z kosmosu ale chwytam się
wszystkiego

Trochę trudno mi pogodzić się z tym, że mam jakąś nieuleczalną
chorobę...
Będę bardzo wdzięczna za porady.