lswaczyna
16.11.08, 15:26
S. O. S. dla Nowego Bytomia
Nowy Bytom zawdzięcza swój rozwój, jak cały Górny Śląsk, górnictwu i
hutnictwu. Węgiel wydobywano tu już w XVIII w., lecz problem szkód górniczych
zdawał się omijać ten skrawek górnośląskiej ziemi. Teraz jednak może się to
zmienić, gdyż Kompania Węglowa planuje rozpocząć wydobycie pod zabytkową
częścią Nowego Bytomia.
Beuthener Schwarzwald, Friedenshütte, Fryncita, Fryna – tak przez wieki
zmieniała się nazwa dzisiejszego Nowego Bytomia, dawniej dzielnicy Bytomia, a
dziś Rudy Śląskiej. Ten skrawek górnośląskiej ziemi zawdzięcza swój rozwój
oczywiście górnictwu, które pojawiło się tu w końcu XVIII w. Sto lat
później zbudowano: kościół św. Pawła, szpital, remizę strażacką, wieżę ciśnień
i wiele budynków mieszkalnych – prostych familoków przy ul. Kościuszki oraz
reprezentacyjnych kamienic z ul. Niedurnego. Jednym słowem Nowy Bytom to
nieliczna tak dobrze zachowana osada przemysłowa na Górnym Śląsku.
Właśnie pod tym obszarem KWK „Pokój” chce rozpocząć fedrunek, co może
doprowadzić do „zniszczenia substancji zabytkowej” jak czytamy w piśmie dr
Henryka Mercika, byłego konserwatora zabytków w Rudzie Śląskiej.
– Prowadzenie rabunkowego wydobycia węgla pod obiektami tej klasy jest
z konserwatorskiego punktu widzenia absolutnie
niedopuszczalne. Wszystkie budynki zabytkowe na terenie Nowego Bytomia nie
mają praktycznie żadnej odporności na wpływy górnicze mimo krętactw KWK
"Pokój", która w kolejnych pismach do Urzędu Miasta tą odporność zawyżała! –
mówi dr Henryk Mercik.
Czy zatem Nowy Bytom dołączy podzieli los wyniszczonego Bytomia?
Na to pytanie nie udało nam sie uzyskać odpowiedzi ani w Kompani Węglowej,
której oddziałem jest KWK „Pokój” ani w rudzkim magistracie. Czyni to sprawę
jeszcze bardziej podejrzaną, szczególnie ze strony włodarzy miasta, którzy
dosłownie z okien magistratu będą mieli okazję obserwowania konsekwencji
swojej decyzji o dopuszczeniu do wydobycia. Zagrożony jest bowiem rejon ulic:
Niedurnego, Wojska Polskiego, Kościuszki, Czarnoleśna i plac Jana Pawła
II. Na tym obszarze znajdują się nie tylko budynki mieszkalne, ale
i lokale usługowe, dwa wiadukty oraz kościół św. Pawła.
Z dokumentacji, do której udało nam się dotrzeć wynika wprawdzie, że
wyrażający zgodę na fedrunek prezydent miasta Andrzej Stania wydał obostrzenia
w postaci zmniejszenia tempa wydobycia i obowiązku doszczelniania zrobów
odpadami elektrownianymi, jednak te nijak mają się do kategorycznego zakazu
konserwatora zabytków. Poza tym wymieniona metoda zabezpieczenia wyrobisk
uważana jest za mało skuteczną.
– Moim zdaniem skuteczność tej metody jest praktycznie żadna. To takie
"mydlenie oczu" – twierdzi dr Henryk Mercik, dodając. – Prawdziwe znaczenie
miałaby profilaktyka, czyli zabezpieczenie budynków przed rozpoczęciem
wydobycia. To jest niestety kosztowne i wydobycie mogłoby
wtedy przynieść straty.
– W tej sytuacji możemy tylko wołać: S.O.S. dla Nowego Bytomia! – mówi Leon
Swaczyna z rudzkiego RAŚ, interweniujący w sprawie rozpoczęcia wydobycia. –
Staramy się nagłośnić problem w mediach. Mamy świadomość, że górnictwo
stworzyło Nowy Bytom, ale teraz nie może go zniszczyć, tak jak uczyniło to na
Wirku i Kochłowicach.
Sprawdzamy. Rzeczywiście. Porośnięte trawą lub niezagospodarowane place są
następstwem zawalonych kamienic, wiele budynków jest również podpartych
drewnianymi konstrukcjami. Jedynie świątynie udało się ocalić, ze względu na
ich sakralny charakter i starania poważnej instytucji jaką jest Kościół. Tym
czasem nowobytomskie zabytki nie znalazły swego protektora we władzach Rudy
Śląskiej.
Za kilka dni na Górnym Śląsku obchodzona będzie górnicza Barbórka i Sylwester.
Prośmy, więc w tym dniu aby górnicy mogli spokojnie fedrować, a nowobytomskie
zabytki przetrwały nie tylko przyszły rok, ale i następne lata.
Alan Zych
Za zgodą autora zamieściłem powyższy tekst bo jakiś czas temu pisałem o tym
samym problemie na Wirku - czyżby trzeba w ten problem ( notoryczne niszczenie
zabytków )wejść przy pomocy prokuratury. Co wy o tym sądzicie.