A Jose Marti?

03.10.02, 14:51
Moja podstawowka jest, to zapytam o LO. XXII im. Jose Marti, czyli
kubanskiego poety rewolucyjnego, ktoren sie uchowal wsrodbielanskich szkol
patronow. Ja konczylem 3 lata temu. Pozdrawiam. Bardzo milo wspominam!
    • roody102 Re: A Jose Marti? 04.10.02, 12:09
      A z liceum nikogo :(((
      • agata_29 Re: A Jose Marti? 04.10.02, 12:50
        Tak się składa że znam parę osób z Twojego liceum. Bodajże rocznik 1978 i 1979.
        • Gość: aaa Re: A Jose Marti? IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 27.03.03, 12:08
          agata_29 napisała:

          > Tak się składa że znam parę osób z Twojego liceum. Bodajże rocznik 1978 i
          1979.
          >

          No proszę jaki zbieg okoliczności...Pamiętasz Rafała Stryjka, Adama Rosiaka,
          Pawła Wciślińskiego lub Artura Obmińskiego? Jestem jednym z nich - :-) '78 ..

      • Gość: matura89 Re: A Jose Marti? IP: 156.24.229.* 16.07.03, 09:37
        Mam słabe wspomnienia. Kupa nerwów. Od matury nigdy nie pojawiłam się w szkole,
        nie żałuję. Przepaść lat świetlnych między nauczycielami i uczniami to fakt.
        Miałam matmę z panią S. i fizykę z panią W. Pamiętam jak na lekcji z panią W.
        moja koleżanka zemdlała ze strachu pod tablicą - wyciągała się z gola po raz X
        na koniec roku. To było żałosne. Ręczę, że ta fizyką w życiu jej się nie
        przydała. Szkoła sztywna. Ale przeżyłam.
        Czy pamiętacie panią Kalbarczyk. Była ewenementem, metodami nauczania znacznie
        odbiegała od swoich przerażających kolegów po fachu. Na jej lekcjach można było
        złapać oddech i trochę się wyluzować. Podobnie z pania Wojterą od francuza. Za
        moich czasów dyrektorem był Sekinda. A Pacholec dopiero co przyszedł do szkoły;
        oschły, zarozumialcowaty typ, przechwalający się swoja wiedzą, a nie potrafjący
        zaciekawić. Mnie zniechęcił do polskiego skutecznie. Nawet na ustnej maturze
        musiał wtrącić swoje 5 groszy (nie był już wtedy moim nauczycielem), mimo tego,
        że miałam super tematy i odpowiadałam jak z nut.
        Pamiętam jak pojawił się w szkole chłopaki ze starszej klasy (grający na
        korytarzu w nogę papierkami) wzięli go za pierwszaka i krzyczęli ; "Ty, no
        podaj no, co głuchy jesteś". A potem opadły im szczęki jak się pojawił w
        klasie. Od początku nie przepadałam za tym człowiekiem - to się nazywa chora
        ambicja. Prawdę powiedziawszy mogłam się tego po nim spodziewać. A tak naprawdę
        cholernie dużo przez takiego kupczyka traci sama szkoła. Pozycję wypracowywuje
        się latami, a tu taki nieuczciwy człowiek rujnuje ją w jeden dzień. Smutne.
        Przejeżdżam często obok samochodem i patrzę na jej obdrapane mury; tam od lat
        nic się nie zmieniło. Szkoda, że dyrektor nie potrafił zadbać o wygląd swojej
        szkoły, tylko ładował swoją kabzę i robił interesy. Swojego dziecka tam nie
        poślę.
        Pozdrawiam wszystkich maturzystów.
    • spinkaa Re: A Jose Marti? 04.10.02, 13:43
      Moja córka w przyszłym roku zamierza składać papiery do Jose. Jakie to liceum,
      czy warto, jaka jest kadra, jak z narkotykami itp?
      Napiszcie cos wiecej, ciekawa jestem. A poza tym albo zaczne moja młoda
      namawiać na to liceum, albo przeciwnie...
      Pozdr
      <<<~~~~~~~>>>
      • roody102 Re: A Jose Marti? 04.10.02, 14:55
        Ja konczylem 3 lata temu, ale wiekszosc kadry sie nie zmienila. Jest okej. Dyrektor jest
        upierdliwy, ale koncentruje sie na kapciach i takich pierdolach, wiec niegrozny. Z mojej
        klasy, uznawanej za najbardziej rozwydrzona, mature uwalila jedna osoba, srednia mielismy
        najwysza w roczniku. Czyli tak: atmosfera zabwy, a efekt udany. Narkotyki? To jest tak, ze w
        szkole nie bylo handlu, ani pod szkola. Ale na imprezach to juz inna bajka. Ale zasadniczo
        nie bylo ani afer jakis, ani degenratow nie mamy wsrod znajomych. Raczej pijanstwa byly,
        ale tez w granicahc dopuszczalnej normy :) Nauczyciele sympatyczni w swej calosci, choc sa
        tacy, co im mozna podpasc. Polecic te szkole moge z czystym sumieniem. Zdalem mature
        ze srednia 4.8, dostalem sie na studia tam, gdzie chcialem. Ta szkola byla fajna, bo byla
        normalana - ani za ambitna, ani jakis syf i dresiarstwo. Po prostu okej. Jak chcesz nazwisk,
        to juz na priva zapraszam ;)
        • spinkaa Re: A Jose Marti? 05.10.02, 21:04
          Dzieki wielkie za informacje, których na pewno w żadnym informatorze nie
          znajdę. Zaraz to wydrukuję i przekażę młodej, a ona jesli zechce czegos więcej
          się dowiedziec, na pewno znajdzie Cię na priv. Oddaję sprawy juz teraz w jej
          ręce, w końcu to ma być jej szkoła.
          Pozdrawiam
          Spinkaa
          • roody102 Re: A Jose Marti? 06.10.02, 14:20
            Orrrrajt!
            roody102@gazeta.pl, jakby co :)))
            • Gość: Sobczak Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 12.03.03, 23:21
              Kobos byś sie na piwo umówił to byśmy jak ludzie pogadali, a nie żebym musiła
              cię szukać na internetach - daj znać koleżance z klasy M. Sobczak.
              • Gość: Rafal Re: A Jose Marti? IP: *.in-addr.btopenworld.com 23.07.03, 20:03
                Gość portalu: Sobczak napisał(a):

                > Kobos byś sie na piwo umówił to byśmy jak ludzie pogadali, a nie żebym musiła
                > cię szukać na internetach - daj znać koleżance z klasy M. Sobczak.

                Wlasnie sobczak,mjak wroce z Londynu to sie na piwo umawiamy
                Rafal.
        • Gość: ajłonka Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 13.03.03, 13:52
          ja jescze chodze do jose marti i z przykroscia stwierdzam, ze szkola schodzi
          jak najbardziej na psy :( najlepsi nauczyciele odchodza (lub sa do tego
          zmuszeni) a do szkoly naplywaja panienki po solarce i kolesie w adikach! tu sie
          robi syf na maksa...no ale wyremontowali dwa pietra (ktore notabene wygladaj
          teraz jak szpital dla psycholo..tyle ze my mamy zlote klamki!!) a w jednym
          skrzydle wymienili okna, bo ludziom na lep szyby lecialy...a BHP trza
          przestrzegac nie? samam bylam swiatkiem, jak zamknelismy okno, a szyba zostala
          zostala wciaz otwarta ;) aaa no i przybyla klima w pokoju dyra :) tak poza tym
          to stara bida :)))

          pozdrawiam !!!
      • Gość: Mroczna_Panna Re: A Jose Marti? IP: *.acn.pl 10.07.03, 14:27
        Wiem, że w chwili, gdy sprawa łapówek w Jose została nagłośniona, żadna
        reklama nie pomoże, ale spróbuję. Jose to świetna szkoła. Uczy przede
        wszystkim samodzielności. Wiele osób z kadry, to ludzie, dzięki którym poszłam
        na studia, bo uwierzyli we mnie, zainteresowali przedmiotem, pokazali, że może
        się udać. Ja osobiście najmilej wspominam Leszka Zajączkowskiego-
        najwspanialszego pod słońcem profesora od matmy. To dzięki niemu, dzięki
        wiedzy, tóra mi przekazał, zostałam zwolniona na pierwszym roku studiów z
        przedmiotu "Matematyka Wyższa". Profesorowie stwierdzili, że mam wiedzę, która
        pozwala na zaliczenie przedmiotu bez tracenia czasu na egzaminy i sparwdziany.
        Najśmieszniejsze jest to, że nigdy matmy nie lubiłam, to właśnie w Jose
        nauczono mnie jak ją rozumieć i radzićsobie z problemami. Co do narkotyków,
        nie ukrywajmy, że problemu nie ma. W każdej szkole jest. To czy weźmiesz
        zależy tylko od Ciebie... Nikt nikogo nie napastuje, ani do niczego nie
        zmusza. Uczyć się trzeba i to dużo, ale dziś, kiedy jużstudiuję, nie żałuję
        ani minuty spędzonej nad książką. Warto było, a profesorowie w Jose są
        cudowni. Oczywiście niektórzy to koszmar. Nie życzę nikomu polskiego z Panią
        Jankowską, ani fizyki z Panią Wójcik. Polskiego nie nawidzę do dziś, matura
        była farsą, bo po czterech latach stawiania mi czwórek pani prof. postanowiła
        mi udowodnić, że nic nie umiem. Fizykę zrozumiałam dopiero na studiach, bo tam
        się znalazł ktoś, kto nie tylko się wydzierał i stawiał "pały", ale tłumaczył
        i zachęcał do pogłębiania wiedzy. To tyle, co złego w Jose, restza to na
        prawdę, nie przesadzając, same zalety. Szkoła stara się nauczyć, nie włoży do
        głowy, ale robi wszystko by zmusić do pracy i zachęcić do nauki.
    • Gość: razenberg Re: A Jose Marti? IP: *.ipartners.pl 25.03.03, 11:31
      Ja kończyłem Jose 8 lat temu. Wspomnienia mam dobre, ale im więcej czasu mija
      ty sa one lepsze ;)
      Czy Noniewicz jeszcze uczy?? Może ktoś coś podpowie.
      • roody102 Re: A Jose Marti? 25.03.03, 18:17
        Chyba jeszcze uczy. Uczył w zeszłym roku, ale były jakieś afery z nim i w końcu
        nie wiem czy pracuje nadal. Muszę tam w końcu zajrzeć :-)))
        • monika-sobczak Re: A Jose Marti? 26.03.03, 00:04
          Teraz jest na zwolnieniu do końca kwietnia także nie ma co odwiedzać. Biedni
          maturzyści. A wszystko przez to, że dyro postanowił go w koncu wykopać!
          Redukcja etatów itp. Dostał już wymówienie. Ma pracę tylko do końca roku! Ale
          strasznie olał i nie tak jak zwykle tylko się załamał i naprawdę nic nie robił.
          Nawet z Janowską nie gada, bo ona go wezwała na dywanik, żeby się opamiętał -
          podobno. Noniek tak mówił!
          • roody102 Re: A Jose Marti? 26.03.03, 04:32
            Za blisko chyba prywatnych spraw sie krecimy, nie naszych w dodatku. Zostawmy
            ten temat. Mam nadzieje, ze J.N. sie jakos odnajdzie. 3mam kciuki.
    • Gość: ajłonka Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 26.03.03, 22:05
      J.N to czlowiek, ktory na pewno zapadnie w mojej pamieci na dlugie lata...co do
      twojej wypowiedzi roody102, to nie uwazam,ze jakos naruszamy jego teren
      prywatny,bo on sie tym dzieli z nami..tegorocznymi maturzystami. ja osobiscie
      mam nadzieje,ze wroci do zdrowia. ale fakt faktem, do tych co jose
      skonczyli...jestem swiadkiem zmierzchu tego LO...wspomnienia zostana,ale to
      wszystko.
      pozdrawiam
      ajłonka
      • roody102 Re: A Jose Marti? 26.03.03, 22:52
        Niby się dzieli, ale myślisz, że chciałby czytac o sobie w sieci? Pewnie nie.
        Zawsze w takich sprawach należy byc ostrożnym :)
        • monika-sobczak Re: A Jose Marti? 27.03.03, 01:39
          J.N. to człowiek, który na mnie wywarł największe jak do tej pory wrażenie. To
          dzięki niemu potrafie "myśleć" tzn łączyć w odpowiedni sposób fakty i wyciągać
          wnioski. Ta wiedza jest mi przydatna w każdej dziedzinie, a jakże rzadka wśród
          wielu dzisiaj. Jedno czego mnie naprawdę nauczył to czysta logika i chyba na
          tym mu naprawdę najbardziej zależało. Dziś mam inne spojrzenie na lekcje
          polskiego. Nie chodzi o zrealizowany materiał i ilość książek. Mma wrażenie, że
          On od początku o tym wiedział. Dzięki niemu potrafię pójść do kina i wydać
          opinię ponad słowo "fajne", potrafię podejmować światłe decyzje i mocno stać na
          nogach w życiu. Tego przecietny nauczyciel nie jest w stanie zrobić!
          • Gość: tuptus Re: A Jose Marti? IP: *.acn.pl 05.07.03, 20:37
            ŚWIĘTA PRAWDA!!!!!!!!!PODPISUJE SIĘ POD TYM OBIEMA TREKAMI NOGAMI I WSZYSTKIMI
            CZLONAKAMI :p:p
            • berserk75 Re: A Jose Marti? 08.07.03, 13:46
              Janusz to najlepszy nauczyciel jakiego spotkałem w życiu. to dzięki niemu
              zapałałem miłością do języka polskiego i nauk humanistycznych w ogóle.

              absolwent '94
    • Gość: ajłonka Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 27.03.03, 20:53
      czemu nie...w koncu pieszemy o nim dobrze :)
      • roody102 Re: A Jose Marti? 28.03.03, 12:35
        Nie chodzi o to czy dobrze czy nie - chodzi o prywatnosc.
    • Gość: ajłonka Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 28.03.03, 15:18
      a tak by the way...uczyl was kiedys "super" bakun wuefu? jesli tak to sie
      podzielcie! z miejsca kocham wszystkich jego przeciwnikow :))
      • Gość: jos anka Re: A Jose Marti? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 22:10
        Zgadzam sie z opinią, że ludzie zmienili się.Kiedyś panna-solarka macho-dresy
        nie mieli życia.W ogóle nikomu takiemu nie przyszło do głowy tam zdawać.Jak
        czasaem przyjdę w odwiedziniki szukam "mojego jose".Jak było tak było,ale jakoś
        było:)Ach, i dziękuję nauczycielom,tym prawdziwym z Jose,bo to dzięki nim
        jestem teraz gdzie jestem...Patetyczne,ale prawdziwe.......
        • mona80 Re: A Jose Marti? 12.04.03, 23:58
          A gdzie jesteś?
        • mona80 Re: A Jose Marti? 13.04.03, 00:08
          Pamiętam jak będąc w klasie maturalnej chyba (rok 1998\99) przyjęli do
          pierwszej klasy dwóch dresów. Powiało grozą. Normalnie tacy ludzie wstydzili
          się chodzić po szkole i szybko zmieniali upodobania. A tu nic. Śmieszna sprawa
          była, bo przychodzimy pod koniec września do szkoły, a tu kupa rodziców na
          parterze. Jakaś niezła zadyma. Okazało się, że ci dwaj w zielonych odblaskowych
          adidasach skroili jakiegoś chłopaka z zegarka i pieniędzy na chyba Pradze
          Południe. Chłopak przyszedł w poniedziałek do szkoły i okazało się, że ci
          bandyci to koledzy w adidaskach. Była policja, rodzice i dwóch inteligentów
          usunięto ze szkoły!!
        • Gość: jos anka Re: A Jose Marti? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.03, 14:31
          Jestem gdzie chciałam być.Może dla niektórych to mało,ale dla mnie dostanie sie
          na wymarzone studia(dzienne na UW)to było coś .Zawdzięczam to własnie kilku
          osobom z Jose,które mnie zmobilizowały i dużo nauczyły.Myślę,że zycie trochę
          inaczej by się potoczyło,niepoznałabym tylu fantastycznych ludzi,nie uczyłabym
          się teraz z taką pasją,przyjemnością.Serio robienie niektórych "rzeczy" na
          studia sprawia mi nie lada frajdę,choc wielu nie może tego zrozumieć.....

          A zdaną maturę z polskiego zawdzięczam tylko sobie samej.....
      • Gość: toma$h Re: A Jose Marti? IP: *.szeryf.waw.pl 09.07.03, 10:00
        Gość portalu: ajłonka napisał(a):

        > a tak by the way...uczyl was kiedys "super" bakun wuefu? jesli tak to sie
        > podzielcie! z miejsca kocham wszystkich jego przeciwnikow :))

        hmmm... czemu przeciwników...? ciekawe czym zasłużył sobie na to, że go nie
        lubisz... myśle, że jestem blisko udzielenia prawidłowej odpowiedzi. Bakun to
        prawdziwy nauczyciel. Na koniec roku siada i wystawia, wszystkim swoim uczniom
        oceny takie, na jakie naprawde zasługują. Co przez większość panienek Twojego
        pokroju jest niedorzecznością. zawsze to samo: "jak to?!? dwa albo trzy z wf-
        u??". moim zdaniem to bardzo dobrze, że tak robi i że czegoś na swoich lekcjach
        wymaga, a nie tak jak reszta nauczycieli wf-u nic nie robi cały rok, a na
        koniec stawia piątki i czwórki i dajcie mi wszyscy święty spokój... poza tym
        wiem, że Bakun zawsze prowadzi zajęcia pozalekcyjne. chyba nie wszystkim by sie
        chciało... ja na pewno jego przeciwnikiem nie jestem. wręcz przeciwnie :)
    • Gość: zz Re: A Jose Marti? IP: *.acn.pl 17.04.03, 12:40
      Ja zdawałam maturę w... 1972r. Źle wspominam tę szkołę. Dyscyplina jak w
      koszarach, codziennie sprawdzane tarcze na ubraniu wierzchnim i spodnim,
      prawdziwa przepaść między nauczycielami a uczniami, atmosfera nieustannej
      nauki... Nawet jak uciekaliśmy z ostatniej lekcji np. z wf, to dlatego, że
      następnego dnia czekał nas ciężki sprawdzian i chcieliśmy jak najszybciej
      znaleźć się w domu, by powtarzać materiał. Niezwykle poważna była to wówczas
      szkoła. A lekcje matematyki śniły mi się jeszcze przez 15 lat po maturze.
      Oczywiście jako koszmary, bo z matematyki byłam b. kiepska. Niektórzy
      nauczyciele wykańczali nas nerwowo. Dobrze, że to wszystko już dawno się
      skończyło.
      • Gość: k. Re: A Jose Marti? IP: 80.48.65.* 18.04.03, 15:12
        ja zdawałam maturę w 1990r.Szkołę wspominam miło, niektórych profesorów bardzo
        miło, ale koszmarem były dla mnie lekcje matematyki z panią S., która z polskim
        miała na bakier.zeszyt z jej powiedzonkami mam do tej pory( "proszę dyżurnych
        zetrzeć z tablicy"). Ostatni raz widziałam ją 4 lata temu. Zachowałam się
        chamsko, bo przeszłam obok jakbym jej nie znała, ale to dlatego, że nie umiałam
        powiedzieć jej zwykłego dzień dobry.A tak bym chciała, żeby wiedziała, że
        skończyłam bardzo dobre studia i wyszłam na ludzi choć pani S. nie miała
        dobrego zdania na temat moich zdolności(wyciągniętych na podstawie mojego
        stosunku do mat.). Czasem zastanawiam się, dlaczego niektórym nauczycielom
        sprawia przyjemność takie dręczenie uczniów, że po tylu latach robią się drętwi
        na ich widok.
        • Gość: K Re: A Jose Marti? IP: *.chomiczowka.net.pl 27.04.03, 14:11
          Skończyłem w zeszłym roku. Nie narzekam, całkiem przyzwoita szkoła, niezły
          poziom, ale nie przemęczałem się zbytnio :)) I jestem na takich studiach na
          jakich chciałem - jak one wyglądają, to już sprawa drugorzędna raczej... :)
          Nawet fizykę można polubić, choć na początku to postrach całej szkoły; pamiętam
          jak w I klasie dostawałem z klasówek 3/4 "baniek" (jak to nazywała p.prof. W.),
          a na koniec 4 :) Poza tym wybitny, moim zdaniem, nauczyciel matematyki, prof.
          Zajączkowski, żałuję że mnie akurat nie uczył...
          • Gość: ajłonka Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 27.04.03, 14:56
            Gość portalu: K napisał(a):

            > Skończyłem w zeszłym roku. Nie narzekam, całkiem przyzwoita szkoła, niezły
            > poziom, ale nie przemęczałem się zbytnio :)) I jestem na takich studiach na
            > jakich chciałem - jak one wyglądają, to już sprawa drugorzędna raczej... :)
            > Nawet fizykę można polubić, choć na początku to postrach całej szkoły;
            pamiętam
            >
            > jak w I klasie dostawałem z klasówek 3/4 "baniek" (jak to nazywała p.prof.
            W.),
            >
            > a na koniec 4 :) Poza tym wybitny, moim zdaniem, nauczyciel matematyki, prof.


            > Zajączkowski, żałuję że mnie akurat nie uczył...

            skoro uczyla cie prof. W fizyki,to musialesbyc chyba w klasie "e" prawda??
            • Gość: K Re: A Jose Marti? IP: *.chomiczowka.net.pl 27.04.03, 19:45
              Gość portalu: ajłonka napisał(a):

              > skoro uczyla cie prof. W fizyki,to musialesbyc chyba w klasie "e" prawda??

              Nie potwierdzam, nie zaprzeczam ;)))
          • roody102 Re: A Jose Marti? 27.04.03, 18:56
            Gość portalu: K napisał(a):

            > Nawet fizykę można polubić, choć na początku to postrach całej szkoły;
            > pamiętam
            > jak w I klasie dostawałem z klasówek 3/4 "baniek"

            Rzuty ukosne zaliczalem 5 razy. Za 5 razem poszedlem na kacu, za to znalem juz
            wyniki ze zbioru zadan na pamiec, wiec jak dostalem zadanie to rozwiazywalem
            pod wynik i zdalem. Na drugim roku Zajczkowski nauczyl nas rownania
            kwadratowego i okazalo sie to proste jak drut. Logika tego systemu mnie poraza
            do dzis, on bowiem nie na skuteczne nauczanie byl nastawiony, a na kreowania
            tkcih to wlasnie radosnych wspomnien chyba :-)))

            Roody
            ___________

            "Oddychasz warszawskim powietrzem
            To zupelnie tak jak ja"
            Partia.
            • roody102 Re: A Jose Marti? 29.04.03, 00:00
              Autopoprawka.
              Ruzty, owszem, zdawalem wieokrotnie, ale nie na kacu. W pierwszej klasie to ja
              jeszcze nie miewalem kaca. To musialo byc cos w drugiej albo trzeciej :-)))
    • Gość: jOLKA Re: A Jose Marti? IP: *.beanfield.net 12.05.03, 22:42
      Kochani ja ta ptrzciwa szkole konczylam w 80 roku - fajnie bylo - albo jeszcze fajniej. Ale teraz to wy nawet nie wieci
      e kto to byl Kazio nasz fizyk - co potrafil na jednej lekcji przylozyc ci 3 galy.
      Potem przez dwa lata uczylam w tej szkole - ale to sytuacja kiedy zmienia sie pozycje i dawni nauczyciele staja sie
      kolegami.
      Moze ktos cos powspomina ze szkoly ktora jeszcze wtedy rzadzil niepodzielnie dyro Lazniczka, A Zosia Wojcik miala
      na drzwiach napisane KATOWNIA
      • Gość: ajłonka Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 13.05.03, 16:31
        zosia wojcik to nie musi miec juz tego na drzwiach, bo jest tam znacznie gorzej
        niz w katowni ;P
        • Gość: b Re: A Jose Marti? IP: 80.48.65.* 13.05.03, 23:05
          Zofia Wójcik to od fizyki?Chyba tak.W każdym razie jakaś p.Wójcik w 2 klasie
          przejęła moją klasę po p.Lewczuk i połowa z nas miała 5 na półrocze(!!!), a gdy
          znów wróciliśmy pod skrzydła p.Lewczuk-większość miała ledwo co
          3."katownia"???? Ale te czasy się zmieniają...(ja-matura 90).
          • Gość: Matura'86 Re: A Jose Marti? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 19:10
            Gość portalu: b napisał(a):

            > Zofia Wójcik to od fizyki?Chyba tak.W każdym razie jakaś p.Wójcik w 2 klasie
            > przejęła moją klasę po p.Lewczuk i połowa z nas miała 5 na półrocze(!!!), a
            gdy
            >
            > znów wróciliśmy pod skrzydła p.Lewczuk-większość miała ledwo co
            > 3."katownia"???? Ale te czasy się zmieniają...(ja-matura 90).

            Nie mozliwe ! Lewczukowa byla zawsze lagodniejsza od Wojcikowej - chyba, ze ta
            dla jaj wam postawila te piatki - stac ja bylo na takie "dowcipy".
            • Gość: ruby Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 06.07.03, 19:35
              wojcik to glupia szmata...moze teraz jak pacholca zamkneli to sie ja wywali i
              nie bedzie sie juz znecac nad uczniami
              • Gość: Absolwentka Re: A Jose Marti? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 00:18
                Gość portalu: ruby napisał(a):

                > wojcik to glupia szmata...moze teraz jak pacholca zamkneli to sie ja wywali i
                > nie bedzie sie juz znecac nad uczniami

                Nie wiem, czy ciagle uczysz sie w Jose, czy juz skonczyles(as),ale powiem Ci
                jedno: mnie uczyla matmy i fizy i nie znosilam jej podczas lat licealnych,
                zreszta mialam z nia liczne zatargi (ile ja nocy przez nia przebeczalam ! ile
                nerwow sobie zjadlam !), ale dzieki niej wlasnie: a) dostalam sie bez
                najmniejszego problemu na studia (rozwiazujac zadania z matmy przeznaczone na 3
                godziny w 45 minut! - bezblednie), b) mialam na studiach megaluz z tego typu
                przedmiotow, podczas gdy inni zakuwali okrutnie! Co najmniej 4,0 dostawalam
                idac na exam z marszu. Docenilam to calkiem niedawno, po wielu latach od
                skonczenia studiow. To tak pod rozwage.
                • Gość: ruby Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 07.07.03, 09:39
                  cale szczescie skonczylam. moze tobie pomogla,ale nie wiem czy humanistom byla
                  taka katorga niezbedna :/
                  • Gość: Absolwentka Re: A Jose Marti? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 00:50
                    Gość portalu: ruby napisał(a):

                    > cale szczescie skonczylam. moze tobie pomogla,ale nie wiem czy humanistom
                    byla
                    > taka katorga niezbedna :/

                    Jasne, ze nie ! Za moich czasow uczyla tylko klasy mat-fiz. Z fizyki po
                    pierwszej klasie 50% by nie zdalo i dlatego wiekszosc przeniosla sie do humu -
                    pod tym jedynie warunkiem ich przepuscila.
              • berserk75 Re: A Jose Marti? 08.07.03, 13:54
                wyrażaj się chamie o mojej wychowaczyni. w czasie szkoły jej nienawidziłem,
                ale teraz bardzo miło wspominam. odwiedziałem Ją i Noniewicza jakiś czas po
                skończeniu Jose, ale nie było mnie tam już kilka lat mimo, że mieszkam
                właściwie pod szkołą

                absolwent '94
    • roody102 Re: A Jose Marti? 04.07.03, 19:22
      Aresztowali dyrektora Pacholca. Słabo?!
      • Gość: .... Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 04.07.03, 20:22
        nic dodac nic ujac...doigral sie...
      • Gość: mona80 Kto wie co dalej z Pacholcem i szkołą? IP: *.acn.waw.pl 29.07.03, 13:14
    • Gość: Mroczna_Panna Re: A Jose Marti? IP: *.acn.pl 10.07.03, 14:16
      A ja skończyłam dwa lata temu. Było fajnie, byłam dumna, że właśnie tą szkołę
      skończyłam. "Byłam", bo od afery z aPanem Pacholcem...cóż najadłam się wstydu.
      Historia Jose została delikatnie mówiąc naruszona... Teraz wszystkich
      profesorów wrzucą do jednego wora "łapówkarzy". A przecież wcale tak nie jest.
      Szkoda, że ten, kto wstydzić siępowinien wcale się nie wstydzi, a absolwenci
      jak najbardziej...
    • Gość: absolwent Jose 96 Re: A Jose Marti? IP: 194.249.136.* 14.07.03, 11:22
      Sluchajcie - nalezy polaczyc afere lapowkarska z wyrzuceniem Noniewicza - ja
      jemu tez bardzo duzo zawdzieczam, dzieki niemu jestem tym kim jestem (a jestem
      fajny ;)). Jezeli dyr.P. wylatuje to moze by i cofnac wypowiedzenie Noniewicza -
      bo chyba tylko on moze podniesc ta szkole po tym skandalu. Moze jakas
      inicjatywa obywatelska?
      • roody102 Re: A Jose Marti? 16.07.03, 12:12
        Jesli inicjatywa, to uczniowska. Niech zaczekaja az sie pojawi nowy dyrektor,
        potem niech pogadaja z Noniewiczem czy on chce tam wracac i ewentualnie niech
        pojda gadac nowym dyrektorem.Ale uczniowie, nie osoby z zewnatrz, nawet my,
        absolwenci. Zreszta tak sobie mysle, ze te watki tu sa tam czytane, wiec nasze
        zdanie tu wypowiedziane ma swoj sens. I wytsracza.

        Jesli nowym dyrektorem bedzie Pani Janowska, to mysle ze z Noniewiczem sie
        porozumie a jesli nie, to juz nie nam wnikac jakie osobiste motywy o tym
        decyduja. Apeluje po raz kolejny o nie wyciganie tu osobistch spraw naszych
        nauczycieli.
        • Gość: mona80 Re: A Jose Marti? IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 15:03
          Parę wyjaśnień:
          1. Dyrektora wybiera kuratorium, więc nauczyciele nie bardzo będą mieli
          wpływ i prawdopodobnie po tym wszystkim przyślą kogoś z zewnątrz. (tak twierdzi
          moja mama nauczycielka...)
          2. Noniewicza dyro w końcu nie wyrzucił. Noniewicz za namową mojej siostry
          tegorocznej absolwentki poszedł na roczny płatny urlop zdrowotny, który należy
          się nauczycielom po kilku latach pracy. Można wtedy wykonywać inną prace nie
          związaną z zawodem. Noniewicz skorzystał z tej furtki, bo dyro chciał go
          wyrzucić. Pewnie po roku wróci..........
Inne wątki na temat:
Pełna wersja