Dodaj do ulubionych

Jak przeżyć na stoku

13.01.10, 16:13
Nie, nie, nie, błagam, nie publikujcie znowu nieuków którzy ze
zderzenia dwóch narciarzy jadących 60 km/h robią zderzenie przy 120
km/h! To jest zderzenie przy 60 i koniec! Nadal dużo ale różnica
jednak ogromna. Już nawet pomijam to, że ci narciarze musieliby
jechać prosto na siebie żeby ich WZGLĘDNA PRĘDKOŚĆ wyniosła 120
km/h, a to się dość rzadko zdarza. Realnie uderzą w siebie
najczęsciej na trajektoriach zbieżnych, więc będzie to (znacznie)
poniżej tych 60 km/h.
Obserwuj wątek
    • jedruch Re: Jak przeżyć na stoku 13.01.10, 16:43
      poza tym podłUżne
      • stasss Re: Jak przeżyć na stoku 13.01.10, 18:01
        dwa odmienne style jazdy? oddzielne trasy?!
        do tego te 120 km/h - jeden narciarz musialby pod gorke jechac 60 na godzine :-)
        czy ta pani byla kiedys na stoku? chyba nie
        natomiast rozgrzewka i nauczenie sie padania jak najbardziej
        • zyziozyzio ja zawsze przeżyję 13.01.10, 21:04
          Ważę 140 kilo, jeżdżę 80 km na godzine , noszę kewlarowy pancerz i nkomu z
          drogi nie ustepuję - zwłaszcza ateistom. Pochwalonko.
          • flexxok Re: ja zawsze przeżyję 15.01.10, 16:52
            A po drogach jeździsz modną teraz terenówką, żeby sobie "przedłużyć" :)
            • zyziozyzio Re: ja zawsze przeżyję 15.01.10, 18:58
              Jeżdże Hummerem z przyspawaną do przodu stalową szyną i namalowaną na niej
              czaszką. Nikomu nie ustępuję drogi.
    • iszaki Jak przeżyć na stoku 13.01.10, 21:38
      Czołowe zderzenie na nartach? dwóch narciarzy z przeciwnych kierunków, a każdy
      ma 60 na liczniku? Coś mi tu nie gra...

      Ale co do nart i snowboardu jednak się zgodzę - te sporty na jednym stoku
      trochę się kłócą.
    • dromhelka Jak przeżyć na stoku 13.01.10, 22:05
      do autorów prezentacji, wszystko super, tylko dlaczego łąkotka ma
      "podłóżne" pęknięcie? dzieci czytają... niech ktoś to poprawi, bo
      wstyd.
    • alfa.alfa11 Re: Jak przeżyć na stoku 13.01.10, 22:08
      60, 70 km/godz. i zderza się czołowo z innym narciarzem czy snowboardzistą,
      który pędzi tak samo szybko. To tak, jakby uderzyć w ścianę z prędkością 120
      km/godz.

      Takich bzdur nigdy jeszcze nie czytałem. Bo to oznacza że jeden musiałby jechać
      pod górę
    • piotrekwym swietny artykul 13.01.10, 22:46
      Przestancie sie czepiac, przeciez to oczywiste, ze z tymi predkosciami
      chodzilo jedynie o zobrazowanie iz do urazow dochodzi w wyniku zderzen
      z coraz wiekszymi predkosciami. A i te 60km/h to jesli chodzi o narty
      zjazdowe to przeciez wcale nie tak wiele, mozna jechac i 100/godzine.
      a o profilaktyce i urazach wciaz mowi sie za malo
    • stefan4 Bzdura narciarska, ale nie matematyczna 13.01.10, 22:49
      Żeby się zderzyć z prędkością 120km/h, żaden z narciarzy nie musi zasuwać pod górę z prędkością 60km/h. Dr Urszula Zdanowicz powiedziała mianowicie:
      Cytat
      Wyobraźmy sobie narciarza, który jedzie 60, 70 km/godz. i zderza się czołowo z innym narciarzem czy snowboardzistą, który pędzi tak samo szybko. To tak, jakby uderzyć w ścianę z prędkością 120 km/godz.
      Narciarze wyciągowi rzadko jadą prosto w dół, pod gradient wysokości; zwykle jadą trochę skośnie. No to wyobraź sobie, że na zboczu leży staromodny zegarek godziną szóstą do dołu, i że narciarz A nadjeżdża od godziny 10, a narciarz B od godziny 2, obaj z prędkością 70km/h. Wtedy składowa pozioma prędkości każdego z nich wynosi
      sin(60st.)⋅70 km/h > 60.5 km/h i te składowe są skierowane wprost przeciwko sobie. Ich prędkość względna wynosi
      > 121 km/h.

      Tyle matematyka, a co praktyka narciarska? Otóż nie ma narciarza osiągającego takie prędkości, który wcale nie potrafiłby skręcać. W takiej sytuacji obaj zaczną wykonywać skręt dla uniknięcia zderzenia
      • perforator Re: Bzdura narciarska, ale nie matematyczna 13.01.10, 23:33
        matematycznie to może nie bzdura, ale fizycznie tak, bo siły działające na dwa
        ciała w czołowym zderzeniu z prędkością 60 km/h nie są takie jakby każde z tych
        ciał zderzało się ze ściana przy prędkości 120 km/h. Niestety tą piramidalną
        bzdurę powtarza się przy każdej okazji...
        • stefan4 Re: Bzdura narciarska, ale nie matematyczna 14.01.10, 00:07
          perforator:
          > matematycznie to może nie bzdura, ale fizycznie tak, bo siły działające na dwa
          > ciała w czołowym zderzeniu z prędkością 60 km/h nie są takie jakby każde z tych
          > ciał zderzało się ze ściana przy prędkości 120 km/h.

          Czy mógłbyś to rozwinąć? Bardzo proszę.

          - Stefan
          • benedick Re: Bzdura narciarska, ale nie matematyczna 15.01.10, 02:11
            stefan4 napisał:

            > perforator:
            > > matematycznie to może nie bzdura, ale fizycznie tak, bo siły
            działające n
            > a dwa
            > > ciała w czołowym zderzeniu z prędkością 60 km/h nie są takie
            jakby każde
            > z tych
            > > ciał zderzało się ze ściana przy prędkości 120 km/h.
            >
            > Czy mógłbyś to rozwinąć? Bardzo proszę.
            >
            > - Stefan

            Perforator poszedl i nie wiadomo czy wroci,a poza tym
            nikt inny nie chce zaspokoic Twoje oczekiwanie,wiec moze
            ja sprobuje bo nie moge patrzec jak ludzie cierpia, a ja
            byc moze jestem w stanie im w tym ulzyc.
            Otoz z fizycznego punktu widzenia (jest to dosc niski poziom
            rozwazan za co przepraszam ale ten problem tak mozna wyjasnic
            nie wdajac sie w szczegoly) kiedy cialo A poruszajace sie
            z szybkoscia 60km/h zderza sie z cialem B poruszajacym sie
            z ta sama szybkoscia w kierunku przeciwnym to przy zalozeniu
            ze ciala te maja te sama mase (w przyblizeniu) i ze zderzenie
            jest (jak to sie mowi w fizce) eleastyczne (tzn. ze nie tylko
            calkowity ped tego ukladu przed i po zderzeniu jest taki sam
            (jak w kazdym zreszta zderzeniu nie tylko elastycznym) ale
            rowniez calkowita energia kinetyczna jest zachowana) mozna
            powiedziec ze to to samo co by sie cialo A (caly czas wszystko
            bez zmian jesli chodzi o warunki zjawiska) poruszajace sie z
            szybkoscia 60km/h zderzalo z nieruchoma sciana (masa nieskonczona).
            A zatem nie 120 tylko 60.
            Kazde z cial A i B poruszajacych sie w przeciwnych kierunkach z
            szybkosciami 60km/h "odczuwa" zderzenie jakby jedno pozostawalo
            w spoczynku a drugie sie poruszalo z szybkoscia 120km/h (ta sama
            masa) ale ze sciana to 60km/h (masa nieskonczona).
            Zeby sobie to uzmyslowic to mozna sobie wyobrazic ze ta sciana
            jest Ziemia (nasza planeta i Ojczyzna ludzi),bo ma mase dosc
            duza (okolo chyba 10^24kg) i ona to pedzi na naszego dzielnego
            narciarza,albo nie komplikujac az tak bardzo to nasz narciasz
            wrocil zmeczony do domu i zamiast do sypialni wszedl na balkon,
            a akurat byl on w remoncie i nie mial barierki (o czym nasz
            przyjaciel zapomnial) i spadl na dol na Ziemie ( to to samo
            co by Ziemia rozpedzona w niego uderzyla) a bylo to na 6 pietrze
            czyli okolo 14m ponad chodnikiem betonowym i szybkosc jaka osiagnal
            spadajac byla wlasnie okolo 60km/h (v=sqrt(2gh)).
            :)
            • kornel-1 Re: Bzdura narciarska, ale nie matematyczna 15.01.10, 08:45
              benedick napisał:
              > kiedy cialo A poruszajace sie
              > z szybkoscia 60km/h zderza sie z cialem B poruszajacym sie
              > z ta sama szybkoscia w kierunku przeciwnym to przy zalozeniu
              > ze ciala te maja te sama mase (w przyblizeniu) i ze zderzenie
              > jest (jak to sie mowi w fizce) eleastyczne
              [cut]

              Zderzenie dwóch narciarzy nie jest elastyczne. Jest prawie nieelastyczne. Przy elastycznym zderzeniu narciarze z przykładu Stefana (przy założeniu równych mas) zmieniliby składową prostopadłą do kierunku nachylenia zbocza na przeciwną (zmiana zwrotu ) i poruszaliby się po torze będącym przedłużeniem dotychczasowejtrajektorii "przeciwnika".

              W rzeczywistości, po zderzeniu składowa prostopadła zeruje się, zaś składowa równoległa do kierunku nachylenia zbocza zmiejsza się, ze względu na wzrost tarcia (już nie poruszają się na nartach).

              > Kazde z cial A i B poruszajacych sie w przeciwnych kierunkach z
              > szybkosciami 60km/h "odczuwa" zderzenie jakby jedno pozostawalo
              > w spoczynku a drugie sie poruszalo z szybkoscia 120km/h (ta sama
              > masa) ale ze sciana to 60km/h (masa nieskonczona).


              Zakończenia zdania nie rozumiem (od "ze sciana").
              Różnica między zderzeniem narciarza ze ścianą (2v) i dwóch narciarzy (v i -v) wynika stąd, że ściana jest prawie sztywną bryłą a narciarz mało sztywną bryłą. Różne są przyspieszenia działające na część ciała "z przodu" i "z tyłu" narciarza. Dla łatwiejszego zrozumienia sytuacji warto rozważyć skutki zderzenia pociągu: pierwszy wagon jest bardziej zniszczony niż ostatni.

              Kornel
              • benedick Re: Bzdura narciarska, ale nie matematyczna 15.01.10, 16:55

                Teraz jestem juz spokojny,tylko czemu tego wczesniej
                nie zrobiles i mnie odpowiadasz? ja nie mam takich
                problemow.
                Ponadto zrobiles to znacznie lepiej ode mnie,bo takie
                pojecia jak "prawie nieelastyczne" czy "prawie" lub
                "malo sztywna bryla" lub "przyspieszenia dzialajace
                na czesc ciala "z przodu" i "z tylu"" powinny byc
                bardziej zrozumiale dla naszego wspoluzytkownika niz
                jakies tam moje chyba zbyt abstrakcyjne pojecia z fizyki
                teoretycznej szkoly podstawowej bo trzeba w dodatku miec
                jakies wyczucie "izomorfizmu" otaczajacej nas rzeczywistosci
                z abstrakcyjnymi modelami tej fizyki (zderzenia eleastyczne).
                Dziekuje za pomoc.
                Pozdr.:)

    • soova Re: Jak przeżyć na stoku 14.01.10, 09:31
      CytatJuż na stoku należy pamiętać o rozgrzewce - wystarczy 10-15 min. Niestety, wiele osób o to nie dba albo się wstydzi.
      (...)
      - Wpierw drobny rozruch - potruchtać w miejscu, porobić skłony, przysiady, pomachać rękami, tak by poczuć się lekko spoconym i zdyszanym. Potem rozgrzewamy te mięśnie, które będą najwięcej pracowały na stoku. W przypadku nart - głównie mięśnie uda. Robimy więc różnego rodzaju przysiady, wykroki, wyskoki.


      I to wszystko w butach narciarskich oczywiście, bo przecież jesteśmy na stoku. :)
    • shithead Re: Jak przeżyć na stoku 14.01.10, 16:33
      Totalne bzdury!!! Jacy narciarze tacy doradcy i na odwrot. Moze w Polsce
      snowbordziarze i narciarze beda musieli jezdzic osobno, ale nigdzie indziej.
      Zaden tzw "narciarz" nie rozwija 60km/h:
      1.) poniewaz sie boi takiej predkosci
      2.) na latwych, krotkich stokach to zupelnie niemozliwe
      3.) jesli "narciarz" nie umie jezdzic i idzie na trudniejszy stok
      to dajcie mu sie zabic
      Dobry narciarz jest w stanie uniknac zderzenia z innymi
      "narciarzami"
      1.) widzi co sie dookola niego dzieje i kontroluje sytuacje
      2.) jest w stanie sie zatrzymac niemal w miejscu nawet jadac ze
      znaczna predkoscia
      3.) zawsze moze wykonac unik lub przyspieszyc aby uniknac zderzenia
      Czarne trasy w Polsce sa czesto latwiejsze niz czerwone w
      alpejskich osrodkach (przyklad tzw "Sciana" w Szklarskiej, ktorej tylko gorna,
      ta stroma czesc moze byc uznana za czarna trase i to wtedy gdy nie jest
      ratrakowana a nie calosc tak jak ja oznaczaja).
      Najlepsza rada dla wszystkich "narciarzy" - jezdzic co najwyzej po niebieskich i
      jedyne co wam sie moze stac to kilka siniakow na tylku od przyspieszonego
      siadania na sniegu.
      • stefan4 Re: Jak przeżyć na stoku 14.01.10, 19:22
        shithead:
        > Dobry narciarz jest w stanie uniknac zderzenia z innymi
        > "narciarzami"
        [...]
        > 2.) jest w stanie sie zatrzymac niemal w miejscu nawet jadac ze
        > znaczna predkoscia

        Może policz to ,,niemal''. Mnie wyszło, że dla zatrzymania się z prędkości
        60km/h, o ile potrafi uzyskać przyspieszenie -10m/sek^2 (takie jak grawitacja),
        to potrzebuje niemal 14 metrów. Trochę więcej niż pół basenu...

        shithead:
        > 3.) zawsze moze wykonac unik lub przyspieszyc aby uniknac zderzenia

        Lub trochę zwolnić, nie zapominaj i o tej możliwości. Tak, zmiana prędkości
        połączona ze zmianą kierunku to znacznie lepsza taktyka niż próba złamania praw
        fizyki i stanięcia ,,w miejscu''.

        - Stefan
      • flexxok Re: Jak przeżyć na stoku 15.01.10, 17:00
        > 3.) zawsze moze wykonac unik lub przyspieszyc aby uniknac zderzenia

        Taaaak, ja zawsze przyspieszam w takich sytuacjach. Włączam po prostu dopalacz i
        mam już 50km/h więcej. Albo czasem jak Kinght Rider - przeskakuję nad
        przeszkodą. Tylko trzeba mieć wtedy więcej czasu na rozpęd i wciśnięcie
        przycisku wyskoku...
    • flexxok Jak przeżyć na stoku 15.01.10, 17:03
      Generalnie bardzo dobry artykuł, wzbogacony o ciekawe animacje.
      Sam szie szykuję do sezonu i tekst mi przypomniał o tym, żeby wstać zza biurka
      i troche poćwiczyć. No to kończę czytać i spadam ;)
    • macply Mythbusters: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=3GuqiA" targe 12.12.10, 22:48
      Dla wszystkich niezdecydowanych polecam odcinek mythbusters w temacie: Is a car hitting a wall at 100mph equivalent to two cars hitting eachother at 50mph?
      M
      www.youtube.com/watch?v=3GuqiA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka