usmiech8 24.02.05, 13:43 Spotkałam się z opinią, że medytacje mogą byc niebezpiecze. I że przy nieoczyszczonej podswiadomości możemy podczas medytowania zaszkodzic sobie. Czy jest to prawdziwa opinia i jeżeli tak, to dlaczego? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
astria1 Re: medytacje - trochę z drugiej strony pytanie... 24.02.05, 16:45 W związku ze stwierdzeniem iż "mozemy sami sobie zaszkodzić" mam pewne pytanie a własciwie może jakieś moje stwerdzenie ale chętnie posłucham co macie do powiedzenia na ten temat. Mianowicie * Usmiech 8 * piszę to co często się spotyka na codzień iż Ktoś przekazuje nam "dobre" rady typu " uważaj mozesz sobie zaszkodzić" , "nie rób tego bo jesli jestes nie przygotowana/y nie poradzisz sobie" i tym podobne stwierdzenia. Nie wiem dlaczego, ale uważam iż jesli coś chcę robić, poznać nie rozważam tego na zasadzie czy mogę to robić, czy jestem przygotowana itd. poprostu to robię. W tej chwili interesuję się badaniem zycia po zyciu i gdy zaczęłam rozmawiać z kimś na ten temat usłyszałam równiez to samo " Jesli Odpowiedz Link
astria1 przepraszam :) uciekło mi :-) 24.02.05, 17:16 dokończę ... ta osoba próbowałą mnie uświadomić iż jesli nie jestem "przygotowana" to nie powinnam tej dziedziny poznawać... Dla mnie osobiście gdybym była chłonna na takie spostrzezenia oznaczałoby iż musiałabym się zatrzymać, nie mogłabym w jakiś sposób się rozwijać, uważam że stałabym w miejscu a co najważniejsze, nie umiem przejść do porządku dziennego myśląc iż jest coś co "musi" mnie ograniczać, zatrzymywać mnie. Uwazam ze nasze "strachy" "obawy" przed czymś wlasnie wynikają z tego iz sami siebie nie znamy, że nauczylismy się bać, ufamy temu że tak jest swiat stworzony że musimy się bać, obawiać, a w/g mnie tak nie jest, że nalezy wyjść poza tę "nauczoną/nabytą/odzwierciedloną" granicę i przestać ufać ludziom z takimi poglądami, przestać ich słuchac a zacząć siebie odczuwać, zacząć ufać sobie... to tyle.. pzdr Anna Odpowiedz Link
eevvaa Re: medytacje 24.02.05, 18:38 Witam Jeżeli chodzi o moje doświadczenia w tej dziedzinie mogłabym stwierdzić to samo co Astria, ale...nie jestem do końca ekspertem w tej dziedzinie, więc nie mogę powiedzieć, ze jeżeli mnie nie szkodzi to i innym nie zaszkodzi. Powołam się więc na E. Cayce, który jest jednym z największych fenomenów parapsychologii i uczył jak otwierać się na przekazy z innymi wymiarami i na Boga. Stwierdza on, że "medytacja to słuchanie Boga, kryjącego się we wnętrzu człowieka. "Przestrzega jednak, żeby tego nie czynić, póki nie zrozumiemy, jakie ośrodki otwierają się i dlaczego. Medytacja pozwala nam na świadomy kontakt z innym wymiarem. Podczas medytacji wzrasta wrazliwość psychiczna i mają do nas dostęp inne formy energii duchowej i osoby nieżyjące. W czasie snu jesteśmy chronieni automatycznie, podczas medytacji nie. Medytując bowiem , dobrowolnie otwieramy się na przekazy. Jak wiemy, żeby połączyć się z Wyższym Ja, możemy to zrobić tylko poprzez niższe Ja. Dlatego ważne, żeby ta droga była oczyszczona ( ze złych , szkodliwych emocji), bo inaczej nie osiągniemy połączenia z Bogiem na drodze medytacji. Wtedy właśnie mogą nam grozić niebezpieczne niespodzianki np. w postaci demonów podświadomości, w które wierzymy lub innych nieproszonych gości ( ale to też chyba sprawa dyskusyjna - w zależności w jakie demony i duchy ktoś wierzy). Jedynie czysty kontakt z Bogiem nie niesie nam tych zagrożeń.Nie wolno nam więc medytować w duchu ciekawości czy poddawać się temu co może przyjść. W medytacji należy poszukiwaćtego co w nas "najwyższe" - Boga. Serdecznie pozdrawiam ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
usmiech8 Re: medytacje_do eewaa 26.02.05, 14:33 Dziękuję Ci Długo trwało zanim zdecydowałam się zadać to pytanie Jakiś czas temu zrozumiałam,że wszystkie mioje problemy, poczucie niespełnienia brały się z zablokowania kanałów przepływu czystej, bezinteresownej miłości. Najpierw pracowałam nad oczyszczeniem intencji do tego uczucia. Troche czytałam, rozmyślałam, praca nad wybaczeniem, zrozumiennie, że wszystko, co mnie w życiu spotkało miało przyczynę, zobaczyłam sens tych wszystkich doswiadczeń. To automatycznie pozwoliło mi zrozumieć, że nie mam czego wybaczać sobie i innym. "Pozwalam sobie kochać, miłość przepływa przeze mnie swobodnie, pozwalam swobodnie przepływać miłości" - spokojnie, łagodnie powtarzałam to sobie leżąć na łóżku - moim celem było odblokowanie. Czy to była medytacja? nie wiem. Zobaczyłam wczystkich moich bliskich i inne osoby takimi, jacy są naprawdę, pieknych, radosnych, spokojnych, byli też ci, do kórych czułam wcześniej żal, stali w pewnej odległości ode mnie i mówili mi, że wreszcie "tu" jestem, że czekali na mnie. To były żyjące osoby. Czułam jednocześnie więź z nimi ale i moją odrębność. To było czyste uczucie, dobre, pełna harmonia. Jednak potem pokazały sie dwa bezkształty, przestraszyłam się ich, bałam się, że chcą się ze mną "zasymilować" i wiedziałam, że nie pochodziły od Boga, zaczęłam się bronić, były ... inne. Paniczny lęk wyrwał mnie do innego pomieszczenia, zapaliłam światła i długo nie mogłam sie uspokoić. Na potrzebe chwili wymysliłam sobie "niewidzialny kokon", w którym się znajdowałam, przez którego mogły przenikac od mnie i ze mnie tylko dobre energie. To pomogło mi sie uspokoić, poczuc sie bezpiecznie. Nie szuklałam jakiś niesamowitych doznań, czy przezyć, poprostu chciałam odblokować kanały miłości, niczego tez nie chciałam wizualizować. Twoja odpowiedź zainspirowała mnie... Czy mogłabys podpowiedziec mi jakiś tytuł tego autora ? Jeszcze raz dziekuję i pozdrawiam Odpowiedz Link
eevvaa Do Uśmiechu :)) 26.02.05, 15:53 Witaj E. Cayce zajmował się fenomenem łączności z Wyższą świadomością. Pisze o tym w swoich książkach H. Reed .Jedną z nich jest "Potęga Duszy".Podczas medytacji spróbuj otwierać się na Światło, Boga, a nie na zmarłych ( nawet najbliższych). Przed przystąpieniem do medytacji poproś Boga o ochronę, można też właśnie chronić się wizualizując światło ( białe , niebieskie, żółte)- ochraniające nas jak kokon ( tak jak zrobiłaś). serdecznie Cię pozdrawiam ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
poppy3 Re: medytacje_do eewaa 26.02.05, 20:30 Odsyłam do książki 1"techniki medytacyjne" autorstwa OSHO. Albo 2 "każdy krok niesie pokój" (zen w sztuce codziennego życia) Thich Nhat Hanh cytat z pierwszego "po tym można poznać medytację - człowiek naprawdę medytujący jest pełen radości" "medytacja to życie, Nie być w medytacji to nie być żywym" medytacja nie jest podróżą w czasie czy przestrzeni, ale natychmiastowym przebudzeniem" "Wszystko, co nasz umysł może uczynić nie jest medytacją, jest ona czymś poza umysłem. Tam gdzie umysł się kończy zaczyna się medytacja" "medytacja jest po prostu rozkoszowaniem się własną obecnością. Medytacja jest rozkoszą własnego istnienia" Pozdrawiam Odpowiedz Link
eevvaa Re: medytacje_do eewaa 26.02.05, 21:27 Witaj Poppy Wszystko się zgadza i po tym mozna poznać, że jest się otwartym na Boga. Trzeba jednak pamietac o tych zagrożeniach , gdy przystępujemy początkowo do medytacji.Na przystąpienie do medytacji trzeba być przygotowanym, żeby nie było przykrych niespodzianek, o których tu wspomniano w tym wątku. Serdecznie pozdrawiam ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
poppy3 Re: medytacje_do eewaa 27.02.05, 13:03 Wydaje mi się, że jak ktoś chce, to znaczy, że jest gotowy. To, co opisałaś powyżej to nie jest zwykła medytacja, radzę sięgnąć po książki, które wymieniłam, żeby medytować, wcale nie trzeba wierzyć w Boga i wcale nie trzeba chcieć być na niego otwartym, choć zdarza się , że dopiero pod wpływem medytacji zen ludzie wracają do chrześcijaństwa, głębiej je pojmując. Medytacja jest również metodą psychologiczną, a nie próbą kontaktu z innymi wymiarami i uważam, że nie jest groźniejsza od codziennego mycia zębów. Polega na wyciszeniu, uspokojeniu myśli, byciu tu i teraz, świadomości siebie,a nie zmaganiu się z demonami, chyba, że ktoś jest chory psychicznie. Jak ktoś chce się skontaktować z innymi wymiarami, może sobia zapalić skręta... Takie jest moje zdanie i doświadczenie. Przepraszam, że może jestem trochę szorstka, ale wydaje mi się, że mieszanie i straszenie parapsychologią w codziennych, zwykłych medytacjach, to takie właśnie spotkanie z demonami Tak samo jak spotkanie diabła w czasie modlitwy Mnie osobiście nie spotkało nic złego, wręcz przeciwnie, wyciszyłam swoje "demony" typu nadmierne zamartwianie się, bezustanne przeżywanie gaf i nerwowość. Pozdrawiam i polecam medytację jako wspaniałą metodę higieny psychicznej (w rodzaju mycia zębów ) Odpowiedz Link
eevvaa Re: medytacje_do eewaa 27.02.05, 14:09 Witaj Na pewno masz rację, że medytacja pomaga nam w wyciszeniu się, wzmocnieniu naszych siłpsychicznych. Ja też nie wierzę w kontakt z innym wymiarem tą drogą ( bo jest to kontakt z podświadomością) - nie będe jednak polemizować o innych wymiarach, bo nie jestem w tym ekspertem . Nie każdy przystępujący do medytacji od razu osiągnie łącznośc z nadświadomością ( Absolutem , Bogiem ). Kontakt ten osiągamy poprzez naszą podświadomość i musi ona być oczyszczona z naszych demonów ( zazdrosci, lęków, zawiści,cynizmu). Wiem to z własnego doświadczenia, a zresztą Uśmiech tez pisała o tym. Wiele osób by sie na Ciebie obraziło, że nazywasz ich chorych psychicznie. Może miałaś to szczęście, że od razu osiągnęłaś to co niektórym udaje się dopiero po wielu ćwiczeniach. W tej chwili mogłabym radzić jedynie, żeby otwierać się na Boga, Spokój, a przede wszystkim Miłość. Nie mogę jednak brać całej odpowiedzialności za to co uruchomi podświadomość wtedy i czy kazdy będzie potrafił podejść do tego bez lęku wiedząc, że to jego własne wytwory. Dlatego najpierw radziłabym poczytać na te tematy,jednocześnie pracując nad swoim rozwojem duchowym - niczego nie przyśpieszając. Serdecznie Cię pozdrawiam ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
poppy3 Re: medytacje_do eewaa 27.02.05, 16:26 Nie napisałam wcale, że OD RAZU osiągnęłam cuda, czy choćby efekty, a do oczyszczenia podświadomości z "demonów" ( zazdrosci, lęków, zawiści,cynizmu) polecam... medytację. "Oczyszczenie" najlepiej osiągnąć poprzez uświadomienie ich sobie i zaakceptowanie wtedy przestaną nad nami panować i okaże się, że nie taki diabeł straszny (patrz film potwory i spółka)jak go malują!! Czytając Twoje poprzednie posty wydaje się, że siadając do medytacji, człowiek zapada w jakiś trans i nie wie co się z nim dzieje, napadają go jakieś "demony", i tylko osoba "przygotowana" i "otwierająca się na Boga" potrafi sobie z tym poradzić. Bardzo to tajemniczo i groźnie brzmi. Tymczasem człowiek medytujący ma dużo większą świadomość, uważność na wszystko niż osoba niebędąca w medytacji, którą rządzą nawyki, instynktowne odruchy, kompleksy, jednym słowem ... podświadomość. medytacja to uważność. Zawsze warto poczytać, ale nie od razu należy sięgać wprost do parapsychologii, tym bardziej takiej jak np w "strefie 11" bo to już jest kompletnie zdemonizowana parapsychologia Pozdrawiam! Odpowiedz Link
eevvaa Do Poppy :) 27.02.05, 17:57 Wiem, że nie trzeba być w jakimś transie, ale nie każdy człowiek wie - przeczytaj sobie wątek "Uśmiech 8" - na pewno nie było jej wesoło, a przeciez nie nastawiała się na takie doznania, tylko na miłość, spokój. Zresztą może niektóre osoby są w transie ( o tym mogą się wypowiadać inni). Każdy człowiek jest inny, ma inną wrażliwość - inny odbiór świata, rzeczywistości. Masz rację, że trzeba o tym w ten sposób mówić, bo to jest dostępne dla każdego i na pewno pomaga w rozwoju duchowym. Nie mogę dyskutować o parapsychologii, bo nie jestem ekspertem. Może Ktoś inny na ten temat się wypowie. Pozdrawiam ewa Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć. Odpowiedz Link
poppy3 Re: Do Poppy :) 27.02.05, 22:05 Ewo, czytałam Dlatego poleciłam te dwie książki one pozwalają zrozumieć czym jest medytacja...i jak właściwie medytować, a tu zauważyłam mylne sądy co do medytacji. Nie chciałabym, zeby ktoś wyciągnął jakieś dziwne wnioski z tego, co tu jest napisane, o jakichś demonach, niebezpieczeństwach, dlatego zabrałam głos. Jeszcze jedno, nie medytujemy po to, żeby było nam wesoło. W medytacji zdarzają się i płacz i złość, medytujemy, by je poznać i zrozumieć. Niewątpliwie Uśmiech8 ma jakiś problem i sądzę, że powinna dokładnie wiedzieć na czym polega medytacja, i dlatego też odsyłam do tych książek. są dobre, rzeczowe, praktyczne, bez mistycyzmu i egzaltacji. Nie chcę, żeby się wystraszyła, i przestała rozwijać, bo przecież medytacja pomaga... A na strachy na lachy radzę w razie czego odmówić trzy zdrowaśki na pewno to zadziała na podświadomość Co do parapsychologii to też nie jestem ekspertem, ale ponieważ trochę się tym interesowałam, nie lubię, jak ktoś usiłuje zrobić z tego jakiś thriller... wolę to traktować spokojnie, jak fizykę, której nie rozumiem... i nie straszyć innych pozdrawiam Odpowiedz Link
usmiech8 Do Poppy i Ewy :) 28.02.05, 08:47 Hm... Po pierwsze dziekuję za Wasze wypowiedzi. Chciałam tylko wyjaśnić, że ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogły być to jakieś demony, duchy. Miałam i mam pełną świadomość,że to poprostu mój lęk, który jak wszystko ma przyczynę (we mnie). Mistycyzm, to również coś, czym wolę sie nie egzaltować. Opisałam poprostu moje doswiadczenie, i masz rację Poppy3, że sie wystraszyłam i przestałam "odblokowywać" się w ten sposób na cokolwiek, ale nie dybających na mnie demonów się przestraszyłam Póki co pozostałam przy afirmacjach, i metodzie skojarzeń. Z napisaną tu przeze mnie opinią spotkałam się później i połączyłam ją z moim doświadczeniem. Jak widze teraz - mylnie. Dziękuję Wam. Pozdrawiam Odpowiedz Link
sc200 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 09:20 Hej Nie próbuj hierarchizować i demonizować słów takich jak medytacja Nie istotne jest to co piszą w tych książkach, które też kiedyś przeczytałem nawiasem mówiąc. Medytacja jest indywidualnym doswiadczaniem swojej Boskości czyli obecności Boga, a reszta wyjaśnień i prób usystematyzowania to mity i chaos, jaki wymyślają Ci co mają za dużo wolnego czasu Piszesz: " Jeszcze jedno, nie medytujemy po to, żeby było nam wesoło. W medytacji zdarzają się i płacz i złość, medytujemy, by je poznać i zrozumieć." Moim zdaniem to bzdura Płacz czy wesołość jak najbardziej tak Ale złość NIGDY SIĘ NIE POJAWIA W PRAWDZIWEJ MEDYTACJI bo ZŁOŚĆ nie należy do odczuć Boskich - nie pochodzi od Boga tylko jest efektem filtrów i nawyków niższego Ja. To co mówisz to jest kierunek wyznaczany przez Hypsos - odłam Buddyzmu, zresztą bardzo radykalny i niczemu nie służący. Wielu autorów książek o medytacji miesza , bowiem sami opisują to co doświadczyli poprzez swoje filtry podświadomości, a ta robi niezłe cuda, jeśli... Lepiej dalej tym tropem nie idź Odpowiedz Link
poppy3 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 12:06 Ja właśnie próbowałam ODdemonizować to, co tu się pisze o medytacji.. i nie hierarchizuję wcale!. W medytacji można doznać złości i innych uczuć, bo to są emocje, które przez nas przepływają, i wcale nie twierdzę, że od razu trzeba się dać nim ponieść, tylko je poznać. Na pewno każdy odbiera to inaczej, moim celem było to, żeby Uśmiech(oraz inni, którzy to przeczytają) nie uważali, że medytacja jest groźna. Pozdrawiam Odpowiedz Link
sc200 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 15:37 Ok Mówie Ci z własnego doświadczenia że w medytacji takie uczucia nie istnieją Czasami próba medytacji wiąże sie z otwarciem kanałów astralnych bądź trenicznych. Więc trzeba uważać na to co się myśli i mówi. W takim przypadku może się wiązać z negatywnymi uczuciami - ale nie jest to wynik medytacji tylko transu w jaki się wpada przy nieoczyszczonej podświadomości. W takim przypadku należy zaczynać od odpowiednich modlitw - dość często pisze o tym Leszek Ż. Ale w prawdziwej medytacji nie można doznać złości i innych emocji negatywnych - pierwszy raz o tym słyszę Po prostu takiej możliwości nie ma. I nie siać mi tu zamętu! Odpowiedz Link
poppy3 Re: Do Poppy :) 28.02.05, 15:55 ZApewniam, że absolutnie nie zamierzam siać zamętu wręcz przeciwnie... wydaje mi się tylko, że mówimy o innych rodzajach medytacji, ja miałam styczność jedynie z zen, ale nie mam za wiele czasu, by to roztrząsać, w każdym razie chyba zgadzamy się w jednym: medytacja nie jest groźna pozdrawiam Odpowiedz Link
lorddead Re: medytacje 25.02.05, 01:35 Jeśli ktoś siada po turecku i zamyka oczy i wydaje mu się, że medytuje. Do tego jeśli ten ktoś zaczyna sobie wkręcać różne dziwne jazdy, to rzeczywiście może być to niebezpieczne. Prawdziwa medytacja, jest w 100% bezpieczna. ... Młotkiem można zarówno wbić gwóźdź jak i uderzyć się w palec... Odpowiedz Link
lorddead Re: medytacje (do teripolo) 26.02.05, 11:17 teripolo napisała: > Co rozumiesz przez "prawdziwą medytację"? Przez prawdziwą medytację rozumiem to co rzeczywiście nią jest. Dlatego zwróciłem uwagę na to, że niektórym tylko wydaje się, że medytują, więc to co uskuteczniają, nie jest w istocie medytacją. Odpowiedz Link
beataanna1 Re: medytacje 25.02.05, 11:26 Chyba tutaj "siadania po turecku", bo dla mnie to nie jest taka prosta sprawa. pozdrawiam. Odpowiedz Link
anahella Re: medytacje 27.02.05, 22:32 Poniewaz widze, ze na tym forum sa ludzie uprawiajacy metydacje, chcialam Wam cos o tym opowiedziec. Bylam kiedys na warsztatach astrologicznych, prowadzacy zajecia kazdy dzien zaczynal od wspolnych metydacji. Poniewaz temat jest mi kompletnie obcy postanowilam nie uczestniczyc w tym. Prowadzacy zajecia wielokrotnie mnie pytal czemu nie biora udzialu, za kazdym razem odpowiadalam, ze gdy bedze chciala to sie przylacze. Nie ukrywam, ze wielu uczestnikow patrzylo na mnie podejrzanie. Za kazdym razem odpowiadalam, ze dopoki nie bede miala ochoty to nie bede medytowac. Osobiscie nie mam nic do medytacji, ja po prostu nie moge sie przekonac i mam prawo nie leciec za przewodnikiem jako ten baran ze stada. Pewnego dnia podczas gdy czekalam na zajecia pod drzwiami sali jedna z pan przerwala medytowanie i blada jak sciana wyszla aby zaczerpnac swiezego powietrza. Nastepnego dnia bylo gorzej, bo wygladala jeszcze slabiej. Kolejnego dnia zwymiotowala. Nie znam sie na pierwszej pomocy, ale pobieglam po zimna wode, rozstawilam jej lezak i porozmawialam. Pani ta stwierdzila ze nigdy wczesniej nie slabla, dopiero podczas medytacji to sie przytrafilo po raz pierwszy. Na marginesie dodam, ze prowadzacy medytacji nie przerwal, nie zakonczyl, w ogole zignorowal fakt ze ktos zaslabl. Potem skomentowal to nastepujaco: "ona nie jest przygotowana". To jeszcze bardziej utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze nie powinnam tego robic. Zwlaszcza w grupie, gdzie porowadzacy olewa fakt, ze komus zrobilo sie niedobrze. Nigdy zadne medytacje mi nie zaszkodzily, bo ich po prostu nie praktykowalam, ale jezeli ktos sie zastanawia: medytowac czy nie - zawsze opowiadam te historie. Mysle ze takie rzeczy powinno sie praktykowac gdy mamy stuprocentowa pewnosc, ze chcemy to robic. Tamta pani tez wczesniej nie medytowala. Robila to, bo wiekszosc (czyli wszyscy oprocz mnie) to robili. Odpowiedz Link
poppy3 Re: medytacje 01.03.05, 11:26 w ogóle bym się wyniosła z grupy wywierającej presję z nieodpowiedzialnym prowadzącym. Odrobina ludzkiej przyzwoitości wymaga, żeby pomóc potrzebującemu. Odpowiedz Link
nadia338 Re: medytacje 28.02.05, 14:13 Czy mozna nauczyc sie medytacji samemu/samej? Czy mozecie polecic linki, gdzie opisane sa metody? Odpowiedz Link