Dodaj do ulubionych

27marca-zaczynam ścisłą-kto ze mną???

27.03.07, 11:59
Witajcie dziewczyny
Mam za sobą całkiem efektywny cykl pierwszy i 2 falstarty.Nie pisałam bo było
mi wstyd,że uległam pokusom i przerwałam dietę po raz drugi.Szybko się jednak
opamiętałam i przeszłam na tysiaka.Dzięki temu przybrałam tylko 0,5kg.Przez
cały ten czas czytałam wszystkie Wasze posty,trzymałam za Was
kciuki,nabierałam sił i motywacji.
Dziś ponownie zaczęłam ściśłą.Wybrałam taką datę specjalnie bo to moje 30
urodziny, taki prezent dla samej siebie,mam nadzieję, na drogę do już zawsze
szczupłej sylwetki.Pozdrawiam serdecznie i czekam na towarzystwo:-)
Obserwuj wątek
    • zielonakoniczynka Re: 27marca-zaczynam ścisłą-kto ze mną??? 27.03.07, 19:55
      maroolg, to wszystkiego najlepszego!!! zdrówka, spełnienia marzeń, miłości i
      wytrwania w DC:)) ja jestem teraz w 14stym dniu, ale trzymam kciuki i wierzę, że
      Ci się uda, bo taka graniczna data to jest coś:DD pozdrawiam i pisz jak minął Ci
      pierwszy dzień
    • voluptas Re: 27marca-zaczynam ścisłą-kto ze mną??? 28.03.07, 09:55
      Marloog, przede wszystkim najlepsze urodzinowe życzenia! :) Naprawdę fajny
      prezent sobie wymyśliłaś, tym bardziej teraz musisz się zawziąć i solidnie te
      ścisłą przeprowadzić ;)
      Doczepię się do Ciebie, dobrze? Ja wprawdzie nie zaczynałam wczoraj tylko dziś i
      nie ścisłą, a 3-tygodniowa mieszaną, ale myślę, że to w sumie bez różnicy ;)
      Obiecuję, że będę grzeczna i że nie będę Cię zadręczać opisami obiadków, jakie
      sobie gotuję ;))
      Miłego dnia!
      • maroolg Re: 27marca-zaczynam ścisłą-kto ze mną??? 28.03.07, 13:37
        Cześć
        Super że jesteście.Dzięki za życzenia.Dzień pierwszy minął spokojnie a kawka
        urodzinowa spędzona z batonem czekoladowym zamiast szarlotki.Szarlotkę zajadali
        goście :-)Waga narazie zmniejszona tylko o 300g ale po tych kilku
        eksperymentach na organiźmie nie spodziewam się cudów, no i trochę jestem
        opuchnięta bo jak zwykle "zbieram wodę" na @ w przyszłym tygodniu.Voluptas
        cieszę się że się "doczepiasz" :-).Będę się meldować.Pa
        • little.miss.sunshine Re: 27marca-zaczynam ścisłą-kto ze mną??? 28.03.07, 18:16
          maroolog powodzenia życze i serdeczne spóźnione życzenia urodzinowe:))
        • balbina_alexandra Re: 27marca-zaczynam ścisłą-kto ze mną??? 28.03.07, 19:51
          I ja składam nieco spóźnione życzenia! Jesteśmy równieśniczkami :))) Wszystkiego
          naj naj i oczywiście sukcesów dietetycznych - trzymam mocno kciuki. Podziwiam,
          żeś dzielnie nie zjadła ani odrobiny szarlotki, ja się na ścisłych też
          trzymałam, ale gorąca szarlotka na kruchym cieście to obok drożdżowego moje
          ukochane ciasto... to własnie te ciasta i ciasteczka tak mnie utuczyły, dranie :)

          Ściskam bardzo serdecznie :*
    • voluptas 29 marca :) 29.03.07, 20:52
      2 dzień mieszanej u mnie. Dziś mało brakowało, a nie zdążyłabym zjeść obiadu -
      najpierw w biegu wsunęłam parę łyżek duszonego szpinaku, potem na szybko
      usmażyłam sobie kawałek kurczaczej piersi na suchej patelni. Prawdę mówiąc wcale
      głodna nie jestem, wręcz przeciwnie, raczej muszę pilnować, żeby pamiętać o
      jedzeniu - co na ścisłej raczej mi się nie zdarzało. Czuję się leciutko, siłę
      mam, żadne "jazdy" mnie nie dopadają - juz czuje, że ta mieszana to był strzał w
      10-tkę :)
      Maroolg, a co u Ciebie?
      • balbina_alexandra Re: 29 marca :) 29.03.07, 22:38
        Ja się właśnie chciałam zapytać w jakimś wątku co tu dziś takie pustki :)
        Osobiście dogorywam dziś, miałam szalenie pracowity i wyczerpujący dzień, praca
        praca, a raczej dzikie miotanie się, jestem zła i zmęczona, moja młodzież mi
        dała dziś do wiwatu nieźle, plus cały dzień na wściekle wysokich szpilkach to
        jednak ciut za dużo. W dodatku musiałam pognać na pocztę odebrać paczkę i w
        efekcie zamknięto mi bazarek ze świeżymi warzywami! Rozjuszyło mnie to okrutnie
        bo musiałam na tych szpilkach lecieć spory kawał dalej do jakiegoś przydrożnego
        sklepu, gdzie warzywa droższe i nie aż tak świeże jak na bazarku... potem
        siekałam strasznie dłuuuugo (dwa pojemniczki do pracy, w jednym warzywa do
        serka, w drugim warzywa do tuńczyka - jutro mam najgorszy dzień jaki można sobie
        wymarzyć, będę na nogach od 6 do 21!). W ogóle to mam humor zważony, chyba @
        dostanę, na brodzie rośnie mi jakaś wstrętna gula :( i wpadam w szał pożerania,
        dziś dużo za dużo orzeszków+migdałów pochłonęłam. Ech, ale i tak dobrze, że to
        orzechy a nie jakiś baton :)
        • voluptas a już 30 marca ;) 30.03.07, 08:12
          Pustki straszne, nie wiem, wszystkich wywiało, wiosna i te klymaty ;)
          Wczoraj miałam popołudnie może niezbyt pracowite roboczo, ale pozyczyłam aparat
          i znowu wywlekłam całe moje szkło z szafy i obcykałam. Zastanawiam się teraz,
          czy wrzucić toto na perfumowe ogólne czy ukryte... Bo siem trochem stydzem ;)))

          Poza tym dzień zaczał mi się za-je-biś-cie: w 3-cim dniu mieszanej odzyskałam
          moją "6", która gdzieś po drodze (tzn. zaraz po zakończeniu tamtego podejścia do
          ścisłej, jak się jelita wypełniły jedzeniem) sobie uciekła. Ale dopadłam łajzę i
          tak łatwo jej nie odpuszczę. W ogóle zauważyłam, że na początku mieszanej też
          widać tak dobrze znany ze ścisłej skos wagowy - na razie szło po 500 gram
          dziennie, acz zdaję sobie sprawę, że to po prostu organizm się oczyszcza. Acz z
          drugiej strony - sukces, bo mi się żołądek uspokoił wreszcie i żadnych sensacji
          i brewerii nie wyczynia. Jestem mu wielce zobowiązana ;)

          Przede mną dzień w miarę przyzwoity, tzn. nosem podpierać się wieczorem nie będę
          pewnie i to jest fajna perspektywa. A potem weekend, sobota trochę pracy,
          niedziela luz. Już się cieszę :) W ogóle nastrój mam lepszy o 100% w stosunku do
          tego, co 2 tyg temu i przed tygodniem, wreszcie znowu złapałam rytm i lekkość. I
          jakkolwiek miałoby się to skończyć, cieszę się moim tu i teraz. I tak ma zostać.
          ;)
          • maroolg Re: a już 30 marca ;) 30.03.07, 10:14
            Jestem jestem, wszystko ok, tylko sporo roboty.Nadążam z czytanie a napiszę
            więcej wieczorkiem.pa
    • voluptas ostatni dzień marca, sobota. 31.03.07, 12:33
      Nastrój minorowy, ale tym razem to nie przez wyimaginowane rozterki duszy, ale
      napatoczyło się kilka realnych problemów. Nie mam dziś specjalnie siły czytać
      ani pisać, dlatego zajrzę tu wieczorem, może do tego czasu poukładam sobie juz
      troche swoje sprawy. Idę na spacer, słońce piękne, a kiedy nie siedzę w 4.
      ścianach o wiele lepiej mi się myśli.
      Z moją dietą ok, trzymam ją bez większego wysiłku, jak na razie schudłam 1,6 kg
      (po 3 dniach). Podoba mi się.
      Trzymajcie się, dziewczynki.
      • maroolg Halo halo :-)) 02.04.07, 12:13
        Cześć laseczki!!!!
        Nawał pracy nie pozwalał mi ostatnio popisać na forum, a jak juz znalazłam
        wolną chwilkę w pracy to ktoś się zawsze kręcił za plecami i nijak wychodziło
        pisanie.W domku też się nie udawało bo mój synek to komputerowy entuzjasta i
        jak tylko zobaczy mnie przy kompie to zaraz się wdrapuje na kolana i woła: Olo
        pisz! i wypisuje xxxyxyx i inne :-)To tyle w celu usprawiedliwienia
        nieobecności a teraz do rzeczy.
        Samopoczucie dietetyczne to nieprzewidywalna huśtawka,ciągle jestem na hamulcu
        przed lodówką.Nie mam ochoty się najeść ale na coś mam ochotę.Wiecie o czym
        mówię? Narazie trzymam się i staram się z całych sił.Waga tym razem nie jest
        dla mnie łaskawa bo tylko 1,2kg ale mam nadzieję że to z powodu @ lada
        dzień.Jestem dobrej myśli.W pracy zawsze trzymam się w super pionie,dlatego
        liczę że ten tydzień przyniesie lepszy efekt.
        Voluptas, tak się cieszę z Twoich sukcesów, to cudownie że jesteś juz prawie na
        finiszu :-)
        Balbinko,oprócz wspólnego wieku i miłości do szarlotki mamy jeszcze kilka
        wspólnych wątków bo jeśli dobrze kojarzę wcześniejsze posty, to obie "nosimy
        przed sobą" sporych rozmiarów biusty! Powiem więcej mieszkam tylko stówkę od
        Gdańska, uwielbiam Trójmiasto, mieszkałam kiedyś na Przymorzu,skończyłam UG :-)
        Pozdrawiam Was serdecznie.Gośka
        • voluptas Re: Halo halo :-)) 03.04.07, 07:45
          Maroolg, ten zew lodówki ja nazywam syndromem "coś bym zjadła" i doskonale wiem,
          o czym piszesz. Nie chodzi tu o potrzebę, chęć zjedzenia czegoś konkretnego,
          tylko o przełamanie tego totalnego niejedzenia na ścislej. Nasila się to
          zwłaszcza w okolicy @ ;) Tym bardziej musisz się trzymać i przetrwać.

          Mój cel? Tak mi miga i miga, ale wredny jest, niestety. Dziś coś mi się
          "przytkało" w organizmie, bo nie dość, że nie ma spadku żadnego, to jeszcze parę
          deko na plus. Ehhh, chyba będę musiała wyeliminowac drobiową wędlinę na rzecz
          chudego mięsa, niestety wedlina to sól, sól i jeszcze raz sól i ja powinnam o
          tym dobrze wiedzieć :( Dlatego też mój finisz to cały czas długa prosta do
          pokonania, ale liczę na to, że jeszcze 3 tygodnie i ten wiekopomny;) moment
          nastąpi (o ile oczywiście na mieszanej wolno być miesiąc, ale tego wszystkiego
          dowiem się w czwartek).
          No i tyle. Obudziłam się dziś za wcześnie i nie mogę na nowo "wbić" się w sen.
          Nie lubię tak, znowu będę "zmulona" pół dnia chodziła :(
          Ściskam i życzę powodzenia!
        • balbina_alexandra Re: Halo halo :-)) 03.04.07, 23:01
          Halo Gośka, tu Ola :) dobrze Ci się wydaje, jam obfita była zawsze, nawet za
          najchudszych lat, teraz mam 70 G i mówiąc szczerze, mam nadzieję, że już więcej
          spadać nie będzie :) Ja też po UG! Ciekawam po czym jesteś :))) a nuż coś
          humanistycznego ale by było śmiesznie :D
          Szarlotka gorąca pyszna jest, ale ja w ogóle jestem ciastożerna... a może
          powinnam napisać raczej byłam? W ogóle nie ruszam teraz niczego, i co bardziej
          niewiarygodne, nie ciągnie mnie. Na początku diety miałam okrutne ciągoty do
          węgli w ogóle, nie mogłam robić zakupów w żadnym markecie bo zapach gorącego
          pieczywa doprowadzał mnie do zgoła obłędu. Teraz mam paczkowany chlebek
          pełnoziarnisty i sobie spokojnie leży, w ogóle nie mam ochoty :) Za to syndrom
          podżerania o którym mówisz, nie jest mi obcy a raczej wprost przeciwnie... przed
          @ to już w ogóle szkoda gadać :( na ścisłej paradoksalnie zawsze było mi duzo
          łatwiej trzymać dyscyplinę. Potem już gorzej, o wiele gorzej. Trochę mnie ratuje
          to, że jem o mniej więcej stałych porach - przy mojej pracy i trybie życia to
          zakrawa na cud, ale się udało. Szkoda tylko są to tylko 3 posiłki, a nie 5 tak
          jak bym chciała - po prostu nie mam czasu. 5 udaje mi się jeść tylko w dni wolne
          od pracy. No i nei ciągnie mnie do słodyczy, niby przegryzam zdrowo - orzechy,
          migdały, słonecznik, ale przecież to jest diablo kaloryczne!


          Ja się od czasu zakończenia ścisłej nie ważę, mam dość tuż po samej ścisłej,
          kiedy to waga podskoczyła mi o 0.6 czy nawet 0.7 kg - wiem, wiem, tłumaczę
          sobie, że to jelita się wypełniły, woda itd, ale histeria trochę mnie ogarnęła.
          Nie będę się ważyć, znów czuję się jak przed @, zważę się dopiero po i koniec.
          Na razie w chwilach zwątpienia wciskam jakieś chude spodnie na siebie i
          sprawdzam czy się dopinam. A nuż przy tych ćwiczeniach przyrosły mi jakieś
          mięśnie? Mięsnie ważą przecież więcej niż tłuszcz. Na razie w ciuchy się dopinam
          więc waga się kurzy.

          Miałam dziś troche hiobowy nastrój, ale mi się już poprawiło, już niedługo
          wolne, jutro do pracy na pół gwizdka niejako, no i zaczynam po południu wręcz
          wreszcie sie wyśpię :) przygotowałam już sobie warzywa z ziółkami na śniadanie,
          które pracowicie siekałam przez bite pół godziny w asyście mojej kotki Malinki
          (która w czwartek będzie sterylizowana - ratunku! już obgryzłam wszystkie
          pazurki z nerwów). Rano wrzucę tylko twarożek, nieco jogurtu i tym sposobem się
          wyśpię, potem w wannie będę pławić i celebrować śniadanie bez pośpiechu :)
          A i jutro panowie przywożą mi nowe mebelki :)
          • maroolg Halo OLa :-) 05.04.07, 11:07
            Pewnie,że do UG podeszłam humanistycznie :D Rozpocżęłam anglistyką,a w
            międzyczasie zapałałam miłością do paragrafów i wylądowałam na administracji.
            Przez jakiś czas ciągnęłam dwa kierunki ale administracja w końcu wygrała z
            anglistyką.Co do biustu, to przyzwyczaiłam się do niego przez te kilkanaście
            lat, niemniej jednak ahhh marzy mi się mniejszy, który bez problemu mieścił by
            się we wszystkie bluzki :-)Rozmiar dziś 80F-G zależy od firmy, kiedyś 70DD-E.
            Dieta cóż,coś mi się przytkał organizm i słabo schodzi. Nie martwię się,
            (chociaz strasznie mnie to wkurza) bo przecież lepiej 100g niż nic :-)prawda?
            pozdroofka
            P.S Voluptas jak samopoczucie i kg????? Daj znać.pa
            • balbina_alexandra Ale jaja :) 06.04.07, 10:22
              Ja właśnie jestem po anglistyce :) jestem filologiem z krwi i kości a przede
              wszystkim zamiłowania :D jeszcze jak się okaże że zaczynałaś w tym samym roku co
              ja to dopiero będzie śmiesznie :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka