Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nie wiem co robic

    26.12.05, 16:03
    Witam.Szukam pomocy - moj ojciec pije od lat - aleto co robi teraz przechodzi
    ludzkie pojecie.Mama zawsze byla mu ulegla, gdy bil nas i chcialam dzwonic na
    policje to ona wytracala mi telefon z dloni- "bo to przeciez wstyd".Teraz
    jest bardzo ciezko chora-po powaznej operacji,potrzebuje opieki i wsparcia.Od
    ojca jej nie uzyska-on pije,robi dlugi i urzadza awantury.Mieszkamy na wsi-
    wlasciwie oni mieszkaja-bo ja jestem juz czesciowo samodzielna,pracuje ale
    mieszkam katem u kolezanki.Mamy nie moge zabrac ze soba.Nie wiem jak jej
    pomoc,boje sie ze jak wroce do pracy to ojciec ja pobije, a zaden sasiad nie
    zareaguje-bo wola sie nie mieszac.Czasami mam ochote zabic tego czlowieka-
    jest okrutny, nienawidze go. Jak bylam dzieckiem to chcialam to zrobic-
    myslalam sobie ze ja pojde za to do wiezienia ale mama bedzie miala
    spokoj.Teraz wiem ze to takze ona zawinila-bala sie samotnosci dlatego nie
    odeszla i dlatego moje dziecinstwo bylo tak koszmarne. Bardzo chcialabym jej
    pomoc ale jest tak znerwicowana ze argunenty rzeczowe do niej nie
    docieraja.Myslalam o ubezwlasnowolnieniu tego czlowieka i wyslaniu go na
    przymusowe leczenie ale nie mam pojecia jak sie do tego zabrac
    Obserwuj wątek
      • konstatacja Re: nie wiem co robic 26.12.05, 23:22
        W każdym mieście jest Wojewódzki Ośrodek Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
        Bliższe informacje na ten temat możesz uzyskać w jakimkolwiek ośrodku
        zajmującym się terapią Alkoholików lub Osób Współuzależnionych.
        Nawet telefonicznie. Informację o najbliższym Ci ośrodku powinnaś znaleść w
        internecie, tylko wpisz w google odpowiednie hasło.

        Powodzenia.
        • merisea Konstancjo, 27.12.05, 12:43
          Chciałam zapytać gdzie chodziłaś na terapię i ile czasu to trwało? Jak dawno ją
          skończyłaś i po jakim czasie poczułaś się lepiej?
          To by było na tyle :-)
        • merisea A Może raczej Konstatacjo? 27.12.05, 13:00
          ;-)Strasznie trudne słowo.. Konstatacja.. hehe
          • konstatacja Re: A Może raczej Konstatacjo? 27.12.05, 15:03
            Chodziłam na terapię w Warszawie w prywatnym ośrodku. Poszłam tam w stanie
            kompletnego załamania chcąc jedynie, by mnie uratowali od samobójstwa - stan
            mojej matki był juz tak zły, ze nawet ja, w kwiecie współuzależnienia straciłam
            dla niej nadzieję. Moja sytuacja życiowa z kolei z powodu złych wyborów
            zkompilowała sie na tyle, że choćby chcąc, nie mogłam dalej znaleźć celu z
            bujaniu się przez kolejne dni o ile nic się nie zmieni.
            to be continued...
            • konstatacja Re: A Może raczej Konstatacjo? 27.12.05, 18:40
              Terapia - 3 lata (dwie pod rząd i kilka miesięcy spotkań dla absolwentów)
              Poprawa - mniej więcej po roku, w ciągu roku dramatyczne skoki albo do góry,
              albo nawroty. Po roku widoczna dla otoczenia zmiana i ustabilizowane
              samopoczucie.
              Pozostałe dwa lata to mniej więcej spokojny i powolny ruch w górę, takich
              rewolucji jak w pierwszym roku terapii już nie było.

              Ot i to.
      • dica Re: nie wiem co robic 29.12.05, 00:42
        Miejska Komisja ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych - jest w każdym
        mieście, może na początek przymusowo zabrać na leczenie na 8 tygodni. Spróbuj.
        Pozdrawiam.
        • pixie65 Re: nie wiem co robic 29.12.05, 10:22
          Można spróbować, ALE...dla mnie pierwszy krok w wychodzeniu z DDA to
          zrozumienie, że alkoholizm mojego ojca to JEGO PROBLEM, współuzależnienie mojej
          matki to JEJ PROBLEM, a uzależnienie, współuzależnienie i MÓJ alkoholizm to MOJE
          PROBLEMY...Można spróbować wysłać ojca na leczenie przymusowe, tylko, że moim
          zdaniem jemu to nie pomoże (podstawą do wyjścia z alkoholizmu jest CHĘĆ
          zaprzestania picia), sporo przy tym zachodu i straty energii, ogromnych emocji,
          a Twój problem pozostaje Twoim problemem...W dodatku schowanym pod całą masą
          działań DLA INNYCH, ZA INNYCH...Zadbaj o siebie. Nie jesteś w stanie
          "wyprostować" życia swoich rodziców...Oni są dorośli, dokonują wyborów, ponoszą
          z tego powodu konsekwencje. Przejmij odpowiedzialność za SWOJE życie i ponoś
          konsekwencje SWOICH wyborów...Wiem jakie to trudne, ale wygląda na to, że nie ma
          innej drogi. W każdym razie ja nie znam, a ta o której opowiadam uratowała mi
          życie i uczyniła je lepszym. Pozdrawiam!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka