Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Proszę o pomoc

    25.01.06, 15:22
    niedawno przez zupelny przypadek doszlo do mnie, ze jestem dda.
    doszlo do mnie rowniez, ze urzadzilam swoim dziecim niezly "bal".
    jedno z dzieci jakos sobie radzi, drugie nie. przesiaduje w domu, bez znajomych i przyjaciol. komputer i praca, ktora nie daje mu satysfakcji. podczas studiow rowniez tak bylo. peka mi serce jak patrze na moje dziecko i nic nie moge zrobic. brakuje mi slow i pomyslu, by porozmawiac z nim. na kazda probe rozmowy reaguje, albo agresja, albo smiechem. wychodzi ze swojego pokoju na poslki, do lazienki, do pracy. zero uczuc, emocji, tak to widze. moj maz tego nie rozumie, wszystko zgania jego na brak szacunku i dobrej woli. ja widze to inaczej, dochodzi do spiec i syn wtedy calkiem sie wylacza.
    pomozcie ...
    Obserwuj wątek
      • konstatacja Re: Proszę o pomoc 26.01.06, 11:19
        Czekej, sama sobie pomoz, najlepiej za posrednictwem profesjonalisty.
        Ja jestem tutaj chyba pierwsza zeby stwierdzic, ze internet i to forum nie jest
        po to, rzeby rzeczywiscie pomagac, ale wspierac, kiedy ktos juz tej pomocy na
        terapii doswiadcza. Wiec na pewno nie bede Cie zachecac do drugorzednych
        rozwiazan i prosotwania sobie zycia za pomoca rad z internetu.
        Nie podoba Ci sie swoje zycie i chcesz pomoc synowi, to sie za to na powaznie
        zabierz i badz przygotowana na trudnosci! A to pytanie jest swietne, zeby zadac
        je terapeucie.
        Zycze powodzenia, niestety, na bycie DDA nie ma latwych rozwiazan.
      • monikola Re: Proszę o pomoc 02.02.06, 12:51
        Witaj Czekej. Mam przyjaciólkę, która ma zupełnie identyczny problem ze swoim
        dorosłym synem. Między mną a nią jest duża róznica wieku - ona ma dwóch
        dorosłych synów w moim wieku- ja mam 28 lat. Zanim otworzyły mi się oczy i
        rozpoczęłam terapię, sądziłam, że wszystko jest moją winą i moim błędem
        patrzenia - w końcu jestem DDA. Dlatego nigdy nie śmiałam zwrócić jej uwagi i
        otwarcie powiedzieć, co sądzę o różnych jej zachowaniach i postawach, w moim
        odczuciu krzywdzących, niesprawiedliwych, patologicznych czy ignorujących
        rzeczywistość.
        Jeśli przeżyłaś tak długi czas (z Twojego postu wynika, że Twój syn jest po
        studiach)nie uświadamiając sobie bycia DDA, to niestety musisz liczyć się z
        tym ,że zbudowałaś wokół siebie twierdzę iluzji, zaprzeczeń, że nie miałaś
        przez wiele lat kontaktu ze swoimi uczuciami i emocjami, że ty sama jesteś
        jednym wielkim pozorem, który wykreowałaś, że bardzo, bardzo głęboko schowałaś
        ogromny ból prawdy. Wybacz mi, to nie oskarżenia, wiem, jakie to trudne stanąć
        twarzą w twarz ze wszystkimi zmorami. Chcę przez to dać Ci do zrozumienia tylko
        tyle, że przed Tobą ogromna praca. Tu nie da się "pomóc", doraźnie naprawić
        zepsuty świat, ulżyć w bólu.
        Twój syn odziedziczył po Tobie cały ten ciężki pancerz, którym chroniłaś
        siebie. Razem na pewno Wam się uda go zrzucić , wierzę w to. Pamiętaj o jednym -
        mówię to jako DDA - abyście mogli zbliżyc się do siebie po tak wielu latach
        zabawy w świat, którego nie ma, abyście mogli zacząć sięleczyć oboje, potrzebna
        jest przede wszystkim pokora. Twój syn musi wreszcie usłyszeć, zobaczyć, jak
        zza tego pancerza, który sobie zbudowalaś wychodzi pokrzywdzone, zagubione,
        bezradne dziecko. Twój syn musi zobaczyc, że rozumiesz to, że on nie może być
        sobą, ponieważ ty nie mogłaś przez tak wiele lat. Twój syn gubi się, zakłamuje
        życie, bo ty kłamałaś. To jest chyb najcięższy, pierwszy krok. Nie chodzi
        absolutnie o jakieś obwinianie się, tylko przyznanie, jak bardzo sie baliśmy i
        boimy, jak cierpimy. Trzymam za Ciebie kciuki i serdecznie Was pozdrawiam
        • czekej Re: Proszę o pomoc 02.02.06, 22:31
          monikola, dzieki za cieple slowa. pisze cieple, bo tak je odebralam.
          zylam przez wiele lat, myslac ze jestem inna niz wiekszosc, ze taka sie urodzilam. wiedzilam, ze cos jest nie tak, ale kladlam to na karb tego, ze jestem wlasnie inna, wrazliwsza, moze bardziej myslaca. byly we mnie dwie osoby krucha, wrazliwa i nieustepliwa, arogancka, msciwa. czas plynal. czesto mowiono mi ze robie wrazenie bardzo surowej. smialam sie z tego i mowilam poznaj mnie blizej, a poznasz mnie naprawde. niestety, nie zadawalam sobie pytan skad to sie wszytko bierze. co zdolalam wylapac, to to, ze calkowicie zapanowalam nad swoimi emocjami. w naiwnosci dajac sobie za to plus. "no, teraz mnie nie skrzywdza, bo nie poznaja co naprawde czuje. nie pokarze, ze boli."
          na tej zasadzie funkcjonowalam przez wiele lat. final jest taki, ze nie czuje juz nic procz strachu. reakcja na inne emocje to lzy, tylko to mi zostalo. niestety, zrozumialam to niedawno.
          odbieralam swoje dziecko na dworcu, ktore na powitanie rzucilo mi sie w ramiona, a ja zaskoczona taka reakcja przez moment stalam jak wryta. pomyslalam co sie dzieje, dlaczego to nie ja otworzylam ramion. potem byly inne przypadki.

          rozpoczne rozmowe z synem, tylko Bog mi swiatkiem, ze niewiem jak zaczac, by nie wziol mnie za egzaltowana mamusie(beda lzy), by nie uciekl od tej rozmowy. wie, ze go kocham, bo moze pozno ale zaczelam mu mowic jaki jest dla mnie wazny. rozmawiamy ze soba wiele, ale sprawa uczuc, emocji zawsze kryje sie gdzies obok.
          oj rozpisalm sie
          monikola jeszcze raz wielkie dziekuje
          • monikola Re: Proszę o pomoc 16.02.06, 11:18
            Droga Czekej, już dawno przeczytałam twoją odpowiedź, ale tak mną wstrząsneła,
            że chyba nie miałam siły, żeby odpowiadać. Napisałąm ci o mojej przyjaciólce,
            która zastąpiła mi matkę - też ma dwóch synów i młodszy ma identyczny problem
            co twój syn. Ta przyjaciółka bardzo wysoko cenila sobie panowanie nad emocjami.
            Może ona to Ty? Jednak najbardziej wstrząsnęło mną to co napisałaś o strachu i
            łzach - to moja matka. Od ponad 10 lat już tylko bez przerwy płacze i boi się
            tak bardzo, że niemalże ukryła się pod ziemią przed światem. Nic nie mogę
            poradzić na to, że wciąż czuję piekącą szalona nienawiść do niej i poczucie
            ogromnej krzywdy. To co napisałaś bardziej przybliża mnie do jej wewnętrznego
            piekłą, aczkolwiek to piekło istnieje wszędzie wokół niej. Pozdrawiam
            • czekej Re: Proszę o pomoc 19.02.06, 12:35
              Monikola, Twoja przyjaciolka to napewno nie ja. nigdy nikomu nie mowilam o sobie tak szczerze.
              tak jak pisalam wczesniej, nie zdawalam sobie sprawy, ze tak zle sie dzieje wokol mnie.

              tym razem slowa tyczace Twojej matki daly mi do myslenia.
              czy moje dzieci czuja to samo do mnie ?

              sciskam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka