Gość: P!ELĘGN!ARKA
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.04.05, 14:13
Zaczynam ten wątek, żeby udowodnić, że oprócz tych wszystkich smutnych
przygód jakie skłaniają Was do kontaktu z placówkami służby zdrowia, zdarzają
się też śmieszne historie. Wpisujcie co humorystycznego/głupiego spotkało Was
w szpitalu, przychodni itp., w kontakcie z personelem i współtowarzyszami
niedoli czyli pacjentami. Zaznaczam: nie chodzi o poprawienie wizerunku
społecznego tej instytucji.
Gorąco pozdrawiam, zdrówka życzę.
Miałam wtedy 17 lat, tak się poukładało, że trafiłam na oddział z dorosłymi.
Wspominam jednego arcywesołego pacjenta, który raczył pozostałych cierpiących
kuracją piwną - mnie kulturalnie nie częstował, bo jak twierdził
"nieletni pić nie powinni"- dobrze się znał na przepisach, no nie? Właściwie
to mianował się ekspertem od leczenia "tego co mają wszyscy" - do czasu, aż
pielęgniarka zauważyła, że w koszu na jego sali piętrzą się puszki i
poszczuła go ordynatorem. Ehh to samoleczenie, pytanie po co mu był szpital?
Ps. Opisujcie też jak sobie organizujecie czas w szpitalu.