kociak40
29.04.09, 00:13
Jakoś nie mogę zrozumieć (przyjmując to nawet jako wierzenie), po co
są aniołowie, co one robią? Tak jak diabła, ktorego można przyjąć,
jako zło tkwiące w człowieku, to anioł nie może być takim
odpowiednikiem - dobra. Jakby tak przyjąć to człowiek nie miałby
własnej woli, byłaby to tylko walka tego anioła, z diabłem, który by
wziął górę to pokierowałby człowiekiem. Czy to logiczne, że Bóg jako
absolut wiedzący i przewidujący wszystko, stwarza anioły aby te
później zbuntowały się przeciwko niemu. Sam sobie kłopotów narobił.
Za grzech pierworodny człowiek ma odpowiedzialność zbiorową,
rozciągniętą na całą ludzkość, a dlaczego nie mają tego aniołowie?
Wyrzucił tylko tych, ktorzy się zbuntowali i teraz dalej sobie
szkodzą i mają się dobrze. Jakoś żadnego zastosowania nie widzę dla
aniołów. Uważam, że dla pewności, lepiej się nie zadawać ani z
diabłami, ani z aniołami, nie wiadomo, ktory się znowu nie zbuntuje.
Kiedyś gdzieś słyszałem, że anioł to łącznik w komunikacji Boga z
czlowiekiem i odwrotnie. Może tysiące lat temu było to potrzebne,
dzisiaj wystarczyłby numer faksu do takiej komunikacji i anioł jest
niepotrzebny. W dodatku znowu może być z nimi problem.