Dodaj do ulubionych

bumbumbum muszę to napisać

12.02.11, 20:45
Na wstępie informuję, że będzie to długi tekst, więc tylko dla tych, którzy lubią czytać big_grin (I pomagaćsmile) Nie mam się komu wyżalić, padło na kotkowe forum, wybaczcie.

Mam trzynaście lat, ale w ogóle tego nie czuję i nie wyglądam na tyle. Dużo osób mówi mi, że jestem bardzo dojrzała i poważna jak na swój wiek i że przez to tracę dzieciństwo, że filozofuję. Nie wiem, czy śmiać się czy płakać… w podstawówce przyjaźniłam się z X. papużki nierozłączki, wiecie o co chodzi. Te same zainteresowania, pasje. Wszystkie wole chwile spędzałyśmy razem, świetnie się rozumiałyśmy, bez słów. Gdy przyszedł czas gimnazjum, niestety, poszłyśmy do innych szkół (z powodu innych wyników w nauce). X poszła do szkoły rejonowej, do której chodzą wszystkie osoby z naszej okolicy. Palą, piją, rozumiecie. Ona też. W halloween zaprosiła mnie do siebie (+ 10 innych osób) na imprezę. Alkohol i te sprawy. Dobrze się bawiłam, nie powiem. Wtedy jeszcze rozmawiałyśmy normalnie. Niestety, nasze kontakty się urwały. Tęskniłam za nią, więc zaprosiłam ją na koncert jeszcze przed sylwestrem. Było oksmile Następnego dnia poszłam po nią z nadzieją, że powiem jej co mi leży na sercu. Skończyło się na tym, że zabrakło nam tematów do rozmów… rozumiecie to? Najlepsze przyjaciółki nie mają o czym rozmawiać! Po przyjściu byłam wściekła, płakałam. Sylwestra spędziłam w towarzystwie starszych osób, zostałam zaproszona przez koleżankę. Popijawa, popijawa, popijawa. A taka rozrywka to nie dla mnie. Niestety, piłam. Duuużo i nie tylko w sylwestra. Interesuję się innymi rzeczami, nie piciem… literatura, muzyka, języki obce, sport, medycyna, kolczykowanie, sztuka, pisanie wierszy – to jestem ja… W mojej szkole również jest dużo „fajnych” osób które piją i palą. Mam dwie koleżanki, które są podobne do mnie, ale jednak nie mogę ich nazwać przyjaciółkami. Jedna dobrze się uczy, chodzi do innej szkoły i spotykamy się w sumie… 3 razy w miesiącu? Dwa? Strasznie mało… Nie wie o tym, że piję czy imprezuję, że udaję kogoś innego tylko (AŻ) po to, żeby mieć znajomych… Druga chodziła ze mną do podstawówki i chodzi do gimnazjum i wie wszystko (poza tym co pisze tutaj, poza tym, że mi tak ciężko). Wracamy razem ze szkoły ok. 15, siedzi u mnie do 19, potem jedzie do domu, ale w weekendy, wakacje się nie spotykamy bo ona ZAWSZE jest z mamą. Z mamą tam, z mamą tutaj… ze mną nie wychodzi no dwór! Czy to jest przyjaźń? Boję się tego, że zbliżają się ciepłe dni a ja albo będę siedziała w domu albo będę imprezowała ze znajomymi, którzy tak naprawdę mnie nie znają. Będę udawała. Chcę mieć jakiś znajomych, niestety, jestem dziwakiem i nie potrafię się odnaleźć. Lubię sport ale mam chorą nogę i całe gimnazjum nie będę mogła ćwiczyć = nie będę mogła zapisać się do klubu i poznać ludzi z podobnymi pasjami. Chciałam grać na perkusji, byłam na paru lekcjach, ale rodzice aktualnie finansowo są spłukani a płaci się dość dużo. W wakacje jadę na kolonie, może poznam jakiegoś dziwaka kiedyś miałam dwa kolczyki w wardze, ale wyciągnęłam. Dużo czytałam o subkulturze scene. Doszłam do wniosku, że nie będę pokazywała ludziom tego, co leży mi na duszy przez sposób ubierania się czy wyglądu (chociaż utożsamiam się z tą subkulturą, dużą rolę, najistotniejszą, odgrywają cechy charakteru i słuchana muzyka, przez którą często jestem wyśmiewana, nawet przez rodziców) chyba jestem typem samotnika? Co myślicie? Zostanę tylko ja, książki, muzyka i wiersze… Poważnie myślę o wizycie u psychologa. Chciałabym się komuś wyżalić, powiedzieć, jak ciężko mi się odnaleźć, zaprzyjaźnić, że ferie spędzam sama (wakacje to co innego), że nie mam z kim iść do kina (chociaż powodzenie u chłopaków mam, jednak oni… no, nie rozumieją mnie. Jestem poważna i nie interesują mnie związki oparte na buziakach i chodzeniu za rękę) myślę, że ważne jest też to, że mój ojciec pije. Praktycznie co weekend. Nie daje mi spać np. do 3 i mówi, że najważniejsza jest nauka-.- i jedzenie (mam zaburzenia odżywiania) znam jego gadki NA PAMIĘĆ. Koszmar. Co z tego, że będę wykształcona, najpiękniejsza, najmądrzejsza jeśli nie będę miała z kim wyjść na spacer? Może filozofuję i dramatyzuję (to pierwsze to dosyć często mi się zdarza) ale taka prawda… Nie należę do brzydkich, dużo osób mówi mi, że mi zazdroszczą urody itp. Powodzenie u chłopaków, jak już wspomniałam, też mam ale nie obchodzi mnie to bo oni lecą tylko na wygląd. Przykre. Wracając do tematu… Co z tą wizytą u psychologa? Iść? Czy to coś da? Co robić? DZIĘKUJĘ BARDZO za przeczytaniesmile
Obserwuj wątek
    • umiko Re: bumbumbum muszę to napisać 12.02.11, 21:01
      Przeczytałam. I szczerze mówiąc nie jesteś sama. Też czuję się dziwakiem. W wielu sprawach mam inne zdanie od znajomych, jednak czasem wolę je zachować dla siebie. Może mamy trochę inne sytuacje, ale widzę, że chyba jesteśmy strasznie podobne. Nikt nie wie jak mi jest ciężko.
      Wizyta u psychologa to chyba dobry pomysł. Sama bym się do niego wybrała, ale jestem zbyt zamknięta w sobie. Nie potrafiłabym obcej osobie mówić o moich problemach.
      • kasia200495 Re: bumbumbum muszę to napisać 12.02.11, 21:09
        Myślę, że powinnaś iść do psychologa smile jeżeli czujesz, że jest Ci to potrzebne- jasne smile to nic złego ;p
        Powodzenia smile
    • iampositive Tu. 12.02.11, 21:11
      Mam podobną sytuację Nie potrafię się dostosować i to wszystko posunęło się do teg ostopnia, że w klasie nazywają mnie 'filozofem'. Może i mnie lubią i mają szacunek, ponieważ szczerze powiedziawszy z ich punktu widzenia są debilami, którzy nie potrafią myśleć tak, jak ja. Zawsze marzyłam, żeby mieć PRAWDZIWĄ przyjaciółkę. Jestem w Twoim wieku. W szkole podstawowej jakoś szło, miałam dużo naprawdę dobrych kolegów, którzy wsparli mnie w złych chwilach. Po przyjściu do gimnazjum to zmieniło się w piekło. Moja klasa...nie potrafię się zaaklimatyzować. Być jak reszta. A co do chłopaków - sami sztuczni, którym chodzi tylko o całowanie i sprawy fizyczne. A mi zależy na tym - przede wszystkim - żeby chłopak miał do mnie szacunek i był także moim przyjacielem. Żebym mogła się do niego przytulić i wyżalić wiedząc, że mnie nie wyśmieje. Cóż, to chyba 'gatunek' płci męskiej, który jest na skraju wyginięcia.
      Też myślałam o psychologu.
      Ale czuję, że to by nie pomogło. Że muszę sama dojść do tego wszystkiego.
      I że ta wspaniała osoba przyjdzie sama, nigdzie nie będę musiała szukać.
      Pierwszym krokiem jest to, że staram się o przeniesienie do innej klasy. Nie wiem jeszcze, czy będę mogła. Problem po stronie dyrektora - spoko gość - który ma pewne problemy z tym, gdyż za wiele osób chce się przepisywać.

      Nie wiem jak tobie, ale mi pomaga SZCZERA ROZMOWA.
      I nawet jeśli nie czuję się wtedy do końca spełniona - ponieważ nie jest ona przeprowadzona z TĄ osobą, której mogę wszystko powiedzieć - , jednak jest lepiej.
      Chociaż przez chwilę.
      • koniara8 Hmm.. 12.02.11, 21:24
        Myślę, że wizyta u psychologa będzie dobrym pomysłem. (wiem z doświadczenia) Wiesz.. Ja chyba też mam podobny problem.. Tzn. Mam przyjaciółkę, ale nawet ona nie potrafi mnie zrozumieć. Też czekam na kogoś takiego. Ale kiedy jestem w trudnych sytuacjach powtarzam sobie w myślach te słowa: "Jest źle, więc teraz może być tylko lepiej". Mam nadzieję, że znajdziesz kogoś takiego. Powodzenia!


        That's all. cool
    • buntowniczkaxd podobny problem. WEJDŹ 13.02.11, 19:35
      no więc też mam podobnie, (mam 14 lat, chodzę do 1gim) miałam 4 przyjaciółki w podstawówce "papużki nie rozłączki" wszystko było okej, w wakacje sobie obiecywałyśmy że nawet głupie gimnazjum nas nie rozłączy, noi przez pewnie czas było ok (jakieś 2,3 miesiące) potem... masakra... wyszło tak że 2 przyjaciółki były w klasie A 2 w klasie B a ja zostałam sama w klasie D -.- nieźle nie ? noi one normalnie się spotykają itd, nic się nie zmieniło między nimi, teraz wszystkie razem obrabiają mi dupe, wymyślają "żadna z nas nie będzie się do niej odzywac!" itd, z jedną z przyjaciółek z którą byłam najbardziej zżyta, utrzymuję kontakt, spotykamy się itd, (ale z nią to już była inna sytuacja, chodziło o chłopaka, tzn chodziłam z jej byłym) i też tak mam teraz, że nie mogę sobie znajśc nowych przyjaciół, ferie feriami, ale boję się że jak będzie ciepło przez 2 miesiące, będę siedziała sama w domu, z nikim nie będę wychodziła itd, strasznie przykre to jest, ale cóż... i też nie wiem co mam zrobic, ugadałam się z mamą o tym ale wiesz jakie są matki " wszystko się ułoży" "nie dramatyzuj pewnie to jest tylko przejściowe" "dajcie sobie trochę czasu" itd, tez chcą mnie wziąśc do psyhologa, i to nie tylko ze względu na to, też był okres że piłam, paliłam, cięłam się, nie przychodzę do domu na czas, spóźniam się, nie słucham ich, pyskuję, klnę itd, tez czuję że wkrótce zostanę sama, powodzenie u chłopaków niby mam, ale co mi z tego ? mam to głęboko gdzieś, jak ty to napisałaś 'dla nich liczy się tylko wygląd" , kiedyś byłam dobra w 5 klasie miałam średnią 5,3 teraz jestem w 1gimnazjum i mam średnią 3,7... / no też nie miałam się komu wyżalic a ty masz podobny problem wiec wyżalam sie tobie, i jak wiesz to też doradź, : )
    • slodkiporanek Re: bumbumbum muszę to napisać 13.02.11, 19:54
      Uff, dobra przeczytałam.
      Wnioski:
      - masz tylko 13 lat
      - piłaś alkohol (ludzie, co się dzieje na tym świecie?!)
      - za dużo... nie tyle filozofii( ja jej tu nie widzę) co... robienia problemu.

      Rozumiem, że w całym tekście chodzi o to, że czujesz się samotna. Dużo ludzi tak ma.
      Nie masz pieniędzy na drogie zajęcia. W porządku - można rozwijać pasje inaczej.
      Nie wiem, znajdź jakieś koło zainteresowań, chodź na koncerty, poszukaj znajomych W internecie...
      Po co się roztkliwiać nad tym jak ci źle, kiedy jest tyle możliwości?
      Psycholog? I co mu powiesz?
      Że nie masz przyjaciół, bo ci których miałaś to jakaś patologia, a innych na horyzoncie nie widzisz? A psycholog wyjdzie na ulicę i Ci ich znajdzie?
      Nie, nie zrobi tego.
      Bo to Twoja rola.
      A akurat ten problem musisz rozwiązać sama.
    • seneka4 Re: bumbumbum muszę to napisać 13.02.11, 21:10
      Ja też udawałam, udawałam i tak mnie to zmęczyło i zestresowało ,że skończyłam udawać i mam na to wyjebane. Kiedyś też mi zależało żeby się kumplować z tymi 'fajnymi' i gó... mi z tego wyszło. To osoby z którymi nawet nie da się normalnie pogadać, chcą być uważane za nie-wiadomo-kogo i uważają się za takich. Ehh, smutne biedne społeczeństwo. Na każdą osobę ,która myśli inaczej uważa się za dziwaka ,debila etc. trzeba słuchać rapu ,ubierać się w rurki, bluzę i mieć kolczyki to tu to tam ,inaczej patrzą z góry. Biedne osoby ,które nie chcą i nie będą się dostosowywać do bandy palantów. A w byciu samotnikiem i byciu bardziej dojrzałym nie ma nic złego . Po prostu masz bardziej skomplikowany sposób myślenia, jesteś bardziej oczytana. O prawdziwych problemach też nie mam z kim pogadać, aczkolwiek z koleżankami jakie mam można pogadać jedynie o ciuchach, modzie, makijażu, prostowaniu włosów i plotkowaniu o znajomych.
      • seneka4 Re: bumbumbum muszę to napisać 13.02.11, 21:11
        PS; jak chcesz to napisz do mnie możemy o tym pogadać. (; bo na forum to nie to samo co na priv.
    • indianaa Mam prawie to samo,więc radzę Ci,wejdź . 13.02.11, 21:25
      Ja też jestem inna od rówieśników,jeśli chodzi o moich dobrych znajomych,nie jest to szerokie grono . Ale są oni albo o rok młodsi,albo starsi .
      Nie potrafię się zbyt odnaleźć w grupie,też się dobrze uczę i bardzo przejmuję szkołą . Nie spotykam się często z innymi,przez fakt,że ciągle muszę się uczyć,a jak mam wolne,to wolę sama wypocząć w domu przed telewizorem .
      Z moją przyjaciółką,ostatnio też nie mam o czym zbyt rozmawiać,ale uwierz mi ,że takie sytuacje ZAWSZE się zdarzają i nie trfają one długo . Po ptostu za długo ze sobą byłyście i o wszystkim sobie pogadałyście . Nigdy nie szukaj przyjaciół na siłę,bo to jest głupie . Ani nie będziesz się czuć swobodnie w ich towarzystwie,a ludzie nie są głupi i bedą to wyczuwać . Uznają Cię wtedy za sztuczną .
      Ja jestem typem samotnika,ale nie jest mi z tym źle . Najważniejsze to być po prostu sobą,akceptować swoje wady i nigdy nie próbować podlizać się innym .
      Wtedy krzywdzisz samą siebie . Lepiej jest mieć w życiu jednego prawdziwego przyjaciela,niż paczkę znajomych,która nic o Tobie nie wie i na dodatek ma na Ciebie zły wpływ . Musisz też zaakceptować fakt,że jeśli jedna z Twoich koleżanek spędza wakacje z mamą to nic się nie dzieje . Każdy ma tam jakieś własne obyczaje i nie należy ich zmieniać,można oczywiście coś zasugerować,ale nic poza tym .
      BROŃ BOŻE NIE PIJ I NIE PAL . Masz dopiero 13 lat,dziewczyno. To , że inni są deblini i niedorozwinięci , nie znaczy,że ty masz być taka sama .

      • indianaa Re: Mam prawie to samo,więc radzę Ci,wejdź . 13.02.11, 21:27
        A jeśli chodzi o psychlogoa,sądze,że wpierw powinnaś sama porozmawiać ze sobą .
        Wiem,brzmi może idiotycznie,ale nie rób niczego pochopnie . Wierzę,że poradzisz sobie z tym problemem . Możesz również zwrócić się do rodziców,jestem pewna,że zawsze Ci pomogą .
        Jeśli już nie będziesz wytrzymywać,oczywiście,zwróć się do specjalisty
        • jessicakaulitz Re: Mam prawie to samo,więc radzę Ci,wejdź . 14.02.11, 19:40
          Nie wiem czy wizyta u psychologa jest konieczna. Wątpię aby on coś Ci poradził, jedyny sposób na rozwiązanie twoich problemów, to znalezienie przyjaciół. Ale jeśli jesteś zamknięta w sobie i niechętnie chodzisz na imprezę, to nie bardzo masz jak ich poznać. Może postaraj zaprzyjaźnić się z kimś starszym, jeśli ludzie w twoim wieku są dla Ciebie zbyt dziecinni. Masz trzynaście lat, jeszcze znajdziesz przyjaciół. Żyj normalnie, a los zdecyduje, czy na twojej drodze pojawi się przyjaciel, czy też nie. Tymczasem nie rozpaczaj, tylko skup się na swoich pasjach. Pisz wiersze, uskładaj sobie na gitarę, ( nie pamiętam co tam jeszcze pisałaś w zainteresowaniach), rób to co lubisz na tyle, na ile dasz radę. Może zapisz się do szkoły muzycznej, o ile się nie mylę, to za to się nie płaci. A na perkusję wpiszesz się, kiedy sytuacja finansowa w twoim domu się poprawi. Pozwolę sobie zacytować: ,,Niektóre kobiety lubią gonić za facetami, a niektóre wolą gonić swoje marzenia.'' Nie przejmuj się więc, że nie masz wielu przyjaciół i nie goń za znajomymi, skup się na swoich marzeniach i na tym, aby robić w życiu to, co się kocha. Zajmij się pasjami, skoro na znajomych póki co nie możesz liczyć. Napisałaś jeszcze, że co z tego, że będziesz piękna i wykształcona, jeśli nie będziesz miała z kim wyjść na spacer. I tu jest błąd. Skup się na tym, aby być piękna i spełniać swoje marzenia, a znajomych spotkasz przypadkiem. Bo warto spojrzeć na to też z tej strony, co z tego, że będziesz miała z kim wyjść na spacer, skoro będziesz brzydka i nie będziesz robić w życiu tego, co Cię interesuje. Podsumowując to wszystko co napisałam, przyjaciół tak samo jak miłości, nie warto szukać, bo jeśli będzie miała przyjść, to przyjdzie przypadkiem, kiedy nie będziemy gotowi. Tymczasem skup się na swoich pasjach, bo to w życiu najważniejsze.
          • jessicakaulitz Re: Jeszcze jedno. 14.02.11, 19:42
            Nie pij i nie pal. Nie zmieniaj się dla innych. To, że oni chcą niszczyć swoje zdrowie, to nie znaczy, że ty musisz iść w ich ślady. W piciu nie ma nic imponującego, jeśli będziesz zaczynać teraz, możesz kiedyś zrujnować sobie przez to życie. Alkohol i papierosy zostaw w spokoju, dobrze Ci radzę. Nie ma nic gorszego, niż takie używki w twoim wieku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka