Dodaj do ulubionych

Telefon na stole

24.04.18, 14:33
Któż z nasz nie jest winny?
Obiad w restauracji, a na stole ON. Smartphone (bo już od dawna nie zwykły telefon). Król stolika i zjadacz czasu. Zawsze pod ręką "gdy coś na prawdę pilnego się zdarzy", zawsze w zasięgu wzroku "bo nie poczuję jak zawibruje."
Są ludzie, którzy co chwila sięgają do kieszeni, bo wydawało im się że poczuli sygnał - nawet kiedy kieszeń z telefonem jest pusta.
Mam koleżankę, która pracuje na stanowisku o bardzo luźnych ramach czasowych, do tego nadzoruje spora grupę ludzi. Kiedy się spotykamy zawsze ma telefon na stoliku i zawsze nerwowo zerka na powiadomienia, co jakiś czas stukając od niechcenia w ekran. Czasem przeprosi i odbierze rozmowę.
Na szczęście, kiedy jesteśmy w kinie jakoś daje radę nie wyciągać telefonu z torebki (uff).
Jak reagujecie w takich sytuacjach, kiedy spotkanie jest nie między dwojgiem ludzi a między parą - i całym światem?
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: Telefon na stole 24.04.18, 14:52
      Przyzwyczaiłam się....niestety to już choroba cywilizacyjna, ale jak nie możesz czegoś zmienić to musisz polubić wink.Mimo że mam dwa "srajfony", służbowy i prywatny, gdy jestem w towarzystwie-obojętnie w czyim, tkwią one zawsze w torebce a na dzwonki nie reaguję. Prawdę powiedziawszy nie reaguję już w ogóle gdy ktoś w moim towarzystwie nie może się od srajfona odlepić.To nic nie da, ktoś kto sam nie czuje że to nieodpowiednie zachowanie, jest niereformowalny. Zresztą, trzebaby 90% ludzi bez przerwy w tej kwesti pouczać.
      • positronium Re: Telefon na stole 24.04.18, 15:03
        No właśnie rozgraniczenie telefonu służbowego od prywatnego jest szalenie ważne, bo większość ludzi mi znanych "przyklejonych" do ekranu to właśnie ci, którzy mają jeden telefon do wszystkiego. Jak wyskoczy powiadomienie o e-mailu to nigdy nie wiadomo co to, dopóki się nie sprawdzi. A nuż pilna sprawa...
        Mam osobne telefony do pracy i własny, i nieraz mnie pytano "a nie byłoby wygodniej mieć dualsima, po co nosić dwa?" Nigdy takim osobom nie przychodzi do głowy, że mogę sobie po prostu wyłączyć służbowy telefon lub wręcz zostawić w domu i wyjechać hen daleko, bez stresu związanego z możliwością dzwonienia.
        Jak ktoś umrze to wybrani współpracownicy mają w końcu mój prywatny nr.

        Tak jakoś czuję, że warto "wychowywać" innych przez przykład, czyli jak szef dzwoni o 17:30 to ja nie odbieram. Oddzwaniam za kilka minut - nawet jeśli nic nie robię. Niech się nauczy, że po pracy jestem zajęta czymś innym - życiem.
        A i tak większość "pilnych" spraw się kończy nieśmiertelnym "to poproszę mailem to pytanie, jutro sprawdzę i odpowiem."
        • jolanta4447 Re: Telefon na stole 24.04.18, 18:53
          Też znam osoby uzależnione od telefonu.

          Np. moja bratowa (bardzo towarzyska osoba i dbająca o swoją popularność) sprawdza swój telefon co 15-20 minut, nawet, jeśli nie było słychać dzwonka czy sygnału SMS. Co dziwniejsze - robi tak także podczas pobytu za granicą (wyjeżdżałyśmy kilka razy razem). Nie otrzymuje służbowych telefonów, tylko towarzyskie lub od rodziny.
          • positronium Re: Telefon na stole 25.04.18, 14:14
            jolanta4447 napisała:

            > moja bratowa (bardzo towarzyska osoba i dbająca o swoją popularność) sprawd
            > za swój telefon co 15-20 minut, nawet, jeśli nie było słychać dzwonka czy sygna
            > łu SMS.
            >
            To jest podstępna rzecz - ja też mam wyłączony głos, więc zerkam sobie na telefon co jakiś czas, czy aby maila nie mam, albo innego SMS-a. Oczywiście, w większości przypadków mam tylko jakieś nieważne powiadomienia aplikacji do kontaktów towarzyskich.
            • aqua48 Re: Telefon na stole 25.04.18, 14:31
              positronium napisała:

              > To jest podstępna rzecz - ja też mam wyłączony głos, więc zerkam sobie na telef
              > on co jakiś czas, czy aby maila nie mam, albo innego SMS-a.

              Podczas spotkań towarzyskich tak zerkasz? A jeśli masz maila, lub sms-a, to co, musisz nań odpisać natychmiast?
              • positronium Re: Telefon na stole 28.04.18, 10:52
                @Aqua
                Podczas spotkań telefon mam schowany.
                Co do maili i sms-ów to czasami czuję potrzebę, żeby odpisać od razu, tak. I mam też na komórce czaty, to wtedy potrzeba jest jeszcze silniejsza, bo tam przecież wystarczy czasem tylko jedno zdanie.
                • aqua48 Re: Telefon na stole 28.04.18, 11:16
                  positronium napisała:

                  > Co do maili i sms-ów to czasami czuję potrzebę, żeby odpisać od razu, tak. I ma
                  > m też na komórce czaty, to wtedy potrzeba jest jeszcze silniejsza, bo tam przec
                  > ież wystarczy czasem tylko jedno zdanie.

                  Nawet jeśli jesteś w towarzystwie kogoś, komu w tym momencie należy się cała Twoja uwaga? Nie rozumiem tego.
                  • positronium Re: Telefon na stole 28.04.18, 11:34
                    Powtórzę, bo przypadkiem umknęło Ci przy czytaniu poprzedniego wpisu:
                    Podczas spotkań telefon mam schowany.

                    smile
                    I jeszcze przypomnę, że przypadki kiedy telefon miałam niegrzecznie w zasięgu wzroku podczas spotkań to były chwile dawno temu, podyktowane "wyższą koniecznością" służbową.
            • jolanta4447 Re: Telefon na stole 26.04.18, 00:51
              "To jest podstępna rzecz - ja też mam wyłączony głos,..."

              Bratowa NIGDY nie ma wyłączonego głosu (sygnału) w telefonie.
              Sprawdza nawet, gdy nie dzwoni.
    • aqua48 Re: Telefon na stole 24.04.18, 19:00
      positronium napisała:

      > Któż z nasz nie jest winny?

      Ja. Nie mam zwyczaju kłaść telefonu na stole w restauracji.
      > Obiad w restauracji, a na stole ON. Smartphone (bo już od dawna nie zwykły tele
      > fon). Król stolika i zjadacz czasu.

      Nie mam zwyczaju kłaść telefonu na stole w restauracji. Nie odbieram gdy spędzam czas z innymi. Chyba, że to nagły telefon od najbliższych trzech osób i mam podejrzenia, że może chodzić o "nagły wypadek".

      Mój syn natomiast pracuje na takim stanowisku, że MUSI być pod telefonem praktycznie cały czas i reagować natychmiast na nagłe zdarzenia poza granicami kraju także. No wówczas mówi się trudno.

      > Jak reagujecie w takich sytuacjach, kiedy spotkanie jest nie między dwojgiem lu
      > dzi a między parą - i całym światem?

      Wrrr. Mówię oj, widzę że Ci przeszkadzam, rozmawiaj sobie spokojnie, pa.
      Raz byłam z wizytą u znajomej, która sama mnie zaprosiła, żeby pogadać, a przez całą moją wizytę tokowała z narzeczonym. Nigdy więcej.
    • panna.ze.dworku Re: Telefon na stole 24.04.18, 22:40
      positronium napisała:
      Któż z nasz nie jest winny?
      Ja

      Obiad w restauracji, a na stole ON. Smartphone (bo już od dawna nie zwykły telefon). Król stolika i zjadacz czasu. Zawsze pod ręką "gdy coś na prawdę pilnego się zdarzy", zawsze w zasięgu wzroku "bo nie poczuję jak zawibruje."
      Poza jednym okresem, kiedy blisko miesiąc czekałam na informację o terminie operacji i przyjęcia do szpitala - nigdy nie trzymam telefony "pod ręką" a zwykle w torebce. i nawet jak nie poczuję że zawibrował - to trudno. A w tamtym okresie lojalnie uprzedzałam, że czekam na ultraważny telefon od lekarza - i telefon miałam w zasięgu ręki. Ale wyciszony dzwonek i jeśli dzwonił ktoś inny - to po prostu ignorowałam.

      Jak reagujecie w takich sytuacjach, kiedy spotkanie jest nie między dwojgiem ludzi a między parą - i całym światem?
      Miałam taką koleżankę - wysłałam jej smsa "Cześć, Tu Panna_ze_dworku. Umówiłyśmy się na ploteczki. Jakbyś chciała pogadać, to siedzę na sąsiednim krześle...". Poczuła się urażona... wink
      • positronium Re: Telefon na stole 25.04.18, 08:01
        No to mi się dostało za trzymanie telefonu na stole. Gwoli wyjaśnienia, teraz tego nie robię, ale był taki okres w mojej poprzedniej pracy, kiedy jak syn Aquy, bycie dostępnym 24/7 to nie była opcja.
        Ależ mi to zszargało nerwy!


        panna.ze.dworku napisała:

        > Jak reagujecie w takich sytuacjach, kiedy spotkanie jest nie między dwojgiem lu
        > dzi a między parą - i całym światem?
        > Miałam taką koleżankę - wysłałam jej smsa "Cześć, Tu Panna_ze_dworku. Umówiłyśm
        > y się na ploteczki. Jakbyś chciała pogadać, to siedzę na sąsiednim krześle...".
        > Poczuła się urażona... wink

        Podoba mi się ten sposób! Dobitnie pokazuje problem, a jeśli coś urazi koleżankę to raczej jej własny brak grzeczności.
        • panna.ze.dworku Re: Telefon na stole 25.04.18, 09:25
          Ode mnie się nie dostało. Napisałam tylko, że JA nie uznaję na spotkaniach towarzyskich "smartfonowania". Poza tym jeśli smycz telefoniczna wynikała z obowiązków służbowych - to trochę inna sprawa. Znam człowieka, który z racji zawodowej i pełnienia konkretnej funkcji - tez musiał być "na zawołanie". Mało, że pod telefonem - to w każdej chwili mógł być wezwany i wówczas musiałby rzucić wszystko i gnać jak najszybciej do pracy! I tez żył z komórką. I nikt (w tym i ja!) nie miał nigdy do niego żadnych zastrzeżeń.
          Jednak 95% "smartfonowców" co to non - stop MUSZĄ kontrolować czy ktoś coś na fejsika wrzucił, albo czy nie ma na czacie - to nie osoby oczekujące na telefon ze szpitala ani też nie agenci ratujący świat przed zagładą, a po prostu "zwykli" ludzie - vide moja wspomniana koleżanka: pracowała wówczas na stanowisku referenta w Bardzo Ważnym Urzędzie i zupełnie serio - kiedy wychodziła z pracy o określonej godzinie to mogła o niej zapomnieć do następnego dnia.
          A sms koleżanka uznała za chamski, bo przecież przyszła i o co ja się czepiam!? No, czepiam się, bo zamiast pogadać ze mną a to śledzi fejsbuczka, a to sprawdza czacik, a to znów coś... I nie, żeby np na zasadzie "Wiesz, ale cudną kieckę widziałam, fotkę zrobiłam, zobacz" - tylko SOBIE sprawdzała SWOJE sprawy.
          • positronium Re: Telefon na stole 25.04.18, 14:27
            panna.ze.dworku napisała:

            > Ode mnie się nie dostało. Napisałam tylko, że JA nie uznaję na spotkaniach towa
            > rzyskich "smartfonowania".

            Wiem, wiem, tak tylko głupio mi się zrobiło za to nieco niefortunne pytanie retoryczne. smile

            Poza tym jeśli smycz telefoniczna wynikała z obowiąz
            > ków służbowych - to trochę inna sprawa. Znam człowieka, który z racji zawodowej
            > i pełnienia konkretnej funkcji - tez musiał być "na zawołanie". Mało, że pod t
            > elefonem - to w każdej chwili mógł być wezwany i wówczas musiałby rzucić wszyst
            > ko i gnać jak najszybciej do pracy!

            A wiesz, tak sobie myślę i znam jedną osobę, która jest jedną z takich osób co to dzwoni się do nich, dosłownie, z problemami życia i śmierci. I nigdy nie zdarzyło mi się widzieć tego gościa z telefonem podczas spotkania. Jak potrzebował odebrać to wychodził gdzieś i dyskretnie prowadził rozmowę, bo na prawdę nie mogę sobie przypomnieć go z komórką.


            > Jednak 95% "smartfonowców" co to non - stop MUSZĄ kontrolować czy ktoś coś na f
            > ejsika wrzucił, albo czy nie ma na czacie

            Dokładnie. Sprawdzają rzeczy bardzo ważne dla nich, ale obiektywnie... jakby tak trochę mniej ważne.

            >
            > A sms koleżanka uznała za chamski, bo przecież przyszła i o co ja się czepiam!?
            >
            A kolegujecie się nadal?
            • panna.ze.dworku Re: Telefon na stole 26.04.18, 01:10
              positronium napisała:
              A wiesz, tak sobie myślę i znam jedną osobę, która jest jedną z takich osób co to dzwoni się do nich, dosłownie, z problemami życia i śmierci. I nigdy nie zdarzyło mi się widzieć tego gościa z telefonem podczas spotkania. Jak potrzebował odebrać to wychodził gdzieś i dyskretnie prowadził rozmowę, bo na prawdę nie mogę sobie przypomnieć go z komórką.

              Ten wspomniany przeze mnie tez rzadko telefon kładł "obrazowo" obok talerza. Ale w tym sensie, że jak zadzwonił to MUSIAŁ odebrać i reagować stosownie do okoliczności. Nie mógł np stwierdzić "A chała. Nie chce mi się gadać służbowo i mam to w nosie". Telefon miał zawsze włączony, ustawiony "wibrator".

              positronium napisała:
              Sprawdzają rzeczy bardzo ważne dla nich, ale obiektywnie... jakby tak trochę mniej ważne.

              Nawet nie o to chodzi, że mniej ważne. Ale, no u licha, jak już się z kimś umawiają w realu, to niech nie kontrolują fejsika co kwadrans!

              positronium napisała:
              A kolegujecie się nadal?

              A o tyle o ile. Znaczy telefon mniej więcej raz na dwa trzy tygodnie, spotkanie raz na kwartał lub rzadziej. Z tym, że ta "smycz telefoniczna" to był niejako "gwóźdź do trumny", a nie główny powód. wink
      • aqua48 Re: Telefon na stole 25.04.18, 10:33
        panna.ze.dworku napisała:

        > Miałam taką koleżankę - wysłałam jej smsa "Cześć, Tu Panna_ze_dworku. Umówiłyśm
        > y się na ploteczki. Jakbyś chciała pogadać, to siedzę na sąsiednim krześle...".

        Bardzo mi się podoba to rozwiązanie smile
      • tt-tka Re: Telefon na stole 02.06.18, 20:02
        panna.ze.dworku napisała:
        >
        > Jak reagujecie w takich sytuacjach, kiedy spotkanie jest nie między dwojgiem lu
        > dzi a między parą - i całym światem?

        > Miałam taką koleżankę - wysłałam jej smsa "Cześć, Tu Panna_ze_dworku. Umówiłyśm
        > y się na ploteczki. Jakbyś chciała pogadać, to siedzę na sąsiednim krześle...".

        Sliczne ! Kradne i skorzystam, jesli pozwolisz, Vi smile
    • majaa Re: Telefon na stole 25.04.18, 13:31
      positronium napisała:

      > Któż z nasz nie jest winny?

      Jasmile
      Wiem, że to już choroba u niektórych, ale mnie na szczęście nie złapała i mam nadzieję, że tak zostanie.
      No niestety, ale nie jestem zbyt wyrozumiała dla tych, którzy "muszą" zawsze i wszędzie... Nic nie poradzę, że drażni mnie takie zachowanie i o ile nie chodzi o sprawę "życia i śmierci", to bez zbędnych skrupułów pozwalam sobie na jakiś komentarz. Staram się, żeby był bardziej dowcipny niż uszczypliwy, ale tak z ręką na sercu to nie wiem, czy zawsze mi się udaje wink
      • positronium Re: Telefon na stole 25.04.18, 14:11
        No nieee, zaraz będzie że tylko ja telefon trzymałam na stole. XD Ładne rzeczy!

        Ale co do komentowania, to trochę jak z tym smsem Panny - nawet jak tekst będzie ok, to telefonista może się obrazić mimo wszystko.
        • verdana Re: Telefon na stole 25.04.18, 14:45
          Ja trzymam. Mam starszych rodziców i mama wymaga, abym często sprawdzała, czy coś sie nie dzieje. Owszem, to mi przeszkadza, ale co robić. Z racji pracy też sądni, kiedy muszę byc pod telefonem - mogę albo odwołać spotkanie, albo zerkać czasem na telefon.
          • positronium Re: Telefon na stole 28.04.18, 10:59
            A masz wtedy włączony dzwonek, czy zerkasz na ekran co jakiś czas?
            Bo ja czekając na telefon (bardzo rzadko to się zdarza) to po prostu włącza głos. Normalnie jest wyłączony.
    • annthonka Re: Telefon na stole 27.04.18, 11:58
      Ja bywam winna smile

      Jako posiadaczka jednego telefonu do wszystkiego, miewam sytuacje, kiedy czekam na bardzo pilny telefon, na który MUSZĘ zareagować. Wtedy na początku spotkania przepraszam i tłumaczę o co chodzi. Sama nie lubię, kiedy dla jednego znajomego, z którym wyszłam na kawę, ciągłe sprawdzanie telefonu jest ważniejsze od rozmowy ze mną.

      Za to spotkałam się z rozwiązaniem, kiedy spotykająca się grupa na dzień dobry wkłada telefony do koszyczka, żeby nikogo nie kusiło, a ten, kto nie wytrzyma i odbierze, stawia wszystkim następne piwo. Z jednej strony fajne rozwiązanie, ale z drugiej smutno, że trzeba się uciekać do takich trików, żeby odkleić ludzi od telefonów.
      • positronium Re: Telefon na stole 28.04.18, 11:06
        Słyszałam też o opcji, kiedy ten kto wyjmie tel z koszyczka płaci za wszystkich, za cały wieczór. wink
        Pewnie lepiej by się sprawdziło u nas, w kraju skąpych ludzi.

        Chyba właśnie w tym wszystkim chodzi o jasne przekazywanie informacji. Jeśli wiesz, że ktoś czeka na telefon i nie jest w stanie określić kiedy dokładnie go dostanie, to łatwiej wybaczyć (i zrozumieć) przerywanie spotkania.
        Mój szef ma okropny zwyczaj odbierania komórki w połowie rozmowy. Bardzo Ważni Ludzie zawsze mają priorytet nad pracownikami. Wysoce irytujące.
    • zmija_w_niebieskim Re: Telefon na stole 07.05.18, 21:44
      Ja też nie jestem winna smile
      Mąż, przyjaciele też nie.
      Może czasem, kiedy spotkanie się przeciąga, wyjmę telefon z torebki i zerknę, ale zawsze przedtem uprzedzam - przepraszam, tylko sprawwdzę. I nie zaglądam na fejsika czy innego czacika, tylko zwyczajnie sprawdzam, czy nie ma nieodebranych połączeń. I jak nie ma- to odkładam telefon z powrotem. Ale to też nie w czasie obiadu w restauracji, tylko raczej posiadówki w pubie, kiedy atmosfera jest mniej formalna.
      Naszła mnie kiedyś refleksja - gdybym siedząc przy stoliku z jakimis przylepionych do smartfonów ludźmi (nie z moimi przyjaciółmi, bo oni tak nie robią) wyjęła książkę albo gazetę i zaczęła sobie podczytywać - to byłoby to odebrane jako wysoce niegrzeczne. A telefon w odczuciu wielu ludzi jest OK.
      • positronium Re: Telefon na stole 08.05.18, 11:26
        "Naszła mnie kiedyś refleksja - gdybym siedząc przy stoliku z jakimis przylepionych do smartfonów ludźmi (nie z moimi przyjaciółmi, bo oni tak nie robią) wyjęła książkę albo gazetę i zaczęła sobie podczytywać - to byłoby to odebrane jako wysoce niegrzeczne. A telefon w odczuciu wielu ludzi jest OK."
        U mnie w domu była zasada - książki i gazety nie mają miejsca przy stole, gdy jest na nim jedzenie.
        Potem na studiach przeżyłam mały szok, jak oglądałam serial "You Rang, M'lord?" i zobaczyłam, jakie są zwyczaje przy śniadaniu. ;D
        A teraz wiem lepiej i gazetę to czasem chętnie zaproszę na kawiarniany stolik podczas wyjścia ze Ślubnym, można ją czytać we dwoje... Ale komórki to czarne dziury, niestety, wsysają bezlitośnie.
      • aqua48 Re: Telefon na stole 02.06.18, 20:29
        zmija_w_niebieskim napisała:

        > Naszła mnie kiedyś refleksja - gdybym siedząc przy stoliku z jakimis przylepion
        > ych do smartfonów ludźmi (nie z moimi przyjaciółmi, bo oni tak nie robią) wyjęł
        > a książkę albo gazetę i zaczęła sobie podczytywać - to byłoby to odebrane jako
        > wysoce niegrzeczne. A telefon w odczuciu wielu ludzi jest OK.

        Koncept mi się podoba smile
    • kora3 Re: Telefon na stole 01.06.18, 13:34
      dla mnie zero problemu - byłby, gdyby ktoś nagminnie zamiast uczestniczyć w spotkaniu "bawił się" telefonem - to, ze sa luzdei którzy z racji funkcji lub zawodu musza byc "pod telefonem" - sama nierzadko muszę, mam takich przyjaciół i znajomych i szafa gra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka