Dodaj do ulubionych

Przestrzen

IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 07.07.04, 12:52
Tak sie zastanawiam, jak sie nazywa przestrzen, ktorej nie ma, to nie jest
prozna, bo prozna to wlasnie przestrzen.
Teoria, Wielkiego Wybuchu, nie ma sensu, ze wzgledu na to zeby wybuchnac, to
musi byc "cos", co wybuchnie i to "cos" ( singularity ) musi sie gdzies
znajdowac, jezeli nie ma przestrzeni to nie moze byc tego "cos" bo nie
mialoby gdzie sie znajdowac, nawet sama czysta energia musi byc gdzies, tak
ja mysle.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Przestrzen IP: *.lib.unimelb.edu.au 07.07.04, 14:33
      Przestrzen nie istnieje bez czasu, wiec jak nie bylo czasu, nie bylo i
      przestrzeni, oczywiscie w obecnym zrozumieniu... Wiecej wyobrazni!
      • Gość: julek Re: Przestrzen IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.07.04, 00:34

        Przestrzen nie istnieje bez czasu, wiec jak nie bylo czasu, nie bylo i
        > przestrzeni, oczywiscie w obecnym zrozumieniu... Wiecej wyobrazni

        Ciekawy jest ten świat, a zwłaszcza nasi rodacy na tym świecie.
        Ja zadaję pytanie, no, bo czegoś nie wiem i zawsze znajdzie się jakaś chętna
        osoba, która odpowie, problem leży w tym, że odpowie, ale nie na zadane
        pytanie, tylko na pytanie, które ta osoba uważa ze powinienem zadać.

    • Gość: jastrzab Re: Przestrzen IP: *.arc.nasa.gov 08.07.04, 04:20
      Jak odpowiesz na takie pytania (i inne) to dostaniesz pewnie nagrode Nobla.
      Wspolczesna fizyka potrafi zrozumiec wszystko co sie wydarzylo zaraz po Big Bang
      (powiedzmy od 1/10000000 sekundy po wybuchu) ale nie wczesniej.
      Ale daje ci rade - nie medrkuj jak polski chlop bo nic z tego nie wyjdzie. Aby
      wogole podejsc do tych problemow musisz miec wspolczesna fizyke w malym palcu.
      Medrkowanie "po chlopsku" doprowadzi tylko do samych paradoksow ktorych nie
      przeskoczysz. A jak chcesz popularnej wiedzy na ten temat to polecam ksiazke
      Stephena Hawkinga "Krotka historia czasu".
      • Gość: julek Re: Przestrzen IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.07.04, 21:29
        Jak odpowiesz na takie pytania (i inne) to dostaniesz pewnie nagrode Nobla.
        Wspolczesna fizyka potrafi zrozumiec wszystko co sie wydarzylo zaraz po Big Bang
        (powiedzmy od 1/10000000 sekundy po wybuchu) ale nie wczesniej.
        Ale daje ci rade - nie medrkuj jak polski chlop bo nic z tego nie wyjdzie. Aby
        wogole podejsc do tych problemow musisz miec wspolczesna fizyke w malym palcu.
        Medrkowanie „po chlopsku” doprowadzi tylko do samych paradoksow ktorych nie
        przeskoczysz. A jak chcesz popularnej wiedzy na ten temat to polecam ksiazke
        Stephena Hawkinga „Krotka historia czasu”.


        No proszę, co jeden to mądrzejszy. Stukajcie a otworzą wam, pytajcie a
        odpowiedzą wam.
        Nie koniecznie mieć Nobla, aby znać podstawowe zasady fizyki, Pozatym fizykę
        należy mieć w głowie a nie w małym palcu i może właśnie dlatego, niektórzy nie
        potrafią myśleć za siebie, bo mają fizykę w „małym palcu” a przyjmują oklepane
        frazesy, jak litanię do wszystkich świętych czy wiarę w Wielki Wybuch.
        Czyli że wszystko zaczęło się od, Big Bang’u, czyli, Wielkiego Wybuchu? Jakoś
        do tej teorii nikt się nie kwapi przyznać, chćby dlatego że nikt nie może
        uzasadnić dlaczego tak twierdzi, że się niby wszystko zaczęło od WW. Niektórzy
        nawet twierdzą że czas się porusza, szybciej lub wolniej, w zależności z jaką
        szybkością się poruszamy, co za bzdury.
        • Gość: kapitalizm Re: Przestrzen IP: *.oc.oc.cox.net 08.07.04, 22:34
          Bardzo dobre pytanie!
          Wydaje mi sie, ze blad powstaje gdy przedstawiamy Big Bang jako poczatek
          wszystkiego.
          Wszechswiat (jako wszystko) logicznie nie mogl miec poczatku.

          Jesli mowisz wszystko (jako wszechswiat), to zakladasz i to co bylo przed tym
          wielkim wybuchem bylo rowniez czescia tego wszechswiata (wszystkiego).

          Chyba, ze 'wszystko' (caly wszechswiat) zawezamy do tego co mozemy sobie
          wyobrazic jako 'wszystko', a nie rzeczywiscie WSZYSTKO.

          Wiem, ze moze to byc troche trudne do zrozumienia ale pomysl przez chwile.
          Jesli uzywamy slowa wszechswiat to chyba rozumiemy NAPRAWDE WSZYSTKO, a wiec to
          wszystko nie moglo nigdy powstac bo by bylo nie-wszystkim.

          Tak wiec wszechswiat nigdy nie mial poczatku, i jest nieskonczony bo inaczej z
          logicznego punktu widzenia, nie moglby istniec.

          A co do teorii Big Bangu, to nawet jesli jest prawdziwa, (choc podobno byla to
          tylko proba wysmiania sie z pewnej grupy fizykow - a potem juz nigdy tego na
          serio nikt nie traktowal), to nie znaczy, ze Wielki Wybuch nie
          mogl sie ograniczac do jakiejs mikroskopijnej czesci tego wszystkiego
          ('wszechswiata' jaki znamy), co istnieje.

          Dodam tylko, ze wychodzac z tego samego logicznego zalozenia doszedlem do
          wniosku o blednosci tezy mowiacej o istnieniu 'stworcy wszechswiata', czyli
          istoty boga.

          Co Ty na to?

          pzdr.

          • Gość: julek Re: Przestrzen IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.07.04, 23:28
            Bardzo dobre pytanie!
            Wydaje mi sie, ze blad powstaje gdy przedstawiamy Big Bang jako poczatek
            wszystkiego.
            Wszechswiat (jako wszystko) logicznie nie mogl miec poczatku.

            (J) Właśnie o to mi chodzi, że wszechświat nie mógł i nie miał początku jak
            również nie będzie miał końca

            Jesli mowisz wszystko (jako wszechswiat), to zakladasz i to co bylo przed tym
            wielkim wybuchem bylo rowniez czescia tego wszechswiata (wszystkiego).

            (J) Jeżeli wszechświat nie miał początku, więc nie mogło być WW. Kto
            pisal że uczeni fizycy już nawet wiedzą co było po jednej
            dziesięciomilionowej części sekundy, pytanie, skąd to oni wiedzą?

            Chyba, ze 'wszystko' (caly wszechswiat) zawezamy do tego co mozemy sobie
            wyobrazic jako 'wszystko', a nie rzeczywiscie WSZYSTKO.

            Wiem, ze moze to byc troche trudne do zrozumienia ale pomysl przez chwile.
            Jesli uzywamy slowa wszechswiat to chyba rozumiemy NAPRAWDE WSZYSTKO, a wiec to
            wszystko nie moglo nigdy powstac bo by bylo nie-wszystkim.

            Tak wiec wszechswiat nigdy nie mial poczatku, i jest nieskonczony bo inaczej z
            logicznego punktu widzenia, nie moglby istniec.

            (J) Również tak myślę

            A co do teorii Big Bangu, to nawet jesli jest prawdziwa, (choc podobno byla to
            tylko proba wysmiania sie z pewnej grupy fizykow - a potem juz nigdy tego na
            serio nikt nie traktowal), to nie znaczy, ze Wielki Wybuch nie
            mogl sie ograniczac do jakiejs mikroskopijnej czesci tego wszystkiego
            ('wszechswiata' jaki znamy), co istnieje.

            (J) Też tak myślę

            Dodam tylko, ze wychodzac z tego samego logicznego zalozenia doszedlem do
            wniosku o blednosci tezy mowiacej o istnieniu 'stworcy wszechswiata', czyli
            istoty boga.

            (J) Gdyby Bóg istniał i stworzył wszechświat, to znaczy że wszechświat
            istnieje od jakiegoś czasu, w takim wiec razie, gdzie był i co robił Bóg do
            stworzenia wszechświata? Musiał się zanudzać. Pzdr.
            (K)
            Co Ty na to?
            • Gość: ella Re: Przestrzen IP: 213.199.218.* 09.07.04, 08:57
              >>Tak wiec wszechswiat nigdy nie mial poczatku, i jest nieskonczony bo
              >> inaczej z logicznego punktu widzenia, nie moglby istniec.
              >>(J) Również tak myślę
              ????????
              A jak taka teoria radzi sobie z paredoksem Olbersa !!!!???
              • kapitalizm Re: Przestrzen 12.07.04, 19:49
                Gość portalu: ella napisał(a):

                > >>Tak wiec wszechswiat nigdy nie mial poczatku, i jest nieskonczony bo
                > >> inaczej z logicznego punktu widzenia, nie moglby istniec.
                > >>(J) Również tak myślę
                > ????????
                > A jak taka teoria radzi sobie z paredoksem Olbersa !!!!???


                Paradox Olbersa nie jest paradoxem ale naszym zludzeniem, lub nie pelna wiedza.
                Bo tak naprawde we wszechwiecie nie moze byc ani paradoksow ani zadnych
                nielogicznosci.

                Jednym z wytlumaczen tego niby 'paradoksu' moze byc poswiata poteznego zrodla
                swiatla pochodzacego od Slonca.

                Napewno zauwazyles, ze w miejscu oddalonym od zrodla swiatla (poswiaty
                miejskiej) np. na pustyni w bezchmurnej nocy, 'widzisz' znacznie wiecej gwiazd
                niz w centrum miasta.

                Do tego zeby zobaczyc calkowicie rozjarzone niebo bez jednego skrawka czerni,
                obserwator (na Ziemi) musialby byc oddalony od Slonca (niemozliwe) i jego
                poswiaty na odleglosc rowna odleglosci do najblizszej gwiazdy na jaka w danym
                momencie patrzy.

                Tylko wtedy moglby znajdowac sie w wystarczajacej ciemni do zaobserwowania
                nieskonczonej ilosci swiecacych gwiazd.
                To automatycznie wykluczyloby taka teoretyczna sytuacje gdyz bylby wtedy
                oslepiony moca tego swiatla czyli znowu nie znajdowalby sie w miejscu bez
                poswiaty.

                Taka sytuacja to nie paradoks tylko imponderability (niemozliwe zjawisko
                fizyczne).

          • lolita10 Re: Przestrzen 09.07.04, 11:58
            Gość portalu: kapitalizm napisał(a):


            >
            > A co do teorii Big Bangu, to nawet jesli jest prawdziwa, (choc podobno byla
            to
            > tylko proba wysmiania sie z pewnej grupy fizykow - a potem juz nigdy tego na
            > serio nikt nie traktowal), to nie znaczy, ze Wielki Wybuch nie
            > mogl sie ograniczac do jakiejs mikroskopijnej czesci tego wszystkiego
            > ('wszechswiata' jaki znamy), co istnieje.

            Panowie, spokojnie!
            Nawet ci, co promuja teorie BB /WW przyznaja uczciwie, ze NIE WIEDZA, co dzialo
            sie z wszechswiatem zanim zaczal sie rozszerzac.
            W tej chwili nikt powaznie nie kwestionuje Wielkiego Wybuchu, poniewaz wyjasnia
            on fizyke do pewnego momentu tuz po Wielkim Wybuchu. I to mialoby byc wykonane
            przez grupe jakis fizykow dla wysmiania innych fizykow? Szczerze watpie. Jesli
            nawet, to wyszlo wszystkim naukowcom na dobre :-)

            Poza tym NIEWIADOMO czy przestrzen nia ma jakich wlasciwosci, ktore pozwalaja
            jej na zmiany na podobienstwo Feniksa, ktory spala sie w ogniu, by potem sie
            odrodzic. Byc moze przestrzen ma wlasnie takie wlasciwosci, ktore pozwalaja na
            rozszerzanie i zapadanie sie wszechswiata w pewnych cyklach. Kazdy ma prawo do
            takich intuicji, a nawet mysli, prawda?

            Pozdrufka
            Lola
            • lolita10 Re: Przestrzen 09.07.04, 12:05
              I jeszcze jedno. Nawet najbardziej radykalna wobec WW alternatywa, czyli
              najnowsza wersja teorii stanu stacjonarnego, nie poddaje w watpliwosc faktu,
              ze wszechswiat rozszerza sie i stygnie.

              Lola
            • Gość: kapitalizm Re: Przestrzen IP: *.oc.oc.cox.net 09.07.04, 22:31
              Wszystkie przemiany, rozszerzania itd. sa prawdopodobne, ale podstawowe
              zalozenie musi byc podjete; a mianowicie, ze nie mowimy o wszechswiecie jako
              wszystkosci wszystkiego, tylko jako olbrzymiej czesci tego wszystkiego, chociaz
              z naszej, ludzkiej perspektywy, mozemy miec wrazenie ogromu a wiec tzw
              wszechsiata czy 'wszystkiego'.
              Wszechswiat jako wszystko, z logicznego punktu widzenia nie mogl powstac, a
              wiec nie ma poczatku ani konca wszystkiego.
              j.
              • Gość: julek Re: Przestrzen IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.07.04, 00:47
                Ktos nadmienil ze wszechswiat sie rozszeza, ze wszystko sie oddala od nas, czy
                toby mialo znaczyc ze nasza planeta, byla i jest w tym punkcie zerowym, ze niby
                tu nastapil ten "wielki wybuch"
                Gdyby takowy wybuch naprawde nastapil, to wszechswiat rozszezalby sie we
                wszystkich kieronkach od ponktu "Zero". Jakos do tej pory, nie przypominam
                sobie, aby ktos takowe miejsce znalazl, we wszechswiecie.
                Niezmiernie trudno jest sobie wyobrazic to "Nic" Gdzie niema przstrzeni, gdzie
                nie ma czasu, gdzie jest "Nic", celowo mowie "jest nic" bo gdyby nie bylo nic,
                to musialoby byc cos, a to cos, musialoby sie znajdowac w przestrzeni i w
                czasie, ja tak mysle.
                Paradoks Olbersa? glupota, ja tak mysle. Wedlug niego powinnismy zyc w
                temperaturze +6000 C
                • sv-hits Re: Przestrzen 10.07.04, 01:13
                  > czy toby mialo znaczyc ze nasza planeta, byla i jest w tym punkcie zerowym, ze

                  Bledny wniosek. Wcale to nie znaczy. Wyobraz sobie ze wszystko sie od siebie
                  nawzajem rozszerza. Nie ma wybranego punktu. (namaluje kropki na balonie i
                  zacznij go napelniac - proste doswiadczenie).

                  > Jakos do tej pory, nie przypominam
                  > sobie, aby ktos takowe miejsce znalazl, we wszechswiecie.

                  No to co z tego ? To ze nikt go nie znalazl nie znaczy ze nie istnial. Poza tym
                  obawiam sie ze to troche "chicken-and-egg" problem gdyz sam Biga Bang stworzyl
                  przestrzen ktorej przed tem nie bylo (zakladaja ze taki BB byl) a wiec pytanie
                  o taki punkt moze wogole nie miec sensu.

                  Mozna sobie medrkowac i filozofowac ale jak historia pokazala filozofowie sie
                  strasznie juz pare raze skompromitowali w probach interpretacji fizyki.

                  • sv-hits Re: Przestrzen 10.07.04, 01:37
                    natomiast sie zupelnie zgadzam z tym NIC. To dla czloweika bardzo trudne aby
                    sobie cos takiego wyobrazic - jak nie ma nic to oczywiscie nie ma czasu i
                    przestrzeni. Mozna dostac zawrotu glowy. Polcam myslec o tym przed zasnieciem.
                    • Gość: julek Re: Przestrzen---SV-HITS IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.07.04, 11:11
                      natomiast sie zupelnie zgadzam z tym NIC. To dla czloweika bardzo trudne aby
                      > sobie cos takiego wyobrazic - jak nie ma nic to oczywiscie nie ma czasu i
                      > przestrzeni. Mozna dostac zawrotu glowy. Polcam myslec o tym przed zasnieciem.
                      Dlaczego my polacy ciagle mowimy "niema nic" to jest jak najbardziej mylne
                      pojecie, jezeli niema nic, to znaczy ze jest cos, np. Na stole lezy ksiazka,
                      wiec mowimy, ze na stole jest ksiazka, teraz usuniemy te ksiazke ze stolu i na
                      stole pozostaje pustka, przestrzen, a wiec na stole jest cos, przestrzen i to
                      jest wlasnie to "cos". gdybysmy mogli usunac ze stolu ksiazke i przestrzen, co
                      jest nie mozliwe, wtedy na stole nie byloby nic, ani ksiazi ani przestrzeni.
                      Tak ja mysle. pzdr.
                      • sv-hits Re: Przestrzen---SV-HITS 10.07.04, 20:11
                        dla mnie jak nie ma nic to nie ma NIC, nawet przestrzeni. Bo pusta przestrzen
                        ma tez energie.
                        I nie wiem co z tym polacy maja wspolengo.
                        Konwersjacja zaczyna byc idiotyczna ....
                        • kapitalizm Re: Przestrzen---SV-HITS 12.07.04, 20:12
                          sv-hits napisał:

                          > dla mnie jak nie ma nic to nie ma NIC, nawet przestrzeni. Bo pusta przestrzen
                          > ma tez energie.
                          > I nie wiem co z tym polacy maja wspolengo.
                          > Konwersjacja zaczyna byc idiotyczna ....

                          Nastepny blad logiczny, jak nie ma nic to znaczy, ze cos jest.
                          Ale to juz specyfika polskiego jezyka, nieszczesna zasada podwojnego
                          zaprzeczenia;
                          mowienie np. 'tam nie ma nic' jest nielogiczne bo oznacza, ze 'nic' jest
                          nieobecne.
                          To tak jakby po angielsku powiedziec 'there is not nothing' zamiast 'there is
                          nothing' or 'there is not anything'.

                          Na pocieszenie jezyk angielski tez ma swoje nielogicznosci.
                          j.
                • Gość: ella Re: Przestrzen IP: 213.199.218.* 10.07.04, 16:37
                  Więc dlaczego Julku, żyjemy w bardziej "umiarkowanych" temperaturach?
                  Głupotą jest wszystko, co doświadczalnie obala Twoją teorię?
                  Przeczytaj sobie przynajmniej "Krótką historię czasu" zanim zaczniesz tego typu
                  dyskusję - tam jest bardzo obrazowo wytłumaczone, na przykładzie trójwymiarowej
                  czasoprzestrzeni, dlaczego z każdego punktu obserwacyjnego można zobaczyć
                  oddalające się obiekty, tak jakby to ten właśnie punkt był wyróżnionym "centrum
                  świata". (paradoks Olbersa nie jest koronnym argumentem za Big Bangiem, a
                  jedynie argumentem przeciw najbardziej prymitywnemu modelowi "wiecznego"
                  i "statycznego" i "nieskończonego" wszechświata, którego nie należy mylić z
                  modelami stacjonarnymi, tak jak sciemy nie należy mylić ze Sciamą
                  Co do Twojego dosłownego rozumienia pojęcia "wszechświat" to uświadom sobie, że
                  naszym "wszechświatem" jest to, co potrafimy zaobserwować - w sposób
                  bezpośredni lub pośredni. W takim sensie jest to "wszechświat"
                  Analizując wszystko "dosłownie" niedługo oznajmisz że "butterfly" to latające
                  masło i zaczniesz stąd wnioskować na temat jego właściwości - tak jak zacząłeś
                  wnioskować na temat właściwości "wszechświata".
                  Może to nazwa jest niefortunnie dobrana?

                  Ps. Z pytaniem co Pan Bóg robił przed stworzeniem świata, potrafił sobie
                  poradzić św. Augustyn, a jego opinia jest zadziwiająco zgodna z niektórymi
                  spośród współczesnych teorii kosmologicznych.
                  • Gość: julek Re: Przestrzen - Ela IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.07.04, 17:46
                    Ps. Z pytaniem co Pan Bóg robił przed stworzeniem świata, potrafił sobie
                    poradzić św. Augustyn, a jego opinia jest zadziwiająco zgodna z niektórymi
                    spośród współczesnych teorii kosmologicznych
                    (J)
                    Jestem wyrazicielem tylko i wyłącznie swojej własnej opinii.
                    Widzę że jesteś bardzo wierzącą osobą, może nawet dewotką. Jeżeli chodzi o św.
                    Augustyna, to zdaje mi się że to on zastanawiał się i chciał zrozumieć trójcę
                    świętą, no i jej nie zrozumiał, więc polecił innym, którzy chcieliby zrozumieć,
                    to czego on nie rozumiał, aby nie tracili czasu na głupie myślenie, chyba znasz
                    tę bajeczkę, więc nie będę jej przytaczał.
                    Jeżeli chodzi o ten paradoks, ja to rozumie nieco inaczej, dlatego ze cały
                    wszechświat jest w ciągłym ruchu i się ciągle przekształca, ponieważ cały czas
                    nowe gwiazdy, gwiazdozbiory, całe galaktyki się rodzą, inne przestają istnieć,
                    rozpadają się i dlatego wszechświat, nie świeci równomiernie jak słonce i
                    temperatura na ziemi jest taka jaką jest z małymi odchyleniami w zależności od
                    pory roki i odległości ziemi od słońca. Tak ja myślę. Pzdr.
                    PS.
                    • Gość: ella Re: Przestrzen - Ela IP: 213.199.218.* 10.07.04, 18:48
                      Juleczku - jeśli dla Ciebie każdy kto choć trochę interesuje się scholastyką to
                      dewot/dewotka, a każdy kto potrafi myśleć bardziej abstrakcyjnie od Ciebie to
                      idiota, to nie pozostaje mi nic innego jak poradzić Ci, byś nauczył się
                      szlachetnej sztuki erystyki. ( mnie też czasem sporo w tej dziedzinie brakuje,
                      ale dokąd ktoś nie atakuje mnie inwektywami, zamiast rzeczowo polemizować,
                      staram się trzymać nerwy na wodzy i nie odpowiadać nadmierną złośliwością)
                      A teraz do rzeczy:
                      1.Co z paradoksem Olbersa? - temperatura w moim otoczeniu to około 25 stopni C -
                      gdzie twoja riposta na postawione pytanie?
                      2.Osobiście uważam, że skoro pojęcie Trójcy jest dla Ciebie tak kłopotliwe, to
                      co powiesz na temat dualizmu korpuskularno-falowego ( zacznijmy od
                      najprostszych metod opisu złożoności zjawisk fizycznych)
                      • Gość: ella Re: Przestrzen - Ela IP: 213.199.218.* 10.07.04, 18:56
                        Oczywiście twoja odpowiedź "wyjaśniająca" łagodną temperaturę jest dla mnie
                        niewystarczająca. Pomyśl - jeśli wszechświat istnieje "od zawsze" jest
                        statyczny, to każdy skrawek nieba na nocnym firmamencie świeciłby światłem
                        gwiazdy która "gdzieś,kiedyś" wyemitowała to światło. Paradoks Olbersa to nie
                        tylko kwestia temperatury.
                      • Gość: julek Re: Przestrzen - Ela IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.07.04, 22:08
                        Oslepilas mnie blaskiem swojej madrosci (wiedzy) lub jak wolisz, "you blinded
                        me with science"
                        Wystarczy, julku, nawet z malej litery.
                        Dlatego ze wspomnialas sw. Augustyna, wywnioskowalem ze jestes osoba religijna,
                        moze dewotka bylo zle okreslenie twojej osoby, przeciez nie znam Ciebie,
                        pozatym nie nazwalem nikogo idiota i nie mam zamiaru nikogo tak nazywac, pomimo
                        ze nie zgadzam sie z jego/jej punktem widzenia.
                        Pojecie trojcy sw. nie sprawia dla mnie najmniejszego klopotu, jestem ateista,
                        to Ci powinno wystarczyc.
                        PS. Musze jednak przeprosic za moj brak poprawnej polszczyzy i nieraz z
                        trudnoscia dobieram odpowiednich slow, aby sklecic jakies zdanie. jestem za
                        granica polski juz od prawie 65 lat(szezdziesieciu pieciu) staram sie jednak
                        poslugiwac polskim jezykiem w miare moznosci. pzdr.
                        • Gość: gotlama Re: Przestrzen - Ela IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.04, 21:17
                          Gość portalu: julek napisał(a):

                          > Oslepilas mnie blaskiem swojej madrosci (wiedzy) lub jak wolisz, "you blinded
                          > me with science"
                          Nie było to moim zmiarem.
                          > Dlatego ze wspomnialas sw. Augustyna, wywnioskowalem ze jestes osoba
                          >religijna,moze dewotka bylo zle okreslenie twojej osoby, przeciez nie znam
                          >Ciebie
                          Czy jeśli wspomnę o "Mein Kampf" to potraktujesz mnie jako nazistę?
                          (przepraszam zwolenników św. Augustyna za to porównanie, ale przypisywanie
                          komuś określonych pogladów na podstawie tego, że ktoś, cos tam kiedys
                          przeczytał i cytuje fragment dzieła podczas dyskusji, jest dla mnie bardzo
                          bulwersujące)
                          Po prostu św. Augustyn napisał że czas jest jednym z aspektów stworzonego
                          świata, (więc pojęcie "działania w czasie" przed stworzeniem nie ma sensu,co
                          zgadza się z teorią b.b)

                          > pozatym nie nazwalem nikogo idiota i nie mam zamiaru nikogo tak nazywac,
                          >pomimo ze nie zgadzam sie z jego/jej punktem widzenia.
                          Proszę Pana: nazwanie kogoś "inteligentnym inaczej" to oczywiście dosłownie,
                          nie to samo co powiedzenie wprost:"idiota", natomiast powtarzanie po
                          przytoczeniu wielu teorii słowa "bzdura" to tak jakby powiedzieć - wszyscy
                          zwolennicy tej teorii to "inteligentni inaczej"
                          > Pojecie trojcy sw. nie sprawia dla mnie najmniejszego klopotu, jestem ateista,
                          Pojęcie 200.000.000 euro nie sprawia mi problemów - nie mam takiej kwoty (ale
                          czy to oznacza,że nad takim pojęciem i nie należy się zastanowić? - tak samo
                          jak np nad pojęciem "dualizm korpuskularno- falowy" lub bajką o trzech
                          ślepcach dotykiem poznających słonia? )

                          > PS. Musze jednak przeprosic za moj brak poprawnej polszczyzy i nieraz z
                          > trudnoscia dobieram odpowiednich slow, aby sklecic jakies zdanie. jestem za
                          > granica polski juz od prawie 65 lat(szezdziesieciu pieciu) staram sie jednak
                          > poslugiwac polskim jezykiem w miare moznosci. pzdr.
                          Akurat za polszczyznę nie należy przepraszać, jest może nawet lepsza niż
                          niejednego "tubylca",gdyby nie "adres" nigdy bym nie posądzała o dłuuugi pobyt
                          ww UK.

                          Kończąc - nie było moim zamiarem obrażanie Cię.
                          Nie wiem jak bardzo jesteś "zaangażowany" w matematykę, ale naprawdę
                          polecam "Krótką historię czasu"("A Brief History of Time" by Hawking) - na
                          początek oraz prace dotyczące filozofii nauki (problem udowodnienia jakiejś
                          teorii). Służę bibliografią i nazwiskami twórców (jeśli prześlesz na moje
                          konto w gazecie informację, że jesteś zainteresowany tymi informacjami)

                          ella a nie Ela



        • Gość: jastrzab Re: Przestrzen IP: *.arc.nasa.gov 08.07.04, 23:18
          wroc do piaskownicy - to blizsze twoim zainteresowaniom i poziomu umyslowego.
          • Gość: julek Re: Przestrzen IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.07.04, 23:40
            wroc do piaskownicy - to blizsze twoim zainteresowaniom i poziomu umyslowego

            Dzieki za madra rade,ale widze ze Pana na nic madrzejszego nie stac.
            Ciekawy jestem czy, jezeli ktos sie nie zgadza z panskim naumianym punktem
            widzenia, pozwoli Pan ze ta osoba bedzie mogla snuc swoje wlasne wizje i
            zapatrywania, bez Panskieg, troche nie grzecznego, wtracania sie. pozdr.
            • Gość: brat Re: Przestrzen IP: *.dip.t-dialin.net 09.07.04, 01:20
              Dolacze jeszcze jedno pytanie :
              Jak wielki byl ten wybuch ?
              I czy mozna go okreslic jako explozja.?
              Jezeli wszchswiat rozszerza sie to byl punkt zerowy.
              Dla mnie to wyglada jakserce tylko z bardzo powolnym rytmem.
              Wedlug naukowcow wszechswiat rozszerza sie to bedzie kiedys kurczyl sie
              i wtedy wszystkie galaktyki zderza sie w punkcie zero.
              Nie wiem , moze sie myle?.
              • lolita10 Re: Przestrzen 09.07.04, 12:02
                Gość portalu: brat napisał(a):

                > Dolacze jeszcze jedno pytanie :
                > Jak wielki byl ten wybuch ?
                > I czy mozna go okreslic jako explozja.?
                > Jezeli wszchswiat rozszerza sie to byl punkt zerowy.
                > Dla mnie to wyglada jakserce tylko z bardzo powolnym rytmem.
                > Wedlug naukowcow wszechswiat rozszerza sie to bedzie kiedys kurczyl sie
                > i wtedy wszystkie galaktyki zderza sie w punkcie zero.
                > Nie wiem , moze sie myle?.

                Drogi Julku,
                Naprawde szczerze polecam lekture SWIATA NAUKI.
                To czasopismo daje wielkie mozliwosci blizszego
                zapoznania sie z tymi tematami.

                Pozdrufka
                Lola
                • Gość: julek Re: Przestrzen do Loli IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.07.04, 00:57
                  Droga Lolu, dzieki za swietna rade, ale skad wiesz ze nie przegladam takich
                  pism, ktore polacasz.
                  Jestem osoba bardzo kontrowersyjna i lubie miec wlasny poglad, czesto mylny,na
                  rozne teorie, np. teoria wzglednosci Alberta, czy teorja ewolucji Darwina, z
                  ktorym rowniez sie nie zgadzam, a mimo to nie wierze ze zycie stworzyl Bog,
                  jastem ateista. pzdr.
    • losiu4 Re: Przestrzen 10.07.04, 20:30
      a co jeśli eksplodowała przestrzeń "robiąc miejsce" materii?

      Pozdrawiam

      Losiu
      • lolita10 Re: Przestrzen 11.07.04, 12:51
        julek napisal:
        >Tak sie zastanawiam, jak sie nazywa przestrzen, ktorej nie ma, to nie jest
        >prozna, bo prozna to wlasnie przestrzen.

        No ale jesli ta przestrzen posiada jaks sprezystosc? Wiec tam, gdzie nie ma NIC
        moze byc przestrzen o sprezystosci minimalnej (na przyklad o sprezystosci
        zblizonej do "zera" albo "ujemnej" w jakiejs niepoznawalnej dotychczas skali).
        Byc moze bledem jest nazywanie takiej przestrzeni, ktorej "nie ma" NICZYM, bo
        jesli tylko pozornie jej nie ma, to co?
        Patrzysz na biala kartka i nic nie widzisz. Nic na niej nie ma. Czy COS na
        niej zobaczysz i CO na niej zobaczysz, zalezy wylacznie od stopnia pewnej skali
        mozliwosci obserwacji.


        >Teoria, Wielkiego Wybuchu, nie ma sensu, ze wzgledu na to zeby wybuchnac, to
        >musi byc "cos", co wybuchnie i to "cos" ( singularity ) musi sie gdzies
        >znajdowac, jezeli nie ma przestrzeni to nie moze byc tego "cos" bo nie
        mialoby gdzie sie znajdowac, nawet sama czysta energia musi byc gdzies, tak
        ja mysle.

        w tym sensie - jesli NIC to tylko prog naszych mozliwosci pojmowania albo
        poznania - teoria WW ma wielki sens. Patrz co napisal losiu:

        losiu4 napisał:

        > a co jeśli eksplodowała przestrzeń "robiąc miejsce" materii?

        A co jesli przestrzen eksplodowala z powodu osiagniecia jakiegos progu
        sprezystosci i czesc zamienila sie w energiomaterie, a inna jej czesc zamienila
        sie w ciemna energiomaterie?

        A propos: a co to jest antymateria? tez jakies NIC w porownaniu z materia?

        Caluski
        Lola
        • Gość: julek Re: Przestrzen---Lolita10 IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 11.07.04, 14:36
          No właśnie mówiłem że trudno jest wyobrazić “nic” gdzie niema przestrzeni ani
          czasu, jeżeli niema przestrzeni więc nie mogłaby wybuchnąć, ani czasu w którym
          mogłaby ta przestrzeń wybuchnąć Jest „NIC”, czyli że niema niczego, jasne?
          Pzdr.
          • losiu4 Re: Przestrzen---Lolita10 11.07.04, 18:31
            Gość portalu: julek napisał(a):

            > No właśnie mówiłem że trudno jest wyobrazić “nic” gdzie niema przestrzeni
            > ani czasu,

            to raczej dowód na ograniczoność ludzkiego umysłu... poza tym nikt nie mówi że
            teoria WW jest na 100% prawdziwa.

            > jeżeli niema przestrzeni więc nie mogłaby wybuchnąć, ani czasu w
            > którym mogłaby ta przestrzeń wybuchnąć Jest „NIC”, czyli że niema niczego
            > , jasne?

            jasne. Tylko co z tego? to ży my sobie nie jesteśmy w stanie czegoś wyobrazić
            nie znaczy że tego nie ma, albo ma zupełnie inne wyjaśnienie :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • kapitalizm Re: Przestrzen---Lolita10 12.07.04, 20:36
              losiu4 napisał:

              > Gość portalu: julek napisał(a):
              >
              > > No właśnie mówiłem że trudno jest wyobrazić “nic” gdzie niema
              > przestrzeni
              > > ani czasu,
              > to raczej dowód na ograniczoność ludzkiego umysłu... poza tym nikt nie mówi
              że
              > teoria WW jest na 100% prawdziwa.
              >
              > > jeżeli niema przestrzeni więc nie mogłaby wybuchnąć, ani czasu w
              > > którym mogłaby ta przestrzeń wybuchnąć Jest „NIC”, czyli że n
              > iema niczego
              > > , jasne?
              >
              > jasne. Tylko co z tego? to ży my sobie nie jesteśmy w stanie czegoś wyobrazić
              > nie znaczy że tego nie ma, albo ma zupełnie inne wyjaśnienie :)
              >
              > Pozdrawiam
              >
              > Losiu


              Zgadzam sie z Toba, ale tylko czesciowo.

              Teoria WW jest jedna z wielu teorii, wcale nie najbardziej oryginalna.
              Jest to czyste gdybanie nie majace duzej wartosci dla kogos kto chce utrzymac
              sensowna dyskusje.

              Osiaganie jakiejkolwiek wiedzy jest mozliwe tylko poprzez poznawanie swiata
              naturalnego.
              Wiedza nie pochodzi z poza swiata naturalnego, wiec kazde zjawisko tlumaczymy
              innym lub prostszym ale potwierdzonym zjawiskiem, ktore juz poznalismy i
              zaakceptowalismy.

              Nie mozemy czegos czego zupelnie nie wiemy czy mialo miejsce (poczatek
              wszystkiego) tlumaczyc nastepnym niewytlumaczalnym zjawikiem, jak np. WW.

              To tak jakby zagadke powstania zycia tlumaczyc zagadkowym i zupelnie
              niemozliwym do wytlumaczenia i poznania, zjawikiem nadprzyrodzonosci czy
              egzystencji Boga.

              Takie tlumaczenie zjawisk prowadzi tylko do mistycyzmow i religijnej wiary, bez
              potrzeby udowadniania czegokolwiek.

              A chyba nie oto tutaj chodzi?
    • sothis666 To moze jeszcze inaczej... :) 11.07.04, 15:59
      Gość portalu: julek napisał(a):

      > Tak sie zastanawiam, jak sie nazywa przestrzen, ktorej nie ma, to nie jest
      > prozna, bo prozna to wlasnie przestrzen.
      > Teoria, Wielkiego Wybuchu, nie ma sensu, ze wzgledu na to zeby wybuchnac, to
      > musi byc "cos", co wybuchnie i to "cos" ( singularity ) musi sie gdzies
      > znajdowac, jezeli nie ma przestrzeni to nie moze byc tego "cos" bo nie
      > mialoby gdzie sie znajdowac, nawet sama czysta energia musi byc gdzies, tak
      > ja mysle.

      Nie jest konieczne bysmy sie umieszczali jako 'obserwatorzy' w naszym malym czterowymiarowym swiatku, teorie strun (i nie tylko) operują przestrzeniami np 11-wymiarowymi (wymiary od 5 w górę są 'zwiniete' poniżej dlugości Plancka). Z tej perspektywy BB moze byc rozwinieciem 4 z 11 wymiarow od 10^-33 cm czyli (prawie) osobliwości. Mozliwe są też inne interpretacje (czterowymiarowy wszechswiat jako 'obiekt' w 11-wym przestrzeni... -wtedy wlasnie 'tam' bedzie sie znajdowal, takze po zwinieciu do osobliwosci... byc moze z innymi, rownoleglymi) itd.

      Generalnie problem w tym ze obecnie nie znamy geometrii wszechswiata - por. np niedawny artykul w GW, donoszacy o obserwacjach wskazujacych ze wsz. ma forme dwunastoscianu foremnego sklejonego sciankami; (nie ma nawet szans rysowac, ten twór istnieje w przestrzeni 7-wymiarowej).

      Oczywiscie spojnej teorii nie ma, ale sa przeslanki, ze struktura przestrzeni w makro i mikro skali jest bardzo różna od postrzeganej na codzień naszymi zmysłami (czyli 4 wymiary (3 przestrz + czas), wszystkie ciagłe i niezakrzywione). I chyba obecnie nic rozsadniejszego nie da sie napisac... (?)
      pozdr:)
      • kapitalizm Re: To moze jeszcze inaczej... :) 12.07.04, 20:39
        sothis666 napisał:

        > Gość portalu: julek napisał(a):
        >
        > > Tak sie zastanawiam, jak sie nazywa przestrzen, ktorej nie ma, to nie jest
        >
        > > prozna, bo prozna to wlasnie przestrzen.
        > > Teoria, Wielkiego Wybuchu, nie ma sensu, ze wzgledu na to zeby wybuchnac,
        > to
        > > musi byc "cos", co wybuchnie i to "cos" ( singularity ) musi sie gdzies
        > > znajdowac, jezeli nie ma przestrzeni to nie moze byc tego "cos" bo nie
        > > mialoby gdzie sie znajdowac, nawet sama czysta energia musi byc gdzies, ta
        > k
        > > ja mysle.
        >
        > Nie jest konieczne bysmy sie umieszczali jako 'obserwatorzy' w naszym malym
        czt
        > erowymiarowym swiatku, teorie strun (i nie tylko) operują przestrzeniami np
        11-
        > wymiarowymi (wymiary od 5 w górę są 'zwiniete' poniżej dlugości Plancka). Z
        tej
        > perspektywy BB moze byc rozwinieciem 4 z 11 wymiarow od 10^-33 cm czyli
        (prawi
        > e) osobliwości. Mozliwe są też inne interpretacje (czterowymiarowy
        wszechswiat
        > jako 'obiekt' w 11-wym przestrzeni... -wtedy wlasnie 'tam' bedzie sie
        znajdowal
        > , takze po zwinieciu do osobliwosci... byc moze z innymi, rownoleglymi) itd.
        >
        > Generalnie problem w tym ze obecnie nie znamy geometrii wszechswiata - por.
        np
        > niedawny artykul w GW, donoszacy o obserwacjach wskazujacych ze wsz. ma
        forme
        > dwunastoscianu foremnego sklejonego sciankami; (nie ma nawet szans rysowac,
        ten
        > twór istnieje w przestrzeni 7-wymiarowej).
        >
        > Oczywiscie spojnej teorii nie ma, ale sa przeslanki, ze struktura przestrzeni
        w
        > makro i mikro skali jest bardzo różna od postrzeganej na codzień naszymi
        zmysł
        > ami (czyli 4 wymiary (3 przestrz + czas), wszystkie ciagłe i niezakrzywione).
        I
        > chyba obecnie nic rozsadniejszego nie da sie napisac... (?)
        > pozdr:)


        To nie pisz.



        Albo pisz rozsadnie....
        • sothis666 Re: To moze jeszcze inaczej... :) 13.07.04, 00:01
          Oczekiwałeś wzorów???
          Sorry, nie dają się tu wklejać:)
          ps. zapraszam do napisania czegos rozsądnego...
      • lolita10 Re: To moze jeszcze inaczej... :) 12.07.04, 21:21
        sothis666 napisał:


        > Nie jest konieczne bysmy sie umieszczali jako 'obserwatorzy' w naszym malym
        czt
        > erowymiarowym swiatku, teorie strun (i nie tylko) operują przestrzeniami np
        11-
        > wymiarowymi (wymiary od 5 w górę są 'zwiniete' poniżej dlugości Plancka). Z
        tej
        > perspektywy BB moze byc rozwinieciem 4 z 11 wymiarow od 10^-33 cm czyli
        (prawi
        > e) osobliwości. Mozliwe są też inne interpretacje (czterowymiarowy
        wszechswiat
        > jako 'obiekt' w 11-wym przestrzeni... -wtedy wlasnie 'tam' bedzie sie
        znajdowal
        > , takze po zwinieciu do osobliwosci... byc moze z innymi, rownoleglymi) itd.

        BRAWO sothis666 !
        Przyszlo mi do glowy, ze na przyklad foton,
        ktory moze byc obserwowany jako:

        1.punkt na kliszy albo
        2. swietlisty fragment linii krzywej na zdjeciu z akceleratora albo
        3. obraz interferencyjny (po przejsciu fotonu przez dwie szceliny)

        to w kazdym z tych przypadkow foton
        jest obserwowany jako obiekt:

        1. zero (lub jednowymiarowy jako punkt materialny)
        2. jedno (lub dwuwymiarowy)
        3. dwu (lub trojwymiarowy)
        bo w rzeczywistosci, ktora jest poza
        naszym doswiadczeniem, taki foton
        moglby byc 11-sto wymiarowa kula!

        W przypadku obrazu fali interferencyjnej
        "widzielibysmy" dwuwymiarowe odbicie
        trojwymiarowej fali grawitacyjnej o ksztalcie sfery ;-)

        > Generalnie problem w tym ze obecnie nie znamy geometrii wszechswiata - por.
        np
        > niedawny artykul w GW, donoszacy o obserwacjach wskazujacych ze wsz. ma
        forme
        > dwunastoscianu foremnego sklejonego sciankami; (nie ma nawet szans rysowac,
        ten
        > twór istnieje w przestrzeni 7-wymiarowej).

        No wlasnie!

        >
        > Oczywiscie spojnej teorii nie ma, ale sa przeslanki, ze struktura przestrzeni
        w
        > makro i mikro skali jest bardzo różna od postrzeganej na codzień naszymi
        zmysł
        > ami (czyli 4 wymiary (3 przestrz + czas), wszystkie ciagłe i niezakrzywione).

        Nic dodac, nic ujac.
        Pozdrufka
        Lola
        • sothis666 Re: To moze jeszcze inaczej... :) 13.07.04, 00:27
          lolita10 napisała:

          > Przyszlo mi do glowy, ze na przyklad foton,
          > ktory moze byc obserwowany jako:
          >
          > 1.punkt na kliszy albo
          > 2. swietlisty fragment linii krzywej na zdjeciu z akceleratora albo
          > 3. obraz interferencyjny (po przejsciu fotonu przez dwie szceliny)
          >
          > to w kazdym z tych przypadkow foton
          > jest obserwowany jako obiekt:
          >
          > 1. zero (lub jednowymiarowy jako punkt materialny)
          > 2. jedno (lub dwuwymiarowy)
          > 3. dwu (lub trojwymiarowy)
          > bo w rzeczywistosci, ktora jest poza
          > naszym doswiadczeniem, taki foton
          > moglby byc 11-sto wymiarowa kula!
          >
          > W przypadku obrazu fali interferencyjnej
          > "widzielibysmy" dwuwymiarowe odbicie
          > trojwymiarowej fali grawitacyjnej o ksztalcie sfery ;-)

          :) Ot co. Bo sęk w tym, niektórzy sie pewnie poobrażają, że nie wiadomo, co to jest elektron. Nawet tego tak naprawdę nie wiadomo:) Próbowano juz rozumowac podobnie, wyjaśniając np. splątanie cząstek opisami wielowymiarowymi... To chyba nawet nie jest kwestia tego, że konkretny opis jest OK (bo pewnie nie), ale raczej wyraz generalnej intuicji że trzeba zmienić obecne wyobrażenia nt. przestrzeni, w której zyjemy. Czekamy na nowego Einsteina...?;)
          :)
      • lolita10 Re: To moze jeszcze inaczej... :) 12.07.04, 21:47
        sothis666 napisał:


        > Oczywiscie spojnej teorii nie ma, ale sa przeslanki, ze struktura przestrzeni
        w
        > makro i mikro skali jest bardzo różna od postrzeganej na codzień naszymi
        zmysł
        > ami (czyli 4 wymiary (3 przestrz + czas), wszystkie ciagłe i niezakrzywione).

        jednak cos dodam:
        A gdzie sie podzial chocby 5-ty wymiar Kaluzy - wymiar KO£OWY?
        Zostal "zdegradowany" do wielkosci Plancka.
        Czyzby poza skala wielkosci Plancka nie istnial?

        Szerze watpie.
        Pozdrufka
        Lola
        • sothis666 Re: To moze jeszcze inaczej... :) 13.07.04, 00:17
          Ha, gdybyż to wiedzieć:)
          Kłopot w tym ze 'wielowymiarowe' teorie są tylko sposobem opisu, wybranym tak by wyjaśniał część tego co obserwujemy/opisujemy (czasem tylko na poziomie teorii)... A jeszcze większy - ze nie bardzo umiemy to potwierdzić eksperymentalnie. Z drugiej strony... zdażyło sie już tak, że otrzymano wynik teoretyczny, mówiący że gram materii to dość energii by zrównac z ziemia całe miasto. Wydawało sie to niewiarygodne ale przecież 50 lat później udało się cos takiego zrobić.
          Zobaczymy:)

          pozdr również:)))
      • Gość: kapitalizm Re: To moze jeszcze inaczej... :) IP: *.oc.oc.cox.net 13.07.04, 18:21
        Oczywiscie spojnej teorii nie ma, ale sa przeslanki, ze struktura przestrzeni w
        makro i mikro skali jest bardzo różna od
        postrzeganej na codzień naszymi zmysłami (czyli 4 wymiary (3 przestrz + czas),
        wszystkie ciagłe i niezakrzywione). I chyba obecnie
        nic rozsadniejszego nie da sie napisac... (?)


        Jest to oswiadczenie o przyznaniu sie do niespojnej logicznosci wlasnego
        twierdzenia.

        Najpierw dyskutujesz na jakis temat uzywajac naszych, ludzkich zmyslow, zyjac w
        naszej (ludzkiej) trojprzestrzeni i czasie, nastepnie jak cos nie rozumiesz to
        dodajesz pare innych nieznanych przestrzeni, czasow i zmyslow, a potem dziwisz
        sie, ze nic rozsadniejszego nie da sie napisac.

        To tak jakby probowac wyjasnic koncept boga przez podkreslenie, ze jest to
        niewytlumaczalne. A wiec musi istniec!

        Oczywiscie, ze w ten sposob nie da sie niczego wyjasnic.

        Bo tak 'rozumujac' ocierasz sie o mistycyzm.
        pzdr.
        • lolita10 Re: To moze jeszcze inaczej... :) 13.07.04, 20:13
          Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

          > Oczywiscie spojnej teorii nie ma, ale sa przeslanki, ze struktura przestrzeni
          w
          >
          > makro i mikro skali jest bardzo różna od
          > postrzeganej na codzień naszymi zmysłami (czyli 4 wymiary (3 przestrz +
          czas),
          > wszystkie ciagłe i niezakrzywione). I chyba obecnie
          > nic rozsadniejszego nie da sie napisac... (?)
          >
          >
          > Jest to oswiadczenie o przyznaniu sie do niespojnej logicznosci wlasnego
          > twierdzenia.

          A ja uwazam, ze Twoja wypowiedz jest autorytarna i pozbawiona logicznych
          agrumentow. Po prostu napisales i wkleiles jakas etykiete, ktora jest
          absurdalnie nieadekwatna do tresci wypowiedzi Twojego kontrlokutora.
          Czy "pisac rozsadnie" znaczy dostosowywac sie do poziomu Twojego swiatopogladu?
          Niestety, z Twoich wypowiedzi - dla mnie osobiscie - logicznie wynika brak
          wyobrazni.
          I tyle.

          > Najpierw dyskutujesz na jakis temat uzywajac naszych, ludzkich zmyslow, zyjac
          w
          >
          > naszej (ludzkiej) trojprzestrzeni i czasie, nastepnie jak cos nie rozumiesz
          to
          > dodajesz pare innych nieznanych przestrzeni, czasow i zmyslow, a potem
          dziwisz
          > sie, ze nic rozsadniejszego nie da sie napisac.

          > To tak jakby probowac wyjasnic koncept boga przez podkreslenie, ze jest to
          > niewytlumaczalne. A wiec musi istniec!

          Oczywiscie grubo przesadzona interpretacja, ale rozumiem, ze na poziomie Twoich
          emocji, Twojego rozumienia rzeczywistosci i Twojego swiatopogladu. No coz,
          kazdy ma to, na co zasluguje. Jesli odpowiada Ci wylacznie czterowymiarowa
          przestrzen, to zyj sobie w niej, ale pozwol innym zyc - jesli maja ochote -
          w przestrzeniach wielowymiarowych. To zadne przestepstwo, nieprawdaz?

          > Oczywiscie, ze w ten sposob nie da sie niczego wyjasnic.
          >
          > Bo tak 'rozumujac' ocierasz sie o mistycyzm.
          > pzdr.

          - musze Cie zjesc, zeby poznac to, co niepoznawalne czyli twoja strukture -
          powiedzial pajak do muchy.
          - Alez pajaczku, mozesz poczytac sobie o mnie w roznych madrych ksiazkach...
          niesmialo wtracila muszka, ale pajak jej przerwal:
          - Ja wierze tylko w swoje zmysly. Poznaje swiat swoimi zmyslami. Dzieki temu
          niepoznawalne przestaje byc niepoznawalne...niepoznawalne - i rozpoczal
          konsumpcje muszki, bo brzydzil sie mistykami, ktorzy pisza ksiazki.
          Tym wstretnym procederem zajmowal sie jego znienawidzony kolega mÖl, ktory, o
          zgrozo, przelatywal zawsze przez oka sieci pajaka.

          pozdrufka
          Lola
          • Gość: julek Re: Teoretycznie biorac IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 13.07.04, 22:01
            Prawie wszystko co sie czyta o astrofizyce, lub wszechswiecie jak kto woli, to
            sa w 95% teorie. Nawet Einstain, ktorego nie uwielbiwm, ani jego teori,
            przyzanl sie do najwiekrzego popelnionego bledu, twierdzac ze wszechswiat jest
            uporzadkowany, umiarkowany, ze wszustko ma swoje miejsce, ze zadne cialo nie
            zbadcz ze swojego toru, dopiero gdy Edwin Hubble dostrzegl tzw, "red shft" co
            przyjal jako dowod ze wszechswiat sie rozszerza, wtenczas Albert uderzyl sie w
            piersi i oglosil swoim wyznawcom ze sie pomylil. Wygleda na to ze, teorie im
            bardziej zawiklana, im bardziej trudna do zrozumienia, im bardziej
            skaplikowana, im bardziej nie pojeta, im bardziej nie wiarogodna, tym bardziej
            jest uwazana za madra, przez ludzi, naukowcow, ktorzy sami jej nie rozumieja i
            nie chca sie do tego przyznac.Taki teorytyk ma wteczas szanse na Nobla, bo sie
            twiedzi ze jezeli sie tego nie rozumie to musi byc prawda. To tak jak z
            lekarstwem, im bardziej girzkie, im bardziej nie samaczne, im bardziej
            obrzydliwe, tym bardziej musi byc skuteczne.
            • pax777 Re: Teoretycznie biorac 13.07.04, 22:19

              > naukowcow, ktorzy sami jej nie rozumieja i
              > nie chca sie do tego przyznac.

              Ty o tym ciagle wkolko Macieju.
              Sluchaj ty na PEWNO tego nie rozumiesz ale nie pieprz dookola ze inni tego tez
              nie rozumieja tylko udaja. Spolecznosc naukowa wcale nie jest jednolita i nie
              uwziela sie na julka aby go oszukac, jest tyle konkurencji wsrod naukowcow ze
              tylko czekaja na podwazenie roznych teorii. Ale ja sobie pisze a ty i tak guzik
              z tego cokolwiek rozumiesz.
              • Gość: julek Re: Teoretycznie biorac IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 14.07.04, 15:28
                Uderz w stół, itd. Nigdy nie twierdziłem i nie mam zamiaru twierdzić, ze
                rozumiem, wszystkie naukowe wywody i teorie, to jest chyba jasne, dlatego
                pytam, a tych pytań jest tyle....
                Prószę jeżeli, na pewno, rozumiesz teorie względności, zdaje mi sie ze sam
                Einstein jej nie rozumiał, a pisał tak aby zaimponować innym, Np. Tobie, to
                prószę wytłumacz niektóre aspekty, jego wypowiedzi, Przyciąganie, powoduje
                wykrzywiony wszechświat, ze światło ma stałą szybkość i nic szybciej poruszać
                się nie może, że w miarę wzrastania szybkości, czas zwalnia i człowiek
                podróżujący z szybkością, większą od szybkości światła, może opuścić nasza
                planetę i powrócić z powrotem tu, przed własnym urodzeniem,(co za bzdura)że w
                miarę wzrastania szybkości zwiekrza się masa w nieskończoność, to są te
                łatwiejsze pytania, a trudniejszych juz nawet nie zadaje. Pzdr.
                • lolita10 Re: Teoretycznie biorac 04.08.04, 22:19
                  Gość portalu: julek napisał(a):

                  > Uderz w stół, itd. Nigdy nie twierdziłem i nie mam zamiaru twierdzić, ze
                  > rozumiem, wszystkie naukowe wywody i teorie, to jest chyba jasne, dlatego
                  > pytam, a tych pytań jest tyle....
                  > Prószę jeżeli, na pewno, rozumiesz teorie względności, zdaje mi sie ze sam
                  > Einstein jej nie rozumiał, a pisał tak aby zaimponować innym, Np. Tobie, to
                  > prószę wytłumacz niektóre aspekty, jego wypowiedzi, Przyciąganie, powoduje
                  > wykrzywiony wszechświat,

                  Julku, moge sprobowac wytlumaczyc Ci, co znaczy, ze przyciaganie powoduje
                  zakrzywienie czasoprzestrzeni, ale nie moge wytlumaczyc, co znaczy, ze
                  przyciaganie powoduje "wykrzywiony wszechswiat".

                  Poloz na swojej koldrze duza kule, na przyklad bilardowa. Zakrzywi ona
                  powierzchnie koldry robiac w niej dolek. Obok duzej kuli sprobuj puszczac mala
                  kulke. Jesli ta mala zachaczy o skraj krzywizny koldry, to w naturalny sposob
                  spadnie na duza kule. Tak mozna "doswiadczyc" przyciagania, ktore jest
                  spowodowane zakrzywieniem obszaru przestrzeni wokol masywnego obiektu, a nie
                  calym wykrzywionym wszechswiatem. Czy to wytlumaczenie Ci wystarczy?

                  Jesli tak, to sprobuje sie zastanowiC jeszcze, jak odpowiedziec Ci na
                  pozostale zadane pytania w jak najbardziej przystepny sposob.

                  Lola
                  • Gość: julek Re: Powaznie mowie!!!! IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 04.08.04, 23:45
                    Julku, moge sprobowac wytlumaczyc Ci, co znaczy, ze przyciaganie powoduje
                    zakrzywienie czasoprzestrzeni, ale nie moge wytlumaczyc, co znaczy, ze
                    przyciaganie powoduje "wykrzywiony wszechswiat".

                    Poloz na swojej koldrze duza kule, na przyklad bilardowa. Zakrzywi ona
                    powierzchnie koldry robiac w niej dolek. Obok duzej kuli sprobuj puszczac mala
                    kulke. Jesli ta mala zachaczy o skraj krzywizny koldry, to w naturalny sposob
                    spadnie na duza kule. Tak mozna "doswiadczyc" przyciagania, ktore jest
                    spowodowane zakrzywieniem obszaru przestrzeni wokol masywnego obiektu, a nie
                    calym wykrzywionym wszechswiatem. Czy to wytlumaczenie Ci wystarczy?

                    Jesli tak, to sprobuje sie zastanowiC jeszcze, jak odpowiedziec Ci na
                    pozostale zadane pytania w jak najbardziej przystepny sposob.

                    Lola

                    Lolu, prosze, nie rub ze mnie durnia, zostaw to tym, ktorzy mnie lepiej znaja.
                    Myślałem że Cię stać, na bardziej poważne wyjaśnienie, co powoduje
                    przyciąganie, Słyszałem, kiedyś o grawitonach, które powodują przyciąganie, ale
                    co to są grawitony i w jaki sposób one powodują przyciąganie, tego jeszcze nie
                    odkryto. Z tą kołdrą i kulą to dobra bajeczka dla małych dzieci, dodać jeszcze
                    można tylko, że dzięki zakrzywionemu wszechświatu, można się łatwo przedostać,
                    przez tzw. dziurkę robaczka, nie znam polskiego odpowiednika na „Worm hole”
                    do drugiego wszechświata. Pzdr.
          • kapitalizm Re: To moze jeszcze inaczej... :) 13.07.04, 23:25
            lolita10 napisała:

            > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
            >
            > > Oczywiscie spojnej teorii nie ma, ale sa przeslanki, ze struktura przestr
            > zeni
            > w
            > >
            > > makro i mikro skali jest bardzo różna od
            > > postrzeganej na codzień naszymi zmysłami (czyli 4 wymiary (3 przestrz +
            > czas),
            > > wszystkie ciagłe i niezakrzywione). I chyba obecnie
            > > nic rozsadniejszego nie da sie napisac... (?)
            > >
            > >
            > > Jest to oswiadczenie o przyznaniu sie do niespojnej logicznosci wlasnego
            > > twierdzenia.
            >
            > A ja uwazam, ze Twoja wypowiedz jest autorytarna i pozbawiona logicznych
            > agrumentow. Po prostu napisales i wkleiles jakas etykiete, ktora jest
            > absurdalnie nieadekwatna do tresci wypowiedzi Twojego kontrlokutora.
            > Czy "pisac rozsadnie" znaczy dostosowywac sie do poziomu Twojego
            swiatopogladu?
            > Niestety, z Twoich wypowiedzi - dla mnie osobiscie - logicznie wynika brak
            > wyobrazni.
            > I tyle.
            >
            > > Najpierw dyskutujesz na jakis temat uzywajac naszych, ludzkich zmyslow, z
            > yjac
            > w
            > >
            > > naszej (ludzkiej) trojprzestrzeni i czasie, nastepnie jak cos nie rozumie
            > sz
            > to
            > > dodajesz pare innych nieznanych przestrzeni, czasow i zmyslow, a potem
            > dziwisz
            > > sie, ze nic rozsadniejszego nie da sie napisac.
            >
            > > To tak jakby probowac wyjasnic koncept boga przez podkreslenie, ze jest t
            > o
            > > niewytlumaczalne. A wiec musi istniec!
            >
            > Oczywiscie grubo przesadzona interpretacja, ale rozumiem, ze na poziomie
            Twoich
            >
            > emocji, Twojego rozumienia rzeczywistosci i Twojego swiatopogladu. No coz,
            > kazdy ma to, na co zasluguje. Jesli odpowiada Ci wylacznie czterowymiarowa
            > przestrzen, to zyj sobie w niej, ale pozwol innym zyc - jesli maja ochote -

            > w przestrzeniach wielowymiarowych. To zadne przestepstwo, nieprawdaz?
            >
            > > Oczywiscie, ze w ten sposob nie da sie niczego wyjasnic.
            > >
            > > Bo tak 'rozumujac' ocierasz sie o mistycyzm.
            > > pzdr.
            >
            > - musze Cie zjesc, zeby poznac to, co niepoznawalne czyli twoja strukture -
            > powiedzial pajak do muchy.
            > - Alez pajaczku, mozesz poczytac sobie o mnie w roznych madrych ksiazkach...
            > niesmialo wtracila muszka, ale pajak jej przerwal:
            > - Ja wierze tylko w swoje zmysly. Poznaje swiat swoimi zmyslami. Dzieki temu
            > niepoznawalne przestaje byc niepoznawalne...niepoznawalne - i rozpoczal
            > konsumpcje muszki, bo brzydzil sie mistykami, ktorzy pisza ksiazki.
            > Tym wstretnym procederem zajmowal sie jego znienawidzony kolega mÖl, ktory, o
            > zgrozo, przelatywal zawsze przez oka sieci pajaka.
            >
            > pozdrufka
            > Lola




            Alez nie ma potrzeby obrazania sie.

            Oczywiscie, ze masz prawo do zycia nawet w 100 wymiarach i w 5 czasach, nikt
            nikomu tego nie broni, i nie jest to zadne przestepstwo.
            Ludzka wyobraznia jest bez granic, jakze czesto inspirujaca poetow, artystow i
            nie tylko.
            Ale nalezy umiec oddzielic wyobraznie i fantazje od rzeczywistosci, szczegolnie
            gdy sie zabiera glos na forum 'nauka'.
            Wiem, ten format tu pozwala na 'lekka' dyskusje na powazne tematy, ale w koncu
            to jest dyskusja, a nie fantazjowanie.

            Masz racje mowiac, ze swiatopoglad wplywa na stopien rozsadnosci wypowiedzi.

            Ja jestem zwolennikiem Arystotelesowej racjonalnosci w mysleniu i wierze w
            rozum, a nie nadprzyrodzonosc.
            Nie musze chyba dodawac, iz nie jestem teista.

            Domyslam sie rowniez, ze Ty jestes teistka co wplywa niewatpliwie na
            swiatopoglad jaki tu prezentujesz.

            Przyklad z bajka nie trafiony; chyba nie sugerujesz, ze wszystko co 'napisane'
            jest prawdziwe.
            Oprocz tego nielogicznie piszesz, ze winisz pajaka za jedzenie muchy bo wierzy
            tylko swoim zmyslom, a pozniej chwalisz zmysl widzenia w postaci umiejetnosci
            czytania. Wow!

            Musisz sie na cos zdecydowac, nie mozesz miec ciastka i go zjesc!

            Musze Cie zmartwic, ale ludzie poznaja swiat zmyslami i cala wiedza pochodzi z
            rozumowej integracji informacji jaka dostarcza nam swiat przyrodzony (w
            odroznieniu od swiata nadprzyrodzonego, ktory uznaja tylko teisci), odbieranej
            przez nasze zmysly.

            Ta rozumowa integracja nie pozwala nam stworzyc okraglego kwadratu, A nie moze
            byc nie-A w tych samych warunkach, z ziarna grochu nie wyrosnie ksiadz i
            wszystko ma swoja przyczyne i skutek.

            Bylbym niezmiernie wdzieczny gdyby dyskusja ta miala charakter rozumowej
            wymiany mysli, a nie 'odczuc' i fantazji nasyconych 'nadprzyrodzonoscia'
            zjawisk fizycznych.

            Wierz mi, taka intelektualna wymiana tez moze byc ciekawa i 'kolorowa'.

            pzdr.
            j.


            • lolita10 do "kapitalizma" 14.07.04, 14:45
              kapitalizm napisał:


              > Ja jestem zwolennikiem Arystotelesowej racjonalnosci w mysleniu i wierze w
              > rozum, a nie nadprzyrodzonosc.
              > Nie musze chyba dodawac, iz nie jestem teista.
              >
              > Domyslam sie rowniez, ze Ty jestes teistka co wplywa niewatpliwie na
              > swiatopoglad jaki tu prezentujesz.

              Jestem mniszka Zakonu Radosnych Waginek i wielka mistyczka, wiec nie mamy szans
              na porozumienie. Adios Nieteisto! cos mi tu pachnie klimatem Kagana, wiec
              splywam!

              Lola
              • kapitalizm Re: do "kapitalizma" 14.07.04, 18:48
                lolita10 napisała:

                > kapitalizm napisał:
                >
                >
                > > Ja jestem zwolennikiem Arystotelesowej racjonalnosci w mysleniu i wierze
                > w
                > > rozum, a nie nadprzyrodzonosc.
                > > Nie musze chyba dodawac, iz nie jestem teista.
                > >
                > > Domyslam sie rowniez, ze Ty jestes teistka co wplywa niewatpliwie na
                > > swiatopoglad jaki tu prezentujesz.
                >
                > Jestem mniszka Zakonu Radosnych Waginek i wielka mistyczka, wiec nie mamy
                szans
                >
                > na porozumienie. Adios Nieteisto! cos mi tu pachnie klimatem Kagana, wiec
                > splywam!
                >
                > Lola


                Niestety, ale wiara w boga/ow wplywa na obnizenie poziomu naukowych dyskusji i
                zauwaz jak czesto logika jest naciagana aby dopasowac odkrycia do
                konceptu 'stworcy';
                chocby ten nieszczesny WW gorliwie popierany przez koscioly na swiecie.

                Zaznaczam, ze brak religijnosci czy ateizm nie jest gwarantem obiektywnosci
                myslenia, ale jest jego podstawowym minimalnym wymogiem.

                Kazdy teista zajmujacy sie nauka jest w nieszczesnej dychotomicznej sytuacji.

                Bo niestety, albo 'cuda' albo nauka, i jak on ma wybrac?

                Przestac wierzyc w nadprzyrodzonosc i zajac sie obiektywna nauka?

                Czy tez 'szkielko i oko' bez dogmatow i wiary w boga/ow?

                Niestety wielu wybiera melanz z oczywista szkoda dla nauki, a w naszym
                przypadku logiki i obiektywnosci dyskusji.

                Szkoda, ze nie ustosunkowalas sie do strony merytorycznej mej analizy Twoich
                wypowiedzi:


                > Musze Cie zmartwic, ale ludzie poznaja swiat zmyslami i cala wiedza pochodzi
                z
                rozumowej integracji informacji jaka dostarcza nam swiat przyrodzony (w
                odroznieniu od swiata nadprzyrodzonego, ktory uznaja tylko teisci), odbieranej
                przez nasze zmysly.

                Ta rozumowa integracja nie pozwala nam stworzyc okraglego kwadratu, A nie moze
                byc nie-A w tych samych warunkach, z ziarna grochu nie wyrosnie ksiadz i
                wszystko ma swoja przyczyne i skutek.<

                Domyslam sie, ze sie ze mna zgadzasz (jeli tylko po cichu), odpowiedz wiec
                jesli nie mam racji.

                I uzasadnij na 'litosc boska'!

                pzdr.
                j.
                • Gość: autor Re: do "kapitalizma" IP: *.oc.oc.cox.net 23.07.04, 06:28
                  Stawiasz ja w zupelnie w sytuacji bez wyjscia:
                  bo albo przyzna sie do wiary w cuda - niemozliwe dla naukowca,
                  albo sie wyprze boga w imie wiarygodnosci swych wypowiedzi,

                  wiec nie spodziewaj sie odpowiedzi!
                  • Gość: julek Re: do "kapitalizma" IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 23.07.04, 22:50
                    Są ludzie, którzy wierzą w boga, inni wierzą w naukowców i ich teorie, nie wiem
                    jaka jest różnica miedzy jedną wiara a drugą . Jedni snują teorie o istnieniu
                    boga, który zesłał syna, na ziemia, aby ten syn przez śmierć swoją, odkupił
                    ludzkość. Inni snują teorie o wielkim wybuchu i wierzą w Einsteina, Hawkinga i
                    innych, którzy po ogłoszeniu swoich teorii, po jakimś czasie, przyznają ,
                    czasami ze skruchą, że się mylili, że z czarnych dziur, z których podobno nawet
                    światło nie może się wydostać, to jednak po jakimś czasie, same wyparują . Jest
                    jeszcze inna wiara w Darwina i jego teorii o ewolucji, ale to już inna sprawa.
                    Różnica jest jedyni w tym że naukowcy przyznają się do swoich błędów i głoszą
                    inne teorie. Kler natomiast, wszystkich wyznań, nigdy!!!
                    • kapitalizm Re: do "kapitalizma" 25.07.04, 19:03
                      Gość portalu: julek napisał(a):

                      > Są ludzie, którzy wierzą w boga, inni wierzą w naukowców i ich teorie, nie
                      wiem
                      >
                      > jaka jest różnica miedzy jedną wiara a drugą . Jedni snują teorie o istnieniu
                      > boga, który zesłał syna, na ziemia, aby ten syn przez śmierć swoją, odkupił
                      > ludzkość. Inni snują teorie o wielkim wybuchu i wierzą w Einsteina, Hawkinga
                      i
                      > innych, którzy po ogłoszeniu swoich teorii, po jakimś czasie, przyznają ,
                      > czasami ze skruchą, że się mylili, że z czarnych dziur, z których podobno
                      nawet
                      >
                      > światło nie może się wydostać, to jednak po jakimś czasie, same wyparują .
                      Jest
                      >
                      > jeszcze inna wiara w Darwina i jego teorii o ewolucji, ale to już inna sprawa.
                      > Różnica jest jedyni w tym że naukowcy przyznają się do swoich błędów i głoszą
                      > inne teorie. Kler natomiast, wszystkich wyznań, nigdy!!!


                      Jest duza roznica pomiedzy religijna wiara niesprawdzalna (z zalozenia), a
                      wiara w rozumowe teorie, odkrycia; analizy naukowo sprawdzalne i laboratoryjnie
                      potwierdzalne przestaja teoriami, czy jak Ty nazywasz wiara.

                      Ja nie mowie o zadnej poszczegolnej religii czy klerze, ale o koncepcie wiary w
                      nadprzyrodzonosc jako barierze w nauce do osiagania objektywnosci.

                      Wielu, nawet znanych naukowcow, zetknelo sie z tym problemem i bardzo czesto ze
                      szkoda dla nauki wybralo mistycyzm wiary w boga/ow ponad objektywizm.

                      Modne ostatnio sa fantazje 'naukowe' na sile probujace uzasadnic istnienie
                      poczatku wszystkiego czy stworzenia wszystkiego (w domysle przez boga/ow).

                      Stad mozna sie zetknac z teoriami o Wielkim Wybuchu, innych 'wszechswiatow',
                      poczatku czasu, konca swiata (apokalipsy) itd.

                      Smutne to, ze rozum i logika przegrywaja w tej konkurencji z mistycyzmem i
                      nadprzyrodzonoscia.

                      Przynajmniej u niektorych 'naukowcow'.

                      Rowniez na tym forum.
    • abstrakt2003 WW to ekspansja przestrzeni własnie. 24.07.04, 19:42

      • kapitalizm Re: WW to ekspansja przestrzeni własnie. 25.07.04, 18:27
        A ta przestrzen to sie rozszerza w ........
        no wlasnie w czym?
        • abstrakt2003 Przestrzeń sie nie rozszerza w "czymś" 25.07.04, 19:48
          ona zwyczajnie zwiększa objętość.
          • Gość: kapitalizm Re: Przestrzeń sie nie rozszerza w "czymś" IP: *.oc.oc.cox.net 25.07.04, 21:25
            w powietrzu?
            • Gość: stop Re: Przestrzeń sie nie rozszerza w "czymś" IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.04, 23:17
              Jeśli dwuwymiarowa sfera (np. nadmuchiwany balon) zwiększa swoją POWIERZCHNIĘ
              to w czym ją zwiększa - bo "guma" (powierzchnia) to nie "powietrze" (objętość-
              kolejny wymiar).
              • Gość: stop Re: Przestrzeń sie nie rozszerza w "czymś" IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.04, 23:22
                Dla wyjaśnienia - aby ktoś mnie nie pouczał że sfera jest figurą
                trójwymiarową. Powierzchnię sfery można można traktować jako dwuwymiarową. Do
                jednoznacznej lokalizacji punktu wystarczają DWIE współrzędne "długość"
                i "szerokość", takie jak "geograficzne".
                • Gość: kapitalizm Re: Przestrzeń sie nie rozszerza w "czymś" IP: *.oc.oc.cox.net 26.07.04, 03:47
                  czyli rozszerza sie w powietrzu,
                  a to nie jest 'nic', tylko rowniez przestrzen.
                  • abstrakt2003 W tym (dobrym) przykładzie należy zapomnieć o.... 26.07.04, 18:46
                    trzecim wymiarze. Problem "powietrza" wtedy znika.
                    • kapitalizm Re: W tym (dobrym) przykładzie należy zapomnieć o 26.07.04, 18:49
                      abstrakt2003 napisał:

                      > trzecim wymiarze. Problem "powietrza" wtedy znika.

                      Widze, ze najlepiej byloby 'zapomniec' nie tylko o trzecim wymiarze ale rowniez
                      i o rozumie....
                      ...wtedy wszystko jest mozliwe.
                      • abstrakt2003 Twoja ostatnia wypowiedź nie najlepiej świadczy o 26.07.04, 18:58
                        a) twoim rozumie
                        b) twojej wyobraźni
                        • Gość: kapitalizm Re: Twoja ostatnia wypowiedź nie najlepiej świadc IP: *.oc.oc.cox.net 26.07.04, 20:31
                          nie mialem zamiar Cie urazic,

                          nie wszystko co mozemy sobie wyobrazic ma potwierdzenie w rzeczywistosci,

                          oczywiscie, ze moge sobie wyobrazic poczatek powstania wszystkiego (WW), ale to
                          nie znaczy, ze to ma sens,

                          uzywajac slowa rozum mam na mysli rozumowe (logiczne) wyjasnianie zjawisk,
                          w odroznieniu od uczuciowego fantazjowania naszej wyobrazni,

                          nic personalnego
                          • abstrakt2003 Aby zrozumieć pewne zjawiska stosuje się... 26.07.04, 20:50
                            analogie (buduje się modele uproszczone,ułatwiajace zrozumienie takich lub
                            innych procesów)
                            Taką metodę w swoim poście zastosował "stop"
                            • kapitalizm Re: Aby zrozumieć pewne zjawiska stosuje się... 27.07.04, 07:27
                              abstrakt2003 napisał:

                              > analogie (buduje się modele uproszczone,ułatwiajace zrozumienie takich lub
                              > innych procesów)
                              > Taką metodę w swoim poście zastosował "stop"

                              mysle, ze nikt nie ma trudnosci ze zrozumieniem rozszerzania sie kuli, balona,
                              powietrza czy czego innego,
                              i kazdy rozumie, ze do tego potrzeba przestrzeni,

                              prawa logiki, tozsamosci, przyczynowosci i skutkow sa niezmienne oraz absolutne,

                              a wiec do tego zeby cos powstalo i sie rozszerzalo musi byc przestrzen,
                              wrzechswiat jako calosc (wszystko) nie moze powstac bo przestrzen nie moze
                              powstac.....przyczyna i skutek sie klaniaja....
                              • abstrakt2003 Z punktu widzenia płaszczaka przestrzeń nie... 27.07.04, 17:05
                                istnieje.
                                • abstrakt2003 Re: Z punktu widzenia płaszczaka przestrzeń 27.07.04, 17:53
                                  Oczywiście "PRZESTRZEŃ TRÓJWYMIAROWA" :))))))
                                  • Gość: julek Re: Z punktu widzenia płaszczaka przestrzeń IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 27.07.04, 18:21
                                    No właśnie, o te przestrzeń chodzi, jeżeli nie ma przestrzeni, czyli jest "NIC"
                                    w jaki sposób to nic może wybuchnąć i z kolei sie rozszerzać. Ktoś wspomniał ze
                                    rozumie, na czym polega WW. proszę wytłumacz chętnie i z pokora przeczytam, aby
                                    dodać cos jeszcze do swojej znikomej wiedzy.
                                    Jak można porównać rozszerzający sie balon, do rozszerzającej sie przestrzeni,
                                    balon rozszerza sie tylko na jednym poziomie, tj. tylko powierzchnia balonu
                                    rozszerza sie, wszechświat, przypuszczam, nie ma powłoki, zakropkowanej, we
                                    wszechświecie sa porozrzucane planety, gwiazdy, gwiazdozbiory, galaktyki, wiec
                                    porównanie wszechświata do nadmuchanego balonu, na którym jeszcze ktoś
                                    narysował dużo kropek, jakoby pomoc dla wyobraźni, jest moim zdaniem nie
                                    logiczne
                                    • abstrakt2003 A jesteś sobie w stanie wyobrazić, że 27.07.04, 19:16
                                      wszechświat jest zamknięty, ale nie ograniczony?
                                      • Gość: julek Re: A jesteś sobie w stanie wyobrazić, że IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 27.07.04, 22:43
                                        wszechświat jest zamknięty, ale nie ograniczony?

                                        Zamkniety w czym? jezeli zamkniety to musi byc ograniczony.
                                        Widze ze coraz bardziej znizasz sie do mego poziomu, ale to chyba dlatego, bym
                                        Cie latwiej mogl zrozumiec.
                                        • abstrakt2003 przykto mi, ale.... 28.07.04, 16:57
                                          nie mamy o czym rozmawiać
                                          P.S.
                                          - zamknięty w sobie
                                          - nie ograniczonie - nie mający granic
                                          • abstrakt2003 nie ograniczony oczywiście :) 28.07.04, 17:01

                                      • kapitalizm Re: A jesteś sobie w stanie wyobrazić, że 30.07.04, 18:19
                                        abstrakt2003 napisał:

                                        > wszechświat jest zamknięty, ale nie ograniczony?

                                        Tak, tylko nazewnictwo jest troche mylace..
                                        a wlasciwie nie dokonczone okreslenie...


                                        wszechswiat jest zamkniety w takim sensie, ze materii ani nie przybywa, ani nie
                                        ubywa..

                                        materia jest niezniszczalna, zmienia tylko forme..
                                        a wiec materia rowniez jest nie kreowalna (nie do stworzenia z niczego), zawsze
                                        powstaje z innej materii,

                                        i w tym sensie ten system (wszechswiat) jest zamkniety,

                                        piszac nie ograniczony rozumiemy, ze system jest nie ograniczony
                                        przestrzennie...
                                        a wiec nie ma miejsca w ktorym sie konczy, bo przestrzen nie ma konca,



                                        ktos pytal tu czy mozna sobie wyobrazic WW,

                                        oczywiscie, ze mozna sobie wyobrazic, tylko co z tego?

                                        pomysl o roznych fantastycznych snach jakie kiedykolwiek miales,

                                        nieprawdopodobne?

                                        tak,

                                        tak samo moga byc nieprawdopodobne niektore wyobrazenia artystyczne,


                                        • abstrakt2003 To że jest zamknięty oznacza, że.... 30.07.04, 19:03
                                          chośbym nie wiem jak byśmy się starali to nigdy z naszego wszechswiata sie nie
                                          wydostaniemy (żadna inforamcja też sie nie wydostanie).
                                          • Gość: kapitalizm Re: To że jest zamknięty oznacza, że.... IP: *.oc.oc.cox.net 30.07.04, 20:41
                                            zgadza sie,

                                            bo nie ma gdzie sie wydostac,

                                            tam nie ma zadnego 'tam', gdzie informacja mialaby sie wydostac
                                          • gotlama Re: To że jest zamknięty oznacza, że.... 30.07.04, 22:16
                                            Czy to nie są zbyt daleko posuniete założenia "a priori" ;)
                                            • Gość: kapitalizm Re: To że jest zamknięty oznacza, że.... IP: *.oc.oc.cox.net 30.07.04, 23:27
                                              nie,

                                              nie ma innej rzeczywistosci oprocz tej istniejacej, nie ma tez 'innej'
                                              przestrzeni oprocz tej rzeczywiscie istniejacej,

                                              • gotlama Re: To że jest zamknięty oznacza, że.... 30.07.04, 23:48
                                                Proszę o zdefiniowanie "rzeszywistosci istniejacej"
                                                Przepraszam - jestem w stanie zrozumieć,że ktoś nie liznął Kanta , ani
                                                specjalistów od "wielkiego obserwatora" itp. teorii filozoficznych, ale żeby
                                                młódź nie zastanowiła się choć pzez moment nad powszechnie oględanym "Matrixem"
                                                to doprawdy oburzajace.
                                                • abstrakt2003 Może i istnieją inne wszechświaty, ale.... 31.07.04, 05:34
                                                  z definicji sa niedostępne naszym obserwacją (nie mamy o nich żadnych
                                                  informacji) Więc z naszego punktu widzenia nie istnieją.
                                                  ********
                                                  gotlama widze że uogólniasz problem :) To idźmy dalej :) Czym jest w takim
                                                  razie samo "istnienie" czym jest "byt"?
                                                  :)))))))))))))))
                                                  Pozdrawiam!
                                                • Gość: kapitalizm Re: To że jest zamknięty oznacza, że.... IP: *.oc.oc.cox.net 31.07.04, 07:54
                                                  rzeczywistosc istnieje bez wzgledu na nasze zdolnosci percepcyjne,

                                                  kiedys (Kant,Freud) mysleli, ze percepcja i swiadomosc kreuje, lub moze kreowac
                                                  rzeczywistosc, dzis wiemy, ze rzeczywistosc musi istniec niezaleznie od
                                                  percepcji czy swiadomosci istoty doswiadczajacej jej,

                                                  zeby swiadomosc mogla cokolwiek odczuwac musi istniec to cos co moglaby ona
                                                  (swiadomosc) odczuwac,
                                                  czyli rzeczywistosc musi istniec i to istniec niezaleznie i realnie,

                                                  dlatego swiat materialny poprzedza powstanie jakiejkolwiek swiadomosci (zycia),

                                                  • abstrakt2003 Może i tak, ale.... 31.07.04, 09:33
                                                    Obraz rzeczywistości i jej ocena to rzecz bardzo indywidualna, subiektywna.

                                                    Mało tego żyjemy na progu ery w której ludzie będa w stanie oszukiwać własne
                                                    zmysły w sposób doskonały kreując we własnych mózgach sztuczne światy. Światy
                                                    których nie będziemy wstanie odróżnić od świata prawdziwego!
                                                    Więc czym bedzie wtedy rzeczywistość?
                                                    Złudzeniem tylko!
                                                    P.S.
                                                    Polecam opowiadanie Dukaja pt."IRREHAARE"
                                                  • Gość: kapitalizm Re: Może i tak, ale.... IP: *.oc.oc.cox.net 31.07.04, 17:02
                                                    rzezczywistosc dalej bedzie rzeczywistoscia,
                                                    nasze wyobrazenia o niej nie zmieniaja jej,

                                                  • abstrakt2003 Ale dla nas nie ma to najmniejszego znaczenia! 31.07.04, 19:24
                                                    Liczy się tylko to co dostrzegamy!
                                                  • Gość: kapitalizm Re: Ale dla nas nie ma to najmniejszego znaczenia IP: *.oc.oc.cox.net 31.07.04, 23:16
                                                    nie,

                                                    liczy sie rowniez to czego nie dostrzegamy,

                                                    niektorych aspektow rzeczywistosci mozemy nie dostrzegac, ale maja one na nas
                                                    wplyw,

                                                    rzeczywistosc istnieje bez wzgledu na to czy my ja dostrzegamy czy nie.

                                                  • abstrakt2003 Jeśli mają wpływ to "dostrzegamy" 04.08.04, 16:56
                                                    wszystkie zjawiska które oddziaływują w ten czy inny sposób z otoczeniem są dla
                                                    człowieka "dostrzegalne" (choćby tylko potencjalnie)
                                                    P.S.
                                                    dostrzegalne bardzo szerokim sensie.
                                            • abstrakt2003 A czy są znane przeczące temu fakty? 31.07.04, 05:27
                                              Wystarczy wpleść takie założenie do definicji "naszego wszechświata" i sprawa
                                              będzie załatwiona. :)
                                • kapitalizm Re: Z punktu widzenia płaszczaka przestrzeń nie.. 27.07.04, 20:30
                                  abstrakt2003 napisał:

                                  > istnieje.

                                  jak to dobrze, ze czlowiek nie jest plaszczakiem, no nie?

                                  po to mamy rozum zeby rozumnie dyskutowac....
                                  • abstrakt2003 Widzisz, 28.07.04, 17:00
                                    płaszczak nigdy nie wyobrazi sobie przestrzeni więcej niż dwuwymiarowej.
                                    Ludzie natomiast nigdy nie obejmą swoją wyobraźnią przestrzeni o liczbie
                                    wymiarów większej niż 3.
                                    Dlatego stop wymyślił to porównanie (choć od sfery lepszy byłby torus :)
                                    • lolita10 Widze... 28.07.04, 19:23
                                      abstrakt2003 napisał:

                                      > płaszczak nigdy nie wyobrazi sobie przestrzeni więcej niż dwuwymiarowej.
                                      > Ludzie natomiast nigdy nie obejmą swoją wyobraźnią przestrzeni o liczbie
                                      > wymiarów większej niż 3.

                                      Niestety
                                      Niektorzy ludzie obejmuja swoja wyobraznia
                                      przestrzen o wiekszej liczbie wymiarow, ale
                                      posadza sie ich o mistycyzm i inne bezecenstwa :-(

                                      Caluski
                                      Lola
                                      > Dlatego stop wymyślił to porównanie (choć od sfery lepszy byłby torus :)
                                      • abstrakt2003 mistycyzm to nie bezeceństwo :) 28.07.04, 19:34
                                        a ci co twierdzą że potrafią sobie wyobrazić większą liczbę wymiarów zwyczajnie
                                        kłamią (można analizować przestrzenie wielowymiarowe, badać ich własnoći ale
                                        nie można w wyobraźni tworzyć wielowymiarowych obrazów)
                                        • lolita10 Re: mistycyzm to nie bezeceństwo :) 28.07.04, 22:53
                                          abstrakt2003 napisał:

                                          > a ci co twierdzą że potrafią sobie wyobrazić większą liczbę wymiarów
                                          zwyczajnie
                                          >
                                          > kłamią (można analizować przestrzenie wielowymiarowe, badać ich własnoći ale
                                          > nie można w wyobraźni tworzyć wielowymiarowych obrazów)

                                          Zarzucasz mi klamstwo? Ha trudno sie obronic przed takim agrumentem! No pewnie,
                                          ze to nie do udowodnienia: czy moge sobie wyobrazic przestrzen wiecej niz
                                          trojwymiarowa, bo pewnie musialbys zajrzec do mojej glowy. Co mogloby sie
                                          skonczyc dla ciebie i dla mnie tragicznie:-)

                                          A tak od innej strony - wez fizyczna kule. Zaloz, ze rozpatrujesz osobno dwie
                                          przestrzenie tej kuli: przestrzen dwuwymiarowej plaszczyzny czyli sfery i
                                          trojwymiarowe wnetrze tej kuli. Wspolnie bedziesz wtedy rozpatrywal troj- czy
                                          pieciowymiarowe "zdarzenie przestrzenne"? :-)

                                          Caluski
                                          Lola
                                          • Gość: julek Re: Ta przestrze IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 29.07.04, 10:57
                                            Zarzucasz mi kłamstwo? Ha trudno sie obronić przed takim argumentem! No pewnie,
                                            ze to nie do udowodnienia: czy mogę sobie wyobrazić przestrzeń więcej niż
                                            trójwymiarową, bo pewnie musiałbyś zajrzeć do mojej galowy. Co mogłoby sie
                                            skończyć dla ciebie i dla mnie tragicznie:-)

                                            A tak od innej strony - weź fizyczna kule? Załóż, ze rozpatrujesz osobno dwie
                                            przestrzenie tej kuli: przestrzeń dwuwymiarowej płaszczyzny czyli sfery i
                                            trójwymiarowe wnętrze tej kuli. Wspólnie będziesz wtedy rozpatrywał trój- czy
                                            pięciowymiarowe "zdarzenie przestrzenne”?:-)

                                            ••Całuski
                                            Lola

                                            Lolu, myślałem że to ja jestem bardzo kontrowersyjny i mam z zasady odmienny
                                            punkt widzenia, ale widz że w Tobie znalazłem godnego konkurenta.
                                            Jeżeli się z Tobą ktoś nie zgadza, to nie znaczy że nazwał Cię kłamcą, po
                                            prostu widzi tę samą sytuacje z innej strony.
                                            Wybacz że i ja śmiem się z Tobą nie zgodzić, jeżeli chodzi o wyobrażenie
                                            przestrzeni wielowymiarowej, nie mam zamiaru zaglądać Ci do głowy, ze strachu
                                            przed konsekwencją, która grozisz, ale, przypuszczałem że dwa wymiary nie
                                            tworzą przestrzeni, a tylko płaszczyznę, do tworzenia przestrzeni należy mieć
                                            co najmniej aż trzy wymiary. Nawet do tworzenia samej płaszczyzny często dwa
                                            wymiary nie wystarczą, np. aby zmierzyć płaszczyznę wieloboczną, długość i
                                            szerokość nie wystarczy, chyba że się mierzy prostokąt, lub kwadrat. Weźmy, jak
                                            sugerujesz kulę, której rozpatrujesz przestrzeń wewnętrzną, ale aby sprawę
                                            nieco skomplikować umieśćmy wewnątrz tej kuli, jakąś inna bryłę geometryczną z
                                            wydrążonym środkiem, w którym umieszczamy z kolei inna bryłę, również z
                                            wydrążonym środkiem itd. itd.
                                            Powiedz w jaki sposób Byś rozpatrywała wnętrza wszystkich brył , wszystkich na
                                            raz czy każdej bryły osobno, zważywszy że każda bryła ma inny kształt.

                                            • abstrakt2003 Drogi julku 29.07.04, 16:57
                                              To jest tak....
                                              Z punktu widzenia matematyki przestrzeń może być:
                                              0 wymiarowa - pojedyńczy punkt
                                              1 wymiarowa - cała przestrzeń to prosta
                                              2 wymiarowa - to wszelkiego rodzaju płaszczyzny
                                              3 wymiarowa - w niej żyjem i to właśnie potocznie zwane jest przestrzenią!
                                              Wszystkie powyżej wymienione przestrzenie są dostępne naszej wyobraźnie.
                                              Przestrzeni o większej liczbie wymiarów nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić
                                              ale możemy badać ich własności matematyczne.
                                              Pozdrawiam
                                              • lolita10 Ach, te wymiary! 03.08.04, 13:02
                                                abstrakt2003 napisał:

                                                > To jest tak....
                                                > Z punktu widzenia matematyki przestrzeń może być:
                                                > 0 wymiarowa - pojedyńczy punkt
                                                > 1 wymiarowa - cała przestrzeń to prosta
                                                > 2 wymiarowa - to wszelkiego rodzaju płaszczyzny
                                                > 3 wymiarowa - w niej żyjem i to właśnie potocznie zwane jest przestrzenią!
                                                > Wszystkie powyżej wymienione przestrzenie są dostępne naszej wyobraźnie.
                                                > Przestrzeni o większej liczbie wymiarów nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić
                                                > ale możemy badać ich własności matematyczne.
                                                > Pozdrawiam
                                                >

                                                Rzeczywiscie, wiekszosc z dokonywanych obserwacji
                                                fizycznego swiata jest "obserwacjami na dwuwymiarowych
                                                plaszczyznach"...
                                                No i widzisz, drogi Abstrakcie, wymiary traktujesz
                                                wowczas jako matematyczne abstrakty, ktore sa po prostu
                                                dwuwymiarowym opisem wielowymiarowych fizycznych zdarzen!!!
                                                Jesli natomiast potraktujesz je jak fizyk badajacy nie
                                                abstrakcyjna, lecz realna przestrzen to moze zauwazysz,
                                                ze punkt materialny jest jednowymiarowy (!) przede wszystkim
                                                dlatego, ze istnieje w przestrzeni.

                                                Wczesniej pisalam, ze foton mozne obserwowac na rozne sposoby:

                                                1.swietlisty punkt na kliszy - jest odzwierciedleniem
                                                stanu fotonu jako jednowymiarowego materialnego punktu
                                                (matematycznie zerowymiarowy). W tym wypadku ruch fotonu
                                                odbywa sie prostopadle do plaszczyzny obserwacji (powierzchni
                                                kliszy), dlatego w obserwacji nie jest uwzgledniony.

                                                2. swietlisty fragment linii krzywej (stanowiacej fragment
                                                £uku) np. na zdjeciu z akceleratora jest odzwierciedleniem
                                                stanu fotonu jako dwuwymiarowego punktu materialnego.
                                                Linia, ktora odzwierciedla fizyczne zjawisko fotonu w ruchu
                                                nie jest juz pojeciem jednowymiarowym, ale dwuwymiarowym.
                                                W tym wypadku ruch fotonu - punktu materialnego jest rownolegly
                                                do plaszczyzny obserwacji (powierzchni kliszy), dlatego obraz
                                                na kliszy przedstawia stan fotonu w ruchu.

                                                3. Kiedy klisza zostaje calkowicie naswietlona pojedynczym
                                                fotonem (lub uzyskany obraz w przyblizeniu stanowi swietliste
                                                kolo), to uzyskany obraz jest odbiciem trojwymiarowego stanu
                                                fotonu, poniewaz foton wowczas jest trojwymiarowa fizyczna
                                                sfera, ktora rozchodzi sie w czasie, a czas w tym przypadku
                                                jest prostopadly do powierzchni obserwatora ( powierzchni kliszy),
                                                wiec niemozliwy do zaobserwowania.

                                                Po prostu foton fizycznie jest conajmniej czterowymiarowy...wedlug mnie
                                                pieciowymiarowy, co moze kiedys sprobuje wam udowodnic, wiec ciag dalszy moze
                                                nastapic :-)

                                                Jak widac problem powierzchni jest bardziej skomplikowany,
                                                bo obserwacja zachodzi na styku dwoch powierzchni: plaszczyzny obserwacji -
                                                dwuwymiarowej - euklidesowej oraz plaszczyzny conajmniej czterowymiarowego
                                                fizycznego zjawiska.

                                                pozdrufka
                                                Lola
                                                p.s. Ja sie nie obrazam, co chyba widac :-)
                                                • lolita10 Re: Ach, te wymiary! 03.08.04, 13:11
                                                  >3. Kiedy klisza zostaje calkowicie naswietlona pojedynczym
                                                  >fotonem (lub uzyskany obraz w przyblizeniu stanowi swietliste
                                                  >kolo), to uzyskany obraz jest odbiciem trojwymiarowego stanu
                                                  >fotonu, poniewaz foton wowczas jest trojwymiarowa fizyczna
                                                  >sfera, ktora rozchodzi sie w czasie, a czas w tym przypadku
                                                  >jest prostopadly do powierzchni obserwatora ( powierzchni kliszy),
                                                  >wiec niemozliwy do zaobserwowania.
                                                  Inaczej mozna powiedziec, ze uzyskany obraz (kolo) stanowi dwuwymiarowy obraz
                                                  trojwymiarowej sfery fizycznej. Gdybysmy obserwowali ruch rownolegly fotonu
                                                  wobec plaszczyzny obserwacji, wowczas klisza cala zostaje naswietlona.
                                                  Uzyskalibysmy w ten sposob dwuwymiarowy obraz czterowymiarowego stanu fotonu.

                                                  Lola

                                                  • Gość: julek Re: Ach, te wymiary! IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 03.08.04, 23:31
                                                    >3. Kiedy klisza zostaje calkowicie naswietlona pojedynczym
                                                    >fotonem (lub uzyskany obraz w przyblizeniu stanowi swietliste
                                                    >kolo), to uzyskany obraz jest odbiciem trojwymiarowego stanu
                                                    >fotonu kliszy),
                                                    >wiec niemozliwy do zaobserwowania.
                                                    Inaczej mozna powiedziec, ze uzyskany obraz (kolo) stanowi dwuwymiarowy obraz
                                                    trojwymiarowej sfery fizycznej. Gdybysmy obserwowali ruch rownolegly fotonu
                                                    wobec plaszczyzny obserwacji, wowczas klisza cala zostaje naswietlona.
                                                    Uzyskalibysmy w ten sposob dwuwymiarowy obraz czterowymiarowego stanu fotonu.

                                                    Lola



                                                    Naprawdę przyćmiewasz mój umysł, a może i inne umysły, swoim błyskotliwym i
                                                    wręcz oślepiającym umysłem i olśniewającą wiedzą, niestety za dużo gdybasz, i
                                                    widzę że lubisz imponować, a jeszcze bardziej chwalić się.
                                                    Przecież każdy obraz, nie koniecznie na kliszy , stanowi , jak mówisz,
                                                    dwuwymiarowy obraz trójwymiarowej (sfery) przestrzeni fizycznej.
                                                    Podaj mi definicję „ czasoprzestrzeni” w kilku słowach i jakie wymiary ma czas?
                                                    Ja Ci z kolei powiem w jaki sposób ja pojmuję „czasoprzestrzeń”
                                                    Jak mówisz, cytuję ,
                                                    ” poniewaz foton wowczas jest trojwymiarowa fizyczna
                                                    >sfera, ktora rozchodzi sie w czasie, a czas w tym przypadku
                                                    >jest prostopadly do powierzchni obserwatora „
                                                    W jaki sposób to pojąć?
                                                  • lolita10 Re: Ach, te wymiary! 04.08.04, 14:26
                                                    Gość portalu: julek napisał(a):

                                                    > >3. Kiedy klisza zostaje calkowicie naswietlona pojedynczym
                                                    > >fotonem (lub uzyskany obraz w przyblizeniu stanowi swietliste
                                                    > >kolo), to uzyskany obraz jest odbiciem trojwymiarowego stanu
                                                    > >fotonu kliszy),
                                                    > >wiec niemozliwy do zaobserwowania.
                                                    > Inaczej mozna powiedziec, ze uzyskany obraz (kolo) stanowi dwuwymiarowy obraz
                                                    > trojwymiarowej sfery fizycznej. Gdybysmy obserwowali ruch rownolegly fotonu
                                                    > wobec plaszczyzny obserwacji, wowczas klisza cala zostaje naswietlona.
                                                    > Uzyskalibysmy w ten sposob dwuwymiarowy obraz czterowymiarowego stanu fotonu.
                                                    >
                                                    > Lola
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Naprawdę przyćmiewasz mój umysł, a może i inne umysły, swoim błyskotliwym i
                                                    > wręcz oślepiającym umysłem i olśniewającą wiedzą, niestety za dużo gdybasz, i
                                                    > widzę że lubisz imponować, a jeszcze bardziej chwalić się.

                                                    Drogi Julku,
                                                    czym sobie zasluzylam, ze mnie tak oceniasz? Kogo przycmiewam i dlaczego? Nie
                                                    rozumiem.

                                                    Dlaczego za duzo gdybam? Ty tego nie robisz przedstawiajac swoje wlasne pomysly
                                                    i koncepcje albo zadajac coraz to nowe pytania i stawiajac nowe problemy?

                                                    Dlaczego uwazasz, ze lubie imponowac, skoro pisze na tym forum tylko po to, by
                                                    tak jak Ty dzielic sie swoimi przemysleniami i koncepcjami?

                                                    Czym sie chwale? Mowie, ze jestem najmadrzejsza? A moze mowie, ze wiem
                                                    najlepiej? NIC takiego nie powiedzialam( nie napisalam) i nigdy mi to nawet
                                                    przez mysl nie przeszlo.

                                                    Naprawde przykro mi, ze tak mnie odbierasz, ale to Twoj problem. Nie odpowiadam
                                                    za czyjes kompleksy, ktore rodza sie z powodu moich postow :-)

                                                    > Przecież każdy obraz, nie koniecznie na kliszy , stanowi , jak mówisz,
                                                    > dwuwymiarowy obraz trójwymiarowej (sfery) przestrzeni fizycznej.

                                                    > Podaj mi definicję „ czasoprzestrzeni” w kilku słowach i jakie wymi
                                                    > ary ma czas?

                                                    Na definicje czasoprzestrzeni i "wymiary" czasu jeszcze za wczesnie. Po prostu
                                                    nie wiem, chociaz, jesli bedziesz cierpliwy, to sprobuje sie zastanowic nad tym
                                                    problemem :-)

                                                    > Ja Ci z kolei powiem w jaki sposób ja pojmuję „czasoprzestrzeń”
                                                    > Jak mówisz, cytuję ,
                                                    > ” poniewaz foton wowczas jest trojwymiarowa fizyczna
                                                    > >sfera, ktora rozchodzi sie w czasie, a czas w tym przypadku
                                                    > >jest prostopadly do powierzchni obserwatora „
                                                    > W jaki sposób to pojąć?

                                                    Swiatlo ze swego zrodla wychodzi we wszystkich kierunkach - "rozprasza sie" w
                                                    przestrzeni. Wyobrazam to sobie jako sfere, ktora zmienia swoj stan
                                                    przestrzenny - wychodzac od punktu materialnego ( fizycznie jednowymiarowego )
                                                    staje sie najpierw malutka, a potem coraz wieksza trojwymiarowa sfera.
                                                    Plaszczyzna tej sfery styka sie w pewnym momencie z naszym dwuwymiarowym
                                                    ekranem ( plaszczyzna czynionych przez nas obserwacji). Promien tej sfery
                                                    stanowi odleglosc od zrodla swiatla do plaszczyzny naszego "ekranu". Odleglosc
                                                    odpowiada przebytej drodze w czasie. A do plaszczyzny naszego ekranu dociera
                                                    wylacznie promien, ktory jest prostopadly do naszego ekranu.

                                                    Caluski
                                                    Lola
                                                  • lolita10 Re: Ach, te wymiary! 04.08.04, 14:36
                                                    Hmm, a moze czas dla drogi, ktora przebywa foton w przestrzeni jako
                                                    rozszerzajaca sie sfera jest raczej rownolegly do naszej plaszczyzny
                                                    obserwacji, a tylko ruch wykonywany po tej drodze jest prostopadly?
                                                    No bo jesli czas jest wytyczeniem kolejnych odcinkow tej drogi (pewnego rytmu
                                                    wykonywanego przez sfere ruchu, to powinien byc byc do ruchu wykonywanego na
                                                    tej drodze prostopadly, a zatem rownolegly do "ekranu" czyli plaszczyzny
                                                    dokonywanej obserwacji. Co o tym myslisz?

                                                    Lola
                                                  • Gość: julek Re: Ach, te wymiary! IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 04.08.04, 15:26
                                                    lolita10 napisała:

                                                    > Hmm, a moze czas dla drogi, ktora przebywa foton w przestrzeni jako
                                                    > rozszerzajaca sie sfera jest raczej rownolegly do naszej plaszczyzny
                                                    > obserwacji, a tylko ruch wykonywany po tej drodze jest prostopadly?
                                                    > No bo jesli czas jest wytyczeniem kolejnych odcinkow tej drogi (pewnego rytmu
                                                    > wykonywanego przez sfere ruchu, to powinien byc byc do ruchu wykonywanego na
                                                    > tej drodze prostopadly, a zatem rownolegly do "ekranu" czyli plaszczyzny
                                                    > dokonywanej obserwacji. Co o tym myslisz?
                                                    >
                                                    Co ja o tym myślę? Niewiele, po prostu nie rozumiem Twoich wywodów.
                                                    Piszesz podobnie do Hawkinga, gdzie nie mam nic konkretnego, same domysły,
                                                    tezy, teorie. Może to ma jakieś znaczenie w matematyce, gdzie można sobie
                                                    dopasować tak formuły, aby wynik był zgodny z przypuszczaniem, nie wiem, wiem
                                                    jedynie tyle, że gdy dodasz 2 do 2 to prawdopodobnie wynik będzie 4, ale tego
                                                    nawet nie potrafię udowodnić.
                                                    Dlaczego mówisz że na „czasoprzestrzeń” jest za wcześnie, bo ja rozumiem
                                                    czasoprzestrzeń jako, „gdzie i kiedy” nic pyzatym, dla mnie to takie proste,
                                                    może źle to rozumuję.
                                                    Ponieważ wiem tak niewiele, dlatego się pytam, ale nie zawsze przyjmuje
                                                    odpowiedzi jako udowodnioną naukę. Pzdr.
                                                  • Gość: julek Re: Ciagle ta przestrzen IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 21.08.04, 16:10
                                                    Jeżeli, wszechświat się rozszerza, według uczonych, to znaczy że, wszechświat
                                                    jest ograniczony, no bo gdzie by sie rozszerzał, gdyby już na rozszerzanie, nie
                                                    było miejsca? Gdyby wszechświat już wypełniał wszystką przestrzeń, która była
                                                    do wypełnienia, więc dalej już by się nie rozszerzał , no bo gdzie, dokąd?
                                                    Aby się rozszerzać wszechświat potrzebuje przestrzeni, skąd więc, się bierze ta
                                                    przestrzeń? której nie ma?
                                                    Z drugiej strony, jeżeli wszechświat jest ograniczony i się ciągle rozszerza,
                                                    więc co jest poza granicami wszechświata? jest pustka, jest nic, nie ma nic,
                                                    tworzy się przestrzeń, w miarę rozszerzania się? No, ale z czego, znów ta
                                                    przestrzeń się tworzy? Z nicości, z niczego?
                                                    Jak wygląda ta przestrzeń? której właściwie nie ma. Ciekawe, co nie.
                                            • gotlama Re: Ta przestrze 30.07.04, 21:50
                                              Pojęcie przestrzeni jest wieloznaczne. Przykładem przestrzeni jednowymiarowej
                                              jest prosta, dwuwymiarowej - płaszczyzna , trójwymiarowej - np to co potocznie
                                              przyjmujemy jako "przestrzeń" a co powinniśmy chyba nazywać przestrzenią
                                              trójwymiarową.
                                              Proponuję Ci pewien eksperyment myślowy.
                                              W przestrzeni Euklidesowej obwód koła to 2*pi*r^2
                                              Policz jak taki obwód będzie wyglądał na powierzchni sfery.
                                              To bardzo dobry przykład jak zasady obowiązujące w przestrzeni Euklidesowej
                                              przestaja obowiązywać w przestrzeni ZAKRZYWIONEJ.

                                              Ps. taki prosty obiekt jak tensor ma 9 wymiarów.
                                              • gotlama Re: Ta przestrze 30.07.04, 22:12
                                                oczywiście promień koła jest odmierzany NA POWIERZCHNI SFERY
                                                • abstrakt2003 :) Przecież to oczywiste :))) 31.07.04, 05:52
                                                  Inaczej przykład nie mniał by sensu :)
                                              • lolita10 Re: Ta przestrze 03.08.04, 22:47
                                                gotlama napisała:

                                                > Proponuję Ci pewien eksperyment myślowy.
                                                > W przestrzeni Euklidesowej obwód koła to 2*pi*r^2
                                                > Policz jak taki obwód będzie wyglądał na powierzchni sfery.
                                                > To bardzo dobry przykład jak zasady obowiązujące w przestrzeni Euklidesowej
                                                > przestaja obowiązywać w przestrzeni ZAKRZYWIONEJ.
                                                >
                                                > Ps. taki prosty obiekt jak tensor ma 9 wymiarów.

                                                Proponuje jeszcze jeden eksperyment myslowy:
                                                Policz, jak zmienia sie taki obwod, jesli promien tej sfery
                                                a) bedzie sie zmniejszac
                                                b) bedzie sie zwiekszac

                                                pozdrufka
                                                Lola
                                                • lolita10 Re: Ta przestrze...dodatek 03.08.04, 22:56
                                                  Czyzby krzywizna sfery w ruchu lub czasie ulegala zmianie?

                                                  Lola
                                            • lolita10 Re: Ta przestrze 03.08.04, 23:26
                                              Gość portalu: julek napisał(a):

                                              >Weźmy, jak
                                              > sugerujesz kulę, której rozpatrujesz przestrzeń wewnętrzną, ale aby sprawę
                                              > nieco skomplikować umieśćmy wewnątrz tej kuli, jakąś inna bryłę geometryczną
                                              z
                                              > wydrążonym środkiem, w którym umieszczamy z kolei inna bryłę, również z
                                              > wydrążonym środkiem itd. itd.
                                              > Powiedz w jaki sposób Byś rozpatrywała wnętrza wszystkich brył , wszystkich
                                              na
                                              > raz czy każdej bryły osobno, zważywszy że każda bryła ma inny kształt.
                                              >
                                              To zalezy, drogi Julku, poniewaz, jesli potraktowalabym twoj przyklad jako caly
                                              wszechswiat, wowczas rozpatrywalabym wszystkie wnetrza razem - jako sume
                                              poszczegolnych wnetrz.
                                              Jesli jednak interesuja mnie "lokalne" obszary - poszczegolne figury, to
                                              wnetrze kazdej bryly bede rozpatrywac osobno.

                                              Caluski:-)
                                              Lola
                                            • lolita10 Re: Ta przestrze 04.08.04, 22:32
                                              Gość portalu: julek napisał(a):

                                              > przypuszczałem że dwa wymiary nie
                                              > tworzą przestrzeni, a tylko płaszczyznę, do tworzenia przestrzeni należy mieć
                                              > co najmniej aż trzy wymiary. Nawet do tworzenia samej płaszczyzny często dwa
                                              > wymiary nie wystarczą,

                                              No wlasnie, wlasnie.
                                              Widzisz Julku, jestem taka heretyczka, ktora smie twierdzic na przyklad, ze
                                              okrag narysowany na dwuwymiarowej plaszczyznie moze byc "trojwymiarowy". Gdyby
                                              uwzglednic wymiar kolowym ktory juz sto lat temu dostrzgl i prosto opisal
                                              niejaki Teodor Kaluza z Krolewca. ale naukowcy nie wiedzieli, co z tym wymiarem
                                              zrobic, wiec zepchneli go do tak zwanych wielkosci Plancka twierdzac, ze jesli
                                              pozostale wymiary istnieja, to sa takie tycie, ze nie moga byc dostrzegalne.
                                              A ja jestem przekonana, ze wymiar kolowy istnieje i jest widoczny dla nas
                                              powodujac na przyklad to, ze obszar jaki zajmuje zwykla pilka w przestrzeni
                                              jest obiektem wymiarowe domknietym.


                                              np. aby zmierzyć płaszczyznę wieloboczną, długość i
                                              > szerokość nie wystarczy, chyba że się mierzy prostokąt, lub kwadrat. Weźmy,
                                              jak
                                              >
                                              > sugerujesz kulę, której rozpatrujesz przestrzeń wewnętrzną, ale aby sprawę
                                              > nieco skomplikować umieśćmy wewnątrz tej kuli, jakąś inna bryłę geometryczną
                                              z
                                              > wydrążonym środkiem, w którym umieszczamy z kolei inna bryłę, również z
                                              > wydrążonym środkiem itd. itd.
                                              > Powiedz w jaki sposób Byś rozpatrywała wnętrza wszystkich brył , wszystkich
                                              na
                                              > raz czy każdej bryły osobno, zważywszy że każda bryła ma inny kształt.
                                              >
                                      • kapitalizm Re: Widze... 30.07.04, 18:38
                                        lolita10 napisała:

                                        > abstrakt2003 napisał:
                                        >
                                        > > płaszczak nigdy nie wyobrazi sobie przestrzeni więcej niż dwuwymiarowej.
                                        > > Ludzie natomiast nigdy nie obejmą swoją wyobraźnią przestrzeni o liczbie
                                        > > wymiarów większej niż 3.
                                        >
                                        > Niestety
                                        > Niektorzy ludzie obejmuja swoja wyobraznia
                                        > przestrzen o wiekszej liczbie wymiarow, ale
                                        > posadza sie ich o mistycyzm i inne bezecenstwa :-(
                                        >
                                        > Caluski
                                        > Lola

                                        Gdy mowisz o jakich tajemniczych wymiarach i przestrzeni to nie obrazaj sie jak
                                        ktos cie nazywa mistykiem..
                                        bo ta wiara w istnienie tejemniczego, niepoznawalnego aspektu zjawisk nazywa
                                        sie MISTYKA

                                        w mniejszym lub wiekszym wymiarze kazdy kto wierzy w istnienie
                                        ponadnaturalnosci (np. Boga/ow) jest wyznawca mistycyzmu..

                                        a niestety mistycym i nauka zupelnie nie ida w parze...

                                        sorry.......
                                        • abstrakt2003 mistycyzm to odczywanie , to emocje! 30.07.04, 19:04
                                          mistycyzm nie ma nic wspólnego z rozumem!
                                          • Gość: julek Re: Pytanie bylo ???????? IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 31.07.04, 12:23
                                            Jak okreslic "NIC" gdzie nie ma czasu niema przestrzeni, czyli jest "nic"

                                            „Punkt”, jest przestrzenią bezwymiarową, czyli że go niema, teraz, jak możemy
                                            sobie wyobrazić ten „punkt”?, jak możemy wyobrazić linię prostą, która też w
                                            zasadzie nie istnieje, gdzie się ta linia zaczyna i gdzie się kończy?
                                            Podobnie jest z czasem, niektórzy mówią że czas miał początek i że czas ma
                                            szybkość, bo jednym czas jest szybszy innym wolniejszym, czyli że czas jest w
                                            ruchu, w którym kierunku czas się porusza, proszę nie mówić, że poniedziałek –
                                            wtorek – środa itd. jest dowodem na ruch czasu, bo to jest tylko w naszej
                                            wyobraźni, że szybkość czasu jest 24 godziny na dobę i takie słyszałem
                                            wyjaśnienia. Nie wiem czy ci ludzie w ogóle myślą, którzy tak twierdzą. Pzdr.
                                            • abstrakt2003 Jecze raz... 31.07.04, 12:58
                                              Punkt to punkt a nie nic (a przy okazji z ontologicznego punktu widzenia "nic"
                                              jako takie nie istnieje :)
                                              Punkt nie jest przestrzenią bezwyniarową. Przetrzeń zero wymiarowa to punkt!
                                              Punktu i prostej nie musimy sobie wyobrażać. Możemy jes sobie narysować.
                                              Przestrzeń jednowymiarowa może być zamknięta lub otwarta, może być ograniczona
                                              lub nieograniczona. Wszystko czego pradniesz.
                                              *******
                                              Sprawa czasu...
                                              Czas to pojecie wieloznaczne (szczerze mówiąc jeszcze się nad "czasem" nie
                                              zastanawiałem więc nie chcę sie na ten temat wypowiadać)
                                              P.S.
                                              Drogi julku a czy słyszałeś o tak przedziwnych obiekatach jak powierzchnie
                                              jednostronne? :)
                                              • Gość: stop Re: Jecze raz... IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.04, 13:34
                                                O takich powierzchniach się nie słyszy, takie powierzchnie się ogląda. Papier
                                                nożyczki, klej i ołówek lub pisak do przeprowadzenia dowodu,że nasz obiekt ma
                                                tylko jedną stronę ;)
                                                • abstrakt2003 Ależ ja sie ciebie o to nie pytałem szanowny 31.07.04, 15:13
                                                  stopie :))))))))))
                                                  Ja sobie doskonale zdaje sprawę że ty wiesz o czym mowa :)
                                                  julek bardzo lubi geometrię (sprawy przestrzeni i czasu bardzo go interesują)
                                                  więc się go grzecznie zapytałem :)
                                                  P.S.
                                                  I jak tam w Krośnie? Dalej pada?
                                                  • Gość: stop Re: Ależ ja sie ciebie o to nie pytałem szanowny IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.04, 15:27
                                                    Słoneczko świeci, a podpowiedź była dla julka
                                                    To w u Ciebie tak ostro, że nie pytanemu nie wolno sie odzywać? :D
                                              • Gość: Ja Re: Jecze raz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 21:52
                                                A ja już trochę się zastanawiałem. Nie wymyśliłem rewolucji ani czegokolwiek co
                                                odwałyłbym się nazwać teorią. Ale to mi niejako pasuje do mojego poziomu
                                                umysłowego. Możesz to obsobaczyć, Abstrakcie, ale moze Ci się spodoba.

                                                Nasz wszechswiat - sfera czterowymiarowa (tzn. trójwymiarowa przestrzeń
                                                stanowiąca powierzchnię czterowymiarowej kuli). My się tu grzebiemy. Poruszając
                                                się w znanych normalnych trzech wymiarach w sposób dość dowolny. Nieskończona -
                                                możemy łazić dookoła (psikus Stwórcy jak z niby-płaską Ziemią), zamknięta -
                                                poza nią nie wyleziemy (za horyzontem nie ma granicy).
                                                Ów balon rozdyma się od WW. Rozdymanie dokonuje się w kierunku od WW WZDŁUŻ
                                                WYMIARU CZASU. Zatem nasza trójwymiarowa przestrzeń rozdyma się pokonując
                                                wymiar czasu. Strzałki czasu zaczepione są w pubkcie WW i skierowanie
                                                są "promieniście". Nasz balon rozdymając się płynie niejako w czasie. Strzałki
                                                czasu są prostopadłe do każdego z naszych wymiarów przestrzennych - stąd nie
                                                bardzo umiemy powiedzieć w którym kierunku czas plynie.
                                                Czas płynie puki się rozdymamy (a jak staniemy będzie gorzej, ale mam nadzieję,
                                                że przynajmniej elektrony będą ciągle wykonywać jakieś ruchy i czas będzie
                                                dalej upływał, a jak już staną elektrony to d.blada).
                                                Zatem nasz balon nie bybyłby czterowymiarową przestrzenią - w gruncie rzeczy
                                                nie możemy się poruszać dowolnie w tym czwartym wymiarze, a raczej załatwia to
                                                za nas konstrukcja Wszechświata - płyniemy jak g. z nurtem rzeki, nie mając
                                                wpływu na tempo naszego dryfowania. No i tak się starzejemy. I to nie czas
                                                upływa, ale my upływamy w czesie i to w tempie (do Julka) rozszerzania się
                                                naszego trójwymiarowego Wszechświata.
                                                I to mi wystarcza, żeby jakoś się znaleźć w tym co mnie otacza. Jeśli
                                                Abstrakcie obsobaczysz tę koncepcję, to i tak przy niej pozostanę. A jeśli Ci
                                                się spodoba, to piję za Ciebie browca.
                                                Pozdry.
                                                Nie mów do mnie Ja, wal mi ty.
                                                • abstrakt2003 "Ja" (to znaczy TY :) 03.08.04, 20:33
                                                  Koncepcja jest ciekawa. Lecz nie trzeba się odwoływać do sfer czterowymiarowych
                                                  Wystarczy potraktować czas jak wymiar przestrzenny i trójwymiarowa
                                                  kula "wybuchnie z nicości" osiągnie maksimum objętości i wreszcie pogrąży się
                                                  w "nicości" :) (wraz z "upływem czasu" oczywiście :)
                                                  P.S.
                                                  Jak już mówiłem o czasie wolę się nie wypowiadać.
                                                  • Gość: Ja Re: "Ty" (to znaczy szanowny Abstrakcie :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 22:17
                                                    abstrakt2003 napisał:

                                                    > Wystarczy potraktować czas jak wymiar przestrzenny i trójwymiarowa

                                                    Tego właśnie nie lubię. Wolę, żeby wymiar czasu pozostawał poza "naszą"
                                                    przestrzenią. To chyba jest nieco bardziej zgodne z tzw. empirią (przynajmniej
                                                    odbieraną przeze mnie). Zważam bowiem, że mogę się poruszać wszędzie, ale (na
                                                    razie) nie w wymiarze czasowym, w którym płyniemy mimo woli, wraz ze wszystkim
                                                    co dookoła. No a dodatkowo, to mi pozwoliło przestać zadawać pytania: w którym
                                                    kierunku, jak szybko itd.

                                                    > kula "wybuchnie z nicości" osiągnie maksimum objętości i wreszcie pogrąży się
                                                    > w "nicości" :) (wraz z "upływem czasu" oczywiście :)

                                                    Też zgrabnutka koncepcja. A najpiękniejsze w niej to, że nie burzy mojej.

                                                    > P.S.
                                                    > Jak już mówiłem o czasie wolę się nie wypowiadać.

                                                    Abstrakcie, jeśli nie zdążysz "o czasie", to Ci zostanie "po czasie".

                                                    Pozdrówa
                                                  • abstrakt2003 Nie jestem pewien, ale... 05.08.04, 13:53
                                                    w twojej koncepcji gdy wszachświat zacznie sie kurczyć (a może do tego dojść)
                                                    odwróci się strzałka czasu. (mogę się mylić ale tak mi się wydaje)
                                                    Mente et malleo!
                                                    www.piusx.org.pl/
                                                  • Gość: Ja Re: znowu jestem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 22:03
                                                    Chwile mnie nie było, ale liczę, że znowu tu zajrzysz.

                                                    abstrakt2003 napisał:

                                                    > w twojej koncepcji gdy wszachświat zacznie sie kurczyć (a może do tego dojść)
                                                    > odwróci się strzałka czasu. (mogę się mylić ale tak mi się wydaje)
                                                    > Mente et malleo!
                                                    > www.piusx.org.

                                                    Przez chwilę też się tego bałem. Ale mi przeszło, gdy pomyślałem, że "TO" w
                                                    czym rozpływa się nasza sfera, może mieć tę własność, iż każdy w "NIM" ruch
                                                    skutkuje upływem czasu - czy to w te czy też we wte (próbowałeś kiedyś napisać
                                                    ten zwrot?). To tak jak na ziemi - jedziesz do Zakopca 300 km, a jak wracasz to
                                                    masz 600 na cyferblacie, i nijak się nie zeruje (próbowałem kiedyś jechać
                                                    tyłem, ale pod Kielcami dałem spokój). Moze zatem strzałka czasu jest
                                                    skierowana tam dokąd zmierzamy? Zatem nie biadol za mocno - w zgniocie też
                                                    mógłbys się starzeć.
                                              • lolita10 Re: Jecze raz... 03.08.04, 23:04
                                                abstrakt2003 napisał:

                                                > Punkt to punkt a nie nic (a przy okazji z ontologicznego punktu
                                                widzenia "nic"
                                                > jako takie nie istnieje :)
                                                > Punkt nie jest przestrzenią bezwyniarową. Przetrzeń zero wymiarowa to punkt!
                                                > Punktu i prostej nie musimy sobie wyobrażać. Możemy jes sobie narysować.
                                                > Przestrzeń jednowymiarowa może być zamknięta lub otwarta, może być
                                                >ograniczona

                                                Podchodzisz do problemu z punktu widzenia matematyka, tak? Bo
                                                fizycznie > Przestrzeń jednowymiarowa zamknięta< to na przyklad punkt...
                                                Napisalam o tym pod:
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=14012876&a=14632324
                                                Lola
                                                • abstrakt2003 Rzeczywiście lolu.... 04.08.04, 17:01
                                                  punk a przestrzen 0 wymiarowa - zależy to z której strony się patrzy.
                                        • lolita10 Re: Widze... 03.08.04, 22:53
                                          kapitalizm napisał:

                                          > lolita10 napisała:
                                          >
                                          > > abstrakt2003 napisał:
                                          > >
                                          > > > płaszczak nigdy nie wyobrazi sobie przestrzeni więcej niż dwuwymiar
                                          > owej.
                                          > > > Ludzie natomiast nigdy nie obejmą swoją wyobraźnią przestrzeni o li
                                          > czbie
                                          > > > wymiarów większej niż 3.
                                          > >
                                          > > Niestety
                                          > > Niektorzy ludzie obejmuja swoja wyobraznia
                                          > > przestrzen o wiekszej liczbie wymiarow, ale
                                          > > posadza sie ich o mistycyzm i inne bezecenstwa :-(
                                          > >
                                          > > Caluski
                                          > > Lola
                                          >
                                          > Gdy mowisz o jakich tajemniczych wymiarach i przestrzeni to nie obrazaj sie
                                          jak
                                          >
                                          > ktos cie nazywa mistykiem..
                                          > bo ta wiara w istnienie tejemniczego, niepoznawalnego aspektu zjawisk nazywa
                                          > sie MISTYKA
                                          >
                                          > w mniejszym lub wiekszym wymiarze kazdy kto wierzy w istnienie
                                          > ponadnaturalnosci (np. Boga/ow) jest wyznawca mistycyzmu..

                                          A coz nazywasz ponadnaturalnoscia? dodatkowe wymiary?
                                          Hmm, to Einstein byl tez mistykiem, poniewaz "zobaczyl" i nazwal czas czwartym
                                          wymiarem, ktory do tego momentu (nazwania go wymiarem) byl ponadnaturalny i po
                                          prostu nie istnial jako wymiar.

                                          > a niestety mistycym i nauka zupelnie nie ida w parze...
                                          >
                                          > sorry.......

                                          Nie ma za co. Nie obrazam sie za takie szufladkowanie. No moze troszke poczulam
                                          sie poirytowana :-)
                                          Lola
                                          • Gość: kapitalizm Re: Widze... IP: *.oc.oc.cox.net 04.08.04, 01:19
                                            A coz nazywasz ponadnaturalnoscia? dodatkowe wymiary?
                                            Hmm, to Einstein byl tez mistykiem, poniewaz "zobaczyl" i nazwal czas czwartym
                                            wymiarem, ktory do tego momentu (nazwania go wymiarem) byl ponadnaturalny i po
                                            prostu nie istnial jako wymiar.

                                            > a niestety mistycym i nauka zupelnie nie ida w parze...
                                            >
                                            > sorry.......

                                            Nie ma za co. Nie obrazam sie za takie szufladkowanie. No moze troszke poczulam
                                            sie poirytowana :-)
                                            Lola



                                            czas zawsze istnial, Einstein tylko zakwalifikowal go jako wymiar,

                                            do czasu gdy wypowiadal sie w naukach przyrodniczych nie byl mistykiem,

                                            gdy zaczal plesc o cudach, blakac w nadprzyrodzonosci, religii czy Bogu jego
                                            autoryt podupadl,

                                            pisalem juz, ze slepa wiara (np. w Boga) nie jest kompatybilna z nauka,
                                            i nauka zawsze traci w takim sasiedztwie,

                                            cala wiedza opiera sie na poznawaniu swiata naturalnego poprzez zmysly jakie
                                            posiadamy,

                                            jesli chcesz stworzyc i nazwac jakis dodatkowy zmysl (szosty?) jako przyrzad
                                            poznania - zycze sukcesow i nagrody Nobla,

                                            do tego czasu kazda proba kwalifikacji 'objawienia' czy duchowej 'wiedzy' jako
                                            srodka poznania, musimy byc uznana za forme mistycyzmu i nadprzyrodzonosci,

                                            jesli to nazywasz szufladkowaniem - niech Ci bedzie,

                                            pzdr.
                                            j.
                                            • lolita10 Re: Widze... 04.08.04, 13:58
                                              Gość portalu: kapitalizm napisał(a):


                                              > czas zawsze istnial, Einstein tylko zakwalifikowal go jako wymiar,

                                              No wlasnie! Masz racje. Natomiast(z pewna obawa o kolejne posadzenie mnie o
                                              mistycyzm :-)) przyznam sie, ze wedlug mnie kilka pozostalych wymiarow istnieje
                                              tak samo jak czas, tylko czekaja one az kolejni wielcy fizycy, tak jak Eistein,
                                              zakwalifikuja je jako owe dodatkowe wymiary i przestana je z uporem maniaka
                                              wpychac do przestrzeni wielkosci Plancka. To tylko kwestia czasu ;-)
                                              >
                                              > do czasu gdy wypowiadal sie w naukach przyrodniczych nie byl mistykiem,
                                              >
                                              > gdy zaczal plesc o cudach, blakac w nadprzyrodzonosci, religii czy Bogu jego
                                              > autoryt podupadl,
                                              >
                                              > pisalem juz, ze slepa wiara (np. w Boga) nie jest kompatybilna z nauka,
                                              > i nauka zawsze traci w takim sasiedztwie,
                                              >
                                              > cala wiedza opiera sie na poznawaniu swiata naturalnego poprzez zmysly jakie
                                              > posiadamy,

                                              Staram sie tak postepowac.
                                              >
                                              > jesli chcesz stworzyc i nazwac jakis dodatkowy zmysl (szosty?) jako przyrzad
                                              > poznania - zycze sukcesow i nagrody Nobla,

                                              Nie chce stworzyc dodatkowego zmyslu, ale chcialabym umiec nazwac te dodatkowe
                                              wymiary. :-)

                                              > do tego czasu kazda proba kwalifikacji 'objawienia' czy duchowej 'wiedzy'
                                              jako
                                              > srodka poznania, musimy byc uznana za forme mistycyzmu i nadprzyrodzonosci,
                                              >
                                              > jesli to nazywasz szufladkowaniem - niech Ci bedzie,

                                              alez ja nigdy nie wypowiadalam sie na temat nadprzyrodzonosci. Odwrotnie,
                                              staram sie jak rozumiec swiat naturalny poprzez zmysly, ktore posiada kazdy z
                                              nas. Chociaz nie kazdy z nas posiada je wyostrzone w roznym stopniu. Byc moze
                                              mnie samej brak ostrosci, wiec na miare moich ulomnych zmyslow staram sie
                                              uczciwie ten swiat naturalny poznawac i rozumiec :-)

                                              Pozdrufka
                                              Lola
                                              > pzdr.
                                              > j.
                                              • abstrakt2003 Bóg gra w kości i .... 04.08.04, 17:07
                                                NIGDY NIE OSZUKUJE!!!!!
                                                *******
                                                Dlatego
                                                Cuda - w ścisłym tego słowa zanczeniu - nie istnieją.
                                                Bóg nie może ingerować w nasze życie.
                                              • kapitalizm Re: Widze... 04.08.04, 19:00
                                                No wlasnie! Masz racje. Natomiast(z pewna obawa o kolejne posadzenie mnie o
                                                > mistycyzm :-)) przyznam sie, ze wedlug mnie kilka pozostalych wymiarow
                                                istnieje
                                                >
                                                > tak samo jak czas, tylko czekaja one az kolejni wielcy fizycy, tak jak
                                                Eistein,
                                                >
                                                > zakwalifikuja je jako owe dodatkowe wymiary i przestana je z uporem maniaka
                                                > wpychac do przestrzeni wielkosci Plancka. To tylko kwestia czasu ;-)

                                                niescislosc logiczna,
                                                czas istnieje i nie potrzeba tego udowadniac (ale mozna),

                                                'inne' wymiary moze istnieja i moze bedziesz wtedy mogla sprobowac je udowodnic,
                                                a dopiero wtedy mozesz sie zabrac za kwalifikowanie tych 'moze' istniejacych
                                                wymiarow jako przestrzen lub jako 5,6,7..wymiar,

                                                tak jak Einstain zrobil z ISTNIJACYM czasem,

                                                poki co starajmy sie poznac lepiej to co istnieje,


                                                bo tylko przez lepsze poznanie tego co JEST, mozemy robic jakiekolwiek odkrycia.
                                                • Gość: julek Re: To Bog stworzyl wszechswiat??????????? IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 07.08.04, 22:29
                                                  Co za sprzeczność z nauką, jak pisze jeden ze znanych fizyków, że był w
                                                  Watykanie na konferencji naukowej i papież, który przypuszczalnie był na
                                                  konferencji, nawet się zgodził że nauka powinna zająć się badaniem
                                                  wszechświata, ale tylko od WW. bo do WW to jest sprawa boska, który stworzył
                                                  wszechświat, przez WW. i bóg jest odpowiedzialny za stan rzeczy do WW. Papież
                                                  jakoby zabronił naukowcom rozpatrywać sprawę wszechświata, przed jego
                                                  stworzeniem. (---------------------) to jest miejsce na śmiech. Jak można
                                                  takiego naukowca brać poważnie.
                                                  • Gość: julek Re:Do wynajecia IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 07.08.04, 23:01
                                                    Prawie każda z wypowiedzi, na temat przestrzeni, porusza : czas,
                                                    czasoprzestrzeń, ruch czasu, kierunek czasu, prędkość czasu, rozchodzenie się w
                                                    czasie, itp., itd. Może, więc, ktoś mi wytłumaczy, co to jest czas, z czego
                                                    się składa, w którym kierunku czas podąża, z jaką prędkością? Jeżeli, jak
                                                    niektórzy twierdzą, że czas zaczął się od WW. gdy wszechświat przestanie się
                                                    rozszerzać i zacznie się kurczyć, galaktyki, gwiazdozbiory, gwiazdy, planety,
                                                    zaczną się zapadać, implodować i wszystko się skurczy w nicość, co się stanie
                                                    z czasem i przestrzenią, zostanie taka duża i pusta dziura w niebie, czy będzie
                                                    to wszystko do wynajęcia , dla innego boga, który zechce stworzyć inny
                                                    wszechświat , bez ludzi.
                                                    Ja, myślę, że czas jest bez początku i też nie będzie miał końca, czas jest w
                                                    bezruchu, wszystko co się dzieje, dzieje się w czasie, czasu nie można cofnąć,
                                                    ani go wyprzedzić, możemy cofnąć się w czasie, ale jedynie w wyobraźni. Żyjemy
                                                    tylko i jedynie w chwili obecnej, ani ułamka sekundy przed, ani ułamka sekundy
                                                    po, jak i czum można zmierzyć, chwilę obecną?
                                                    Nie wiem, ale ciekawy temat do myślenia.
                                                  • Gość: stop Re:Do wynajecia IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 00:00
                                                    Julku - często zastanawim się jak długo trwa "teraz"
                                                    Natomiast co do twojego pojęcia czasu - no cóż, jestem sobie w stanie wyobrazić
                                                    świat, w którym SIĘ NIC NIE ZMIENIA, czyli ŚWIAT BEZ CZASU
                                                  • Gość: julek Re:moje pojecie czasu IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.08.04, 00:50
                                                    > Julku - często zastanawim się jak długo trwa "teraz"
                                                    > Natomiast co do twojego pojęcia czasu - no cóż, jestem sobie w stanie
                                                    wyobrazić
                                                    >
                                                    > świat, w którym SIĘ NIC NIE ZMIENIA, czyli ŚWIAT BEZ CZASU


                                                    Wybacz, ale widzę że mnie źle zrozumiałeś. Otóż, czas się nie zmienia, czas jak
                                                    gdyby stał w miejscu, wszystko, natomiast co się dzieje, we wszechświecie,
                                                    dzieje się w czasie, jedynie czas się nie zmienia. Trudno mi, podać przykład,
                                                    ale może będziesz mnie mógł lepiej zrozumieć, gdy Cię poproszę abyś sobie
                                                    wyobraził wielki pokój, wielką halę, jako czas, w której odbywa się wielka
                                                    zabawa, ludzie wchodzą, wychodzą, tańczą, śpiewają, piją, jedzą, orkiestra gra,
                                                    jednym słowem, w hali jest ruch, bez przerwy
                                                    się wszystko zmienia, to jest wszechświat. Wszechświat się ciągle zmienia,
                                                    czas, natomiast, ta hala, w której to wszystko się dzieje, stoi w miejsc, bez
                                                    zmian. Wszystko dzieje się w hali, w czasie. Wiem że to jest bardzo nieudolne
                                                    porównanie, no ale na nic lepszego mnie w tej chwili nie stać. Pzdr.
                                                  • Gość: stop Re:moje pojecie czasu IP: *.netshare.krosno.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 22:53
                                                    Zastanówmy się na spokojnie co to znaczy że czas płynie, czyli "wszystko, (...)
                                                    co się dzieje, we wszechświecie, dzieje się w czasie"
                                                    Czas to nic innego jak zmiana
                                                    W jaki sposób orientujemy się w upływie czasu? - Obserwując ZMIANY. Np.
                                                    periodyczny "ruch" Słońca, bicie serca, ruch wahadła, balansu itd. W miarę
                                                    rozwoju techniki nasze definiowanie zmian staje się coraz subtelniejsze.
                                                    Sięgamy do zjawisk zachodzących w atomach, by definiować jednostki czasu. Ale
                                                    nadal jednostkę czasu definiujemy poprzez zmianę.
                                                    Wydaje mi się,że w Twoim porównaniu chodziło o to, że czas jest wg. Ciebie
                                                    czymś niezależnym od wszechświata,płynącym niezależnie od tego czy coś się
                                                    zmienia czy nie.
                                                    Jeśli moje domysły są słuszne,to proszę odpowiedzieć - w jaki sposób zdefiniować
                                                    upływ czasu jeśli nie ma żadnych zjawisk (bo świat "jeszcze nie istnieje")

                                                    Możliwe,że nasze dywagacje wbudzą lekki uśmiech u przypadkowo zabłąkanych na to
                                                    forum kosmologów czy fizyków. Obecnie staram się odświeżyć moje wiadomości z
                                                    matematyki ( może i rozszerzyć)oraz troszkę poczytać nt. współczesnej
                                                    kosmologii. Nie liczę na to, że znajdę się w gonie ludzi którzy zrozumieli
                                                    ostatni wykład pana S.Hawkinga ;D, ale lekka gimnastyka szarych komórek zawsze
                                                    się przyda.
                                                  • Gość: julek Re:moje pojecie czasu IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 17.08.04, 00:40
                                                    Zastanówmy się na spokojnie co to znaczy że czas płynie, czyli "wszystko, (...)
                                                    co się dzieje, we wszechświecie, dzieje się w czasie"
                                                    Czas to nic innego jak zmiana
                                                    W jaki sposób orientujemy się w upływie czasu? - Obserwując ZMIANY. Np.
                                                    periodyczny "ruch" Słońca, bicie serca, ruch wahadła, balansu itd. W miarę
                                                    rozwoju techniki nasze definiowanie zmian staje się coraz subtelniejsze.
                                                    Sięgamy do zjawisk zachodzących w atomach, by definiować jednostki czasu. Ale
                                                    nadal jednostkę czasu definiujemy poprzez zmianę.
                                                    Wydaje mi się, że w Twoim porównaniu chodziło o to, że czas jest wg. Ciebie
                                                    czymś niezależnym od wszechświata, płynącym niezależnie od tego czy coś się
                                                    zmienia czy nie.
                                                    Jeśli moje domysły są słuszne, to proszę odpowiedzieć - w jaki sposób
                                                    zdefiniować
                                                    upływ czasu jeśli nie ma żadnych zjawisk (bo świat "jeszcze nie istnieje")

                                                    Możliwe, że nasze dywagacje wzbudzą lekki uśmiech u przypadkowo zabłąkanych na
                                                    to
                                                    forum kosmologów czy fizyków. Obecnie staram się odświeżyć moje wiadomości z
                                                    matematyki ( może i rozszerzyć)oraz troszkę poczytać nt. współczesnej
                                                    kosmologii. Nie liczę na to, że znajdę się w gonie ludzi którzy zrozumieli
                                                    ostatni wykład pana S.Hawkinga ;D, ale lekka gimnastyka szarych komórek zawsze
                                                    się przyda.

                                                    Właśnie, chodzi o te zmiany , które zachodzą we wszechświecie, ale nie w czasie.
                                                    Czas był, rok temu, czas był wczoraj, czas jest teraz i jeżeli nie nastanie
                                                    jakiś kataklizm, który spowoduje zniknięcie wszechświata, czas będzie jutro,
                                                    bez zmian, taki jaki był rok temu, jaki był wczoraj i taki jaki jest dzisiaj.
                                                    Jeżeli 20 lat temu byłem młodszy, dzisiaj, jestem o 20 lat starszy i już nie
                                                    mogę, biegać, skakać, tańczyć, hulać, jak kiedyś, tzn, że ja się zmieniłem, nie
                                                    czas, czas jakim był kiedyś, takim jest dzisiaj (teraz) bez zmian, czyli że
                                                    czas stoi w miejscu. Jeżeli wczoraj był poniedziałek a dzisiaj jest wtorek, to
                                                    wcale nie znaczy że czas poszedł do przodu, bo lata, dni, godziny, minuty,
                                                    sekundy, to jest jedynie miara czasu, tak jak metr jest miarą długości, czy
                                                    kilogram, jest miarą ciężaru. Ja tak myślę
                                                    Jeżeli chodzi o p. Hawkinga, to przypuszczam że on sam często nie wie co mówi,
                                                    znawca czarnych i białych dziur, który badał i przeprowadzał doświadczenia we
                                                    wszechświecie, który nie może zrozumieć, dlaczego nie można pamiętać
                                                    przyszłości, itp.
                                                  • Gość: magnel Re:moje pojecie czasu -odp: IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.08.04, 04:38
                                                    Wracając do pytania o prędkośc czasu umownie wprowadza się ct czyli prędkośc
                                                    czasu ma "siłę" prędkości światła czyli około 300 000 000 metrów/sekundę.Jest
                                                    to porażająca zdolnośc.Czy czas stoi czy my stoimy to częściowo kwestia
                                                    umowy."Czas" płynie według określonych praw dla ruchów obojętnie czy ktoś to
                                                    obserwuje czy nie.Najczęściej za czas uważa się monotoniczne czyli rosnące
                                                    przesuwanie po osi czasu do przodu.Jednak jest to oderwane od istoty i strukury
                                                    czasu bo ta jest niemierzalna i nie obserwowana o ile nawet istnieje.Sądzę,żę
                                                    do upływu czasu i środowiska przestrzeni przed materią mogło nie byc potrzebne
                                                    ich wytworzenie osobno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka