noveyy777
16.04.11, 00:56
Definicja inteligentnego projektu według Richarda Dawkinsa.
Definicja projektu według Richarda Dawkinsa:
Czasami coś, co do złudzenia wygląda, jak zaprojektowane okazuje się być
zwykłym tworem przyrody, o
czym pisze np.: Richard Dawkins (biolog ewolucyjny z Oxfordu) np." chmury
'poukładane' na wzór przypominający postać jakiegoś zwierzęcia czy
przedmiotu. Tutaj z profesorem Richardem Dawkinsem należy się w sposób
oczywisty zgodzić. Ale Richard Dawkins nie zawsze jest taki konsekwentny
odnośnie rozpoznawania projektu UMYŚLNEGO (zaprojektowanego przez
inteligentną osobę.) i NIEUMYŚLNEGO ( który powstał w wyniku działań ślepych
sił natury, a jednak *przypomina* [na pierwszy rzut oka] projekt zamierzony
i wykonany świadomie). Innymi słowy Richard Dawkins stosuje w tym przypadku
jakieś dwojakie normy, których w żaden sposób nie da się LOGICZNIE
uzasadnić.
W swojej głośniej książce: "Ślepy zegarmistrz" (Rozdział 6 "POCZĄTKI
ŻYCIA A CUDA" ,na str.: 110) Richard Dawkins napisał:
"Bez wątpienia współczesna maszyneria komórkowa - aparat replikacji DNA i
syntezy białek - ma wszystkie cechy wysoce zaawansowanego, specjalnie
zaprojektowanego urządzenia. Widzieliśmy już, jak niesłychanie
spektakularne jest jej działanie jako urządzenia precyzyjnie przechowującego
informację.(....)
Ale przecież Bóg, który potrafiłby dobrze zaprojektować coś tak
skomplikowanego jak maszyneria nukleinowo-białkowa, musi być co najmniej
równie złożony i uporządkowany jak sama maszyneria. A nawet znacznie
bardziej niż ona"
Przyjrzyjmy sie z uwagą temu co napisał powyżej Richard Dawkins : "Bez
/*wątpienia*\ współczesna maszyneria komórkowa - aparat replikacji DNA i
syntezy białek - ma /*wszystkie cechy*\ /*wysoce zaawansowanego*\,
/*specjalnie zaprojektowanego urządzenia*\.".
Czy rozumiemy okreslenia :
"BEZ WĄTPIENIA" (<->) "WSZELKIE CECHY" (<->) " SPECJALNIE ZAPROJEKTOWANE
WYSOCE ZAAWANSOWANE URZĄDZENIE" (np. liczydło kontra komputer)"?
Innego (większego) dowodu na rzecz PROJEKTU, lepszej DEFINICJI niż ta
Richarda Dawkinsa nikt już podać nie potrafi , ponieważ większego dowodu i
lepszej definicji (dla człowieka) już być nie może!
Patrząc na kontekst : Dawkins widzi projekt , który (w sposób oczywisty)
znamionuje żywą komórkę ale nie wierzy w to co widzi, bo Dawkins nie zna
tożsamości (natury, stopnia skomplikowania) projektanta: "Ale przecież Bóg,
który potrafiłby dobrze zaprojektować coś tak skomplikowanego jak maszyneria
nukleinowo-białkowa, musi być co najmniej równie złożony i uporządkowany jak
sama maszyneria. A nawet znacznie bardziej niż ona."
Dawkins popełnia ten sam bład logiczny , ktory notorycznie popełniają
wszyscy zwolennicy hipotezy SAModziejnego pochodzenia pierwszej zywej
komórki. Zilustrujmy ten fakt przykładem: to tak jakby ktoś odrzucał
oczywisty dowód zaprojektowania suszarki do włosów , bo nie poznał
charakteru Kowalskiego (stopnia komplikacji Kowalskiego, koloru oczu,
wzrostu itd.).
Ponadto postulowany Kowalski nawet może nie mieć nic wspólnego z projektem
suszarki do włosów, lecz Richard Dawkins poddaje w watpliwość OCZYWISTY
PROJEKT własnie dlatego , ponieważ nie zna tożsamości (projektanta)
Kowalskiego! A nie dlatego , że mógł się naocznie przekonać , że nie ma do
czynienia z pomyślanym projektem.
Richard Dawkins po prostu nie ufa własnym zmysłom, które go wiodą do
nieodpartego wniosku o POMYŚLANYM PROJEKCIE, wyrafinowanym i wysoko
zawansowanym (technicznie) i w dodatku zachęca do takiej postawy
(przejawiania takich poglądów) swoich czytelników!
INNYMI słowy: Richard Dawkins tylko taki (oczywisty) projekt uznaje za
prawdziwy projekt, odnośnie którego zna tożsamość projektanta, inne
przypadki (oczywistego) projektu dla Dawkinsa (oczywistymi) projektami już
nie są.
Richard Dawkins nie potrafi podać żadnej racjonalnej przyczyny dlaczego tak
twierdzi, a przecież to twierdzenie domaga się uzasadnionej odpowiedzi na
pytanie: "W jaki sposób oczywisty projekt może powstawać bez inteligentnego
projektanta" ?
A takie pytanie pozostaje bez odpowiedzi nie tylko w przypadku osoby
Richarda Dawkinsa , ale i w przypadku całej ateistycznej nauki o pochodzeniu
życia.
Przy okazji Richard Dawkins *szczegółowo* wyjaśnił , gdzie przebiega linia
demarkacyjna pomiędzy czymś, co sam określa mianem : "pozornego projektu
[czy innej formy 'projektu' zwanej przez Dawkinsa: "projektoidem".], a tym
co rozumie przez: "obiekt zaprojektowany umyślnie". Pojęcia: "pozornego
projektu", "projektoidu" i "projektu pomyślanego świadomie" Richard
Dawkins szczegółowo zdefiniował w swojej książce: "Wspinaczka na szczyt
góry nieprawdopodobieństwa": ROZDZIAŁ 1: "U STÓP GÓRY RUSHMORE" str.: 6 .
Dla kontrastu, podał przykłady obiektów pozornie zaprojektowanego i umyślnie
zaprojektowanego (choć nie tak "WYSOCE ZAAWANSOWANEGO" jak w przypadku
zywej komórki) oraz między słowami podał przykłady tzw.: "projektoidów".
Dawkins napisał:
"Muzeum Historii Naturalnej w Londynie ma dziwaczną kolekcję kamieni,
których kształty przypominają but, rękę, czaszkę dziecka, kaczkę, rybę.
Nadesłali je ludzie przeświadczeni, że podobieństwo takie musi coś oznaczać.
Wietrzenie skał daje jednak takie bogactwo kształtów, że nie powinien dziwić
kamień podobny do buta czy kaczki. Spośród wszystkich dostrzeganych pod
stopami kamieni muzeum przechowuje tylko te, które ktoś uznał za
ciekawostkę. Tysiące innych pozostaje na swoich miejscach dlatego, że są
zwykłymi kamieniami. Podobieństwo elementów tej kolekcji do konkretnych
przedmiotów jest nieistotne, choć zabawne. Dokładnie tak samo nieważne, jak
wtedy, gdy dopatrujemy się twarzy czy kształtów zwierząt w chmurach czy
skalnych zboczach. Jest czysto przypadkowe.
Skalisty ustęp góry na rycinie 1.1 to wypisz wymaluj profil Kennedy'ch.
Jeśli tylko komuś zwróci się na to uwagę, dopatrzy się podobieństwa do Johna
lub Roberta Kennedy'ego. Ale nie wszyscy to dostrzegą i łatwo zgodzić się z
twierdzeniem, że podobieństwo to jest dziełem przypadku. Może być jednak
inaczej - nie da się na przykład przekonać racjonalnie myślącej osoby, że
głowy prezydentów Waszyngtona, Jeffersona, Lincolna i Teodora Roosevelta na
zboczach góry Rushmore w Południowej Dakocie są przypadkowym efektem
procesów wietrzenia skał. I nie musi nam nikt mówić, że zostały one
specjalnie wyrzeźbione (pod kierunkiem Gutzona Borgluma). Są w oczywisty
sposób nieprzypadkowe - projekt przeziera z każdego ich fragmentu. ".
Richard Dawkins, ani żaden inny człowiek na świecie, aby uzasadnić swoje
wnioskowanie o nieumyślnym//umyślnym projekcie (czy "projektoidzie") nie
musi niczego dodatkowo wyjaśniać i uzasadniać, ponieważ podał (i w róznych
swoich publikacjach szeroko rozwinął) ich definicje , które są definicjami
na przestrzeni ludzkich dziejów powszechnie akceptowanymi i jeszcze nikt nie
wymyslił innych/lepszych. Czy ma ktoś jakieś konkretne propozycje lepszeych
definicji niż te Richarda Dawkinsa? Czy ktoś dostrzega w nich jakieś braki?
Richard Dawkins ciągnie dalej:
" (....)Te cztery twarze [ zboczach góry Rushmore] zostały po prostu
*zaprojektowane*. Rzeźbiarz wymyślił je, narysował na papierze, dokonał
precyzyjnych obliczeń względem całej skały i nadzorował pracę ludzi, którzy
posługiwali się młotami pneumatycznymi i dynamitem, aby wyżłobić w kamieniu
wszystkie cztery twarze, o wysokości blisko 20 metrów każda. Deszcz, mróz i
wiatr mogłyby dokonać tego samego co dynamit stosowany przez zręcznego
robotnika. Ale spośród wszystkich możliwych kształtów, jakie mogłyby
przybrać skały ulegające erozji, bardzo niewiele dałoby w efekcie
rozpoznawalne podobieństwo do czterech wybranych osób. Nawet gdybyśmy nie
znali historii góry Rushmore, łatwo dostrzec, że szanse na to, by te cztery
głowy pojawiły się dzięki przypadkowym procesom wietrze