Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dla kobiet*

    10.06.07, 16:10
    Witam!Niedawno za pomocą m.in. tego forum poszukiwałam kobiet do badań, a
    badania dotyczyły życia seksualnego kobiet DDA. Analizy zrobiłam, wszystko
    policzylam i jeśli któraś z was jest zainteresowana wynikami, to chętnie je
    udostępnie, przesyłając na poczte. Mój mail: kisia1223@wp.pl.
    P.S. Udostępnić moge również materiały z seksuologii, na podstawie której
    oparłam wyniki badań.
    Pozdarawiam*
    Kasia
    Obserwuj wątek
      • anoosha Re: dla kobiet* 31.07.07, 15:05
        Kisia, a mogłabyś mi przesłać te wyniki na gazetowego maila?

        Będę bardzo wdzięczna!

        Pozdrawiam :-)
        • invisible7 Re: dla kobiet* 03.08.07, 13:05
          Czy ja bym też mogła prosic na gazetowego maila?
          • mka24 Re: dla kobiet* 03.08.07, 16:53
            Ja też poproszę jeśli można.
      • monisia_666 Re: dla kobiet* 04.08.07, 17:23
        Poproszę o te informacje: monisia_666@wp.pl
        • konstatacja Re: dla kobiet* 04.08.07, 20:13
          Ja rowniez bardzo prosze o maila z wynikami. Bardzo jestem ich ciekawa.
          • melba_piszczykowa Re: dla kobiet* 04.08.07, 20:49
            to i ja poprosze. moze pozniej podyskutujemy na ten temat :)
            • lmlenartowicz Re: dla kobiet* 08.08.07, 16:23
              Poproszę jeśli można również na gazetowego maila
      • nunka17 Re: dla kobiet* 08.08.07, 19:08
        Postaram się w najbliższym czasie przesłać te wyniki ale proszę o
        cierpliwośc;-)Ostatnio mam kiepski dostęp do neta...Pozdrawiam*
        • anoosha Re: dla kobiet* 09.08.07, 08:23
          Ja juz otrzymalam i dziękuję bardzo :-)
      • kachaa17 Re: dla kobiet* 17.08.07, 12:47
        ja tez poproszę na gazetowego. wypełniałam tą ankietę i jestem
        ciekawa
      • mariolka32 Re: dla kobiet* 17.08.07, 18:03
        to ja tez poprosze na gazetowego i thank you from the mountain.
      • januszek96 Re: dla kobiet* 18.08.07, 06:10
        I mi też ;-) ..... Byłem bardzo zaangażowany w sprawie tej ankiety ;-
        ) Gratuluję wytrwałości.
      • nunka17 Re: dla kobiet* 01.09.07, 16:11
        Jeśli ktoś (jeszcze) jest zainteresowany,to proszę piszcie na adres
        mailowy: kisia1223@wp.pl!!!Ja juz sama się pogubiłam z tym, komu
        wysłałam...a komu jeszcze nie...Więc jak ktoś oczekuje na
        odpowiedz,to prosze o przypomnienie na maila kisiowego.I przepraszam
        za zamiesznie małe...;-)Mam słaby dostęp do neta,więc rzadko
        zaglądam,więc prosze o cierpliwość;-P
        Pozdarwiam ciepło*
        • januszek96 Re: dla kobiet* 01.09.07, 22:37
          Dzięki :-) To bardzo miłe z Twojej strony , ze wysłałaś do mnie
          maila....
          • uttaa Re: dla kobiet* 10.09.07, 16:21
            Witam, ja też poproszę o przesłanie info na gazetowego.
      • rraszka Re: dla kobiet* 21.09.07, 03:13
        Witam,
        Nie wiem co może być w tych badaniach, proszę o przesłanie.

        Ale ponieważ to a propos, to opowiem swoją beznadziejną, bezsensowną
        historię z którą zupełnie nie wiem co zrobić. Sama nie wiem jak to
        opisać, żeby nie wyjść na kompletną kretynkę, ale od wielu miesięcy
        nie jestem sobą i nie mogę się pozbierać, choć dawno powinnam
        zapomnieć o sprawie i pójść dalej.
        Jakkolwiek mnie samej wydaje się to nieprawdopodobne, mam 32 lata i
        przez 7 lat nie uprawiałam seksu. Kiedyś nieustannie byłam
        nieszczęśliwie zakochana, zmieniało mi się tylko w kim. Nie muszę
        dodawać, że w czasie, gdy jeszcze (też nieczęsto) zrażały mi się
        kontakty seksualne, to oczywiście nigdy nie było z tymi, w których
        byłam zakochana. Potem jakoś przestałam się zakochiwać, a zaczęłam
        pracować. Oczywiście nie jednocześnie, ale wyraźnie jedno wyprało
        drugie. Ostatnie lata to pogłębiający się pracocholizm. Przestałam
        nawet marzyć o miłości, przestałam ją sobie wyobrażać,
        przyzwyczaiłam się, że mnie to nie dotyczy, jestem aseksualna czy
        jak.
        No i zdarzył się taki wypadek. Bankiet branżowy, alkohol, kolega
        pracowy (nie z tej samej firmy, ale z firmy mocno z nami
        współpracującej, taki z którym telefonicznie czy mailowo kontaktuję
        się przynajmniej parę razy w tygodniu, jeśli nie prawie codziennie).
        Kolega znany mi od zawsze, czyli od lat jakiś sześciu. No i
        wylądowałam u niego w mieszkaniu i spędziłam tam tzw. szaloną nic.
        Zupełnie byłam zaskoczona i przerażona tym co się stało. Już samo
        przespanie się z kimś, kogo lubię było dla mnie czymś dziwnym. Nigdy
        się nim nie interesowałam, nigdy nie brałam go pod uwagę. On zresztą
        długo był w jakimś związku, więc sądziłam, że jest nadal. Okazało
        się, że od jakiegoś czasu już nie jest. Zresztą też nie przyszło mi
        do głowy że on mógłby na mnie polecieć. To też przeraziło mnie rano,
        kiedy pomyślałam, ze on to jest chyba jak dla mnie za ładny i chyba
        nawet jakoś o rok czy dwa młodszy.
        Kiedy zapytał mnie jeszcze w nocy czy z kimś jestem, myślałam, ze
        umrę ze wstydu, nie wiedziałam jak powiedzieć o swoim życiu
        zakonnicy. Zaczęłam coś berdzić o kumplach, z którymi jestem
        emocjonalnie związana. I było tak: on mówił, ze było to dla niego
        bardzo i fajne; a ja że to bez sensu i wcale do siebie nie pasujemy.
        Myślałam, że na pewno nie chce, żebym mu się teraz narzucała; a te
        zapewnienia to tylko taka kurtuazja. Zresztą następnego dnia
        mieliśmy obowiązki, więc rano skupiłam się na wyciąganiu go z łóżka,
        żeby się nie spóźnił do swoich.
        Potem był cały dzień zajęty (z kacem w tle) i musiały minąć 24
        godziny i konsultacja z przyjaciółką, żebym doszła do wniosku, że ja
        jednak czegoś chce, jakiejś kontynuacji czy choćby powtórki. No bo
        przecież nie dozgonnej miłości czy ślubu. Więc wysłałam ogólno-
        sondującego smsa. Tyle, że odpowiedź na tego smsa była przyjazna,
        acz już chłodna i ustawiająca sprawy z powrotem na swoim miejscu
        (bardzo miło było, do zobaczenia teraz przy robocie). Jakiś miesiąc
        później usiłowałam jeszcze jakoś zahaczyć, ale odpowiedź była równie
        nijaka. Dotarło do mnie, że nie ma się co łudzić, on nic już nie
        chce.
        Oczywiście gdy poczułam się odrzucona, zrozumiałam, że mnie wzięło.
        Po raz pierwszy od bardzo dawna i z takimi elementami o jakich nigdy
        mi się nie śniło. Np. obsesja zazdrości, która zawsze była dla mnie
        jako opowieści o UFO. A teraz proszę. Całymi dniami zastanawiam się
        z kim on sypia, z kim mógłby sypiać i czy studentka-praktykantka na
        niego leci.
        I oczywiście cały czas ze sobą współpracujemy (tak się jakoś dziwnie
        złożyło, że nawet trochę więcej, niż kiedyś) i raz na jakiś czas
        chwytam się czegoś na czym mogłabym budować złudzenia. Oczywiście na
        zewnątrz pełen luz, przyjaźń i kumpelstwo. Bo jestem taką fajną,
        wyluzowaną twardzielką, na której takie rzeczy nie robią
        najmniejszego wrażenia. I w ogóle jestem bezproblemowa. Nie będę
        robić maślanych oczu, ani czynić bezpodstawnych wyrzutów które
        mogłyby być dla niego krępujące. Ostatecznie wszyscy faceci marzą o
        seksie bez zobowiązań No i proszę. Jestem taka fajna, że aż
        spełniam marzenia.
        A wszystko we mnie krzyczy, że być może zmarnowałam szansę na
        normalność i szczęście, albo przynajmniej coś zbliżonego do tego.
        Że może gdybym powiedziała coś innego, wszystko potoczyło by się
        inaczej. Ale z drugiej strony, jeżeli on mnie nie chce, to czy
        chciałabym związku wymuszonego emocjonalnym szantażem, z poczucia
        przyzwoitości grzecznego chłopczyka?
        Wszyscy dobrze mi życzący mówią dwie rzeczy: albo powiedz mu jasno o
        co ci chodzi, albo znajdź szybko klina, zacznij mieć jakieś życie
        miłosne. Tyle, że mnie i jedno i drugie wydaje się niewykonalne.
        Przyjaciółka częstuje mnie mądrościami w stylu: „wystarczy
        pstryknąć, a chętny się znajdzie”, „mogłabyś mieć, kogo byś
        chciała”. Tyle, że mi jakoś nigdy to pstrykanie nie wychodziło;
        randki kojarzą się z koszmarem; a chcieć to ja w tej chwili chcę
        właśnie tego, który nacisnął guzik i przypomniał mi, że normalni
        ludzie mają jakieś życie osobiste.
        To żenujące, sama sobie wydaję się żałosna. I jeszcze mam poczucie,
        że gdzieś przeleciały tzw. najlepsze lata, w czasie których nie stać
        mnie było nie tylko na bliskość, ale nawet i na przyjemności. Tych
        lat nikt mi nie odda, a teraz będę zachowywać się coraz bardziej
        nerwowo i histerycznie, jak typowa neurotyczna stara panna.
        To tyle mojej historii. Dla całości krajobrazu dodam, że ojciec pił,
        ale już od wielu lat nie żyje. Matka po stracie drugiego życiowego
        partnera (z którym piła umiarkowanie) zaczęła pić ostrzej. Ale co
        chwile ma jakiś następnych narzeczonych, a kiedy ma faceta to nie
        pije lub pije mniej. Miała raz nawet takiego, co był pełnym
        abstynentem i przy nim prawie w ogóle przestała. W każdym razie w
        jej życiu, na tyle, ile wiem, zmienia się jak w kalejdoskopie,
        podobnie jak w życiu mojego brata, który się właśnie rozwiódł, a
        teraz ma kolejną, już drugą pannę po rozstaniu z żoną. Czyli
        wszyscy mają związki tylko ja nie, od dawna jestem zresztą z tego
        powodu uważana za nienormalną.
        To tyle. Dziękuję każdemu, kto dotrwał do końca tej długiej
        opowieści.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka