andy0911
23.05.06, 18:37
Witajcie DDA,
od jakiegoś czasu czytam posty na tym forum i czuję ulgę i potworny żal.
Ulgę, bo swoje dorosłe życie ułożyłam w miarę normalnie i żal, bo bardzo
dobrze pamiętam ten strach, odrazę i wstyd za najbliższą osobę. Bardzo
chciałabym, aby życie wszystkich DDA mogło się ułożyć tak jak moje.
W skrócie: dzięki wódce zostałam tzw. półsierotą w wieku niecałych dwóch lat,
bo przecież od dzieci ważniejsze było picie. Przez następne kilka lat
ojciec "celebrował" żałobę, a mną zajmowała się Babcia. Najdroższy,
najlepszy, najukochańszy człowiek w moim życiu. Z biegiem czasu ojciec trochę
się opanował, ale po pijanemu, co zdarzało mu się za często, doprowadzał mnie
do obłędu. Dziś mam swoją własną rodzinę, nie twierdzę, że kryształową, ale
jesteśmy dla siebie przede wszystkim przyjaciółmi. A nasi rodzice, dla
których nie byliśmy najważniejsi na świecie, doskonale wiedzą, co im wolno, a
czego na pewno nie będziemy tolerować.
Chcę Wam tylko powiedzieć, że to nie my jesteśmy straceni i że to nie nami
ludzie gardzą, a jeżeli tak jest, to są niewartymi naszej uwagi bezmyślnymi
kretynami. Że picie rodziców to nie nasza wina. Że każdy z nas powinien żyć
własnym życiem, przede wszystkim dla siebie, nie oglądając się na tych, dla
których alkohol ma większą wartość niż my. Że ten bełkoczący mięczak z
pretensjami do całego świata jest godny współczucia i politowania, ale nie
angażowania się w jego wyimaginowane problemy. Że nie może zatruć naszego
życia oparami przetrawionego alkoholu, wrzaskami i płaczem za zmarnowanym
życiem. Jesteśmy dorośli, więc odpowiadamy za siebie i swoje dzieci – w drugą
stronę to nie działa.
Za jedno jestem mojemu ojcu bardzo wdzięczna – pokazał mi, czego pod żadnym
pozorem nie wolno mi zrobić ze swoim życiem. I robienie wszystkiego inaczej
niż on naprawdę wychodzi mi na dobre, przynajmniej na razie :)
Być może to, co napisałam niekoniecznie zgadza ze światowymi trendami
naukowymi w temacie "DDA". Jeżeli ktokolwiek z Was chciałby w jakiś sposób to
skomentować, to sprawi mi ogromną frajdę.