Dodaj do ulubionych

po tygodniu

19.02.05, 18:17
Zaczęłam dziś drugi tydzień. Pora na małą spowiedź. Muszę powiedzieć, że z
wyjątkiem gumy do żucia, innych dietetycznych grzechów nie było. I sama z
siebie jestem dumna, bo nie wierzyłam, że u mnie to będzie możliwe. Są też
efekty. 5 kilo mniej :-) 2 cm w talii :-) 4 cm w biodrach :-) Byłoby miło,
gdyby odezwał się ktoś, kto też teraz dietuje :-) Pozdrawiam:-)
Obserwuj wątek
    • magda712 Re: po tygodniu 21.02.05, 08:48
      Dzisiaj mija 7 dzień. Jest ciężko. Ostatni raz wytrzymałam 2 tygodnie, było to
      w grudniu ub. roku. Tym razem gorzej mi idzie. Jestem ciagle osłabiona i marze
      o jedzeniu. W ustach mam taki dziwny posmak. Bardzo bym chciała wytrzymać, bo
      to moja ostatnia szansa, później już sie tak nie zmobilizuję. chociaż bardzo
      miło jest stanąć na wagę, mi po tygodniu ubyło 4 kg. wiem,ze to nie jest
      faktyczny ubytek tłuszczu, tylko też woda. Jak Ci idzie jostek, czy minął Ci
      głód, jakie smaki lubisz najbardziej?
      • jestek Re: po tygodniu 21.02.05, 15:00
        U mnie jest naprawdę ok. Oczekiwałam wielkiego dramatu, jestem naprawdę łasa na
        słodycze, ale znoszę to nadspodziewanie dobrze. Nie ukrywam jednak, ze bardzo
        pomagają mi batoniki, zawsze idąc do pracy zabieram jeden i pogryzam tak po
        kawalińku przez kilka godzin. I popijam wodą, często i gęsto. Jak dla mnie
        batonik czekoladowy jest the best!!! a poza tym z czerwonymi owocami i
        waniliowy. Z koktajli lubię tylko kakaowy, reszty nie trawię, a z zup wszystkie
        oprócz zupy pomidorowej. Jest moim zdaniem ohydna!!! Nie mówię, że nie jestem
        głodna, bo często zasypiam czując ścisk w żołądku, ale nie jest mi słabo.
        trzymaj się Madziu i pisz jak Ci idzie, razem raźniej :-)
        • magda712 Re: po tygodniu 23.02.05, 08:53
          Witaj, miło wiedzieć, że jeszcze ktoś przez to przechodzi. Dzisiaj mija 9ty
          dzień, ubyło mi 4 kg, to bardzo pocieszające. Trochę lepiej się czuję, chociaż
          ciągle czuję głód. Lekarz, u którego kupuję dietę, twierdzi, że batoniki mozna
          jeść tylko w drugim i trzecim tygodniu i nie więcej niż 2/tyg. wiem, że są
          pyszne i obiecałam sobie,ze zjem je w sobote i niedzielę. U niego są tylko 2
          smaki: czekoladowy i pizza (ochyda), ty masz więcej? Jeśli chodzi o zupy też
          nie cierpię pomidorowej. Najgorzej jest po południu, kiedy muszę przygotować
          obiad dla mojej rodzinki, kolacje też. Wydaje mi się, że w lodówce jest tyle
          pysznego jedzenia, a ja jestem taka biedna. Napisz jestek, czy ty też musisz
          przygotowywać "normalne" jedzenie i jak sobie radzisz. W którym juz jesteś dniu
          i jakie rezultaty? Pozdrawiam.
    • tosiulka Re: po tygodniu 06.05.05, 10:30
      też jestem juz po tygodniu diety
      dziś rozpoczął się mój 8 dzień ścisłej
      bilans, 5 kg mniej, szkoda tylko, że waga nie będzie spadała w kolejnych dniach
      w postępie liniowym a po hiperboli. Na kolejne 5 kg chyba będę musiała trochę
      dłużej poczekaĆ.
      Jak było u Was dziewczyny, ile traciłyście w kolejnych tygodniach, jakie to
      były mniej więcej proporcje?

      Motywację jednak mam, weszłam w spodnie,w które już dawno przestałam się
      mieścić i są nawet całkiem luźne. Dopiełam się tez w letnich spodniach, w
      których w pasie brakowało mi z 10 cm, ale do noszenia się jeszcze nie nadają są
      zbyt opięte. Jeszcze trochę i w te też sie zmieszczę. Moja pupa jesta nadal
      pokaźna, chudnę przede wszystkim z przodu. Teraz, kiedy powinno zacząć się
      spalanie nadmiaru tłuszczu, może i moje biodra zaczną się odtłuszczać.
      Zakupiłam już porcję na kolejny tydzień, postanowiłam przełamać się do otrąb,
      moje jelita nawet pobudzane środkami farmakologicznymi pracują ospale. Otręby
      nie sa nawet taki złe, prawie ich w zupce nie czuje.
      pozdrawiam
      • ewa250 Re: po tygodniu 06.05.05, 10:41
        gratuluje, bardzo ladnie schudlas :). u mnie dieta co prawda zostala
        zmodyfikowana bo na scislej wytrzymalam tylko 1 tydzien i bylo wtedy -2,5 kg,
        nastepne tygodnie to juz mieszana, po 2 tygodniu diety (1 mieszanej) bylo
        znowu -2,5 kg, potem zastoj i tylko -0,5 kg, a bilans ogolny po 2 niecałych
        miesiacach jest -10,5 kg, a mam nadzieje na jeszcze 6-8 kg. teraz jestem na
        mieszanej: dwa posilki normalne i 1 DC, nie jem weglowodanow (no czasami ;))) )
        czyli chleba , macznych slodkich itp.
        Po ponad 2 latach wchodze w koncu w spodnie przedciazowe, a bioderka i
        brzuszek "spadaja" ze mnie w drugiej kolejnosci, ale roznica jest diametralna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka