Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Przeraża mnie ...

    11.06.08, 22:20
    przeraża mnie bycie sobą. Przeraża mnie robienie tego co ja chce, co mi się
    podoba, ktoś będzie zawiedziony, zły, smutny. Przeraża a jednocześnie pociąga
    :) taka adrenalinka- takie po prostu życie, a nie wegetacja. Do tej pory żyłam
    sobie w cieniu innych, płynęłam z prądem, omijałam przeszkody, o nic nie
    walczyłam, nie wysilałam się. Ignorowałam swoje potrzeby, uczucia, zachcianki-
    i pewnie długo jeszcze tak będzie, ale powoli zaczynam walczyć o siebie,
    powoli zaczynam odkrywać czego chce, co lubię.
    Jak chodziłam do psychologa, dużo ukrywałam, może nie dużo, ale części nie
    mówiłam, wstydziłam się (nie dzieciństwa tylko faktów z teraz) . Bałam się
    powiedzieć że i ja popełniam błędy, że robię złe rzeczy. Ale ... mimo że nie
    mówiłam, moje myślenie się zmienia, już nie chce robić pewnych rzeczy, nie
    podobają mi się. i jak uda mi się powalczyć o siebie to będę pewna że to co
    robię to dlatego że chce tak robić a nie wymaga tego ode mnie sytuacja lub
    inni ludzie. pogmatwałam troszkę :) ale takie sobie moje przemyślenia.
    Obserwuj wątek
      • anciax Re: Przeraża mnie ... 12.06.08, 09:48
        Mnie się podoba walka o siebie, bo to jest adrenalina, ale samo bycie sobą czyli
        rezultaty tej walki przerażają mnie. Ja do zmian zawsze musiałam długo
        przekonywać się i tym razem jest podobnie. Nawet już myślałam o rezygnacji z
        terapii dlatego, że zauważałam zmiany w pracy nad sobą, a zmian tych boję się
        bardzo.
        Boję się, że nie będę tamtą Anią sprzed terapii: że bedę grzeczna, uczynna, miła
        dla kazdego, nawet dla wroga :( Masz podobne przemyślenia?
        • anciax Re: Przeraża mnie ... 12.06.08, 09:54
          > Mnie się podoba walka o siebie, bo to jest adrenalina, ale samo bycie sobą
          czyli rezultaty tej walki przerażają mnie.


          Chodzi o to, że za "bycie sobą" uważam bycie taką jaka jestem teraz i jaka byłam
          przed ropoczęciem terapii. A Bycie po terapii to nie do końca ja, bo jest we
          mnie ingerencja osób trzecich, metod stosowanych w psychologii i innych środków.
          Czy ktoś ma podobne odczucia?
          Z tego, co wiem, to u mnie na grupie jest ktoś, kto tak jak ja jest zadziorny i
          nie daje sobą pomiatać i ostatnio ta osoba wyraziła obawę, że boi się tego iż po
          terapii zmieni się na potulną owieczkę... Też tak mam, bo to obawa, że nie będę
          sobą włąsnie.
          • kajda28 Re: Przeraża mnie ... 12.06.08, 17:07
            > Chodzi o to, że za "bycie sobą" uważam bycie taką jaka jestem teraz i jaka była
            > m
            > przed ropoczęciem terapii. A Bycie po terapii to nie do końca ja, bo jest we
            > mnie ingerencja osób trzecich, metod stosowanych w psychologii i innych środków

            a mi się wydaje inaczej, że dopiero po terapii to będę ja, prawdziwa ja. że
            przed terapią nie jestem ja bo osoby trzecie (rodzice) ingerowały moje życie i
            pokazali mi je w nieprawidłowy sposób.

            ty piszesz że po terapii chcesz być miłą osobą , nawet dla wroga. ja z kolei mam
            nadzieję że będę umiała pokazać że kogoś nie lubię- jestem z natury miła i
            przyjazna- i to chce aby zostało. Jeszcze nie spotkałam nieżyczliwego urzędnika
            na swojej drodze, a nawet jeśli był taki to po kilku moich zdaniach łagodniał
            :)- uśmiech i słowa przepraszam i proszę działają cuda :) w sumie to tez umiem
            nie udawać że kogoś lubię, więc niech zostaje jak jest.

            dla mnie "bycie sobą" to wczuwanie się w siebie, słuchanie swojego ciała,
            słuchanie swoich odczuć i robić i mówić to co w głębi serca chciałabym zrobić i
            powiedzieć- do tej pory jakoś nie nie miałam na to odwagi.
            • anciax Re: Przeraża mnie ... 13.06.08, 13:40
              Kajda, ja nie piszę, ze chcę być po terapii miła dla wszystkich - ja boję się ze
              taka się stanę po terapii! i że nie będę miała wpływu na to przeobrażenie.
              Ja nie chcę być dla wszystkich miła! Teraz jestem sobą - wyrażam szeroki
              wachlarz uczuć a bycie miłym i potulnym kojarzy mi się z nieposiadanie własnego
              zdania. Nie chcę być taka.
              • antykret_live Re: Przeraża mnie ... 16.06.08, 13:14
                anciax napisała:
                > Ja nie chcę być dla wszystkich miła!
                A dlaczego? Przeciez wszystkim byłoby miło. Czy nie lubisz, jak ktos
                inny jest dla ciebie miły?

                >Teraz jestem sobą - wyrażam szeroki wachlarz uczuć a bycie miłym i
                >potulnym kojarzy mi się z nieposiadanie własnego zdania. Nie chcę
                >być taka.
                Bycie miłym nie oznacza bycia potulnym, tylko zaakceptowanie kogos
                takim jakim jest. Zobaczenie go w sposób pozytywny, mimo jego wad.
                Za tym powinno iść tez takie wyrazenie swojego zdania, żeby mikogo
                nie uraziło. To jest asertywność.
                • anciax Re: Przeraża mnie ... 17.06.08, 14:20
                  > A dlaczego? Przeciez wszystkim byłoby miło. Czy nie lubisz, jak ktos
                  > inny jest dla ciebie miły?

                  Ja umiem być miła tylko dla tych, którzy są mili dla mnie. Inaczej nie potrafię.
                  • antykret_live Re: niemiłość 23.06.08, 14:52
                    Bo to jest wyższa szkoła jazdy. Ale i do tego mozna dojść
                    konsekwentnie pracując nad sobą. Bo przeciez w końcu o to własnie
                    chodzi...
        • sibeliuss Re: Przeraża mnie ... 12.06.08, 17:00
          anciax napisała:

          > Boję się, że nie będę tamtą Anią sprzed terapii: że bedę grzeczna,
          uczynna, miła dla kazdego, nawet dla wroga :(

          Dla każdego opócz siebie.
          Nadal mam huśtawki nastrojów, ale to jest nic w porówaniu z tym co
          kiedyś kryła uśmiechnieta maska miłego chłopca.
          • anciax Re: Przeraża mnie ... 13.06.08, 13:45
            Też mam huśtawki... Myślę, że to objaw niezupełnego działania terapii albo
            słabej pracy nad sobą, nie wiem?

            > Dla każdego opócz siebie.

            Nie rozumiem...
            • sibeliuss Re: Przeraża mnie ... 16.06.08, 10:00
              Dla każdego oprócz siebie, bo siebie nie tłumaczę.
              A co do huśtawek - terapia nie powoduje, że masz nastrój jak EKG
              zmarłego, proste i jasne.
              Nastroje człowieka ulegają zmianom, ale trzeba pracować, żeby nie
              były to skoki nastroju, a łagodne przemiany. Na pewnym etapie trzeba
              nad tym pracować samemu.
      • megg2003 Re: Przeraża mnie ... 17.06.08, 15:11
        Nikt nie wymaga od Ciebie, byś była potulna i przytakiwała wszystkim. Każdy ma prawo do złego humoru i wyrażania swoich myśli, uczuć. Warto jednak robić to w sposób, jak już wcześniej wspomniano, tzw. asertywny.
        My DDA nauczyliśmy się życia na wysokich obrotach. Albo euforia, albo katastrofa. Albo góra, albo dół. Moim celem podczas mojego powrotu do "normalności" jest życie w stabilności, poczuciu bezpieczeństwa, zaufaniu do samej siebie. Ogólnie rzecz biorąc, chce być w porządku wobec siebie i innych. A to nie wyklucza bycia czasem wściekłym, smutnym, sfrustrowanym itp. Ważne dla mnie jest teraz to, co dalej z tym zrobię, czy pozwolę się ponieść tym uczuciom, czy nad nimi zapanuję.
        Dowiedziałam się na terapii, że to ja decyduję, jak mam się czuć. Moje uczucia rodzą się z myśli (o sobie, o innych, o świecie). Owszem są sytuacje, kiedy ciężko jest zapanować nad silnym wyrażeniem tego, co się czuje. Nie wolno jednak w odpowiedzi na to uczucie krzywdzić innych swoim zachowaniem.
        Wolę dostarczać sobie adrenaliny w inny sposób ;-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka