medytacje

24.02.05, 13:43
Spotkałam się z opinią, że medytacje mogą byc niebezpiecze. I że przy
nieoczyszczonej podswiadomości możemy podczas medytowania zaszkodzic sobie.
Czy jest to prawdziwa opinia i jeżeli tak, to dlaczego?
    • astria1 Re: medytacje - trochę z drugiej strony pytanie... 24.02.05, 16:45
      W związku ze stwierdzeniem iż "mozemy sami sobie zaszkodzić" mam pewne pytanie a
      własciwie może jakieś moje stwerdzenie ale chętnie posłucham co macie do
      powiedzenia na ten temat.

      Mianowicie * Usmiech 8 * piszę to co często się spotyka na codzień iż Ktoś
      przekazuje nam "dobre" rady typu " uważaj mozesz sobie zaszkodzić" , "nie rób
      tego bo jesli jestes nie przygotowana/y nie poradzisz sobie" i tym podobne
      stwierdzenia.
      Nie wiem dlaczego, ale uważam iż jesli coś chcę robić, poznać nie rozważam tego
      na zasadzie czy mogę to robić, czy jestem przygotowana itd. poprostu to robię. W
      tej chwili interesuję się badaniem zycia po zyciu i gdy zaczęłam rozmawiać z
      kimś na ten temat usłyszałam równiez to samo " Jesli
      • astria1 przepraszam :) uciekło mi :-) 24.02.05, 17:16
        dokończę smile
        ... ta osoba próbowałą mnie uświadomić iż jesli nie jestem "przygotowana" to
        nie powinnam tej dziedziny poznawać...

        Dla mnie osobiście gdybym była chłonna na takie spostrzezenia oznaczałoby iż
        musiałabym się zatrzymać, nie mogłabym w jakiś sposób się rozwijać, uważam że
        stałabym w miejscu a co najważniejsze, nie umiem przejść do porządku dziennego
        myśląc iż jest coś co "musi" mnie ograniczać, zatrzymywać mnie.
        Uwazam ze nasze "strachy" "obawy" przed czymś wlasnie wynikają z tego iz sami
        siebie nie znamy, że nauczylismy się bać, ufamy temu że tak jest swiat stworzony
        że musimy się bać, obawiać, a w/g mnie tak nie jest, że nalezy wyjść poza tę
        "nauczoną/nabytą/odzwierciedloną" granicę i przestać ufać ludziom z takimi
        poglądami, przestać ich słuchac a zacząć siebie odczuwać, zacząć ufać sobie...

        to tyle.. smile

        pzdr
        Anna
    • eevvaa Re: medytacje 24.02.05, 18:38
      Witam smile
      Jeżeli chodzi o moje doświadczenia w tej dziedzinie mogłabym stwierdzić to samo
      co Astria, ale...nie jestem do końca ekspertem w tej dziedzinie, więc nie mogę
      powiedzieć, ze jeżeli mnie nie szkodzi to i innym nie zaszkodzi.
      Powołam się więc na E. Cayce, który jest jednym z największych fenomenów
      parapsychologii i uczył jak otwierać się na przekazy z innymi wymiarami i na
      Boga. Stwierdza on, że "medytacja to słuchanie Boga, kryjącego się we wnętrzu
      człowieka. "Przestrzega jednak, żeby tego nie czynić, póki nie zrozumiemy, jakie
      ośrodki otwierają się i dlaczego. Medytacja pozwala nam na świadomy kontakt z
      innym wymiarem. Podczas medytacji wzrasta wrazliwość psychiczna i mają do nas
      dostęp inne formy energii duchowej i osoby nieżyjące. W czasie snu jesteśmy
      chronieni automatycznie, podczas medytacji nie. Medytując bowiem , dobrowolnie
      otwieramy się na przekazy. Jak wiemy, żeby połączyć się z Wyższym Ja, możemy to
      zrobić tylko poprzez niższe Ja. Dlatego ważne, żeby ta droga była oczyszczona (
      ze złych , szkodliwych emocji), bo inaczej nie osiągniemy połączenia z Bogiem na
      drodze medytacji. Wtedy właśnie mogą nam grozić niebezpieczne niespodzianki np.
      w postaci demonów podświadomości, w które wierzymy lub innych nieproszonych
      gości ( ale to też chyba sprawa dyskusyjna - w zależności w jakie demony i duchy
      ktoś wierzy).
      Jedynie czysty kontakt z Bogiem nie niesie nam tych zagrożeń.Nie wolno nam więc
      medytować w duchu ciekawości czy poddawać się temu co może przyjść. W medytacji
      należy poszukiwaćtego co w nas "najwyższe" - Boga.

      Serdecznie pozdrawiam smile
      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • usmiech8 Re: medytacje_do eewaa 26.02.05, 14:33
        Dziękuję Ci
        Długo trwało zanim zdecydowałam się zadać to pytanie smile
        Jakiś czas temu zrozumiałam,że wszystkie mioje problemy, poczucie niespełnienia
        brały się z zablokowania kanałów przepływu czystej, bezinteresownej miłości.
        Najpierw pracowałam nad oczyszczeniem intencji do tego uczucia. Troche
        czytałam, rozmyślałam, praca nad wybaczeniem, zrozumiennie, że wszystko, co
        mnie w życiu spotkało miało przyczynę, zobaczyłam sens tych wszystkich
        doswiadczeń. To automatycznie pozwoliło mi zrozumieć, że nie mam czego wybaczać
        sobie i innym. "Pozwalam sobie kochać, miłość przepływa przeze mnie swobodnie,
        pozwalam swobodnie przepływać miłości" - spokojnie, łagodnie powtarzałam to
        sobie leżąć na łóżku - moim celem było odblokowanie. Czy to była medytacja? nie
        wiem. Zobaczyłam wczystkich moich bliskich i inne osoby takimi, jacy są
        naprawdę, pieknych, radosnych, spokojnych, byli też ci, do kórych czułam
        wcześniej żal, stali w pewnej odległości ode mnie i mówili mi, że wreszcie "tu"
        jestem, że czekali na mnie. To były żyjące osoby. Czułam jednocześnie więź z
        nimi ale i moją odrębność. To było czyste uczucie, dobre, pełna harmonia.
        Jednak potem pokazały sie dwa bezkształty, przestraszyłam się ich, bałam się,
        że chcą się ze mną "zasymilować" i wiedziałam, że nie pochodziły od Boga,
        zaczęłam się bronić, były ... inne. Paniczny lęk wyrwał mnie do innego
        pomieszczenia, zapaliłam światła i długo nie mogłam sie uspokoić. Na potrzebe
        chwili wymysliłam sobie "niewidzialny kokon", w którym się znajdowałam, przez
        którego mogły przenikac od mnie i ze mnie tylko dobre energie. To pomogło mi
        sie uspokoić, poczuc sie bezpiecznie.
        Nie szuklałam jakiś niesamowitych doznań, czy przezyć, poprostu chciałam
        odblokować kanały miłości, niczego tez nie chciałam wizualizować. Twoja
        odpowiedź zainspirowała mnie... Czy mogłabys podpowiedziec mi jakiś tytuł tego
        autora ?
        Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam smile
        • eevvaa Do Uśmiechu :)) 26.02.05, 15:53

          Witaj smile

          E. Cayce zajmował się fenomenem łączności z Wyższą świadomością. Pisze o tym w
          swoich książkach H. Reed .Jedną z nich jest "Potęga Duszy".Podczas medytacji
          spróbuj otwierać się na Światło, Boga, a nie na zmarłych ( nawet najbliższych).
          Przed przystąpieniem do medytacji poproś Boga o ochronę, można też właśnie
          chronić się wizualizując światło ( białe , niebieskie, żółte)- ochraniające nas
          jak kokon ( tak jak zrobiłaś).

          serdecznie Cię pozdrawiam smile
          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
        • poppy3 Re: medytacje_do eewaa 26.02.05, 20:30
          Odsyłam do książki
          1"techniki medytacyjne" autorstwa OSHO.
          Albo
          2 "każdy krok niesie pokój" (zen w sztuce codziennego życia) Thich Nhat Hanh

          cytat z pierwszego
          "po tym można poznać medytację - człowiek naprawdę medytujący jest pełen
          radości"
          "medytacja to życie, Nie być w medytacji to nie być żywym"
          medytacja nie jest podróżą w czasie czy przestrzeni, ale natychmiastowym
          przebudzeniem"
          "Wszystko, co nasz umysł może uczynić nie jest medytacją, jest ona czymś poza
          umysłem. Tam gdzie umysł się kończy zaczyna się medytacja"
          "medytacja jest po prostu rozkoszowaniem się własną obecnością. Medytacja jest
          rozkoszą własnego istnienia"
          Pozdrawiam
          • eevvaa Re: medytacje_do eewaa 26.02.05, 21:27

            Witaj Poppysmile

            Wszystko się zgadza i po tym mozna poznać, że jest się otwartym na Boga.
            Trzeba jednak pamietac o tych zagrożeniach , gdy przystępujemy początkowo do
            medytacji.Na przystąpienie do medytacji trzeba być przygotowanym, żeby nie było
            przykrych niespodzianek, o których tu wspomniano w tym wątku.

            Serdecznie pozdrawiam smile
            ewa
            Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
            • poppy3 Re: medytacje_do eewaa 27.02.05, 13:03
              Wydaje mi się, że jak ktoś chce, to znaczy, że jest gotowy. To, co opisałaś
              powyżej to nie jest zwykła medytacja, radzę sięgnąć po książki, które
              wymieniłam, żeby medytować, wcale nie trzeba wierzyć w Boga i wcale nie trzeba
              chcieć być na niego otwartym, choć zdarza się , że dopiero pod wpływem
              medytacji zen ludzie wracają do chrześcijaństwa, głębiej je pojmując. Medytacja
              jest również metodą psychologiczną, a nie próbą kontaktu z innymi wymiarami i
              uważam, że nie jest groźniejsza od codziennego mycia zębów. Polega na
              wyciszeniu, uspokojeniu myśli, byciu tu i teraz, świadomości siebie,a nie
              zmaganiu się z demonami, chyba, że ktoś jest chory psychicznie.

              Jak ktoś chce się skontaktować z innymi wymiarami, może sobia zapalić skręta...

              Takie jest moje zdanie i doświadczenie.

              Przepraszam, że może jestem trochę szorstka, ale wydaje mi się, że mieszanie i
              straszenie parapsychologią w codziennych, zwykłych medytacjach, to takie
              właśnie spotkanie z demonami winkTak samo jak spotkanie diabła w czasie
              modlitwy wink
              Mnie osobiście nie spotkało nic złego, wręcz przeciwnie, wyciszyłam
              swoje "demony" typu nadmierne zamartwianie się, bezustanne przeżywanie gaf i
              nerwowość.
              Pozdrawiam i polecam medytację jako wspaniałą metodę higieny psychicznej (w
              rodzaju mycia zębów wink)
              • eevvaa Re: medytacje_do eewaa 27.02.05, 14:09

                Witaj smile

                Na pewno masz rację, że medytacja pomaga nam w wyciszeniu się, wzmocnieniu
                naszych siłpsychicznych. Ja też nie wierzę w kontakt z innym wymiarem tą drogą
                ( bo jest to kontakt z podświadomością) - nie będe jednak polemizować o innych
                wymiarach, bo nie jestem w tym ekspertem . Nie każdy przystępujący do medytacji
                od razu osiągnie łącznośc z nadświadomością ( Absolutem , Bogiem ). Kontakt ten
                osiągamy poprzez naszą podświadomość i musi ona być oczyszczona z naszych
                demonów ( zazdrosci, lęków, zawiści,cynizmu). Wiem to z własnego doświadczenia,
                a zresztą Uśmiech tez pisała o tym. Wiele osób by sie na Ciebie obraziło, że
                nazywasz ich chorych psychicznie. Może miałaś to szczęście, że od razu
                osiągnęłaś to co niektórym udaje się dopiero po wielu ćwiczeniach.
                W tej chwili mogłabym radzić jedynie, żeby otwierać się na Boga, Spokój, a
                przede wszystkim Miłość. Nie mogę jednak brać całej odpowiedzialności za to co
                uruchomi podświadomość wtedy i czy kazdy będzie potrafił podejść do tego bez
                lęku wiedząc, że to jego własne wytwory. Dlatego najpierw radziłabym poczytać na
                te tematy,jednocześnie pracując nad swoim rozwojem duchowym - niczego nie
                przyśpieszając.


                Serdecznie Cię pozdrawiam smile

                ewa
                Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
                • poppy3 Re: medytacje_do eewaa 27.02.05, 16:26
                  Nie napisałam wcale, że OD RAZU osiągnęłam cuda, czy choćby efekty, a do
                  oczyszczenia podświadomości z "demonów" ( zazdrosci, lęków, zawiści,cynizmu)
                  polecam... medytację. "Oczyszczenie" najlepiej osiągnąć poprzez uświadomienie
                  ich sobie i zaakceptowanie smile wtedy przestaną nad nami panować i okaże się, że
                  nie taki diabeł straszny (patrz film potwory i spółka)jak go malują!!

                  Czytając Twoje poprzednie posty wydaje się, że siadając do medytacji, człowiek
                  zapada w jakiś trans i nie wie co się z nim dzieje, napadają go
                  jakieś "demony", i tylko osoba "przygotowana" i "otwierająca się na Boga"
                  potrafi sobie z tym poradzić. Bardzo to tajemniczo i groźnie brzmi. Tymczasem
                  człowiek medytujący ma dużo większą świadomość, uważność na wszystko niż osoba
                  niebędąca w medytacji, którą rządzą nawyki, instynktowne odruchy, kompleksy,
                  jednym słowem ... podświadomość.

                  medytacja to uważność.

                  Zawsze warto poczytać, ale nie od razu należy sięgać wprost do parapsychologii,
                  tym bardziej takiej jak np w "strefie 11" bo to już jest kompletnie
                  zdemonizowana parapsychologia smile

                  Pozdrawiam!

                  • eevvaa Do Poppy :) 27.02.05, 17:57

                    Wiem, że nie trzeba być w jakimś transie, ale nie każdy człowiek wie -
                    przeczytaj sobie wątek "Uśmiech 8" - na pewno nie było jej wesoło, a przeciez
                    nie nastawiała się na takie doznania, tylko na miłość, spokój.
                    Zresztą może niektóre osoby są w transie ( o tym mogą się wypowiadać inni).
                    Każdy człowiek jest inny, ma inną wrażliwość - inny odbiór świata,
                    rzeczywistości. Masz rację, że trzeba o tym w ten sposób mówić, bo to jest
                    dostępne dla każdego i na pewno pomaga w rozwoju duchowym.
                    Nie mogę dyskutować o parapsychologii, bo nie jestem ekspertem. Może Ktoś inny
                    na ten temat się wypowie.

                    Pozdrawiam smile
                    ewa
                    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
                    • poppy3 Re: Do Poppy :) 27.02.05, 22:05
                      Ewo, czytałam smile
                      Dlatego poleciłam te dwie książki smile one pozwalają zrozumieć czym jest
                      medytacja...i jak właściwie medytować, a tu zauważyłam mylne sądy co do
                      medytacji. Nie chciałabym, zeby ktoś wyciągnął jakieś dziwne wnioski z tego, co
                      tu jest napisane, o jakichś demonach, niebezpieczeństwach, dlatego zabrałam
                      głos.
                      Jeszcze jedno, nie medytujemy po to, żeby było nam wesoło. W medytacji zdarzają
                      się i płacz i złość, medytujemy, by je poznać i zrozumieć.

                      Niewątpliwie Uśmiech8 ma jakiś problem i sądzę, że powinna dokładnie wiedzieć
                      na czym polega medytacja, i dlatego też odsyłam do tych książek. są dobre,
                      rzeczowe, praktyczne, bez mistycyzmu i egzaltacji. Nie chcę, żeby się
                      wystraszyła, i przestała rozwijać, bo przecież medytacja pomaga...
                      A na strachy na lachy radzę w razie czego odmówić trzy zdrowaśki smilena pewno to
                      zadziała na podświadomość smile
                      Co do parapsychologii to też nie jestem ekspertem, ale ponieważ trochę się tym
                      interesowałam, nie lubię, jak ktoś usiłuje zrobić z tego jakiś thriller... wolę
                      to traktować spokojnie, jak fizykę, której nie rozumiem... i nie straszyć innych
                      pozdrawiam
                      • usmiech8 Do Poppy i Ewy :) 28.02.05, 08:47
                        Hm... smile
                        Po pierwsze dziekuję za Wasze wypowiedzi.
                        Chciałam tylko wyjaśnić, że ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogły
                        być to jakieś demony, duchy. Miałam i mam pełną świadomość,że to poprostu mój
                        lęk, który jak wszystko ma przyczynę (we mnie). Mistycyzm, to również coś, czym
                        wolę sie nie egzaltować. Opisałam poprostu moje doswiadczenie, i masz rację
                        Poppy3, że sie wystraszyłam i przestałam "odblokowywać" się w ten sposób na
                        cokolwiek, ale nie dybających na mnie demonów się przestraszyłam smile Póki co
                        pozostałam przy afirmacjach, i metodzie skojarzeń. Z napisaną tu przeze mnie
                        opinią spotkałam się później i połączyłam ją z moim doświadczeniem. Jak widze
                        teraz - mylnie. Dziękuję Wam.
                        Pozdrawiam smile
                        • usmiech8 Re: Do Poppy i Ewy :) errata 28.02.05, 14:30
                          "...dybiących...", zauważyłam smile
                      • sc200 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 09:20
                        Hej smile

                        Nie próbuj hierarchizować i demonizować słów takich jak medytacja
                        Nie istotne jest to co piszą w tych książkach, które też kiedyś przeczytałem
                        nawiasem mówiąc.
                        Medytacja jest indywidualnym doswiadczaniem swojej Boskości czyli obecności
                        Boga, a reszta wyjaśnień i prób usystematyzowania to mity i chaos, jaki
                        wymyślają Ci co mają za dużo wolnego czasu smile

                        Piszesz:
                        " Jeszcze jedno, nie medytujemy po to, żeby było nam wesoło. W medytacji
                        zdarzają się i płacz i złość, medytujemy, by je poznać i zrozumieć."

                        Moim zdaniem to bzdura smile
                        Płacz czy wesołość jak najbardziej tak
                        Ale złość NIGDY SIĘ NIE POJAWIA W PRAWDZIWEJ MEDYTACJI bo ZŁOŚĆ nie należy do
                        odczuć Boskich - nie pochodzi od Boga tylko jest efektem filtrów i nawyków
                        niższego Ja.

                        To co mówisz to jest kierunek wyznaczany przez Hypsos - odłam Buddyzmu, zresztą
                        bardzo radykalny i niczemu nie służący. Wielu autorów książek o medytacji miesza
                        , bowiem sami opisują to co doświadczyli poprzez swoje filtry podświadomości, a
                        ta robi niezłe cuda, jeśli...

                        Lepiej dalej tym tropem nie idź smile
                        • poppy3 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 12:06
                          Ja właśnie próbowałam ODdemonizować to, co tu się pisze o medytacji.. i nie
                          hierarchizuję wcale!.

                          W medytacji można doznać złości i innych uczuć, bo to są emocje, które przez
                          nas przepływają, i wcale nie twierdzę, że od razu trzeba się dać nim ponieść,
                          tylko je poznać.

                          Na pewno każdy odbiera to inaczej, moim celem było to, żeby Uśmiech(oraz inni,
                          którzy to przeczytają) nie uważali, że medytacja jest groźna.
                          Pozdrawiam
                          • sc200 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 15:37
                            Ok smile

                            Mówie Ci z własnego doświadczenia że w medytacji takie uczucia nie istnieją
                            Czasami próba medytacji wiąże sie z otwarciem kanałów astralnych bądź
                            trenicznych. Więc trzeba uważać na to co się myśli i mówi. W takim przypadku
                            może się wiązać z negatywnymi uczuciami - ale nie jest to wynik medytacji tylko
                            transu w jaki się wpada przy nieoczyszczonej podświadomości. W takim przypadku
                            należy zaczynać od odpowiednich modlitw - dość często pisze o tym Leszek Ż.

                            Ale w prawdziwej medytacji nie można doznać złości i innych emocji negatywnych -
                            pierwszy raz o tym słyszę smile Po prostu takiej możliwości nie ma.

                            I nie siać mi tu zamętu! smile
                            • poppy3 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 15:55
                              ZApewniam, że absolutnie nie zamierzam siać zamętu smile wręcz przeciwnie...
                              wydaje mi się tylko, że mówimy o innych rodzajach medytacji, ja miałam
                              styczność jedynie z zen, ale nie mam za wiele czasu, by to roztrząsać, w każdym
                              razie chyba zgadzamy się w jednym: medytacja nie jest groźna smile

                              pozdrawiam
    • lorddead Re: medytacje 25.02.05, 01:35
      Jeśli ktoś siada po turecku i zamyka oczy i wydaje mu się, że medytuje. Do tego
      jeśli ten ktoś zaczyna sobie wkręcać różne dziwne jazdy, to rzeczywiście może
      być to niebezpieczne. Prawdziwa medytacja, jest w 100% bezpieczna. ... Młotkiem
      można zarówno wbić gwóźdź jak i uderzyć się w palec...
      • teripolo Re: medytacje 25.02.05, 10:46
        Co rozumiesz przez "prawdziwą medytację"?
        • lorddead Re: medytacje (do teripolo) 26.02.05, 11:17
          teripolo napisała:

          > Co rozumiesz przez "prawdziwą medytację"?

          Przez prawdziwą medytację rozumiem to co rzeczywiście nią jest. Dlatego
          zwróciłem uwagę na to, że niektórym tylko wydaje się, że medytują, więc to co
          uskuteczniają, nie jest w istocie medytacją.
      • beataanna1 Re: medytacje 25.02.05, 11:26
        Chyba tutaj "siadania po turecku", bo dla mnie to nie jest taka prosta sprawa.

        pozdrawiam.
    • anahella Re: medytacje 27.02.05, 22:32
      Poniewaz widze, ze na tym forum sa ludzie uprawiajacy metydacje, chcialam Wam
      cos o tym opowiedziec.

      Bylam kiedys na warsztatach astrologicznych, prowadzacy zajecia kazdy dzien
      zaczynal od wspolnych metydacji. Poniewaz temat jest mi kompletnie obcy
      postanowilam nie uczestniczyc w tym. Prowadzacy zajecia wielokrotnie mnie pytal
      czemu nie biora udzialu, za kazdym razem odpowiadalam, ze gdy bedze chciala to
      sie przylacze. Nie ukrywam, ze wielu uczestnikow patrzylo na mnie podejrzanie.

      Za kazdym razem odpowiadalam, ze dopoki nie bede miala ochoty to nie bede
      medytowac. Osobiscie nie mam nic do medytacji, ja po prostu nie moge sie
      przekonac i mam prawo nie leciec za przewodnikiem jako ten baran ze stada.

      Pewnego dnia podczas gdy czekalam na zajecia pod drzwiami sali jedna z pan
      przerwala medytowanie i blada jak sciana wyszla aby zaczerpnac swiezego
      powietrza. Nastepnego dnia bylo gorzej, bo wygladala jeszcze slabiej. Kolejnego
      dnia zwymiotowala. Nie znam sie na pierwszej pomocy, ale pobieglam po zimna
      wode, rozstawilam jej lezak i porozmawialam. Pani ta stwierdzila ze nigdy
      wczesniej nie slabla, dopiero podczas medytacji to sie przytrafilo po raz
      pierwszy.
      Na marginesie dodam, ze prowadzacy medytacji nie przerwal, nie zakonczyl, w
      ogole zignorowal fakt ze ktos zaslabl. Potem skomentowal to nastepujaco: "ona
      nie jest przygotowana".
      To jeszcze bardziej utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze nie powinnam tego robic.
      Zwlaszcza w grupie, gdzie porowadzacy olewa fakt, ze komus zrobilo sie
      niedobrze.

      Nigdy zadne medytacje mi nie zaszkodzily, bo ich po prostu nie praktykowalam,
      ale jezeli ktos sie zastanawia: medytowac czy nie - zawsze opowiadam te
      historie. Mysle ze takie rzeczy powinno sie praktykowac gdy mamy stuprocentowa
      pewnosc, ze chcemy to robic.

      Tamta pani tez wczesniej nie medytowala. Robila to, bo wiekszosc (czyli wszyscy
      oprocz mnie) to robili.
      • poppy3 Re: medytacje 01.03.05, 11:26
        w ogóle bym się wyniosła z grupy wywierającej presję z nieodpowiedzialnym
        prowadzącym.
        Odrobina ludzkiej przyzwoitości wymaga, żeby pomóc potrzebującemu.
    • nadia338 Re: medytacje 28.02.05, 14:13
      Czy mozna nauczyc sie medytacji samemu/samej? Czy mozecie polecic linki, gdzie
      opisane sa metody?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja