ewka705
11.08.10, 10:59
Ten temat nie daje mi spokoju w dzień i w noc. Ciągle biję się z myślami: dlaczego? jak?
Po tym, co teraz napiszę, będziecie mogli nazwać mnie maniaczką teorii spiskowych, bo nie
pogodziłam się ze śmiercią ikony rocka. Uważam, że Kurt sam z tego świata nie zszedł. A to
są dowody dwóch wybitnych detektywów, którzy wszczęli śledztwo po jego "strzeleniu
kulką w łeb". :
-Na strzelbie nie było ŻADNYCH odcisków palców
-Kurt miał 1,52 mg heroiny na litr krwi- to jest potrójna dawka- po takiej ilości człowiek,
nawet silnie uodporniony na herę, umiera po paru SEKUNDACH. Kurt nie zdążyłby i nie
miałby siły pociągnąć za spust
-Skoro miał potrójną dawkę heroiny we krwi, umarłby z igłą w ciele, tymczasem wokół nie
było żadnego "sprzętu".
- Zostawił "list pożegnalny", w którym ani słowa nie było o samobójstwie. Jedynie
wspominają o tym cztery ostatnie linijki, które napisane były innym charakterem pisma.
Jest jeszcze wiele dowodów, ale nie będę się rozpisywać.
Nie wiem, może oszalałam, ale co wy o tym myślicie?