rekontra
25.03.06, 13:06
Doskonała informacja, wprost świetna. Wyborcza rozpoczęła lustrację dorobku
naukowego. Rozpoczęła lustrację naukowców.
My również powinniśmy dotrzymać kroku nowym trendom, złapać te wiatry wiejące
z Czerskiej i wspomóc tę lustrację.
To dopiero jest gratka.
Co ma Kaczyński do Lenina
25-03-2006, ostatnia aktualizacja 25-03-2006 12:14
Po Sejmie krąży, wzbudzając powszechną wesołość, praca doktorska Lecha
Kaczyńskiego z 1979 r. Pracę pt "Zakres swobody stron w zakresie
kształtowania treści stosunku pracy" cytowały wczoraj "Fakty" TVN. Kaczyński
przywołuje w niej Lenina: "Możliwość dążenia administracji zakładu pracy do
realizacji postawionych zadań kosztem naruszenia uprawnień pracowników
została dostrzeżona już przez Lenina. Odegrała ona pewną rolę w kształtowaniu
leninowskiej koncepcji związków zawodowych" (s. 40).
.........................................
Wyborcza zapytała się swoich dyżurnych autorytetów, co sądzą:
Prof. Ewa Łętowska nie chciała się wypowiedzieć, udostępniła nam natomiast
swoją pracę doktorską z 1970 r. "Umowa o świadczenie przez osobę trzecią".
Nie ma w niej Lenina, a w przypisach z literatury radzieckiej jest tylko
radziecki kodeks cywilny i napisana po rosyjsku praca węgierskiego autora.
Prof. Leszek Kubicki, minister sprawiedliwości rządu.... powiedział nam: -
Rzeczywiście trudno było sobie wyobrazić, aby nie powołać się przynajmniej na
doktrynę radziecką, szczególnie przy temacie z zakresu prawa pracy.
Inaczej uważa prof. Adam Zieliński: - Bywało, szczególnie we wstępach do
pracy, że autorzy powoływali się na jakieś aktualne wypowiedzi polityków, że
na takim, a takim plenum KC PZPR powiedziano to lub tamto. Ale to nie był
obowiązek. Nie było ani zwyczaju, ani konieczności przywoływania Lenina. I na
pewno nie było tak, że od powołania się na Lenina czy doktrynę radziecką
uzależniano to, czy ktoś obroni pracę, czy nie.
.........................................................
ta informacja jest prawie tak dobra, jak ujawnienie przez Michnika nagrania
spotkania z Rywinem, ujawnienenie przez Kaczmarka sprawy Modrzewskiego.
ps. ale te redaktory głupiutkie, ale im Łuczywo zmyje główeczki :)))
Albo i nie. Kto ją tam wie.