Daaaawno juz tu nie pisalam, po rozstaniu z moim bylym nie mialam
ochoty sie wiazac z zadnym albanczykiem, po tym wszystkim co z nim
przeszlam, ponizanie, przesladowanie itp itd... (niektore z was moga
pamietac moje posty)
Ale tak sie stalo, ze poznalam kogos i choc walczylam z tym uczuciem
to jednak dalam temu szanse, teraz jestesmy razem 9 miesiecy a ja
przekonalam sie jak to niektorzy albanczycy sa wspanialymi
partnerami

Dzisiaj juz nie planuje slubu, nie planuje niczego,
poprostu jestesmy ze soba i jest nam dobrze razem, co bedzie, pokaze
czas. W kazdym razie dowiedzialam sie rowniez, ze to skad pochodzi
albanczyk (z ktorego rejonu) odgrywa tez jakas role w tym jaki jest,
jaki ma charakter, jak traktuje innych itd. Niektore z was moga byc
po podobnych przejsciach, niektore moga sie zgodzic z tym co mowie.
Z moim bylym (mieszkal w Puke) nie moglam sie dogadac, to on byl
panem i wladca wydawal polecenia, ktore ja musialam poslusznie
wykonywac, bojac sie jego reakcji w razie sprzeciwu, mysle ze wplyw
na to mialo jego wychowanie, wychowywal sie w malutkiej wiosce w
ktorej obowiazuja tradycja i obyczaje sprzed wielu lat. Moj obecny
facet jest z Vlora i jego wychowanie i podejscie do zycia jest
calkiem inne. Teraz wydaje mi sie ze to ja mam wiecej do powiedzenia
niz on, choc jest ode mnie o 2 lata starszy. Nigdy nie probowal mnie
do niczego zmuszac wbrew wlasnej woli, nigdy nie byl szalenczo
zazdrosny, nigdy nie wyzwal mnie ani mojej rodziny. Przy nim
odzyskalam poczucie bezpieczenstwa i uwierzylam, ze jednak nie
wszyscy oni maja takie podejscie do kobiet. Jestem szanowana i
kochana a chyba to jest najwazniejsze. Moze pisze troche
chaotycznie, ale akurat mam taki naplyw mysli w tej chwili, wiec
wybaczcie mi

Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko. Do uslyszenia