slav_
10.03.07, 01:47
Gdzieś w Polsce.
Sobotni wieczór, godzina po 22.00.
Pacjent lat pięćdziesiąt kilka, choruje na padaczkę na tle alkoholizmu. Na
rencie (z tego powodu). Leków nie zażywa, za to często się upija. Tym razem w
stanie upojenia raczył spaść ze schodów.
Pogotowie (karetka "R" - pacjent nieprzytomny). Transport do szpitala. Pacjent
bez logicznego kontaktu.
Rtg głowy, kręgosłupa C. Konsultacje: neurolog. ortopeda.
Pilna tomografia głowy.
konsultacje: urolog, chirurg, USG (krew w moczu), komplet badań
konsultacja z neurochirurgią (krwiaki wewnątrzczaszkowe) - transport (karetka
"R" 50 km) ostateczna decyzja - do leczenia zachowawczego w tym momencie - powrót
po 12 h tomografia - bez narastania zmian i obrzęku
rekonsultacja chirurga, urologa, kontrolne USG
kontynuacja leczenia, poprawa
urografia, konsultacja urologa
kontynuacja leczenia
kolejna tomografia komputerowa
zmiany wycofują się, kontynuacja leczenia, wypis (dalsze leczenie ambulatoryjne)
To drugi incydent u tego pacjenta. Przed kilkoma laty podobne zdarzenie
(schemat ten sam), również w stanie upojenia alkoholowego z tym że wtedy z
operacją neurochirurgiczną (usunięcie krwiaka śródczaszkowego).
Pacjent jest na rencie i jest na tyle młody że (jeśli się nie zabije) pożyje
jeszcze dość długo obficie czerpiąc na leczenie skutków swojego picia ze
składek zdrowotnych ludzi płacących ubezpieczenie. Podobna "akcja" może
zdarzyć sie za tydzień, za miesiąc, kiedykolwiek - na alkohol ma.
To tylko JEDEN PIJANY PACJENT i JEDEN SZPITAL a Polsce. Ten opis można
powielić i wykorzystać - pasuje "jak ulał" - każdy ma takich pacjentów. Takich
pacjentów w weekend można wiązać w pęczki a i w tygodniu sie zdarzy. Proszę
sobie przemnożyć.
Jeśli ktoś sie pyta "gdzie są moje składki zdrowotne" to właśnie to jest jedno
z tych miejsc.
TU są.