Dodaj do ulubionych

kocia miłość

16.03.12, 09:53
Jak myślicie, czy kot może kochać człowieka, na swój sposób, oczywiście? Psy kochają swoich właścicieli, ale czy koty również zdolne są do takich uczuć?
Czasami, kiedy moja koteczka leży na moich kolanach (a nie zdarza się to zbyt często), zadziera główkę i patrzy mi z rozrzewnieniem prosto w oczy, odnoszę wrażenie, jakby to było jakieś kocie uczucie - nie wiem: oddanie, przywiązanie, zaufanie, "miłość", czy po prostu zadowolenie, znak, że kotu jest po prostu dobrze. I tak się wtedy zastanawiam, czy kot może pokochać swojego właściciela?
Nigdy wcześniej nie miałam kotów, zawsze preferowałam psy, stąd taka moja niewiedza w kociej materii. Nasza koteczka jest z nami niecałe 4 miesiące i wciąż się jej uczę, poznaję ją, odkrywam. Niewątpliwie ma w naszym domu dobre warunki, spokój, poszanowanie jej niezależności, maksimum swobody, oddanych, troskliwych i kochających właścicieli, więc obiektywnie powinna mieć powody do zadowolenia. Czy może nas pokochać?
Obserwuj wątek
    • ajaksiowa Re: kocia miłość 16.03.12, 13:17
      Oj,dałaś do myślenia.Pies kocha swojegi człowieka tak że w ogień za nim wskoczy\dosłownie\a kot?Wydaje mi się że to człowiekowi bardziej jest potrzebny kontakt z kotem niż na odwrót,z róznych przyczyn.Pies broni swojego człowieka,a kot?Jeżeli to miłość-to jakaś dziwna.
      • kontik_71 Re: kocia miłość 16.03.12, 13:26
        Zachowanie psa ma niewiele wspolnego z miloscia. Pies, ktory uznaje czlowieka za swojego przewodnika, traktuje go tak jakby traktowal innego psa stojacego wyzej w hierarchi niz on sam. Pies, ktory nie uznaje czlowieka za wyzej postawionego, nigdy nie bedzie go bronil i, w ekstremalnych sytuacjach, moze byc powaznym zagrozeniem dla swojego wlasciciela.
        Koty maja zupelnie inne zachowania.
        W ogole mowienie o milosci w kontekscie zwierzakow, wydaje mi sie zbyt naciagane i jest proba uczlowieczania zwierzaka
    • sylhans Re: kocia miłość 16.03.12, 13:59
      Chyba nie ma sensu antropomorfizować zwierząt i mierzyć ich własną emocjonalną miarką. Po prostu nie wiemy co i jak odczuwają - możemy się tylko domyślać. Tak samo można by się zastanawiać czy to, co czuje małe dziecko do rodziców to miłość, czy po prostu przywiązanie wynikające z całkowitej zależności od nich. To co mnie się najbardziej podoba w relacji z moimi kotami, to moja bezwarunkowa miłość do nich smile Bardzo wyzwalające uczucie, które zależy tylko od nas - czego by potwory nie zrobiły to i tak się je kocha, bez względu na to czy odwzajemniają to, czy nie. Podobnie z dziećmi. Między dorosłymi zdarza się chyba tylko uczucie warunkowe - kocha się i się wymaga smile A od zwierzaka nie musisz wymagać niczego, chcesz, żeby był szczęśliwy i już.
      No, a jak już zwierzak się odwzajemni (np. nie obudzi rano, tylko poczeka aż otworzysz oczy - mój tak robi) to czysta radość, bo wiesz, że nie musiał tego robić (i tak go kochasz i się nim opiekujesz), a jednak zrobił ze względu na ciebie smile
      • kontik_71 Re: kocia miłość 16.03.12, 14:17
        Nic dodac, nic ujac smile
      • pee.kotka Re: kocia miłość 13.06.12, 18:42
        sylhans napisała:
        > No, a jak już zwierzak się odwzajemni (np. nie obudzi rano, tylko poczeka aż ot
        > worzysz oczy - mój tak robi) to czysta radość, bo wiesz, że nie musiał tego rob
        > ić (i tak go kochasz i się nim opiekujesz), a jednak zrobił ze względu na ciebi
        > e smile

        to masz fajnie. mój kot taki uważający nie jest. budzi nocą, kiedy chce wyjść i wejść. jest to cholernie denerwujące, zważywszy na malutkie dziecko, które wymaga mojej opieki i troski. zachowanie kota jest dla mnie sporym obciążeniem, kot ma wszystko w d.upie. jednej nocy potrafi wrócić o 23, wyjść o 2.00 i wrócić o 5.00. warunki mieszkaniowe nie pozwalają rozwiązać tej sprawy satysfakcjonująco. gdybym miała komu, oddałabym go z pocałowaniem reki, niestety, podaż kotów jest większa niż popyt.
    • horpyna4 Re: kocia miłość 18.03.12, 19:02
      Psy kochają swoich właścicieli, bo tego potrzebuje psia psychika. Pies chce mieć pana.

      Kot człowieka nie potrzebuje. Ale zdarza się, że kot obdarza człowieka miłością i co do tego nie ma wątpliwości. Taka kocia miłość jest bardzo cenna, bo jak najbardziej dobrowolna - kot nie ma tego wewnętrznego przymusu kochania człowieka.

      Wiem, niektórzy mnie wyśmieją, ale ja to tak widzę. I widziałam już niejeden przypadek kociej miłości, trzeba ją docenić i odwzajemnić - to zaszczyt dla człowieka być obiektem kociego uczucia.
      • ir1.easy Re: kocia miłość 19.03.12, 00:25
        poprzednicy mają całkowitą rację. Nigdy też nie wiadomo czy kocia miłość to miłość czy egoizm. Mój kot ewidentnie mnie potrzebował. Umiał się też o tę swoją potrzebę upominać, czasem wzruszająco (np. włażąc pod prysznic czy machając łapką po wodzie w wannie, w których siedziałam - a wody nie znosił wyjątkowo). Kiedy wyjeżdżałam nie jadł i nie pił. Zaprzestałam więc wyjazdów. Łaził za mną krok w krok. Czy to miłość?
    • arth1987 Re: kocia miłość 30.03.12, 17:30
      Ja jestem generalnie do kotów nastawiony dosyć sceptycznie. Są to stworzenia nieposłuszne (jak to się mówi: "chodzą własnymi ścieżkami"). Nie przywiązują się do człowieka. Wszystko też tak naprawdę zależy od tego czy ów kot jest raczej kotem domowym czy dachowcem który wpada do domu żeby coś zjeść lub/i się wyspać. W tym drugim wypadku raczej można być pewnym, że któregoś razu futrzak po prostu nie wróci i nie chodzi mi tu o najgorsze scenariusze typu potrącenie lub zagryzienie. Kot zostanie tam gdzie mu akurat najlepiej. Jeśli jakaś babcia zachęci kota pyszną karmą której w domu nie dostawał to szanse, że babcia stanie się nową "właścicielką" są bardzo duże - wiem to z autopsji.
      • d25 Re: kocia miłość 11.07.12, 19:42
        To że kot chadza własnymi drogami to prawda.
        Ale co do posłuszeństwa - moje koty są bardziej zdyscyplinowane niż psy sąsiadów - przychodzą na gwizdanie znaczenie sprawniej i bez szczekania, mokre nigdy nie biegają po domu - zawsze wchodzą do łazienki i grzecznie czekają aby je wytrzeć. Nie aportują, nie dają łapy, nie siadają na zawołanie....
        A co do miłości - kot jeżeli cię pokocha, to traktuje cię jak swojego podopiecznego, łącznie z dokarmianiem (ech ta liczba znoszonych myszy, nornic, ryjówek, badylarek, kretów, ptaszków). To on jest głową rodziny. Z psami jest odwrotnie.
        I jeszcze jedno - kot "zapamięta" ci wszystko i nie wszystko wybaczy. Nie przekupisz go niczym, chyba że jego właściciel ma coś na sumieniu. Oczywiście są odstępstwa od każdej reguły. Nawet dziki kot zapamięta wszystko co mu zrobiłeś i dobre i złe. Za dobre potrafi się odwdzięczyć - moja mama nie przepadała za kotami, ale kiedyś na jej działce pojawiła się mała zabiedzona kotka (całkiem dzika) a ponieważ ja mam "kota" na punkcie kotów, zawiozłem paczkę karmy na zasadzie "jak ją spotkasz - to jej daj". Po miesiącu okazało się że ta mała bidula jest kotna, po kolejnych dwóch tygodniach znikła na 2-3 tygodnie. Potem przyszła, ale nie chciała jeść tylko miauczała i się wycofywała. Więc mama poszła za nią - a ta ją zaprowadziła kilka działek dalej, gdzie w kąciku koło altany leżały jej maluchy (od tego czasu mama lubi koty). i od razu uprzedzam - przy kąciku z maluchami było, jak mama mówiła, chyba z pięć misek, więc nie chodziło o jedzenie! A o co chodziło? Oceńcie sami...
    • kal_ho_naa_ho Re: kocia miłość 12.06.12, 10:53
      Mnie też dałaś do myślenia, bo nigdy się nie zastanawiałam nad tym tak bardzo, czy koty mogą kochać swoich właścicieli tak samo jak psy. Koty raczej są słynne z tego, że chodzą swoimi drogami, niestety też nie mają zbyt dobrej opinii, ale mimo wszystko ja bardzo lubię te zwierzątka, właśnie za ich niezależność.
      • mitta Re: kocia miłość 12.06.12, 19:39
        A skąd to twierdzenie, że koty nie mają dobrej opinii? Z niczym takim się nie spotkałam.
        Co do zwierzęcych uczuć - zachęcam do przeczytania rozmowy z prof. Fransem de Waalem, etologiem i psychologiem, profesorem Emory University w Atlancie (całego zresztą artykułu także).
        Budujące i na pewno satysfakcjonujące wszystkich właścicieli zwierząt, którzy zadają sobie takie pytania.
        www.wprost.pl/ar/147373/Czy-zwierzeta-maja-dusze/?pg=2
    • yenna_m Re: kocia miłość 12.06.12, 21:59
      oczywiście, że koty kochają swoich właścicieli
      • jagoda2 Re: kocia miłość 12.06.12, 22:12
        Dlaczego tak sądzisz?
        Ja wciąż łudzę się, że nasza koteczka jednak jest do nas przywiązana.
    • jolunia01 Re: kocia miłość 10.07.12, 15:51
      Oczywiście, że kot może kochać człowieka. Moja Burunia kocha mnie na pewno, przytula się, wdzięczy, wtula między ucho a obojczyk, ociera o mój podbródek, wbija pazureczki w udo albo biust, całą soba mówi "kocham cię, kocham, w końcu po to cię mam".
      • marslo55 Re: kocia miłość 10.07.12, 17:03
        jolunia01 napisała:
        "Oczywiście, że kot może kochać człowieka."
        Mnie w ogóle śmieszy prezentowane tu przez niektórych podejście w stylu "nie kocha, tylko potrzebuje przewodnika/mięsa/przywiązuje się". Dokładnie w ten sam sposób można strywializować każdą ludzką miłość. Nie kochasz męża/dziecka/matki, tylko potrzebujesz opieki/przedłużasz gatunek/sztachnęłaś feromona...
        Kot potrafi być równie uczuciowy jak pies, tyle, że rzadko tak wylewnie to manifestuje. Moja kotka jest bardzo przygnębiona, kiedy ktoś z rodziny wyjeżdża - trzeba wtedy do niej dzwonić i "rozmawiać" z nią przez telefon. Wtedy radośnie grucha do słuchawki, ociera się o nią, a potem rozmruczana i szczęśliwa znów może się bawićsmile Kocurek za to lubi kłaść się przy mojej nodze, obejmować łapkami za stopę i wtulać w nią pyszczek. Uwielbiam takie manifestacje kociego uczucia i mam w nosie, jakie biologiczne przyczyny je warunkują.
        • peny-y-cat Re: kocia miłość 29.08.14, 09:35
          Siostra ma psa, który wpatruje się w nią jak w obrazek, jak siostra idzie do łazienki, on siedzi przed drzwiami i czeka. Widać, że to zwierze jest szaleńczo zakochane w siostrze i to od pierwszego wejrzenia - przygarnęła go z ulicy a właściwie on za nią przywędrował i został. Moja kotka nie siada przed drzwiami łazienki, ale gdy tylko może chodzi za mną krok w krok, patrzy się na mnie tymi ogromnymi ślepiami, daje buzi gdy ma ochotę, może się poprzymilać do innych - szczególnie jak ją częstują czymś, a i tak zawsze wróci do mnie, na mnie się kładzie i ze mną śpi. Lubi mężczyzn, ale nie moich, zresztą każdemu znajomemu czy znajomej wyraźnie demonstruje, że ja "jestem jej". Ktoś za blisko usiądzie to Saga od razu, choćby sobie przysypiała w innym miejscu, wskakuje mi na kolana i niechętnie spogląda na osobę obok.
          Nie rozumiem dlaczego zwierzę tylko z racji naszej niewiedzy miałoby nie kochać. Z pewnością na swój sposób kocha swojego właściciela.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka