anka_po_prostu
15.05.05, 23:49
cześć,
odkryłam Was niedawno. Chcę się podzielić naszą historią (będzie w miarę
krótko, obiecuję :-)
Od urodzenia mieszkałam na Muranowie (od zawsze Nowotki - obecna Andersa),
niedaleko Anielewicza.
W jednej z prac, na początku lat 90-tych, poznałam mojego przyszłego (i
ciągle tego samego) męża.
Nie uwierzycie, ale mieszkaliśmy od siebie dwa domy :-) Nigdy wcześniej nie
zwróciłam na niego uwagi i zupełnie go nie kojarzyłam, chociaż z tego, co
ustaliliśmy, robiliśmy zakupy w tych samych sklepach, zimą zjeżdżaliśmy z tej
samej górki (nieistniejącej już - przy Nalewkach), chadzaliśmy tymi samymi
ścieżkami.
Po ślubie opuściliśmy Muranów, od 13 lat mieszkamy na Marymoncie, ale chętnie
z naszą trójką dzieci odwiedzamy stare kąty (mieszkają tu nadal nasze
rodziny - na Andersa i na Zamenhoffa). I tak naprawdę nadal - tylko tu -
czuję się jak u siebie. Gdy wjeżdżam windą i przez szybkę na 6 piętrze
zagląda nieśmiertelna pani H. - czuję się, jakbym wyprowadziła się stąd
wczoraj. Dla żyjących jeszcze sąsiadów jestem nadal małą Anią, zawsze są
ciekawi, co słychać, co się u nas zmieniło.
Tu czas się troszkę zatrzymał.
pozdrawiam wszystkich Muranowiaków, Ania
ps. a jednym z ważniejszych zapachów dzieciństwa jest dla mnie zapach kawy
Select, mielonej w archaicznym młynku, w delikatesach na Nowotki, mniej
więcej w tym miejscu gdzie w tej chwili jest pizzeria.
Ulicą Andersa przejeżdżam b. często, wożę dzieci na zajęcia do Centrum. I
zawsze staram się spojrzeć w swoje byłe okno i pomyśleć, że fajnie mieć takie
swoje miejsce na ziemi.
A.