andrew.wader
20.01.13, 22:09
Uwaga, są to rozważania nie tylko z zakresu etyki, a więc jednego z najważniejszych działów filozofii ale także z zakresu medycyny i prawodawstwa. I tak nie byłby to post naukowy, gdyby nie propozycja zastosowania pewnej, nowej dla określonego kręgu interdyscyplinarnego metodologii wnioskowania - wywodzącej się z literatury science – fiction.
Pojęcia uporczywej terapii, eutanazji i samobójstwa są powiązane. Zachodzą jednak "płynne przejścia". Zagadnienia te są postrzegane ostatnio u nas w kraju w świetle sporów ideologicznych albo wręcz politycznych. Aby scharakteryzować toczony dyskurs przytoczę kilka zdań z artykułu pt. "Prośba o dobrą śmierć"
[ wyborcza.pl/1,76842,13260424,Prosba_o_dobra_smierc.html ] opublikowanego w "Gazecie Wyborczej" ..z dnia 19-20.01.2013.
["- Gdybym miał raka, z przerzutami do mózgu, i miałbym tylko okresowe przebłyski świadomości, to zgodnie z obecnym prawem nie mógłbym decydować o swoim losie. Boję się tego, że jakiś lekarz mógłby na siłę utrzymywać mnie przy życiu - przyznaje "Gazecie" Marek Balicki, lekarz, dyrektor warszawskiego Szpitala Wolskiego i były minister zdrowia w rządzie SLD. .."]
[" Owsiak … wyznał Dziennikowi.pl, że boi się zniedołężnienia.
- A najbardziej dysfunkcji, o których człowiek nie wie, jak demencja, alzheimer. Te choroby dotykają nie tylko seniora, ale wszystkie osoby, które żyją w jego otoczeniu, często wręcz degradują całe rodziny. W takich momentach pojawia się ostrożnie podejmowany u nas temat eutanazji. Nie bałbym się rozpocząć dyskusji na ten temat. Osobiście dopuszczam taki sposób pomocy, bo ja to tak rozumiem - eutanazja to dla mnie pomoc starszym w cierpieniach - mówił Owsiak. .."]
["Żyjemy w stanie totalnej hipokryzji, przyjmując, że skoro eutanazja nie jest u nas dopuszczalna, to jej nie ma - mówi filozof i etyk prof. Jan Hartman. .."]
["..mówi Grupiński. - Uważam, że cierpienie jest od porodu wpisane w los człowieczy. Jest dane każdemu i nie ma przed tym ucieczki - dodaje. ."]
["…Prof. Zbigniew Szawarski mówił niedawno w "Gazecie", że na świecie rzadko już się używa słowa "eutanazja", które nie najlepiej się kojarzy. Częściej mówi się samobójstwo z pomocą lekarza, opieka u kresu życia czy - jak w Niemczech - pomoc w umieraniu.
- Niektórzy z nas mają dość losowo im przydzielonego sposobu umierania. Chcą sami decydować o własnej śmierci i coraz częściej biorą za to moralną odpowiedzialność. Ja sądzę, że to nasza przyszłość. Chcę nie tylko żyć w określony sposób, ale również decydować o tym, jak umierać. Nie mówię "kiedy", ale nie jest mi wszystko jedno "jak". I wcale mnie nie dziwi, że ludzie coraz silniej odczuwają potrzebę dobrej śmierci i że jest ona różnie rozumiana. Żyjemy coraz dłużej, więc dłużej chorujemy i umieramy. I chociaż potrafimy coraz lepiej proces umierania łagodzić, to nie dla wszystkich jest to do przyjęcia. Niektórzy wolą umrzeć, niż żyć wszystko jedno jak czy żyć za wszelką cenę - mówił prof. Szawarski. .."]
Sądzę, że zachodzi potrzeba przełomu myślenia w zakreślonym temacie. Trzeba mówić jasno. To dotyczy każdego z nas, tu chodzi o zasadniczą kwestię, a mianowice, czy będziesz poddany pod koniec życia torturom !!!
Jako klinicysta, który przez 40 lat przyglądał się losom pacjentów w szpitalach i przychodniach.. zapewniam Państwo, że cześć ludzi (część z nas) cierpi i w końcu umiera w męczarniach jeśli tylko nie nazwać eufemistycznie inaczej terminalnych okresów działań geriatrycznych i hospicyjnych.
Oczywiście po trosze jest to sprawa interpretacji czy osoba cierpiąca z powodu raka, leczona przed śmiercią cytostatykami i naświetlaniami to niepotrzebne męczarnie, czy konieczne "niedogodności leczenia". Niewątpliwie owe męczarnie zostały spowodowane przez tzw. los a nie przez człowieka, a więc jesteśmy tu blisko pytania Hioba – dlaczego ja ?
Dalej .. przed każdym człowiekiem w starszym wieku jawi się pytanie na które odpowiedź ma większe znaczenie niż niejasności w młodości typu .: czy mi się powiedzie ? , czy zrobię karierę ? , czy będę ludźmi zawiadywał, rządził i będę milionerem?
Pytanie to dotyczy niedalekiej przyszłości.. i brzmi "Jak będę umierał?" No cóż ..może się przydarzyć zespół Alzheimera, stan po udarze mózgu i życie (wegetowanie) w pełnym uzależnieniu od innych (..hm.. których empatia zależy niestety bardzo często od posiadanych pieniędzy..)
Zacznijmy od rzeczy najprostszych, tzn. od okoliczności tzw. uporczywej terapii. Jeśli ktoś widzi trudności w zakresie ustanowienia prawa aby zrealizować postulaty wprowadzenia czegoś na wzór postulowanego ostatnio "testamentu życia" - to zwracam uwagę, że w innym zakresie - zasada "pro futuro" już funkcjonuje, a mianowice możemy już teraz stwierdzić w odpowiednim oświadczeniu, że nie życzymy sobie aby po naszej śmierci pobrano z naszych zwłok narządy do transplantacji.
Moja żona powiedziała, że stanowczo nie życzy sobie, aby "na koniec" połamano jej żebra i wpychano rurkę intubacyjną – przy tzw. reanimacji. Ja tez sobie tego nie życzę.
Życzę natomiast tego parlamentarzystom i senatorom RP jeśli szybko nie uchwalą ustawy o "testamencie życia". Ustawy – która nawiasem mówiąc stała się potrzebna, gdyż różne rozczulające przesady w "medycznej poprawności" doprowadziła do absurdu tzw. reanimacji osób, które np. umarły z powodu raka( sic.. vide wypowiedź Balickiego w w/w artykule).
Dalej .. zanim rozpatrzymy zagadnienie dlaczego jest tyle gadania o eutanazji, skoro możemy przecież popełnić samobójstwo ... przytoczę argumentację zaczerpniętą z metodologii literatury s - f [ a więc cdn.] ~ Andrew Wader