Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    12.11.07, 15:02
    Mama zmarla jakos troche ponad rok temu. Mialem nadzieje ze po tym kolejnym razie w szpitalu bedzie tak jak juz bywalo. Znow przez jakis czas spokoj i cisza. I moze tym razem na dluzej. Ale byla juz tak chora, ze to byl jej ostatni pobyt. Kiedys myslalem ze bez niej bedzie latwiej. Wcale nie jest, nie w srodku. Moze znikly ta niepewnosc kazdego dnia, chwili, koniecznosc troski o nia. Ale zostalo wszystko to czym przez te kilka, a moze kilkanascie lat mnie nauczyla. Tak wiec ta niepewnosc jest nadal, tyle ze nie doswiadczam jej juz kazdego dnia wracajac do domu. Przeniosla sie w inne miejsca tylko, w kazda inna dziedzine mojego zycia.
    Przez to stale poszukiwanie uznania, akceptacji, zainteresowania, skomplikowalem sobie bardzo duzo. Probuje sie pogodzic z tym, ze nikt nie da mi tego wszystkiego ile potrzebuje, nikt nie da tyle ile daje ja. Dajac to wszystko, jednoczesnie tak trudno mi uwierzyc, ze ktos wobec mnie jest szczery. Przeciez to ze nie odpowiedzial, nie odpisal, wcale nie znaczy ze ma mnie juz gdzies. I co? umiem sobie to oczywiscie powiedziec. Tylko za kazdym razem czuje cos innego. Rozum idzie swoja droga, a niezamierzenie zranione uczucia swoja. Niezamierzenie? Trudno napisac mi to slowo, wolalbym postawic je w towarzystwie pytajnikow. Chyba, prawdopodobnie. Tak dalece nie ufam. Jedna z dziewczyn pisze o tym, ze w marzeniach widzi jak ktos ja ratuje, i poswieca jej swoj czas i uwage. Ja tez widze czasem takie rzeczy, i widze tez z drugiej strony, to ja jestem wybawca.

    Chowam to wszystko w sobie, niemal nikt nie wie co czuje. Jak maly i zaden jestem dla siebie. Chociaz czasem, zdaje sobie sprawe, jak wiele osiagnalem swoaja wytrwaloscia, uporem. Mam tego na tyle duzo, ze chociaz nie skonczylem nawet chyba 10% tego co zaczalem, to co dociagnalem do konca pozwolilo mi na naprawde wiele patrzac tak zupelnie z boku. Mam dobra prace, bardzo dobrze zarabiam. Oczywiscie za kazdym razem boje sie ze jak wroce na przyklad z urlopu, to wlasciwie nie bede mial gdzie wracac. Cos sie stanie, ktos uzna ze moje wysilki sa zbyt male. Bo przeciez kazda pomylke, kazda, nawet drobna porazke bardzo dotkliwie przezywam.
    Jakim poza tym jestem czlowiekeiem? Latwo mnie wykorzystac, bo chociaz nieufny, to zawsze jestem gotowy do pomocy. Nie wierze w ludzi jako ogol, ale w jednostki... Wlasciwie nie, walczy we mnie wiara z niewiara, daje zawsze chyba duzy kredyt zaufania. Nie... Sam nie wiem, ufam i nie ufam, wierze i nie wierze.
    Daje z siebie wszystko i tylko nikt nie chce, albo nie moze, albo nie wie...Za duzo daje. Czasem mysle ze niepotrzebnie. Ale mam tyle, i sprawia mi taka radosc kiedy ktos bierze. I tak boli kiedy odrzuca.

    Nie wiem po co tu pisze, to przeciez nie wszystko co mam do powiedzienia. A jednoczesnie duzo. Rozumiem sam siebie dosc dobrze, wiem co z czego wynika. I jakos ta samoswiadomosc mi nie pomaga walczyc z tym z czym powinienem. Nie oczekuje nieczego. Czasem mysle tez, ze juz nic mnie nie czeka. A czasem jednak tak duzo wymagam, i licze ze tak wiele sie stanie. Schizofrenia...
    A wiecie co jest najlepsze?, ze nawet ludzie ktorzy znaja mnie od lat, nie wiedza co ukrywam, dla nich jestem tylko tym wesolym gosciem, podchodzacym do siebie i swiata a poczuciem humoru i zdrowym dystansem. Malo kto widzi, bo malo kto chce zobaczyc, to co jest w srodku.

    Obserwuj wątek
      • amira32 Re: o mnie 13.11.07, 20:18
        to co napisałeś przeczytałam z zainteresowaniem bo w tym opisie
        odnajduję siebie....ja również poradziłam sobie w życiu zawsze
        uważając, że muszę być silna i samowystarczalna.I tylko w zaciszu
        własnego domu wielokrotnie przyznaję się przed sobą, że pokazuję
        ludziom tylko malutki fragment siebie i że tak naprawdę potrzebuję
        oparcia, stabilności i pomocy...Dlaczego nie ufam, nie odkrywam się
        przed ludźmi? Bo zranić najmocniej mogą Ci, którzy znają nasze
        słabości, którzy potrafią uderzyć celnie w czuły punkt...należę do
        perfekcjonistów, zapewne tak jak Ty:) ale pomimo tego zawsze mam
        wrażenie, że to co robię nie jest wystarczająco dobre, że można
        lepiej, dokładniej...zawsze też winię siebie za brak rodziny, bo
        odsuwając się od ludzi znów nie pasuję do stereotypu. Może to
        zabrzmi egoistycznie, ale miło jest czasem poczytać, że ktoś czuje
        podobnie:) Pozdrawiam serdecznie! amira
      • log222 Re: o mnie 13.11.07, 20:40
        Albo mało kto widzi, bo ukrywasz

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka