Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    i co teraz?

    30.07.08, 12:36
    Skończyła mi się faza "arkuszy wybaczania", bo do nikogo nie mam
    pretensji i na tę chwilę nie mam komu wybaczać. To raczej nie
    problem ;-)
    Ale mam problem z czymś innym: wewnętrzny dialog. To, co się
    rozgrywa w mojej głowie, jest dla mnie chwilowo nie do uciszenia. A
    w tym wewnętrznym dialogu słyszę okropne rzeczy. Louise L. Hay pisze
    o tym dokładnie w "Możesz uzdrowić swoje życie", tyle że ja jakoś
    nie mogę tego dialogu oddzielić od prawdy i się zdystansować.
    Przeraża mnie to, co słyszę i zaczynam panikować.
    Czy na to jest jakiś "arkusz"? No może nie dosłownie arkusz, ale
    jakaś metoda?
    Obserwuj wątek
      • anciax Re: i co teraz? 30.07.08, 12:59
        Kobieto, jak ja Cie podziwiam za te prace nad soba :)*
        • ladynemeyeth Re: i co teraz? 30.07.08, 13:26
          Dziękuję za życzonka na gazetowym - odpisałam Ci, choć bardzo późno
          otworzyłam tę wiadomość :-( Przepraszam.
          • anciax Re: i co teraz? 30.07.08, 14:25
            przepraszam, nie mam glowy do maili, ale przeczytalam @ od Ciebie :)*

            buziaki i zycze Ci powodzenia w pracy nad soba :)
      • megg2003 Re: i co teraz? 30.07.08, 13:10
        Ojoj, to dla mnie za ciężkie. Bo ja o wewnętrznych dialogach slyszalam tylko na
        psychopatologii... :(
        • ladynemeyeth Re: i co teraz? 30.07.08, 13:25
          O kurde ... :-)
          Chodzi bardziej o wewnętrznego krytyka czy coś ...
          • megg2003 Re: i co teraz? 30.07.08, 13:41
            Ahaaa... Mój krytyk też mnie wnerwia, dlatego lece od września na współuzależnienie
          • moniczka72 Re: i co teraz? 30.07.08, 13:54
            ladynemeyeth, a tak podchwytliwie zapytam ;), robilas sobie arkusz na sama siebie?
            Co do wewnetrznego krytyka sie nie wypowiadam, bo swojego wlasnego bym udusila :)
            Może popracuj trochę z wewnętrznym dzieckiem? Jakos mi sie to wiąże jedno z drugim.
            • ladynemeyeth Re: i co teraz? 30.07.08, 14:08
              Robiłam kilka razy. Wychodziła w trakcie i praca z wewnętrznym
              dzieckiem.
              Póki co nie mogę się uporać z jedną taką sytuacją w moim życiu -
              chodzi o moje podejście do zdobywania wiedzy, kompetencji,
              dokształcania się. Mam na to straszliwą blokadę! I strasznie mnie
              to wnerwia! Nie wyobrażacie sobie, jak bardzo! To nie chodzi o
              lenistwo, nie chodzi o brak skupienia, czy jakieś moje zdolności
              intelektualne czy ich brak. Właśnie kurna nie wiem, o co chodzi! Coś
              mi tylko świta, coś się przypomina, ale to jeszcze za mało, żeby
              cokolwiek zmienić. A ja tę zmianę potrzebuję na TERAZ NOW W TYM
              MOMENCIE! A nie mogę! Nie mam pojęcia, co mnie tak blokuje. To może
              być przekonanie, że "jestem beznadziejna". Ale co z tego, że wiem o
              tym przekonaniu, jak nie ptrafie go oddzielić od prawdy? Wiem, ale
              nie rozumiem. Wierzę w nie tak mocno, tak bardzo jest we mnie
              wpisane, że nie potrafię go oddzielić od tego, co nieprawdziwe. Nie
              potrafię się zdystansować i powiedzieć sobie: przecież to nie musi
              być prawda.
              "Jestem beznadziejna" czy "To nie ma sensu, po co się starać"
              albo "Inni są lepsi, więc ja się nie będe wychylać" to chyba moje
              fundamentalne przekonania, obecne w moim życiu odkąd pamiętam. Za
              cholerę nie potrafię ich przepracować, tak głęboko we mnie siedzą.
              Strasznie mnie to wkurwia.
              • megg2003 Re: i co teraz? 30.07.08, 14:23
                Nie wkurwiaj się i nie gorączkuj bo pośpiech jest potrzebny wiesz tylko przy
                czym ;))
                Ostatnio oglądałam "Supernianię" i ona tam zastosowała zabawę w lustro. Ze
                idziesz na spotkanie z kimś wspaniałym, niepowtarzalnym, wyjątkowym itp.
                Zamykasz oczy, otwierasz i widzisz siebie w lustrze. Zawadzka zaznaczała, żeby
                mówić sobie codziennie, że jest się wspaniałym, mądrym człowiekiem, wspaniałą
                żoną, matką, przyjaciółką. Zeby powtarzać sobie to co dzień. Ktośmoże uznać to
                za tandetną afirmację, ale moja koleżanka z pracy tak robi i świetnie jej się
                żyje, naprawdę.
                • ladynemeyeth Re: i co teraz? 30.07.08, 14:40
                  Nie jest tandetna, skoro działa. Ja tak po prostu nie umiem. Louise
                  Hay tez pisze o pracy z lustrem - dla mnie to męka.
              • moniczka72 Re: i co teraz? 30.07.08, 14:34
                lady (sorki za skrot ;)), poczucie ze jestes niewystarczajaco dobra? Bo u mnie
                nawet nie to ze jestem beznadziejna, ale niewystarczajaco madra, dobra, piekna
                itp wiec czegos tam nie moge. I wiazace sie z tym poczucie niemocy. Polaczone z
                tym ze nawet nie chce czegos zaczynac, bo po co?
                • ladynemeyeth Re: i co teraz? 30.07.08, 14:40
                  To właśnie to ... :-(
                  Nawet nie, że "nie dość dobra" - beznadziejna i totalnie do dupy!
                  Niemoc i niechęc do zaczynania czegokolwiek, bo i tak nie wyjdzie, a
                  jak wyjdzie, to i tak nie będe się cieszyć, bo dalej będe
                  beznadziejna. No i mamy kwadraturę koła! Po co mam się starać, po co
                  mam się wysilać i coś zaczynać, jak i tak wszystko będzie
                  beznadziejne?
                  Strasznie dużo wysiłku mnie kosztuje, kiedy zaczynam jakieś
                  przedsięwzięcie w życiu. To dlatego pewnie dda mają problemy z
                  przeprowadzeniem czegoś od początku do końca. No bo to jest jedna z
                  naszych sztandarowych cech. Ja tez ją mam. Jak coś zaczynam, to
                  jednak kończę, ale cholernie dużo mnie to kosztuje.
                  Ktoś z Was się z tym uporał?
                  • moniczka72 Re: i co teraz? 30.07.08, 14:47
                    Ja sie nie uporalam niestety. Choc wiekszy problem w miom przypadku to paraliz
                    decyzjny. Calkowity i cholernie mnie wkurzajacy. Stad tak ciezko bylo mi
                    zakonczyc moje zwiazki kurcze. Na terapii sie dowiedzialam ze "po prostu" nie
                    biore odpowiedzialnosci za swoje zycie. czekam az sprawy jakos "cudem" sie same
                    rozwiaza, albo ze ktos zadecyduje za mnie. Bardzo mnie wkurzaja te cechy DDA :(
                    u mnie samej
                  • megg2003 Re: i co teraz? 30.07.08, 14:51
                    Ja można powiedzieć, ze się uporalam częściowo (no bo tak do końca dobrze to
                    nigdy u mnie nie może być ;)). Osiągnęłam taki etap, że chce mi się próbować.
                    Chyba dzięki małym sukcesom w życiu (ukończone wymarzone studia, zdobycie prawa
                    jazdy, cudna córcia, po wielu nieudanych próbach dobry związek partnerski). Krok
                    po kroczku do przodu chyba idzie to wszystko.
                    Ladynemeyeth napisałaś w którymś z postów, ze masz talent do języków obcych,
                    lubisz się uczyć, masz satysfakcjonującą pracę, poza tym masz kochającego i
                    kochanego męża. Więc chyba nie jesteś do końca taka beznadziejna :) O reszcie
                    sukcesów nie wiem, bo Cie nie znam :(
                    • ladynemeyeth Re: i co teraz? 30.07.08, 14:55
                      To jest właśnie ten ból - mam to wszystko i nie potrafię się tym
                      cieszyć i już na pewno nie sądzę, że zawdzięczam to swojej własnej
                      wspaniałości. Mam wrażenie, że na to nie zasłużyłam ani trochę.
                      (wymarzone studia tez skończyłam i dupa...)
                      No dobra, nie chodzi tu o użalanie się nad sobą. Jest problem, z
                      którym jakoś nie moge się uporać i cholernie mnie to irytuje.
                      • megg2003 Re: i co teraz? 30.07.08, 15:04
                        powiedz mi jedną rzecz. Gdybyś miała znajomą, która byłaby w bardzo podobnej
                        sytuacji jak Ty. Podobne osiągnięcia zawodowe i prywatne. Znałabyś ją bardzo
                        dobrze, wiedziałabyś, że spoko z niej kobitka mimo że dorastała w
                        małoprzyjaznych warunkach. Czy też mogłabyś jej powiedzieć, że sobie nie zasłużyła??
                        Masz ten sam problem co ja - nie kochasz siebie. Przecież wiemy, że to klucz do
                        szczęścia, a wciąż czujemy jakiś niedosyt, jakąś małą wartość samych siebie.
                        Wiemy, ze to bzdura, a i tak nie lubimy siebie. Mi chyba trochę pomaga zdanie z
                        radykalnego wybaczania "X ukazuje, że muszę kochać i akceptować siebie samego" i
                        pkt.19. "..Tworzę swoje życie (...), bezwarunkowo kocham i wspieram siebie
                        takiego, jaki jestem"
                        • ladynemeyeth Re: i co teraz? 30.07.08, 15:22
                          Nie, nigdy bym jej tak nie powiedziała.
                          Właśnie wypełniłam arkusz, a to, czego nie mogłam wybaczyć,
                          to "unikanie całkowitej odpowiedzialności za swoje życie" - słowo
                          klucz z posta moniczki72. Musze jeszcze tylko wybaczyć rodzicom, że
                          mnie tego nauczyli (czy że to od nich się nauczyłam).
                          Nie znosże u nich tej cechy - zawsze, kiedy się kłócili, zwalali
                          winę jedno na drugie, jak dwoje gówniarzy w przedszkolu. Żadne nie
                          chciało tak naprawdę nic konstruktywnego zrobić ze swoja sytuacją.
                          Ja się nauczyłam być taka sama jak oni, tylko może na inne sprawy to
                          przelałam.
                          Jest mi trochę lżej, ale jeszcze nieco pracy mnie czeka w tej
                          kwestii.
                          Dziękuję Wam, że ze mną byłyście w tym trudnym momencie!
                          • megg2003 Re: i co teraz? 31.07.08, 07:48
                            Spoko, luzik :)
                            • moniczka72 Re: i co teraz? 31.07.08, 08:31
                              megg2003 co Ty tutaj robisz ???????????? :):)
                              Upiekszac sie tu prosze przed wielkim dniem :)
                              • megg2003 Re: i co teraz? 31.07.08, 08:39
                                hehe jeszcze mnie do roboty zagonili :) Jutro dopiero mam wolne. Stresa mam :)
                                • ladynemeyeth Re: i co teraz? 31.07.08, 09:03
                                  A będziecie mieli wesele czy przyjęcie?
                                  Jak kiecka i w ogóle takie tam dodatki? ;-)
                                • moniczka72 Re: i co teraz? 31.07.08, 09:08
                                  Niedobre ludzie, zestresowana panne mloda do roboty gonic :)
                                  Nie stresuj sie, postaraj sie tylko jak najbardziej swiadomie to przezyc :)
      • megg2003 Re: i co teraz? 30.07.08, 15:06
        Kurde, musze leciec zaraz. Bede jutro od rana samego :)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka