guderianka
13.10.14, 10:07
Dobra, w końcu to widziałam.
Poszłam zaraz po 8 -ej jak tylko zaprowadziłam Młodszą do szkoły. Chciałam kupić lizaki (0,49zł), kawę ( Lavazza 9,99 ale nie znalazłam) jogurty (takie mini, jak jestem w Lidlu to je kupuję) i spodnie dla siebie (skinny) i bluzki ( bordową dla Starszej, no to mi została w paski). Po pierwsze-problem ze spodniami- tylko jedne były w rozmiarze 36 (granat, czarnych nie było) , o 34 mogłam zapomnieć. Zdążyłam sobie znaleźć spodnie i...się zakotłowało jakoś szybko koło mnie. Kilkanaście osób,pchanie, wybieranie, wyszukiwanie. Więc oświadczam, że zapoznałam się z PIERWSZYM zjawiskiem opisywanych na forumach ( czekam na dzieci w czapkach w słoneczne dni, grube baby jedzące tłuste rzeczy, matkę karmiącą "cycem na wierzchu" i in)