1szprotka12
27.04.13, 17:12
Hej , od jakiego roku doszlam do wniosku ze mam dda, a najbardziej zwrocilam uwage na to jak sie wyprowadzilam z domu , jak zauwazylam ze nie mam kontroli na tym co sie dzieje z matka , nie wiem czy wrocila do domu, nie wiem czy poprostu nie zachlala sie gdzies na smierc. Obecnie mieszkam z partnerem , ktory wciaz mi powtarza abym sie oddciela , ale ja tak nie potrafie wciaz sie przejmuje i mysle o matce , dzwonie ( co nie ma najmniejszego sensu bo odbiera nachlana) . Szukam od dluzszego czasu pomocy , ale w moim miescie nie znalazlam terapi , czy mysliscie ze pujscie do zwyklego psychologa tez cos da?? Co byscie poradzili , bo chyba juz jestem na takim etapie ze nie daje sobie rady sama , a najgorsze jest to za wczoraj mialal powazna rozmowe z moim partnerem , gdzie uslyszalam ze wciaz chodze smutna , albo mam nerwa ,ja sobie nie zdawalam sprawy ze az tak to widac. Od kilku tygodni tylko mi sie ryczec chce. Jak mowie mu o co mi chodzi , ze sie martwie o matke i poprostu mysle o tym , mowi ze mam sie poprostu odciac. Ja sie boje , ze od tego picia , ona sfiksuje na glowe i obowiazek opiekownaia sie nia spadnie namnie . Kurde cale zycie czulam sie za nia odpowiedzialna , pomimo ze mam rodzenstwo starsze od siebie. Mam zal , jestem na nia zla , wkurzona i chyba nigdy jej nie wybacze , tyle we mnie zlosci...
eh... Macie moze jakies pomysly jak sobie z tym radzic , bo jak wspomnialam, nie ma w mojej miejscowosci terapi, na dojezdzanie mnie nie stac, moze jakies ksiazki byscie mi polecili?
Pozdrawiam.