Gość: chrum
IP: *.vpn.rmf
18.06.02, 10:42
Jurek i janek byli bliźniakami(jednojajowymi). Janekł miał
starą rozsypującą
się
łódkę którą trzymał wyłącznie dla siebie. Tyle tylko, że pewnego dnia
pożyczył ją grupce mieszczuchów, którzy po prostu ją zatopili. Joe spędził
więc calutki dzień próbując ocalić jak największą ilość rzeczy z wraku i
nie miał pojęcia co działo się w tym czasie w mieście.
A działo się całkiem sporo...
Nagle zmarła żona jego brata. Kiedy więc wrócił na brzeg, zaglądnął do
małego sklepu spożywczego. Tam jedna ze starszych sasiadek pomyliła go z
Johnem i powiedziała:
- Słyszałam o twojej stracie, musisz się czuć okropnie...
Na co Joe odpowiedział (myśląc, że mówiła o łódce):
- Eee, nie. Ani trochę. W sumie jestem nawet zadowolony że się jej
pozbyłem. Była od początku starym, zbutwiałym gratem. Cały spód miała
zgrzybiały, a do tego smierdziała jak stare zdechłe ryby. Miała paskudną
dziurę z tyłu i całkiem sporą szparę z przodu. Za każdym razem kiedy ją
używałem, jej dziura się powiększała i ciekła niemiłosiernie. Ale
wykończyło ją to, kiedy wypożyczyłem ją tym czterem kolesiom szukającym
zabawy. Mówilem im że śmierdzi i nie jest wcale taka dobra. Ale i tak
chcieli ją dostac w swoje łapy. Debile chcieli wpakować się wszyscy naraz
i
ją po prostu przepołowili!
Po tym, starsza pani zemdlała...
Więc na wakacje radzę uważać o czym toczy się rozmowy, kajak, ponton, .. ech