positronium
24.04.18, 14:33
Któż z nasz nie jest winny?
Obiad w restauracji, a na stole ON. Smartphone (bo już od dawna nie zwykły telefon). Król stolika i zjadacz czasu. Zawsze pod ręką "gdy coś na prawdę pilnego się zdarzy", zawsze w zasięgu wzroku "bo nie poczuję jak zawibruje."
Są ludzie, którzy co chwila sięgają do kieszeni, bo wydawało im się że poczuli sygnał - nawet kiedy kieszeń z telefonem jest pusta.
Mam koleżankę, która pracuje na stanowisku o bardzo luźnych ramach czasowych, do tego nadzoruje spora grupę ludzi. Kiedy się spotykamy zawsze ma telefon na stoliku i zawsze nerwowo zerka na powiadomienia, co jakiś czas stukając od niechcenia w ekran. Czasem przeprosi i odbierze rozmowę.
Na szczęście, kiedy jesteśmy w kinie jakoś daje radę nie wyciągać telefonu z torebki (uff).
Jak reagujecie w takich sytuacjach, kiedy spotkanie jest nie między dwojgiem ludzi a między parą - i całym światem?