voluptas
07.04.06, 22:23
No, moje miłe, dietowanie czas zacząć :)
Po moich doświadczeniach ze ścisła te ostatnie 12 dni było jak rekreacja -
jadłam pyszne rzeczy, chodziłam syta, zadowolona - aż dziw, że z trudem
dobijałam do 1000 kcal. Dziś tego tysiaka pewnie minimalnie przekroczyłam, bo
kupiłam po południu daktyle, ale opakowania były tylko po 200 gram - więc z
pomocą narzeczonego wsunęłam paczuszkę - z białą kawą smakowały mi WYBORNIE :D
Po prostu nie chciałam, żeby przez następne 3 tygodnie zawracały mi głowę
swoja obecnością :) No dobra, nie tłumaczę się, żadnego wykroczenia nie
popełniłam :D
Wagę startową podam jutro rano. Przez 12 dni najpierw mieszanej potem 1000
kcal schudłam niewiele, ale nie utyłam ani grama - waga trochę skakała, ale
głównie wtedy, kiedy np. przesadziłam z solą (woda staaaała). Wypoczęta i
pełna zapału - podchodzę do DC po raz czwarty... Chyba ostatni, chociaż kusi,
żeby z jej pomocą dopłynąć do 70-tki. Przy 70 kg z moja budową i grubymi
kośćmi już powinnam wyglądać super. Zresztą teraz też nie jest źle - dziś
zostałam hojnie skomplementowana przez Małgosię (dla niewtajemniczonych - moja
dealerka :D ), zresztą sporo osób mi powtarza, że na swoja wagę nie wyglądam.
Poniekąd mnie to pociesza, ale nie na tyle, żeby rezygnować z walki :) Takoż
zmotywowana - ogłaszam rozpoczęcie kolejnej 21-dniówki pod sztandarem DC w
moim życiu :D
Wiem, że będzie mi i tym razem towarzyszyć Silie - Aniu, mam nadzieję, że
plany Ci się nie zmieniły... a może ktoś jeszcze? W kupie raźniej! :D
pozdrawiam!