Dodaj do ulubionych

Zarażeni samotnością

08.12.09, 19:04
Religia też jest zakaźna, nie tylko samotność. W Arabii Saudyjskiej
100% mieszkańców jest muzułmanami. W Polsce 95% obywateli jest
katolikami. Szczególnie w mniejszych miejscowościach nikt nie odważy
się nie ochrzcić niemowlaka. A po chrzcie Kościół liczy wszystkich
ochrzczonych jako katolików.
Obserwuj wątek
    • masturbator2000 Re: Zarażeni samotnością 08.12.09, 19:56
      I jaki z tego morał bo nie kumam?
      Po za tym jak widać obsesja tez jest zaraźliwa
      • jmb2 Re: Zarażeni samotnością 08.12.09, 20:43
        I jaki z tego morał bo nie kumam? Ano morał jest taki:

        Zwykle w życiu tak bywa, że to nad czym się skupiamy urasta do
        wielkich rozmiarów! Widocznie ludzie z wyboru skupiają się coraz
        częściej na życiu w samotności wzorując się przy tym na innych.

        Ważne są zatem tego przyczyny a nie skutek!
        Jedną z nich zapewne jest brak zaufania do innych ludzi.

        "W świecie tak naprawdę nie ma problemu pieniędzy. Kryzys, który
        teraz jest w świecie, doprowadzi do tego, że u góry zostaną ci
        ludzie, którzy mają zaufanie. Przyczyna kryzysu kryje się właśnie w
        braku zaufania" tak uważa mer Lwowa.

        Przyczyny samotności według
        www.osamotnieni.republika.pl/samotnosc/przyczyny.html
        Samotność może mieć wiele przyczyn, które pogrupujemy w 5 kategorii.
        Może być ona społeczna, rozwojowa,psychologiczna, sytuacyjna i
        duchowa. Kombinacje tych przyczyn stwarzają poczucie samotności
        doskwierającej człowiekowi.

        1. Przyczyny społeczne.
        Większość naukowców zgadza się z poglądem, że szybkie przemiany
        społeczne dzisiejszej doby izolują od siebie ludzi, pozbawiają ich
        bliskich kontaktów ze sobą i przyczyniają się do rozpowszechniania
        się zjawiska samotności. Społeczne warunki, które powodują wzmaganie
        się poczucia osamotnienia to:
        a. Rozwój techniki. Ponieważ najważniejsza jest obecnie wydajność i
        wygoda, brakuje ludziom czasu na podtrzymywanie głębokich więzi.
        Skomplikowane technologie stawiają wymóg wysokiej specjalizacji, a
        specjaliści nie mają czasu ani ochoty na komunikowanie się z
        niespecjalistami. W rezultacie relacje stają się płytkie, spada
        zdolność porozumiewania się, dominuje samotność. Ludzie czują się
        mniej istotni, niepotrzebni.
        b. Mobilność. Rozwój komunikacji pozwala na łatwe przemieszczanie
        się po kraju i świecie. Bezrobocie i konieczność szukania lepszego
        życia w nowym miejscu powodują rozpowszechnienie się zjawiska
        migracji. To z kolei rozrywa przyjaźnie, rozdziela rodziny, niszczy
        poczucie więzi sąsiedzkiej i powoduje unikanie głębszych przyjaźni w
        obawie przed bólem rozstania.
        c. Urbanizacja. W rezultacie przeniesienia się dużego procentu
        ludności do miast, rozwinęła się tendencja do izolowania się.
        Zauważamy obawę przed nieznajomymi, która prowadzi do podejrzliwości
        i wycofywania się. Poczucie niewygody prowadzi do poszukiwania ciszy
        i spokoju. Tak więc tysiące ludzi mieszkają obok siebie, a
        jednocześnie wielu z nich żyje w izolacji i osamotnieniu.
        d. Telewizja. Ten nowoczesny wynalazek działa izolująco poprzez
        treści programów, które zdają się promować wszelką sztuczność, a też
        poprzez zwyczaje ludzi zasiadających przed telewizorami. Rzadko się
        do siebie odzywają. Opanowani przez odrealniony świat pokazywany w
        telewizji, wczuwają się w życie postaci fikcji telewizyjnej, zamiast
        nawiązywać łączność z sąsiadami i krewnymi, spotykać się z
        przyjaciółmi.

        Mimo wielu istotnych dla ludzi korzyści, współczesne zmieniające się
        społeczeństwo jest odhumanizowane, rozrywa więzi
        międzyludzkie, niszczy tradycyjne źródła poczucia bezpieczeństwa i
        potęguje warunki sprzyjające osamotnieniu i wyizolowaniu.

        2. Przyczyny rozwojowe.
        Craig Ellison, po dokonaniu przeglądu literatury na temat
        osamotnienia, stwierdził, że istnieją trzy podstawowe potrzeby
        rozwojowe, które muszą zostać zaspokojone w życiu człowieka, jeśli
        chcemy uniknąć osamotnienia.
        a. Przynależność. Duża część naukowej literatury stwierdza, że
        ludziom, a szczególnie dzieciom, potrzeba bliskich więzi z innymi
        istotami ludzkimi. Jeśli dzieci żyją w izolacji z rodzicami, efektem
        jest ich niepokój i emocjonalna powściągliwość. Jeżeli zdarzy się,
        że dziecko przez jaki czas pozostaje tylko z jednym z rodziców, a po
        okresie separacji powraca drugie z nich, dziecko bardzo mocno
        związuje się z ojcem lub matką, przylega emocjonalnie do jednego z
        rodziców, jakby w obawie przed tym, że ponownie się rozłączą. Jeżeli
        weźmiemy pod uwagę stale rosnący procent rozwodów i coraz częstsze
        przypadki nadużyć dokonywanych na dzieciach, łatwo zrozumieć,
        dlaczego tak wielu młodych ludzi doświadcza poczucia wyobcowania i
        braku przynależności. Ludzie ci często wychowywali się w
        osamotnieniu.
        b. Akceptacja. Rodzice okazują akceptację na różne sposoby: przez
        dotyk, spędzanie z dziećmi czasu, przez słuchanie, karanie,
        okazywanie uczucia. Jeżeli tego brak, gdy dzieci są lekceważone lub
        karane zbyt surowo, rozwijają w sobie poczucie braku wartości.
        Dochodzą do wniosku, że do nikogo nie należą i wycofują się z
        kontaktów z ludźmi, albo też narzucają się innym w sposób, który
        pociąga za sobą dalsze odrzucenie. Trudno im potem zaufać ludziom, a
        niezdolność zaufania przeszkadza w nawiązywaniu głębszych relacji.
        Niskie poczucie własnej wartości i poczucie braku akceptacji leży u
        podstaw osamotnienia.
        c. Nabywanie umiejętności społecznych. Każdy z nas zna ludzi, którzy
        nie potrafią się właściwie zachować w grupie. Są niewrażliwi na
        potrzeby i postawy innych, nie potrafią kontynuować poprawnych
        relacji międzyludzkich. Starają się manipulować ludźmi, narzucają
        się, a to przynosi tylko odrzucenie, rozczarowanie i zwiększa ich
        osamotnienie. Tacy ludzie nie nauczyli się współżycia z innymi.
        Ustawicznie próbują, ciągle im się to nie udaje i nadal pozostają w
        samotności.

        3. Przyczyny psychologiczne.
        Również pewne predyspozycje psychiczne właściwe konkretnemu
        człowiekowi powodują, że pozostaje on w stanie osamotnienia.
        a. Niskie poczucie godności własnej. Jeżeli mamy o sobie niskie
        mniemanie, wtedy nie doceniamy własnych zalet i zamykamy się w
        sobie, albo też przeceniamy siebie aż do zarozumiałości. Oba
        zachowania utrudniają kontakty z ludźmi. Trudno jest budować
        przyjaźń, jeżeli mamy mało zaufania do siebie samych. Taki człowiek
        nie potrafi okazywać miłości bez tłumaczenia się, nie umie też
        przyjmować miłości bez poniżania się. Poczucie własnej godności
        pomaga w nawiązywaniu przyjaźni, a przyjaźń pomaga w budowaniu
        poczucia własnej godności i zmniejsza osamotnienie. Natomiast niskie
        mniemanie o sobie czyni człowieka nieśmiałym i słabym, szukającym
        oparcia u innych. Jeżeli jednak inni ludzie nie są w stanie zapewnić
        zaspokojenia naszych potrzeb, pojawia się poczucie zagrożenia i
        głębokie osamotnienie.
        b. Niezdolność porozumiewania się. Przyczyna ta leży u podstaw
        większości problemów w kontaktach międzyludzkich. Jeżeli ludzie nie
        chcą dojść do porozumienia, albo nie potrafią, wtedy pojawia się
        uporczywe wrażenie samotności i izolacji, nawet jeśli jesteśmy
        członkami jakiejś grupy, społeczności.
        c. Nastawienie samoobronne. Osamotnienie staje się dolegliwością
        coraz powszechniejszą, ponieważ ludzie nauczyli się różnych
        niewłaściwych postaw.
        Istnieje więc:
        - nastawienie rywalizacji, w którym życie jest jednym wielkim
        turniejem, a dążenie do nagrody
        - stylem życia;
        - postawa niezależności, które sprawia, że zachowujemy się tak,
        jakbyśmy byli jednostkami absolutnie autonomicznymi, niezależnymi od
        Boga czy bliźnich;
        - postawa zaborczości, która pcha nas do zagarniania wszystkiego dla
        siebie;
        - postawa roszczeniowa, która sprawia, że żądamy przestrzegania
        zasad i gotowi jesteśmy walczyć przede wszystkim o swoje prawa.

        Wszystko to oznacza coś, czego dotąd nie powiedzieliśmy.
        Osamotnienie, przynajmniej w pewnym stopniu, jest winą
        osamotnionego. Angażując się w intensywne współzawodnictwo i walkę o
        samowystarczalność, zainteresowani samymi sobą i własnym sukcesem,
        krytyczni i nietolerancyjni wobec innych, przechowujący urazy,
        żądający zwracania na nas uwagi, sami zwiększamy potencjalną
        możliwość osamotnienia. Takie nastawienie prowadzi nas do
        manipulowania ludźmi w celu osiągnięcia własnych celów i
        zaspokojenia naszego ego. Nic bardziej odstręczającego ludzi i
        przynoszącego samotność.

        • jmb2 Re: Zarażeni samotnością 08.12.09, 20:47
          cd... przyczyny samotności

          d. Wrogość. Czy zauważyliście, że niektórzy ludzie zdają się być
          pełnymi wrodzonej złości? Nawet kiedy się uśmiechają, odczuwamy
          drzemiącą w nich groźbę i wrogość. Przyczyny takiego stanu są
          złożone, ale często ludzie źli czują się zagrożeni, sfrustrowani z
          powodu prawdziwej czy wyimaginowanej niesprawiedliwości. Czasem
          złość wynika z nienawiści do siebie, która zarazem zwraca się ku
          innym. Jeżeli takiemu nastawieniu towarzyszy negatywne nastawienie i
          ciągłe narzekanie, odpycha to od nich ludzi i powoduje samotność
          oraz nieszczęście.
          e. Strach. Ludzie są samotni, ponieważ budują mury zamiast mostów.
          Oczywiście nie jest to jedyna przyczyna samotności, ale czasem
          ludzie rzeczywiście wznoszą bariery, które powstrzymują innych od
          nawiązania bliższych kontaktów. Spowodowane jest to np. lękiem przed
          bliskim kontaktem, obawą przed odsłonięciem się, przed odrzuceniem,
          obawą przed zranieniem spowodowaną ranami doznanymi w przeszłości.
          Osamotnienie jest bolesne, ale dla cierpiących na nie, nie mniej
          bolesne niż lęk przed otworzeniem się na innych ludzi.

          4. Przyczyny sytuacyjne.
          Czasem ludzie są samotni z powodu szczególnych okoliczności, w
          jakich się znaleźli. Badania wykazały, że najbardziej samotne czują
          się osoby stanu wolnego, owdowiałe, mieszkające samotnie, starsze.
          Często osamotnieni są przywódcy, ponieważ odłączyli się od reszty.
          Do tego dochodzą ludzie chorzy i ułomni. Mają oni ograniczony dostęp
          do innych, efektem więc może być osamotnienie.

          5. Przyczyny duchowe.
          W słynnej modlitwie, Augustyn wyraził naszą potrzebę Boga: "Ty nas
          ukształtowałeś i niespokojne są nasze serca, dopóki nie znajdą
          odpocznienia w Tobie". Bóg stworzył istoty ludzkie dla siebie, ale
          szanował nas na tyle, że pozwolił nam na bunt. Od chwili buntu nasze
          serca są niespokojne, ponieważ jesteśmy odcięci od naszego Stwórcy.
          Tysiące samotnych ludzi zamiast zwrócić się w pokucie do Boga, szuka
          sensu życia w narkotykach, seksie, pracy, sporcie i wielu innych
          zajęciach, które nigdy nie usuwają ich wewnętrznego niepokoju.

          Samotność, szczególnie egzystencjalna, spowodowana jest grzechem,
          którego nie uznaliśmy ani nie wyznaliśmy, winą, której nam nie
          przebaczono, buntem przeciw Bogu, a czasem lekceważeniem Bożej
          troski i zainteresowania naszym życiem.



          • kretu23 Wszystko pięknie, ale 08.12.09, 23:09
            co ma zrobić osobnik któremu samotność w żadnym wypadku nie przeszkadza a wręcz
            ją lubi, uwielbia się otaczać kokonem ciszy i spokoju. Czy samotność musi być
            tak demonizowana? Czy samotność jest z zasady czymś negatywnym i osoby które ją
            lubią to odmieńcy? a może jest takich ludzi więcej? To że mam siebie i tylko
            siebie to coś złego? A święty Augustyn?? Stwórca?? A ci tu po co? Tego typu
            płytkie erystycznie moralitety pasują bardziej do Bobbio.
            • maruda.r Re: Wszystko pięknie, ale 09.12.09, 07:30
              kretu23 napisał:

              > co ma zrobić osobnik któremu samotność w żadnym wypadku nie przeszkadza a wręcz
              > ją lubi, uwielbia się otaczać kokonem ciszy i spokoju. Czy samotność musi być
              > tak demonizowana?

              *****************************

              Albo inaczej: czy życie w tłumie znajomych uszczęśliwia?

              Najwyraźniej badaczom nie chciało się prawidłowo zdefiniować samotności.
              Przecież można być samotnym w tłumie i niesamotnym na bezludnej wyspie -
              decydująca jest świadomość istnienia osób, które o nas myślą i którym na nas
              zależy. Powierzchowne znajomości nie mają tu chyba większego znaczenia.



              • pensioner63 Widzi powierzchnię, nie rozumie co jest głębiej 10.12.09, 14:56
                Niestety artykuł osamotnieni.republika.pl zawiera tylko powierzchowne obserwacje
                elokwentnie streszczone. Jeśli je potrakować serio to należałoby zlikwidować
                osiągnięcia techniki - telewizję, dostępność pożywienia, brak zagrożeń ze strony
                środowiska. Wrócić do warunków panujących w prymitywnych regionach Afryki gdzie
                ludzie musza żyć w plemieniach, bo razem łatwiej przeżyć. Również w więzieniach
                - szczególnie w biednych krajach - ludzie siedzą po 20 osób w jednej celi. Bez
                telewizji, mobilności itp - ale czy jest im lepiej? Nie ma tam samotności - ale
                chyba nikt z odrobiną wyobraźni nie chce tak żyć.

                Problem, że wszystko ma swoje zalety, ale ma i swoje wady. Życie w bogatych
                krajach też ma swoje minusy. Ludzie, którym uda się wygrać główną wygraną w toto
                lotka też po kilku miesiącach widzą, że nie uczyniło ich to trwale szczęśliwymi.
        • wlodekbar Re: Zarażeni samotnością 09.12.09, 00:29
          jmb2 napisał:

          > Jedną z nich zapewne jest brak zaufania do innych ludzi.

          To jest, rzeklbym za Frommem, nerwica epidemiczna.

          W Polsce, kraju slabym i ze zbyt duza liczba nieprzewidywalnych zmiennych, oraz
          prz naszych cechach narodowych - zle pojety indywidualizm, kazden sobie rzepke
          skrobie, musimy miec wroga - to ostatnie: tak nas uksztaltowala historia
          (jestesmy od zawsze ulokowani geograficznie, geopolitycznie pomiedzy dwoma
          silniejszymi narodami i wyzszym znacznie samookresleniu) etc., etc., nasilenie
          braku zaufania jest szczegolnie duze.
          >
          > "W świecie tak naprawdę nie ma problemu pieniędzy. Kryzys, który
          > teraz jest w świecie, doprowadzi do tego, że u góry zostaną ci
          > ludzie, którzy mają zaufanie. Przyczyna kryzysu kryje się właśnie w
          > braku zaufania" tak uważa mer Lwowa.

          Niech mer nie upraszcza. Zarazem brak zaufania paralizuje, prowadzi do
          frustracji, stanow depresyjnych (iluz naszych politykow kuruje sie w szpitalach
          psychiatrycznych!)...

          To sie nazywa nie poczucie samotnosci - bo samotnosc jest stanem fizycznym
          przeciez:) - a poczucie osamotnienia

          > a. Niskie poczucie godności własnej.
          Nie tyle godnosci, co wartosci wlasnej.

          >
          > Istnieje więc:
          > - nastawienie rywalizacji, w którym życie jest jednym wielkim
          > turniejem, a dążenie do nagrody
          > - stylem życia;

          Jest to imperatyw wrodzony; nawet jesli jest dwoch swietych, jeden chce byc
          chocby ciutke bardziej swiety od drugiego:). Zarazem rywalizacja, i w Polsce, i
          na swiecie, jako ze sprzyja chciwcom i ci w duzej mierze ja "ustawiaja" roznymi
          socjotechnikami, jest o wiele za duza. Osamotnionym i zarazem nie potrafiacym
          sprostac, warto chyba poradzic wypracowanie sobie postawy prospolecznej.
          Mechanizmu zyczliwosci, ktory jest mechsanizmem samonakrecajacym sie.
          Myslac o innych, bedziemy mniej mysleli o swoich problemach, i bedziemy mniej
          osamotnieni sie czuli, jesli w ogole to uczucie nas nie opusci.
          A jednoczesnie czasem tez warto spojrzec w gore, i podziekowac za to, ze kolejny
          nasz dzien nie byl stracony, bo cos pozytecznego komus zrobilismy:)))

    • depegie Re: Zarażeni samotnością 08.12.09, 20:10
      a ja mam 27 lat, nie mialem dziewczyny, ludzi w olbrzymiej wiekszosci nie lubie
      i dobrze mi z tym :P
      • rumcajs68 Re: Zarażeni samotnością 08.12.09, 21:01
        Twoja sytuacja jest luksusowa w porównaniu z tymi, którzy nie są samotni i wcale im z tym nie jest dobrze.
      • rumcajs68 Re: Zarażeni samotnością 08.12.09, 21:02
        P.S. A co Ci zrobili ludzie, że ich nie lubisz?
    • ursynow33 Zarażeni samotnością 08.12.09, 20:26
      Tu sie nie ma czym zarazic,czesc spoleczenstwa jest skazana na
      samotnosc.Pracowalem jako terapeuta w Colorado wiec ludzie zyja
      samotnie oddaleni od siebie kilanascie albo kilkadziesait mil,a
      poniewaz sa skazani na koniecznosc prowadzenia samochodu wiec to
      dodatkowo ogranicza ich zycie...tego nie da sie zrozumiec w Polsce..
      • rumcajs68 Re: Zarażeni samotnością 08.12.09, 20:57
        Tu dotknąłeś istoty rzeczy: samotnym można czuć się tylko wśród ludzi.
        • polakwalczy lekarstwem na smaotnosc jest kochająca się...... 08.12.09, 21:42
          ...... wielodzietna rodzina
          • maruda.r Re: lekarstwem na smaotnosc jest kochająca się... 09.12.09, 07:31
            polakwalczy napisał:

            > ...... wielodzietna rodzina

            *****************************

            Z pijanym ojcem katującym ją po każdej libacji.

            • pensioner63 Ludzie wybierają najlepsze dla siebie 10.12.09, 12:14
              maruda.r napisał:
              > Z pijanym ojcem katującym ją po każdej libacji.

              Bardzo trafny komentarz! Ludzie wybierają najlepsze rozwiązania dla siebie.
              Dobrze jest mieć rodzinę, która jest nam podporządkowana. Gorzej jest tym,
              którzy są podporządkowani. Dlatego dzieci zwykle starają się jak najszybciej
              uciec z domu rodzinnego. Dlatego 70% rozwodów w Stanach jest z inicjatywy
              kobiet, bo one są częściej słabszą stroną w małżeństwie. W efekcie w krajach
              bogatych coraz większy procent dorosłych ludzi mieszka samotnie - bo tak jest im
              lepiej.

              Wspomnienia do dawnych "dobrych" czasów są przejawem ignorancji i braku
              wyobraźni. Dobrze było mieć niewolników i służbę, ale bardzo źle być
              niewolnikiem i służącą zdaną na łaskę i niełaskę pana.
              • maruda.r Re: Ludzie wybierają najlepsze dla siebie 10.12.09, 14:34
                pensioner63 napisał:

                > Dobrze jest mieć rodzinę, która jest nam podporządkowana. Gorzej jest tym,
                > którzy są podporządkowani.

                ******************************

                Jest więc samotność wyborem wynikającym z konkretnych relacji z konkretnymi
                ludźmi, a nie prostą funkcją ilości znajomych twarzy, które codziennie widujemy.

                Powraca wielokrotnie młócona teza o ekonomicznym aspekcie związków małżeńskich i
                rodzin, który przeradza się w przymus bycia razem - rzekomo mający walor
                niesamotności. Po drugiej stronie stoi osoba "samotna", która może, ale nie
                musi, utrzymywać znajomości. Jej relacje z otoczeniem w znacznie większym
                stopniu nacechowane są dobrowolnością. Może "skonsumować" znajomość w takim
                stopniu, jaki wypracuje ze znajomym i nie musi się martwić prawdopodobną opnią
                małżonka.

                Prawdopodobnie można kontrargumentować np. hedonizmem, egoizmem itd. Jednak
                znane mi osoby "samotne" mają znacznie więcej udanych znajomości, więcej czasu i
                lepiej wychowują dzieci.


    • wlodekbar Zarażeni samotnością 09.12.09, 00:46
      Drogi Panie Wojtku:).

      Pisze Pan:

      "Naukowcy odkryli, że osoby, które odczuwały narastającą samotność (określano
      ją np. za pomocą liczby samotnych dni w tygodniu), przekazywały to odczucie
      swoim sąsiadom i przyjaciołom. Z czasem znajomi spędzali ze sobą coraz mniej
      czasu, a poczucie samotności w nich narastało. Z czasem grupa samotników
      przesuwała się coraz bardziej na obrzeże swojej społeczności i istniejących
      wewnątrz niej więzi międzyludzkich. - Na tych peryferiach samotnicy tracą
      kolejnych przyjaciół - tłumaczy John Cacioppo zUniwersytetu w Chicago, jeden z
      autorów pracy i zarazem czołowy amerykański badacz zajmujący się samotnością.
      - Te nakładające się i wzmacniające nawzajem zjawiska sprawiają, że cała
      konstrukcja społeczna danego człowieka i jego otoczenia pruje się na brzegach
      jak włóczka ze swetra."

      Wszystko dobrze.
      Ale mamy powiedziec my - Polacy?
      Stan wojenny spowodowal to, ze najmniejsze, podstawowe "ogniska rodzinne"
      pochowaly sie po domach. Procz Krakowa i Wroclawia(d. Lwow, jak wiadomo),
      gdzie nastapila odwrotna reakcja.
      Nastepnie dalsze perturbacje polityczne i ekonomiczno-egzystencjalne. Przeciez
      na przyklad ja widze, co sie w ciagu ostatnich kilku lat porobilo z - sasiadow
      moich. Za sprawa notorycznego usmiechania sie bylego cale szczescie premiera
      Millera liczni sasiedzi (gl. wyksztaceni)przestali po pewnym czasie otwoerac
      telewizory, a gdy pojawily sie na arenie Kaczory, juz w ogole nie mieli sily
      sluchac ich przemowien i gapic sie na ich watle sylwetki.
      Madrzy ludzie, tacy jak Gustaw Holoubek, obserwowali scene polityczna tez juz
      pod katem... mni4ej politycznym, zas bardziej charaktero- i typologicznym. I
      to stalo sie dla wiekszosci osob tzw. myslacych lepszym rozwiazaniem. Sasiedzi
      po prostu pozamykali sie w domach, a gdy wychodza z pieskami, unikaja innych
      sasiadow, bo nie za bardzo wiedza, o czym z nimi rozmawiac, miedzy innymi
      dlatego, ze ni8e chca wyjsc "na glupa". W POlsce to dopiero jest socjologia,
      psychologia spoleczna etece, ale nie wiem, jak reaguja nasi mezowie uczeni.
    • terleo Zarażeni samotnością 09.12.09, 10:03
      jmb2- dzięki stokrotne. Moje gratulacje. "Twój" wykład zawiera więcej naukowych wątków niż robocze streszczenie tez w wykonaniu autora "Zakażeni.."; tekst chwilami groteskowy, ze szkodą dla problemu.
      Wesołych Świąt - przede wszystkim dla Samotnych i Opuszczonych.
      • maruda.r Re: Zarażeni samotnością 09.12.09, 10:28
        terleo napisał:

        > jmb2- dzięki stokrotne. Moje gratulacje. "Twój" wykład zawiera więcej na
        > ukowych wątków

        **************************

        Szczególnie podsumowanie jest wybitnie naukowe.

    • zaifi3 samotność,to nie choroba! 09.12.09, 13:09

      To wybór,nieraz konieczność,ucieczka przed głupotą innych.
      Pozdrawiam samotnych na ich własne życzenie.:)
      • wlodekbar Re: samotność,to nie choroba! 12.12.09, 14:55
        O wlasnie, to wazny aspekt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka