Dodaj do ulubionych

moja historia...co będzie dalej??

20.08.12, 11:00
jestem kochanką... poznaliśmy się w zeszłym roku na wyjeździe firmowym, na początku nie byłam nim zbytnio zainteresowana, to raczej on zabiegał o moje względy. Początkowo był to luźny związek, ja poraniona wcześniejszymi doświadczeniami nie chciałam się angażować. W końcu rozstaliśmy się, bez większego żalu z mojej strony. Ten nasz romans trwał 4 miesiące ale nie spotykaliśmy się często ze względu na odległość.
W tym roku spotkaliśmy się ponownie, na takim samym wyjeździe. Oboje jechaliśmy tam z postanowieniem, że nic między nami nie będzie... niestety.. byliśmy tam 4 dni i żadnej nocy on nie spędził w swoim łóżku. Już tam mówił mi że mnie kocha. Ja bardziej się broniłam, nie chciałam się wikłać w taki związek. Nie dałam rady. Potem telefony kilka razy dziennie, maile, fb, skype. W międzyczasie wyjechałam na wcześniej zaplanowany urlop i chodziłam tam po ścianach z tęsknoty. Zanim wrociłam, on również pojechał na urlop - z żoną. Są 22 lata po ślubie, mają dwoje dzieci: syn 21 i córka 19 lat. On również nie dawał sobie rady z tym wszystkim na urlopie. Do tego stopnia że jego żona zaczęła coś podejrzewać. Pewnego wieczoru przyłapała nas jak rozmawialiśmy na skypie, nie widziała mnie ale widziała, że ma on odpalonego skypa... jakoś załagodził sytuację... Parę dni później jechał do mnie na weekend, ona płakała jak wyjeżdżał, wprawdzie nie wiedziała, że jedzie do mnie... mimo to pojechał. W ubiegłą niedzielę wyjechaliśmy razem na egzotyczny urlop, nie sami, akurat pracujemy w tej samej branży, są tam organizowane różne wyjazdy więc można było coś takiego zrobić. Byliśmy razem przez 6 dni. Najcudowniejszych dni w moim życiu. Usłyszałam tam od niego, że kiedyś marzył o takiej kobiecie jak ja. Na moje pytanie, czemu "kiedyś" odpowiedział, że potem przestał, bo nie myślał, że spotka kogoś takiego. I że nikt nie znaczył dla niego więcej niż ja.. ale... ale jak on ma powiedzieć żonie po tylu latach żeby się wyprowadziła z domu?? Z jednej strony jeszcze bardziej go kochałam za to, że taki jest.. z drugiej strony możliwe że poświęci nasze uczucie w imię .. w imię czego..?? Jego żona już wie, gdy wrócił, czekała na niego z bilingami, z informacjami z fb... a ja teraz wyję z rozpaczy. Myślicie, że to jest łatwe? Myślę o niej, że go szantażuje, że się otruje.. i ogarnia mnie litość i współczucie. Z drugiej strony dlaczego my mamy rezygnować z siebie, z tego co nam się przydarzyło? Bo nie spotkaliśmy się wcześniej? Wierzcie mi, nie chciałam tego. Ale wiem, że on jest mężczyzną mojego życia....
On chciałby, żeby jego żona się wyprowadziła, ponieważ dom, w którym mieszkają jest jego rodzinnym domem, ja mam swoje mieszkanie, ale jak pisałam, mieszkamy od siebie ponad 100 km, ponadto on nie chce mieszkać w mieście.. mogłabym sprzedać swoje mieszkanie i pieniądze uzyskane po spłacie kredytu przeznaczyć na kupno czegoś jego żonie. Wiadomo, że przez ten okres swojego małżeństwa czegoś się razem dorobili...
ona już walczy o niego, powiedziala, że wybaczy mu, jeśli mnie zostawi... a z domu i tak się nie wyprowadzi.... on też nie chce szarpaniny w sądzie która byłaby nieunikniona przy takiej jej postawie
jestem w rozsypce, zupełnie nie wiem co mam robić, jak mu pomóc.. tutaj nie będzie wygranych, niezależnie jak to wszystko się potoczy, wszyscy będą w jakimś stopniu przegrani...
Obserwuj wątek
    • fuzzystone Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 12:28
      Jako osoba, która miała nieprzyjemność bycia w takim związku mogę powiedzieć Ci jedno:
      WYHAMUJ DZIEWCZYNO!
      Ciesz się, że masz mieszkanie i pracę i nie poświęcaj tego dla faceta, który ewidentnie przechodzi kryzys wieku średniego. Zastanów się, kogo kochasz - mężczyznę, który zaczął od niezobowiązującego służbowego bzykania? Gościa, który robi Tobie i żonie wodę z mózgu?
      Swoją gotowość do zmian w życiu opierasz na bliżej niesprecyzowanych relacjach JEDNEJ STRONY. Rozmawiałaś z jego żoną? Skąd wiesz, jak wyglądają ich relacje finansowe? Na emamie wypisujesz coś o jego przywiązaniu do ojcowizny. Co to za argument? Koleś wcisnął Ci kit pt :" ...kiedyś marzył o takiej kobiecie jak ja. Na moje pytanie, czemu "kiedyś" odpowiedział, że potem przestał, bo nie myślał, że spotka kogoś takiego. I że nikt nie znaczył dla niego więcej niż ja." Wiem, że to podbija ego, ale zrozum, że taki tekst jest standardem u żonatego faceta. Każda z dziewczyn na tym forum słyszała, że jest wyjątkowa, że gdyby wiedział to by na nią czekał, że jest bratnią duszą...
      W razie, gdybyś miała wątpliwości:
      forum.gazeta.pl/forum/w,30835,137526538,137526538,Klasyczne_teksty.html
      Gdyby Ci to nie wystarczyło, to poczytaj sobie wątek czarnuli81
      forum.gazeta.pl/forum/w,30835,137739229,,Jak_przetrwac_.html?v=2
      - wszystko w ten sam deseń, co do joty.

      "Ale wiem, że on jest mężczyzną mojego życia...." Qrwa, mężczyzna Twojego życia nie wciągnie Cię w bagno, zapewniam I NIE BĘDZIE OGLĄDAĆ SIĘ NA OJCOWIZNĘ. Zachowaj te teksty dla bardziej odpowiedniego egzemplarza.
    • rybka64 Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 12:30
      Ty serio to piszesz?, bo mnie aż ciary przechodzą. Rozumiem fakt, że się bzyknęliście i kochacie, (zdarza się, nie oceniam i nie potępiam) ale wywalić żonę na bruk, z kórą się spędziło 22 lata razem bo to jego rodzinny dom, to jakaś paranoja. Skoro zdradził, to niech dom zostawi i zamieszka z tobą, i sprawa rozwiązana. Dom dla żony, wolność dla niego. Tyle.
      • fuzzystone Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 12:34
        Przeczytaj sobie tutaj (uzupełnienie o ojcowiznie):
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,138290027,138290027,Zdrada_nie_chce_wiedziec_.html
      • paulina7171 Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 12:39
        Właśnie o to samo miałam zapytać.

        Dlaczego czekacie, co zrobi żona? Czy to ona znalazła sobie kochanka? To do misia należy ruch, to on powinien złożyć pozew rozwodowy, skoro "nigdy nie spotkał takiej kobiety, jak Ty".

        Czy misio zapomniał drogi do sądu?

        A tak w ogóle, to jak misio zamierza rozwiązać tę sytuację? Bo mam wrażenie, że to Ty głównie przejmujesz się tym problemem, Ty szukasz wyjścia, a misio poprzestaje na piętrzeniu problemów i zapodaje Ci teksty, jako żywo z wątku obok.
        • ona_zmeczona Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 18:29
          no przeciez to, ze on zlozy pozew to zaden ruch do przodu. przeciez osoba winna skladajaca pozew nie dostaje rozwodu "za kare". musi biedna zdradzona strona wniesc o rozwod. i w ten sposob wlasnie mowi sie, ze zona/maz nie chca dac rozwodu, bo przeciez nie mozna nikogo zmusic do zlozenia pozwu.
          • paulina7171 Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 18:57
            Mylisz się. Pozew o rozwód może złożyć każda strona, niezależnie od winy. Prędzej czy później facet dostałby ten rozwód, gdyby tylko chciał się dogadać z żoną co do jego warunków.

            Problem polega na tym, że sąd (po przedstawieniu przez żonę twardych dowodów posiadania kochanki przez pana) zrobiłby facetowi jesień średniowiecza z wiadomej części ciała, a żona bez trudu otrzymałaby rozwód z wyłącznej winy męża. Przez to facet musiałby płacić jej alimenty do końca swoich dni. I facet doskonale o tym wie, ale woli Autorce ładować głodne kawałki żywcem wyjęte z wątku obok.

            Poza tym nie znamy ustaleń prawnych co do posiadanego przez małżonków majątku. Może się zdarzyć tak, że facet po rozwodzie może być niewypłacalny i nie będzie go stać na założenie nowej rodziny. Autorka wątku, zdaje się, nie ma tej świadomości, dlatego też łyka kit o małżonce-heterze, która trzyma pazurami "ojcowiznę" biednego dziubdziusia.

            Tak czy inaczej - Autorka tkwi głęboko w okrężnicy i szanse na założenie rodziny z panem ma jedynie wtedy, gdy koleżanka małżonka kopnie w kalendarz. A i tak nie jest powiedziane, że pan przygalopuje do niej z pierścionkiem zaręczynowym jak tylko ostygną doczesne szczątki żony.
    • default Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 14:40

      yanadis napisała:

      > jestem w rozsypce, zupełnie nie wiem co mam robić, jak mu pomóc..

      Pomoc to raczej Tobie jest potrzebna - w odzyskaniu przytomności umysłu, bo wypisujesz straszne głupoty. Na podstawie paru wyjazdowych bzyknięć zbudowałaś sobie historię, która zapewne nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Wierz mi - kochanki nie mają pojęcia, jak naprawdę wygląda sytuacja między mężem a żoną, bo to co misio Ci opowiada to standardowe teksty i klasyczne wykręty. Facet, który ma konkretne plany wobec kochanki (uczynienia jej stałą partnerką) naprawdę nie ogląda się na: dzieci, majątek, rodzinę bliższą i dalszą oraz "co ludzie powiedza".
      Po prostu pakuje manatki i wyprowadza sie do ukochanej.
      Nawet nie czeka do faktycznego orzeczenia rozwodu (tez czesty argument misiow : "zona nie da mi rozwodu" smile) - znam osobiscie przypadek gdzie facet wyszedl z domu jak stal, z torba osobistych rzeczy, zostawiajac zonie mieszkanie i niezle prosperujaca firme. Zamieszkal z kochanka, rozwod dostal po jakims czasie, wtedy juz bardzo prosto, bo nastapil ewidentny staly rozklad pozycia, a on nie walczyl o nic ze wspolnego majatku, slusznie uwazajac, ze skoro sam odszedl to byloby to nie fair.
      Jakos tutaj na tym forum jeszcze nie przeczytalam takiej historii (ale moze cos przeoczylam), wiec sa to wypadki niezmiernie rzadkie i raczej nie licz, ze to bedzie wlasnie ten Twoj.
    • mijo81 Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.08.12, 21:51
      Jejciu .... kolejny worek na spermę .... ile was ti jeszcze jest?
      • rybka64 Re: moja historia...co będzie dalej?? 21.08.12, 10:22
        mijo81 wsadź sobie kut... między drzwi i przyczaśnij, dobrze zrobisz. Jednego kut...mniej na świecie i jeden dodatkowy worek pusty.
        Tylko mocno...
        • agus-ia76 mijo81 21.08.12, 10:43
          mijo81to sfrustrowana, zdradzona żona
          prześledź wątki
          na innych forach tez wink
        • rybka64 Re: moja historia...co będzie dalej?? 21.08.12, 10:52
          Dzieki agusia, nie ślędzę każdego, hih. A więc skoro tak, to ona też była workiem na nasienie swojego pana. Ot żcyie, szare, długi i do du...Po prostu życie, raz się na wozie, a raz pod wozem. ,
          • trzy_w_jednym [...] 21.08.12, 11:26
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • fuzzystone Re: moja historia...co będzie dalej?? 21.08.12, 11:38
              Rozumiem sens wypowiedzi, niemniej jednak zastopuj trochę z tymi inwektywami, albo przynajmniej obdzielaj nimi równo zarówno kochanki jak i misiów - skoro one wywłoki to oni xuje.
        • mijo81 Re: moja historia...co będzie dalej?? 26.08.12, 00:15
          rybka64 napisała:

          > mijo81 wsadź sobie kut... między drzwi i przyczaśnij, dobrze zrobisz. Jednego k
          > ut...mniej na świecie i jeden dodatkowy worek pusty.
          > Tylko mocno...

          He he, uderz w stół a nożyce się odezwią smile

          Tak, tak, ty też byłaś workiem na spermę, agusia też, inne pozostałe kochanki również. Możesz sobie mnie obrażać i wyzywać, ale taka jest prawda.
    • akazka Re: moja historia...co będzie dalej?? 21.08.12, 12:27
      Jesteś nikim, kimś bez moralności i godności. Zwykłą ****** i już. Włazisz w małżeństwo, pozwalasz się poderwać żonatemu facetowi, rozwalasz rodzinę. Jedyne, co Cię ratuje, to natychmiastowe zerwanie tej znajomości.
      • rybka64 Re: moja historia...co będzie dalej?? 21.08.12, 13:25
        trzy...w..jednym napisał..
        Worek na spermę to typowa ZDZIRA, SZMATA, WYWŁOKA, QRWA, DZIWKA czyli takie coś, co można dmuchać jak się zachce, kiedy się zachce i bez żadnych zobowiązań. Wystarczy tylko nawciskać kitu a połknie wszystko. Będzie się cieszyć i jeszcze pisać kłamstwa na forach, jak on ją kofffffa.
        A jak się nazywa ten kto ten worek zapełnia; ja wam powiem;babiarz, kur..., xuj, drań, padalec, kanalia i gnida i mnóstwo innych. I ci owi przychodzą do ty powyżsych dziwek, wsadzającą i bzykają jak chcą i kiedy chcę. A co nie łaska sobie zrobić samemu. Ten owy Pan poniża się i toleruje taką ową w łózku, zaniża swoja męskie ego i swoją wartość. Bo xuj nim rządzi. Facetowi jak się chce to by i konia przeleciał, byle by dał. Łapie co popadnie byle by bzyknąć. Reasumując facet z korzysta zawsze z okacji byle by bzyknąć, kobieta nie. Więc kto jest większym kur...., oczywiście że facet. A prawda w oczy kole.
        • chyba.ze Re: moja historia...co będzie dalej?? 21.08.12, 17:27
          rybka64 napisała:

          Facetowi jak się chce to by i
          > konia przeleciał, byle by dał. Łapie co popadnie byle by bzyknąć.

          O tak tak
          Powiedz to pierwszej lepszej kochance z tego forum- najpierw się oburzy, żywo zaprzeczy a chwilę potem powie, że to WIELKA MIŁOŚĆ big_grin
          Kobiety som jednak gupie.
        • trzy_w_jednym [...] 22.08.12, 11:58
          Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
    • gk-63 Re: moja historia...co będzie dalej?? 21.08.12, 18:11
      czy dzieci też mają się wyprowadzic bo będą przeszkadzac czy tylko żona?Ile masz lat yanadis? Kiedyś marzył o takiej kobiecie jak ty ale ożenił się z późniejszą matką swoich dzieci-desperat. ,,dlaczego my mamy rezygnowac z siebie/"a nie rezygnujcie przenieś się bliżej niego żeby nie męczył się dojazdami i po problemie.Jeżeli prawdą jest że żona wie to szarpaniny nie będzie bo żona ma dowody na zdradę.Jak to dobrze rozegra to dostanie alimenty i ona i dzieci.,,wierzcie mi nie chciałam tego"CHCIAŁAŚ bo cię nie zgwałcił w egzotycznym miejscu nie brakowało łóżek .W ubiegłym roku też cię raczej nikt nie zmuszał.Jak to jest że są takie co nie chcą romansu /mimo okazji/i go nie mają i są inne kobiety co nie chcą a romansują/Bo te drugie się okłamują.Więc ty się nie okłamuj.Jesteś kochanką i...super ,ale nie daj sobie wmawiac tych głodnych kawałków tak często opisywanych na tym portalu.O rodzinie faceta wiesz tyle ile on ci mówi i z domysłów-nie znasz prawdy.I nie poznasz bo nie znasz wersji żony.Nie planuj dorosłemu facetowi życia z/bez/rodziny niech sam to robi.
      • trzy_w_jednym [...] 26.08.12, 12:05
        Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
        • gk-63 Re: moja historia...co będzie dalej?? 26.08.12, 12:45
          to że kiedyś kochanka dokonała świadomego wyboru wchodząc w układ z zajętym facetem nie zmienia faktu że po rozstaniu cierpi.To konsekwencja tego wyboru do którego nikt jej nie zmuszał był wybór jest ból.
    • wlody1 Re: moja historia...co będzie dalej?? 23.08.12, 08:06
      A poza niewątpliwą urodą Jego fujarki i zapewne niesamowitą umiejętnością posługiwania się tą fujarką to Pan coś posiada? Dom rodzinny to DOM RODZINNY a Ty nie jesteś rodziną. Co więcej Twoja logika wskazuje że zaraz będziesz w ogóle bezdomna bo jak sprzedasz swoje mieszkanie i kupisz za to mieszkanie Jego byłej to Pan wywali Cię bezceremonialnie z tego swojego RODZINNEGO DOMU...
      Zrozum że kilkudniowe bzykanie i opowieści do poduszki to nie życie! No i poza tym Pan zachowuje się wobec swojej żony niefair- wobec Ciebie też tak się będzie zachowywał...
      Żeby nie było- nie jestem świętoszkiem i nieraz byłem kochankiem- ale nigdy nie obiecywałem gruszek na wierzbie i nie wciskałem kitów.
      • trzy_w_jednym Re: moja historia...co będzie dalej?? 26.08.12, 13:05
        Dom rodzinny to DOM RODZINNY a Ty ni
        > e jesteś rodziną. Co więcej Twoja logika wskazuje że zaraz będziesz w ogóle bez
        > domna bo jak sprzedasz swoje mieszkanie i kupisz za to mieszkanie Jego byłej to
        > Pan wywali Cię bezceremonialnie z tego swojego RODZINNEGO DOMU...

        A to jest dobry sposób, żeby się szybko i całkiem przyzwoicie dorobić. big_grinbig_grinbig_grin
        Super pomysł!!!
        Dzięki WIELKIE. smile
    • chyba.ze Troll 26.08.12, 08:56
      ... i to jakiś słaby.
    • ma_dre Re: moja historia...co będzie dalej?? 04.09.12, 14:29
      "mogłabym sprzedać swoje mieszkanie i pieniądze uzyskane po spłacie kredytu przeznaczyć na kupno czegoś jego żonie."

      IDIOTKA ROKU ????

      Ty tak na powaznie?

      Czy nie widzisz ze jestes w niebezpieczenstwie?

      Jesli nie zachowasz ostroznosci to z wielkim prawdopodobienstwem wyladujesz na bruku ze zlamanym sercem.
      • moniak.89 Re: moja historia...co będzie dalej?? 04.09.12, 16:19
        Też na to zwróciłam uwagę. Może jestem młoda i głupia ale takich rzeczy się nie robi. Facet nie chce się dla ciebie przenieść do miasta a ty gotowa jesteś sprzedać mieszkanie żeby spłacić jego żonę?!!! Jak cie tak kocha to niech zostawi jej i dzieciom dom i niech się przeprowadzi do ciebie.
    • yanadis happy end... 13.11.12, 08:47
      dla zainteresowanych i nie zainteresowanych ale ciekawych... jednak cuda się zdarzają i niektóre historie mają happy end.. choć może ten happy nie jest dla wszystkich...

      po wielu perturbacjach okazało się jednak że to co nas łączy jest silniejsze niż jakiekolwiek przeszkody. Tak, zostawia wszystko, z żoną dzielą to co mają na pół, ona tam zostaje, a on przeprowadza się do mnie...
      i to nie jest tak że nie mamy poczucia winy w stosunku do ludzi których zraniliśmy... mamy i to ogromne... ale nie potrafimy po prostu bez siebie żyć...
      • fuzzystone Re: happy end... 13.11.12, 09:35
        Ok, jak rozumiem po trzech - czterech miesiącach taką decyzję podjął, więc być może rzeczywiście chce coś tam w swoim życiu zmienić.
        Niemniej jednak - z uwagi na świeżość związku radzę mieć oczy i uszy otwarte (oraz konsekwentnie egzekwować obietnice), ze szczególnym uwzględnieniem wersji żoninych, coby się nie okazało, że dzielenie majątku i inne przyległości to tylko w jego wyobraźni...
      • chyba.ze happy? 13.11.12, 15:52
        Podstarzały lowelas pod 50tkę z obciążeniem typu niegłupia żona, dorastające dzieci, długi i pies ma być tym "happy endem?
        Weź przestań.
        Oczywiście "rozwód w toku"..?
        • stasi1 Re: happy? 17.11.12, 18:03
          I pewnie jeszcze pieniędzy potrzebuje na rozwód?
      • trinity_0308 Re: happy end... 13.11.12, 16:19
        Masz rację, szczęśliwe zakończenia się zdarzają, choć nie są dla wszystkich.
        Skoro Wasza miłość jest prawdziwa, to życzę, żeby Wam się udało dobrze ułożyć sobie życie.
        Przed Wami ciężka praca i wiele przeszkód, ale wszystko jest możliwe, jeśli się czegoś bardzo pragnie.

        Trzymam kciuki !
      • gabbie Re: happy end... 15.11.12, 18:19
        czyli jednak żona nie wytrzymała i pozbyła się kłamcy

        nawet nieźle sie to dla niej potoczyło skoro zatrzymuje dla siebie i dzieci dom, miś niech sobie hasa, dobrze, że kobiecie udało się rodzinę zabezpieczyć
        • trinity_0308 Re: happy end... 16.11.12, 19:24
          gabbie napisała:

          > czyli jednak żona nie wytrzymała i pozbyła się kłamcy
          >
          > nawet nieźle sie to dla niej potoczyło skoro zatrzymuje dla siebie i dzieci dom
          > , miś niech sobie hasa, dobrze, że kobiecie udało się rodzinę zabezpieczyć

          gabbie, gdzie ty to przeczytałaś? nie mylisz aby wątków, bo w tym nie było mowy o tym, o czym ty piszesz.
          • gabbie Re: happy end... 18.11.12, 17:55
            aż przeczytałam jeszcze raz. nie pomyliłam
          • yanadis Re: happy end... 19.11.12, 21:13
            to chyba jest przypadłość wielu ludzi że sobie "dopowiadają" pewne sprawy.
            Dom nie zostaje dla żony, po prostu dzielą majątek na pół a on z domu się wyprowadza (mamy tam zamiar czasem bywać w wydzielonej części), żona zostaje w domu. I żadnych pieniędzy on ode mnie nie potrzebuje i nie chce.
            Generalnie strasznie nie lubię uogólnień i wrzucania ludzi do jednego worka. Oceniacie mnie, trinity i inne kochanki. A nikt z Was nie wie co spotka Was, co spotka Wasze rodziny, co spotka Wasze dzieci. Ja nikomu nie życzę przechodzenia przez to co cały czas przechodzę ja, on i jego żona. Ale nikt z nas nie wie, kiedy na jego drodze pojawi się miłość...
            • paulina7171 Re: End? Raczej beginning... 19.11.12, 21:42
              Yanadis, czy to faktycznie był taki happy end będziesz miała prawo stwierdzić za jakieś 3-4 lata.

              Po kilku miesiącach wspólnego życia opadną Wam hormony a kolory zbledną... Na razie żyjecie romantycznymi urlopikami i bzykankiem.

              Ale za jakiś czas zacznie się normalne życie, skrzecząca rzeczywistość, pranie, wyciekające pieniądze, alimenty na dwójkę dzieci, rosnące wydatki, kłopoty z pracą, wyjący w nocy bachor (bo pewnie chcesz mieć dzieci, co?), brak czasu na wszystko, Twoje pretensje o jego czas z dziećmi, jego pretensje o Twoją zazdrość i że Ty go nie rozumiesz, potem pierwsze kłótnie a z każdą kłótnią nowa pani okazuje się coraz mniej piękna a była żona jakoś coraz bardziej spokojna i wyrozumiała smile

              Za kilka lat może się okazać, że warto było poczekać na faceta, którego można było mieć tylko dla siebie smile
              • trinity_0308 Re: End? Raczej beginning... 19.11.12, 21:52
                paulina7171 napisała:

                > Za kilka lat może się okazać, że warto było poczekać na faceta, którego można b
                > yło mieć tylko dla siebie smile

                A za kilka kolejnych lat może się okazać, że ten tylko dla Ciebie ma kochankę.
                Niestety nie da się ocenić ze 100% pewnością, kto jest dla nas stworzony.
                Uważam jednak, że warto kierować się uczuciami i w tych uczuciach być wyrozumiałym.
                Jeśli związek dwojga ludzi to tylko wieczne pretensje, ryczący bachor, wyciekające pieniądze i takie tam, jak to opisałaś, to ja dziękuję.
                Od zawsze wiem, czego chcę od życia i od zawsze udaje mi się do zdobyć. Więc wierzę, że tym razem będzie tak samo. A jeśli nie, cóż, będę wiedziała, że kierowałam się uczuciami do mojego partnera, a nie starałam się z wyrachowaniem wybrać najbardziej odpowiedniego.
                Dlatego wierzę w miłość kochanek i że wielu z nim się uda, bo to ją kobiety bardziej przebojowe, nie bojące się mieć pragnienia i ich realizować.
                • gabbie Re: End? Raczej beginning... 20.11.12, 11:06
                  rzecz w tym, że Wasz zdobyty Miś jak najbardziej również może Was zdradzić czy też porzucić z malymi dziećmi, szczególnie, że już pokazal, że takie są wpojone mu wzorce zachowania w związku (jak już te motylki ulecą)

                  żona nie wiedziala z kim sie wiąże, a Wy już tak
            • urska Re: happy end... 25.11.12, 18:26
              yanadis napisała:

              > to chyba jest przypadłość wielu ludzi że sobie "dopowiadają" pewne sprawy.
              > Dom nie zostaje dla żony, po prostu dzielą majątek na pół a on z domu się wypro
              > wadza (mamy tam zamiar czasem bywać w wydzielonej części), żona zostaje w domu.
              > I żadnych pieniędzy on ode mnie nie potrzebuje i nie chce.
              > Generalnie strasznie nie lubię uogólnień i wrzucania ludzi do jednego worka. Oc
              > eniacie mnie, trinity i inne kochanki. A nikt z Was nie wie co spotka Was, co s
              > potka Wasze rodziny, co spotka Wasze dzieci. Ja nikomu nie życzę przechodzenia
              > przez to co cały czas przechodzę ja, on i jego żona. Ale nikt z nas nie wie, ki
              > edy na jego drodze pojawi się miłość...

              szczęście budowane na nieszczęściu drugich... no ale i tak bywa ale dziewczyno by napisać takie słowa ,, (mamy tam zamiar czasem bywać w wydzielonej części)," aż we mnie zatrząsło. Jesteś perfidna a może masz jeszcze ochotę się zakumplować z żoną co? Rozumiałam Cie do pewnego momentu, życie pisze różne scenariusze ale tą wypowiedzią pojechałaś, nie ma co!!!!!
              • mijo81 Re: happy end... 25.12.12, 22:25
                A skąd wiesz, że tu jest nieszczęście żony? Może rozwód ją właśnie uszczęśliwił!!!
                Dlaczego wy z góry zakładacie, że jak jest rozwód to ktoś cierpi??? Znam przyopadki, że rozwód przynosi ulgę, ukojenie a nawet szczęście ... powrót do normalnosci i to dla obydwóch stron
            • sara.pl Re: happy end... 05.03.14, 09:05
              Yandis,

              bardzo się cieszę, ze udało Wam się. I niech trwa to jak najdłużej!
              Dobrze, że ludzie, którzy się kochają, łączą się, mają szansę stworzyć coś dobrego.

              Pozdrawiam.
    • facettt zara... nie wszystko na ra... 26.12.12, 07:35
      Milosc miloscia, dom domem, rodzina, rodzina.

      to nie sa sprawy sprzeczne.
      Poczekac.
      Czas wszystko wyklaruje.
      • yanadis cd.... 26.11.13, 19:09
        po różnych perturbacjach które działy się ostatnimi czasy...

        zbliżamy się wreszcie do końca sprawy rozwodowej i dla wielu z was będzie pewnie zaskoczeniem że żona ma niewielkie szanse na wynik korzystny dla niej, czyli z orzekaniem o winie męża. Po tym jak została wyciągnięta sprawa jej skoku w bok oraz zachowaniu w związku, po zeznaniach obojga dzieci na korzyść ojca, prawdopodobnie będzie rozwód z winy obojga. Niestety nie jest to kulturalny rozwód tylko przysłowiowe "pranie brudów". Podobno rzadko się spotyka że wszystkie dzieci zeznają w sądzie na korzyść ojca. Na dodatek przez zachowanie matki, zarówno córka jak i syn unikają z nią jakiegokolwiek kontaktu.
        Więc.. suma sumarum.. nie wszystko zawsze jest łatwe i proste.. jak tu niektórzy sugerują. I w takich małżeństwach gdzie pojawiają się kochankowie najczęściej nie dzieje się za dobrze. Natomiast niestety jest tak, że mężczyźni, z wygodnictwa przede wszystkim, zostają przy rodzinie rezygnując z miłości.
        Nam, szczęśliwie dla nas się udało, mój ukochany nawet nie myślał, że po rozstaniu z żoną będzie miał taki dobry kontakt z dziećmi, lepszy niż wcześniej. Oczywiście duży wpływ na to ma zachowanie ich matki, która nie może się pogodzić z faktem, że dzieci zaakceptowały nowy związek ich ojca.
        Trzymam kciuki za pozytywne zakończenia Waszych problemów smile)
        • vel_hornet Re: cd.... 26.11.13, 21:45
          Super, ale moja szklana kula podpowiada mi, że za pół roku już nie będziecie razem, znienawidzisz go i siebie, buzka. Odezwij się za jakiś czas, hehesmile
    • mariuszg2 Re: moja historia...co będzie dalej?? 26.11.13, 21:52
      yanadis napisała:


      > jestem w rozsypce, zupełnie nie wiem co mam robić, jak mu pomóc..

      hłehłehłe (cyniczny śmiech)
    • klara551 Re: moja historia...co będzie dalej?? 03.12.13, 12:56
      ale jak on ma powiedzieć żonie po tylu latach żeby się wyprowadziła z domu??- to cytat.A niby dlaczego żona ma się po 22 latach wyprowadzać z domu skoro to maż się puścił? To stwierdzenie dyskwalifikuje autorkę, bo nie myśli. A jeżeli myśli,że ona będzie tą jedną jedyną to liczy na cud. Nowa doopa nowy dom,nowe początki a nie zajmowanie miejsca byłej żony droga pani. WC po byłej żonie,wanna,kuchnia ,sypialnia a zbuduj se sama gniazdko od początku choćby razem razem z dawcą rozkoszy ale nie wchodź w używane pielesze bo usłyszysz,że była lepiej sprzątała,gotowała bigos,prała a nawet wychodziła z psem częściej itd.
      • zrelaxowanaaanka Re: moja historia...co będzie dalej?? 06.12.13, 21:55
        dlaczego kobiety wierzą, że parter odejdzie od żony dla nich? to naiwne...
        gdzie Wasza dojrzałość, nie mamy 13 lat
        • yanadis mój partner odszedł od żony 12.12.13, 19:51
          niedawno minął rok odkąd mój partner odszedł od swojej żony, więc jednak takie sytuacje się zdarzają
          • lunka8x Re: mój partner odszedł od żony 20.04.14, 16:04
            Gratuluje z całego serca. Dobrze wiedzieć, że są mężczyźni, którzy potrafią podjąć decyzje o rozstaniu, zmienić swoje życie nie bojąc się opinii społecznej.
            Pozdrawiam i życzę szczęścia!
        • ag_a1 Re: moja historia...co będzie dalej?? 20.12.13, 16:35
          Mam wrażenie że odpisywały Ci zazdrosne baby, którym nie udało się z kochankami, albo żony pilnujące mężów. Powodzenia w miłości.
          • sara.pl Re: moja historia...co będzie dalej?? 05.03.14, 09:09
            Dokładnie ag_a1!

            Mam wrażenie, że jak autorce wątku się udało, to odezwała się cała rzesza sfrustrowanych osób, którym się nie udało.

            Dlaczego tak mało w nas tolerancji?
            Dlaczego widzimy tylko jedno rozwiązanie każdej sytuacji. Przecież świat i ludzie to nieskończona ilość relacji i rozwiązań zaistniałych sytuacji, nawet, jeśli pewne historie są najczęściej powtarzalne.
    • hansii mozesz zalozyc wlasny watek n/t ? 10.12.13, 07:22
      a nie wpie*dalac sie z ta reklama na watki innych ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka