idzia1993
03.01.12, 17:26
Przekład, w którym przeczytałam Anię z Zielonego Wzgórza po raz pierwszy i do którego jestem przywiązana jest autorstwa Katarzyny Jakubiak. Ania nie chce być w nim nazywana Anną. Nie wiecie czy w większości tłumaczeń właśnie tak wybrnięto z problemu pt. "Anne, but not Ann"? Jak się dowiedziałam, że u Bernsteinowej Ania nie chciała być nazywana ANDZIĄ, to byłam co najmniej zdumiona. Pewnie, że pierwsza tłumaczka żyła w trochę innych czasach, ale wtedy o tym nie wiedziałam i byłam zdumiona, jak komukolwiek mogłoby w ogóle wpaść do głowy, by imię Anna automatycznie kojarzyć ze zdrobnieniem Andzia, o którego istnieniu wtedy w ogóle nie wiedziałam ;)