Dodaj do ulubionych

Lista lekarzy partaczy prowadzona przez NIL

21.12.08, 11:59
"W piątek głosowała nad nowym indeksem kar dla lekarzy, którzy
popełnią błąd w sztuce medycznej lub zachowają się nieetycznie. Ich
wykluczenie z zawodu ma pomóc medykom w odbudowie zaufania. Lekarz,
który przez błąd w sztuce naraził na szwank zdrowie pacjenta, albo
został przyłapany na braniu łapówki, trafi do rejestru złych
medyków. Każdy będzie mógł w takim rejestrze sprawdzić, czy nie
leczy się u partacza
Na dodatek nieetycznie postępujący medycy zapłacą wysokie kary -
nawet 25 tys. zł. Tak mają być piętnowani lekarze przynoszący hańbę
zawodowi."

Ten piatek zdarzyl sie w 2006 roku
Chialbym poprosic szanownych lekarzy forumowych o podanie linku do
tej strony.
Juz przebieram nogami na odpowiedzi forumowych lekarzy w stylu
"Strona caly czas jest w budowie, bedzie ukonczona za 100-200 lat
Srodowisko lekarskie jak cos robi to robi dobrze"
albo
"Strona powstala blyskawicznie lecz zostala skasowana bo nie bylo
sensu jej utrzymywac bo przez 2 lata na liscie nie pojawil sie zaden
lekarz"
Obserwuj wątek
    • cccykoria Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 12:30
      www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Wloscy-chirurdzy-boja-sie-leczyc,3671,2.html

      Z tego wynika ,ze jednak popelniaja bledy ,a roszczenia
      pacjentow sa zasadne.

      Druga sprawa przestaja operowac a lecza ,czy to jest
      zgodne z etyka? ,ale ni mi to oceniac.





      • szlachcic Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 16:55
        nic innego nam nie pozostalo jak zaprosic wloskich lekarzy do Polski
        Prawdopodobienstwo skazania chirurga przez sąd jest podobna do
        prawdopodobienstwa wylosowania szostki w totka wiec praktycznie
        zapewnione calkowite bezpieczenstwo bo jak nawet owy cud sie zdarzy
        to konsekwencje dla lekarza w tym kraju sa ZADNE, nawet jk ten
        chirugrg mialby udowodnione 2 promile i ucieta nie ta noge co trzeba
        srodowisko lekarskie tego kraju powie "nie wolno go karac, trzeba go
        leczyc"
        • sybi.lla Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 17:43
          Tak ,a do tego wszystkiego jeżeli ktoś jest tak bezczelny i ma inne zdanie na
          ten temat niż lekarze,jest głupkiem,idiotą, sfrustrowanym,niedowartosciowanym
          prostakiem.
          • snajper55 Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 17:57
            sybi.lla napisała:

            > Tak ,a do tego wszystkiego jeżeli ktoś jest tak bezczelny i ma inne zdanie na
            > ten temat niż lekarze,jest głupkiem,idiotą, sfrustrowanym,niedowartosciowanym
            > prostakiem.

            Nie jest to oczywiście prawda. Choć są tacy, którzy mając inne zdanie na ten
            temat rzeczywiście są głupkami, idiotami, sfrustrowanymi i niedowartościowanymi
            prostakami. Czasem to właśnie poczucie tego niedowartościowania wywołuje u nich
            agresję, kierowaną na, w ich poczuciu, ludzi bardziej od nich wartościowych, na
            przykład na lekarzy.

            S.
            • sybi.lla Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 18:23
              Z góry zakładasz ze lekarz musi być bardziej wartościowy od kazdego innego
              człowieka.Jeżeli jego wartościowośc zalezy od jego dochodów,to zgadzam sie.A ja
              znam lekarzy bardzo wartościowych i bardzo niewartościowych.Tak jak znam ludzi z
              innej półki,ktorzy sa wartosciowi i niewartościowi.Nie zawsze
              lekarz=wartośc.Niestety. A ja mam wrazenie jak tak patrze na to wszystko
              że lekarze są najzwyczajniej nietolerancyjni.Nawet Ci którzy pracuja w
              Hiszpani(a mogło sie wydawać że Hiszpania to kraj tolerancyjny)i każdego kto ma
              inne zdanie,kto posiada wiedze na temat nieprawidłowości w SZ ,kto smie
              oczerniać Panów doktorów i pisze coś, co moze w jakis sposób zaszkodzic ich
              reputacji ,sprowadza sie do parteru,miesza z błotem,obraża i ubliza.Tylko
              dlatego ze ktos ma inne zdanie.Nie zawsze to ,co mysli lekarz jest myslą
              Boga.Nie jest nigdzie napisane ze lekarz ma zawsze racje.I każdy inny człowiek
              ma prawo do własnego zdania.Nie wiem czy lepszego ,czy do gorszego ,ale do
              własnego.I ublizanie człowiekowi który mysli inaczej niż WY ,jest tak
              zastanawiajace,że lepiej sie nie zastanawiac,bo mozna dojśc do dziwnych
              wniosków.Znam bardzo mądrych lekarzy i wspaniałych ludzi,którym nie dorastam do
              pięt,ale tez znam takich którzy mnie do piet nie dorastaja.
              • young_doc Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 19:09
                > Znam bardzo mądrych lekarzy i wspaniałych ludzi,którym nie dorastam do
                > pięt,ale tez znam takich którzy mnie do piet nie dorastaja.

                W pełni bym się z Tobą zgodził, gdyby nie fakt że odrobinę wyżej piszesz, że
                pozwolę sobie cały post zacytowac:

                "Tak ,a do tego wszystkiego jeżeli ktoś jest tak bezczelny i ma inne zdanie na
                ten temat niż lekarze,jest głupkiem,idiotą, sfrustrowanym,niedowartosciowanym
                prostakiem."

                Właśnie przez takie stwierdzenia odechciewa mi się z pacjentami rozmawiac. O ile
                sobie przypisujecie prawo do generalizowania w swoich wypowiedziach, nasze
                uogólnienia oburzają Was niesamowicie.

                I przez właśnie taka nienawiśc bijąca z Twojego pierwszego postu skłania nas,
                lekarzy do przyjmowania postawy obronnej w stosunku do pacjentów. Pomyśl o tym,
                proszę, zanim zdecydujesz się napisac coś co inna osoba może przyjąc jak
                ubliżanie jej.

                Bo traktowania siebie nawzajem na równych prawach nigdy do niczego nie
                dojdziemy. Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.
                • sybi.lla Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 21:17
                  Chyba sie zle zrozumieliśmy.Dokładnie działa to w drugą strone.I o to chyba
                  chodziło mnie,bo nie wiem o co Tobie.Dokładnie to pacjenci czuja sie
                  obrazani,kiedy pozwalaja sobie na własne zdanie.Kiedy to zdanie rózni sie od
                  zdania lekarza.Wtedy to własnie pacjentom mówi sie ze są nie zrównoważeni
                  ,głupi,idioci.Lekarz na poziomie nigdy nie pozwoli sobie na takie komentarze w
                  stosunku do pacjenta.Człowiek moze byc głupi lub mądry,bogaty lub biedny,madry
                  bogacz,głupi bogacz,mądry biedak,głupi biedak,ale....jezeli dopadnie go choroba
                  to jest pacjentem.I tyle.
                  • sybi.lla Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 21:26
                    Oczywiscie niezrównoważeni piszemy razem.Zaraz mi to ktoś wytknie.
                    • young_doc Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 22:01
                      O co mi chodzi? Nie wiesz?

                      Przeczytaj sobie to forum. Policz ile razy tutaj lekarze zostali jako grupa
                      zawodowa zwyzywani od najgorszych. Zapewniam Cię, że prosto w oczy pacjenci
                      mówią rzeczy bardzo zbliżone.

                      I zastanów się proszę, czemu w swoich postach piszesz o braku kultury osobistej
                      tylko i wyłącznie wśród lekarzy.

                      Piszesz "działa to dokładnie w drugą stronę". Nie sybi.llo, działa to w OBIE
                      strony. I nie rozumiem czemu uważasz się upoważniona do obrażania lekarzy z
                      powodu zachowania niektórych członków tej grupy społecznej, podczas gdy uważasz
                      za oburzające obrażanie pacjentów z powodu zachowania niektórych członków tej
                      grupy społecznej.

                      Oba zachowania są równie naganne. I o to mi chodzi: pacjent czy lekarz jest
                      dokładnie takim samym człowiekiem, należą mu się takie same prawa i obowiązki.

                      Paradoksalnie, stawiając wyższe wymagania lekarzom zarazem zaliczas ich do grupy
                      osób od których wymagane jest inne, bardziej "elitarne" zachowanie - innymi
                      słowy sama traktujesz tą grupę zawodową jako grupę osób "lepszą" od populacji
                      ogólnej czy pacjentów.
                      • sybi.lla Do young doc 22.12.08, 16:29
                        Właściwie gdybym sie uparła to mogłabym sie z Toba zgodzić.
                        Jest tylko jedno"ale".
                        Każdy kto decyduje sie zostać lekarzem powinien sie liczyć z tym że ludzie sa
                        rózni i że status społeczny miesci sie w przekroju od 0-100.
                        I bez wzgledu na to jaki poziom pacjent prezentuje ,to lekarz nie powinien
                        swojego zachowania,traktowania ,a juz nie daj Boze leczenia uzależniac od tego z
                        jakim człowiekiem ma sie do czynienia.
                        Wiesz dla mnie chamem i prostakiem jest pacjent który smierdzi na odległosc
                        ,pazury ma jak ziemia,włosy obciekajace tłuszczem ,nie zna słowa dzień dobry,a
                        wymagania ma jak książe.Pacjent który jest czysty i zadbany ,a przy tym
                        skromny,napewno nie bedzie dla mnie sfrustrowanym prostakiem tylko dla tego ze
                        zle wypowiada sie na temat systemu zdrowotnego.Nie wyobrażam sobie niewykonania
                        czynnosci które do mnie należa tylko dlatego ze mam stycznośc z obestranym
                        chamskim pijakiem,który w upojeniu wyzywa mnie od k....,tak jak nie wyobrazam
                        sobie lepszego traktowania "lepszych" pacjentów.Może faktycznie jestem zbyt
                        głupia,a może ....wcale NIE.Kiedyś nauczono mnie szacunku do chorego człowieka i
                        tak niestety zostało.Chociaż w dzisiejszych czasach ma sie to jak....dopowiedz
                        sobie sam
                        • maga_luisa Re: Do young doc 22.12.08, 16:40
                          Sybillo, status społeczny, poziom umysłowy, a nawet w wielu przypadkach czystość
                          to nie są czynniki mogące wpływać na moje podejście do pacjenta.
                          Natomiast jak najbardziej wyobrażam sobie odmowę udzielenia świadczenia
                          medycznego osobie, która jest wobec mnie agresywna, napastliwa lub mnie obraża.
                          Wyjąwszy jedynie sytuację bezpośredniego narażenia życia.
                        • szlachcic Re: Do young doc 22.12.08, 17:30
                          sybi.lla napisała:


                          > I bez wzgledu na to jaki poziom pacjent prezentuje ,to lekarz nie
                          >powinien swojego zachowania,traktowania ,a juz nie daj Boze
                          >leczenia uzależniac od tego z jakim człowiekiem ma sie do czynienia.

                          ja nie wierze aby choc 1 polski lekarz uzaleznialby leczenie od
                          stanu majatkowego czy poziomu pacjenta

                          > Wiesz dla mnie chamem i prostakiem jest pacjent który smierdzi na
                          >odległosc ,pazury ma jak ziemia,włosy obciekajace tłuszczem ,nie
                          >zna słowa dzień dobry,a wymagania ma jak książe.:)

                          tym zdaniem zaprzeczasz to pierwsze

                          >Kiedyś nauczono mnie szacunku do chorego człowieka

                          hehehe
                          powinno byc do chorego czystego czlowieka chyba
                          • sybi.lla Re: Do young doc 22.12.08, 19:49
                            Zarzucasz ludziom że wyjmują z kontekstu,a sam to robisz.
                            To że ja pacjenta uważam za brudasa,nie znaczy ze ma to jakis wpływ na moje
                            postepowanie wobec niego.Nie ma zadnego wpływu.To co ja o nim po cichu mysle, to
                            ma sie nijak do mojego traktowania.Dokładnie chodzi o to ze bez wzgledu na moje
                            zdanie jakie mam o pacjencie ,to wszystkich traktuje równo.A szacunku nauczono
                            mnie do KAZDEGO chorego min dlatego własnie zajmuje sie zasranymi pijokami
                            których pogotowie zabiera prosto spod mostu,a o których świat już dawno zapomniał.
                            • szlachcic Re: Do young doc 22.12.08, 20:45
                              sybi.lla napisała:

                              > Zarzucasz ludziom że wyjmują z kontekstu,a sam to robisz.

                              a skad takie wnioski?
                              mi po prostu nie pasuje ze mowisz ze Twoje podejsce do pacjenta jest
                              takie samo zawsze ale uzywasz o pacjentach tak drastycznych slow o
                              wygldzie zapachu i jak Cie traktuje
                              Nie wierze w Twoje slowa bo tak naprawde wydzwiek ich jest taki ze
                              dzielisz tych pacjentow.
                              I akurat w pewnej czesci ja to rozumiem
                              • sybi.lla Re: Do young doc 22.12.08, 22:39
                                Owszem,używam drastycznych słow.Sa rzeczy których inaczej odzwierciedlić sie nie
                                da.Samo życie.I zgadzam sie też że dziele pacjentów,ale w mojej głowie,moim
                                odczuciu.Mam do tego prawo.Co nie znaczy że daje to odczuć któremuś z nich.
                        • funiculus Re: Do young doc 22.12.08, 18:05
                          Sybilla to chyba zbyt skromna jest kobieta, bo nie przyszłość
                          przepowiada lecz prawdę szczerą mówi o rzeczywistości naszej. Jak
                          miło się zgodzić wreszcie z jakąś wypowiedzią. Funiculus dodałby, że
                          nie ma równości pomiędzy usługodawcą (lekarzem) a usługobiorcą
                          (pacjentem)- ciekawe, kto zgadnie w którą stronę i jaki wektor
                          przebiega tej nierówności. Bywało już tak w Polszcze że taksówkarz
                          brał gości do budy ze względu na kierunek w którym sam jechał i to
                          się skończyło (źle dla taksówkarzy). Ten zawód (lekarza) jak każdy,
                          w zdrowym społeczeństwie, to nie jest misja tylko prosty kontrakt
                          płacę - wymagam.Funiculus dziś gips zdejmował sobie za pieniądze i
                          został zmaltretowany służbą zdrowia, płacąc za to - więcej tego nie
                          zrobi, RTG wykonał więc u weterynarza (z opisem po znajomości) a
                          gips zdjął nożycami znajomy góral co owce strzyże. W obu wypadkach
                          współczucie, uprzejmość i empatia wliczone w rachunek (niższy niż w
                          szpitalu). Ot, co!
                          • snajper55 Re: Do young doc 22.12.08, 18:30
                            funiculus napisał:

                            > Funiculus dziś gips zdejmował sobie za pieniądze i
                            > został zmaltretowany służbą zdrowia, płacąc za to - więcej tego nie
                            > zrobi, RTG wykonał więc u weterynarza (z opisem po znajomości) a
                            > gips zdjął nożycami znajomy góral co owce strzyże. W obu wypadkach
                            > współczucie, uprzejmość i empatia wliczone w rachunek (niższy niż w
                            > szpitalu). Ot, co!

                            A zamiast do lekarza można wszak do bioenergoterapeuty, "lekarza" medycyny
                            chińskiej ewentualnie do filipińskiego uzdrowiciela. W ostateczności Goździkowa
                            zawsze zostaje. ;)

                            S.
                            • funiculus Re: Do young doc 22.12.08, 21:01
                              A tak. Terapia oberonem np. ma się dobrze. Szacuje się, że
                              nieewidencjonowany obieg pieniądza wydawanego przez nas na
                              tzw "zdrowie" to ok. 2-3 razy więcej, niż oficjalny budżet
                              niesławnej patronki tego forum. Funiculus uważa, że każdy ma prawo
                              zrobić sobie zdrowo i dobrze za własne pieniądze, nawet dyplom
                              lekmed, choć niekoniecznie jedno wynika z drugiego i odwrotnie.
                              Czego (na odcinku "zdrowo i dobrze") w Święta życzy także
                              sokolookiemu Snajpowi.
                              • snajper55 Re: Do young doc 22.12.08, 23:04
                                funiculus napisał:

                                > A tak. Terapia oberonem np. ma się dobrze. Szacuje się, że
                                > nieewidencjonowany obieg pieniądza wydawanego przez nas na
                                > tzw "zdrowie" to ok. 2-3 razy więcej, niż oficjalny budżet
                                > niesławnej patronki tego forum. Funiculus uważa, że każdy ma prawo
                                > zrobić sobie zdrowo i dobrze za własne pieniądze, nawet dyplom
                                > lekmed, choć niekoniecznie jedno wynika z drugiego i odwrotnie.

                                Tylko po tych wszystkich energo i obero sprzątają potem najczęściej prawdziwi
                                lekarze za niezbyt prawdziwe pieniądze. No, chyba, że robiący sobie dobrze
                                hydrokolonoskopią pacjent zejdzie zanim do tegoż prawdziwego lekarza dotrze. ;)

                                > Czego (na odcinku "zdrowo i dobrze") w Święta życzy także sokolookiemu Snajpowi.

                                A wzajemnie, wzajemnie, Funiculusie. :)

                                S.
                              • barabara6 Re: Do young doc 25.12.08, 16:51
                                "A tak. Terapia oberonem np. ma się dobrze." "Funiculus uważa, że każdy ma prawo
                                zrobić sobie zdrowo i dobrze za własne pieniądze(...)"
                                Barabara tez tak uważa. Uważa także, że jak funiculus zrobi sobie dobrze u
                                znajomego bacy i weterynarza, a potem okaże się że trzeba mu jednak jakaś
                                operacyjkę naprawczą zrobić, to też za prywatne pieniądze funiculusa
                                • andnow2 [...] 25.12.08, 18:51
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • funiculus Re: Do young doc 25.12.08, 23:09
                                  funiculus się leczy wyłącznie za swoje prywatne pieniądze, ciupasem
                                  mu zabierane w tzw. podatku, lub te, które daje sam z własnej woli,
                                  albo płaci w kasie centrum medycznego X. znane mu są jednak liczne
                                  przypadki zarabiania za państwowe pieniądze które w ten sposób stają
                                  się prywatnymi, ale nie będzie tego omawiał na forum, bo gdzież mu,
                                  obwiesiowi, do licznych w tej dziedzinie ekspertów.
                                  Tymczasem - kolejny toast świąteczny wznosi za barabara (w każdej
                                  liczbie powyżej 5/dobę);)))
                        • young_doc Do Sybi.lli 22.12.08, 19:44
                          Właściwie, gdybym się uparł, to mógłbym się z Tobą zgodzic.
                          Jest tylko jedno "ale".

                          Nie wyobrażam sobie niewykonania
                          > czynnosci które do mnie należa tylko dlatego ze mam stycznośc z obestranym
                          > chamskim pijakiem,który w upojeniu wyzywa mnie od k....,tak jak nie wyobrazam
                          > sobie lepszego traktowania "lepszych" pacjentów.Może faktycznie jestem zbyt
                          > głupia,a może ....wcale NIE.Kiedyś nauczono mnie szacunku do chorego człowieka

                          Ja również przy takim - niewątpliwie chorym człowieku - niewatpliwie wykonam
                          swój zakres obowiązków. Jednak szanowac go nie będę, podobnie jak nie każę
                          pacjentom szanowac każdego mojego kolegi lekarza - gdyż niektórzy niestety na
                          ten szacunek nie zasługują.

                          Będę takiego pacjenta traktował inaczej: nie będę poświęcał mu czasu potrzebnego
                          na przepisanie recept, których i tak nie zrealizuje, nie będę kwalifikował go do
                          przeszczepu wątroby, i nie będę go przyjmował na oddział z przyczyn socjalnych
                          czy by dac "kroploki na wzmocnienie", by mógł szczęśliwie pic dalej. Otrzyma
                          adres poradni uzależnien, jeśli będzie agresywny szybko pojedzie na Izbę
                          Wytrzeźwień (mamy ten schemat działania przecwiczony dobrze, niestety) zanim
                          znowu zniszczy mi sprzęt w szpitalu czy uderzy pielęgniarkę. A jak uderzy - to
                          nie będzie grzecznie proszony żeby przestał.

                          Normalny, chory człowiek, który zapadł na swoją dolegliwośc bo miał pecha
                          zamiast samemu zniszczyc swoje zdrowie zawsze będzie traktowany przeze mniej
                          lepiej. Będą zawsze u mnie lepsi i gorsi pacjenci. I uważam to za właściwe i
                          sprawiedliwe wykorzystanie ograniczonych zasobów jakie mam do dyspozycji.

                          Kiedyś nauczono mnie szacunku do kolegi lekarza czy pielęgniarki. I do ciężkiej
                          pracy innego człowieka. I tak to niestety zostało. Choc masz rację - teraz bywa
                          z tym różnie.
                          • sybi.lla Re: Do Sybi.lli 22.12.08, 20:05
                            Pacjent akoholik to tylko jeden z wielu przykładów.Akurat taki przyszedł mi do
                            głowy.Mogło by to równie dobrze dotyczyc staruszki która przebywa na oddziale z
                            przyczyn,jak to nazwałes socjalnych.Bez rodziny,bez znajomych,bez
                            zainteresowania z jakiejś (wszystko jedno z jakiej)strony.Zaniedbanej,często
                            zawszonej,z grzybicą paznokci i stóp.Dla mnie to taki sam pacjent jak wujek Pana
                            prezydenta,czy ciocia Pana radnego.Mam wobec takiej osoby,taki sam obowiazek jak
                            wobec każdego innego pacjenta.Wydaje mi sie że zakres moich i Twoich obowiazków
                            jest tak bardzo odmienny, że porównywanie to na co Ty mógłbyś sobie pozwolić lub
                            nie pozwolić,z tym na co ja moge lub nie moge sobie pozwolic jest beznadziejnie
                            niemozliwe. Powiem ze bardzo miło kiedy lekarz pisze że ma szacunek do pracy
                            innego personelu medycznego.Znam tylko jednego takiego doc.xx.Teraz już chyba
                            dwóch .
                            • young_doc Re: Do Sybi.lli 23.12.08, 22:43
                              Ostatnio zdarzyło się ze w moim szpitalu leżał lekarz który leczył mojego ojca.
                              Traktowałem go lepiej, starałem się bardziej i zabiegałem o staranniejszą opiekę
                              dla niego niż dla innych pacjentów. Było to dla mnie oczywiste i nie potrafię
                              się tego wstydzic.

                              Pacjent zawszony, zaniedbany, z grzybicą wymaga kąpieli, opieki, leków
                              przeciwgrzybiczych. Każda kilkudniowa hospitalizacja kosztuje kilka tysięcy
                              złotych. Za ten koszt można by nając opiekę domową dla niego na kilka miesięcy.
                              Wydatkowanie tych pieniędzy to nie tylko marnotrastwo, ale zajęcie łózka na
                              którym można w tym czasie zawsze trochę wcześniej zdiagnozowac czekające w
                              kolejce na wolne miejsce podejrzenie nowotworu. Dla niego możne to oznacza
                              różnicę między życiem a śmiercią.

                              Będę brutalnie szczery - zawsze pacjent któremu można bardziej pomóc będzie miał
                              u mnie pierwszeństwo. Owszem, statystycznie rzecz biorąc będzie to pacjent
                              młodszy, bardziej świadomy, zwykle lepiej sytuowany - bo u takich ludzi wyniki
                              leczenia są po prostu lepsze: przyjmują regularnie leki, chodzą na kontrole,
                              dbają o siebie, są w stanie zmienic swój styl życia i dietę. Nie będę marnował
                              ograniczonych środków jakie mam do dyspozycji na toczenie przegranych bitew.
                              Po prostu nie mogę tak zrobic, bo w ten sposób umrze więcej ludzi.

                              Zgadzam się, że w naszym kraju nie istnieje wydolny system opieki domowej, ale
                              nie stanowi to w moim przekonaniu usprawiedliwienia dla wykorzystywania w źle
                              pojętej dobrej wierze czasu nielicznego wysoko kwalifikowanego personelu
                              medycznego w szpitalach do pielęgnacji osób nie rokujących istotnej poprawy
                              stanu zdrowia. To jest zadnie hospicjów, ZOLów, ZPO etc. Jest ich za mało? W
                              pełni się zgadzam.
                              Ale to nie usprawiedliwia zablokowania systemu ratowania ludzkiego życia i
                              zdrowia dla opieki pielęgnacyjnej.

                              W tym kraju co roku umierają dziesiątki tysięcy ludzi w zapomnieniu,
                              zaniedbanych, w warunkach urągających ludzkiej godności, z często świadomością
                              że tak naprawdę i kogo na tym świecie nie obchodzą - co stanowi jedną z
                              najokrutniejszych tortur psychicznych. Cos z tym trzeba zrobic.
                              Ale na litośc Boską nie pozbawiajmy z tego powodu szansy dla wyleczenia dla
                              ludzi lepiej rokujących przez uniedrażnianie i tak niewydolnej sieci szpitali!!!

                              Czasem moja rola polega na selekcjonowaniu chorych na takich którym jest sens
                              pomagac - i na takich, którym pomimo niewątpliwie ciężkiego stanu zdrowia należy
                              hospitalizacji odmówic. Pomimo wyzwisk ze strony rodzin. Pomimo świadomości że
                              skazuje się tego człowieka na umieranie bez starannej opieki, w samotności.
                              Musze to zrobic by kto inny mógł przeżyc.

                              Czasem po prostu bycie sku...elem mam wpisane w zakres obowiązków. Taka praca.
                              Postaram się ją wykonywac najlepiej jak potrafię, by uratowac jak największą
                              ilośc istnień ludzkich - z całą świadomością faktu że niejeden pacjent i
                              niejedna jego rodzina przeklina mnie od najgorszych. I muszę z tym życ.

                              Skończę lepiej zanim znowu oberwie mi się za grafomanię. Pozdrawiam.
              • snajper55 Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 20:01
                sybi.lla napisała:

                > Z góry zakładasz ze lekarz musi być bardziej wartościowy od kazdego innego
                > człowieka.

                A skąd ten pomysł ???

                S.
                • sybi.lla Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 21:35
                  No właśnie snajper, skąd ten pomysł?
                  • snajper55 Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 21.12.08, 22:07
                    sybi.lla napisała:

                    > No właśnie snajper, skąd ten pomysł?

                    Nie mam zielonego pojęcia. Ja niczego takiego nie napisałem. Tak więc to jest
                    pytanie do Ciebie.

                    S.
            • szlachcic [...] 21.12.08, 23:32
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 0.9_procent Re: Wloscy chirurdzy boja sie leczyc 23.12.08, 21:02
        Z czasów szkoły podstawowej pamiętam taką opinię, że jeśli w klasie
        połowa uczniów ma oceny niedostateczne to należy się zastanowić nie
        nad uczniami a nad nauczycielem.

        Jeśli sądy w 68 procentach przyznają rację skarżącym, to obawiam
        się, że chirurdzy odpowiadają nie tylko za swoje błędy, ale i za
        powikłania nieodzownie związane z operacjami, a niekoniecznie
        związane z niewłaściwym postępowaniem.

        W niektórych stanach USA możesz nie znaleźć położnika, który
        poprowadzi ciążę i odbierze poród, bo z powodu głupich wyroków
        położnicy przenieśli się do innych stanów. Dopiero później w prasie
        pojawiły się zdjęcia palącej ciężarnej, która pozwała położnika za
        dystrofię dziecka i oczywiście wygrała.

        Tak więc raczej zastanowiłbym się co zrobisz, gdy lekarz w razie
        poważnej choroby powie: „Bardzo pani współczuję, ale nie zamierzam
        ryzykować procesu o odszkodowanie”. I będziesz mogła go etycznie
        pocałować – wystarczy, że jego polisa ubezpieczeniowa nie będzie
        obejmowała leczenia bardziej skomplikowanych przypadków.
    • snajper55 Re: Lista lekarzy partaczy prowadzona przez NIL 21.12.08, 13:36
      szlachcic napisał:

      > Chialbym poprosic szanownych lekarzy forumowych o podanie linku do
      > tej strony.

      Dlaczego forumowych lekarzy ? To oni mieli ten rejestr (a nie stronę) zrobić ???
      NILu się pytaj. A gdy już się dowiesz, nie zapomnij swą wiedzą z nami się podzielić.

      S.
      • szlachcic [...] 21.12.08, 16:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • vlad nie karmcie trolla-plonkujcie na litośc boską n/t 21.12.08, 22:04
    • szlachcic Re: Lista lekarzy partaczy prowadzona przez NIL 21.12.08, 23:39
      "Lęk przed chirurgią jest wynikiem czarnych statystyk sądowych. Do
      włoskich sądów każdego roku trafia 28 tysięcy pozwów od pacjentów,
      którzy ucierpieli z powodu błędów lekarzy. W 68 procentach sąd
      przyznaje rację poszkodowanym i nakazuje wypłatę odszkodowania w
      wysokości od 25 do 30 tysięcy euro."

      28 tys we Wlszech. Ile mamy w Polsce? Zastraszajaco inna liczbe
      nawet biorac pod uwage liczbe mieszkancow. Czy to nie dziwne?

      W 68% sad przyznaje racje pacjentowi. Jakiemu procent w Polsce?
      0,0068% ? Znowu zastraszajace roznice

      No ale to nie przeszkadza lekarzom mowic ze wszystko jest OK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka