Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Przywitanie i pytanie

    16.04.06, 11:17
    Jestem tutaj pierwszy raz, więc z lekką taką nieśmiałością witam się i macham
    łapką wszystkim obecnym. Dobrze, że jest takie miejsce, poczytałam trochę i
    mam nadzieję, że wolno mi będzie usiąść w kąciku, posłuchać i czasem coś tam
    powiedzieć :)

    A moje pytanie- czy piszecie dzienniki? Czy któreś z was próbuje w tej formie
    porządkować swoje uczucia, problemy? Pomaga toto?
    Właśnie się zastanawiam czy nie spróbować sobie pomóc w ten sposób? Wiecie-
    strzepać ten cały brud i pogmatwanie na kartkę, a kto wie- może potem, patrząc
    na to, zobaczyć jakiś wzór? Coś sobie z tego zrozumieć, uporządkować,
    poukładać? Znaleźć nitkę w tym labiryncie? Taką, co to za nią mogłabym sobie
    podreptać do wyjścia?
    Próbowaliście tego? Próbujecie? Działa takie spisywanie własnych uczuć?
    Obserwuj wątek
      • konstatacja Re: Przywitanie i pytanie 16.04.06, 14:38
        Pisalam przed terapia, podczas terapii przestalam to robic. Wiesz, dziennik sie
        psze wtedy, kiiedy nie ma rozmowcy. Jak sie juz znajduje, jakos traci sie
        zapal.
        Ale to bardzo pomaga w ten sposob, ze bedziesz conajmniej mogl przeegzaminowac
        sobie w chwilach, kiedy cie juz nie ponosi co czujesz i spojrzec na wszystko z
        dystansu.
        • niebieski_koralik Re: Przywitanie i pytanie 16.04.06, 16:42
          Ja kobietką jestem, nick mam tylko taki mylący płciowo :)

          Zasadniczo mam z kim pogadać- narzeczony (zwłaszcza on), przyjaciele...Wszyscy
          są pełni zrozumienia, ale nie chcę tym ich nieustannie przytłaczać, szczerze
          mówiąc, czasami nie jestem pewna na ile rozmawiam z nimi po to, żeby sobie
          pomóc, a na ile wykorzystuję wtedy okazję, żeby znaleźć się w centrum, żeby ktoś
          się nade mną chwilę poużalał. Nie chcę tak robić, bo to przekłada się na to, że
          potem usprawiedliwiam mnóstwo swoich zachowań swoimi "emocjonalnymi
          trudnościami". Współczucie od razu zamieniam w taryfę ulgową dla siebie, a nad
          tym chciałabym bardzo zapanować.
          Do psychologa się wybieram, nawet nie dokładnie z powodu bycia DDA, ale z powodu
          gigantycznej nerwicy, która mnie dopadła ostatnio (chociaż to pewnie jedno z
          drugim ma wiele wspólnego).
          Ale właśnie tego dystansu, porządkowania emocji po fakcie mi potrzeba.
          Zobaczyć gdzie się kończę ja-prawdziwa, a gdzie zaczynam się ja-popaprana,
          sztucznie stworzona przez wykrzywioną sytuację w domu.
          Uff, rozpisałam się, przepraszam :)
          • konstatacja Re: Przywitanie i pytanie 16.04.06, 17:28
            Wiesz, ja jestem zwolenniczka zdania: "kobieto, chcesz byc uratowana, uratuj
            sie sama" (to zdaje sie Elizabeth Wurtzel). O ile twoj narzeczony nie jest
            osoba z kompulsywna potrzeba ratowania kogos, po to, zeby sie samemu czuc
            przydatnym dla spoleczenstwa, jest opcja, ze go kiedys tym zameczysz. Ponadto
            moze byc tak, ze dzieki temu patrzy na ciebie i traktuje troche z gory i
            poblazliwie, jak dziecko, a nie partnera - ja osobiscie takiego podejscia nie
            lubie. Poza tym z tego, co mowisz moze wynikac, ze uwazasz gdziestam w glebi
            glowy, ze jedynym uzasadnieniem zabierania przez ciebie czyjegos czasu sa twoje
            niedoskonalosci: tzn. gdybys ich nie miala, gdybys nimi nie epatowala, to tak,
            jakby ciebie nie bylo, bo do tej pory bylas postrzegana tylko przez ich
            pryzmat.
            Nie mowie tego w zaden sposob oceniajaco, ja mam swoje sprawy, wcale nie lepsze
            od takiej hipotetycznej przypadlsci.
            I tak, mysle, ze wizyta u psychologa bylaby najlepszym rozwiazaniem: nie ze
            wzgledu na twoja rodzine, ale ciebie sama, zobaczysz dzieki temu, na co cie
            jeszcze stac i jakich czesci swojej osobowosci jeszcze nie rozwinelas.
            • niebieski_koralik Re: Przywitanie i pytanie 16.04.06, 19:00
              Na szczęście przeszłam już z narzeczonym rozmowę na ten temat jakiś czas temu-
              czuł się przytłoczony, miałam okres większego rozedrgania, wtedy rzeczywiście
              byłam nie do wytrzymania, żyłam tylko swoimi problemami, ale po tej rozmowie
              wyluzowałam, stwierdziłam, że koncentrowanie się na problemach zamęcza innych i
              mnie, staram się utrzymywać jakąś równowagę w tym wszystkim, miejmy nadzieję
              skutecznie. Na szczęście z narzeczonym mamy już obustronny chrzest ognia za
              sobą- ja byłam z nim w naprawdę ciężkich chwilach, on- ze mną. To daje siłę.
              Z tym, co piszesz o poczuciu, że moje niedoskonałości są jedynym czym (wydaje mi
              się) mogę zainteresować innych to bardzo niegłupie. Być może częściowo tak jest,
              warto by było nad tym pomyśleć.
              Ale tak naprawdę czuję, że teraz jest idealny moment, żeby zacząć wszysko
              układać, znaleźć właściwą drogę. Jakoś mnóstwo siły czuję w sobie tej wiosny,
              szukam rozwiązań dla siebie, to psycholog, to pisanie, to wreszcie moment na
              wykonanie nawet najtrudniejszej pracy nad sobą.
              Myślę sobie, że zaczynając od małych kroczków- można dojść naprawdę wszędzie.

              • kwiatek.anyzku Re: Przywitanie i pytanie 16.04.06, 19:51
                Rowniez sie witam, rowniez jako nowa.
                A odnosnie pisania, to owszem. Pisalam bloga przez 2 lata.
                Przynosilo mi to ulge. Ale zaczelo go czytac za duzo osob, ktore mnie jakos
                bardzo polubily, zaczely do mnie pisac, martwic sie o mnie i zaczelo mi byc
                glupio. I sama zaczelam miec dosyc tego wiecznego udokumentowywania swoich porazek.
                Pisalam pod swoim nikiem ktorym posuguje sie wszedzie w necie (tutaj rzecz jasna
                nie), a ktory jest dosc charaketrystyczny i po prostu, hmmm... nie wytrzymalam
                presji swiadomosci ze ktos sledzi ze wciaz sobie nie radze.
                O ile kiedys niemal kazdej napotkanej osobie mialam ochote opowiadac o swoim
                zyciu, tak teraz wycofalam sie i juz niemam ochoty gadac z nikim. A ze akurat
                mam okres ze TO dominuje, wiec nie mam nic do powiedzenia w innych kwestiach i
                milcze wogole.
                • niebieski_koralik Re: Przywitanie i pytanie 16.04.06, 20:23
                  Ja chciałabym pisać zupełnie prywatnie, żeby łatwiej mi było zdobyć się na pewne
                  obserwacje, które mogłyby mi nie przejść przez klawiaturę w obecności innych.
                  Inna sprawa, że blogi mają czasami fantastyczną funkcję terapeutyczną- jeśli
                  chodzi o wsparcie. Ale ja szukam raczej sposobu na obserwację, zrozumienie i
                  poukładanie moich emocji. Takie sam na sam ze sobą :)
                  Tak sobie po tym co napisałaś pomyślałam, że ta sprawa rozmowy o swoich
                  problemach jest strasznie trudna. Bo z jednej strony chyba trzeba oduczyć się
                  strachu i wstydu przed mówieniem o swoich problemach, a z drugiej strony nie
                  można innych zamęczać. I gdzieś tam jest strasznie cienka granica, którą trzeba
                  zauważyć. Niestety sama nie wiem jak i nie umiem jej znaleźć. Kiedyś nie mówiłam
                  nic, potem za dużo, a teraz próbuję jakoś wypośrodkować. Ale czy dobrze? Nie mam
                  pojęcia. Ale myślę, że chowanie się zupełne to nienajlepszy pomysł. Samemu może
                  być za trudno po prostu.
                  Chyba dobre są takie miejsca jak to, gdzie przynajmniej nie jest się ze swoimi
                  problemami jakąś istotą z innej planety :)
                  Mam nadzieję, że nawet kolejne przegrane są jakimiś etapami wewnętrznego
                  dojrzewania. Tak się pocieszam przynajmniej :)
                  • konstatacja Re: Przywitanie i pytanie 17.04.06, 16:17
                    To, przez co przechodzisz, te watpliwosci, sa zupelnie normalne.
                    To Forum jednak niczego nie zalatwi na dluzsza mete i nie moze dzialac jako
                    alternatywa dla terapii. Jestem o tym swiecie przekonana. Nie zyjesz w
                    internecie, wiec tez swoich problemow nie rozwiazesz w internecie. Ale prosze
                    Cie bardzo, wpadaj i dziel sie pomyslami.
                    • niebieski_koralik Re: Przywitanie i pytanie 17.04.06, 17:13
                      Ależ oczywiście, że ani forum ani internet w ogóle niczego nie załatwią, nie o
                      tym myślałam. Mówiłam o tym, że wszelkie formy tworzenia poczucia, że nie jest
                      się takim znowu dziwadłem ze swoimi problemami są fajne.
                      Terapia w bliskich planach, ale co najważniejsze- poczucie, że wreszcie jestem w
                      tym punkcie, w którym mogę chwycić moje życie w ręce i ułożyć je tak, jak chcę.
                      Czego i wszystkim życzę świątecznie :)
      • amazon500 Re: Przywitanie i pytanie 17.04.06, 21:16
        Piszę pamiętnik od ponad 12 lat i jakoś tak się to ze mną "zrosło", stało się
        integralną częścią mojego życia, że nigdy się nie zastanawiałam, czy mi to
        pomaga. Uzbierała się tego cała siatka zapisanych zeszytów. Lubię czytać te
        zapiski i patrzeć przynajmniej na to, jak się rozwinęłam językowo :) jakie się
        miało problemy w liceum... dziś się z wielu z nich śmieję.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka