Dodaj do ulubionych

Kodeks Hipokratesa........

08.10.09, 08:24
Niewidomy student o imieniu Filip wpadł pod pociąg metra i stracił nogę.
Lekarze warszawskich szpitali odmawiają leczenia bo, "jego matka publicznie
kwestionuje kwalifikacje lekarzy".
Czyli pełnoletni chłopak odpowiada za o co mówi jego matka.
Lekarze więc zastosowali odpowiedzialność zbiorową.
Tym co słabo znają historię mówię, że podstawowy zarzut stawiany systemom
totalitarnym było stosowanie właśnie odpowiedzialności zbiorowej. Reszta to
tylko konsekwencje tejże.
Za nieprawomyślną wypowiedź np w PRL karano całe rodziny. Za wypowiedź tatusia
nie przyjmowano na studia syna i tak dalej.
Najwyższy czas poddać medyków konkurencji. To są manowce państwowej SZ.
Najlepiej zarabiająca grupa zawodowa uczyniła sobie ze społecznej SZ prywatny
folwark.
Jak donosi TVN24 podobno jest t zgodne z prawem....
M.
Obserwuj wątek
    • andnow2 A skąd ta informacja pochodzi? 08.10.09, 12:32
      mariner4 napisał:

      > Niewidomy student o imieniu Filip wpadł pod pociąg metra i stracił
      > nogę.
      > Lekarze warszawskich szpitali odmawiają leczenia bo, "jego matka
      > publicznie kwestionuje kwalifikacje lekarzy".
      • dr01 Re: A skąd ta informacja pochodzi? 08.10.09, 13:36
        z wybiórczej

        jeżeli chodzi o odpowiedzialność zbiorową, to tam napisano że rzeczony Filip
        zje(b)ał polskich lekarzy a zwł prof Góreckiego na swoim blogu, więc rzecz nie
        dotyczy wyłącznie jego matki

        ja akurat rozumiem sytuację - też odmówiłbym zabiegu pacjentowi, który nie ma do
        mnie zaufania i nie ma stanu zagrożenia życia
        • andnow2 Diabeł pewnie, jak zwykle, tkwi w szczegółach 08.10.09, 15:37
          dr01 napisał:

          > ja akurat rozumiem sytuację - też odmówiłbym zabiegu pacjentowi,
          > który nie ma do mnie zaufania i nie ma stanu zagrożenia życia


          Mnie osobiście zaintrygował ten fragment artykułu:

          "Po powrocie z Zurychu umówił się z dr Ireneuszem Babiakiem, który
          wcześniej prowadził go na Lindleya. - Profesor Górecki wykreślił go
          z grafika i kazał odwołać - mówi nam anonimowo jeden z jego
          współpracowników."

          Poznałem kiedyś dr. Babiaka, bardzo pomógł bliskiej mi osobie. Mogę
          o nim wyrażać się wyłącznie bardzo pozytywnie. Stąd to
          zaintrygowanie zacytowanym fragmentem.
          • aelithe Re: Diabeł pewnie, jak zwykle, tkwi w szczegółach 08.10.09, 17:05
            jednym z przeciwwskazań do wykonywania zabiegów jest nieprzystawalnośc pacjenta ( non copliance )
            tzn brak współpracy z lekarzem, wiele procedur medycznych wymaga współpracy lekarz pacjent , przy jej braku nie mają szansy powodzenia
        • andnow2 Czy ktoś zna linki do tego bloga i do wypowiedzi 08.10.09, 22:54
          dr01 napisał:

          > ..., to tam napisano że rzeczony Filip
          > zje(b)ał polskich lekarzy a zwł prof Góreckiego na swoim blogu,
          > więc rzecz nie dotyczy wyłącznie jego matki


          matki Filipa?
      • dr01 Re: A skąd ta informacja pochodzi? 08.10.09, 13:41
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7121372,Lekarze_obrazili_sie_na_niewidomego_Filipa.html
        • loraphenus Re: A skąd ta informacja pochodzi? 09.10.09, 13:31
          filipzagonczyk.blox.pl/2009/05/A-to-Polska-wlasnie-cz-2.html
          • snajper55 Re: A skąd ta informacja pochodzi? 09.10.09, 21:30
            Wywód o metrze przypomniał mi proces wytoczony w Stanach McDonald'sowi przez
            kobietę, która się oparzyła gorącą kawą. Dokładnie ta sama logika. Restauracja
            była winna, bo nie było ostrzeżeń i zabezpieczeń.

            S.
            • radeberger Re: A skąd ta informacja pochodzi? 09.10.09, 23:42
              o czym nikt nie mówi, to fakt, że potem w 2gich instancjach wyroki za takie pierdoły są obalane
              • andnow2 A ta ekspertyza prawnicza radebergera to skąd? 10.10.09, 08:55
                radeberger napisał:

                > o czym nikt nie mówi, to fakt, że potem w 2gich instancjach wyroki
                > za takie pierdoły są obalane
                • radeberger Re: A ta ekspertyza prawnicza radebergera to skąd 10.10.09, 11:03
                  sprzed monitora..
                  • andnow2 to bardzo mocne i pewne źródło 10.10.09, 11:08
                    radeberger napisał:

                    > sprzed monitora..
    • protozoa Re: Kodeks Hipokratesa........ 08.10.09, 13:51
      Demonizujesz PRL. To co piszesz mogło być w latach 50-tych ( stalinizm), ale juz
      nie później ( no może z wyłączeniem roku 1968), ale nie w tym rzecz.
      Rozumiem kolegów-ortopedów, którzy uważają, że zachwiane będą stosunki
      lekarz-pacjent. Praca w atmosferze podejrzeń o brak kompetencji jest fatalną
      rzeczą. Bardzo łatwo o błąd brzemienny w skutkach.
      Nikt nie może nikogo zmusić, żeby miał zaufanie do lekarza X, Y czy Z nawet z
      tytułem profesorskim. Można nie ufać polskim lekarzom lub Murzynom. Mozna nie
      miec zaufania do kobiety-chirurga ( tez kiedys ktos nie chciał, zebym go
      operowała). Nikt o to sie nie obraża, nie zabiera swoich zabawek, ale.... ma
      prawo nie chcieć leczyć osób, które są nieufne wobec lekarza.
      Inne kwestie finansowe - leczenie za granicą jest kosztowne, bardzo kosztowne.
      Płaci za to podatnik. Wysłanie pacjenta do Szwajcarii musi być poprzedzone
      odpowiednimi procedurami, bo tak na nasz koszt wyjeżdżałby każdy.
      Bardzo żal mi Filipa, mysle o tym wypadku za każdym razem, gdy jestem na tej
      nieszczęsnej stacji metra, ale rozumiem tez lekarzy.
      Zaraz zacznie sie na nas kolejna nagonka, bo jest to wspaniały temat dla Jara i
      jego kolegów.
      Smutne.
    • radeberger co to jest właściwie kodeks Hipokratesa? 08.10.09, 16:39
      kolejny z rzędu spis praw pacjenta?

      PS. nosił wilk razy kilka..
      • andnow2 istnieje dylemat proporcjonalności reakcji 08.10.09, 17:01
        radeberger napisał:

        > PS. nosił wilk razy kilka..


        W odbiorze społecznym silniejszy jest zawsze na cenzurowanym, no i
        przegrywa, nawet mimo argumentów pozornie uzasadniających odwet.
        • young_doc Re: istnieje dylemat proporcjonalności reakcji 08.10.09, 17:35
          Czy jako prawnik nie uważasz że art. 212 (par. 2) kk mógłby miec zastosowanie w
          tej sytuacji? Albo tej: www.mordercy.com ? Słyszałeś może o tzw. czarnej liście
          Sandauera - nawiasem mówiąc niedawnego faworyta w konkursie na stanowiska
          Rzecznika Praw (sic!) Pacjentów?

          Zgadzam się, masz pełną rację: w odbiorze społecznym silniejszy jest zawsze na
          cenzurowanym, no i przegrywa. Niezależnie od tego czy ma rację czy nie. W tym
          kraju za silnych (winnych) uważa się lekarzy. I wszystkim taki układ pasuje.
          • 0.9_procent Re: istnieje dylemat proporcjonalności reakcji 08.10.09, 22:57
            young_doc napisał:

            > Czy jako prawnik nie uważasz że art. 212 (par. 2) kk mógłby miec
            zastosowanie w
            > tej sytuacji? Albo tej: www.mordercy.com ? Słyszałeś może o tzw.
            czarnej liście
            > Sandauera - nawiasem mówiąc niedawnego faworyta w konkursie na
            stanowiska
            > Rzecznika Praw (sic!) Pacjentów?

            Żebyś się przypadkiem nie doczekał na odpowiedź.
          • andnow2 Inicjatywa ewentualnego ścigania karnego należy 09.10.09, 03:25
            young_doc napisał:

            > Czy jako prawnik nie uważasz że art. 212 (par. 2) kk mógłby miec
            > zastosowanie w tej sytuacji? Albo tej: www.mordercy.com ?
            > Słyszałeś może o tzw. czarnej liście Sandauera - nawiasem mówiąc
            > niedawnego faworyta w konkursie na stanowiska Rzecznika Praw
            > (sic!) Pacjentów?

            do ewentualnych pokrzywdzonych, bo zgodnie z art. 212 § 4 K.k.
            ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z
            oskarżenia prywatnego.

            Ja jestem dopiero na etapie lektury wskazanych przez Ciebie stron.
            Do bloga Filipa i krytykowanych wypowiedzi jego matki jeszcze nie
            dotarłem. Jestem natomiast pod mocnym wrażeniem tego, co dotychczas
            znalazłem i przeczytałem o Filipie.

            O innych wskazanych przez Ciebie stronach, po bardzo pobieżnej
            lekturze powiedziałbym, że sporo na nich mocnej agresji. Osobiście
            nie podzielam takiej formy prezentacji problematyki krzywd
            pacjentów, ale parę lat spędzonych chociażby na tym forum przekonało
            mnie, że do dyskusji o problemach błędów i odpowiedzialnosci za nie
            niekoniecznie dojrzeli również lekarze. Sporo jest jeszcze do
            zrobienia, by dyskusja ta miała cywilizowane formy.
          • andnow2 nie tylko Tobie nie podoba się mordercy.com 24.10.09, 16:57
            young_doc napisał:

            > Czy jako prawnik nie uważasz że art. 212 (par. 2) kk mógłby miec
            > zastosowanie w tej sytuacji? Albo tej: www.mordercy.com ?


            Poniżej link do dostępnego na gazeta.pl artkułu Marcina Kobiałki
            zatytułowanego: "Stworzył stronę internetową, by mścić się na
            lekarzach" o reakcji prokuratury na działalność pomysłodawcy tej
            strony:

            policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7175515,Stworzyl_strone_internetowa__by_mscic_sie_na_lekarzach.html
        • slav_ Re: istnieje dylemat proporcjonalności reakcji 08.10.09, 17:48
          Odmowa leczenia to nie odwet.
          To PRAWIDŁOWA reakcja w przypadku kwestionowania decyzji lub kompetencji lekarza.

          Osobiście znam sytuację gdy pacjentka napisała na lekarza skargę do nfz (że nie leczył jej "tak jak chciała") a potem była zdziwiona że odmówił dalszego leczenia. A co miał zrobić?

          Osobiście zawsze gdy widzę że pacjent ma wątpliwości co do moich propozycji leczenia proponuje rezygnacje z mojego leczenie i zmianę lekarza. Nie jestem ani jedynym lekarzem ani najlepszym na świecie. Niech leczy się u tego lepszego. Obojgu nam wyjdzie to na dobre.

          Jak się na lekarza wylało kubeł pomyj w prasie to po co do niego ponownie przychodzić? Żeby następny wylać gdy się coś w trakcie leczenia nie spodoba lub leczenie nie spowoduje oczekiwań ego efektu? KAŻDE leczenie jest obarczone ryzykiem niepowodzenia. W takiej sytuacji padnie oskarżenie "o złe leczenie" - może z zemsty?

          Pacjenci się spodziewając ze jak kogoś obsmarują w prasie to będzie ich lepiej leczył ? Niekoniecznie.
          • turpin Co kraj, to obyczaj 09.10.09, 09:31
            > Osobiście zawsze gdy widzę że pacjent ma wątpliwości co do moich
            > propozycji leczenia proponuje rezygnacje z mojego leczenie i
            > zmianę lekarza

            Lekarze, w kraju, w którym pracuję, w takiej sytuacji raczej próbują
            pacjentowi wytłumaczyć, dlaczego chcieliby leczyć właśnie tak, a nie
            inaczej.

            • andnow2 poprawa dialogu lekarz-pacjent to dobry postulat 09.10.09, 09:52
              turpin napisał:

              > Lekarze, w kraju, w którym pracuję, w takiej sytuacji raczej
              > próbują pacjentowi wytłumaczyć, dlaczego chcieliby leczyć właśnie
              > tak, a nie inaczej.


              W każdym razie lektura dialogów między lekarzami i pacjentami na tym
              forum nie pozostawia żadnych wątpliwości co do słuszności tego
              postulatu.
            • aelithe Re: Co kraj, to obyczaj 09.10.09, 14:11
              turpin najpierw powiedz gdzie pracuje
              2. czy tam gdzie pracujesz ; pacjenci przed wejściem do twojego gabinetu rzucają w ciebie mięsem, mimo, że widzą ciebie perwszy raz?
            • m.algorzatka Re: Co kraj, to obyczaj 09.10.09, 14:17
              > Lekarze, w kraju, w którym pracuję, w takiej sytuacji raczej próbują
              > pacjentowi wytłumaczyć, dlaczego chcieliby leczyć właśnie tak, a nie
              > inaczej.

              Podobnie jest w kraju, w ktorym ja pracuje.
        • radeberger prawnicy - mistrzowie proporcji.. 08.10.09, 17:57
          wystarczy spojrzeć ile praw ma osoba zaatakowana we własnym domu, a ile atakujący
      • aelithe Re: co to jest właściwie kodeks Hipokratesa? 09.10.09, 00:53
        kodeks hipokratejski to zespół praw i obowiazków lekarza, któy stanowi rozwiniecie przysiegi Hipokratesa
        np:
        nie bedziesz leczył pacjenta, który nie chce zapłacić tobie ; bo całego twojemu stanowi on urąga
    • conveyor Re: Kodeks Hipokratesa........ 09.10.09, 00:36
      Po lekturze jego blogu stwierdzilem ze to zarozumialy szczylek, ktoremu brak szacunku do kogokolwiek, i ktory z tego powodu wlasnie obudzil sie z palcem w d.upie.
      • andnow2 A gdzie to można poczytać? 09.10.09, 02:09
        conveyor napisał:

        > Po lekturze jego blogu stwierdzilem ze to zarozumialy szczylek,
        > ktoremu brak szacunku do kogokolwiek, i ktory z tego powodu
        > wlasnie obudzil sie z palcem w d.upie.
        • loraphenus tutaj!!!! 09.10.09, 13:26
          filipzagonczyk.blox.pl/2009/05/A-to-Polska-wlasnie-cz-2.html
          • andnow2 No Wielkie Dzięki, loraphenus 09.10.09, 15:15
            loraphenus napisał:

            > tutaj!!!!

            Jeśli chodzi o relację ze mną, to jeśli nie pierwszy, to jeden z
            niewielu postów koncentrujących się na meritum, no i bez tych
            rozbawiających extorrisa zabarwień weterynaryjnych.

            Jeszcze raz Serdeczne Dzięki!
      • sithicus Re: Kodeks Hipokratesa........ 09.10.09, 21:06
        conveyor napisał:

        > Po lekturze jego blogu stwierdzilem ze to zarozumialy szczylek, ktoremu brak sz
        > acunku do kogokolwiek, i ktory z tego powodu wlasnie obudzil sie z palcem w d.u
        > pie.
        >

        Bardzo dobre podsumowanie :)
    • slav_ Re: Kodeks Hipokratesa........ 09.10.09, 00:57
      > Czyli pełnoletni chłopak odpowiada za o co mówi jego matka.
      > Lekarze więc zastosowali odpowiedzialność zbiorową.

      (...)nie ma kwalifikacji moralnych nie tylko do tego, żeby być konsultantem krajowym w dziedzinie ortopedii, ale w ogóle do tego, żeby być lekarzem. Postać ta to Górecki, bo panem profesorem nie warto go nazywać.(...)

      (...)Będę bardzo szczęśliwy, jeśli przyjdę do tego pana z prokuratorem i będę mógł powiedzieć:(Ten pan już nigdy więcej nikomu nie zaszkodzi. Górecki zapomniał przysięgi Hipokratesa(...)

      To z bloga Filipa, nie jego matki.
      I żali się że tekst na innym blogu mu ocenzurowali bo się bali procesu o zniesławienie. Nie bardzo wiem po co się tak pcha skoro ma taka opinię i straszy prokuratorem i nie bardzo wiem czego oczekuje. Też bym odmówił leczenia po takim tekście.
      • snajper55 Re: Kodeks Hipokratesa........ 09.10.09, 01:08
        slav_ napisał:

        > Nie bardzo wiem po co się tak pcha skoro ma taka opinię i straszy prok
        > uratorem i nie bardzo wiem czego oczekuje. Też bym odmówił leczenia po takim te
        > kście.

        Jak to czego oczekuje ? Trzy cytaty chyba to wyjaśniają:

        "Po powrocie do kraju Filip wymaga dalszego leczenia. - Jednak - jak twierdzi
        Filip - żaden szpital w Warszawie nie chce się tego podjąć."

        "To właśnie prof. Górecki musi teraz wydać opinię, że Filip nie może być leczony
        w Polsce, żeby NFZ mógł znów wysłać go do Zurychu."

        "Inne kwestie finansowe - leczenie za granicą jest kosztowne, bardzo kosztowne.
        Płaci za to podatnik. Wysłanie pacjenta do Szwajcarii musi być poprzedzone
        odpowiednimi procedurami, bo tak na nasz koszt wyjeżdżałby każdy."

        S.
    • vacia Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 09.10.09, 16:19
      Każdy pacjent wymaga wiele cierpliwości, Filip też.
      Co czuje człowiek niewidomy, kto wie? Ja nie wiem.
      Co czuje niewidomy który uległ wypadkowi i mają mu amputowac
      nogę ,kto wie? Ja nie wiem.
      Wiem tylko co to znaczy cierpieć i jestem pewna że Filip powinien
      być inaczej potraktowany przez lekarzy,niezaleznie od tego co
      wypisuje na swoim blogu.Bo to tylko jego krzyk rozpaczy.
      Trzeba być wspaniałomyślnym i nie robić rachunku krzywd.
      Wielu ludzi nie ma zaufania do lekarzy i leczenia ale to nie ich
      wina, może są już ofiarami błędów medycznych ,oni lub cżłonkowie ich
      rodzin, brak zaufania to naturalna reakcja.
      Wszyscy cierpiący wymagają leczenia niezaleznie czy są dobrzy czy
      źli bo obecnie ci pacjenci którzy nie mają zaufania ale to skrzętnie
      ukrywają są leczeni a szczerzy zamiast pomocy są wyrzucani za drzwi.
      Na szczęście nie przez wszystkich.
      • snajper55 Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 09.10.09, 17:23
        vacia napisała:

        > Wiem tylko co to znaczy cierpieć i jestem pewna że Filip powinien
        > być inaczej potraktowany przez lekarzy,niezaleznie od tego co
        > wypisuje na swoim blogu.

        A dlaczego inni mają być traktowani inaczej (gorzej) niż Filip ?

        > Trzeba być wspaniałomyślnym i nie robić rachunku krzywd.

        Powiedz to niektórym piszącym na tym forum.

        > Wielu ludzi nie ma zaufania do lekarzy i leczenia ale to nie ich
        > wina, może są już ofiarami błędów medycznych ,oni lub cżłonkowie ich
        > rodzin, brak zaufania to naturalna reakcja.

        Aha, oni mają prawo do rachunku krzywd. Czy także ofiary błędów prawników,
        kierowców, policjantów, murarzy, kasjerek, urzędników ?

        S.
        • vacia Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 09.10.09, 18:35

          >
          > > Wielu ludzi nie ma zaufania do lekarzy i leczenia ale to nie ich
          > > wina, może są już ofiarami błędów medycznych ,oni lub cżłonkowie
          ich
          > > rodzin, brak zaufania to naturalna reakcja.
          >
          > Aha, oni mają prawo do rachunku krzywd. Czy także ofiary błędów
          prawników,
          > kierowców, policjantów, murarzy, kasjerek, urzędników ?

          Zdajsie, że nie zrozumiałes tego co napisałam lub co nie chciałeś
          zrozumieć, brak zaufania ofiary błędu medycznego do lekarzy nie
          oznacza chęci zemsty i nie jest rachunkiem krzywd ale jest normalną
          reakcją psychologiczną na przezytą traumę. Taki pacjent wymaga
          pomocy a nie karania go za brak zaufania, odmową wykonywania
          świadczeń.

          >
          • off-sik Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 10.10.09, 11:40
            "pokrzywdzony lud ma prawo zabijac!"
            "grab zagrabione!"
            "skrzywdzenie przez skrzywdzonych to sprawiedliwa krzywda!"
            skad my to wszystko znamy?

            wypisujesz waciu bzdury

            ale najwazniejsze jest jeszcze cos innego:
            lekarz nie tylko nie moze leczyc osoby, ktora jemu nie ufa,
            ale nawet nie powinien probowac jej leczyc

            inaczej nie jest profesjonalista tylko naiwniakiem
            i moze tylko choremu zaszkodzic
            i sobie tez
            • andnow2 prawda, tylko czy nie mylisz przyczyn ze skutkami 10.10.09, 12:13
              off-sik napisał:

              > ...
              > wypisujesz waciu bzdury
              > ale najwazniejsze jest jeszcze cos innego:
              > lekarz nie tylko nie moze leczyc osoby, ktora jemu nie ufa,
              > ale nawet nie powinien probowac jej leczyc
              > inaczej nie jest profesjonalista tylko naiwniakiem
              > i moze tylko choremu zaszkodzic
              > i sobie tez


              Oczywiście nie roszczę sobie pretensji do ostatecznego i jedynie
              sprawiedliwego rozstrzygnięcia tej sprawy, ale gdy czytam te
              wskazane w wątku relacje, to nie mogę wykluczyć i innego stanu
              faktycznego, niż ten krytykowany przez większość forumowych lekarzy.

              Otóż niejednoznaczna jest przyczyna konfliktu między konsultantem
              krajowym, a Filipem i jego rodziną, a co najważniejsze z relacji
              wynika, że jest to konflikt z konsultantem jako administracyjnym
              decydentem o dopuszczalności leczenia za granicą, a nie konflikt z
              lekarzem z tego samego szpitala, z którym Filip już nawet umówił się
              na dalsze leczenie, a do którego to dalszego leczenia konsultant nie
              dopuścił. Filip raczej krytykuje zachowanie konsultanta -
              administracyjnego decydenta, a nie kompetencje lekarza, który miał
              go leczyć, a do czego (jeśli relacja jest prawdziwa) konsultant
              krajowy nie dopuścił.

              Oczywiście, dobrze byłoby poznać - na zasadzie konieczności
              wysłuchania drugiej strony - i pogląd konsultanta krajowego.
              • loraphenus Re: prawda, tylko czy nie mylisz przyczyn ze skut 10.10.09, 12:33
                andnow2 napisał:

                > Filip raczej krytykuje zachowanie konsultanta -
                > administracyjnego decydenta, a nie kompetencje lekarza, który miał
                > go leczyć, a do czego (jeśli relacja jest prawdziwa) konsultant
                > krajowy nie dopuścił.

                Chyba czytamy różne blogi...

                cytując za autorem bloga:

                link: filipzagonczyk.blox.pl/2009/06/Dzien-Dziecka.html

                Teraz nie mam już czasu, żeby czekać i jadę do Szwajcarii na własny bardzo duży
                koszt. Po powrocie zażądam jednak w sądzie odszkodowania. Proszę także o
                interwencję w mojej sprawie rzecznika praw obywatelskich pana Janusza
                Kochanowskiego, z którym miałem kiedyś przyjemność spotkać się i rozmawiać
                osobiście. Cieszę się, że moją nogą zajmą się prawdziwi profesjonalni lekarze a
                nie obrażające się koniowały. Piszecie mi, że matka was krytykowała. Niestety
                była powściągliwa, ale ja powiem wam wreszcie prawdę. Kiedy przyjechałem do
                Szwajcarii w październiku w nodze miałem dwanaście bakterii pochodzenia
                szpitalnego. Ponadto Szwajcarzy mówili o tym, że czucia i ruchu w amputowanej
                później nodze nie odzyskam, ponieważ nie zrobiono mi na czas kilku niezbędnych
                zabiegów zaraz po wypadku. Górecki przeciągał sprawę podpisu i spędziłem
                dziesięć dodatkowych dni w Polsce, co miało wpływ na mój stan zdrowia. Ponadto
                jeden z lekarzy tu w Polsce mówił mi, że można było zastosować inną metodę
                stabilizacji kości i nie usztywniać kolana, co teraz jest moim głównym problemem
                w chodzeniu. Jeśli te wszystkie podejrzenia potwierdzą profesorowie i lekarze
                szwajcarscy, to przysięgam wam, że odpowiecie mi za to, choćbym miał was ścigać
                i śledzić jak nazistowskich zbrodniarzy. Nie wyjdziecie z sądu. OK kochani
                czytelnicy, wybaczcie mi te emocje, ale naprawdę już nie wyrabiam. Za parę dni
                wyjeżdżam. Teraz mam gości, więc muszę kończyć. Odezwę się ze Szwajcarii.
                Pozdrawiam was gorąco Filip.
                poniedziałek, 01 czerwca 2009, filip.zagonczyk

              • 0.9_procent Re: prawda, tylko czy nie mylisz przyczyn ze skut 10.10.09, 12:56
                Nasz forumowy prawnik – ekspert nie raczył zauważyć (pewnie
                przypadkowo), że ów inny lekarz z tego samego szpitala jest
                niewątpliwie podwładnym profesora Góreckiego (kierownika kliniki),
                za którego działania w zakresie leczenia profesor Górecki - jako
                kierownik kliniki - bierze odpowiedzialność.
                Nasz forumowy prawnik – ekspert nie widzi także niczego niezwykłego
                w tym, że podwładny działa samowolnie wbrew zaleceniom przełożonego.
                • andnow2 Ciekawą kwestię poruszyłeś 10.10.09, 13:10
                  0.9_procent napisał:

                  > Nasz forumowy prawnik – ekspert nie raczył zauważyć (pewnie
                  > przypadkowo), że ów inny lekarz z tego samego szpitala jest
                  > niewątpliwie podwładnym profesora Góreckiego (kierownika kliniki),
                  > za którego działania w zakresie leczenia profesor Górecki - jako
                  > kierownik kliniki - bierze odpowiedzialność.
                  > Nasz forumowy prawnik – ekspert nie widzi także niczego
                  > niezwykłego w tym, że podwładny działa samowolnie wbrew zaleceniom
                  > przełożonego.


                  Jako laik, outsider, chętnie poznam opinię kolegów - lekarzy
                  forumowych, na ile administracyjna zależność od szefa szpitala
                  ogranicza bądż co bądź doświadczonego lekarza, nie praktykatna, ani
                  stażystę w samodzielności wyboru sposobu leczenia, no i w decyzji o
                  ewentualnej odmowie lub nie leczenia pacjenta, n.p. z powodu braku
                  albo też braku braku zaufania.

                  Czy bycie lekarzem - podwładnym swego szefa oznacza totalne
                  ubezwłasnowolnienie i, n.p. niemożność kwestionowania decyzji szefa,
                  gdyby swe administracyjne ambicje i animozje przedkładał ponad
                  względy medyczne?
                  • 0.9_procent Re: Ciekawą kwestię poruszyłeś 10.10.09, 13:20
                    Poczekam grzecznie, aż trafisz na wyzwoloną pielęgniarkę, która
                    stwierdzi, że w d.upie ma zalecenia lekarza (przełożonego) i poda
                    leki ‘po uważaniu’ a nie zgodnie z zaleceniami.
                    Spodziewam się, że docenisz jej samodzielność i inwencję twórczą.
                    • andnow2 przejaskrawiasz ponad granice porównywalności 10.10.09, 13:39
                      0.9_procent napisał:

                      > Poczekam grzecznie, aż trafisz na wyzwoloną pielęgniarkę, która
                      > stwierdzi, że w d.upie ma zalecenia lekarza (przełożonego) i poda
                      > leki ‘po uważaniu’ a nie zgodnie z zaleceniami.
                      > Spodziewam się, że docenisz jej samodzielność i inwencję twórczą.


                      Ja dostrzegam różnicę kompetencji i autorytetu między doświadczonym
                      lekarzem, a doświadczoną pielęgniarką, jakkolwiek i w tej relacji
                      moje pytanie ma swoją aktualność.

                      Czy gdybym pojawił się na zmianę opatrunku, to pielęgniarka, której
                      fachowości ufałbym bezgranicznie, musiałaby odmówić mi pomocy
                      medycznej, ponieważ moja matka kiedyś tam poskarżyła się na jej
                      szefa, odmawiając mu człowieczeństwa, bo przetrzymał ją złośliwie i
                      bez powodu parę godzin w poczekalni, oglądając, n.p. "Czterech
                      pancernych" lub "Stawkę większą niż życie" (zdarzenie poza tytułami
                      filmów totalnie fikcyjne - moja Mama miała i ma bardzo poprawne i
                      przyjazne relacje z lekarzami - przypis autora postu)?
                      • 0.9_procent Re: przejaskrawiasz ponad granice porównywalności 10.10.09, 13:45
                        andnow2 napisał:


                        > Ja dostrzegam różnicę kompetencji i autorytetu między
                        doświadczonym
                        > lekarzem, a doświadczoną pielęgniarką, jakkolwiek i w tej relacji
                        > moje pytanie ma swoją aktualność.

                        Nie dostrzegasz za to rzeczy tak oczywistej jak to, że
                        odpowiedzialność za podanie niewłaściwego leku spadnie na lekarza,
                        jako zlegająco. Gratuluję wiedzy prawniku!
                        • andnow2 rozmijamy się w meritum sprawy 10.10.09, 14:05
                          0.9_procent napisał:

                          > Nie dostrzegasz za to rzeczy tak oczywistej jak to, że
                          > odpowiedzialność za podanie niewłaściwego leku spadnie na lekarza,
                          > jako zlegająco. Gratuluję wiedzy prawniku!


                          Przecież w moim przykładzie wyzwolona pielęgniarka nie modyfikuje
                          obowiązującej w szpitalu procedury zmiany opatrunku, w tym
                          zaleconych leków, tylko przeciwstawia się - w jej przekonaniu
                          nieludzkiej i bezprawnej - decyzji szefa o odmowie/zakazie wykonania
                          przez nią obowiązującej procedury medycznej.
                          • snajper55 Re: rozmijamy się w meritum sprawy 10.10.09, 14:19
                            andnow2 napisał:

                            > Przecież w moim przykładzie wyzwolona pielęgniarka nie modyfikuje
                            > obowiązującej w szpitalu procedury zmiany opatrunku, w tym
                            > zaleconych leków, tylko przeciwstawia się - w jej przekonaniu
                            > nieludzkiej i bezprawnej - decyzji szefa o odmowie/zakazie wykonania
                            > przez nią obowiązującej procedury medycznej.

                            W Twoim przykładzie wyzwolona pielęgniarka podaje choremu jakiś specyfik wbrew
                            zakazowi lejarza, gdyż uważa ten zakaz za nieludzki i bezprawny.

                            S.
                            • andnow2 odpowiem słowami obsa; przeczytaj ze zrozumieniem 10.10.09, 14:47
                              snajper55 napisał:

                              > W Twoim przykładzie wyzwolona pielęgniarka podaje choremu jakiś
                              > specyfik wbrew zakazowi lejarza, gdyż uważa ten zakaz za nieludzki
                              > i bezprawny.


                              mój przykład, bo rozmijamy się chyba nie tylko w meritum, ale i w
                              długości fal transportujących przekazywane między nami wzajemnie
                              treści.

                              Jeśli wolno byłoby mi coś zasugerować, to to, że ja osobiście nie
                              ignorowałbym aż w takim stopniu wielu uwag zgłoszonych na tym forum
                              w omawianym kontekście przez 1951b.
                          • 0.9_procent Re: rozmijamy się w meritum sprawy 10.10.09, 14:38
                            Co w niczym nie zmienia faktu, że konsekwencje, postępowania
                            pielęgniarki poniesie przełożony.

                            Andnow. W manipulowaniu przeszedłeś samego siebie.
                            Ja podaję jakiś przykład, ty podajesz własny i odnosząc się do
                            własnego przykładu udowadniasz, że nie miałem racji.
                            Rzeczywiście rozmijamy się w meritum sprawy.
                            • andnow2 W tym akurat się absolutnie zgadzamy 10.10.09, 15:32
                              0.9_procent napisał:

                              > Co w niczym nie zmienia faktu, że konsekwencje, postępowania
                              > pielęgniarki poniesie przełożony.


                              Natomiast problemem zapewne są istniejące, albo raczej brak w
                              publicznej służbie zdrowia procedur chroniących podwładnych
                              działających w interesie placówki i pacjenta przed subiektywną
                              arbitralnością szefa. A interes szefa nie zawsze musi być zbieżny z
                              interesem placówki i dobrem pacjenta.

                              Gdybyśmy rozwijali ten wątek, to pewnie doszlibyśmy i do mojego
                              ulubionego, aczkolwiek wywołującego alergię na tym forum, tematu
                              wadliwości systemu orzekania o odpowiedzialności zawodowej lekarzy i
                              ich przełożonych.
                              • 0.9_procent Re: W tym akurat się absolutnie zgadzamy 10.10.09, 15:41
                                andnow2 napisał:


                                > Natomiast problemem zapewne są istniejące, albo raczej brak w
                                > publicznej służbie zdrowia procedur chroniących podwładnych
                                > działających w interesie placówki i pacjenta przed subiektywną
                                > arbitralnością szefa. A interes szefa nie zawsze musi być zbieżny
                                z
                                > interesem placówki i dobrem pacjenta.

                                No to sobie zły przykład wybrałeś.

                                „Niestety pan dyrektor Wyzgał i szpital strzelili sobie samobója.
                                Pismo, które otrzymaliśmy na pewno trafi do sądu. (...)Po powrocie
                                zażądam jednak w sądzie odszkodowania.”
                                • andnow2 Wchodzimy w szczegóły, ale wyrwany z kontekstu, 10.10.09, 16:04
                                  0.9_procent napisał:

                                  > No to sobie zły przykład wybrałeś.
                                  >
                                  > „Niestety pan dyrektor Wyzgał i szpital strzelili sobie
                                  > samobója.
                                  > Pismo, które otrzymaliśmy na pewno trafi do sądu. (...)Po powrocie
                                  > zażądam jednak w sądzie odszkodowania.”



                                  zacytowany przez Ciebie fragment wyraża oczywistą zasadę, że szef
                                  wyraża wolę szpitala, a szpital odpowiada za oświadczenia szefa.
                                  Wcale nie musi oznaczać, że Filip twierdzi, iż cały personel
                                  szpitala uznaje winnym za jego krzywdę.

                                  Ja oczywiście też nie przesądzam o winie Panów profesorów
                                  Góreckiego, czy Wyzgała. Nie mam po prostu dostatecznej wiedzy, by
                                  się na ten temat wypowiadać.
                                  • 0.9_procent Re: Wchodzimy w szczegóły, ale wyrwany z kontekst 10.10.09, 18:25
                                    andnow2 napisał:


                                    > wyrwany z kontekstu,
                                    > zacytowany przez Ciebie fragment wyraża oczywistą zasadę, że szef
                                    > wyraża wolę szpitala, a szpital odpowiada za oświadczenia szefa.
                                    > Wcale nie musi oznaczać, że Filip twierdzi, iż cały personel
                                    > szpitala uznaje winnym za jego krzywdę.

                                    Andnow. Ty mistrz manipulacji zarzucasz mi wyrywanie z kontekstu?
                                    Sugerujesz, że cały blog ma inny kontekst niż zacytowane przeze mnie
                                    zdania? Wolne żatry!


                                    > Ja oczywiście też nie przesądzam o winie Panów profesorów
                                    > Góreckiego, czy Wyzgała. Nie mam po prostu dostatecznej wiedzy, by
                                    > się na ten temat wypowiadać.

                                    Mam za to dostateczną wiedzę, że by napisać:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,305,101277664,101378270,prawda_tylko_czy_nie_mylisz_przyczyn_ze_skutkami.html

                                    'Pływasz' andnow.
                                    • andnow2 Nie pływam, tylko pytam, a kto pyta nie błądzi 10.10.09, 20:03
                                      0.9_procent napisał:

                                      > ...
                                      > Mam za to dostateczną wiedzę, że by napisać:
                                      > forum.gazeta.pl/forum/w,305,101277664,101378270,prawda_tylko_czy_nie_mylisz_przyczyn_ze_skutkami.html
                                      >
                                      > 'Pływasz' andnow.


                                      Nie chciałbym też być natrętnie impertynencki wobec Ciebie, ale nie
                                      tylko stwarzasz wrażenie mylenia przyczyn ze skutkami, ale zdajesz
                                      się również nie odróżniać pytań od stwierdzeń.

                                      Ten zlinkowany (wskazany przez Ciebie) mój post, to postawione
                                      przeze mnie na forum pytanie w dyskusji, a nie wygłoszony przeze
                                      mnie niewzruszalny pewnik.

                                      Zresztą jako wychowanek bardzo pluralistycznego wydziału prawa
                                      unikam dominacji dyskusji "niezaprzeczalnymi aksjomatami" w stylu
                                      Snajpera. No i nie posiadam też imperium usuwania niewygodnych lub
                                      niezrozumianych postów i wątków.
                                      • 0.9_procent Re: Nie pływam, tylko pytam, a kto pyta nie błądz 10.10.09, 21:35
                                        andnow2 napisał:

                                        > Nie chciałbym też być natrętnie impertynencki wobec Ciebie, ale
                                        nie
                                        > tylko stwarzasz wrażenie mylenia przyczyn ze skutkami, ale zdajesz
                                        > się również nie odróżniać pytań od stwierdzeń.
                                        >
                                        > Ten zlinkowany (wskazany przez Ciebie) mój post, to postawione
                                        > przeze mnie na forum pytanie w dyskusji, a nie wygłoszony przeze
                                        > mnie niewzruszalny pewnik.


                                        Jesteś idiotą.


                                        Przepraszam zapomniałem postawić pytajnika – to było pytanie.

                                        Na stwierdzenie off-sika
                                        lekarz nie tylko nie moze leczyc osoby, ktora jemu nie ufa, ale
                                        nawet nie powinien probowac jej leczyc


                                        Odpowiadasz :
                                        nie mogę wykluczyć i innego stanu faktycznego, niż ten
                                        krytykowany przez większość forumowych lekarzy.


                                        I dalej :
                                        Otóż niejednoznaczna jest przyczyna konfliktu między konsultantem
                                        krajowym, a Filipem i jego rodziną, a co najważniejsze z relacji
                                        wynika, że jest to konflikt z konsultantem jako administracyjnym
                                        decydentem o dopuszczalności leczenia za granicą


                                        A co czytamy w relacji?
                                        "...publiczne kwestionowanie wiedzy i kwalifikacji lekarzy
                                        zatrudnionych w Klinice Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu
                                        upoważnia do uchylenia się od opieki nad synem. W takiej atmosferze
                                        nie sposób przyjąć, iż zachowane zostaną właściwe relacje pacjent -
                                        lekarz".


                                        Umiesz czytać Andnow? – tylko pytam. To gdzie w tej
                                        wypowiedzi jest informacja o ‘konflikcie z konsultantem jako
                                        administracyjnym decydentem o dopuszczalności leczenia za
                                        granicą’
                                        ?



                                        > Zresztą jako wychowanek bardzo pluralistycznego wydziału prawa
                                        > unikam dominacji dyskusji "niezaprzeczalnymi aksjomatami" w stylu
                                        > Snajpera.

                                        Za to sam pozwalasz sobie na absolutnie jednoznaczne twierdzenia,
                                        które później okazują się całkowicie pozbawione podstaw. Naprawdę
                                        chcesz, bym ci jeszcze raz przypomniał?
                                        • andnow2 Zaczynamy kręcić się wokół własnej osi i powtarzać 10.10.09, 21:59
                                          0.9_procent napisał:

                                          > Za to sam pozwalasz sobie na absolutnie jednoznaczne twierdzenia,
                                          > które później okazują się całkowicie pozbawione podstaw. Naprawdę
                                          > chcesz, bym ci jeszcze raz przypomniał?


                                          te same argumenty.

                                          Podzielam pogląd jednego z profesorów z mego pluralistycznego
                                          wydziału, że celem dyskusji nie musi być bezwzględne przekonanie
                                          adversarza; wystarczy prezentacja wzajemnych, niekiedy
                                          przeciwstawnych argumentów.

                                          W tym duchu proponuję pozostawić czytelnikom forum własną ocenę
                                          naszych wypowiedzi. Nie musisz mi jeszcze raz niczego przypominać.
                                          • 0.9_procent Re: Zaczynamy kręcić się wokół własnej osi i powt 10.10.09, 22:44
                                            andnow2 napisał:


                                            > Zaczynamy kręcić się wokół własnej osi i powtarzać
                                            > te same argumenty.

                                            To prawda. O 'oblężonej twierdzy' byłeś uprzejmy napisać 30 razy.

                                            Gdzie w wypowiedzi z artykułu jest informacja o ‘konflikcie z
                                            konsultantem jako administracyjnym decydentem o dopuszczalności
                                            leczenia za granicą’?
                                            jakoś nie masz zamiaru napisać – widać
                                            uznałeś, że już za długo kręcimy się wokół tego tematu - prawda?
                                            • andnow2 Ja przeczytałem nie tylko artykuł na gazeta.pl 11.10.09, 07:48
                                              0.9_procent napisał:

                                              > Gdzie w wypowiedzi z artykułu jest informacja o ‘konflikcie z
                                              > konsultantem jako administracyjnym decydentem o dopuszczalności
                                              > leczenia za granicą’?
                                              jakoś nie masz zamiaru napisać – widać
                                              > uznałeś, że już za długo kręcimy się wokół tego tematu - prawda?


                                              Przebrnąłem już również przez większość wpisów na blogu Filipa.

                                              Spotkałem na blogu Filipa również wypowiedź jego matki. Wypowiedź ta
                                              pochodzi jednak już z czasu po artykule na gazeta.pl i wyraźnym
                                              ożywieniu się przeciwników Filipa, stanowiąc obronę syna przed
                                              zdaniem matki nieuzasadnioną krytyką i atakami.

                                              Wcześniejszych wypowiedzi publicznych matki Filipa nie znalazłem.
                                              Sam Filip twierdzi, że wypowiedzi takie nie miały miejsca. Co więcej
                                              Filip twierdzi, że krytyka zachowania prof. Góreckiego przez jego i
                                              jego matkę jest reakcją na blokowanie wyjazdu do Szwajcarii, a
                                              jeszcze wcześniej na odmowę konsultacji przez dodatkowego lekarza,
                                              gdy zaproponowano Filipowi amputację nogi.

                                              Stanowiska drugiej strony, a w szczególności prof. Góreckiego nie
                                              znalazłem, więc siłą rzeczy go nie znam.

                                              W tej jednostronnej relacji Filipa i jego matki sporo wskazuje na
                                              analogię między potraktowaniem Filipa i Alicji Tysiąc. Zaproponowano
                                              mu amputację nogi, nie dając możliwości weryfikacji słuszności
                                              zaproponowanej procedury przez innego lekarza.

                                              Domaganie się takiej weryfikacji uznano za obrazę i wyraz braku
                                              zaufania do lekarzy i odmówiono leczenia.

                                              Ponadstandardowo długo blokowano zgodę na wyjazd Filipa na leczenie
                                              do Szwajcarii. Powstałe opóźnienie mogło mieć wpływ na szanse
                                              wyzdrowienia.

                                              Opisane przez Filipa zachowanie lekarzy po powrocie ze Szwajcarii
                                              wykazuje niestety też wiele cech emocjonalnej, irracjonalnej
                                              obstrukcji - chciałoby się powiedzieć - "oblężonej twierdzy", ale
                                              tego zwrotu nie lubisz.

                                              Przykro mi, że tak, nie po Twojej myśli oceniam tę jednostronną
                                              relację Filipa i jego matki. Myślę jednak, że nie masz mi za złe
                                              szczerości wypowiedzi.

                                              Co do formy wypowiedzi Filipa, to powtórzę, że nie jestem
                                              zwolennikiem tego typu prezentacji krzywd pacjenta, osobiście
                                              zrobiłbym to inaczej. Posiadam jednak na tyle samokrytycyzmu, że
                                              jestem w stanie zrozumieć, że mogę sobie pozwolić na takie bardziej
                                              wyważone oceny, bo nie przeszedłem piekła, które przeżył Filip i
                                              jego rodzina. Nie wiem, czy po podobnych przeżyciach byłbym w stanie
                                              zachowywać w dalszym ciągu równie wyważony ton wypowiedzi.

                                              Występującym na tym forum profesjonalistom, obytym z cierpieniem
                                              ludzkim, nerwy puszczają znacznie wcześniej.
                                              • 0.9_procent Re: Ja przeczytałem nie tylko artykuł na gazeta.p 11.10.09, 11:35
                                                andnow2 napisał:

                                                > 0.9_procent napisał:
                                                >
                                                > > Gdzie w wypowiedzi z artykułu jest informacja o ‘konflikcie z
                                                > > konsultantem jako administracyjnym decydentem o dopuszczalności
                                                > > leczenia za granicą’?
                                                jakoś nie masz zamiaru napisać – wi
                                                > dać
                                                > > uznałeś, że już za długo kręcimy się wokół tego tematu - prawda?
                                                >
                                                > Ja przeczytałem nie tylko artykuł na gazeta.pl

                                                Andnow. Nie rób z siebie większego idioty niż jesteś.
                                                Najpierw piszesz, że ‘zacytowany fragment jest wyrwany z
                                                kontekstu’
                                                , a teraz się okazuje, że chyba cały artykuł jest
                                                wyrwany z kontekstu. W wypisywaniu p.ierdół też trzeba mieć umiar!


                                                > Przebrnąłem już również przez większość wpisów na blogu Filipa.

                                                Wyobraź sobie, że ja też.

                                                I jawi mi się obraz wrednego typa, który widzi winę wszystkich,
                                                tylko nie własną.

                                                Wypadek w metrze nie był spowodowany jego nieuwagą, tylko brakiem
                                                odpowiednich zabezpieczeń, oraz brakiem pomocy ze strony strażnika.
                                                Jakoś inni niewidomi dają sobie radę, tylko biednego Filipka peron
                                                zrzucił pod wagonik metra. A wagonik pewnie czekał w ukryciu na
                                                odpowiednią chwilę.
                                                Zakażenie w ranie – wina lekarzy, przecież zarówno tory jak i
                                                wagonik metra były sterylne, do zakażenia doszło w szpitalu.
                                                Jednocześnie święte oburzenie, że pracownik szpitala śmiał zwrócić
                                                uwagę na ubabranie błotem korytarza przez osobę towarzysząca
                                                Filipkowi.
                                                Konieczność amputacji – wina lekarzy, przecież nie konsekwencja
                                                przebytego urazu.

                                                Odpowiedź na krytykę nosi tytuł ‘Rozprawa z cymbałami’. Oczywiście.
                                                Jeśli ktoś ma czelność wyrazić inne zdanie niż Filipek jest
                                                cymbałem, bo przecież Filipek ma wyłączność na prawdę.

                                                Itd. itd.

                                                K.u.r.w.a. że też nikogo nie można obarczyć winą za to, że Filipek
                                                jest niewidomy.


                                                > Zaproponowano
                                                > mu amputację nogi, nie dając możliwości weryfikacji słuszności
                                                > zaproponowanej procedury przez innego lekarza.

                                                ????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                                To w Polsce jest przymus leczenia? I przymus wyrażania zgody na
                                                operacje?
                                                OD KIEDY ???
                                                Jeśli Filipkowi nie odpowiadało leczenie w tym szpitalu to jest
                                                prosta droga. Każdy pacjent, jeśli tylko nie jest ubezwłasnowolniony
                                                może w każdej chwili wypisać się z oddziału. Wielu pacjentów tak
                                                robi i nikt się nie obraża.
                                                Tylko na Bogu ducha winnego Filipka nie wiedzieć czemu obraziło się
                                                pół Warszawy.


                                                > W tej jednostronnej relacji Filipa i jego matki sporo wskazuje na
                                                > analogię między potraktowaniem Filipa i Alicji Tysiąc.

                                                Ja widzę jeszcze jedną analogię. Z niejakim Hubertem, także ofiarą
                                                zmowy. To tłumaczy twoje naciąganie faktów i manipulowanie
                                                wypowiedziami innych.
                                                • loraphenus Re: Ja przeczytałem nie tylko artykuł na gazeta.p 11.10.09, 11:58
                                                  wiesz, solutio...

                                                  najważniejszym faktem jest kim jest prawnik tegoż filipa.
                                                  to wiele wyjasnia.

                                                  A w robieniu idioty z siebie trzeba mieć umiar. Zastanawiam się czy gdyby prof.
                                                  Górecki zwrócił się do andow2 z prośbą o pomoc prawną celem ochrony wizerunku
                                                  -to czy nie napotkałby przeszkód w postaci oblężonej twierdzy i przesłanek
                                                  obiektywnych oraz prejudycjalnych...
                                                  • andnow2 A kim jest prawnik Filipa? 11.10.09, 12:46
                                                    loraphenus napisał:

                                                    > wiesz, solutio...
                                                    >
                                                    > najważniejszym faktem jest kim jest prawnik tegoż filipa.
                                                    > to wiele wyjasnia.
                                                  • maksiu1313 Re: Ja przeczytałem nie tylko artykuł na gazeta.p 11.10.09, 14:27
                                                    Profesor Górecki może wystąpić jako funkcjonariusz publiczny ościganie z
                                                    urzędu.sprawa już powinna być skierowana do prokuratora,przed odmowa
                                                    leczenia.rozmiem że takowa odmowa nastąpiła po obrzuceniu lekarzy stekiem
                                                    inwektyw.Największe kalectwo tego nie usprawiedliwia.
                                                    Filip będzie żądał coraz więcej,. Leczyć tak ale nie ustępować
                                                    szantażowi.Niedługo wszyscy chorzy będą chcieli być leczeni
                                                    zagranicą.
                                                • andnow2 Chyba rzeczywiście wyczerpaliśmy już argumenty 11.10.09, 12:37
                                                  0.9_procent napisał:

                                                  > Andnow. Nie rób z siebie większego idioty niż jesteś.

                                                  Nie myliłem się raczej, gdy napisałem, że profesjonalistom
                                                  występującym na tym forum szybko puszczają nerwy.


                                                  > Najpierw piszesz, że ‘zacytowany fragment jest wyrwany z
                                                  > kontekstu’
                                                  , a teraz się okazuje, że chyba cały artykuł jest
                                                  > wyrwany z kontekstu. W wypisywaniu p.ierdół też trzeba mieć umiar!

                                                  Myślę, że umiar posiadam. Co do Ciebie nie byłbym tego pewien.

                                                  Moja wypowiedź o wyrwaniu fragmentu z kontekstu dotyczyła porównania
                                                  determinacji Filipa w dochodzeniu odszkodowania z determinacją osób
                                                  dochodzących odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie i niczego
                                                  ponad to.


                                                  > I jawi mi się obraz wrednego typa, który widzi winę wszystkich,
                                                  > tylko nie własną.
                                                  > ...

                                                  Przecież napisałem, że nie podzielam sposobu prezentacji swoich
                                                  krzywd przez Filipa. Napisałem jednak, że piekło przez które
                                                  przeszedł jest dla mnie usprawiedliwieniem tej nie najwłaściwszej -
                                                  moim zdaniem - formy prezentacji.

                                                  W tej kwestii różni mnie od Ciebie jedynie stopień tolerancji. Ja po
                                                  prostu jestem bardziej tolerancyjny i bardziej skłonny wybaczać
                                                  potknięcia innych.


                                                  > Ja widzę jeszcze jedną analogię. Z niejakim Hubertem, także ofiarą
                                                  > zmowy. To tłumaczy twoje naciąganie faktów i manipulowanie
                                                  > wypowiedziami innych.

                                                  Z tym zarzutem trudno mi polemizować, bo tak naprawdę nie wskazałeś,
                                                  na czym analogia miałaby polegać. Dosyć gołosłowny ten zarzut.

                                                  Ja analogii nie widzę, chociażby dlatego, że Filip trafił do
                                                  szpitala natychmiast po wypadku; Hubert na decyzję o wydobyciu z
                                                  wraku auta czekał ponad 70 minut, a do pobliskiego szpitala trafił
                                                  dopiero po dwóch godzinach od wypadku. Ale nie zamierzam prowadzić
                                                  tutaj licytacji nieszczęść.

                                                  Nie bardzo też rozumiem Twoje motywy sięgania przy tej okazji do
                                                  wypadku Huberta na Płowieckiej.
                                                  • 0.9_procent Re: Chyba rzeczywiście wyczerpaliśmy już argument 11.10.09, 13:12
                                                    andnow2 napisał:

                                                    > 0.9_procent napisał:
                                                    >
                                                    > > Andnow. Nie rób z siebie większego idioty niż jesteś.
                                                    >
                                                    > Nie myliłem się raczej, gdy napisałem, że profesjonalistom
                                                    > występującym na tym forum szybko puszczają nerwy.

                                                    ‘Robisz z siebie idiotę’ to stwierdzenie faktu, a nie
                                                    przejaw ‘puszczania nerwów’.


                                                    > > Najpierw piszesz, że ‘zacytowany fragment jest wyrwany z
                                                    > > kontekstu’
                                                    , a teraz się okazuje, że chyba cały artykuł jest
                                                    > > wyrwany z kontekstu. W wypisywaniu p.ierdół też trzeba mieć
                                                    umiar!
                                                    >
                                                    > Myślę, że umiar posiadam. Co do Ciebie nie byłbym tego pewien.

                                                    Proponuję się odnieść do:
                                                    > > Najpierw piszesz, że ‘zacytowany fragment jest wyrwany z
                                                    > > kontekstu’
                                                    , a teraz się okazuje, że chyba cały artykuł jest
                                                    > > wyrwany z kontekstu.

                                                    bo pominąłeś to, co najistotniejsze – oczywiście przez przypadek.


                                                    > Moja wypowiedź o wyrwaniu fragmentu z kontekstu dotyczyła
                                                    porównania
                                                    > determinacji Filipa w dochodzeniu odszkodowania z determinacją
                                                    osób
                                                    > dochodzących odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie i niczego
                                                    > ponad to.

                                                    "Cała rzecz w tym, że w komunikowaniu bez znaczenia jest, jak
                                                    nadawca postrzega swój wysłany komunikat. Decydujące jest rozumienie
                                                    tego komunikatu przez odbiorcę."


                                                    Kto jest autorem cytatu? Może wiesz andnow?


                                                    > Przecież napisałem, że nie podzielam sposobu prezentacji swoich
                                                    > krzywd przez Filipa. Napisałem jednak, że piekło przez które
                                                    > przeszedł jest dla mnie usprawiedliwieniem tej nie najwłaściwszej -
                                                    > moim zdaniem - formy prezentacji.

                                                    W jednym się zgodzę. Wpaść pod pociąg to na pewno nie jest ‘niebo’.


                                                    > W tej kwestii różni mnie od Ciebie jedynie stopień tolerancji. Ja
                                                    po
                                                    > prostu jestem bardziej tolerancyjny i bardziej skłonny wybaczać
                                                    > potknięcia innych.

                                                    Taaaaaa. Twoja tolerancja już niejednokrotnie poraziła. Nie tylko
                                                    mnie.


                                                    > Ja analogii nie widzę, chociażby dlatego, że Filip trafił do
                                                    > szpitala natychmiast po wypadku; Hubert na decyzję o wydobyciu z
                                                    > wraku auta czekał ponad 70 minut, a do pobliskiego szpitala trafił
                                                    > dopiero po dwóch godzinach od wypadku. Ale nie zamierzam prowadzić
                                                    > tutaj licytacji nieszczęść.

                                                    W takim razie widzę analogię Filipka do ciebie. Obaj jesteście ślepi.
                                                  • andnow2 Skoro tak uważasz; a może jeszcze jesteś okulistą, 11.10.09, 13:40
                                                    0.9_procent napisał:

                                                    > ...
                                                    > W takim razie widzę analogię Filipka do ciebie. Obaj jesteście
                                                    > ślepi.

                                                    to nie odważę się polemizować.
                  • slav_ Re: Ciekawą kwestię poruszyłeś 10.10.09, 13:23
                    Oczywiście funkcja lekarza i funkcja administracyjna są teoretycznie rozłączne, praktycznie jednak nie jest to osiągalne. Tak jak zarzuty Filipa - łączące zarzuty "medyczne" o złe leczenie jaki i "administracyjne" o przewlekanie decyzji łącznie z zarzutami dotyczącymi funkcjonowania całego ośrodka (dyrekcja).

                    W sprawie Filipa powinien zarówno orzekać specjalista z innego ośrodka jak i leczony powinien być w innym ośrodku.

                    A powinien zadbać i zapewnić to NFZ (!) wykazując własną inicjatywę a nie przyglądając się z boku - jako zobligowany ustawowo (!) do zapewnienia realizacji prawa do leczenia które w tej sytuacji może nie być zachowane - wskazać ośrodek który podejmie się leczenia i powołać innego specjalistę w celu orzeczenia np. o zasadności leczenia z granica.
                    • andnow2 Co do zasady zgadzam się z Tobą w tej sprawie; 11.10.09, 14:39
                      slav_ napisał:

                      > W sprawie Filipa powinien zarówno orzekać specjalista z innego
                      > ośrodka jak i leczony powinien być w innym ośrodku.

                      poza ewentualną wspomnianą przeze mnie w innym poście kwestią
                      możliwości leczenia przez innego lekarza, czy też inny zespół z tego
                      samego szpitala.

                      No ale w tej sprawie, to za mało mam wiedzy odnośnie istnienia lub
                      nie faktycznych możliwości logistycznych tej placówki; no i też nie
                      można wykluczyć, że istnieją jeszcze jakieś inne racje "drugiej
                      strony", których nie mieliśmy szansy poznać.
                      • slav_ Re: Co do zasady zgadzam się z Tobą w tej sprawie 11.10.09, 15:25
                        O ile zrozumiałem konflikt sięgnął również dyrekcji czyli ośrodka jako całości.
                        Jakkolwiek ten zapis ustawy o zawodzie lekarza nie pozwala w bezpośredni sposób "szpitalowi" odmówić leczenia (to decyzja indywidualna i jednostkowa dotycząca relacji lekarz - pacjent) to nie leczą mury szpitalne tylko ludzie pracujący wśród innych ludzi.

                        Dla tego dobrze byłoby aby ten spór znalazł miejsce w sądzie który określiłby jak daleko sięga prawo pacjenta do leczenia (oczywiście wykluczamy przypadek ratowania życia gdzie to prawo ma charakter nadrzędny nawet w przypadku powyższego konfliktu). Czy rzeczywiście pacjent może opluwać lekarzy, grozić szpitalowi procesem o wielomilionowe odszkodowania a jednocześnie domagać się skutecznie od
                        oskarżanych (lekarz i ośrodka) realizacji jego "prawa do leczenia" w ośrodku który sobie wybrał i który potencjalnie oskarży (jeśli widzi tam tego "jedynego sprawiedliwego" który jednak nie jest "sterem i okrętem" tylko członkiem zespołu leczącego - bo NIE DA się "indywidualnie" leczyć takich przypadków, choćby dla tego ze lekarz czasem musi iść do domu i się przespać)? Byłoby to dość absurdalne ale kto wie?

                        Ale nadal twierdzę że dla własnego dobra nie powinien tam być leczony. Spotka się z niechęcią i z nadmierną asekuracją bo nie żyjemy w świecie aniołów a i sam aniołem nie jest. Decyzje będą podejmowane pod presją. Oba czynniki wpłyną negatywnie na proces decyzyjny i proces leczenia.

                        Na katharsis bym nie liczył choć - może jestem nadmiernym pesymistą?
                  • slav_ Re: Ciekawą kwestię poruszyłeś 10.10.09, 13:58
                    > Jako laik, outsider, chętnie poznam opinię kolegów - lekarzy
                    > forumowych, na ile administracyjna zależność od szefa szpitala
                    > ogranicza bądż co bądź doświadczonego lekarza, nie praktykanta, ani
                    > stażystę w samodzielności wyboru sposobu leczenia

                    Tylko że to leczenie nie odbywa się w "próżni". Co będzie jeśli w trakcie
                    leczenia okażą się że trzeba włączyć do zespołu leczącego tych "nazistowskich
                    zbrodniarzy"?

                    Nie wiadomo jakie były okoliczności zarówno zakwalifikowania do leczenia (i jaki
                    jego planowany zakres) jak i "skreślenia".

                    To różnica czy chodziło o zmianę gazika czy zaplanowanie wieloetapowego,
                    wielomiesięcznego, obarczonego ryzykiem i niepewnością efektu leczenia.

                    Pacjent już deklaruje pozwanie szpitala o wielomilionowe odszkodowanie. W tej
                    sytuacji leczenie go tam jest niewskazane - dla jego dobra. Nawet jeśli to
                    będzie leczony asekurancko a nie optymalnie
                    • andnow2 chyba jednak źle interpretujecie wypowiedzi Filipa 10.10.09, 14:24
                      slav_ napisał:

                      > Tylko że to leczenie nie odbywa się w "próżni". Co będzie jeśli w
                      > trakcie leczenia okażą się że trzeba włączyć do zespołu leczącego
                      > tych "nazistowskich zbrodniarzy"?


                      Zastrzegam się, że nie analizowałem szczegółowo wszystkich
                      wypowiedzi Filipa, ale przy "szybkim czytaniu" wskazanych w tym
                      wątku relacji zwróciłem uwagę na conajmniej jedną rozbieżność między
                      tym co napisał Filip, a tym, jak odczytują go bulwersujący się tą
                      wypowiedzią forumowi lekarze. Chodzi właśnie o tych "nazistowskich
                      zbrodniarzy".

                      Otóż Filip nie nazwał lekarzy "nazistowskimi zbrodniarzami", ani
                      nawet nie przyrównał jednych do drugich. Filip napisał jedynie o
                      ściganiu winnych jego krzywd, tak jak nazistowskich zbrodniarzy, co
                      znaczy nic więcej, jak konsekwencję w dochodzeniu do prawdy, choćby
                      udowodnienie krzywd miało być trudne i ciągnąć się latami, tak jak
                      latami ciągnie się udowadnianie odpowiedzialności zbrodniarzy
                      nazistowskich. Mowa więc o determinacji w trudnym i wieloletnim,
                      ewentualnym procesie odszkodowawczym, a nie o porównywaniu lekarzy
                      do zbrodniarzy nazistowskich. Jeśli Filip cokolwiek porównuje, to
                      jedynie skomplikowanie i czas trwania procesu.

                      No a to, że procesy z lekarzami są trudne i długotrwałe, to na tym
                      forum chyba nikogo przekonywać nie trzeba.
                      • 0.9_procent Re: chyba jednak źle interpretujecie wypowiedzi F 10.10.09, 14:39
                        No. A 'wyglądasz jak g.ówno', jest pochwałą wspaniałej
                        brązowej opalenizny, czyż nie?
                        • andnow2 wszystko zależy od kontekstu i relacji (zażyłości) 10.10.09, 15:35
                          0.9_procent napisał:

                          > No. A 'wyglądasz jak g.ówno', jest pochwałą wspaniałej
                          > brązowej opalenizny, czyż nie?


                          między ocenianym i oceniającym.
                          • 0.9_procent Re: wszystko zależy od kontekstu i relacji (zażył 10.10.09, 15:43
                            No to uważaj, żebym nie doszedł do wniosku, że na forum się już
                            dobrze znamy.
                            • andnow2 ja nie jestem przewrażliwiony; przywykłem 10.10.09, 15:52
                              0.9_procent napisał:

                              > No to uważaj, żebym nie doszedł do wniosku, że na forum się już
                              > dobrze znamy.


                              do przyjmowania mocnych ciosów od życia. Ktoś musi ...
                      • slav_ Re: chyba jednak źle interpretujecie wypowiedzi F 10.10.09, 14:42
                        > Otóż Filip nie nazwał lekarzy "nazistowskimi zbrodniarzami", ani
                        > nawet nie przyrównał jednych do drugich.

                        Dokładnie taka sama argumentacja całkiem niedawno okazała się nieskuteczna przez
                        sadem w sprawie przeciw "Gościowi Niedzielnemu". Wymyśl coś lepszego.

                        Gdyby Filif nie chciał porównać lekarzy do nazistowskich zbrodniarzy to nie
                        użyłby takiego porównania. Użył celowo i rozmyślnie.

                        Oczywiście może to robić całkowicie bezkarnie.
                        Kto odważy się pozwać niewidomego kalekę z dostępem do mediów?
                        • andnow2 o większą pogardę trudno 10.10.09, 15:37
                          slav_ napisał:

                          > Oczywiście może to robić całkowicie bezkarnie.
                          > Kto odważy się pozwać niewidomego kalekę z dostępem do mediów?
                          • snajper55 Mógłby go jeszcze porównać 10.10.09, 16:02
                            do hitlerowskich zbrodniarzy.

                            S.
                            • andnow2 To nie byłaby już pogarda, lecz głupota, 10.10.09, 16:29
                              snajper55 napisał:

                              > Mógłby go jeszcze porównać
                              > do hitlerowskich zbrodniarzy.


                              a o tę ostatnią, to akurat nie slav_a spośród uczestników tego forum
                              podejrzewam.
                              • off-sik ten kaleka jest zbrodniarzem, 10.10.09, 19:36
                                ale nie hitlerowskim

                                jednak zbrodniarzem jest, bo podwaza zaufanie pacjentow do lekarzy
                                • andnow2 Schodzimy do kesonu i poziomu kesoniarza? 10.10.09, 20:43
                                  off-sik napisał:

                                  > ten kaleka jest zbrodniarzem, ale nie hitlerowskim
                                  >
                                  > jednak zbrodniarzem jest, bo podwaza zaufanie pacjentow do lekarzy
                                  • snajper55 Nie. Schodzimy do poziomu Filipa, czyli na dno /nt 10.10.09, 23:20
                                    S.
                          • slav_ Re: o większą pogardę trudno 10.10.09, 20:47
                            >Re: o większą pogardę trudno

                            Dla czego uważasz to za pogardę ?

                            W żadnej mierze nie było moja intencją wyrażenie się pogardliwe.

                            Osoba ta jest niewidoma i jest kaleką z powodu ograniczeń w poruszaniu się. Czy napisanie tego uwłacza tej osobie?

                            Próba pozywania takiej osoby spowoduje medialne zlinczowanie pozywającego bez względu na zasadność pozwu właśnie z tego - kalectwa - powodu a nie z powodów merytorycznych które nikogo obchodzić nie będą.

                            Powiedzmy że ktoś poczułby się urażony tym sformułowaniem o zbrodniarzach hitlerowskich oraz uznałby że powoduje to podważanie jego zaufania w oczach pacjentów i zażądał by przeprosin. Media zabiłyby z niego potwora który się znęca nad kaleką i zniszczyłyby go kompletnie. W takiej sytuacji kalectwo MA znaczenie.

                            Przypomina mi się sytuacja min. Wassermana który (koordynator służb specjalnych!) był "punktowany" przez media i "biedną emerytkę" choć o ile przypominam sobie racja leżała po jego stronie (nie chodzi oczywiście o nieszczęsna wannę tylko o fuszerkę budowlaną). Sympatia było po stronie "słabszego" - wbrew argumentom.

                            • andnow2 ja postrzegam to tak 10.10.09, 22:44
                              slav_ napisał:

                              > Dla czego uważasz to za pogardę ?

                              Bo tak odbieram to jako mieszkaniec tej części globu, wyrosły,
                              wykształcony i wychowany w panującej tu kulturze cywilizacyjnej.

                              Wypowiedź Twoja ma taki sam walor, jak wypowiedź w stylu: "Nie pozwę
                              Ciebie, bo nie jesteś tego godzien".


                              > W żadnej mierze nie było moja intencją wyrażenie się pogardliwe.


                              Cała rzecz w tym, że w komunikowaniu bez znaczenia jest, jak nadawca
                              postrzega swój wysłany komunikat. Decydujące jest rozumienie tego
                              komunikatu przez odbiorcę.

                              Zresztą nie sądzę byś Twej, krytykowanej przeze mnie wypowiedzi nie
                              skroił właśnie na miarę konkretnego odbiorcy, którym jest Filip.


                              > Osoba ta jest niewidoma i jest kaleką z powodu ograniczeń w
                              > poruszaniu się. Czy napisanie tego uwłacza tej osobie?


                              Tak, bo napisałeś, że nie pozwiesz go tylko i wyłącznie dlatego, że
                              jest kaleką.


                              > Próba pozywania takiej osoby spowoduje medialne zlinczowanie
                              > pozywającego bez względu na zasadność pozwu właśnie z tego -
                              > kalectwa - powodu a nie z powodów merytorycznych które nikogo
                              > obchodzić nie będą.


                              Gdy czytam blog Filipa, to jestem pełen podziwu dla jego silnej
                              konstrukcji psychicznej. Tym niemniej siła ta ma jakieś granice i
                              myślę, że lekarze nie są pierwszym zawodem powołanym do łamania tej
                              silnej i podziwianej przeze mnie kostrukcji psychicznej.


                              > Powiedzmy że ktoś poczułby się urażony tym sformułowaniem o
                              > zbrodniarzach hitlerowskich oraz uznałby że powoduje to podważanie
                              > jego zaufania w oczach pacjentów i zażądał by przeprosin. Media
                              > zabiłyby z niego potwora który się znęca nad kaleką i zniszczyłyby
                              > go kompletnie. W takiej sytuacji kalectwo MA znaczenie.


                              W sprawie "zbrodniarzy nazistowskich" zaprezentowałem już swój
                              odmienny pogląd, więc z szacunku dla Ciebie i innych czytelników nie
                              będę się powtarzał.


                              > Przypomina mi się sytuacja min. Wassermana który (koordynator
                              > służb specjalnych!) był "punktowany" przez media i "biedną
                              > emerytkę" choć o ile przypominam sobie racja leżała po jego
                              > stronie (nie chodzi oczywiście o nieszczęsna wannę tylko
                              > o fuszerkę budowlaną). Sympatia było po stronie "słabszego" -
                              > wbrew argumentom.

                              Nie mieszajmy tutaj już kolejnego wątku, sprawy min. Wassermana i
                              matki jego zleceniobiorcy.

                              Natomiast od kwestii społecznego odbioru konfliktu dysponenta
                              imperium podejmowania decyzji o leczeniu z uzależnionym od tej
                              życiowo istotnej dla niego decyzji pacjentem zacząłem swą wypowiedź
                              w tym wątku. Z szacunku dla czytających zaniecham więc powtórzeń.
                              • loraphenus Re: ja postrzegam to tak 10.10.09, 23:06
                                andnow2 napisał:
                                >
                                >
                                > Gdy czytam blog Filipa, to jestem pełen podziwu dla jego silnej
                                > konstrukcji psychicznej. Tym niemniej siła ta ma jakieś granice i
                                > myślę, że lekarze nie są pierwszym zawodem powołanym do łamania tej
                                > silnej i podziwianej przeze mnie kostrukcji psychicznej.

                                Szkalowanie konsultanta krajowego za pomocą inwektyw także zawiera się w ramach
                                podziwu? Jaka szkoda ze nie podziwiasz szkalowania Twej osoby przeze mnie... za
                                pomocą równie chamskich i prymitywnych inwektyw. Czuje się zasmucony.

                                Ktoś szkalujący znienawidzoną przeze mnie grupę jest osobą przeze mne
                                podziwianą... Bo szkaluje lekarzy. Z podziwem więc traktujmy jego "konstrukcję
                                psychiczną"

                                Dla mnie to co robi ten gnojek to zwykłe szczekanie siurka zza monitora. Nic
                                godnego uwagi a zwłaszcza podziwu.

                                Ale - najwidoczniej radcy prawni z podwarszawskich miejscowości mają inne
                                autorytety, w tym szkalujących w sieci gnojków.



                              • slav_ Re: ja postrzegam to tak 11.10.09, 14:18
                                > Tak, bo napisałeś, że nie pozwiesz go tylko i wyłącznie dlatego, że
                                > jest kaleką.

                                > postrzega swój wysłany komunikat. Decydujące jest rozumienie tego
                                > komunikatu przez odbiorcę.

                                No właśnie. Kluczowe jest zrozumienie. Zrozumienie tego co się czyta. I czytanie
                                oraz komentowanie tego co faktycznie jest napisane a nie tego co "chce się"
                                przeczytać by pasowało do argumentacji.

                                Komunikat brzmi:
                                "nikt go nie pozwie bo nie ma z nim szans ".

                                Ewentualne "zwycięstwo" (np. uzyskanie przeprosin) będzie zwycięstwem
                                pyrrusowym. NIKT nie powie "został niesłusznie pomówiony i przeprosiny mu się
                                należą" tylko "to ten gnojek któremu się w głowie przewróciło i ciągał po sądach
                                kalekę". Nie zgodzisz się z tym?
                                Będzie "zamieszany w kradzież zegarka" - znasz to?

                                To nie ja w takich przypadkach uwypuklam kalectwo pacjenta. Zwróć uwagę że to
                                zawsze jest oś przekazów medialnych w takich sprawach . Nie liczy się
                                merytoryka, liczy cie emocjonalny przekaz a ten można "najtaniej" uzyskać
                                pokazując kalectwo a jeśli nie można go wprost pokazać - pokazując np. igły w
                                słoiczku (bo taka sama tkwi w ciele). Skoro wykorzystuje się w taki sposób
                                kalectwo do manipulowania opinią publiczną to nie wytykaj mi że pokazując ten
                                mechanizm manipulacji "wyrażam się z pogardą".

                                Jest tak że pacjent pozywający lekarza "walczy o swoje prawa" i racja jest
                                zawsze po jego stronie (wobec lekarzy media i opinia publiczna zawsze formułują
                                domniemanie winy)
                                Lekarz pozywający pacjenta jest "przewrażliwionym zarozumialcem" który "nie chce leczyć pacjenta" choć "jest od leczenie jak du.. od sr.." (cytat z wielu postów komentujących tę i podobne sprawy) i ciąga po
                                sądach biednego chorego - ewentualne szkody zdecydowanie przekraczają korzyści,
                                można uzyskać formalne przeprosiny plus stek jeszcze gorszych inwektyw
                                sformułowanych w sposób całkowicie bezkarny (np. w internecie).

                                > Zresztą nie sądzę byś Twej, krytykowanej przeze mnie wypowiedzi nie
                                > skroił właśnie na miarę konkretnego odbiorcy, którym jest Filip.

                                Nie komentuję "sprawy Filipa" bo nie mam żadnej wiedzy na temat "sprawy Filipa" tylko towarzyszące tej sprawie opinie i z nimi polemizuję. Począwszy od pierwszej (nieprawdziwej a będącej pierwszą linijką artykułu oraz osią pierwszego postu w wątku) że Filip "cierpi za to co powiedziała jego matka".

                                Rozwiązanie "sprawy Filipa" tak jak ja je widzę napisałem powyżej. Powtórzę.
                                Według mnie mediacja nie będzie już skuteczna a leczenie "pod przymusem" jest
                                niedopuszczalne. NFZ - jako dysponent środków i instytucja zobowiązana - mając
                                oficjalną odmowę powinien wskazać inny ośrodek i konsultanta by zajął się jak
                                najszybciej leczeniem Filipa. Jeśli nie jest w stanie wskazać takiego ośrodka w
                                kraju powinien skierować go do leczenia za granicą.
                                • andnow2 Cały czas oceniasz sprawę z lekarskiej perspektywy 11.10.09, 15:27
                                  slav_ napisał:

                                  > Komunikat brzmi:
                                  > "nikt go nie pozwie bo nie ma z nim szans ".

                                  Wbrew pozorom i ten komunikat jest pogardliwy, bo nadal zakłada, że
                                  nie dlatego nie masz szans z Filipem, bo Filip ma mocne argumenty,
                                  tylko z całego kontekstu Twoich wypowiedzi bije, że nie masz z nim
                                  szans, bo on będzie faworyzowany, bo jest kaleką.

                                  Moje doświadczenie jest inne. Często odbiór społeczny jest też taki,
                                  że zbyt pewna siebie ofiara, staje się z biegiem czasu postrzegana
                                  jako agresor. Ze zjawiskiem takim mamy chyba właśnie do czynienia w
                                  wypadku Filipa. W dość powszechnym odbiorze społecznym ofiara dobra,
                                  to ofiara bezsilna; w myśl porzekadła: "pokorne ciele, dwie matki
                                  ssie".


                                  > Ewentualne "zwycięstwo" (np. uzyskanie przeprosin) będzie
                                  > zwycięstwem pyrrusowym. NIKT nie powie "został niesłusznie
                                  > pomówiony i przeprosiny mu się należą" tylko "to ten gnojek
                                  > któremu się w głowie przewróciło i ciągał po sądach
                                  > kalekę". Nie zgodzisz się z tym?
                                  > ...

                                  "Pogarda Story" ciąg dalszy.

                                  Czasem niestety odnoszę wrażenie, że króluje pogląd: "Temu kalece
                                  się w głowie przewróciło; na swej krzywdzie chce zbić majątek".

                                  Wolałbym oceniać racje Filipa w oparciu o konkretne fakty.

                                  Szkoda, że lekarze chowają głowę w piasek i unikają mediów.

                                  W praktyce sądowej brak zeznań też ma swoją wymowę, ocenianą według
                                  wiedzy i doświadczenia życiowego sędziego, przy uwzględnieniu
                                  konkretnych okoliczności i ewentualnych motywów odmowy zeznań.

                                  Jednostronna relacja Filipa i jego matki z dużym prawdopodobieństwem
                                  sugeruje, iż krytyka lekarzy była reakcją na odmowę leczenia, czy
                                  też jeszcze wcześniejszą odmowę umożliwienia weryfikacji decyzji o
                                  amputacji nogi przez innego specjalistę.


                                  > Rozwiązanie "sprawy Filipa" tak jak ja je widzę napisałem powyżej.
                                  > Powtórzę.
                                  > Według mnie mediacja nie będzie już skuteczna a leczenie "pod
                                  > przymusem" jest niedopuszczalne. NFZ - jako dysponent środków i
                                  > instytucja zobowiązana - mając oficjalną odmowę powinien wskazać
                                  > inny ośrodek i konsultanta by zajął się jak najszybciej leczeniem
                                  > Filipa. Jeśli nie jest w stanie wskazać takiego ośrodka w
                                  > kraju powinien skierować go do leczenia za granicą.

                                  Jak już napisałem w innym poście, w tej sprawie jesteśmy co do
                                  zasady zgodni.
                                  • slav_ Re: Cały czas oceniasz sprawę z lekarskiej perspe 11.10.09, 15:53
                                    > Czasem niestety odnoszę wrażenie, że króluje pogląd: "Temu kalece
                                    > się w głowie przewróciło; na swej krzywdzie chce zbić majątek".

                                    NIE - jeśli tylko oskarża lekarza(!) i od niego się domaga odszkodowania. Opinia
                                    publiczna w takich przypadkach zgodna w 100% - lekarz ma płacić (najlepiej z
                                    własnego majątku).

                                    Sytuacja nieco się zmienia jeśli chodzi o oskarżanie szpitala czy i innego
                                    ośrodka finansowanego ze środków publicznych. Tu ludzie zaczynają "liczyć
                                    pieniądze" i już nie są tacy chętni do popierania. Zwykle postulują by i w takim
                                    przypadku... płacił jakiś lekarz osobiście "bo przecież to lekarz jest winny"
                                    :-) - trzeba tylko go znaleźć.

                                    > Szkoda, że lekarze chowają głowę w piasek i unikają mediów.

                                    A ja się wcale nie dziwię.
                                    Gdybym sam był w takiej sytuacji wolałbym przemilczeć najgorsze inwektywy niż
                                    polemizować w mediach. To nie "brak zeznań" oceniany przez sędziego (nie
                                    jesteśmy w sądzie) tylko jak najbardziej racjonalne "nie wystawianie się na ciosy".
                                  • snajper55 Re: Cały czas oceniasz sprawę z lekarskiej perspe 11.10.09, 17:03
                                    andnow2 napisał:

                                    > Często odbiór społeczny jest też taki,
                                    > że zbyt pewna siebie ofiara, staje się z biegiem czasu postrzegana
                                    > jako agresor.

                                    I często jest to jak najbardziej słuszna ocena ofiary, która stała się
                                    agresorem. Na przykład ofiara własnej nieostrożności ślepo atakuje leczących ją
                                    lekarzy.

                                    S.
                      • loraphenus Re: chyba jednak źle interpretujecie wypowiedzi F 10.10.09, 14:56
                        andnow2 napisał:

                        > No a to, że procesy z lekarzami są trudne i długotrwałe, to na tym
                        > forum chyba nikogo przekonywać nie trzeba.

                        Ależ oczywiście, zwłaszcza jak jest się pieniaczem i nie ma sięracji - tylko
                        szuka vendetty i odwetu. Wtedy sprawy ciągną się latami. Zgodnie z powiedzeniem
                        - sąd sądem ale racja musi być po naszej stronie.

                        Bo sądzić powinno się nie wtedy, kiedy doszło do zaniedbań, tylko wtedy, kiedy
                        nie jest się zadowolonym.

                        Proponuje procesy poszlakowe modo Andriej Wyszynski.

                        Zawód lekarz- winny bez prawa odwołania od wyroku.
            • vacia Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 10.10.09, 22:14
              off-sik napisał:
              >
              > ale najwazniejsze jest jeszcze cos innego:
              > lekarz nie tylko nie moze leczyc osoby, ktora jemu nie ufa,
              > ale nawet nie powinien probowac jej leczyc
              >
              > inaczej nie jest profesjonalista tylko naiwniakiem
              > i moze tylko choremu zaszkodzic

              Ludzie z natury nieufni tez muszą się leczyć, trzeba więc odrobine
              wysiłku i perswazji wobec takiego nieufnego pacjenta, tak się
              dzieje w niektórych krajach, pisała o tym w tym wątku malgorzatka i
              turpin.


              • 0.9_procent Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 10.10.09, 22:52
                Wyzywanie od nazistowskich zbrodniarzy jest pewnie charakterystyczną
                cechą ‘nieufności z natury’.
              • snajper55 Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 10.10.09, 23:16
                vacia napisała:

                > Ludzie z natury nieufni tez muszą się leczyć

                Nie, nie muszą. Nie ma przymusu leczenia. Skoro uważa się lekarzy za zbrodniarzy
                hitlerowskich, to chęć oddania się w ręce takich zbrodniarzy jest dla mnie
                dowodem niepoczytalności.

                S.
      • protozoa Re: wspólczucie dla każdego to podstawa leczenia 10.10.09, 21:07
        A czy wiesz co czuje lekarz gdy pracuje pod presją? Czy wiesz jak łatwo popełnić
        błąd? Jeśli nie ma prawidłowych relacji lekarz-pacjent opartych na wzajemnym
        zaufaniu lepiej nie leczyć, bo nie prowadzi to do niczego dobrego. Współczuję,
        bardzo współczuję Filipowi, ale rozumiem kolegów.
        Sama odmówiłam kiedyś operacji - szef wyznaczył innego lekarza ponieważ pacjent
        i jego rodzina w rozmowie ze mną podważyła moje kompetencje. Nie, nie obraziłam
        się, ale nie chciałam pracować w stresie mając w oczach złe podejście do mnie i
        pacjenta i rodziny. W razie komplikacji- a takie zawsze mogą się zdarzyć- miałam
        iuzasadnione prawo bać się o moją rodzinę. I miałam prawo, choć z niego nie
        skorzystałam, złożyć zawiadomienie do prokuratury o groźby karalne.
        • st.lucas I jaki efekt owego zawiadomienia? 14.10.09, 08:59
          Czy jak zwykle brak wszczecia postepowania?
    • loraphenus a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd! 09.10.09, 18:16
      filipzagonczyk.blox.pl/2009/06/Dzien-Dziecka.html
      Nie ma jak wdzięczny pacjent!

      z artykułu!:

      Po pierwsze wynika z tego, że nie będę leczony, bo panowie się obrazili nawet
      nie na mnie tylko na moją mamę. Po drugie moja mama nigdy ich publicznie nie
      krytykowała. Robię to ja osobiście i przy tym wszystkim i tak jestem bardzo
      powściągliwy, ponieważ uważam, że z taką bandą powinno się jechać na okrągło.
      Media powinny im cały czas patrzeć na ręce. Niestety pan dyrektor Wyzgał i
      szpital strzelili sobie samobója. Pismo, które otrzymaliśmy na pewno trafi do
      sądu. W tym kraju mamy publiczną służbę zdrowia przynajmniej w teorii. Każdy
      pacjent ma konstytucyjnie zagwarantowane prawo do bezpłatnej opieki medycznej.
      Jeszcze raz wam półgłówki powtarzam. Jakikolwiek szpital publiczny nie jest
      waszą prywatną własnością i nie macie prawa odmawiać komuś leczenia ze względu
      na wasze antypatie i niedorozwinięci emocjonalne. Nie chcecie mi także wypełnić
      wniosku na leczenie za granicą, ponieważ uważacie, że zabieg zdjęcia
      stabilizatora można zrobić w Polsce. Niestety, inne szpitale oficjalnie odsyłają
      nas na Lindleya, bo tam rozpoczynało się leczenie. I tak koło się zamyka.
      Teraz nie mam już czasu, żeby czekać i jadę do Szwajcarii na własny bardzo duży
      koszt. Po powrocie zażądam jednak w sądzie odszkodowania. Proszę także o
      interwencję w mojej sprawie rzecznika praw obywatelskich pana Janusza
      Kochanowskiego, z którym miałem kiedyś przyjemność spotkać się i rozmawiać
      osobiście. Cieszę się, że moją nogą zajmą się prawdziwi profesjonalni lekarze a
      nie obrażające się koniowały. Piszecie mi, że matka was krytykowała. Niestety
      była powściągliwa, ale ja powiem wam wreszcie prawdę. Kiedy przyjechałem do
      Szwajcarii w październiku w nodze miałem dwanaście bakterii pochodzenia
      szpitalnego. Ponadto Szwajcarzy mówili o tym, że czucia i ruchu w amputowanej
      później nodze nie odzyskam, ponieważ nie zrobiono mi na czas kilku niezbędnych
      zabiegów zaraz po wypadku. Górecki przeciągał sprawę podpisu i spędziłem
      dziesięć dodatkowych dni w Polsce, co miało wpływ na mój stan zdrowia. Ponadto
      jeden z lekarzy tu w Polsce mówił mi, że można było zastosować inną metodę
      stabilizacji kości i nie usztywniać kolana, co teraz jest moim głównym problemem
      w chodzeniu. Jeśli te wszystkie podejrzenia potwierdzą profesorowie i lekarze
      szwajcarscy, to przysięgam wam, że odpowiecie mi za to, choćbym miał was ścigać
      i śledzić jak nazistowskich zbrodniarzy.
      • slav_ Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 09.10.09, 18:42
        Wcale się nie dziwę że nikt go nie chce leczyć pod dowolnym pretekstem.

        Osoba podejmująca się leczenia ma gwarancję(!) ze jeśli nie wypełni życzeń i
        oczekiwań pacjenta lub pacjentowi się coś nie spodoba (a to NA PEWNO prędzej czy
        później nastąpi) to szybciutko dołączy do grona "nazistowskich zbrodniarzy".

        Oczywiści z kaleką mającym dostęp do mediów i dużo czasu nikt nie wygra.

        Wygląda na to że gościu dokonał klasycznego przeniesienia i nabrał głębokiego
        przekonania i do czego przekonuje - skutecznie bo ma dostęp do mediów - że jego
        problemy nie są związane z tym ze się wrąbał przez własną nieuwagę pod metro
        tylko winni wszystko jego nieszczęściom są polscy lekarze (którzy nawiasem
        mówiąc uratowali mu życie).

        Nie na darmo Chińczycy mówią "jeśli uratowałeś komuś życie, to teraz bierzesz za
        nie odpowiedzialność".

        W polskiej wersji brzmi to "jeśli uratujesz komuś życie to masz przes... bo cię
        oskarży że mu zegarek potłukłeś".
        • snajper55 Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 09.10.09, 22:10
          slav_ napisał:

          > W polskiej wersji brzmi to "jeśli uratujesz komuś życie to masz przes... bo cię
          > oskarży że mu zegarek potłukłeś".

          Niestety, Ameryki nie odkryłeś. Czego dowodem stary żarcik, kończący się
          pytaniem "A gdzie berecik ?".

          S.
      • gamdan Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 09.10.09, 18:42
        > z taką bandą powinno się jechać na okrągło.

        Biedny chory głupi człowiek.
        • slav_ Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 09.10.09, 19:25
          Abstrahując od zarzutów "medycznych".

          Nie wiem na ile to świadomy a na ile nieświadomy wybór "drogi" ale taka "wojna" jest mu bardzo potrzebna.
          Kimże bowiem byłby bez niej?
          Byłby jedynie zasługującym na współczucie niewidomym który z powodu swojego kalectwa i nieuwagi wpadł pod pociąg doznając kolejnego kalectwa.
          Kogo by to obchodziło?

          A tak jest "walczącą o swoje prawa" ofiarą lekarzy.
          W centrum uwagi, znajdująca oparcie w "walce". To zdecydowanie bardziej "męskie" niż współczucie z powodu kalectwa.
          No i zapewne pozwoli mu znów pojechać na leczenie do Szwajcarii na koszt nfz.
          Kto odmówi "kalece ofierze polskich lekarzy"?
          • gamdan Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 09.10.09, 19:53
            Chyba slav masz rację.
            Taką drogę wybrał.
            W psychiatrii nazywa się to "zespołem Sandauera".
        • vacia Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 09.10.09, 19:26
          gamdan napisał:

          > > z taką bandą powinno się jechać na okrągło.
          >
          > Biedny chory głupi człowiek.

          Biedny, chory , głupi człowiek ale potrzebujący pomocy, której
          trzeba mu udzielić, bo kto jest bez grzechu.
          Przecież takich ludzi jest dużo w społeczeństwie, nikt chyba nie
          oczekuje ze trafią mu się tylko mądrzy, grzeczni pacjenci.
          Gdyby szkoły odesłały wszystkich głupich i krnąbnych uczniów do
          domu, bo i tak sie ich niczego nie nauczy to powstał by powazny
          problem społeczny.
          A zdrowie jest ważniejsze od edukacji, wymaga nie tylko wzrostu
          nakładów finasowych ale i ludzkiego podejścia do głupiego pacjenta
          • gamdan Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 09.10.09, 20:01
            Nikt nie neguje, że Filip potrzebuje pomocy i "wymaga ludzkiego podejścia"
            (cokolwiek to znaczy).
            Ale jakie ma być to ludzkie podejście?
            Jak ktoś podchodzi z nożem w ręce to tylko Jezus odsłania klatkę, oczekując
            ciosu. Bo jest nieśmiertelny. Każdy inny zwiewa lub broni się.
          • 0.9_procent Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 10.10.09, 09:08
            vacia napisała:


            > Biedny, chory , głupi człowiek ale potrzebujący pomocy, której
            > trzeba mu udzielić, bo kto jest bez grzechu.


            „Bo kto nie jest bez grzechu” – genialny tekst-wytrych dla
            każdego łamiącego normy moralne i prawne. Postaram się wykorzystać
            przy każdej okazji.
          • off-sik Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 10.10.09, 11:50
            nazywanie w grafomanskim tekscie ludzi, ktorzy uratowali mu zycie
            nazistowskimi zbrodniarzami, jest zbrodnia
            mamy do czynienia z kaleka-zbrodniarzem,
            bo jakby widzial i mial noz oraz gwarancje nietykalnosci,
            to by zabijal
            i nie mieszajmy do tego Pana Boga
            • vacia Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 10.10.09, 21:57
              Każdy ponosi odpowiedzialnośc za swoje słowa,Filip również, tutaj
              nie ma wyjątku ale zostawmy karanie odpowiednim do tego instytucjom.
              Zwróć uwagę Off-sick że w tym swoim poście surowo osądzasz i
              potępiasz Filipa w czym dokładnie przypominasz jego grafomański
              styl, osądzając go, osądzasz więc samego siebie.
              • snajper55 Re: a tutaj daje obraz zaufania i rachunku krzywd 10.10.09, 23:17
                vacia napisała:

                > Każdy ponosi odpowiedzialnośc za swoje słowa,Filip również, tutaj
                > nie ma wyjątku ale zostawmy karanie odpowiednim do tego instytucjom.

                Odpowiedzialność za słowa to nie tylko karanie. To także ponoszenie konsekwencji
                tych słów, czyli na przykład odmowa leczenia.

                S.
    • maksiu1313 Re: snajper55, wierzę że starczy Tobie tolerancji 11.10.09, 13:22
      Co bedzie dalej.jak już otrzyma zgode na leczenie zagranicą. Czy już lekarze
      będą w porządku.Chłopak stosuje szantaż bo jak nie , to będę was scigał jak
      zbrodniarzy.Kłania śię KK iKC.Zle śięstało że zastosowano odwet zbiorowy.Błędne
      jest twierdzenie że nikt nie odważy śię na proces z kaleką niby dlaczego nie. W
      prawie nie ma wyjątków ,jest wina i kara.
      • young_doc Re: snajper55, wierzę że starczy Tobie tolerancji 11.10.09, 15:39
        1. Zgodę i samo leczenie za granicą już otrzymał. Kolejny przykład na to co
        można wywalczyc umiejętnym szantażem - bo czy zwykły pacjent miałby na coś
        takiego jakąkolwiek szansę?

        2. Jaki "odwet zbiorowy"??

        3."Błędne jest twierdzenie że nikt nie odważy śię na proces z kaleką niby
        dlaczego nie"
        Skoro zwykłe skierowanie do innego ośrodka wywołało taką burzę to co się stanie
        po postawieniu zarzutów z paragrafu grożącego dwoma latami pozbawienia wolności?
        • maksiu1313 Re: snajper55, wierzę że starczy Tobie tolerancji 11.10.09, 20:18
          Właśnie o taką burzę Filipowi chodziło.Dziwię śię że lekarze dali się postawić
          do kąta.Z blogu Filipa ,w tej chwili jest wielkim bohaterem.Walczy z całym
          systemem .Oczekuję że zniesławieni lekarze skierują sprawę do prokuratury
          zurzędu,bez względu jaką miałoby to wywołac burzę.Inapewno nie stanie się nic.
          • marcinoit Re: snajper55, wierzę że starczy Tobie tolerancji 11.10.09, 20:32
            maksiu1313 napisała:

            > Właśnie o taką burzę Filipowi chodziło.Dziwię śię że lekarze dali
            się postawić
            > do kąta.Z blogu Filipa ,w tej chwili jest wielkim bohaterem.Walczy
            z całym
            > systemem .Oczekuję że zniesławieni lekarze skierują sprawę do
            prokuratury
            > zurzędu,bez względu jaką miałoby to wywołac burzę.Inapewno nie
            stanie się nic.

            jest takie stare arabskie przyslowie:
            " psy szczekaja a karawana idzie dalej"
    • yorik twarde fakty 12.10.09, 16:40
      1. Niewidomy wpadł pod pociąg
      2. chirurdzy (i w końcu konsultant) - zapowiedzieli, że trzeba uciąć nogę
      3. chirurdzy (z prywatnej kliniki w Szwajcarii) wydoili gościa (NFZ?) z dużej
      kasy i zdecydowali up.... nogę (...przegrali walkę...)
      4. teraz gość używa szantażu żeby uzyskać wyjątkowe prawa (leczenie w Szwajcarii)

      NB. Pamięta ktoś zakończenie historii tej dziewczynki z dziecięcym porażeniem,
      co to jechała do Szajcarii bo tam wzrok jej uratują?

      pzdr
      Y
      • marcinoit Re: twarde fakty 12.10.09, 18:20
        to ucieli mu te noge czy nie?
        • young_doc Re: twarde fakty 12.10.09, 18:31
          Jednakowoż ucięli. Zgadnij czemu...

          filipzagonczyk.blox.pl/2009/10/Wracam.html
          • marcinoit Re: twarde fakty 12.10.09, 19:16
            jak to czemu?
            miedzynarodowa zmowa bialej mafi :)

            a tak na powaznie to prawdopodobnie wrednie konowaly uratowaly chlopakowi zycie kosztem nogi. jako spiwor nie raz pewno widziales cos takiego :)
            • wcyker Re: twarde fakty 13.10.09, 13:59
              to wszystko wyjaśnia
              biala mafia uparla się, ignorując Prawa pacjenta(!!!),
              uratować mu zycie
              i to w dodatku kosztem nogi... po prostu podlosc

              (ach, kiedyż wreszcie znajdzie się bicz na tych konowałów!)
      • protozoa Re: twarde fakty 14.10.09, 13:22
        Prawda jest taka, ze ZNAKOMITĄ WIĘKSZOŚĆ zabiegów i operacji można z bdb
        skutkiem przeprowadzić tu u nas w Polsce. W gorszych warunkach, w wieloosobowych
        salach, w szpitalach gdzie nie ma 5 dań do wyboru, ale efekt leczenia jest
        identyczny. Tu na miejscu, w ramach NFZ.
        Dlaczego polski podatnik ma płacic za to, że ktoś chce byc leczony w Szwajcarii,
        Austrii czy Stanach?
        Bardzo współczuje Filipowi, ale współczucie to jedno a nieuzasadnione roszczenia
        to drugie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka