09.09.14, 21:03
Witam się nieśmiało, forum podczytuję od około roku i dopiero teraz wpadło mi na myśl żeby się ujawnić.
Mam zamiar przepisania McDusi i chciałabym cię dopytać o to, jak się do tego zabrać. Nie czytałam wielu części Jeżycjady, wiec proszę o wytykanie błędów i nieścisłości. Jak na razie mam takie pomysły
- Pałysowie wyprowadzają się z suteryny, którą zajmują Gaba z Grzesiem i Ignacym Grzegorzem. Ignacy większość czasu spędza u dziadków, bo nie czuje się dobrze pod ziemią, jednak nie mówi tego rodzicom.
- Gabrysia nie ukrywa przed dziećmi Pyziaka, jednak również nie utrzymuje z nim kontaktu (wspomniane). Janusz przyjeżdża dzień przed ślubem i rozmawia spokojnie z Laurą, która ma wątpliwości, czy na pewno robi dobrze zapraszając swojego biologicznego ojca, ten zauważa jej wahanie (jest trochę dotknięty) i pyta się, czy powinien się trzymać na uboczu podczas całej ceremonii, bo to w końcu jej wielki dzień i nie chce go zepsuć. Laura się obrusza że nie po to go zaprosiła żeby siedział w kącie i czuł się niezręcznie, a Janusz ze względu na serce zostaje pojony kawą zbożową.
- Laura nadal chodzi z łagodnym wzrokiem i wzdycha za Adamem. Zamawia gustowną suknię ślubną u znanej krawcowej operowej, która szyje kreacje jak z bajki, ale za to na ostatnią godzinę. Dzień przed ślubem suknia jest już prawie gotowa, Laura ledwo się trzyma, szczególnie że w tym samym dniu następuje spotkanie z Pyziakiem-Już-Nie-Wyklętym. W dniu ślubu Krawcowa Operowa ma wylew i ląduje w szpitalu. Tragedia w trzech aktach, Laura wyje w łazience, Gabrysia nerwowo uspokaja towarzystwo, szczególnie seniora rodu, któremu z nadmiaru emocji nagle zrobiło się słabo. Rodzinka daje Tygryskowi 15 minut na wypłakanie się i w międzyczasie próbują się dodzwonić do kościoła, Adama, Róży, ale czas goni, wreszcie Janusz używa Pyziaczej charyzmy i mówi jej proszę, wyjdź, wszystko da się załatwić, zaraz odpalam samochód i jedziemy go galerii, wybierzesz sobie sukienkę i jakoś to ogarniemy. Tutaj mam dwie wersje:
Wersja 1 - Laura wychodzi, daje się uspokoić, kupują piękną sukienkę a fryzurę i makijaż poprawia jej McDusia, która jako jedyna z towarzystwa się na tym zna. Ślub i skromne wesele w restauracji (tego samego dnia) odbywają się bez większych kłopotów, następnego dnia Gabrysia odprowadza Pyziaka na pociąg i żegna go krótkim, konkretnym uściskiem. W tym roku po raz pierwszy wysyłają sobie życzenia świąteczne.
Wersja 2 - Laura wychodzi i stwierdza, że ślubu nie będzie, przybiega Adam i próbuje ją uspokoić, jednak bez traktowania jak syrenko-sarenkę i szorowania twarzy mydłem. Laura przez mówi, że czuje się, jakby brała ślub z obcym człowiekiem i że nie jest na to gotowa, zupełnie straciła głowę i przecież nie wiedzą o sobie tylu rzeczy. Co najpierw - powiększenie rodziny czy praca? Przez ile będą mieszkali w Szalecie Miłości? Czy Adam będzie gotowy zajmować się domem (i później dziećmi) jeśli Laurze uda się wyjechać na zagraniczne występy? A co jeśli dostanie umowę na stałą pracę w innym kraju, czy Adam będzie gotowy rzucić wszystko i z nią jechać? Niedoszli państwo młodzi rozmawiają ze sobą (reszta rodziny odchodzi na odpowiednią odległość a starszy Ignacy zostaje ofuknięty za próbę podsłuchiwania) po czym odwołują ślub. Przez jakiś czas próbują ratować swój związek ale po prostu do siebie nie pasują i w końcu zrywają kontakt.
- Józef Pałys, zwany Józkiem (nie wierzę, że 15-letni chłopak zgadza się na nazywanie go "Józinkiem") jest małomównym sportowcem, który w domu pojawia się tylko po to, żeby pośpiesznie coś zjeść między SKSami a meczem na orliku. Od lat próbuje bezowocnie przekonać Ignacego Grzegorza Strybę do jakiejkolwiek aktywności fizycznej, jednak robi to z troski o kondycję fizyczną kuzyna, bez dręczenia i nazywania miągwą. (alternatywna wersja - Ignaś ulega i oboje zapisują się na pływalnię). Dosyć opiekuńczy w stosunku do Łusi, fajnie byłoby zobaczyć scenę gdzie wściekła Łusia piekli się, że idioci z jej klasy znowu obrzucili ją kasztanami a ona woli nie stawać przeciwko silniejszym, po czym dryblas Józek odbywa poważną rozmowę z młodocianymi łobuzami (jak na razie bez argumentów siłowych ale wyraźnie daje do zrozumienia, że jest taka opcja). Ma kilka fanek, które tęsknie wzdychają podczas gdy on, bez koszulki, kopie piłkę na w-fie, mimo to jest dosyć niezręczny w bliższych kontaktach z płcią przeciwną i generalnie stara się traktować dziewczyny jak kumpli. Kiedyś kochał się w Trolli, jednak po latach zrozumiał, że był po prostu zainteresowany jej innością.
Mam jeszcze dużo do napisania, ale zaczynam się zastanawiać, czy nie za dużo zmieniam i czy może nie lepiej zacząć pisać własnej książki.
Obserwuj wątek
    • zla.m Re: Fanfik? 10.09.14, 17:13
      ja osobiście nie widzę sensu poprawiania McDusi. Oczywiście wiele osób, w tym ja, powtarza jak mantrę, co powinno być inaczej, ale przepisywanie książki bym chyba sobie odpuściła. Lepiej napisać coś swojego zaczepiając o jakąś scenę z książki i pójść dalej własną drogą ;-)

      Gdybyś jednak się zdecydowała:
      1) pewne pomysły są fajne:
      - podoba mi się wykorzystanie wreszcie Magdy w akcji i to nie na przyczepkę, czyli pomysł, że ona jako jedyna umie Laurę pomalować i uczesać
      - podoba mi się Józin, ale to oznacza zmodyfikowanie jego rozwoju od czasów Trolli - bo już wtedy był taki stary malutki i przejawiał charakterek maczo-zrzędy
      2) Robisz ten sam błąd co autorka książki o tytule McDusia - skupiasz się głównie na Borejkach, a Magda (przynajmniej w przedstawionym zarysie) równie dobrze mogłaby być Kopiec Afrodytą, taka jej rola
      • hypnos0 Re: Fanfik? 10.09.14, 22:28
        Dzięki za odpowiedź, chyba jednak lepiej napisać po swojemu :)
        W sumie to nie musi być przepisywanie, a po prostu fanowska książka (np. dużo widziałam takich z Harrego Pottera kiedy cały świat niecierpliwie gryzł paluchy i czekał na najnowszą część)
        1 - Faktycznie, z Józinem trzeba by pojechać mocno wstecz, ale na upartego dałoby się to załatwić.
        2 - Prawdę mówiąc to nie mam kompletnie pomysłu, co miałaby u Borejków robić McDusia :D Nawet jeśli książka działaby się podczas wakacji, to nie wydaje mi się, żeby rodzice puścili nastoletnią dziewczynę do innego kraju. Najbardziej naciągana wersja to taka, że McDusia przyjeżdża na wakacje do wujka, który nagle musi gdzieś wyjechać razem z całą rodziną no i przecież nie zostawi jej samej, więc na czas jego wyjazdu mieszka ona u Borejków. Ale prawdę mówiąc to bardziej pasowałaby mi książka z punktu widzenia młodej dziewczyny o imieniu Andżelika Maj, która mieszka w bloku z matką i jest obecnie w ostatniej klasie gimnazjum, więc ma problem ze zdecydowaniem się na kolejną szkołę, szczególnie że nauka nieszczególnie ją pociąga. Jeśli pójdzie do liceum, to później studia albo przynajmniej jakiś kurs - tylko czy da się na nich utrzymać, zarówno pod względem edukacyjnym jak i finansowym? A może lepiej skończyć zawodówkę i mieć od razu zawód? Albo może technikum, co prawda trwa 4 lata ale za to miałaby i zawód i możliwość kontynuowania nauki... Z Borejkami mogłaby ją luźno powiązać przyjaźń z Józkiem, rozpoczęta na łączonej lekcji wychowania fizycznego. Ona poczułaby trochę rodzinnego ciepła, a Borejkowie przeżyliby szok kulturowy, jako że Andżelika ma farbowane włosy i kolczyk w wardze, a mimo to jest wygadana i w miarę sympatyczna, nawet jeśli nie cytuje Plutarcha w oryginale.
        No ale faktycznie, za dużo zmieniania.
        • dakota77 Re: Fanfik? 10.09.14, 22:33
          Pisz po swojemu, nie poprawiaj autorki :) Ale moze dziel sie z nami juz efektem prac, nie zamyslami :)
          • meduza7 Re: Fanfik? 11.09.14, 10:34
            > Ale prawdę mówiąc to bardziej pasowałaby mi książka z punktu widzenia młodej dziewczyny o imieniu Andżelika Maj, która mieszka w bloku z matką i jest obecnie w ostatniej klasie gimnazjum, więc ma problem ze zdecydowaniem się na kolejną szkołę, szczególnie że nauka nieszczególnie ją pociąga.

            Oooo, napisz to, napisz! Jeżycjadzie bardzo by się przydało takie spojrzenie z boku, oczami zupełnie obcej postaci, luźno tylko związanej z Borejkami. To zdecydowanie lepszy pomysł, niż przepisywanie na nowo McDusi.
            W ogóle dawno już ustaliliśmy, że jednym z największych błędów MM było zrezygnowanie z systemu, który we wczesnej Jeżycjadzie doskonale się sprawdzał - każdy tom o innej bohaterce, a postaci znane nam wcześniej tylko jako tło - i zrobienie z cyklu sagi rodu Borejków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka