konwalia1234
07.06.06, 20:00
W watku npt. ''Rodzinka'' rozpoczela sie dyskusja na temat zasadnosci tzw.
wybaczania sprawcom tego, ze jestesmy jacy jestesmy, czyli DDA/DDD.
Co Wy sadzicie o tzw, wybaczaniu?
Czy naprawde uwazacie, ze nalezy - bogobojnie i po chrzescijansku - sprawcom
wybaczyc, a moze nawet i prosic o wybaczenie? Czy ktos z Was tak zrobil i
lepiej mu sie po tym zyje? I to ''wybaczenie'' stalo sie natychmiastowym
katharsis oraz naprawilo wszystkie zaistniale wczesniej krzywdy?
Czy uwazacie moze, ze sa sprawy, ktorych wybaczyc nie sposob? I ze sam
pomysl, by ''kata'' prosic o wybaczenie z pozycji ''ofiary'' jest bezzasadny
i jeszcze bardziej obciazajacy nas psychicznie?
Pozdrawiam i mam nadzieje na owocna dyskusje
Konwalia