Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wrogość do alkoholu

    11.02.08, 17:42
    Szanowni Państwo!
    Piszę do Was, ponieważ mam problem, z którym nie potrafię sobie sama
    pomóc. Znajomy polecił mi to forum, mówiąc, że natrafię tu na miłych
    ludzi, którzy dadzą mi wskazówki jak rozwiązać tą sytuację. Moim
    problemem jest wrogość do alkoholu. W dzieciństwie mój ojciec był
    nałogowym alkoholikiem, co bardzo mocno przeżyłam. W szkole
    podstawowej nie miałam żadnych przyjaciół, byłam przez nich poniżana
    i odpychana. Traktowali mnie jak trędowatą. Często mi dogryzali, że
    śmierdzę, że jestem przesiąknięta alkoholem i że jestem taka sama
    jak mój ojciec. Ojciec pił a my cierpieliśmy.
    Ojciec pił kilkanaście lat. Codziennie przychodził do domu pijany i
    szukał pretekstu, aby wywołać awanturę, często rzucał się do bicia.
    Bardzo bałam się żeby mnie i mojej rodzinie nie zrobił krzywdy-
    bardzo modliłam się do Boga, aby ten koszmar wreszcie się skończył.
    Za każdym razem, gdy to widziałam przyrzekałam sobie, że rodzinę,
    którą uda mi się założyć
    w przyszłości będzie rodziną bezalkoholową. Dlatego moim największym
    zamarzeniem jest założenie rodziny abstynenckiej.
    Gdy miałam 18 lat poznałam chłopaka, który okazał się być
    abstynentem. Mój świat przekręcił się do góry nogami, byłam bardzo
    szczęśliwa, że moje marzenie nareszcie się spełni, że uda mi się
    założyć rodzinę taką, jaką sobie wymarzyłam. Po pewnym czasie (gdy
    był pewny, że będę jego) okazało się, że nie jest abstynentem.
    Ukrywał to przede mną, bo bał się, że mnie straci. Wszystkie moje
    marzenia i plany runęły w gruzach. Bardzo mocno mnie zranił. Od
    dłuższego czasu nie chodzimy na żadne imprezy, zabawy czy wesela,
    gdyż chłopak uważa, że zabawa bez alkoholu to nie zabawa. On
    twierdzi, że nie umie bawić się bez alkoholu. Według niego zabawa
    bez alkoholu to nie zabawa, a przecież wcześniej, gdy jeszcze się
    maskował potrafił chodzić ze mną na zabawy i bawi się bez alkoholu.
    Jestem teraz między młotem, a kowadłem. Nie wiem, co mam dalej
    zrobić, gdyż nie potrafię zaakceptować alkoholu, ale też nie chcę
    stracić ukochanej osoby. Nie umiem żyć
    z alkoholem, ale również nie potrafię żyć bez mojej ukochanej osoby.
    Proszę o pomoc lub jakąś radę jak dalej mam postąpić. Zawsze
    pragnęłam założyć rodzinę, w której nie będzie alkoholu i zawsze
    będę pragnęła taka rodzinę założyć.
    Kolejnym problemem jest to, że chłopak mnie oszukuje i okłamuje.
    Przy mnie jest abstynentem, zaś za moimi plecami zachowuje się
    całkowicie inaczej. Gdy się go zapytam czy coś pił, od razy
    odpowiada, że nic nie pił, a ja na sto procent wiem, że to nie
    prawda. Chowa piwa przede mną jak przed złodziejem, czy bandytą.
    Dlaczego ludzie pijący nie potrafią zrozumieć niepijących? Chłopak
    uważa, że moja abstynencja to głupi wymysł, że sobie problem
    wymyśliłam czy uroiłam, że to mój kaprys. Często w kłótni dogryza
    mi, że jestem nienormalna i powinnam iść się leczyć, a przecież ja
    jestem takim samym człowiekiem jak inni tylko, że nie pije alkoholu.
    Bardzo proszę pomóżcie mi. Wiem, że nie można kogoś zmusić, a by
    stał się abstynentem, ale ja naprawdę nie potrafię żyć z alkoholem,
    a nie chcę stracić najdroższej mi osoby. Z Góry dziękuję za
    przeczytanie mojego listu i być może rozwiązania problemu. Gorąco
    wszystkich pozdrawiam.
    Obserwuj wątek
      • anciax Re: wrogość do alkoholu 11.02.08, 18:53
        > Kolejnym problemem jest to, że chłopak mnie oszukuje i okłamuje.
        > Przy mnie jest abstynentem, zaś za moimi plecami zachowuje się
        > całkowicie inaczej. Gdy się go zapytam czy coś pił, od razy
        > odpowiada, że nic nie pił, a ja na sto procent wiem, że to nie
        > prawda. Chowa piwa przede mną jak przed złodziejem, czy bandytą.

        Tak zachowuje się każdy alkoholik. nie licz, że on się zmieni na lepsze.

        > Chłopak
        > uważa, że moja abstynencja to głupi wymysł, że sobie problem
        > wymyśliłam czy uroiłam, że to mój kaprys. Często w kłótni dogryza
        > mi, że jestem nienormalna i powinnam iść się leczyć, a przecież ja
        > jestem takim samym człowiekiem jak inni tylko, że nie pije alkoholu.

        Alkoholicy nie umieją przyznac, że to oni maja problem dlatego wyżywaja sie na
        innych. To on powinien isć się leczyć - my to wiemy, on niestety nie wie.

        Piszesz, że okłamuje cie , a ty go uważasz za najdorższą osobę. Zastanów się nad
        tym, co piszesz. Jeśli nie chcesz w przyszłości chodziń na terapie dla
        współuzależnionych, to podejmij jakies radykalne kroki. I uwierz mi - człowieka
        który pije za plecami, chowa przez tobą alkohol, okłamuje cię co do ilości
        wypitego alkoholu lub w ogóle co do wypicia NIE ZMIENISZ! NIE JESTES W STANIE
        WPLYNAC NA NIEGO DOPOKI ON SAM NIE ZOBACZY ZE JEST CHORY.

        Nie piszesz nic czy jestes jego zona czy partnerką. Jeśli nie jesteś jego żoną
        jeszcze, to lepiej poszukaj sobie innego partnera - bo jako DDA masz duże szanse
        wybierania na życiowych partnerów ludzi, którzy są uzależnieni.
      • izabella_666 Re: wrogość do alkoholu 11.02.08, 20:00
        izabella_666 napisała:
        > Kolejnym problemem jest to, że chłopak mnie oszukuje i okłamuje.
        > Przy mnie jest abstynentem, zaś za moimi plecami zachowuje się
        > całkowicie inaczej. Gdy się go zapytam czy coś pił, od razy
        > odpowiada, że nic nie pił, a ja na sto procent wiem, że to nie
        > prawda. Chowa piwa przede mną jak przed złodziejem, czy bandytą.
        > Dlaczego ludzie pijący nie potrafią zrozumieć niepijących? Chłopak
        > uważa, że moja abstynencja to głupi wymysł, że sobie problem
        > wymyśliłam czy uroiłam, że to mój kaprys. Często w kłótni dogryza
        > mi, że jestem nienormalna i powinnam iść się leczyć, a przecież ja
        > jestem takim samym człowiekiem jak inni tylko, że nie pije
        alkoholu.
        > Bardzo proszę pomóżcie mi. Wiem, że nie można kogoś zmusić, a by
        > stał się abstynentem, ale ja naprawdę nie potrafię żyć z
        alkoholem,
        > a nie chcę stracić najdroższej mi osoby.

        Poprawka!!!
        Przepraszam, że nie zbyt dokładnie opisałam ten wątek. Nie zrozumcie
        (źle), że chłopak nadużywa alkoholu, czy jest alkoholikiem, wręcz
        przeciwnie. Chodzi mi o to, że mój facet wie, że nie akceptuje
        nawet w najmniejszej ilości alkoholu (nawet symbolicznie) i dlatego
        pije za moimi plecami.jeszcze raz przepraszam i dzię kuje za
        odpowiedź.
        • kajda28 Re: wrogość do alkoholu 11.02.08, 21:23
          >Chodzi mi o to, że mój facet wie, że nie akceptuje
          > nawet w najmniejszej ilości alkoholu (nawet symbolicznie) i
          dlatego
          > pije za moimi plecami.

          Jeżeli zależy mu na tobie nie powinnien tak robić. Ale prawde mówiąc
          picie alkoholu nie jest niczym złym. Wg. mnie powinniście ustalić że
          raz na tydzień, raz na miesiąc on pije jawnie, i jak pije to tylko
          jawnie. Bo jeżeli robi to za Twoimi plecami to poprostu Cię
          okłamuje, a związku zaufanie jest b. ważne.
          • anciax Re: wrogość do alkoholu 11.02.08, 23:11
            Kajda, nie zrozum mnie źle, ale jesli Izabela nie życzy sobie jakiejkolwiek
            ilości alko, to po prostu sobie nie życzy. Ja mam tak samo jak ona. I żadne
            gadanie pod tytułem picie raz na tydzień czy raz na kwartał albo na czas,
            cokolwiek, nie działa na mnie pozytywnie. A wręcz rozwala mnie. Ale ja jestem
            moze przeważliwiona. Dla mnie alko mógłby zniknąć z powierzchni ziemii,
            chciałąbym, żeby nie istniał, mam obrzydzenie do wszystkich, którzy piją. Takie
            zboczenie...
            • kajda28 Re: wrogość do alkoholu 12.02.08, 09:18
              Rozumiem, ale to nie jest normalne, całkowity wstręt do alkoholu.
              Alkohol jest czymś całkiem normalnym, oczywiście w odpowiednich
              ilościach. A ja zaproponowałam aby poszli na kompromis, bo wg. mnie
              tak wygląda partnerstwo. A jeżeli w ogóle nie może znieść alkoholu
              więc dlaczego z nim jest? Jedyna rada aby z nim zerwać, skończyć
              znajomość, ale co dalej... następny chłopak będzie alkoholikiem, bo
              tylko taki nie chodzi z kumplami raz na tydzień na piwo, bo jemu nie
              można pić w ogóle. To było moje myślenie przed ślubem.
              • anciax Re: wrogość do alkoholu 12.02.08, 12:58
                Wiem, że to nienormalne. Ale dla mnie nie ma kompromisów jeśli chodzi o alko.
              • laila83 Re: wrogość do alkoholu 12.02.08, 14:54
                TO JEST NIENORMALNE???????
                Kajda kto Ci to powiedzial?????
                Kto ustalil taka norme?
                I Izabella i Anciax maja calkowite prawo nie akceptowac alkoholu i
                nie wiazac sie z ludzmi pijacymi nawet najmniejsza ilosc!!!!
                Ja zupelnie nie toleruje papierosow i mysle ze bylby to problem
                gdyby moj partner palil.
                A alkohol jest gorsza uzywka niz nikotyna - alkohol zmienia stan
                swiadomosci.
                A PRZEDE WSZYSTKIM wiekszosc z nas widziala jak wiele krzywdy
                najblizsza osoba moze wyrzadzic pod wplywem alkoholu, jak bardzo sie
                zmienia pod jego wplywem i wiemy ile krzywdzacych slow mozna
                uslyszec od najblizeszej osoby znajdujacej sie pod wplywem alkoholu.
                Przeciez nasi rodzice "wychowywali" nas bedac najczesciej pod
                wplywem alkoholu i "dzieki temu" jestesmy jacy jestesmy teraz.
                Kajda ja nie znam zadnych norm w tej kewstii.
                Uwazam ze kazdy ma prawo wybierac to, co dla niego najlepsze.
                Kazdy ma prawo czuć to, co czuje i ufać sobie swoim uczuciom.
                (Prawa DDA: dda.pl/index.php?
                option=com_content&task=view&id=24&Itemid=65 )
                • anciax Re: wrogość do alkoholu 12.02.08, 16:18
                  Laila, to jest nienormalne. Nie umiem tego wytłumaczyć inaczej niż fakt, że
                  chciałabym aby alko nie istniał. Pomijajac jednak moje idealistyczne podejście
                  do świata, wiem, że wzbudzam niezdrowe emocje wśród ludzi, którzy umieja pić
                  alko w małych ilościach, a ja nie spotykam sie z nimi, bo mnie drazni nawet
                  najmniejsza ilość alko. I to z całą pewnością jest nie normalne! W psychice tak
                  mam zakodowane, że alko nie czyni nic dobrego. Sama miałam problem z piciem w
                  granicach umiaru, jednak nikomu nie wyrządzałam moim piciem szkód takich jakie
                  wyrządził mój ojciec. Jestem przewrazliwiona na punckie picia i chyba nikt,
                  oprócz drugiego DDA nie jest w stanie mnie zrozumieć. Wniosek dla mnie jest
                  tylko jeden: nie znajdę partnera, który jednocześnie nie będzie DDA i zrozumie
                  mój protest przeciwko piciu.
                • kajda28 Re: wrogość do alkoholu 12.02.08, 21:25
                  Laila faktycznie masz racje, musiałam to przemyśleć. Ja np. nie
                  toleruje narkotyków, i w sumie to że są one zakazane a alkohol nie,
                  nie mu tu nic do znaczenia. I nie poszłabym na kompromis gdyby mój
                  chłopak chciał raz na jakiś czas je wziąść. Zdaje sobie sprawę jakie
                  spusztoszenie wywołują w organizmie i czy jawnie czy nie, byłabym
                  przeciw. Podobnie jest z alkoholem, tylko tyle że on jest ogólnie
                  dostępny i pije każdy, mniej czy więcej.
                  Ale to że my czegoś nie tolerujemy nie znaczy że ktoś musi się
                  podporządkować. Izabella musi wybrać, i to ona a nie jej partner, bo
                  jemu jest dobrze tak jak jest.
                  • anciax Re: wrogość do alkoholu 12.02.08, 22:13
                    Ja mam zwichrowaną psychikę, więc uważam, że moje ograniczanie, izolowanie się
                    od alko jest normalne [w granicach rozsądku]. Natomiast "zdrowy" człoweik zawsze
                    bedzie mnie uważał za dziwaczke, skoro nie toleruję nawet najmniejszej ilości
                    alko. Tak to widzę.
                    • pbsttt odpowiedz kolesia 22.02.08, 09:36
                      po pierwsze wcale nie staje po jego stronie. Facet cie oszukiwał
                      pomyśl o tym troche więcej. Pytanie do picia jest takie: jak czesto
                      pije ?? czy tylko na komuniach i weselach. I jak pije ?? az się
                      schleje (i traci głowe - uwaga potem najczęściej może być agresywny)
                      czy tak dla towarzystwa jednego browca lub dwa ale nie na tyle żebyś
                      musiała go nosić do domu?? Pytam bo sam jestem DDA i też mam taką
                      niechęć do alkoholu. Ale ja jestem facetem. Jak nie pije to jestem
                      dziwny. Naprawde. Na faceta jest znacznie wieksza presja niż na
                      kobiete. Facet musi pić. Jak byłem na urodzinach u babci mojej
                      nażyczonej, tam ludzie normalnie przy stole wyciągneli wódke i
                      zaczeli lać każdemu. Zero skrępowania z tego powodu. Jak ja nie
                      chciałem to usłyszałem "wódka stół, pić trzeba". Jej babcia mi
                      kazała bo się obrazi.... normalni ludzie nie widzą problemu w tym że
                      się wychyli kieliszek lub dwa to jest spoko. My nie wiemy jak się
                      zachować bo jeeseśmy DDA. Ja nie lubie wódki. kojarzy mi się tylko z
                      ojcem i z tym co potym robił. Ale ludzie którzy nie mają takiej
                      bujnej historii nie widzą takich problemów. A i jeszcze jedno,
                      kiedyś jak miałem znajomych to się wybieraliśmy na imprezy. Ja nigdy
                      nie piłem a im było głupio tak chlać przy mnie więc co raz częściej
                      słyszałem: "Nie zapraszaliśmy ciebie bo i tak nie pijesz". Dużo
                      znajomości mi się tak urwało. Do dziś nie lubie piwa czy wódki ale
                      niestety często są sytuacje że muszę to pić. Czy to z kolegami z
                      pracy czy z kimś z rodziny... A na zakończenie. Nie traktuj tego
                      jako usprawiedliwienia dla swojego chłopaka. Znam ludzi którzy
                      kochali swoich partnerów a potem rujnowano im życie ich dziecią. Nie
                      pozwól na to bo tak naprawdę to nie chodzi tutaj tylko o ciebie,
                      tylko o odpowiedzialność za twoje dzieci. Jeśli to ma być ojciec
                      twoich dzieci? To zapytaj siebie czy widzisz go jako dobrego ojca
                      twoich dzieci, czy może widzisz potencjalnego kandydata na
                      następnego ojca alkoholika i na kolejne zmarnowane pokolenie dzieci,
                      które będą się pytać na podobnym forum co to normalność.
                      • log222 Re: odpowiedz kolesia 22.02.08, 19:45
                        A gdybyś powiedział tej babci (np. babci) dlaczego tak masz, może by się opanowała?
                        Dla mnie to właśnie takie jakieś, dziwne? I wkurzające. Że trzeba pić, koniecznie, bo jak nie to, no właśnie, to co? Eh, a w sumie, mnie osobiście nie potrzeba takiego towarzystwa co chleje, nie widzę w tym nic fajnego.

                        I nie wiem co poradzić izabelli. Rozumiem jej niechęć, i nie odbieram tego jako jakiejś strasznej anomalii, ale z drugiej strony, jeśli znajdzie i zwiąże się z partnerem - całkowitym abstynentem, i jeśli kiedyś w przyszłości jemu się trochę odmieni i od czasu do czasu wypije piwo np., to co wtedy? Koniec związku? Rozwód, podział majątku, dzieci...
                        ?
                        • kajda28 Re: odpowiedz kolesia 22.02.08, 22:29
                          > A gdybyś powiedział tej babci (np. babci) dlaczego tak masz, może by się opanow
                          > ała?

                          A ty też każdemu opowiadasz dlaczego zachowujesz się tak a nie inaczej?
                          Jeżeli już nawet mamy gdybać, to tak realnie.
                          Ja nie widzę nic złego w piciu, o ile napewno jestem trochę uczulana na to -ale
                          to bardziej po ex, niż ojcu. Wg. mnie jak ktoś pije co weekend, a dodatkowo
                          popija na tygodniu piwo - to już za dużo. Autorka postu nie napisała jak często
                          partner ją okłamuje, szkoda, bo to jest chyba trochę ważne.
                          "trochę ważne"- uwielbiam takie wyrażenia, ani białe, ani czarne.:)
                          • log222 Re: odpowiedz kolesia 23.02.08, 18:32
                            Ja nie bardzo mam komu. Ale często wywiązuje się coś podobnego w dyskusjach z rodzicami, z mamą, i nie mam żadnych oporów*, żeby wywlec ten poupychany kurz. Ciągle walczę o uznanie mojej hm
                            autonomii, bo nikt w domu nie rozumie, że ja to ja...


                            (*Nie mam oporów, ale czasami chyba przesadzam, i myślę, że muszę trochę spasować)



                            > "trochę ważne"- uwielbiam takie wyrażenia, ani białe, ani czarne.:)

                            Ja też :)
                            • log222 Re: odpowiedz kolesia 23.02.08, 18:33
                              ...ja to ja, i mam prawo do tego...
                  • laila83 Re: wrogość do alkoholu 12.02.08, 23:25
                    Taka dyskusja troche jezykowa sie wywiazala:)
                    Ja nie jestem specjalista, ale mozna na to faktycznie roznie
                    popatrzec.
                    Wiekszosc ludzi pije alkohol i jesliby za norme spoleczna uznac to
                    co robi wiekszosc - to nie jest to normalne ze ktos ma awersje do
                    alkoholu. Ale nazywanie dzialan szkodliwych dla siebie i innych
                    normą jest kontrowersyjne.
                    Mi chodzilo raczej o to ze awersja do alkoholu moze byc NATURALNA
                    dla osoby wychowujacej sie z alkoholikiem.
                    I ze normalne jest to, ze kazdy lubi cos innego i kazdy ma awersje
                    do czegos innego.
                    I tyle:)

                    Ale tu nie chodzi o to czy abstynencja Izabeli jest normalna czy
                    nie.
                    Izabela, faktycznie poplatana sytuacja:(
                    Pare rzeczy mi sie nasunelo.
                    >Mój świat przekręcił się do góry nogami, byłam bardzo
                    >szczęśliwa, że moje marzenie nareszcie się spełni
                    Wiem jak zachowuje sie czlowiek zakochany:) Czesto nie zauwaza wtedy
                    jeszcze wielu rzeczy. On stworzyl jakis wizerunek "zeby Cie nie
                    zranic" i Ty sie w tym wizerunku zakochalas. Ale przeciez to jest
                    fikcja.. Chcesz stworzyc rodzine w ktorej nie ma alkoholu, a "on nie
                    wyobraza sobie imprezy bez alkoholu, nie umie bawic sie bez
                    alkoholu"..

                    Druga sprawa - dla mnie zwiazek opiera sie na zaufaniu. On od
                    poczatku Cie oklamywal.. i dalej to robie. Ufasz mu?

                    Trzecia sprawa - oprocz zaufania, najwazniejszy jest wzajemny
                    szacunek. Piszesz ze nadal Cie oklamuje, "uważa, że Twoja
                    abstynencja to głupi wymysł, że sobie problem
                    wymyśliłaś czy uroiłaś, że to Twój kaprys, że jestes nienormalna i
                    powinnaś iść się leczyć"
                    Czy tak zachowuje sie osoba ktora Cie kocha i szanuje i troszczy sie
                    o Ciebie???

                    >Nie umiem żyć
                    >z alkoholem, ale również nie potrafię żyć bez mojej ukochanej
                    osoby.
                    Dlaczego nie potrafisz bez niego zyc? Co on Ci takiego daje co jest
                    wazniejsze od Twoich wartosci? Czy daje Ci cos czego nie mozesz
                    sobie sama dac?
                    A moze on wysmiewajac Twoje poglady i ponizajac Cie stwarza Ci
                    atmosfere taka, jaka mialas w domu i bez tego nie mozesz zyc?
                    Wiem ze to jest trudne.
                    Wydaje mi sie ze dobrym rozwiazaniem bylaby rozmowa z terapeuta.
      • sillke Re: wrogość do alkoholu 11.02.08, 23:23
        Myślę, że w tej sytuacji nie powinnaś się wiązać z tym chłopcem.
        Jesteś DDA- nie wszyscy to zrozumieją, to, w jaki sposób podchodzisz
        do alkoholu. Nie wiąż się z człowiekiem wbrew sobie- nie będziecie
        szczęsliwi, nie będziesz czuła sie bezpiecznie ciągle obawiając
        się ,że może...
        Nikt nie zrobi tego dla Ciebie, nie wyrzeknie się, bo Ty tak chcesz.
        To musi byc ktoś ,kto robi to dla siebie samego, a nie dla kogoś
        innego...
      • mskaiq Re: wrogość do alkoholu 16.02.08, 09:13
        Niepokojace jest to ze Twoj Chlopak uwaza ze nie ma zabawy bez
        alkoholu. Takie myslenie moze prowadzic do alkoholizmu bo On wierzy
        ze bez alkoholu nie mozna sie bawic. Jesli uwierzy ze tak jest wtedy
        kazdy zly nastroj bedzie probowal zmieniac za pomoca alkoholu a
        wiesz co to oznacza.
        Musisz zmienic u Niego ta wiare, pokazac Mu ze bez alkoholu mozna
        sie bawic i to o wiele lepiej niz z alkoholem. Mysle ze Jego problem
        z zabawa moze brac sie z tego ze w kontaktach z ludzmi pojawia sie
        lek i nie potrafi latwo nawiazywac kontaktow. Alkohol przynosi
        zludzenie pewnosci siebie.
        Serdeczne pozdrowienia.

      • izabella_666 xx 04.04.08, 21:51
        • anciax Re: xx 08.04.08, 12:17
          o co ci chodzi?
      • izabella_666 Re: wrogość do alkoholu 15.04.08, 18:38
        • kajda28 Re: wrogość do alkoholu 15.04.08, 18:47
          się rozpisałaś izabela ...

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka