papilotta
26.07.06, 22:52
nie wiem, czy dobrze trafiłam, ale chwytam się wszystkiego...tydzień temu (wiem, że to długi czas, ale byłam poza Warszawą i nie mogłam szybko zareagować) moim rodzicom wypadł z balkonu kot-domowy ulubieniec. od tej pory mój ojciec co wieczór i co noc "patroluje" okolice, raz natknał się prawdopodobnie na naszą kocinę, ale niechcący ją spłoszył i umnknęła w mrok...Prawdopodobnie nie ma już szans na znalezienie naszego kochanego Gacka, ale mimo to postanowiłam jeszcze spróbować tu (a może znacie jakieś bardziej senseowne miejsce w necie?)... Kot jest grubawy, czarny, tylne nogi w iksy (rodzice przywieźli małego znajdka z działki, miał przetrącone łapki), wabi się Gacek (bo z pyszczka jest podobny do nietoperza - duże uszy i trójkątna twarz), choć niestety nie bardzo na swe imię reaguje...Wiem, że takich kotów jest tysiące, a u niego znaków szczególnych brak, ale... może gdzieś się patałęta biedaczyna, pierdołowaty, miauczący, zalękniony i pewnie już trochę chudszy i komuś przypadkowo wpadł w oko. Rodzice mieszkają na Duracza - przez jakiś czas sąsiedzi widywali go w tamtym rejonie, ale od paru dni cisza w eterze...Nie wiem, gdzie teraz może się błąkać - gdzieś przy Staffa, na Głębockiej, na Słodowcu..? Może ktoś widział gdzieś podobne do mojego opisu czarne kocisko? Będę wdzięczna za każdą podpowiedź, choć wiem, że to trochę szalone po takim czasie... Ale może jednak się uda... Liczę na Was.