maryna04
29.04.05, 00:20
Wg slownika protekcjonalny: swiadczacy o czyim lekcewazacym stosunku do
kogo (zwykle uwazanego za nizszego, gorszego od siebie). I wlasnie ten
przymiotnik, to potezna bron w rekach mezczyzn przeciwko kobietom.
Protekcjonalni sa politycy. Z bardzo malymi wyjatkami swoje kolezanki - ze
tak powiem polityczki - traktuja protekcjonalnie. Tylko nieliczne doczekaly
sie, ze schowano przed nimi ta szabelke, ale w podziece za to zamienily sie
w mezczyzn - niezaleznie od tego jak fizycznie sa kobiece, zapominaja o
swoich siostrzycach. Te, ktore nie zapomnialy rodowodu, jak Jaruga , czy
Sroda, dzialaczki kobiece traktowane sa...wlasnie protekcjonalnie. Tak
zachowuja sie rowniez najswiatlejsci przedstawiciele KK , jak biskup
Zycinski, czy Pieronek. W pracy kobieta bardzo musi sie starac, zeby nie byc
traktowana protekcjonalnie, czesto przez szefow, ktorzy sprawnosc zawodowa
maja mierna, ale nie psuje im to pewnosci siebie, przeciez nosza meskie
spodnie. Przeslanie jest jedno - kobiety nie sa partnerami do dyskusji bo
mysla macica, a jak wiadomo ten organ nie zostal pierwotnie stworzony do
myslenia. Rowniez na forum niejednokrotnie uzywana jest przez mezczyzn ta
bron przeciwko kobietom. Dlatego trudno sie dziwic, ze bardzo mi sie spodobal
pomysl o chromosonach XX i Y - ale to jest w konwencji zartu, czy zlosliwosci
a nie protekcjonalnego odnoszenia sie do plci przeciwnej. Post nadawalby sie
na forum feminizm, ale nie jestem samobojca, znaczy sie samobojczynia.