Dodaj do ulubionych

Ścisła od 14 marca - kto ze mną???

14.03.07, 15:11
Jakoś będzie mi tutaj łatwiej się odnaleźć.
Zobaczymy czy się przyjmie.
Jak ktoś zaczyna później też serdecznie zapraszam.Iwona-IWKAGA
Obserwuj wątek
    • zielonakoniczynka Re: Ścisła od 14 marca - kto ze mną??? 14.03.07, 18:59
      tak jak pisałam w innym poście, ja też zaczynam:)) będzie dobrze:)
    • voluptas Re: Ścisła od 14 marca - kto ze mną??? 14.03.07, 19:07
      Iwka, ja w sumie tez od dziś na ścisłej, ale w tym bardziej potocznym znaczeniu:
      czyli płatki ryżowe na wodzie plus suchary. I pozostaje mi nadzieja, że moja
      ścisła potrwa o wiele krócej, niż Twoja.
      Trzymam mocno kciuki, napisz, jak minął Ci dzień!
      • laluna1000 Re: Ścisła od 14 marca - kto ze mną??? 14.03.07, 20:49
        Oczywiście i ja się melduje w Nowym Wątku!!!Jakoś dzień mija.. Zjadłam dziś
        jarzynową, grzybową i batona czekoladowego. Wiem że lepiej by było bez tego
        batona(najlepiej w drugim tygodniu), ale mysle że dzięki niemu dałam rade.
        Znowu poczułam smak tych zupek i ble, ale jakoś wytrzymam. Dzieliłam porcje na
        części i piłam dużo wody, do tego dwie kawki bez mleka i cukru i jakoś
        przeleciało. Wazyć się narazie nie będe(najbliższe ważenie w niedziele), bo nie
        chce się rozczarować. Maratony do łazienki już się zaczeły, więc wszystko gra.
        A co u Was Dziewczyny? Jak poradziłyście sobie z trudami pierwszego dnia?
        • zielonakoniczynka Re: Ścisła od 14 marca - kto ze mną??? 14.03.07, 22:50
          mi się strasznie kręciło w głowie chociaż ponad 2 litry wody wypiłam. Dopiero po
          kawie było mi lepiej. Oprócz tego problemy z koncentracją i nieustanne myślenie
          o jedzeniu:(((( no ale to mój pierwszy raz, więc mam nadzieję, że będzie lepiej.
        • iwkaga dzień 1 14.03.07, 23:03
          No to zdaję relację.Dzień zaczął się fantastycznie, jak na moje ostatnie
          nastroje. Nie było źle do czasu kiedy wypiłam zupkę jarzynową moją ulubioną i
          znowu - tego obawiałam sie najbardziej-zaczęły się moje problemy
          żołądkowo-jelitowe.Bóle, puste odbijania to już chyba standard.Męczyło mnie to
          okrutnie , nawet polegiwałam , ale trzymam się dzielnie i nie daję za
          wygraną.Zaczynam podejrzewać , że moje przypadłości wynikają (bo to już nie
          pierwszy raz mnie dopada-kilka razy już przerwałam z tego powodu dietę)ze zbyt
          obfitych "uczt pożegnalnych", których tuż przed ścisłą nie mogę sobie
          odmówić.Tak też było i wczoraj , a dzisiaj już w pełni świadoma swojej głupoty,
          niestety muszę odcierpieć swoje i obawiam się , że na dzisiejszym dniu to się
          nie skończy.Ale po ostatnim posiłku i gorącej herbacie zrobiło mi się trochę
          lepiej, toteż mam siłę , by coś do WAS napisać.
          A teraz w kwestii wagi , to wreszcie do mnie dotarła i to jest ta b. dobra
          wiadomość.A , że pokazała aż 101,3kg to już b. zła wiadomość.Ale cóż mogę mieć
          pretensje tylko do siebie.Teraz będę się kierowała tylko wskaźnikami
          elektronicznej wagi.Ale swoją drogą to nie przypuszczałam , że rozrzut wyników
          będzie aż tak duży (97 na 101).Myślę, że jednak od dzisiaj te wskazania będą
          tylko maleć.Tym optymistycznym akcentem kończę 1 dzień.Do jutra. Czekam na
          wieści. Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
          • akolitka Re: dzień 1 15.03.07, 06:50
            Iwkaga,
            gratuluję pierwszego dnia, ja też jestem po pierwszym dniu i bardzo się cieszę,
            że dietuję w tak miłym towarzystwie. Muszę się przyznać, że polubiłam zupki,
            koktaile i batony i właściwie nie jest to dla mnie problem. Z problemów
            oczywiście zaparcia mimo otrębów i ogórka kiszonego, lae to mam wrażenie nie
            DC, tylko tryb życia matki-bliźniąt-uczących-się-chodzić, czyli niemożność
            odwiedzania wc w odpowiednich porach. Drugi problem to pękanie pięt i
            generalnie przesuszona skóra - biorę witaminki i smaruję się czym się da, na
            razie przeszło .

            Spróbuj na twoje bóle otrąb, ale nie tych od dc tylko takich ze sklepu - robi
            się z nich taki miły kleik, bardzo koi żołądek.
            Wagą się nie przejmuj, teraz przynajmniej będziesz miała czarno na białym swoje
            postępy!
            • iwkaga Akolitko... 15.03.07, 08:13
              Strasznie się cieszę , że do NAS dołączyłaś.Dzisiaj z moim żołądkiem na razie
              dobrze, zobaczymy jak sytuacja rozwinie się po posiłkach w ciągu dnia.

              Na Twoje popękane pięty przydałby się jakiś krem z apteki z mocznikiem, ja się
              tak ratowałam.Mam w domu jakąś taką maść właśnie na taki problem , ale nie
              pamiętam dokładnie nazwy, do kupienia w aptece, może nie jest tania , ale
              skuteczna była w moim wypadku.Żeby nie wprowadzać Cię w błąd, obiecuję , że po
              pracy sprawdzę nazwę i napiszę do Ciebie.

              A teraz życzę miłego dnia i smacznego szamania.Pozdrawiam.Iwona-IWKAGA
              • iwkaga Re: Akolitko... 15.03.07, 17:47
                Maść nazywa się SolcoKerasal, kosztuje ok. 20zł., nie pamiętam czy nie jest na
                receptę, możesz upewnić się w aptece ewentualnie u swojego lekarza rodzinnego
                czy będzie odpowiednia w Twoim wypadku.Pa!Iwona-IWKAGA
      • iwkaga Voluptas... 14.03.07, 23:06
        życzę Ci zdrówka z całego serca, bo dzisiaj na własnej skórze poczułam jak Ty
        się kiepsko czujesz.Więc łączę się z TOBĄ w cierpieniu i mam nadzieję , że już
        jutro poczujemy się obydwie choć ciut lepiej.Ważne , że jakoś się
        trzymamy.Pozdrawiam serdecznie. Iwona-IWKAGA
    • iwkaga dzień 2... 15.03.07, 08:06
      Witam dziewczynki!
      Dzisiaj ja jak świeżo narodzona, tylko zobaczymy jak długo.Na razie jeszcze nic
      nie jadłam, tylko tabletka na tarczycę i tu trzeba odczekać pół godziny , żeby
      coś zjeść.
      Może moja poranna waga mnie tak uskrzydla:100,5kg.Wiem , że to woda , ale mimo
      wszystko miło!

      A co tam u WAS, moje drogie? Jak samopoczucie? Jak z samozaparciem?
      Czekam z utęsknieniem na jakieś wieści.
      Idę na kawkę i napój kakaowy i do roboty.Duże Buźki.Iwona-IWKAGA
      • zielonakoniczynka Re: dzień 2... 15.03.07, 09:13
        ja dzisiaj też wstałam radosna i z o wiele lepszym samopoczuciem. Wypiłam napój
        cappucino, który w sumie mi smakował. Dzisiaj mam ciężki dzień w pracy i tylko
        jedną przerwę dłuższą na zupkę. Na wagę na razie nie wchodzę, ale samozaparcie
        zdecydowanie wzrasta. pozdrawiam i trzymam za Was kciuki
      • voluptas Re: dzień 2... 15.03.07, 09:15
        Iwka, no widzisz, jak ładnie organizm się oczyszcza? Ani chybi jutro będzie już
        dwucyfrówka. Mam nadzieję, że Twój żoładek się uspokoił.

        A co do tabletek na tarczycę - może ja się czepiam, ale mam nadzieję, że
        konsultowałaś przejście na DC z lekarzem, który Ci je zapisał. Bo pamiętaj, że
        na ścisłej zmienia się stopień przyswajania leków, dlatego niekiedy trzeba
        zmienic dawkowanie... No dobrze, już nie truję ;)
        Trzymam kciuki za kolejny udany dzień :*
        • iwkaga Re: dzień 2... 15.03.07, 09:48
          Voluptas nie martw się . wszystko uzgodnione z lekarzem. ale miło, że
          zapytałaś.Też życzę udanego dnia.Buziaki.Iwona-IWKAGA
    • maroolg Zaczęłam!!!! 15.03.07, 09:48
      Melduję się posłusznie na starcie.Waga 103kg/173cm.Marzy mi się chociaż dyszkę
      w ciągu tych tygodni zrzucić.Będę się starać z całych sił i myślę że mi się uda
      bo jedzonko już mnie wcale nie kusi.Uczę sie myśleć o jedzeniu jako nośniku
      witamin dla organizmu a nie jako pocieszaczu-zajadaczu.Widzę juz małe postępy w
      tej materii.Jeszcze dwa miesiące temu zaglądając do lodówki myślałam-oj nie ma
      nic co mogę zjeść-do wczoraj, będąc na tysiaku, oczywiście myślałam-oj nie ma
      nic co CHCIAŁABYM zjeść, więc trzeba zakupy zrobić dla siebie.Dziś też startuje
      Wioletka,moja kochana przyjaciółka, narazie czyta nasze posty ale z pewnością
      wkrótce się odezwie.MIłego dnia.Buziaczki:-))
      • iwkaga Maroolg... 15.03.07, 09:52
        Witamy w naszyn gronie.Podoba mi się Twoje podejście do dietki.Ja też powinnam
        tak się przestawić, może niedługo...
        Mamy podobne parametry, (100,5/174), więc będzie z kim podzielić się troskami i
        osiągnięciami.Będzie mi bardzo miło.Bądzcie tutaj z nami , bo w grupie
        raźniej.Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
        • laluna1000 drugi dzień 15.03.07, 11:06
          Cześć Dziewczęta! Jak samopoczucie? U mnie w porządku. Narazie przezwyciężam
          pokusy podjadanie mojej córci z talerza... Właśnie pije kawke. Zaszalałam i
          dodałam odrobine mleka+słodzik. Nie wiem czy to dobry pomysł, z tego co
          czytałam to też lejecie mleko. Ja na ostatniej ścisłej piłam samą kawe... No
          ale zobaczymy, powiedziałam sobie ze co drugi dzień kawka z mlekiem i pół
          batonika dla przyjemnośći. Przecież nie mogę ciągle się tak katować. O, żeby ta
          ketoza już działała. Dla mnie najgorsze są pierwsze cztery dni, potem to już
          leci.
          Iwka! jak tam Twoje kłopoty żołądkowe? Mam nadzieje że lepiej, ale jak ładmie
          Ci spadło... Z własnego doświadczenia wiem że osoby z Trzema cyferkami bardzo
          dużo tracą na ścisłej. Oczywiście każdy jest inny, ale dla Nowych Koleżanek
          przypomne że zaczynałam Dc ważąć 103kg przy wzroście172, po całym cyklu i 3 tyg
          1000kcal moja waga to 85 i tak zaczynam nowy cykl.
          Więc Kochane, trzymajcie się i DAMY RADE!
          • iwkaga Re: drugi dzień 15.03.07, 17:17
            Witam lalunko i inne dietowiczki.Jestem właśnie po zupce grzybowej, i powoli
            znowu mnie to dopada, może nie jest tak tragicznie jak wczoraj, ale znowu mnie
            muli.Poza tym to dostałam do pracy telefon z domu , że dwójka dzieci leży z
            temperaturą i babcia sobie nie radzi, więc od nowa mam szpital w domu, starłam
            się ostro z mężem i oczywiście to już na razie wszystko czego tak brakowało mi
            do szczęścia.
            A może to ja jestem nie do zniesienia będąc na diecie?!Mam nadzieję , ze
            wszystko wróci do normy, ale chyba czekają mnie podwójnie trudne dni.Na razie
            pozdrawiam, trzymajcie się.Iwona-IWKAGA
            • laluna1000 Re: drugi dzień 15.03.07, 19:50
              No i koniec II dnia. Córcia właśnie poszła spać, wcześnie bo znów jest chora i
              marudziła przez cały dzień. Ja już zjadłam wieczorną cud zupke, kurczakową. I
              narazie wszystko w porządku, troszke jestem słabsza ale ok. Pewnie dopadną mnie
              jutro albo pojutrze ból głowy i zawroty, ale i to minie. Ogólnie mam dobre
              samopoczucie, mam nadzieje że dam rade. A co u Was? Coś nie odzywacie się
              wcale, oprócz Iwonki. Mam nadzieje że to tylko brak czasu , anie koniec diety.
              Iwcia, nie przejmuj się tak wszystkim. Szkoda tylko dzieciaków. A z mężem się
              pogodzisz, tylko doceń że jest koło Ciebie i masz wsparcie... Napewno oboje
              jesteście zdenerwowani chorobą dzieci, więc nie warto. A Jak Twój brzunio? Może
              Ty za mało wody lejesz do zupek, bo jak mi się tak mniej wleje i dobrze nie
              rozpuści to też mnie muli. Więc teraz bardzo tego przestrzegam.
              Pozdrawiam wszystkie koleżanki!
            • laluna1000 Kończynko,Maroolog,Akolitka, jak Wasza dieta? 15.03.07, 19:51
              • maroolg Jestem jestem;-) 16.03.07, 10:02
                Dziewczynki trzymam się dzielnie, chyba nawet lepiej niz pierwszym razem.
                Troche mnie bolała głowa popołudniu, od dietki i od wiadomosci...ale wypiłam
                kawkę i wieczorkiem poszlam się przewietrzyć,myśli zebrać bo czeka mnie dziś
                poważna rozmowa z sąsiadką. Mianowicie: moj synek przedwczoraj dał mega popis
                płaczu, przez godzinę nie mogliśmy z mężem go uspokoić,a głosik to on ma że
                hoho, więc ta pani wymyśliła że maltretujemy dziecko i zgłosi nas do
                opieki.Wyobrażacie sobie???Kocham go nad życie,przez kilka lat nie moglam zajść
                w ciążę, przeszłam kliniki, badania i inne po to żeby maltretować dziecko?
                Bzdura!Jestem zdruzgotana,nie mogę przestać o tym myśleć.Psychicznie czuje się
                jakby mnie walec przejechał.Muszę dziś się z nia rozprawić bo to wstrętne
                pomówienie.Jedynie waga dla mnie łaskawsza -800g.Wioletka też się trzyma.
                Ściskam mocno.Gosia
                • laluna1000 Re: Jestem jestem;-) 16.03.07, 11:25
                  Cześc Gosia! Nie przejumj się tak tą "życzliwą" sąsiadką, naoglądała się pewnie
                  telewizji, a tam ciągle coś o dzieciach bitych,itp. Napewno się wjaśni
                  wszystko. Przecież sama najlepiej wiesz co i jak się dzieje w Twoim domu.
                  mysl pozytywnie, waga super! Pozdr
    • zielonakoniczynka dzień 3 16.03.07, 09:33
      wczoraj czułam się całkiem nieźle, tylko wieczorem znowu pojawiła się suchość w
      ustach. Poczytałam posty i stwierdziłam, że kupię dzisiaj miętową gumę do żucia.
      Dzień drugi poszedł dobrze, humor dopisywał i odkryłam ulubione smaki: zupka
      pomidorowa i koktajl kakaowy.
      Dzisiaj zaczynam dzień od herbaty, chociaż może powinnam wypić kawę, bo obudzić
      się nie mogłam--z powodu niskiego ciśnienia. Dzisiaj na śniadanie koktajl owoce
      leśne--mąż mówi, że niedobry. Co słychać u Was?????
      • iwkaga Re: dzień 3 16.03.07, 11:27
        Melduję się i ja.wczorajsze popołudnie to dziura w życiorysie, czułam się
        fatalnie a może i to mało powiedziane, po popołudniowej zupce grzybowej
        przechodziłam nieziemskie męki, potworne skurcze żołądka i jelit, które
        skończyły się mega biegaczką.Byłam tak słaba , że nie miałam siły podejść do
        kompa i napisać parę słów, przeleżałam całą połowę dnia w łóżku,poskramiałam
        wymioty, ale nawet parę łyków herbaty przelatywało przeze mnie.Trzeciej torebki
        nie byłam w stanie zjeść.Jaka jestem wymęczona pokazała waga, wczoraj 100,5,
        dzisiaj rano 98,9kg.Jak już organizm się wyczyścił to poczułam się trochę
        lepiej, ale dzisiaj aż boję się jeść, na razie tylko pół napoju capuccino+kawa i
        czekam co będzie dalej.Na dodatek ciężka noc walki z gorączką dzieci do 39,5
        stopnia i dobrze , że nie musiałam iść dzisiaj do pracy , bo nie mam siły.
        Nie wiem czy te zupy tak na mnie działają, bo po napojach nic mi nie jest.
        Może to organizm musiał się oczyścić i dzisiaj będzie już lepiej.
        Może ktoś mi coś doradzi?
        Co o tym myślisz, Voluptas?
        Nic nie podżerałam , trzymam się ściśle tylko torebek, ale takich trzech tygodni
        to na pewno nie wytrzymam.Pełna optymizmu mimo wszystko,chcę to ciągnąć dalej i
        pozdrawiam wszystkich.Iwona-IWKAGA
        • voluptas Iwka, 17.03.07, 10:30
          powiem Ci szczerze, że martwi mnie to, co sie z Tobą dzieje, bo tak ABSOLUTNIE
          dziać się nie powinno. Rozumiem, że można dostać rozwolnienia pierwszego dnia,
          zwłaszcza, jeśli poprzedniego człowiek sobie jeszcze zafunduje jakąś "ucztę
          pożegnalną" - wtedy organizm może zareagować szokiem i czyści się na potęgę. Ale
          na miłość boską, nie 3. dnia! Doskonale znam objawy, które opisujesz, ja
          dokładnie to samo przeżywałam, kiedy mój organizm w zeszłym roku odmówił
          przyjmowania saszetek żurkowych. Na szczęście w moim wypadku to było
          uwrażliwienie na jeden smak i po odstawieniu go - mogłam kontynuować dietę. A u
          Ciebie, jak piszesz, ta sytuacja się powtarza.
          Przychodzą mi do głowy dwa rozwiązania:
          1. czy Ty jesz batony? Czasem zdarza się, że u niektórych osób właśnie batony
          podrażniają żołądek i jelita i dają efekt mocnego przeczyszczenia. Bo cholera,
          jakby nie było to skondensowana chemia.
          2. czy Ty przypadkiem nie masz nietolerancji laktozy? Jak u Ciebie z mlekiem,
          jogurtami, nabiałem? Bo jeśli to nie wina batonów, to na moje oko lajkonika -
          właśnie na nietolerancję laktozy mi to wygląda. Cholera, oby nie.

          Zastanów się i odpowiedz na mojego posta. Mam nadzieję, że czujesz się już choć
          trochę lepiej...
          • iwkaga Voluptas... 17.03.07, 15:55
            Doradź co robić , bo jestem u kresu wytrzymałości, męczę się bez zmian już
            czwarty dzień. nie wiem co o tym sądzić, bo za pierwszym razem poszło bardzo
            gładko.Siedzę teraz i ryczę , bo nie mogę normalnie funkcjonować. Te skurcze
            żołądka są straszne.Nie jem batonów, bo jeszcze nie kupiłam ich.Nigdy nie byłam
            żadną alergiczką, nie mam nietolerancji laktozy, mogę jeść nabiał i nic mi nie
            jest. Myślałam , ze to chwilowe, póki nie wejdę w ketozę , może organizm
            rozpoznał co się dzieje i wypracował mechanizm obronny.W ketozie już jestem na
            pewno, (zapach moczu + nieświeży oddech).może przejść na mieszaną?!Dzisiaj nawet
            nie zjadłam jeszcze zupy, a już czuję się fatalnie.
            Z niecierpliwością czekam na odpowiedź. Z góry dziękuję .Iwona-IWKAGA
            • voluptas Iwka, 17.03.07, 17:16
              z bólem serca, ale napisać muszę: w takim stanie absolutnie nie powinnaś być na
              ścisłej. Na mieszanej zresztą też nie, bo wygląda jakby Twój organizm w ogóle
              nie tolerował saszetek. Nie mam pojęcia, czym to jest spowodowane, może
              doświadczony konsultant coś by wymyślił, ale ja nie potrafię. Wiem jedno, że
              jesli nie przeszło Ci przez 4 dni, to raczej samo nie przejdzie, więc
              kontynuując ryzykujesz odwodnienie, nie mówiąc o innych skutkach ciężkiego
              rozstroju. Dlatego przede wszystkim odstaw dietę i uspokój żoładek. Płatki
              ryżowe gotowane na wodzie, suchary, drobiowa wędlina w małych ilościach, ale
              spożywane regularnie. Gdyby natomiast mimo tej diety żołądkowej bóle i rozstrój
              utrzymywały się nadal, to nie czekaj, tylko jedź do szpitala. Iwka, mówię
              poważnie, teraz chodzi o Twoje zdrowie. Trzymaj się mocno.

              p.s. i niech Ci nawet do głowy nie przyjdzie najeść się z żalu, że musiałaś
              przerwac ścisłą. Pamiętaj, że Twój żołądek jest w bardzo kiepskim stanie i
              jakiekolwiek ekscesy byłyby dla niego wręcz zabójcze. Wiem, że tego nie zrobisz,
              bo jesteś rozsądna, ale na wszelki wypadek - uprzedzam.
              • iwkaga Voluptas... 17.03.07, 18:16
                Wiem , że zdrowie jest najważniejsze, także szaleć nie będę.Szczerze, to nawet
                nie mam apetytu na nic.Ale , żeby nie paść zupełnie może wieczorem zjem sucharka
                i poczekam na odpowiedź od żołądka.Rano waga pokazała 98,1kg a pierwszego dnia
                było 101,3kg, utrata nawet duża, ale nie mam siły tym się cieszyć, raczej
                rozpatruję to w kategoriach odwodnienia.
                Najgorzej się boje, że może już nigdy nie będę mogła być na DC, bo mój organizm
                tak reaguje.Nie mam pojęcia co dalej. Totalne fizyczne i psychiczne załamanie.
                Może jutro będzie lepiej i trochę optymistycznie spojrzę na całe to odchudzanie.
                Może powinnam choć na pewien czas przestawić się na inną metodę, a potem
                spróbować wrócić na DC.Tak bardzo chciałabym być szczuplejsza.
                Voluptas, jeżeli mogłabyś polecić mi jakąś inną metodę (jak już wszystko sie
                uspokoi), byłabym wdzięczna.

                A do wszystkich innych!!!
                Cieszcie się , że przez DC przechodzicie bezboleśnie, że organizm się nie
                buntuje i niech to będzie dla WAS następna motywacja, by trwać, bo niektórym nie
                jest dane nawet to!!!Trzymam kciuki za Waszą walkę!

                Pozdrawiam serdecznie!Iwona-IWKAGA
      • laluna1000 Re: dzień 3 16.03.07, 11:33
        Cześć, jak tam dietka małżeńska? to super pomysł! Ciesze się że wszystko ok,
        U mnie tez w porządku, dziś już jestem po koktailu waniliowym, poza kakaowym,
        capuchino inne mi nie wchodzą, tak samo żurek i ... pomidorowa. Ale każdy ma
        inny smak.
        Troche mnie dziś boli głowa, ale wiem że to normalne, ostatnio tez tak było.
        Jak zacznie bardzie naparzać to wezme jeden Apap. Narazie tyle. Odezwe się
        wieczorem.
        Iwcia! jak tam dzieciaki? Moja znów ma zawalone gardło i katar, już drugi
        tydzień kończe na zwolnieniu. Obawiam się że to jeszcze nie konieć, Ide dziś z
        nią do kontroli, ale dalej jest chora.Chyba musz zrobić wymaz z gardła, bo
        ciągle choruje mi na gardło..
        A jak tam atmosfera w domu? i jak Twój brzuszek? Buziaki
        • laluna1000 Re: dzień 3 16.03.07, 11:35
          No nie pisałaś tego posta w tym samym czasie co ja?! Normalnie przyciągamy się
          w myślach. ;)
          • iwkaga Lalunko!!! 16.03.07, 12:19
            Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że jesteś, mam chociaż z kim pogadać, z
            mężem bez zmian, a dzieciaki chore, po południu jadę do lekarza (Ola-3lata,
            Piotrek-13lat), czuję się teraz nie najgorzej , ale jestem
            słaba.Buziaki!Iwona-IWKAGA
      • zielonakoniczynka Re: dzień 3 16.03.07, 14:31
        Iwona, trzymaj się. Musisz dać radę, chociaż okoliczności są trudne.

        Zabieram się właśnie za grzybową- pół porcji na razie. Mam trochę zawroty głowy,
        ale kawa zdecydowanie pomogła. Nastawiłam się pozytywnie, bo upewniłam się u
        kilku osób, że można żuć gumę i wreszcie mam ukojenie dla szczęk, które pragną
        coś przeżuwać:DDDDDD Kupiłam sobie herbatkę Earl Grey i ogólnie jest dobrze.
        Co do diety małżeńskiej, mój mąż znosi swoją ze stoickim spokojem i jak na razie
        nie jest ta dieta żadnym problemem dla niego. Pozazdrościć tylko. Czekam na
        dalsze relacje z frontu;]] Dziewczyny, nie dajcie się pokusom!!
        • laluna1000 koniec trzeciego dnia 16.03.07, 21:40
          Cześć Koleżanki! mija trzeci dzień, a nawet dobrze się czuje. Dziś już nie chce
          mi się jeśc, nawet zapomniałam zjeśc trzeciej torebki i przypomniało mi się
          przed chwilą. Jest dobrze. oby tak dalej. Narazie się nie waże, nagroda w
          niedziele, tylko dziś jeszcze dostałam @ i pewnie woda mi się zebrała. Więc
          może zważe się po @...?Bo po co się stresować, a z doświadczenia wiem ze może
          być więcej niż powinno. Pozdrawiam wszystkich
          • iwkaga Re: koniec trzeciego dnia 16.03.07, 21:56
            A ja zjadłam ok.18 zupę kurczak z grzybami i znowu mnie boli żołądek.
            Normalnie ryczeć mi się chce.
            Ola ma anginę , reszta trochę lepiej.
            Może muszę spróbować batonów, trzeciej torebki dzisiaj nie dam rady.Tylko te
            batony to muszę dopiero zamówić,i zwlekam z tym bo jak dalej będzie mnie tak
            boleć to będę zdecydowanie musiała przemyśleć czy ciągnąć to dalej.To są
            naprawdę męczarnie.Ale trwam dalej.Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
            • agat_a3 Re: koniec trzeciego dnia 17.03.07, 08:04
              Witam serdecznie. Piszę po raz pierwszy, bo to i moja pierwsza dieta. Piała już
              o mnie moja serdecza koleżanka "maroolog".Bardzo dużo wie na temat DC i wspiera
              mnie jak może.Zna mój wstręt do wody, której trzeba wypić aż dwa litry
              dziennie. Po dwóch dniach ścisłej to jest właśnie dla mnie największym
              problemem!!!Jak widzę butelkę z wodą to chce mi się... Drugi problem to
              okropne, nieustające wręcz bóle głowy. Od 10 lat mam anemię, której w żaden
              sposób nie mogłam się pozbyć. Myślałam, że na DC będę jezcze słabsza niż inni a
              tu niespodzianka, czuję się dobrze. Pozdrawiam. Agat_a3
    • jabluszko81 Re: Ścisła od 14 marca - kto ze mną??? 17.03.07, 09:32
      czesc dziewczyny.bede pisac u was,2 dni roznicy miedzy naszymi dietami to nie
      tak duzo.jak sie dzisiaj czujecie?troche wam zazdroszcze ze jestescie do
      przodu,moze nawet weszlyscie w ketoze.a ja dopiero czekam...wczoraj nie bylo
      najgorzej,jakos ten pierwszy dzien przetrzymalam,pilam i pilam ile moglam i to
      pwenie dzieki temu.a dzisiaj na sniadanie tak jak wczoraj wooooda i kubek
      zielonej herbaty z 2 slodzikami aby sobie przyjemniej dzien zaczac.staram sie
      przedluzyc zjadanie posilkow tak zeby ostatni wypadl pozniej,tak przed spaniem
      bo mi najtrudniej zapanowac nad jedzeniem(glodem,apetytem...bla bla) pod
      wieczor.a tak wiem ze jeszcze jakas tam zupka mnie czeka.wiec koktajl
      sniadaniowy jeszcze przede mna.a wogole to obudzilam sie dosyc zywa tylko
      niestety glodna(moze nie to ze sama sie obudzilam tylko obudzil mnie
      syn,wlasnie zaczyna stawac w lozeczku przy szczebelkach i ciagle traci
      rownowage wiec sposcic go z uwagi nawet na chwile nie moge....)a pospala bym
      jeszczetak ze 4godziny aby zapomniec troche o tym glodzie.aha,no i wczoraj po
      kazdej wypitej saszetce odrazu do ubikacji,taka mini biegunka.troche sie
      obawiam jak to bedzie dzis ale jestem dobrej mysli.uwazam zeto musi byc po
      prostu automatyczne oczyszczanie sie mojego organizmu z tych resztek zlomu
      jedzeniowego..pewnie jak sie oczysci zczego ma sie oczyscic to bedzie
      super.no,dosyc tego zamulania na razie.dajcie znak jak wam tam idzie,jak sie
      dzis czujecie i wogole.pozdrawiam was przyszle szczuple kobiety!!
    • zielonakoniczynka dzień 4 17.03.07, 20:02
      wreszcie czuję się w miarę normalnie. Nie chce mi się praktyczni jeść, efekty
      już widzę na ciuchach, zaczyna być naprawdę pozytywnie. Zjadłam niedawno koktajl
      kakaowy na kolację
      • laluna1000 koniec czwartego dnia! 17.03.07, 22:29
        Cześć!
        Iwka! cały dzień nie miałam czasu wejść na forum, teraz wchodze i...? Bidulko
        Ty moja! Przecież to nie może trwać wiecznie, myśle że powinnaś zrezygnować..
        Bez urazy, ale zdrowie najważniejsze. Najwyrażniej to nie jest dieta dle
        ciebie. Słuchaj nawet skoro już byłaś na DC i nic Ci nie było, a może to do
        tych tabletek na tarczyce, albo sama tarczyca ma z tym coś wspólnego? Ale daj
        już sobie spokój, napisz co u Ciebie, jaką podjełaś decyzje(mam nadzieje że
        rozsądną). Daj sobie jeszcze troche czasu. Są inne diety. poszukaj czegoś mniej
        drastycznego. Trzymaj się Skarbie, bedzie dobrze. Mam nadzieje utrzymać nasz
        kontakt. Bużaki
        Dziewczynki, jak mija czwarty dzionek?
        U mnie ok, tylko nie mogę się teraz już skupić... hm Martwie się o Iwcie.
        Odezwe się jutro Pozdrawiam Was Kochane! Piszcie jak najwięcej.
        • iwkaga Podjęłam decyzję, że ... 18.03.07, 09:28
          na razie to koniec.Trudno mi to przyszło , ale zdrowie najważniejsze, bo nie
          mogłam normalnie funkcjonować.Wieczorem zjadłam sucharka, żadnych ekscesów ze
          strony żołądka nie było, ale mimo to czuję , że jeszcze nie wszystko w porządku.
          Zobaczę jak będzie w ciągu dnia.Pije dużo gorącej herbaty licząc , że żołądek w
          końcu ruszy.
          Ale dusza bardzo boli.Muszę koniecznie znaleźć inne rozwiązanie mojego problemu
          z kilogramami.Chcę WAS prosić o rady, może już coś stosowałyście poza DC, co ja
          mogłabym przez jakiś czas pociągnąć, zanim spróbuję z DC jeszcze raz.Z góry
          dziękuję.

          Lalunko!Cieszę się , że dzielnie trwasz.Dzięki za troskę.Będę tutaj zaglądać
          często (to już moje uzależnienie), więc mam nadzieję , że kontakt utrzymamy.Pisz
          o swoich osiągnięciach, będą i mnie motywować.

          Wszystkich innych też pozdrawiam.Walczcie!Iwona-IWKAGA
          • jabluszko81 iwkaga 18.03.07, 09:39
            czesc.kurde chciala bym ci cos poradzic,szkoda cholera ze tak zoladek
            zareagowal,wiesz ja bym chyba pokurowala sie troche a potem zrobila ostatnie
            podejscie.tzn kilka dni na kleiku a potem znowu.no i w momencie jak tylko by
            sie znowu zaczelo to odstawienie ostateczne.w koncu tyle dni nic ci nie
            bylo,tylko pozniej sie zaczelo.sama cholera niewiem.stawiam sie w twojej
            sytuacji i normalnie az mnie sciska.bo ja sie nastawilam na ta diete tez jako
            ostatnia deske ratunku.kurde iwkaga,mysle o tobie i wsperam cie duchowo zeby to
            jakos poszlo.daj znac.bardzo cie pozdrawiam.
          • zielonakoniczynka Re: Podjęłam decyzję, że ... 18.03.07, 09:43
            Iwonko, to była najwłaściwsza decyzja w tej sytuacji, ale również sądzę, że
            możesz dać jeszcze DC szansę. wykuruj żołądek, a może gdy sytuacja się
            wyklaruje, będzie mniej stresów w domu, będziesz mogła zacząć znowu. Trzymamy
            kciuki.
          • voluptas Iwka, podjęłaś bardzo dobrą decyzję. 19.03.07, 08:50
            Ale teraz nie rzucaj się na żadną dietę dopóki nie będziesz całkowicie pewna, że
            z żołądkiem już wszystko ok. Żeby nie podrażnić i nie zrobić sobie krzywdy.

            Poza tym nie załamuj się. Trudno, przekonałaś się, że DC to nie jest dieta dla
            Ciebie i musisz po prostu przyjąć tę wiadomość z dobrodziejstwem inwentarza. Tu
            nie ma mocnych i nie ma miejsca na dyskusję z faktami.
            Jeśli natomiast chodzi o alternatywy? Jest ich mnóstwo. Mnie zawsze bardzo
            podobała się dieta South Beach i gdyby nie to, że tak dobrze znoszę DC to pewnie
            bym się na nią skusiła. Dieta jest podzielona na kolejne fazy, pierwsza z nich
            do złudzenia przypomina naszą mieszaną, oczywiście bez saszetek. I co
            najważniejsze: ta dieta uczy zdrowego i racjonalnego odżywiania, a także tego,
            że można całkiem smacznie i do syta jeść nie włączając do jadłospisu
            weglowodanów prostych.
            Może spróbuj o niej poczytać?
            southbeach.c10.pl/index.php
            ściskam mocno i proszę: nie znikaj nam z forum!
          • balbina_alexandra Iwka 19.03.07, 10:22
            Ja tak jak Voluptas jestem zwolenniczką diet niskowęglowodanowych ale opartych
            na założeniach zdrowego żywienia i wyrabiających zdrowe nawyki (żaden tam
            Atkins panie dzieju). BArdzo lubię South Beach Diet i Metodę Montignaca. Z MM
            zresztą już się kiedyś odchudzałam, na South Beach byłam w przewie między
            ścisłymi. Założenia są podobne, pilnuje się poziomu cukru we krwi, uważa sie na
            węglowodany, unika tych o wysokim indeksie, ale je sie do syta, nie głoduje
            się. Mnie normowanie poziomu cukru we krwi i pracy trzustki bardzo pomaga,
            przestaję mieć napady wilczego głodu, nie rzucam sie na słodycze ani pieczywo.
            Chudnie sie ładnie, moze nie ekstra szybko za to bez jojo.
          • iwkaga Chyba odkryłam przyczynę moich problemów.... 19.03.07, 11:09
            Dzięki za dobre rady. Muszę poczytać trochę o SB, i może przez jakiś czas
            wypróbuję.
            Ale chyba już znam wyjaśnienie moich dolegliwości.Znowu jestem chora, mam
            katar, boli gardło i brzuch, nie wiem czy to nie jakis wirus, może zaraziłam
            się od dzieci.Podejrzewam , że ta reakcja organizmu sygnalizowała jakąś chorobę
            szykującą się , organizm może już walczył , a ja nie miałam jeszcze konkretnych
            objawów.Jak wszyscy się wychorujemy i dojdę do sił to dam DC ostatnią szansę,
            ale muszę poczekać na bardziej komfortowe warunki.
            Mam nadzieję , że moje przypuszczenia okażą się prawdziwe,bo niby z jakiej
            przyczyny mogłam przejść DC za pierwszym razem bezboleśnie a teraz takie
            trudności...I to napawa mnie optymizmem.
            Dzięki za troskę i dużo dobrych rad.Trzymam za WAS wszystkich kciuki,
            pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
    • zielonakoniczynka dzień 5 18.03.07, 09:49
      zaczyna się nowy, piękny dzień. zjadłam już pół koktajlu kakaowego i popijam
      teraz świeżo zaparzoną czerwoną herbatą. Czuję się bdb, ale jedynym problemem są
      zaparcia. Myślę, że wypróbuję dzisiaj ogórka kiszonego, bo brzuszek zaczyna mnie
      powoli uciskać. Piłam ciepłą wodę na czczo, ale na razie nie działa:( Co U Was
      dziewczyny, jak mija niedziela?
      • laluna1000 Re: dzień 5 18.03.07, 11:43
        Witam, Podjełaś słuszną decyzje, Iwonko! Poczytaj może coś o dietach w necie,
        jest ich tak dużo. Ja przez jakiś stosowałam 1000kcal. To dobra dieta, byle
        rozsądnie umieć komponować posiłki. Poczytaj o tym, polecam bo dobrze się na
        niej czułam, nie jest tak drastyczna, tylko wolniej się chudnie. Ale to nie
        najważniejsze. Jak będziesz konsekwantnie ją stosować to schudniesz(wiem,
        dobrze pisać). Pozdrawiam Cię serdecznie. Odzywaj się. pa
        Kończynko, pamiętaj o tym ze na ścisłej to niekoniecznie codziennie chodzi się
        do toalety w "twardszych"sprawach. Ale jak już dłużej nie to może spróguj
        otręb, ja nie stosowałam, ale dziewczynki inne pisały.
        U mnie dziś spoko, troszke boli mnie głowa, ale też się nie wyspałam bo córcia
        często budziła się w nocy. Po kolejnej wizycie u lekarza w piątek okazało się
        że może mieć powiększony trzeci migdał. Mam chodzić z nią do groty solnej. Czy
        może któraś z Was stosowała tą metode u swoich pociech?
        Ja narazie się nie waże, bo mam @. więc czekam na koniec. A jak Wasze wyniki?
        Akolitka! Jak Twoja dieta? Mało się odzywasz..
        Pozdrawiam wszystkie współdietowiczki.
        • zielonakoniczynka laluna:) 18.03.07, 12:34
          dzięki za radę i za podtrzymywanie na duchu. Zjadłam właśnie trochę
          otrąb--zobaczymy co będzie. co do wyników u mnie - 3kg i zdecydowanie mniej
          fałdek na brzuszku:))
          • laluna1000 Koniec piątego dnia.. 18.03.07, 20:39
            Witam Dziewczynki!
            Jest mi dziś troche słabo, mam zawroty głowy, dziwne jest że poprzednim razem
            wogóle nie miałem zawrotów, za to ogromny ból głowy, czego znowu teraz nie ma..
            Jeszcze się nie zważyłam, może jutro to zrobie.. Wypiłam dziś 2 kawki, to mi
            troche lepiej,ale bez słodzika i mleka. Myśle że taka jest jednak
            bezpieczniejsza. Mleko, to mleko,są różne opinie, a kto wie jak jest naprawde.
            Po za tym jest ok. Jestem juz po napoju waniliowym, padam i chyba zaraz ide
            spać. Buziaki dla wszystkich. Mam wrażenie ze coś mało osób jest teraz na
            ścisłej. Pewnie dlatego że idą Święta. Zobaczymy co będzie po?! Swoją drogą to
            pierwszą ścisłą przechodziłam przed Swiętami Bożego Narodzenia;-)
            PA PA!
            • balbina_alexandra Re: Koniec piątego dnia.. 18.03.07, 21:58
              Ja po zurku i próbie ogniowej - wizycie na niedzielnym rodzinnym obiedzie u mamy
              :) na szczęście rodzicielka wyrozumiała, babcia tylko nieco ręce załamała :))) a
              mama pyszności ugotowała, mięska, sałatki, masa różnej maści ciasteczek,
              pierniczków, owoców, ciasto kruche domowej roboty - moje ulubione. Ale
              wysączyłam napój czekoladowy i dałam radę pokusie. Dostałam do domu czekoladę z
              70% kakao, jak już zakończę ścisłą i mieszaną, będę się przestawiać - zdrowa i
              nawet dietującym polecana, co z tego, skoro zawsze nienawidziłam. Ale ta pieknie
              pachnie, może całkiem w niej zagustuję? Na początek będę posypywać twarożek na
              słodko szczyptą i się zobaczy :)

              Byłam tez u taty na cmentarzu, pogoda u nas makabryczna, zimo i leje, chyba się
              przeziębiłam. Idę do łóżka z aspiryną, szkoda że już koniec weekendu a buuu :(
              • laluna1000 Re: Koniec piątego dnia..początek szóstego 19.03.07, 11:26
                Balbinka! Super, ale Ty twarda jesteś! Ja to musze unikać jedzenia jak ognia...
                Najgorsze jest jak karmie córcie, odruchowa pakuje do buzi łyżke po niej,
                narazie się się trzymam, ale mam bardzo zawroty głowy. Może dlatego że się nie
                wysypiam, córcia moja znów chora, kolejny antybiotyk... Ciągle ma chore gardło..
                Poza tym ok, mam co prawda napady głodu ale zapijam je wodą. Pozrd.
    • jabluszko81 koniec 3-go dnia 18.03.07, 22:13
      czesc wam wszystkim dzielnie tzrymajacym sie dziewczeta.ja dzisiaj wstalam o 5
      glodna.wypilam kawe tak o 9 aby jakos sie rozruszac a potem koktajl.no i
      wode,litrami.i tak mnie zaczelo trzasc ze myslalam ze nie wyrobie.przeszlo po 2
      godzinach.potem musialam z bratem na lotnisko i juz przed wysciem nie zdazylam
      zjesc a na droge wziasc zapomnialam.i myslalam ze padne.z glodu.wypilam herbate
      ze slodzikiem i w drodze powrotnej bylo mi tym razem niedobrze.w domu
      zupka,woda i teraz czuje sie b.dobrze.tak dobrze ze nie oplaca mi sie zjadac
      tego 3 posilku.tak mysle ze latwiej wpadne w ketoze jak sobie podaruje ten
      ostatni na dzisiaj.zreszta i tak ide spac bo dzien w sumie najbardziej meczacy
      jak dotad.marze aby nie czuc glodu jutro.wogole jestem pozytywnie nastawiona i
      dumna ze te 3 dni wytrzymalam.pozdrawiam.
      • laluna1000 Re: koniec 3-go dnia 19.03.07, 11:31
        Jabłucho, musisz jesść wszystkie trzy posiłki, tam jest potrzebny zestaw
        witamin i mikroelementów aby normalnie funkcjonować, kiedys ktoś napisał"krótka
        jest droga od miłości do nienawiśći, ale od diety do anoreksji jeszce krótsza"
        Więc Tobie pozostawiam przemyślenie tych słów. Buziaki
    • jabluszko81 lalunka 19.03.07, 14:47
      czesc.wiem masz racje,powinnam wczoraj zjesc ta ostatnia tylko tak myslalam ze
      w ta oslawiona ketoze latwiej wejde jak sobie podaruje..na nic bo dzis czuje
      sie fatalnie od rana.niewiem czy to wina tej zapomnianej saszetki czy ze po
      prostu moj organizm dluzej potrzebuje aby sie przestawic ale czuje sie
      zle.slabo i zupelnie bez energii,a nie moge tak funkcjonowac bo opiekuje sie
      moim 8,5 miesiecznym synkiem i to idzie jego kosztem jak jestem taka
      padnieta.wypilam kawe,troche lepiej mi sie zrobilo ale to ciagle nie jest
      wystarczajaco na dluzsza mete.ciagle jestem pozytywnej mysli jak czytam posty
      na DC,wiem ze takie stany wiekszosci dziewczyn przeszly i nawet niektore z was
      obserwowaly wiecej energii po 4 dniu.mam nadzieje ze tak tez bedzie ze
      mna..moze to jeszcze wina pogody,tak beznadziejnie tu dzis,troche pada troche
      zimno.zawsze jak jest choc troche slonca to na wszystko sie patrzy
      inaczej..ah,juz sama niewiem co myslec.pozdrawiam lalunka i dziekuje za
      rade.pozdrawiam wszystkich i gratuluje samozaparcia i sukcesow.pa
      • eskel222 Zaczęłam i ja 20.03.07, 19:16
        Witam
        Wczoraj zaczęłam ścisłą. Na razie jest ok.
        Jest to mój 3-ci raz na DC. 7 lat temu zrzuciłam 18 kg, 2 lata temu miałam
        nieudaną próbę przerwaną po kilku dniach. Teraz mam nadzieję wytrwać. Motywację
        mam dużą, tylko okres nienajlepszy. Huk pracy, trochę kłopotów ale mam
        nadzieję, że się uda. Startuję z 80 kg (wzrost 164), chcę się pozbyć 22 kg.
        • laluna1000 Koniec siódmego dnia... 20.03.07, 20:20
          Witam Dziewczynki, Witamy na diecie Eskel! Powodzenia.
          U mnie ok, właśnie kończe żurek, nawet mi smakuje co mnie dziwi bo na ostatniej
          DC mi nie podchodził i został mi nieruszany, a teraz jest ok. U mnie dziś waga
          prawie bez zmian (82kg) więc malutko, ale jestem cierpliwa. Wtaedy chudłam
          szybko bo z wysokiego pułapu.
          A co u Was? Piszcie o swoich sukcesach a także o sukcesikach. To motywuje!
          • zielonakoniczynka Re: Koniec siódmego dnia... 20.03.07, 21:08
            ja czuję się świetnie, schudłam już 5 kg i to przed okresem, także jest bardzo
            dobrze:))) W wyglądzie różnicę już widać--parę osób już się pytało czy się
            odchudzałam. Wczoraj zjadłam batona, ale mój organizm jakoś nie za dobrze się po
            nich czuje i do dzisiaj mi się nimi odbijało. Do zupek i koktajli już się
            przyzwyczaiłam, chociaż czasami wracają marzenia o słonych paluszkach. Walczę
            jednak z nimi z sukcesem. Będzie dobrze dziewczyny!!
    • zielonakoniczynka 9ty dzień-jak się macie?? 22.03.07, 10:07
      już zaczyna się dziewiąty dzień naszej diety!!jak się macie? jak się trzymacie?
      ja czuję się dobrze, ale to niskie ciśnienie jest dobijające:((( ledwo wstałam z
      łóżka. Teraz mam okres, więc się nie ważyłam, ale mam nadzieję, że jest coraz
      lepiej. Co u Was??
    • jabluszko81 dzien 7 22.03.07, 13:18
      czesc dziewczeta,witam eske.co u was?jak wasze zmagania?troche cicho ostatnio
      na forum.ja nie maialal jak pisac,bo syn ma zapalenie migdalkow i wogole duzo
      spraw na glowie mam.nie przeszkodzilo mi to jednak w trzymaniu diety.no i musze
      napisac,ze dzien 3 i 4 byly najgorsze.myslalam,ze nie wytrzymam
      fizycznie.mialam wszystkie mozliwe negatywne objawy.ale 5 dnia przeszlo i terz
      jest nawet dobrze-nie powiem bardzo dobrze ,bo jak wariatka mysle o
      jedzeniu,normalnym jedzeniu.nie ma to nic wspolnego zglodem yulko z
      przyzwyczajeniem do jedzenia po prostu.kilka razy powstrzymalam sie w ostatniej
      sekundzie przed wlozeniem lyzki z jedzeniem do malego do buzi,zawsze robilam to
      automatycznie.co jakis czas lapie sie na chodzeniu do kuchni,to byla taka
      norma,zejak troche nudy,klopotu czy jakiego innrgo powodu to reakcja bylo
      jedzenie.teraz sobie z tego zdaje sprawe.podjadanie. no ale trzymam sie
      dzielnie i nie zlamalam diety ani razu.choc niewiem ile jeszcze wytrzymam.modle
      sie o silna wole na dluzej aby dotrwac do upragnionych 60kg.dzis rano
      powyjmowalam ciuchy ktore nosilam przed ciaza ale niestety nic jeszcze na mnie
      nie weszlo(moja naiwnosc ze po 6 dniach bedzie troche ok.....) ale po
      ubraniach troche czuje,ze luzniejsze.zwlaszcza w pasie,ale to wiadomo dlaczego-
      nie mam zapchanego zoladka jedzeniem to i centymetrow malo.wazyc sie nie waze
      bo wiem ze podziala na mnie negatywnie. to na tyle na razie kolezanki.trzymam
      za wasza sile woli i prosze o posty bo kazde sa motywujace i wiedza,ze ktos tam
      jeszcze trwa w podobnym stanie jak ja pomaga.pozdrawiam bardzo.
      • cupidella Re: dzien 7 22.03.07, 15:32
        Jabluszko, rozumiem Cie doskonale :) mimo iz ma sie ku koncowi moj 11 dzien na
        diecie. Mozna sie przyzwyczaic do wszystkiego co nie zmienia faktu, ze tesknimy
        i myslimy o NORMALNYM jedzeniu. Co jakis czas mam kryzys taki, ze wydaje mi
        sie, ze juz nie wytrzymam, ze zjadlabym konia z kopytami nawet gdy nie jestem
        specjalnie glodna mimo to jakos daje rade i mysle, ze wytrwam do konca. Czasem
        sie zastanawiam jak to bedzie gdy skoncze scisla, co zjem jako pierwszy
        posilek... Poki co trzymam za Ciebie kciuki, pamietaj, ze nie jestes sama :)
        • laluna1000 Koniec dnia dziewiątego 22.03.07, 20:33
          Cześć Kobitki! Końcymy dziewiąty dzień a u mnie 4 kilo mniej, waga dziś
          pokazała 81,1. Już tak niewiele do mojej "siódemki z przodu" i spodni z przed
          ciąży. Już wejde, ale mam wrażenie ze są tak obcisłe ze zaraz pękną...(ha, ha)
          Jabłuszko, trzymaj tak dalej! jeżeli możesz napisać to w której częci Angli
          mieszkasz? Jade niedługo do męża do Irlandi... tyle że do południowej częci,
          ale zawsze to wyspy...
          Cupidella, gratuluje wytrwałośći!
          Kończynka, jakoś dajemy rade, nie?
          pozdrawiam Was Dziewczynki, życze wytrwałości. Pomyślcie jakie już jesteśmy
          piękne, a na wakacje jakie będziemy laski...
          • balbina_alexandra Re: Koniec dnia dziewiątego 22.03.07, 21:14
            U mnie dzień 18. Jejku jeszcze tylko trzy dni i koniec, nie ukrywam, że mam po
            drugiej ścisłej turze trochę dość :))) Ale za to dziś chwila epokowa, waga po
            raz pierwszy pokazała poniżej 60 kg - dziś było 59,8! Jejku, tak się cieszę.
            Strasznei długo czekałam na ten moment, jestem piekielnie wzruszona, już wiem co
            sobie kupię w nagrodę :))))
            • laluna1000 Super! 23.03.07, 20:00
              Balbinka, gratulacje! To naprawde super wynik, trzymaj tak dalej!
              • balbina_alexandra Re: Super! 23.03.07, 22:02
                Laluna dzięki :* trzymam kciuki za Twoją siódemkę z przodu bardzo mocno! Do
                pełni szczęścia brakuje mi jeszcze jakiś marnych 2-3 kg, cóż to jest? Uda się,
                pewnie spadną na mieszanej :)))
    • jabluszko81 dzien 8 23.03.07, 15:57
      witam dziewczyny,jak sie trzymacie?ja jak czytam posty dziewczyn co schudly
      albo chudna to az mi sie zyc chce.bo trwam w nadzieji,ze moja waga tez pojdzie
      w dol.wiele dziewczyn przeciez chudla nic na poczatku a potem waga w
      dol..ah,kiedy to nastapi... u mnie dzisiaj dobrze,nie czuje GLODU tylko chec
      zjedzenia czegokolwiek.trudno mi,bo gotuje dla meza,robie mu kanapki do pracy
      itp.synek jje malo,bo chory wiec na jego jedzenie nie mam mozliwosci patrzec
      jak zwykle,poza tym wiecej mam pracy przy nim i paradoksalnie jest mi latwiej
      na tej diecie. a co do gotowania dla meza-wymyslam mu takie zeczy jak
      nigdy.jest zadowolony,bo wreszcie ma jakies porzadne jedzenie.nie to zebym
      wczesniej go glodzila ale po prostu teraz wymyslam.bo sama bym zjadla a tak
      wyobrazam sobie,ze to dla mnie.troche to chore,wiem... jestem pewna,ze po
      diecie bardziej bede doceniac jedzenie i zadowole sie najzwyklejszymi
      potrawami.a co u Was kochane?pozdrawiam
      • balbina_alexandra Re: dzien 8 23.03.07, 22:12
        Jabłuszko, nie waż sie codziennie, waga w dół ruszy bo musi. Pamietam jakiego
        doła załapałam jak w okolicy @ nagle kg więcej... byłam skłonna przerwać dietę w
        diably, gdyby nie wsparcie Voluptas, która cierpliwie wysłuchiwała moje żale i
        histerie na przemian, to nie wiem co by było...
        Teraz ważę się dwa razy w tygodniu, w okolicy @ w ogóle nei wchodze na wagę, bo
        i po co?


        Ja mieszkam sama, więc żarcia w zasadzie nie mam, nie kupuję nic oprócz wody
        mineralnej i karmy dla kotków (choć tej też nie, wczoraj nasz pan dr z zoną
        przywieźli cały karton 4 różnych suchych i saszetki dla łapserdaczków). Ale jak
        przeszłam już na mieszaną, naprawdę zaczęłam bardzo przywiązywać wagę do
        posiłków - wcześniej jadłam byle co i byle jak, na szybcika, oczywiście bez
        śniadań. Teraz wstaje 15 minut szybciej i celebruję śniadanko, jem spokojnie,
        bez pośpiechu, no i nigdy wcześniej nie chciało mi sie gotować takich pysznych
        zup i sałatek czy zapiekanek, że już nie wspomnę o żmudnym i czasochłonnym
        siekaniu warzywek do pracy na sałatkę i twarożku :) Dieta jednak zmienia ludzi :)))
    • zielonakoniczynka dzień 11 24.03.07, 13:28
      witajcie:) ja też miałam małe załamanie w związku z @ i przyrostem wagi:( no ale
      zrozumiałam także że tak musi być i oczekuję końca, aby znowu chudnąć. Różnica
      na pewno i tak jest duża--prawie płaski brzuszek, wreszcie mniejszy biust--czuję
      się piękna i lekka, a to samopoczucie jest przecież jednym z największych
      sukcesów diety. Minęła już połowa, więc teraz będzie tylko coraz lepiej. Pozdrawiam!
      • laluna1000 Niedziela=pomocy! 25.03.07, 21:46
        Cześć, byłam dziś na Chrzcinach, dzielnie się trzymałam, piłam dużo wody. I
        wszystko szlag trafił jak przyjechaliśmy do domu. Nie potrafiłam się
        powstrzymać i ugryzłam kawałek tortu......i jeszcze łyżeczke sałatki z
        majonezem wrąbałam... oh jak mi z tym żle. Nie wiem co się ze mną stało. Na
        poprzedniej ścisłej to nawet mi się nie chciało tak bardzo jeść,a teraz...
        obłęd! Ciągle myśle o jedzeniu, dziś 12 dzień, napewno wypadłam z ketozy, może
        przejde na mieszaną..? Nie zjadłam dziś za to ostatniej torebki, ale nie wiem
        czy ma sens ciągnąć dalej tą ścisłą. A tak niewiele mi zostało... Dziś rano
        waga pokazywała 80kg, to 5 mniej.... Cholernie mi żle z tą świadomością, po
        jakiego grzyba zeżarłam ten kawalątek torta?Co język do d... by mi uciekł?
        Dziewczyna poradżcie co robić, dalsza scisła ma sens? Pozdrawiam
        • jabluszko81 lalunko! 25.03.07, 22:00
          lalunko.jak bardzo Cie rozumiem.ja tezdzisiaj mam dzien podobny do pierwszych
          4,okropnie glodna i patrzaca na zarcie..wzielam dzis do ust kilka razy cos i
          potem wyplulam i wyplukalam buzie woda,i tak sie z tym cholernie czuje,ze
          masakra..wiem,ze nie zaburzylo to ketozy ale sam fakt,ze sie nie opanowalam.jak
          tak dalej bedzie to niewiem.czuje sie taka slaba,a tak sobie obiecywalam i tak
          dobrze szlo. nie przejmuj sie tym co zjadlas i dalej rob swoje od
          jutra,nie przechodz na mieszana,byc moze jutro bedzie Ci troche gorzej ale
          wszystko wroci do normy,jestem pewna-tak na chlopski rozum pomysl..napewno nie
          zburzylas,moze zachwialas ale jeszcze nic straconego.tak dobrze Ci
          idzie,naprawde tylko pozazdroscic.dzisiaj po prostu taki jakis dziwny dzien
          jest.musimy sie bardziej w ryzach trzymac.wiem,ze to latwo napisac jak dookola
          tyle jedzenia...ale ja naprawde trzymam za Ciebie kciuki,pamietaj,ze nie jestes
          sama w tym obledzie jedzeniowym.bardzo Cie pozdrawiam
          • little.miss.sunshine Re: lalunko! 25.03.07, 22:03
            no to jest nas juz 3...glodniaki. dziewuchy damy jakos rade. trzymajcie sie!
          • laluna1000 Re: lalunko! 25.03.07, 22:08
            Jabłuszko, seruszko Ty moje! Dzięki za tak szybką odpowiedż. Właśnie czytałam
            stare posty, nie poddam się, może uda mi się jeszcze wrócić. Wiem ze zle
            zrobiłam, ale nie poddam się tak łatwo, o nie! Może i wypadne z ketozy, ale
            wróce, jeszce tydzień ścisłej, potem mieszana. Dzięki za odpowiedż, to miłe
            wiedzieć że kogoś obchodzą innych sukcesy, jak i porażki. Czytałam stare posty
            i powiem Ci , nie będe już się obwiniać, trudno stało się. Napewno odbije się
            to na wadze ale cóż, zaczne od początku... Pozdrawiam Cię serdecznie. Razem
            wytrwamy! trudno, ja będe troche spóżniona.....
        • little.miss.sunshine Re: Niedziela=pomocy! 25.03.07, 22:01
          czesc laluna. ja zadnej porady nie udziele, bo malo sie na tym znam i nie wiem
          co byloby teraz lepsze dla ciebie - przejscie na mieszana czy kontunuacja
          scislej. chcialam tylko napisac, ze lacze sie w bolu:)bo sama tez caly czas
          chodze glodna, a mialam dzis impreze rodzinna i bylam na krawedzi. wydaje mi
          sie, ze jesli nawet wyszlas z ketozy to powinnas kontynuowac diete w takiej czy
          innej formie (w jakiej na pewno doradzi voluptas:) ja trzymam kciuki za Ciebie!

          wiecznie glodna kasia
          • laluna1000 Re: Niedziela=pomocy! 25.03.07, 22:11
            dzięki Kasiu! Już mi troszke lepiej, dam rade. jak dobrze ze Was mam... pozdr
        • balbina_alexandra Re: Niedziela=pomocy! 25.03.07, 22:10
          Laluna, na pewno Voluptas jako ekspert się zaraz wypowie, ja mogę tylko
          powiedzieć co ja bym zrobiła na Twoim miejscu. Moim zdaniem ciągnięcie ścisłej
          nie ma dalej sensu, bo z pewnością się z ketozy wybiłaś. Wejście w nią z
          powrotem to kolejne 3 dni, nie wiem czy się opłaca. Przeszłabym na mieszaną,
          albo jeszcze pewniej na tysiąc kalorii, pociągnęła tak przez jakiś czas i potem
          w odpowiednim momencie zaczęła znów ścisłą. Wydaje mi się, że najgorsze co teraz
          możesz zrobić to zadręczać się i pielęgnować w sobie poczucie winy - u mnie od
          razu niweczy to efekty diety, bo chcę siebie ukarać za beznadziejność i włącza
          mi się pochłaniacz-wyżeracz, opycham sie bo dieta i tak na nic...

          Źle się stało, ale przecież każda z nas zalicza takie wpadki. Ważne żeby się nie
          poddawać, tylko odchudzać się dalej. JA przeszłabym na mieszaną albo tysiaka.
          Moze jesteś po prostu w złym stanie psychicznym, wtedy DC naprawdę staje się
          upiorna (wiem po sobie, było mi bardzo cieżko na drugiej ścisłej, ciężko
          psychicznie).

          Trzymaj się ciepło i nie załamuj się :*
          • voluptas Re: Niedziela=pomocy! 25.03.07, 22:27
            Widzisz, Balbinko, a ja bym nie przerywała. W utrzymaniu ketozy chodzi głównie o
            to, żeby trzymać się poziomu ~50 g. węglowodanów na dobę. A jeśli Lalunka zjadła
            2 saszetki plus 1 kęs tego cholernego tortu, jest szansa, że tylko ketozę
            osłabiła, a nie wybiła się z niej całkowicie. Więc nawet jeśli rzeczywiście ją
            osłabiła, to w ciągu dnia/dwóch powinna to odrobić, ergo będzie miała jeszcze
            przed sobą 7 pełnych dni efektywnego chudnięcia. Myślę, ze to rozsądniejsze
            wyjście, niż przechodzić na mieszaną w momencie, kiedy człowieka tak mocno
            ciągnie do jedzenia - paradoksalnie na ścisłej o wiele łatwiej utrzymać
            dyscyplinę, niż na mieszanej, kiedy już COŚ wolno... Niestety, zna ten casus z
            autopsji.
            • balbina_alexandra Re: Niedziela=pomocy! 25.03.07, 22:36
              Ty to masz łeb :) ja ze swoim idiotycznym wściekle ortodoksyjnym podejściem do
              diety pewnie bym już dawno usiadła cicho w kącie z resztą owego tortu i zeżarła
              zalewając się łzami... To fajnie, że Laluna jednak się z tej ketozy nie wybiła,
              w takim razie trzymam kciuki za nią dalej! Najważniejsze jest żeby nie załamać
              się po takiej wpadce i nei odpuścić sobie zupełnie (ja tak zawsze właśnie robię :().

              Masz rację z tą mieszaną. Mnie na ścisłej łatwiej utrzymać dyscyplinę, od jutra
              mieszana i jestem w silnym stresie, boję się i chodzę podenerwowana, odwiedziła
              mnie siostra (jest teraz u mamy cały czas), kupiłam jej owoce i słodkie jogurty
              i irracjonalnie wydarłam się na nią, żeby je koniecznie zjadła... Minęłyśmy się
              dziś, wróciła do siebie, jabłka, gruszki i cała reszta leży u mnie w misie na
              stole kuchennym i mam ochotę wyrzucić je za okno :(
              • voluptas Re: Niedziela=pomocy! 25.03.07, 22:51
                Ola, ale Ty zareagowałaś bardzo dobrze, ale czasami po prostu trzeba całą
                teorię, która znamy, dopasować ściśle do konkretnego przypadku ;) Prawdą jest -
                to zawsze będę z uporem maniaka powtarzała - że na DC podżerac nie wolno.
                Niczego. Ale rozmawiałam ostatnio na ten temat z konsultantką, która powiedziała
                mi dokładnie to, co napisałam Lalunce - jeśli udało jej się pohamować łakomstwo
                na 1 kęsie, to być może mleko nie wylało się tak do końca. Rzeczywiście, gdyby
                siadła i dojadła ten tort do końca to już by nie było co zbierać, ale tak - jest
                szansa, że się udało: dwie saszetki dają w sumie 28 g. węgli, nie mogę teraz
                znaleźć żadnego rozkładu na czynniki pierwsze wartości odżywczych tortu, zresztą
                każdy jest inny, ale porównując go do innych ciast - jeśli te mają ok. 40-45
                gramów węglowodanów w 100 g produktu, to nawet jeśli ten jeden kęs to było ok.
                50 g (duuuuzy kęs ;) ), to jest szansa, że się jednak w naszym marginesie błędu
                zmieściła. Wot i cała nasza matematyka ;)
        • voluptas Lalunka, 25.03.07, 22:10
          trzymaj się dalej. Tym bardziej, że jak piszesz "nosi" Cię w tematach
          jedzeniowych. Jeśli był to 1 kęs to pewnie osłabiłaś ketozę, czy wypadłaś nie
          wiem, musiałabyś to sama zmierzyć. Ta sałatka z majonezem nie była az tak
          tragiczna jak tort, bo majonez to głównie tłuszcz, a tłuszcz nie jest az takim
          wrogiem ketozy jak węglowodany. Dlatego trzymaj się dalej i skończ tę ścisłą.
          Nie odpuszczaj, dasz radę ;)
          • laluna1000 Dzięki 25.03.07, 22:15
            Dziewczynki, jesteście cudowne! Az chce się dalej odchudzać. Dziękuje Wam
            wszystkim za taką szybką reakcje. Wytrwam. Ale to naprawde budujące że się tu
            tak wspieramy...
            Tort, nie tort trudno. Wytrwam. Gorąco dziękuje i pozdrawiam.
            Jutro będzie nowy (dobry)dzień....
            • little.miss.sunshine Re: Dzięki 25.03.07, 22:22

              > Jutro będzie nowy (dobry)dzień.... w którym woda zacznie smakować jak tort
              (lub cokolwiek sobie wymarzycie:)) i będziemy miały w nosie chrzciny, śluby,
              domowe obiadki i inne takie tam:)

              wytrwałości w nowym tygodniu życze!
              • jabluszko81 Re: Dzięki 25.03.07, 22:26
                no wlasnie.tak trzymac sie musimy,bo cholera szkoda tego co juz
                przeszlysmy,tego wysilku.ja tez jestem ciagle dobrej mysli.MUSI byc dobrze,bo
                jak teraz nie schudniemy to kiedy.dosc chyba wszystkie mamy myslenia o sobie
                jako o pulchniejszych.tak jak to w zyciu,wzloty i upadki.jutro MUSI buc znowu
                wzlot.pozdrawiam l.m.s
                • laluna1000 Dobry Dzień! 26.03.07, 12:08
                  Witam Koleżanki! Dziś mam się już lepiej, zawziełam się. Postanowiłam że od
                  dziś ścisła bedzie bardziej "ścisła". Czyli kawa bez mleka i słodzika, żadnych
                  batoników i jeszcze więcej wody. tak było na poprzedniej DC, a teraz
                  rozpieszczałam się kawką z mlekiem, słodzikiem. Czytałam że niby można, ale
                  może akurat u mnie to niewskazane? I batony, na tamtej DC zjadłam może razem ze
                  3, a teraz po pól do kawki jadłam. Może to nie potrzebne? Batony zostawie na
                  mieszaną, do pracy. A co do wody, to może pije jej za mało? Kiedyś zdecydowanie
                  wypjiałam ze 3 litry jak nic, a teraz wmuszam w siebie 1-1,5 a reszte herbate
                  Dilmah(ok. 3 dziennie). Może dam sobie spokój z tą herbatą a wode będe chlać
                  jak przedtem. Musi się udać. Możliwe że wypadłam z ketozy, ale to nic, pomecze
                  się te 3-4 dni a potem będzie ok. Potem zostanie mi jeszcze mieszana, mysle ze
                  jak bede unikać węgli to moze uda mi się schudnąć. Więc z dzisiejszym"lepszym"
                  nastawieniem pozdrawiam Was Kobitki, życze wytrwałośći. Buziaki
                  • zielonakoniczynka Re: Dobry Dzień! 26.03.07, 18:21
                    Będzie dobrze Lalunka. Ja od początku sądziłam, że jak dieta to na 100% żadnych
                    słodzików, mleka itp. Batona w sumie 1.5 zjadłam bo mnie zemdliło. Myślę, że
                    dobrze zrobiłaś decydując się na zerwanie ze wszelkimi zbędnymi węglami. Trzymaj
                    się babeczko i przeganiaj te wszystkie torty gdzie pieprz rośnie!!
                  • balbina_alexandra Re: Dobry Dzień! 26.03.07, 20:50
                    Ja batony jadłam na obu ścislych i to od samego początku - codziennie jednego w
                    pracy, no może oprócz weekendów, i chudłam bezproblematycznie. Voluptas mi
                    elegancko wyłuszczyła ile tych węgli ma być żeby wejść w ketozę i akurat z
                    batonem jednym dziennie da się to zrobić. Kawy nie pijam, herbaty, owszem,
                    sporo, ale wody mineralnej jeszcze więcej - nie wiem czy to ma jakiś wpływ.
                    Ostatnio ktoś mnie nastraszył że za dużo piję, że sobie żołądek rozpycham itd.
                    Kurczę, chyba jak ktos pije niegazowaną to jest ok, tak mi się zawsze wydawało.
                    Ja bardzo lubię mineralną, zawsze piłam bardzo dużo, fakt, że najbardziej lubię
                    wodę z plasterkiem cytryny...

                    Wody zawsze warto więcej pić, czytałam gdziesik, że to podkręca metabolizm.
    • andzik1976 Re: Ścisła od 14 marca - kto ze mną??? 26.03.07, 22:06
      cześć, ja też dokładnie od środy 14 marca zaczęłam ścisłą dietkę, trzy
      saszetki: dwa koktajle i zupka i dużo piję. Ale nie wiele chudnę na razie.
      Napisz ile już schudłaś. Ja dopiero 3,5 kilo
      pozdrawiam
      • zielonakoniczynka Re: Ścisła od 14 marca - kto ze mną??? 27.03.07, 20:37
        jak pisałam w innym poście, być może schudłam 6kg być może 4-kto to wie:) ale
        najważniejsze, że czuję się lżejsza, węższa w pasie i w biuście (wreszcie),
        jednak końca diety wyczekuję z tupaniem nóżkami. Wciąz marzą mi się paluszki,
        ciasta i pizza....
        • laluna1000 Chwale się.... 27.03.07, 20:54
          Cześc Dziewczynki! Musze się pochwalić, jak wlazłam dziś rano na wagę, to
          myślełam że zemdleje! Wkońcu, pierwszy raz od momentu zajścia w ciąże waga
          (pomimo tortowej wpadki!)pokazała siódemke z przodu czyli 79,5! To dla mnie
          prawdziwy sukces, pewnie ze przydałoby się jeszcze z 10 kilo(wzrost 172), ale i
          tak bardzo się ciesze. Napewno pisałam już że 7 grudnia 2007r, kiedy zaczeła
          się moja przygoda z DC ważyłam( i tu uwaga) 103kg! A dwa tyg wcześniej 105!
          Więc możecie sobie wyobrazić jaka radocha... tym bardziej gdy przez rok
          próbowałam innych diet rezultaty były tragiczne, bo efekt jojo ciągle się
          pojawiał. A tu po pierwszym cyklu, przy "normalnym" jedzeniu waga ani dgrneła.
          Więc już się tak bardzo nie przejmuje tym tortem, choć myśle że dziś znów
          wchodze w ketoze(albo ją odnawiam...!?), bo bardzo boli mnie głowa i troche
          słabo się czuje. Ale to nic, pije dużo, batony odstawiłam, kawa bez dodatków.
          Po tym wazeniu, nawet jak poszłam do koleżanki na kawke i ta wystawiła ciacha
          (!), spojrzałam i nic! Nawet nie miałam ochoty, w końcu robie się szczupła...
          Pozdrawiam Was serdecznie, to zasługa Wasza że się nie poddałam. A teraz mam
          skrzydła! Chce się żyć!
          • zielonakoniczynka Re: Chwale się.... 27.03.07, 21:36
            Lalunko i masz czym, bo to naprawdę Twój wielki sukces. Twój, bo sama wiesz, ile
            wysiłku w to włożyłaś. Cieszę się razem z Tobą i trzymam kciuki za Twoją
            niesamowitą siłę woli. Będzie super:DD
          • voluptas Lalunko, 28.03.07, 09:51
            DC poza ketoza i szybkim spalaniem ma jeszcze jedną zaletę - uskrzydla :) Tzn.
            dzięki stosunkowo szybkiemu osiąganiu tak świetnych efektów człowiek jest tak
            zapatrzony w swój sukces, że nawet ciacha u koleżanki nie robia na nim wrażenia,
            po prostu pokonuje kolejne progi i jedyne co rośnie to satysfakcja z dobrze
            wykonanej roboty. Oj, tej przy DC ma się naprawdę wiele :)
            Gratuluje dołączenia do "siódemek" oraz fajnej perspektywy, że już tak niedużo
            przed Tobą ;) Masę zrzuciłaś, teraz właściwie final cutdown i... utrzymanie wagi
            ;) Ale jestem przekonana, ze pójdzie Ci śpiewająco ;)
          • jabluszko81 Re: Chwale się.... 28.03.07, 09:57
            lalunka,gratuluje bardzo.mam nadzieje,ze bole glowy i inne dolegliwosci przejda
            szybko.masz z czego byc dumna,juz za Toba tyle drogi,to dake kopa na wiecej,nie?
            mi daje.jak widze moje zdjecia w 10 miesiacu ciazy,wygladalam jak slon.pisalam
            gdzies wczesniej,ze przestalam sie wazyc po tym jak moja waga w 8 miesiacu
            ciazy pokazala ok 90kg,co bylo dalej to sobie tylko wyobrazam..ale polowa
            sukcesu za mna,i za Toba.wiec oby tak dalej.czekam na nastepne posty i
            pozdrawiam.
    • jabluszko81 13 dzien 28.03.07, 09:41
      witam dziewczyny.u mnie zaczyna sie ostatni sloneczny dzien przed
      nastapieniem kolejnych deszczowych,wiec cieszyc sie nim bede na zapas.zwazylam
      sie dzis rano i waga pokazala 70kg i troszke.wiec tak mi wychodzi,ze schudlam
      ok 6 kg.ciesze sie,ubrania mam luzniejsze,przyjaciolka stwierdzila,ze wygladam
      jakby nie widziala mnie 3 miesiace(od czego sa te przyjaciolki,od pocieszania
      nas takimi bialymi klamstewkami,w ktore zreszta i tak uwierzylam). z glodem
      lepiej,to znaczy czuje go jak przeleciala mi np godzina posilku. ale co
      zauwazylam-picie ze slodzikiem kawy czy herbaty ma wplyw na moje samopoczucie i
      to bardzo.i na glod.niewiem czy to smak cukru pobudza apetyt,a co za tym idzie
      produkcje sokow zaladkowych,czy to oslabienie ketozy ale po prostu dla mnie
      odpada.opcja jeszcze ze moze mam nieodpowiedni slodzik("splenda"),ten nie
      zawiera aspartamu,bo czegos z aspartamem nie przelkne,nienawidze.a wiec niewiem
      ale aby zostac na bezpiecznej pozycji slodze troche albo wcale i jest
      lepiej.wogole to staram sie pic wiecej wody i tyle. zapomnialam,dodac na
      poczatku,ze pale.tak ok,7 dziennie.papierosy pozwalaja mi prztrwac.wczesniej
      palilam 8 lat,przestalam 3 lata temu i teraz znowu,dobija mnie to troche ale
      wmawiam sobie,ze to tylko na tej diecie a jak zaczne normalne jedzenie to
      koniec.musze przestac oczywiscie ale w tym momencie nie wyobrazam sobie nie
      palic.moze to po prostu mam sklonnosci do uzaleznien,nie mozetylko
      tak..niewazne. co do skory-hohoho,poszlo by sie na jakies cwiczenia.robie
      brzuszki czasami ale skora ktora zostala na brzuchu po porodzie jest po prostu
      tragiczna.taki flak,posiekany rozstepami.wchlania sie po trochu ale wiem ze
      poza ta dieta to czeka mnie jeszcze wieeeeeele pracy aby to jakos do
      normalnosci doprowadzic,a i tak wiem,ze nie bedzie jak dawniej moja glowna
      duma,nigdy juz.no moze jak bym sobie tak np. plastyke brzucha zrobila ale to
      juz wyzsza szkola jazdy a ja nie mam funduszy. smaruje sie balsamami tak raz
      na 2 dni,powinnam robic codziennie a nawet 2 razy dziennie ale tak jakos
      cholernie to wychodzi,jak tak dluzej to bede miala skore staruszki.ah.. no nic
      to na tyle dzis moje kolezanki.bardzo Was jak zwykle pozdrawiam i trzymam za
      sile woli.pa
      • laluna1000 Zaczynam ostatni tydzień 28.03.07, 13:13
        Cześć! u mnie jakby troszke lepiej, tzn zgadzam się z Jabłuszkiem, odkąd nie
        pije kawy z mlekiem i słodzikem i nie jem batonów jest lepiej. Niewiem czy to
        ma jakiś wpływ czy sobie wmówiłam ale mam mniejszy głód. pije dużo wody. A, i
        najważniejsze, gdy daje córci jeść, to w trakcie albo chwilke przed jem
        torebke, po tym jestem najedzona i ani w głowie mi podjadać od córki.
        Jabłuszko! nie przejmuj się tą skórą. Ja też mam "worek". No niestety, po
        porodzie tak bywa. U mnie rozstępy są nie tylko na brzuchu, ale także na udach,
        pośladkach. Ale to nic, staram się smarować balsamem ujędrniającym, no i
        piling. Rzecz jasna Voluptasowy! to rewelacja. Naprawde, uda i pośladki są
        znacznie jędrniejsze. Najgorszy to brzuch i piersi.... Ale cóż. Super stanik
        zamienia je w "piękny biust" A brzuch...? no cóz kostium dwu częściowy odpada.
        Ale za to jak nałoże obcisłą bluzeczke aż miło popatrzeć. Wypadałoby troszke
        poćwiczyć...ale to już inna historia. pozdrawiam serdecznie! i życze dobrego
        samopoczucia.
        • zielonakoniczynka Re: Zaczynam ostatni tydzień 28.03.07, 18:49
          ja się obawiam że ten ostatni tydzień będzie u mnie najtrudniejszy. Jestem coraz
          bardziej głodna i często myślę o jedzeniu. Wyobrażam sobie posiłki na mieszanej
          i aż mnie skręca. widmo słonych paluszków już mnie nie opuszcza...ehhh muszę wytrwać
          • laluna1000 Re: Zaczynam ostatni tydzień 28.03.07, 20:05
            Kończynka, nie poddawaj się! Zobacz jak już blisko, niedługo pojemy(!?) sobie
            warzywek, mięska... Hm.. ale zobacz jakie jesteśmy twarde(ja poza tortem....)
            Nie myśl o tym jedzeniu, jak się nie myśłi to troszke lepiej. Zawsz troche się
            zrzuci w ten ostatni tydzień.... Pozdrawiam
          • balbina_alexandra Re: Zaczynam ostatni tydzień 28.03.07, 20:47
            E, wcale nie, żadne tam słone paluszki! Pięknie schudniesz i będzie ci szkoda
            zaprzepaścić efektu diety, zobaczysz :) na wszelki wypadek lepiej w domu nie
            trzymać takich zakazanych rzeczy :D ja zapchałam lodówkę po brzegi warzywami,
            piersi z kurczaka pomrożone, bardzo dużo twarożku light, puszek z tuńczykiem i
            szpinakiem :D Do pogryzania coś zdrowego, mnie bardzo hamują chęć zeżarcia
            czegoś niedozwolonego migdały, orzechy i slonecznik - tych zjadam za dużo bo są
            przecież koszmarnie kaloryczne, ale za to pocieszam się że to zdrowe tłuszcze :)))
            • zielonakoniczynka Re: Zaczynam ostatni tydzień 28.03.07, 22:20
              dzięki za wsparcie dziewczyny, na pewno się nie poddam, bo mąż mnie wspiera i
              pilnuje (on nie ma ochoty na żadne jedzenie-wrrrrrr). Ja sobie po prostu marzę.
              A mięsa nie jem, więc muszę go czymś zastąpić.
    • jabluszko81 waga stanela-moj 15 dzien 30.03.07, 09:09
      witam kolezanki.troche depresyjnie dzisiaj sie czuje.myslalm,ze dzis cos sie
      ruszy po 2 dniach ale co tam-3 dzien ani drgnie.przygnebia mnie to i normalnie
      niechce mi sie dalej tego ciagnac.wczoraj bylam u konsultantki i zamowilam
      sobie batony.nie moge sie doczekac az je sproboje,wreszcie cos pozuje.co do
      glodu to czuje go naprawde sporadycznie teraz,ale herbate i kawe ze slodzikiem
      odstawilam calkowicie,tylko woda.no i moja konsultantka zapewnia mnie.ze im
      wiecej tej wody bede pila to wiecej schudne.min 4litry.pozdrawiam was i mam
      nadzieje,ze odezwie sie dzis ktos kto widzi jakies efekty.pa
      • jabluszko81 Re: waga stanela-moj 15 dzien 30.03.07, 09:13
        przpraszam za bledy,skladnie i co tam jeszcze.
        • zielonakoniczynka Re: waga stanela-moj 15 dzien 30.03.07, 10:02
          niestety u mnie też waga stanęła-tyle że to 17ty dzień w moim przypadku. Ale
          moja konsultantka mówiła, że jeśli waga nie spada, to często jest tak, że
          centymetrów w pasie/biuście/biodrach ubywa. Nie martw się jabłuszko, Do końca
          diety jeszcze trochę czasu, a na mieszanej na pewno też schudniesz. pozdrawiam
          • laluna1000 Re: waga stanela-moj 15 dzien 30.03.07, 11:09
            Dziewczyny, nie poddawać mi się tu! Normalne ze waga troche stoi, juz nie długo
            koniec męczarni. Mieszana jest fajna, też się na niej chudnie. Ja pamiętam za
            pierwszym razem miałam identycznie. Ale dopiero ruszyło na mieszanej i
            1000kcal. Popatrzcie na Voluptas, ta to wulkan energi, jest na mieszanej a
            chudnie i ma dobre samopoczucie, czego na ścisłej nie było. Więc bądzmy dobrej
            myśli. napewno jeszcze ruszy ta piekielna wskazówka... Buziaki
            • jabluszko81 Re: waga stanela-moj 15 dzien 30.03.07, 11:13
              no i co my bysmy zrobily bez wsparcia dietowiczek.a jak z waga u Ciebie Lalunka?
              leci?pozdrawiam
          • jabluszko81 Re: waga stanela-moj 15 dzien 30.03.07, 11:10
            zielona koniczynko!wlasnie tak sie pocieszam,ze moze jeszcze
            spadnie.centymetrow nie ubywa,tz nie mierze sie ale od razu bym wyczula po
            ubraniu,wiec odpada.miesiaczka tez odpada bo dopiero byla.cholera by to
            wziela.ah zeby tak chociaz z kilka deko w dol dla motywacji..
            • laluna1000 Koniec ścisłej... 30.03.07, 15:18
              cześc koleżanki! pocieszałam Was jeszcze dziś rano, ale stwierdziłam że to już
              nie ma sensu.Oczywiście dla mnie. Przechodze na mieszaną....
              Córcia mi non stop choruje, mnie coś bierze, gardło mnie boli, brakuje mi juz
              sił, codziennie wstaje zmęczona, w głowie mi się kręci, nie spie w nocy bo Mała
              znów ma chore gardło i temperature. Musze mieć siłe by być przy niej a nie
              ciągle być zmęczona i zła. Jak byłam dziś pod prysznicem to myślałam że
              upadne,zrobiło mi się słabo, więc zjadłam dwa ogóreczki kiszone, kawalątek (dwa
              kęsy) kurczaka gotowanego dla córci i od razu zrobiło mi się lepiej. Myśle że 4
              dni nie robią aż tak dużej różnicy, na mieszanej tez się chudnie, postaram się
              utrzymać ketoze, same warzywka i odrobine chudego mięsa lub rybki. plan ogólny
              wykonany. Dziś waga 78,9.. więc 6kg mniej, narazie... Więc ten wątek już dla
              mnie się skończył. zapraszam na następny jak już skończycie ścisłą. Pozdrawiam
    • jabluszko81 dzien18! 02.04.07, 09:11
      witam kobiety!szkoda Laluna,ze juz Cie na naszym watku nie ma,ale-juz nie dlugo
      koniec i znow watek na mieszanej.uwazam ze podjelas sluszna decyzje,dziecko
      musi miec 100% twojej uwagii,mam nadzieje ze lepiej ze zdrowkiem.a
      Zielonakoniczynka?jestes
      jeszcze? ja czuje sie
      fantastycznie,zadnego glodu,juz nawet psychicznego nie czuje.cera
      wspaniala.nawet wlosy jakos wiecej blasku maja.mieszcze sie juz w niektore
      przedciazowe ubrania,a te ktore kupilam po ciazy ze mnie spadaja.zaczynam
      siebie znowu lubic.zapomnialam jakie to super uczucie gdy sie przyciaga na
      ulicy kilka meskich spojrzen...do tego pogoda,slonecznie,moze jeszcze nie tak
      cieplo jak bym sobie zyczyla ale i tak fajnie.no ale do mojego gola i tak
      zostalo mi duzo kilogramow,ok 9.nie przestane tej diety dopoki nie osiagne
      celu,bo wiem ze jak zrobie sobie przerwe to powoli, powoli i czr mi prysnie na
      odchudzanie.a tak wpadlam w ten rytm i tkwie w nim dosc mocno,a jak mocno to
      okaze sie po swietach.pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka