Dodaj do ulubionych

"Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones

29.01.10, 16:17
List tego lekarza zostal odebrany jako glos pewnej czesci
amerykanskiego spoleczenstwa, nie akceptujacej planow reformy
ubezpieczen prezydenta Obamy. Ponizej orginal:
"
Dear Sirs:

During my last night’s shift in the ER, I had the pleasure of
evaluating a patient with a shiny new gold tooth, multiple elaborate
tattoos, a very expensive brand of tennis shoes and a new cellular
telephone equipped with her favorite R&B; tune for a ring tone.

Glancing over the chart, one could not help noticing her payer
status: Medicaid.

She smokes more than one costly pack of cigarettes every day and,
somehow, still has money to buy beer. And our President expects me
to pay for this woman’s health care?

Our nation’s health care crisis is not a shortage of quality
hospitals, doctors or nurses. It is a crisis of culture – a culture
in which it is perfectly acceptable to spend money on vices while
refusing to take care of one’s self or, heaven forbid, purchase
health insurance.

A culture that thinks I can do whatever I want to because someone
else will always take care of me.

Life is really not that hard. Most of us reap what we sow.

Starner Jones, MD
Jackson, MS
"

"Kryzys kulturowy" o ktorym wspomnial autor ma przejawiac sie w
postawie "Bede robil co mi sie podoba w sprawie mojego zdrowia-to
spoleczenstwo za to zaplaci, nie ja."

Jak widac, Amerykanie (procz bezposrednio zainteresowanych) bronia
sie przed takim mysleniem.
Polacy zas podniesli je do rangi aksjomatu, IMPO.
Myle sie?
Obserwuj wątek
    • pct3 Re: "Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones 29.01.10, 16:33
      During my last night’s shift in the ER, I had the pleasure
      of
      evaluating a patient...

      Glancing over the chart, one could not help noticing

      It is a crisis of culture

      Starner Jones, MD


      I wszystko jasne. On taki Starner jak ja Czang-Li.
      Przecież to ewidentne: on musi być jaki Tarnowski albo inny Idzik -
      wyjechał na saksy, kesonowa mentalność mu pod czerep podchodzi i
      kipi, śmie wskazywać na przywary pacjenta, a wszystko ubiera w
      pseudointeligencki styl. To polski konował, który nie zwrócił za
      studia, przypadkiem dostał pracę za granicą (może uciekał przed
      wizją kas fiskalnych dla doktorów albo nie chciał pokazać co ma w
      garażu) - więc odszedł od łóżka polskiego pacjenta a teraz rżnie
      hamerykanina. Ot co!

      ;-))
      • p.atryk2 Re: "Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones 29.01.10, 17:02
        "...Doctor Roger Starner Jones is a seventh generation Mississippian
        and his extracurricular interests are golf, hunting, fishing and
        college football. He specializes in emergency medicine at The
        University of Mississippi Medical Center..."
        • pct3 Re: "Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones 29.01.10, 19:00
          i tak musi mieć polskie korzenie albo domieszkę polskiej krwi.
          Jest rzeczą niemożliwą by w mateczniku cywilizowanego profesjonalizmu lęgły się
          takie teksty bez kontaktu z obrzydliwą mentalnością kesonu.


    • extorris Re: "Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones 29.01.10, 17:18
      widac dr Jones ma klopoty z logicznym mysleniem

      ten chory (jestem pewny, ze czarny, tylko tego szczegolu nie zaznaczono) ma juz,
      niezaleznie od "reformy", a wiec przy zachowaniu 'status quo', oplacane przez
      podatnikow ubezpieczenie, w dodatku wg zasad ustalanych przez wladze stanu
      Mississippi, a nie przez prezydenta (czyli wladze federalne)

      jesli to ma byc argument przeciw "reformie" to rzeczywiscie musi sie tu
      podszywac jakis polski tepy i niedouczony konowal z kesonu

      zreszta koszt zlotego zeba to moze byc zaledwie $600-700, buty $200-300, tatuaz
      $100-1000, komora $100-300
      tego nie kupuje sie co chwile, zab i tatuaze zostaja na cale zycie, buty nosi
      sie przez przynajmniej rok (sezon), komore tez zmienia sie raz na 2-3 lata
      komercyjne ubezpieczenie dla kogos takiego kosztowaloby $2000 miesiecznie
      mimo widocznego "bogactwa" nie stac go
      • st.lucas Re: "Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones 29.01.10, 17:41
        Bardzo dobrze, ze patryk zacytowal ten list...
        A jeszcze lepiej, wrecz cudownie, ze Osamie Burakowi, po ostatnich
        wyborach uzupelniajacych do senatu, zabraklo wiekszosci
        do realizacji pllanu zamienienia Ameryki w Sowiety.

        Naprawde bardzo, bardzo sie ciesze.
        A Ty snajper?
      • p.atryk2 Re: "Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones 29.01.10, 19:02
        "Ethnicity" pacjenta nie ma w tym przypadku znaczenia i jest
        starannie pomijana. Choc nie musisz Dr.Jones'a oszczedzac, Extorris-
        moglbyss mu zarzucic, ze jego przodkowie (wszak to Poludnie) zdobyli
        majatek na niewolniczej pracy przodkow owej pacjentki, dzieki czemu
        on mogl sie wyedukowac,itd.itp. ;).
        Nie znam nikogo, kto placilby 2000$ miesiecznego premium (za plan
        idywidualny). Przecietne kwoty to 200-400 $ (osoby samotne lub
        wykluczajace z planu wspolmalzonka i dzieci), do ok 1000$ max w
        najdrozszych planach z cala rodzina. Rekordzista wsrod moich
        znajomych placi ok.650$ mniesiecznie za siebie-ok.60 lat, prawnik z
        nalogami i kompletem chorob cywilizacyjnych.
        Zmiennych w szacowaniu wysokosci premium jest b.duzo, ale zakladam
        ze dla Mississippi wydatek 300-400$ miesiecznie zapewnia b.dobre
        ubezpieczenie PPO dla jednej osoby.
        Czyli za tyle, ile wspomniana pacjentka wydaje miesiecznie na
        alkohol i papierosy,Extorris.

        Dr.Jones jest doskonale zorientowany,ze leczenie tejze pacjentki
        jest juz oplacane z jego podatkow(i innych, pracujacych i
        odpowiedzialnych podatnikow).
        Dr.Jones jedynie nie ma ochoty, by w wyniku szczodrobliwosci
        prezydenta Obamy, liczba takich pacjentow (ktorych dalej sponsorowac
        bedzie Dr.Jones i inni frajerzy, nie Obama) nie wzrosla w skali
        kraju o ca.40 mln lub wiecej.
        • extorris Re: "Letter to the Editor" Dr.Roger Sturner Jones 29.01.10, 19:30
          nie chce sie spierac o cene ubezpieczenia, fakt - 2000 to blizej polisy
          rodzinnej (choc te sa zwykle drozsze niz 2000 - za mnie tyle placa i nie jestem
          szczegolnie zadowolony) poza tylko tym, ze za <1000 trudno znalezc ubezpieczenie
          z wykupem "preexisting conditions" i sensownym zakresem ubezpieczenia
          w ubezpieczeniach wykupywanych przez pracodawcow sa czasem zapisy, ze za
          rezygnacje z ubezpieczenia i wykorzystanie ubezpieczenia malzonka mozna dostac
          1000 miesiecznego dodatku do pensji (a zatem indywidualna polisa musi kosztowac
          ponad 1000)
          obawiam sie, ze jesli ktos placi 650 (nie mowiac juz o 200, co kosztuje tyle co
          miesieczne ubezpieczenie przyzwoitego samochodu) to tylko udaje ze ma ubezpieczenie

          ograniczenie (lub nie zwiekszanie) pomocy dla grup spolecznych wsrod ktorych
          moga byc ludzie o niefrasobliwym podejsciu do stanu zdrowia sprowadza sie do
          karania ich okaleczeniem lub smiercia za niewlasciwe zarzadzanie domowym
          budzetem, lekcewazenie zasad prewencji zdrowotnej i chorobe (bo nalog jest choroba)
          uwazam, ze taka kara jest zbyt surowa

          niestety ludzie tacy sa
          proba zmuszenia ich do zmiany okrutnymi metodami bedzie nieskuteczna
          "odpowiedzialni podatnicy" i tak zaplaca za nich (i to wiecej) np dzieki
          regulacjom EMTALA (te to na prawde musial wymyslic jakis polak z NFZ)
          • p.atryk2 Okreslenie kwoty jest trudne 29.01.10, 21:39
            Jest zbyt wiele czynnikow, pozamedycznym jest tez miejsce
            zamieszkania. Ubezpieczenia w NY sa zdecydowanie drozsze niz w np.
            MS. Preexisting tez moga byc rozne-od zaawansowanej choroby
            nowotworowej do kontrolowanego nadcisnienia czy cukrzycy-stad
            premium moze isc teoretycznie w dziesiatki tysiecy dolarow
            miesiecznie. Nie zmienia to faktu,ze spora czesc "klientow" Medicaid
            bylaby w stanie, przy zmianie stylu zycia, oplacic podstawowy plan
            HMO.

            Skoro odpowiedzialnosc za konsekwenkcje wyborow zyciowych
            przerzucasz na uczciwych podatnikow w dziedzinie zdrowia, to moze
            warto by ten zakres odpowiedzialnosci "humanitarnie" rozszerzyc?
            Dlaczego biedny niepracujacy palacz i narkoman ma jezdzic 20-letnia
            Toyota Corolla? W razie wypadku powaznie ucierpi na zdrowiu? moze
            zginie? To trzeba mu ufundowac Hummera H2? Plus dorzucac cos
            miesiecznie na benzyne?

            Sam widzisz,ze takie rozumowanie prowadzi do absurdow.
            • extorris Re: Okreslenie kwoty jest trudne 29.01.10, 23:48
              nie
              jest stosunkowo niewielka i scisle ograniczona liczba spraw, ktore wymagaja
              szeroko zakrojonej panstwowej interwencji i znaczacego finansowania ze srodkow
              publicznych

              ich wspolna cecha jest fakt, ze wymagaja od ludzi planowania w bardzo dlugim
              horyzoncie czasowym (wiele dekad), do czego nie jest zdolne gdzies 80% populacji

              naleza tu zabezpieczenie przed niezdolnoscia do pracy zarobkowej (renty i
              emerytury), edukacja i zdrowie
              tylko tyle i az tyle
              • p.atryk2 The point is... 30.01.10, 02:12
                Kto ma za to "zdrowie" placic? Jak uszczelnic system, by z programow
                fundowanych przez podatnikow nie korzystaly osoby, dla ktorych
                intencjonalnie tych programow nie tworzono?
                • extorris Re: The point is... 30.01.10, 03:37
                  placa zawsze podatnicy - tak czy siak
                  a szczelny system jest to system prosty
                  jesli skladka pobierana jest jako podatek naliczany od kazdego dochodu, bez zadnych ulg, to jest latwa do automatycznego naliczania i w miare sprawiedliwie obciaza wszystkich zarabiajacych (rowniez np rolnikow)
                  skladka bylaby oplacana do wysokosci pewnego rocznego progu
                  w tej sytuacji osoby nie osiagajace tego progu dochodow bylyby subsydiowane proporcjonalnie do niedoboru dochodu

                  skoro pomoc w oplaceniu ubezpieczenia zdrowotnego jest adresowana do osob ktorych na nie nie stac, to taki mechanizm idealnie trafia do adresata
                  uszczelnianie jest tu tozsame ze zmniejszaniem szarej strefy podatkowej

                  to czy pieniadze trafiaja pozniej do czegos na ksztalt nhs, czy do prywatnych kas chorych, czy do mieszanego systemu, to czy "koszyk" jest pelny, czy pozostawia duza przestrzen dla dodatkowych ubezpieczen dobrowolnych to juz sprawa drugorzedna

                  uzywajac argumentu dokiego - w demokracji to jedyny sposob
                  jesli "nieodpowiedzialni" maja prawo wyborcze to nie ma innego sposobu
                  • st.lucas Re: The point is... 30.01.10, 12:17
                    extorris napisał:

                    > placa zawsze podatnicy - tak czy siak
                    > a szczelny system jest to system prosty
                    > jesli skladka pobierana jest jako podatek naliczany od kazdego
                    dochodu, bez zad
                    > nych ulg, to jest latwa do automatycznego naliczania i w miare
                    sprawiedliwie ob
                    > ciaza wszystkich zarabiajacych (rowniez np rolnikow)
                    > skladka bylaby oplacana do wysokosci pewnego rocznego progu
                    > w tej sytuacji osoby nie osiagajace tego progu dochodow bylyby
                    subsydiowane pro
                    > porcjonalnie do niedoboru dochodu
                    >

                    Niestety - to powyzej to jest czysty socjalizm.
                    Ktos bezprawnie bawi sie w dobrego wujka moim kosztem.
                    Jakim prawem? Jezeli chce komus pomoc, powinienem
                    to zrobic "osobiscie" - wspierajac finansowo wybrana
                    przez siebie organizacje charytatywna.
                    Wszystko inne to bezczelny janosikizm.

                    Bardzo prosze wszelkich socjalistow na planecie Ziemia:
                    odwalcie sie od mojego portfela!
                    Badzcie "dobrzy" na wlasny rachunek!

                    > skoro pomoc w oplaceniu ubezpieczenia zdrowotnego jest adresowana
                    do osob ktorych na nie nie stac, to taki mechanizm idealnie trafia
                    do adresata
                    > uszczelnianie jest tu tozsame ze zmniejszaniem szarej strefy
                    podatkowej
                    >
                    > to czy pieniadze trafiaja pozniej do czegos na ksztalt nhs, czy do
                    prywatnych k
                    > as chorych, czy do mieszanego systemu, to czy "koszyk" jest pelny,
                    czy pozostaw
                    > ia duza przestrzen dla dodatkowych ubezpieczen dobrowolnych to juz
                    sprawa drugo
                    > rzedna
                    >

                    Ha, ha, ha! Juz my dobrze wiemy jak dzialaja owe "sprawiedliwe"
                    sytemy redystrybucji panstwowej! Brrr....

                    > uzywajac argumentu dokiego - w demokracji to jedyny sposob
                    > jesli "nieodpowiedzialni" maja prawo wyborcze to nie ma innego
                    sposobu

                    Jest: niech zyja na wlasny rachunek i wlasna odpowiedzialnosc -
                    to najlepszy sposob wychowania obywatelskiego pod sloncem.

                    Pozdrawiam i zachecam do przeczytania mojej dyskusji
                    ze snajperem w watku aniny-1 o L4.
                    • pct3 Re: The point is... 30.01.10, 14:50
                      Ktos bezprawnie bawi sie w dobrego wujka moim kosztem.
                      Jakim prawem? Jezeli chce komus pomoc, powinienem
                      to zrobic "osobiscie"


                      Bardzo prosze wszelkich socjalistow na planecie Ziemia:
                      odwalcie sie od mojego portfela! Badzcie "dobrzy" na wlasny rachunek!


                      W zasadzie się zgadzam - ale sprawa ma szerszy kontekst.
                      Zgadzam się co do powyższego "tu i teraz": tzn. że będąc postawieni
                      w takiej a nie innej rzeczywistości musimy pamiętać o kilku sprawach
                      (dość dobrze definiowanych sloganami: "nie ma darmowego
                      obiadu", "każdy jest kowalem swego losu", "jak sobie pościelisz tak
                      się wyśpisz", "ma być sprawiedliwie a nie równo") - i owszem, tak
                      rzecz ujmując:
                      - nierówność jest łatwo dostrzegalnym, choć potężnie wypieranym
                      (albo zaprzeczanym przez tego świadomych) prawem naturalnym
                      - demokracja to pomyłka.

                      Tylko że tak jak uwarunkowania rzeczywistości są i nie da się im
                      zaprzeczyć, tak samo nie da się zaprzeczyć, że zostaliśmy w tej
                      rzeczywistości postawieni mając raczej dość spory handicap.
                      Mało kto z nas tu piszących (może nikt) startował od zera, od
                      sieroty bez żadnego wsparcia dochodząc do pozycji wykształconego
                      specjalisty, który przynajmniej teoretycznie ma szanse na godziwe
                      zarobki i ogólnie godziwe życie.
                      Wielu z nas miało tak, że z miejsca urodzenia (Europa), z czasu
                      urodzenia (XX wiek), ze względów socjalnych (rodzina tzw.
                      inteligencka albo chociaż do takiej aspirująca), majątkowych (zawsze
                      było przynajmniej na podstawowe utrzymanie, w tym studia) - choćby
                      odbycie edukacji do poziomu dyplomu lekarza było w zasadzie
                      oczywiste, niemal podane na tacy (wystarczyło pisać klasówki, zdać
                      maturę, chodzić na kolokwia i egzaminy).
                      Ja po dziesięcioleciach rozmyślań nad tym tematem nadal NIE WIEM jak
                      należy traktować fakt iż urodziłem się w miejscu i w czasie gdzie
                      miałem za oczywistość kilka posiłków dziennie i dach nad głową, a
                      także dostęp do edukacji. Nie wiem co to oznacza i co oznacza tego
                      brak - w sensie filozoficznym. Nie wiem czy to podstawa do ocen, czy
                      to podstawa do bronienia lub ganienia demokracji, nie wiem czy to
                      podstawa do egoizmu (tego zdrowego, o którym piszemy) czy do
                      judymostwa.
                      Wiem jedno: to są fakty. To jest fakt: jeden rodzi się w takim
                      miejscu, drugi rodzi się w miejscu gdzie całym majątkiem jest miska,
                      która napełnia się albo nie napełnia się raz dziennie ryżem.
                      To oczywisty dowód na nierówność jako prawo naturalne, ale również
                      fakt budzący pewien poznawczy dysonans, który się pojawia gdy ktoś
                      tak jak Ty pisze wprost o tym by być "dobrym" za swoje.
                      Ja się z tym zgadzam. Tylko mam wątpliwości o blians. O to czy ja
                      już "oddałem" światu za urodzenie się w Europie, w czasie pokoju, za
                      niedoświadczenie głodu, bezdomności itd.


                      • st.lucas Re: The point is... 30.01.10, 15:47
                        pct3 napisał:

                        > Zgadzam się co do powyższego "tu i teraz": tzn. że będąc postawieni
                        > w takiej a nie innej rzeczywistości musimy pamiętać o kilku
                        sprawach (dość dobrze definiowanych sloganami: "nie ma darmowego
                        > obiadu", "każdy jest kowalem swego losu", "jak sobie pościelisz tak
                        > się wyśpisz", "ma być sprawiedliwie a nie równo") - i owszem, tak
                        > rzecz ujmując:
                        > - nierówność jest łatwo dostrzegalnym, choć potężnie wypieranym
                        > (albo zaprzeczanym przez tego świadomych) prawem naturalnym
                        > - demokracja to pomyłka.
                        >

                        Sformuowanie "demokracja to pomylka" idzie troche za daleko...
                        Demokracja musi byc jednak - aby dalej funkcjonowac! - swiadoma
                        swoich ograniczen. I - podobnie jak instytucja panstwa - nie
                        wychodzic poza owe ograniczenia.
                        Wtedy sie w swojej roli sprawdza.

                        Podstawa demokracji jest obywatel. A to oznacza cos wiecej niz
                        czlowiek posiadajacy obywatelstwo. Kulawosc jego obywatelstwa
                        powoduje kulawosc demokracji.
                        Bo demokracja wymaga konsekwencji: sa prawa, a wiec sa i obowiazki.
                        Trzeba pamietac, ze wlasnie z tego powodu obywatelami Aten, Sparty
                        czy Rzymu byli mezczyzni gotowi do obrony ojczyzny.
                        Dajesz - otrzymujesz. Demokracja socjalistyczna to parodia
                        demokracji: "Nalezy mi sie - za nic!"
                        A tak byc nie moze.

                        Zebyz to "tylko" "nalezalo sie" sprawiedliwe sadzenie w sadach!
                        W socjalistycznej demokracji nalezy sie fajne zycie...

                        Czy po rowno oznacza sprawiedliwie? - Oczywiscie nie!

                        Powracajac jednak zupelnie pryncypialnie do podwazania przez prawo
                        naturalne demokracji... Musze przyznac, ze idealem jest monarchia -
                        Krolestwo Boze! Tyle tylko, ze w owym krolestwie wszyscy w nim
                        uczestniczacy wspolkroluja, a Monarcha nawet obsluguje ich przy
                        stole weselnym...


                        > Tylko że tak jak uwarunkowania rzeczywistości są i nie da się im
                        > zaprzeczyć, tak samo nie da się zaprzeczyć, że zostaliśmy w tej
                        > rzeczywistości postawieni mając raczej dość spory handicap.
                        > Mało kto z nas tu piszących (może nikt) startował od zera, od
                        > sieroty bez żadnego wsparcia dochodząc do pozycji wykształconego
                        > specjalisty, który przynajmniej teoretycznie ma szanse na godziwe
                        > zarobki i ogólnie godziwe życie.
                        > Wielu z nas miało tak, że z miejsca urodzenia (Europa), z czasu
                        > urodzenia (XX wiek), ze względów socjalnych (rodzina tzw.
                        > inteligencka albo chociaż do takiej aspirująca), majątkowych
                        (zawsze
                        > było przynajmniej na podstawowe utrzymanie, w tym studia) - choćby
                        > odbycie edukacji do poziomu dyplomu lekarza było w zasadzie
                        > oczywiste, niemal podane na tacy (wystarczyło pisać klasówki, zdać
                        > maturę, chodzić na kolokwia i egzaminy).

                        Moja "antypanstwowosc" jest pozorna. Jestem goracym propanstwowcem.
                        Ale antysocjalista. Socjalizm rozdymajac panstwo, oslabie je.
                        Nie jestem przeciwko wyrownywaniu szans!
                        Jestem przeciwko sztucznemu wyrownywaniu szans przez socjalizm.
                        Twierdze nawet, ze takie sztuczne wyrownywanie zaprzepaszcza szanse.

                        System wynikly z zawisci niczego dobrego nie jest w stanie stworzyc.
                        Jest w stanie za to bardzo wiele zniszczyc.
                        Skoro komus nie odpowiada sytuacja, ze sa bogatsi od niego
                        i ich opodatkowuje progresywnie, doczeka sie, ze nie bedzie mial
                        kogo opodatkowac... Przerabialismy to juz w historii.

                        "Grab zagrabione!" skonczylo sie glodem.

                        Kazdy czlowiek ma dany od Pana Boga talent.
                        Niektorzy maja tych telentow wiecej, inni mniej.
                        Wazna jest akceptacja tego, co sie ma. I pomnazanie talentow.
                        System, ktory usiluje zastapic Pana Boga i stworzyc sztuczna
                        "urawnilowke" jest razaco niesprawiedliwy i bardzo szkodliwy.

                        > Ja po dziesięcioleciach rozmyślań nad tym tematem nadal NIE WIEM
                        jak należy traktować fakt iż urodziłem się w miejscu i w czasie gdzie
                        > miałem za oczywistość kilka posiłków dziennie i dach nad głową, a
                        > także dostęp do edukacji. Nie wiem co to oznacza i co oznacza tego
                        > brak - w sensie filozoficznym. Nie wiem czy to podstawa do ocen,
                        czy to podstawa do bronienia lub ganienia demokracji, nie wiem czy to
                        > podstawa do egoizmu (tego zdrowego, o którym piszemy) czy do
                        > judymostwa. Wiem jedno: to są fakty. To jest fakt: jeden rodzi się
                        w takim miejscu, drugi rodzi się w miejscu gdzie całym majątkiem
                        jest miska, która napełnia się albo nie napełnia się raz dziennie
                        ryżem.
                        > To oczywisty dowód na nierówność jako prawo naturalne, ale również
                        > fakt budzący pewien poznawczy dysonans, który się pojawia gdy ktoś
                        > tak jak Ty pisze wprost o tym by być "dobrym" za swoje.
                        > Ja się z tym zgadzam. Tylko mam wątpliwości o blians. O to czy ja
                        > już "oddałem" światu za urodzenie się w Europie, w czasie pokoju,
                        za niedoświadczenie głodu, bezdomności itd.
                        >

                        Mysle, ze wszystkich przyzwoitych ludzi "nekaja" podobne mysli.

                        Jestem pewien - ale wylacznie pewien pewnoscia wiary - ze wszyscy
                        ludzie sa winni wdziecznosc Stworcy za to "gdzie ich postawil".

                        Nie widze tu zadnej opozycji do prawa naturalnego.
                        Czy owo prawo odmawia glodujacemu Haitanczykowi p r a w a do zycia?
                        Nie. Wrecz odwrotnie. Prawo nie oznacza jednak gwarancji.
                        W tym gwarancji panstwowych.

                        Prawo wyzszego rzedu jest jednak wytyczna dla prawa nizszego rzedu.
                        Owo nizsze prawo nie moze stac z nim w sprzecznosci.
                        "Nie zabijaj!" nie mozna zamienic na: "Rob skrobanki!"

                        Czasami powstaje tylko dylemat stosowalnosci prawa.
                        Gdy ja nie zabije w obronie ojczyzny, zabija mnie i moja rodzine.
                        A wiec zabijajac, chronie zycie...
                        To oczywiscie przyklad ekstremalny.

                        Pozdrawiam!
                      • do.ki Re: The point is... 04.02.10, 20:42
                        pct3 napisał:

                        > Tylko że tak jak uwarunkowania rzeczywistości są

                        > Ja po dziesięcioleciach rozmyślań nad tym tematem nadal NIE WIEM jak
                        > należy traktować fakt iż urodziłem się w miejscu i w czasie gdzie
                        > miałem za oczywistość kilka posiłków dziennie i dach nad głową

                        A tu polecam lekture H. Tristrama Engelhardta. Napisal on kiedys esej o prawie
                        do opieki zdrowotnej. Bardzo dobry, jak chcesz, to ci wysle pdf-ke.

                        No i w tym eseju wywiodl, ze mowienie o sprawiedliwosci takiej czy innej i w tym
                        kontekscie domaganie sie powszechnej opieki zdrowotnej jest bez sensu, bo zadnej
                        takiej sprawiedliwosci nie ma. Jeszcze przed poczeciem kazdy z nas bierze udzial
                        w loterii. Najpierw czekamy na wynik wyscigu plemnikow, potem dzieje sie jeszcze
                        mnostwo innych rzeczy, na ktore nie mamy wplywu, ale ktore okreslaja nasz los-
                        jak m.in. miejsce i czas urodzenia.

                        No a loteria jak to loteria. Sa wygrani, sa przegrani. Uwazasz, ze wygrales,
                        ciesz sie wygrana, ale nie mysl, ze zaciagnales jakikolwiek dlug wobec przegranych.
                        • do.ki znalazlem 04.02.10, 20:47
                          no prosze, i to po prostu na stronie znajomego...


                          eugen.leitl.org/ccm-l/Engelhardt.pdf
    • do.ki jeszcze podaj zrodlo 29.01.10, 19:50
      o zrodle mozna znalezc tu:

      www.snopes.com/politics/soapbox/starner.asp
      • p.atryk2 Zrodlo? 29.01.10, 21:10
        clarionledger.com

        Ale musisz troche sie pomeczyc, niektore archiwa sa dostepne tylko
        jako "cached" w googlach.
        Wiem, ze wiele osob traktuje Dr.Jones'a jako postac fikcyjna a list
        jako falsyfikat, szczegolnie,ze stal sie on dosc znany i cytowany w
        kregach pro- i antyobamowych.

        www.clarionledger.com/apps/pbcs.dll/article?AID=20101110324
        Mozesz go blizej poznac chocby z powyzszej notki. Zwykly facet,
        ktory zdolnosciami i samozaparciem zdobyl wyksztalcenie, pomimo
        trudnego startu. Trudno nie zauwazyc, przeciw czemu sie buntuje.
        • p.atryk2 I przepraszam za blad... 29.01.10, 21:13
          Jakos automatytcznie (choc blednie) skorygowalem "Starnera"
          na "Sturnera"..
        • do.ki nie w tym rzecz 29.01.10, 23:41
          gdybys doczytal, zauwazylbys ze zrodlo zamiescilem.

          Ja popieram autora. Problem w tym, ze:
          1) mamy szalejaca demokracje
          2) wprowadzenie idei autora oznacza smierc wyborcow-debili, ktorym nie chce sie zadbac o siebie, ale ktorzy na mocy prawa wyborczego beda zadac kawalka z postawu sukna dla siebie.

          jak to rozwiazesz nie likwidujac demokracji? Dla mnie zaden problem, demokracja to niedorzecznosc, ale Ty?
          • p.atryk2 ... 30.01.10, 01:58
            Doczytalem,jak najbardziej. Zamiesciles link do strony,ktora
            weryfikuje przerozne plotki i legendy, rozsylane w sieci. Aczkolwiek
            nie wynikalo z tych informacji, gdzie i kiedy zamieszczono ten tekst
            pierwotnie-staralem sie to przyblizyc.

            Autor nie postuluje smierci "wyborcow-debili"-postuluje jedynie
            nierozszerzanie obecnej puli "medicareowcow" o kolejne kilkadziesiat
            milionow. Nie tylko zreszta autor-komentarze w necie sa raczej
            pozytywne (w stosunku odzwierciedlajacym podzial sil-
            ubezpieczeni/placacy podatki vs. nieubezpieczeni/wellfare clients).

            Nikt nie mowi (niestey) o naruszaniu obecnego status quo- zreszta
            odbieranie czesci spoleczenstwa nadanych juz przywilejow jest duzo
            trudniejsze niz nienadawanie nowych. Mowa jest o
            rozpowszechniajacych sie postawach roszczeniowych, o syndromach
            (lekkich, co prawda) upadku amerykanskiego etosu- "zbierzesz to,co
            posiales".

            Demokracji likwidowac (szczegolnie w USA, gdzie to slowo niesie inne
            znaczenia niz w Europie) realnie nie zamierzam :).
            Uwazam, ze ograniczanie przywilejow jest jedyna sensowna droga- to,
            co zrobil Arnold w Kalifornii, postawiony pod murem przez finanse
            stanu (zawieszenie finasowania ubezpieczeniowych programow stanowych
            dla ubozszych obywateli).
            • claratrueba kryzys mentalności amerykańskiej 30.01.10, 07:38
              Duża i wcale nie najbogatsza grupa Amerykanów, także wielu socjologów od lat
              sprzeciwia się rozszerzania różnych "systemów opieki". Nie z niechęci do
              biednych, ale widząc konsekwencje takich działań- zanik zaradności obywateli,
              odpowiedzialności za własny los, z których tak byli dumni i które zbudowały
              potęgę ich kraju. Widząc powiększającą się grupę ludzi pasożytujących na
              podatnikach. Jednocześnie, ci rzeczywiście dotknięci przez los
              niepełnosprawnością, osieroceniem itp. mają znacznie gorszą opiekę niż wtedy,
              gdy nie musieli się nią dzielić z tymi, którzy nie dlatego nie pracują lub nie
              opłacają ubezpieczenia bo nie mogą, a dlatego, że nie chcą, a nie muszą.
              Politykom "opiekuńcze systemy europejskie" bardzo sie podobają, a ich założenia
              świetnie wyglądają w kampanii wyborczej. Tego, że systemy te działają po prostu
              źle albo nie chce im sie sprawdzić, albo o tym wiedzą i liczą, że coś co nie
              działa w Starym Świecie u nich jakimś cudem będzie.
              Niestety, od kiedy populizm stał się naczelną ideą wyborczą, a rozdawnictwo
              sposobem pozyskania głosów, następuje nieustający upadek amerykańskiej
              przedsiębiorczości i zaradności, zastępowany przez lekkomyślność. Kryzys tez ich
              niczego nie uczy- a jest konsekwencją jej, nie systemu finansowego.
              • st.lucas Re: kryzys mentalności amerykańskiej 30.01.10, 13:05
                Bravo claratrueba!
                Dodam tyle: do.ki (ktorego sygnaturke uwielbiam)
                niepotrzebnie martwi sie, ze w demokracji socjalizm
                i zwiazana z nim ochlokracja musza nieuchronnie wziasc gore.
                Mysle - a rozwazalem to dlugo - ze niekoniecznie...
                Jakkolwiek historia powszechna na ogol przebiega wedle schematu:
                najpierw demokracja, potem ochlokracja, w koncu tyrania.

                Kluczem do dalszych losow "najgorszego z ustrojow,
                od ktorego nie wymyslono jednak lepszego" jest swiadomosc
                wiekszosci wyborcow. Ta wiekszosc to uczciwi podatnicy.
                Uczciwi ludzie zasuwajacy w pocie czola.
                Ci ludzie - wiekszosc spoleczenstwa - maja dobre serca.
                Majac dobre serca sprzyjaja redystrybucji dobr...
                Blad tkwi w sposobie tej redystrybucji.
                Nie mozna, nie wolno jej dokonywac poprzez panstwo!

                Socjalistyczna, panstwowa redystrybucja dobr wiedzie
                do degeneracji i panstwa, i spoleczenstwa.
                Panstwa - bo zajmuje sie ono czyms do czego sie nie nadaje.
                Zajmuje sie nieefektywnie, zlodziejsko i podlegajac grupom
                nacisku.
                Spoleczenstwa - poniewaz przestale byc ono rzeczywistym
                spoleczenstwem a zaczyna byc zbiorem uzaleznionych od panstwa
                jednostek, w coraz wiekszym procencie niezaradnych.

                Co do autora listu, jako znamienna ciekawostke podam przyklad:
                Pod koniec epoki Edwarda Gierka, w koncowce lat 70-tych procent
                mlodziezy studiujacej pochodzenia wiejskiego okazal sie byc w Polsce
                nizszy niz w okresie miedzywojennym.
                I to pomimo wiecej niz "wyrownywania" szans, punktow za pochodzenie
                ulatwiajacych dostanie sie np. na studia medyczne i innych
                sztucznych i bezprawnych regulacji.
                Oczywiscie, ze juz wtedy wies stanowila
                mniej niz 50% spoleczenstwa, a przed wojna - ok.80%.
                Niemniej jednak glowna przyczyna kolapsu trendu do awansu
                spolecznego (czyli napedu do zyciowego dzialania), byl socjalizm,
                ktory sytuacje chlopow juz wtedy conajmniej zrownywal z sytuacja
                inteligencji.

                Nie jest wiec sztuka pomagac ludziom.
                Sztuka jest ludziom pomagac dobrze.

                Decyzja o pomaganiu musi pozastawac suwerenna decyzja jednostki.

                To spostrzezenie z kolei kieruje uwage na nasz zawod:
                Jest on nierozerwalnie zwiazany z pomaganiem ludziom,
                on na pomocy polega. I dlatego wszelkie zmuszanie lekarza
                do dzialan wbrew jego woli sprzeciwia sie jego powolaniu.
                Pozdrawiam.
                • m.algorzatka Re: kryzys mentalności amerykańskiej 30.01.10, 20:21
                  W kazdej spolecznosci jest grupa, ktora z takich czy innych powodow
                  sobie nie radzi. Mozna udawac, ze nie ma problemu, ale mozna tez
                  probowac go rozwiazac (przynajmniej zlagodzic). W kazdym wypaku, w
                  taki czy inny sposob placi reszta spoleczenstwa.
                  W Polsce monopol na ubezpieczenia ma panstwo, w Stanach prywatne
                  firmy ubezpieczeniowe, jest ich wprawdzie wiele, ale wszystkie
                  bardzo solidarnie ze soba wspolpracuja. Lobby ubezpieczeniowe nie ma
                  dla siebie konkurencji; mysle, ze dla wszystkich (rowniez dla
                  lekarzy
                  ) bedzie korzystne jezeli ta "solid" konstrukcja troche
                  sie rozchwieje.
                  • st.lucas Re: kryzys mentalności amerykańskiej 30.01.10, 22:04
                    Firmy ubezpieczeniowe w USA nie maja prawa "solidarnie"
                    wspolpracowac - w sensie zmowy cenowej. I nie wspolpracuja.
                    Wywindowanie cen ubezpieczen to glownie "zasluga" prawnikow...
                    Vide: skok we wroscie koszty ochrony zdrowia za prezydentury R.
                    Reagana.

                    Nie widze zadnej, ale to absolutnie zadnej zalety w socjalizacji
                    ochrony zdrowia w USA, czy gdziekolwiek indziej.
                    Nie ma sie co oszukiwac. A socjalizm to zbiorowe oszustwo.

                    I jeszcze jedno: Dalszy wzrost kosztow opieki zdrowotnej
                    w skali swiata jest nieunikniony bez wzgledu na sztuczki
                    politykow. To bedzie ciekawe obserwowac zalamujace sie systemy
                    socjalistycznego lecznictwa oraz emerytalno-rentowe...
                    Demografia i kosztowna technika robia swoje.

                    Ale to nie jest niekorzystne dla lekarzy: wartosc ich pracy
                    okazuje sie funkcja kosztow ochrony zdrowotnej.
                    Innymi slowy: ogromne koszty "wykazuja" znaczenie lekarza
                    tak jak np. koszty produkcji ukazuja znaczenie inzyniera.
                    • claratrueba Re: kryzys mentalności amerykańskiej 31.01.10, 06:33
                      st. lucasie, dzięki za uznanie.
                      Ale mam parę uwag w kwestii "wywindowania cen".
                      Wzrosły, istotnie, ale dochód per capita wzrósł również, w stopniu
                      porównywalnym. A zatem, choć kwotowo wyższe, nie stanowią na ogół większego niż
                      dawniej obciążenia budżetu obywatela.Tylko, że dawniej, kiedy państwo nie
                      uważało za konieczne zwolnienie dorosłego, rozumnego człowieka z
                      odpowiedzialności za swój los- płaciło je stosunkowo więcej ludzi. Czyli syt.
                      była następująca- medycyna wielokrotnie tańsza, płacących więcej. Teraz odwrotnie.
                      Ten spadek liczby płacących drogie, dobre ubezpieczenia, podobnie jak
                      uczestników funduszy emerytalnych wynika również ze zmiany mentalności. Dawniej
                      podziwiało sie kogoś "bo ciężko pracuje" teraz "bo dużo ma". Konsekwencje sa
                      widoczne i kryzys jest tego najlepszym dowodem. Obecni amerykańscy staruszkowie
                      żyli na zasadzie- pracuję, opłacam ubezpieczenie, fundusz, odkładam pieniądze,
                      dom kupuję wtedy, gdy mnie stać i taki na jaki mnie stać (jak ktoś kupił taki
                      dla szpanu szybko usłyszał "new money" i zobaczył pogardliwe spojrzenia) Obecni
                      młodzi- dostałem pracę, biorę kredyt na wypasioną chałupę a potem się zobaczy.
                      No i się zobaczyło. A spłacając raty, na ubezpieczenie nie starczy przecież a i
                      państwo nie da przecież umrzeć, co tam.
                      • st.lucas Re: kryzys mentalności amerykańskiej 31.01.10, 09:47
                        Wszystko to prawda.
                        Ale wzrost udzialu procentowego wydatkow na ochrone zdrowia w
                        amerykanskim PKB, pozostaje jednak bezspornym faktem.
                        • m.algorzatka Re: kryzys mentalności amerykańskiej 31.01.10, 16:28
                          Bardzo odkrywcze sa te hmmm...ekspertyzy. Zastanawiam sie jak
                          traktujecie pomoc tzw. reszty swiata dla Haiti, czy dotacje UE dla
                          Polski. W koncu to tez jest kosztem jakiegos tam podatnika.

                          • st.lucas Re: kryzys mentalności amerykańskiej 31.01.10, 16:59
                            Prosze bardzo przeczytac moja dyskusje ze snajperem
                            w watku anina-1 o L4.
                            Panstwo tylko wtedy ma prawo "bawic sie" w redystrybucje dobr
                            typu opieka zdrowotna, gdy zachodzi sytuacja nadzwyczajna.
                            Sytuacja niemoznosci podolania zadaniu przez rynek
                            - np. w przypadku kleski zywiolowej lub wojny.

                            Skoro systemu (naturalnie dzialajacego) nie ma,
                            logiczny jest jego surogat w postaci "kamaszy".
                            Ale czy w Polsce mamy stale II Wojne Swiatowa?
                            Czy w Polsce bez przerwy trzesie sie ziemia i ginie 100tys. ludzi?

                            Rozdawnictwo uprawiane przez EU potepiam.
                            Nota bene tzw. polityka rolna EU ma scisly zwiazek z glodem w Afryce.
                            Nadmiar zywnosci produkowany w Europie (dzieki doplatom rowniez i z
                            Pani kieszeni) zostaje "utylizowany" w Afryce,
                            niszczac lokalnych producentow.
                            Nikt nie wygra z konkurencja w postaci darmowej zywnosci!

                            Krytyka poczynan EU w tym zakresie ze strony USA jest w pelni
                            racjonalna i uzasadniona.
                            Powtarzam: nie jest sztuka pomoc, sztuka jest dobrze pomoc.
                            • st.lucas a propos kryzysu mentalności amerykańskiej 31.01.10, 19:27
                              Wlasnie przeczytalem analize Petera Scheffera (jednego z kilku
                              ekonomistow, ktorzy przewidzieli kryzys).

                              Banka spekulacyjna, ktora pekla w USA, to pikus wobec
                              zastosowanego potem "leczenia"...
                              Wyglada na to, ze gospodarka USA jest juz totalnie przeregulowana.
                              Mozna oczekiwac drugiej fali kryzysu, bo Burak Obama dobija Ameryke
                              wtracaniem sie w gospodarke.

                              Socjalizmu nie przetrwa nawet taka potega.
                            • claratrueba pomoc państwowa v/s rozumna 31.01.10, 19:28
                              Co to znaczy, że państwo komuś robi dobrze? To, że przede wszystkim najpierw
                              robi dobrze sobie- za pieniądze wpłaconych przez cięzko pracujących ludzi
                              najpierw zbuduje biurowiec, potem kupi biurka, ksero i komputery, zatrudni
                              świetnie opłacanych urzędasów, księgowe, które im kasę policzą, zamówi
                              ekspertyzy, z których wyniknie że 76 letni biedny jest mniej biedny niż 77 albo,
                              że Banglijczyk z wsi X jest biedniejszy niż Banglijczyk z miejsowości Y
                              położonej 24 km dalej albo w górach, nad jeziorem etc. Jak po tych operacjach z
                              dolara wpłaconego od podatnika zostanie 30 centów dla biednych to już będzie git.
                              Państwo wspomaga obywateli tylko wtedy, kiedy wspomoże się już samo, napędzi
                              swoje maszyny biurokratyczne. Bo po coś przecież jest. No ewentualnie by bronić
                              swoich obywateli w razie wojny, którego samo jest przyczyną- prywatni ludzie nie
                              wywołują międzynarodowych konfliktów, przynajmniej od czasów Franka Dolasa.
                              Pomoc państwowa czy państwowych organizacji zrobiła wiele złego- niemalże
                              niszcząc organizacje typu Armia Zbawienia, które świadczyły realną pomoc- nie
                              dawały kasy, pomagały zdobyć pracę i odwracały się od tych, którzy chcieli
                              sobie pasożytować.
                              A cała pomoc instytucjnalna dla Afryki, o której pisze st. lucas przyniosła
                              mniejsze efekty niż oparty na wolontariacie, pozapaństwowy Oxfam.
                              • st.lucas Re: pomoc państwowa v/s rozumna 31.01.10, 19:40
                                Swieta prawda.
                                • claratrueba Re: pomoc państwowa v/s rozumna 31.01.10, 20:25
                                  Szanowny Pan tez anarchista?
                                  • st.lucas Re: pomoc państwowa v/s rozumna 31.01.10, 20:47
                                    Zachecam Pana Kolege do "kukniecia" w watek aniny-1 o L4.
                                    Jest tam trwajaca w dalszym ciagu dyskusja pomiedzy mna,
                                    a snajperem na temat "prawa" ubezpieczen zdrowotnych.
                                    Jestem goracym propanstwowcem i dlatego sprzeciwiam sie
                                    oslabianiu panstwa poprzez socjalistyczne rozdymanie go.
                                    • claratrueba Re: pomoc państwowa v/s rozumna 31.01.10, 21:05
                                      Ja Pani- samica jestem.
                                      Rozumiem, choć inne mam poglądy, sprzeciw wobec tworzenia państwa zwalniającego
                                      ludzi z myślenia.
                                      • loraphenus przepraszam że się wtrące... 31.01.10, 21:16
                                        ale nawet w USA zauważono że można dużo zyskac obiecując ryby za darmo niż
                                        promocje na sprzęt wędkarski.

                                        i socjalizm- przy rechocie towarzysza wisarionowicza dżugaszwili - rechocze spod
                                        murów kremla...

                                        Czy Państwo nie uważają, że w dłuższej perspektywie skończy się to fatalnie?
                                        • claratrueba Re: przepraszam że się wtrące... 31.01.10, 21:23
                                          Uważam, że masz rację. Wiele widzę czynników zwiastujących nadchodzenie
                                          kolejnego totalitaryzmu, tym razem w pierwszej kolejności zmiecie takich jak ja.
                                          Pewnie wielu z nas tu obecnych też.
                                          • loraphenus ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 31.01.10, 21:32
                                            bo i ilę teraz CHANGE - Come And Help Nigger Get Elected pokazuje, że frajerem
                                            jest ktoś, kto o siebie dbał, skoro lepiej to zostawić bo i tak będzie się
                                            należało...to co będzie gdy chętnych na obligacje skarbowe zabraknie?

                                            Przecież coś takiego, co zrobił Burak dramatycznie obniża wszelkie ratingi i
                                            konkurencyjność gospodarki.

                                            Co będzie, jeśli Chiny zrezygnują z zakupu amerykańskich obligacji i uwolnią
                                            kurs juana? Co będzie jak wszyscy zorientują się, że FED może tylko drukować
                                            zielone, które nic nie znaczą ?
                                            • m.algorzatka Re: ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 31.01.10, 21:43
                                              loraphenus napisał:

                                              >...co zrobił Burak...

                                              Jest to zwykle chamstwo czy kompleksy?
                                              • loraphenus Re: ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 31.01.10, 21:50
                                                kompleksy przed czym?
                                                przed kim?
                                            • st.lucas Re: ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 31.01.10, 21:47
                                              Juz to wszystko wyniuchali. Zalamanie moze nastapic lada moment.
                                              Jest jednak pewien czynnik hamujacy spadek amerykanskich
                                              obligacji... A jest to to, ze wiele z nich kupili Chinczycy.

                                              Gwaltowny spadek wartosci dolara, oznaczalby ogromna strate dla Chin.
                                              • claratrueba Re: ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 01.02.10, 06:38
                                                Kiepskie to pocieszenie, że gospodarkę światową ratuje reżim strzelający ludziom
                                                w tył głowy, za co świat rewanżuje mu się przyznaniem Olimpiady. To już było.
                                                • st.lucas Re: ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 01.02.10, 08:14
                                                  Tak jest, niestety.

                                                  -------
                                            • sithicus Re: ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 31.01.10, 23:35
                                              Pytanie powinno brzmieć nie jeśli ale kiedy.
                                              A co nastąpi - powtórka z rozrywki na dużo większą skalę. Kolejna Wielka
                                              Depresja którą zakończy może WW3.
                                              loraphenus - ja inwestuję w krugerandy.
                                              • st.lucas Re: ale ja zastanawiam się nad przyszłościa 01.02.10, 08:16
                                                Schiffer zaleca wlasnie inwestycje w zloto.
                                                Ja inwestowalem dotychczas w sztuke.
                                                Ale w przypadku zawieruchy zloto jest lepsze.
                                                Chyba tez zaczne skupywac bilonik z RPA...
                                                • loraphenus a ja uważam że pompujecie bańieczkę spekulacyjną. 01.02.10, 17:49
                                                  A USA ma to do siebie że nie raz zmieniły jednostronnie umowę , czyli wydymały
                                                  wierzycieli.

                                                  W roku 1971 Nixon zawiesił wymienialność dolara na złoto. Jest to klasyczna
                                                  zmiana jednostronna umowy -czyli - macie problem, moi kochani wierzyciele,

                                                  USa zachowuje się tak, jakby tych wierzytelności miała nie spłacić. A jeast to
                                                  proste, zgodnie z doktryną wojenna -kto ma pretensje niech nam podskoczy.

                                                  P.S. Chiny z ideologii komunistyczne wdrażają od lat amerykański system ochrony
                                                  zdrowotnej. Ten sprzed czasów przedobamowskich.
                                                  • st.lucas Re: a ja uważam że pompujecie bańieczkę spekulacy 01.02.10, 21:05
                                                    Niewykluczone, ze wywindowanie ceny zlota do prognozowanych 5000USD
                                                    za uncje (!) jest rzeczywiscie banka spekulacyjna.
                                                    Z drugiej strony, jezeli dolar sie zalamie, to te 5tys. baxow nie
                                                    bedzie majatkiem.

                                                    Co do ochrony zdrowia w Chinach, to oczywiscie ze o zadnym socjalu "
                                                    w czerwonym panstwie srodka" byc nie moze.
                                                    Sytuacja przypomina tam wyzysk sily roboczej w XIX-wiecznej Anglii.
                                                    zadnych zwiazkow zawodowych, zadnycvh gwarancji, zadnych ubezpieczen!
                                                    I dlatego Chiny rozwijaja sie tak szybko. Po trupach.
                • do.ki Re: kryzys mentalności amerykańskiej 04.02.10, 21:02
                  > Dodam tyle: do.ki (ktorego sygnaturke uwielbiam)
                  > niepotrzebnie martwi sie

                  (...)

                  > Kluczem do dalszych losow "najgorszego z ustrojow,
                  > od ktorego nie wymyslono jednak lepszego" jest swiadomosc
                  > wiekszosci wyborcow. Ta wiekszosc to uczciwi podatnicy.
                  > Uczciwi ludzie zasuwajacy w pocie czola.

                  Dyskusja pod tym Twoim postem pokazuje raczej, ze nie tylko ja sie martwie, no i
                  cos mi sie zdaje, ze martwie sie najzupelniej slusznie.

                  W modelowy (czy tez wymodelowany) sposob masz to zilustrowane w "Atlasie" Ayn
                  Rand. Tam po prostu ci uczciwie zasuwajacy podatnicy stopniowo przestali byc
                  wiekszoscia, no i sie ryplo, by tak krotko strescic tomiszcze o przeszlo tysiacu
                  stronic. I to dokladnie tak sie odbedzie, ba, juz sie odbywa.

                  Nie zgadzam sie tez co do Twojej oceny "najgorszego z ustrojow,
                  > od ktorego nie wymyslono jednak lepszego". Jak by nie patrzyc, juz dawno temu
                  wymyslono monarchie absolutna. Ja tam moge spokojnie najac sie na krola, na
                  poczatek czegos nieduzego. Pierwszym moim rozporzadzeniem bedzie rozbudowa
                  aparatu urzedniczego- powolanie kata.

                  To tyle co do roznic miedzy nami. Bo tak poza tym to czytam i bije brawo.
                  • sithicus Re: kryzys mentalności amerykańskiej 06.02.10, 16:54
                    Dzięki do.ki za przypomnienie mi o tej książce. Od dłuższego czasu zamierzałem
                    zabrać się do jej czytania, jestem w połowie. Solidna cegła. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka