27.11.17, 21:47
Wg Hawkinga za 600 lat Ziemia nie będzie nadawała się do zamieszkania.
www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/nauka-i-technika/hawking-przedstawia-plan-opuszczenia-ziemi/ar-BBFOUjw?li=AAaGjkQ&ocid=spartanntp
Czy nie jest on przypadkiem nadmiernym optymistą?
Obserwuj wątek
    • cojestdoktorku Re: 600 28.11.17, 13:48
      facet dowodzi że nawet podobno genialne umysłu potrafią pleść bzdury
      • bonobo44 Re: 600 03.12.17, 14:41
        Każdy facet, który się z nami nie zgadza, choćby był najgenialniejszy, musi "pleść bzdury"?
        • cojestdoktorku Re: 600 03.12.17, 23:25
          ziemia za 600 lat dalej będzie najlepszą planetą dla człowieka nawet jeśli spalimy cały węgiel i wywołamy kilak wojen jadrowych
          i nie ważne to ze na inne nie jesteśmy w stanie sie przenieść
          • bonobo44 Re: 600 05.12.17, 21:51
            Już obserwujemy bezprecedensowe od ery dinozaurów gwałtowne wymieranie gatunków. Dotyczy to także roślin, których bioróżnorodność zamieniamy na użyteczne dla nas (i od naszej kultywacji zależne) monokultury. Zmniejszamy tym samym szanse na adaptację ekosystemów (co zawsze wymagało czasokresów raczej geologicznych, niż historycznych), a gdy zabraknie roślin, no cóż...
            • cojestdoktorku Re: 600 06.12.17, 11:43
              no to jak zmniejszymy bioróznorodnosc do 0,1% to gdzie w kosmosie bioróznorodność będzie lepsza i zbudowana na tych samych białkach?
              • bonobo44 Re: 600 07.12.17, 13:48
                Widzę, że jesteś w stanie dużo poświęcić, żeby tylko mieć co roku nowy model komórki, co dwa lata kompa, a co olimpiadę samochodu. Mam rację?
                • cojestdoktorku Re: 600 07.12.17, 16:55
                  nie będe Cię przekonywał ze jestem "zielony" bo nie o to chodzi tutaj
                  chodzi tylko o to że Hawking pozwolił sobie pobredzić o jakichś przenosinach, że niby gdzie indziej moze być lepiej niz na Ziemi
                  ludzie słuchaja bezkrytycznie bo facet ma autorytet
                  już pomijam fakt ze jak sie przeniesiemy to po to żeby "zniszczyć" kolejną planetę? no chyba tak to sobie wymyślił hawking :)

                  wklejam "wykład" pół żartem - pół serio", niby komik a więcej sensu w tym co powiedział niż w tym co powiedział profesor Hawking
                  szczególnie wstawka o plastiku mi sie podoba
                  www.youtube.com/watch?v=Gtszpk9zLL4
                  • bonobo44 Re: 600 09.12.17, 01:35
                    Wytrzymałem do połowy drugiej minuty. Cholernie to cyniczne, zważywszy na to, że poprzednie 99,999% gatunków miało szanse powymierać w większości na przestrzeni czasu geologicznego; my te pozostałe 0,001% przyprawimy o spadek o kolejne 99,999% w czasie historycznym kilku naszych generacji 8(44

                    później wyginiemy wraz ze szczurami, chyba, że zabierzemy je ze sobą na Marsa, na którym - jak się zdaje - póki co nie ma co wyginąć 8)44

                    zatem o Marsa bym się nie martwił - prędzej o Europę
                    • cojestdoktorku Re: 600 09.12.17, 13:30
                      > Wytrzymałem do połowy drugiej minuty.

                      ale z Ciebie ponurak :)

                      >Cholernie to cyniczne

                      to nie jest wykład na uniwersytecie, tylko występ majacy zaciekawić publiczność

                      > później wyginiemy wraz ze szczurami, chyba, że zabierzemy je ze sobą na Marsa

                      przecież mars to radioaktywna pustynia bez atmosfery, bez pola magnetycznego, bez czegokolwiek, dlaczego mamy wyginąc na ziemi a nie wyginąc na marsie?

                      więc jeszcze raz zapytam
                      po co chcesz tam leciec skoro warunki na marsie co najmniej przez kilkaset milionów lat będą gorsze niz na ziemi co by sie na ziemi nie wydarzyło


                      • bonobo44 Re: 600 10.12.17, 01:34
                        > po co chcesz tam leciec skoro warunki na marsie co najmniej przez kilkaset milionów lat będą gorsze niz na ziemi co by sie na ziemi nie wydarzyło

                        niewątpliwie masz rację, że nawet po terraformowaniu (które istotnie może potrwać nawet kilka tysięcy lat,
                        chociaż w istocie to nie sposób wyobrazić sobie możliwości naszych potomków już ze te marne pół tysiąca lat),
                        warunki tam będą gorsze niż SĄ DZIŚ NA ZIEMI, ale mówimy tu o sytuacji za lat 600, którą jeden z najbardziej uznanych żyjących fizyków antycypuj niebezzasadnie jako typowe dla Wenus;

                        o ile możemy sobie wyobrazić, że pociągniemy trochę na Marsie (patrz lektura w stopce), o tyle na Wenus nasze szanse topnieją do marnych kilkunastu... minut
                        • cojestdoktorku Re: 600 10.12.17, 12:32
                          > niewątpliwie masz rację, że nawet po terraformowaniu (które istotnie może potrw
                          > ać nawet kilka tysięcy lat,
                          > chociaż w istocie to nie sposób wyobrazić sobie możliwości naszych potomków już
                          > ze te marne pół tysiąca lat)

                          skoro będziemy mogli terraformować marsa to tym bardziej będziemy mogli terraformowąc ziemię
                          znów wiec pytanie, po co zaczynac od zera na marsie skoro będziemy mogli zrobić drobne korekty na ziemi?
                          w dodatku mars nieprzypadkowo nie ma atmosfery, ta planeta nie ma pola magnetycznego i słońce wywiewa atmosferę
                          ziemia jest lepszym materiałem bo ma pole magnetyczne które ją chroni przed słoneczną miotła

                          po co wiec zajmować sie czymś co trudne skoro minimalne korekty na ziemi, zrobione minimalnym kosztem w porównaniu z tymi których wymagał by mars dadzą o wiele lepszy i szybszy efekt

                          to całe gadanie o marsie jako o ratunku dla ludzkości to jakaś dziwna moda, to zupełnie jak koles majacy pod domem bajorko z ropą naftową i kombinujący jak wyprodukować benzynę z CO2

                          > warunki tam będą gorsze niż SĄ DZIŚ NA ZIEMI, ale mówimy tu o sytuacji za lat 6
                          > 00, którą jeden z najbardziej uznanych żyjących fizyków antycypuj niebezzasadni
                          > e jako typowe dla Wenus;

                          zupełnie bezzasadnie, stężenie CO2 obecnie liczone w setkach ppm kieyś było liczone w tysiacach ppm i efektem była temepratura wyższa o kilka kelwinów
                          nie ma takiej mozliwości by nasze działania spowodowały wzrost temperatury o kilkaset stopni

                          no ale gdyby jednak coś takiego się działo to za Twoim pomysłem idąc mozemy terraformować ziemie, nie musimy czekac kilkuset lat juz dziś mamy możliwości by obniżyć temperaturę planety
                          a czemu nikt tego nie robi?
                          bo modele klimatyczne są na tyle niedokładne że tak jak nie wiemy o ile temperatura wzrosnie tak samo nie wiemy o ile by spadła
                          w kazdym razie skoro wierzysz w technologię terrafromowania to nie przejmuj sie CO2, mozemy terraformowac ziemię w kierunku niższych temperatur i to nawet juz dziś

                          • cojestdoktorku Re: 600 10.12.17, 12:44
                            > to całe gadanie o marsie jako o ratunku dla ludzkości to jakaś dziwna moda, to
                            > zupełnie jak koles majacy pod domem bajorko z ropą naftową i kombinujący jak wy
                            > produkować benzynę z CO2

                            w tym porównaniu chodzi o czywiscie tylko i wyłacznie o aspekt ekonomiczny

                            średni przykład bo ktoś zaraz wyobrazi sobie ekonomiczny i uzna ze lepiej benzyne z CO2 niż z ropy :P
                            • cojestdoktorku Re: 600 10.12.17, 12:45
                              > średni przykład bo ktoś zaraz wyobrazi sobie ekonomiczny i uzna ze lepiej benzy
                              > ne z CO2 niż z ropy :P

                              EKOLOGICZNY
                              • bonobo44 Re: 600 10.12.17, 20:51
                                problem polega na tym, że nigdzie (no może poza Unią) nie widać rzeczywistej woli, aby powstrzymać niekorzystne zmiany, które nie przebiegają już w czasie geologicznym a historycznym...
                                w oszałamiającym tempie znika pokrywa lodowa i ginie na naszych oczach jeden z najciekawszych gatunków
                                www.researchgate.net/deref/https%3A%2F%2Fwiadomosci.wp.pl%2Fglobalne-ocieplenie-to-rzeczywistosc-glodujace-niedzwiedzie-polarne-to-tragiczny-dowod-6196862391694977a

                                zamiast rosnąć maleje ilość lasów (spada naturalna sekwestracja CO2)

                                nic nie zapowiada, aby zmiany zatrzymały się na jakimkolwiek obliczalnym poziomie

                                a jeśli przegrzejemy planetę i zniszczymy ekosferę, o jej ponownym "terraformowaniu"
                                będziemy mogli zapomnieć (w tej skali dużo łatwiej coś ogrzać niż schłodzić, to kwestia entropii)

                                ponadto, nikt nam nie zagwarantuje takiego rozwoju i zaplecza technologicznego, w warunkach upadku cywilizacyjnego, jakiego zaczniemy doświadczać, a który pójdzie w ślad za zniszczeniem biosfery
                                • cojestdoktorku Re: 600 13.12.17, 13:15
                                  > problem polega na tym, że nigdzie (no może poza Unią) nie widać rzeczywistej wo
                                  > li, aby powstrzymać niekorzystne zmiany,

                                  problem polega na tym że zdecydowana wiekszość widzi szklankę do połowy pustą, w sumie tylko dlatego ze o tej do połowy pustej szklance mówią wszyscy
                                  spójrz z innej strony
                                  https://static.skepticalscience.com/images/Temperature_Interglacials.gif
                                  te krótkie chwilowe piki temperatur to sa jedyne okresy w których ludzkośc mogłaby funkcjonować np. europie
                                  co mozna sądzić na podstawie wykresu?
                                  czego sie bać, ocieplenie czy oziebienia?
                                  przeciez wyraźnie widąc ze to lód był normą przy tych niskich stężeniach CO2
                                  a nienormalnością jest obecny interglacjał

                                  więc ja widze szklankę do połowy pełną, a raczej jak dla mnie to pełną w 90%
                                  ociepla sie i bardzo dobrze bo maleją szanse na to ze nas lód zmiecie z kontynentu
                                  cieplejszy klimat to moze być jakaś niedogodność
                                  ale ewentualna epoka lodowcowa to śmierć
                                  wiec moim zdaniem lepiej chuchać na zimne i emitowac to CO2
                                  obecny interglacjał jest wyjątkowo długi
                                  kto wie czy nie dzięki naszym emisjom właśnie go nie wydłużamy



                                  • europitek Re: 600 19.12.17, 01:13
                                    Czy mógłbyć podać praźródło tego wykresu, bo nie jest nim zapewne strona, a której go zapożyczyłeś?
                                    • cojestdoktorku Re: 600 19.12.17, 10:53
                                      nie znam, wpisałem w googla "ice age chart" zaznaczyłem by pokazało grafiki i jest
                                      takich wykresów jest mnóstwo, również na wiki
                                      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f8/Ice_Age_Temperature.png/300px-Ice_Age_Temperature.png
                                      w każdym razie według wiki od 2,5mln lat żyjemy w epoce lodowcowej, to najzimniejszy okres na planecie od 260mln lat
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Zlodowacenie
                                      czas z tym skończyć


                                      • europitek Re: 600 29.12.17, 17:22
                                        Przyjrzyj się w wikipedii temu wykresowi i tabelce z podanymi okresami glacjalnymi a zauważysz, że występją pewne istotne różnice. Poza tym, nawet w okresach chłodu temperatury nie były zabójcze dla świata ożywionego. Paradoksalnie na terenach przed czołem lądolodów życie było bardzo bujne. W wielu rejonach świata problemem nie był chłód (niższa średnioroczna temperatura), lecz susza, która była skutkiem uwięzienia ogromnych ilości wody w lodzie.
                                        • cojestdoktorku Re: 600 30.12.17, 15:12
                                          > Przyjrzyj się w wikipedii temu wykresowi i tabelce z podanymi okresami glacjaln
                                          > ymi a zauważysz, że występją pewne istotne różnice.

                                          o jakich istotnych róznicach mowa?

                                          > Poza tym, nawet w okresach
                                          > chłodu temperatury nie były zabójcze dla świata ożywionego. Paradoksalnie na te
                                          > renach przed czołem lądolodów życie było bardzo bujne.

                                          spadek o 5-7kelwinów w kilka miesięcy lub kilka lat nie był zabójczy dla życia a ewentualny wzrost o 2-4kelwiny w ciągu 100 lat zabójczy będzie?
                                          żyjemy w epoce lodowcowej, a wiec generalnie w niższych temperaturach niz te do których biosfera przywykła, ewentualny wzrost temperatur jest powrotem ku "normalności", a ewentualny dalszy spadek temperatur byłby katastrofą
                                          pomijam w tej chwili tempo zmian bo oczywiście jeśli zbyt duże zawsze narobi bałaganu
                                          ale sam kierunek zmian temperatur i stężeń CO2 (na wyzsze) jest właściwy

                                          podstawą dla życia na tej planecie jest fotosynteza, im ona wydajniejsza tym życie bujniejsze i na wykresikach w linku mozna sobie przenalizowac jakie temperatury i stężenia CO2 sa dobre dla życia a jakie są minimum egzystencji
                                          pl.wikipedia.org/wiki/Fotosynteza#Temperatura
                                          • cojestdoktorku Re: 600 30.12.17, 15:27
                                            jeszcze wykres fotosyntezy w funkcji stężenia CO2
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/33/Photosynthesis_CO2_concentration.svg/559px-Photosynthesis_CO2_concentration.svg.png

                                            "Stężenie dwutlenku węgla w powietrzu wynoszące około 0,036% jest znacznie niższe niż optymalne dla procesu fotosyntezy przy sprzyjających warunkach świetlnych i odpowiedniej temperaturze. W optymalnych warunkach natężenie fotosyntezy wzrasta aż do stężenia CO2 około 0,1%. Przy wyjątkowo niskich stężeniach CO2 procesy oddychania i fotooddychania wytwarzają więcej CO2 niż jest asymilowane w fotosyntezie."

                                            • cojestdoktorku Re: 600 30.12.17, 15:34
                                              tak właściwie pojawienie się fotosyntezy C4 było skutkiem katastrofy ekologicznej polegajacej na drastycznym spadku stężenia CO2 w atmosferze
                                              ludzkosc w swojej mądrości uznała ze ta kastrofa ekologiczna jest tym co najlepsze mogło się stać i tak powinno pozostać
                                          • europitek Re: 600 30.12.17, 20:35
                                            cojestdoktorku napisał:
                                            > o jakich istotnych róznicach mowa?

                                            Sorry, nie tabelka a wyliczanka okresów glacjalnych i interglacjalnych w plejstocenie, która jest na lewo o zalinkowanego wykresu.

                                            > spadek o 5-7kelwinów w kilka miesięcy lub kilka lat nie był
                                            > zabójczy dla życia a ewentualny wzrost o 2-4kelwiny w ciągu
                                            > 100 lat zabójczy będzie?

                                            Raczej mówny o kilkudziesięciu latach, a "kilka miesięcy" to w skali globalnej chyba tylko w wyniku wielkich katastrof typu wybuch superwulkanu lub upadek asteroidy mierzonej w kilometrach.
                                            Kilkustopniowy spadek nie jest zabójczy, ponieważ dokonuje się z wysokiego pułapu temperatur średniorocznych. Gdyby taki spadek dokonał się ok. 25000 lat temu, czyli w okresie szczytu zlodowacenia, na wielkich obszarach niektórych kontynentów byłoby znacznie gorzej. Natomiast wzrost temperatur, o którym piszesz jest od już wysokiego pułapu interglacjału, a nie minimum glacjalnego.

                                            Trzeba też mieć świadomość, że okresy chłodu nie oznaczają całorocznej zimy nawet w pobliżu lądolodu i w maksimum glacjału. Nie musi nawet dojść do znaczącego spadku maksymalnych tempreratur w porze ciepłej. Tu mówimy o temperaturach średniorocznych, na które wpływają nie tylko maksima i minima, ale przede wszystkim długość pór roku. Wydłużenie trawania pory zimnej (zimy) kosztem pór przejściowych (wiosna, jesień) może wywołać duże zmiany temperatury średniorocznej. Jeśli chcesz przykładu z realu, mogą nim być spore obszary Syberii, gdzie w czasie krótkiego lata temperatury często przekraczają 20 st. C.

                                            > żyjemy w epoce lodowcowej, a wiec generalnie w niższych
                                            > temperaturach niz te do których biosfera przywykła,

                                            Jak to przywykła, skoro epokę lodowcowamamy już taaaki kawał czasu, że najstarsi górale nie pamiętają czegoś innego. Permanentne ciepełko, które panowało kilka czy kilkadziesiąt lat temu to już sprawa przeszła, a biosfera uległa zmianom, żeby przystosować się do nowych warunków. To co było normą 250 mln lat temu nie jest normą, do której należy się dzisiaj odnosić, bo Ziemia się zmieniła. Budowanie ocen dizsiejszych warunków i ich zmian w porównaniu do warunków sprzed kilkuset mln lat jest zwyczajnie mało sensu. Poziom temperatur, który w jednym okrasie geologicznym sprzyjał rozwojowi życia może być w innym wręcz zabójczy ze względu na inne czynniki mu towarzyszące.

                                            > podstawą dla życia na tej planecie jest fotosynteza,

                                            Ważniejsza jest woda, bez której w ogóle nie ma życia.


                                            • cojestdoktorku Re: 600 31.12.17, 01:16
                                              > Raczej mówny o kilkudziesięciu latach, a "kilka miesięcy" to w skali globalnej
                                              > chyba tylko w wyniku wielkich katastrof typu wybuch superwulkanu lub upadek ast
                                              > eroidy mierzonej w kilometrach.

                                              to lata lub nawet miesiace, do tego stopnia natychmiastowy proces ze rozważa się eksplozję komet w atmosferze
                                              pl.wikipedia.org/wiki/M%C5%82odszy_dryas
                                              tego typu zdarzenie, komety, wybuch wulkanów, może się przydażyc w każdej chwili

                                              > Kilkustopniowy spadek nie jest zabójczy, ponieważ dokonuje się z wysokiego puła
                                              > pu temperatur średniorocznych.

                                              z niskiego pułapu
                                              skoro mamy epokę lodowcową to oznacza ze spadek jest z niskiego pułapu
                                              to ze w trakcie epoki lodowcowej mamy okresy cieplejsze to nie znaczy ze jest ciepło, to wciąz epoka lodowcowa

                                              > Jak to przywykła, skoro epokę lodowcowamamy już taaaki kawał czasu, że najstars
                                              > i górale nie pamiętają czegoś innego. Permanentne ciepełko, które panowało kilk
                                              > a czy kilkadziesiąt lat temu to już sprawa przeszła, a biosfera uległa zmianom,
                                              > żeby przystosować się do nowych warunków. To co było normą 250 mln lat temu ni
                                              > e jest normą, do której należy się dzisiaj odnosić, bo Ziemia się zmieniła.

                                              patrząc z punktu widzenia gatunków oczywiscie zgoda
                                              ale podstawą życia nie są gatunki a fotosynteza która je karmi
                                              gatunki odrosną zawsze stare lub nowe tym lepiej i tym liczniej im lepiej bedzie sie miała fotosynteza
                                              a dla fotosyntezy optymalna temperatura to 30 stopni C oraz co najmniej 1000ppm CO2
                                              skoro prowadzimy planete w kierunku własnie tych warunków to wszystko jest ok

                                              oczywiście zgadzam sie że szybkosc zmian jest szkodliwa, ale po pierwsze my nie umiemy za bardzo robic czegoś wolniej bo za krótko żyjemy i za szybko sie zmieniamy
                                              a po drugie mamy dowody ze nie tak dawno klimat był w stanie załamac sie znacznie gwałtowniej
                                              czyli te straszne gwałtowne zmiany sa normą

                                              nie jest tak jak wydaje sie większości ze jak będziemy "zieloni" to słonko będzie świecić, kwiatki będa kwitnąć, a wróbelki śpiewać
                                              w rzeczywistości ciągle mamy zmianę i jak sie okazuje często o wiele bardziej gwałtowną niż sami jesteśmy w stanie to zrobić - i to moim zdaniem daje pełne rozgrzeszenie tego co się dzieje - nie dawałoby rozgrzeszenia gdyby nasza aktywnosć powodowała spadek temperatur oraz spadek stężenia CO2, bo to byłoby kierowanie się w kierunku "ziemi śnieżki"




                                • europitek Re: 600 19.12.17, 01:42
                                  bonobo44 napisał:
                                  > problem polega na tym, że nigdzie (no może poza Unią) nie widać
                                  > rzeczywistej woli, aby powstrzymać niekorzystne zmiany, które nie
                                  > przebiegają już w czasie geologicznym a historycznym...

                                  Woli nie ma, ponieważ jeszcze nie doszliśmy do pojawienia się zjawisk wywołujących nieodwracalne straty gospodarcze w makroskali. Na razie niekorzystne zjawiska powodują straty jednych a zyski innych, gdyż wystepują jeszcze jednostkowo, krótkotrwale i lokalnie. Podstawowym problemem związanym z kataklizmami przyrodniczymi jest nie tylko ich siła, ale również powtarzalność w konkretnych lokalizacjach. Nawet średnie zniszczenia powtarzające się co roku mogą doprowadzić do gospodarczego upadku sporych obszarów.
                          • bonobo44 Re: 600 28.12.17, 11:54
                            > skoro będziemy mogli terraformować marsa to tym bardziej będziemy mogli terraformować ziemię

                            nie jest to takie pewne (jak widać z załączonego diagramu, dużo łatwiej ogrzać planetę niż ją schłodzić)
                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/kc/mj/ty1r/7bGeJCcgNC8MX2vMQX.jpg
                            Shaun A. Marcott et al., A Reconstruction of Regional and Global Temperature for the Past 11,300 Years, Science 339, 1198 (2013)
                            mamy tu do czynienia z temperaturową anomalią, której "anomalność" polega na powstaniu jej w sposób niezwykle gwałtowny (w b. krótkim czasie historycznym) i dlatego jest ona... nieobliczalna, tzn. potencjalnie nieobliczalnie groźna i nieprzewidywalna...

                            tak to jest z dużymi zbiornikami ciepła (spóbuj schłodzić gwiazdę w perspektywie historycznej, a nie w skali wieku wszechświata) - entropia i prawa termodynamiki dla takiego zamkniętego układu (jak Wenus) robią swoje
                            A propos Wenus: Pomyślałeś może dlaczego nikt nie próbuje nawet mówić o terraformowaniu tej, najbliższej nam pod wielu względami planety?

                            > no ale gdyby jednak coś takiego się działo to za Twoim pomysłem idąc mozemy terraformować ziemie, nie musimy czekac kilkuset lat juz dziś mamy możliwości by obniżyć temperaturę planety

                            i obyś i tu się nie mylił... moglibyśmy się tu w mniej lub bardziej bezpłodny sposób zastanawiać, czy rzeczywiście z tego powodu, że zawsze znajdą się ludzie zaklinający rzeczywistość (na zasadzie "jakoś to będzie", którym wielu kluczowych decydentów i lobbystów chętnie przychyli ucha i nawet skapnie mamony, wynikiem pogoni za którą, tzn. wynikiem chciwości, zazdrości i ich wybuchowej mieszanki jest rzeczona anomalia) negatywne trendy nie zostaną nigdy zahamowane...
                            jeśli już, to powstrzymają je te pozytywne: zapowiadane masowe przechodzenie na fotowoltaikę i samochody elektryczne w perspektywie ćwierćwiecza to dopiero początek;
                            mamy przecież nieograniczone z pktu widzenia cywilizacji zasoby energii pod naszymi stopami (rzeczony wyżej rezerwuar ciepła w postaci płynnej magmy); kwestią niedługiego już czasu jest dobranie się do tej energii;
                            do tego czasu możemy wykorzystać... same gwałtowne zmiany klimatyczne dla ich możliwego (?) wyhamowania w odległej perspektywie (w święta tak u nas wiało, że ponoć te "parę naszych biednych" farm wiatrakowych na krzyż dostarczyło... 40% zapotrzebowania na energię 8-)
                            • mlodavy wykresy a wykresy 28.12.17, 12:17
                              kiedyś gdy tym się przejmowałem znalazłem taki wykres...

                              https://vranovie.files.wordpress.com/2017/12/gisp-last-10000-new.png
                              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/kc/mj/ty1r/7bGeJCcgNC8MX2vMQX.jpg

                              aktualnie mamy taką sytuację nie ma żadnej tragedii na dalekim wschodzie i w USA ostra zima (tu nawet rekordowe opady śniegu), u nas wiał halny więc mamy względne ciepło... super strona.

                              www.windy.com/?temp,37.788,32.344,3
                            • cojestdoktorku Re: 600 28.12.17, 14:07
                              > mamy tu do czynienia z temperaturową anomalią, której "anomalność" polega na po
                              > wstaniu jej w sposób niezwykle gwałtowny (w b. krótkim czasie historycznym) i d
                              > latego jest ona... nieobliczalna, tzn. potencjalnie nieobliczalnie groźna i nie
                              > przewidywalna...

                              co Ty nie powiesz :P
                              "Gwałtowne zmiany klimatu w naszej części świata już się jednak zdarzały. Młodszy dryas – faza klimatyczna trwająca od ok. 11 tys. do 9500 lat p.n.e. – charakteryzował się właśnie błyskawicznym spadkiem temperatury. W ciągu zaledwie kilku lat (niektórzy naukowcy uważają, że mogło to być kilka miesięcy) obiżyła się o 5–7 st. C, a na Grenlandii o 15 st. C. "
                              www.rp.pl/Nauka/301099921-Nadchodzi-gwaltowne-ochlodzenie-klimatu-w-Europie.html
                              skoro taka zmianę mieliśmy ledwie 10tys lat temu to wyobrażam sobie jakie zmiany musiały się zdarzac na przestrzeni milionów lat, tylko wyobrażam bo nie jestesmy w stanie badać szczegółowo tak odległych czasów

                              > A propos Wenus: Pomyślałeś może dlaczego nikt nie próbuje nawet mówić o terrafo
                              > rmowaniu tej, najbliższej nam pod wielu względami planety?

                              pomyślałem, a Ty pomyślałeś? :P

                              > > no ale gdyby jednak coś takiego się działo to za Twoim pomysłem idąc m
                              > ozemy terraformować ziemie, nie musimy czekac kilkuset lat juz dziś mamy możliw
                              > ości by obniżyć temperaturę planety

                              >
                              > i obyś i tu się nie mylił..

                              no chyba się nie mylę skoro wiemy ze mozna to robić dwutlenkiem siarki
                              gadzetomania.pl/4900,geoinzynieria-na-miare-naszych-mozliwosci-jak-ochlodzic-ziemie
                              albo i trochę mniej powszechnie spotykanymi substancjami
                              www.edupress.pl/warto-przeczytac/art,351,efekt-cieplarniany-czy-chlodzenie-aerozolowe.html
                              ale ja tam nic nie chciałbym chłodzić

                              > jeśli już, to powstrzymają je te pozytywne: zapowiadane masowe przechodzenie na
                              > fotowoltaikę i samochody elektryczne w perspektywie ćwierćwiecza to dopiero po
                              > czątek;

                              do 2035 roku ilośc samochodów ma wzrosnąc z 1,2mld do 2mld i idę o każdy zakład ze te dodatkowe 800mln to nie będa tylko elektryki :)
                              mimo rozwoju odnawialnych źródeł energii dalej palimy i będziemy palić węgiel oraz ropę na która zapotrzebowanie co roku wzrasta

                              > negatywne trendy nie zostaną nigdy zahamowane...

                              czekaj czekaj
                              Ty uznajesz co innego za negatywny trend a ja co innego
                              dla mnie w mojej bezbrzeżnej ignorancji i głupocie negatywnym trendem byłby brak emisji CO2, uważam ze gdybyśmy go nie emitowali przy okazji to należałoby go emitować dotując spalanie węgla

                              za Tobą stoi konsensus naukowy mówiący ze to ja jestem głupi, jedyne co mam na swoją obronę to fakt ze kiedys konsensus naukowy mówił ze upuszczanie krwi jest korzystne dla zdrowia, bo konsensusy naukowe tez bywaja głupie
                              w zasadzie to historycznie patrząc większosc z nich okazała się głupia :P


                              • bonobo44 Re: 600 28.12.17, 23:55
                                To co widzimy w Stanach może wskazywać na to, że scenariusz Pojutrza jest wciąż możliwy.
                                Jeśli jesteśmy na tej drodze, już tego nie odwrócimy (za mało czasu).

                                Jednak obecna anomalia ma charakter gwałtownego globalnego wzrostu, a nie spadku temperatury.
                                W tej materii nie mamy żadnych doświadczeń i wszystko jest tu możliwe. Także nieodwracalny efekt Hawkinga. Co lepsze? Zawsze wolałem zimę niż nadmierny upał (takie dziwne ze mnie bonobo 8).
                                Jeśli jesteśmy na tej drugiej drodze, i masz rację co do swoich prognoz, też już tego nie odwrócimy
                                (chociaż moglibyśmy spróbować, zanim wygotują się oceany, bo no bo przed stopieniem lodów nie zdążymy już nic zrobić, a gdy to nastąpi, możemy obudzić się z ręką w nocniku... równi pochyłej).
                                • cojestdoktorku Re: 600 30.12.17, 15:14
                                  > Co lepsze? Zawsze wolałem zimę niż nadmierny upał

                                  a kiedy bierzesz urlop i gdzie jeździsz na wakacje?

                                  > (chociaż moglibyśmy spróbować, zanim wygotują się oceany, bo no bo przed stopie
                                  > niem lodów nie zdążymy już nic zrobić, a gdy to nastąpi, możemy obudzić się z r
                                  > ęką w nocniku... równi pochyłej).

                                  gdy stopią się lody to dopiero wtedy zakończy się epoka lodowcowa
                                  a oceany się nie zagotują tak jak nie zagtowały się przy stężeniach Co2 rzedu kilku tysięcy ppm
                                  to zrobi za jakis czas słońce, ale przed tym ucieczki nie ma i nie jesteśmy w stanie tego przyśpieszyć
                                  • bonobo44 Re: 600 30.12.17, 22:19
                                    czy wiesz, że stopiło się pół Arktyki, poziom oceanów podniósł się średnio o 30 cm, a większość wysp zamiast się zanurzać "jak należy" (i czego tak bał się prezydent Meladiwów, że szukaliśmy już dla niego na tym forum lokum na Mazurach 8-) postępuje dokładnie odwrotnie;
                                    wygląda to trochę tak jakby monsuny wchłonęły całe to "przewyższenie" wokół równika - te 30 cm albo i więcej jest tam zamiast w wodzie w powietrzu; póki co mówi się, że geosfera zmieniła kształt, gdy spadł
                                    jej ciężar "z dachu"; istotne jest to, że oceany już się "gotują" (czemu trudno się dziwić - skoro temperatury powietrza sięgają tam 50 stopni i więcej); wyobraź sobie, co się stanie, gdy ostatecznie wykończymy nasze lodówki
                                    • cojestdoktorku Re: 600 31.12.17, 01:18
                                      przez setki milionów lat na tej planecie nie było lodu ani w arktyce ani na żadnym kontynencie
                                      i życie kwitło
                                      bo życie woli ciepełko niż lód

                                      • bonobo44 Re: 600 31.12.17, 07:34
                                        ponoć 65 mln lat temu asteroida śmajtnęła komecim ogonem i pozamiatała abyśmy dziś to także i my bonobo mogli klepać w klawisze od wieczora do białego rana,
                                        a ponieważ asteroida i klawiatura są cierpliwe, to może rozważmy kwestię:
                                        a co jeśli te dino się po prostu w swoje 600 lat upiekły na pikantnie niczym gigantyczne indory na święto dziękczynienia hominidów?
                                    • mlodavy Re: 600 31.12.17, 10:10
                                      bonobo44 napisał:

                                      > czy wiesz, że stopiło się pół Arktyki, poziom oceanów podniósł się średnio o 30
                                      > cm, a większość wysp zamiast się zanurzać "jak należy" (i czego tak bał się pr
                                      > ezydent Meladiwów, że szukaliśmy już dla niego na tym forum lokum na Mazurach 8
                                      > -) postępuje dokładnie odwrotnie;
                                      > wygląda to trochę tak jakby monsuny wchłonęły całe to "przewyższenie" wokół rów
                                      > nika - te 30 cm albo i więcej jest tam zamiast w wodzie w powietrzu; póki co mó
                                      > wi się, że geosfera zmieniła kształt,

                                      Gdzie ktoś tak twierdzi? Mielibyśmy dowód na postępujące zlodowacenie, bo na pewno pompujemy rocznie setki km^3, wód podziemnych. O czym pisałem tu 4 lata temu wzrost poziomu oceanów to wynik pompowania wód

                                      ...w Norwegii jest 2500 lodowców które ostatnio raczej rosną, a parę tysięcy lat temu ich w ogóle nie było.

                                      A jeśli twierdzono, że było 30cm, to mocno spuszczono z tonu bo dziś pan Popkiewicz (autor doskonaleszare) & spółka, piszą, że poniżej 20cm. tekst z 2016

                                      Ja wiem, że rekiny to nie fajne białe misie, ale czegoś to dowodzi.

                                      Na wschodzie USA jest tak zimno, że na wybrzeżu zamarzają rekiny.
                  • by_t Re: 600 09.12.17, 13:20
                    Ciągle się nam wydaje że musimy coś przewidywać. Być może wynika to z krótkiego przebywania na ziemi jakie przypisane jest nam przez ewolucję. Gdyby jednak spojrzeć nieco szerzej to – jedno co jest pewne – ewolucja jest od nas sprytniejsza i ma niezaprzeczalnie dużo ale to dużo – więcej czasu. O ziemię bym się nie martwił. Jeśli zaś chodzi o gatunek to jesteśmy młodą cywilizacją i biorąc pod uwagę bezpośrednio odziedziczone po przodkach młodzieńcze choroby – to i tak jestem zaskoczony żywotnością.
                    • bonobo44 Re: 600 10.12.17, 01:44
                      osiągnęliśmy potencjał zdolny do zniszczenia nie tylko nas samych ale i całego życia na planecie i nie zawahaliśmy się ani przez moment, aby go użyć

                      a uprzedzając twoje pytanie:
                      przed uruchomieniem LHC dopuszczano możliwość produkowania przez to zaawansowane laboratorium
                      mikro czarnych dziur z częstotliwością 1 Hz; założono jednak, że one po prostu wyparują, tak jakby były kroplami rzucanymi na rozpaloną blachę; założenie wzięło w łeb, bo nijak nie widać oczekiwanej "pary"; powstaje pytanie: co się stało z tymi milionami czarnych dziur, które być może już wyprodukowaliśmy?

                      zakładano też niewielką szansę na wyprodukowanie mikrodziwadełka (które właśnie wysterylizowałoby planetę do kupki żużlu); póki co żyjemy; jednak... nikomu nie zadrżała ręka
                      • cojestdoktorku Re: 600 10.12.17, 12:36
                        >zakładano też niewielką szansę na wyprodukowanie mikrodziwadełka (które właśnie wysterylizowałoby planetę do >kupki żużlu); póki co żyjemy; jednak... nikomu nie zadrżała ręka

                        dla tych którzy siedza w temacie nie było żadnego ryzyka
                        pl.wikipedia.org/wiki/Cz%C4%85stka_O-m%C3%B3j-Bo%C5%BCe
                        "Energia tej cząstki jest około 40 milionów razy większa niż największa energia protonów, które zostały rozpędzone w jakimkolwiek ziemskim akceleratorze cząstek. "
                        jak widzisz zawsze byliśmy bezpieczni bo o nieporównanie bardziej energetyczne cząstki trafiają w nasza planete i nic sie nie stało


                        • bonobo44 Re: 600 10.12.17, 21:01
                          do nie-mogącego-nas-zadziwić-bo-no-bo-nikt-z-nas-nie-ocaleje-dziwnego-"terraformowania" konieczne jest wolne dziwadło (nie mylić z divadlem ;)
                          powstanie takich możliwe jest tylko w warunkach zderzenia w układzie środka masy związanym z Ziemią/planetą/gwiazdą (realnie warunki takie stwarza jak dotąd tylko LHC)
                    • europitek Re: 600 19.12.17, 00:50
                      by_t napisał:
                      > jedno co jest pewne – ewolucja jest od nas sprytniejsza
                      > i ma niezaprzeczalnie dużo ale to dużo – więcej czasu.

                      Nie zgodzę się z tym, ponieważ ewolucja wolno przetwarza informację. Jej skuteczność jest wynikiem jeszcze wolniejszego zachodzenia krytycznych procesów nieożywionych oraz operowania bardzo prostymi środkami podstawowymi, dzięki czemu możliwe jest powstawanie dużej różnorodności skutków.
                      • by_t Re: 600 19.12.17, 21:37
                        europitek napisał:

                        > Nie zgodzę się z tym, ponieważ ewolucja wolno przetwarza informację. Jej skutec
                        > zność jest wynikiem jeszcze wolniejszego zachodzenia krytycznych procesów nieoż
                        > ywionych oraz operowania bardzo prostymi środkami podstawowymi, dzięki czemu mo
                        > żliwe jest powstawanie dużej różnorodności skutków.


                        Ewolucja zawsze będzie miała rację - nawet wtedy- gdy nasza cywilizacja będzie zapomnianą historią. Na tym polega jej ,,spryt,, czyli elastyczność i brak celu.
                        Są jednak tacy którzy uważają że DNA przegra z HTML.
                        • europitek Re: 600 23.12.17, 09:00
                          by_t napisał:
                          > Ewolucja zawsze będzie miała rację

                          Powiedz to wszystkim wymarłym gatunkom!

                          > Są jednak tacy którzy uważają że DNA przegra z HTML.

                          W ostatecznym rachunku to kwestia wydajności energetycznej, czyli ilości i jakości HTML-a i DNA otrzymywanych z aktualnie (w danym momecie czasu) dostępnych zasobów. Tak więc będzie to zależało od średniej ilości zasobów potrzebnych do wyprodukowania i utrzymania w stanie funkcjonalności jednostki deenaowca i hatemelowca.
                          • by_t Re: 600 30.12.17, 20:59
                            by_t napisał:
                            > Ewolucja zawsze będzie miała rację

                            europitek napisał :
                            >Powiedz to wszystkim wymarłym gatunkom!


                            A co mogą - Ewolucję obchodzić wymarłe gatunki – to tylko dostępny materiał do przetwarzania (zresztą niezbędny - co nie unieważnia, żalu za traconą bezpowrotnie różnorodnością) . Życie wydaje się ledwie ubocznym skutkiem jej zabawy. Bez problemu zacznie od tego co pod ręką – bo już nieraz zaczynała. To, że nam- nie wychodzi nasz ,,inteligentny projekt,, to już tylko –nasza, gatunkowa sprawa. Być może nie jest tak inteligentny - bo dość niedawno (i nie wszędzie – co da się zauważyć) bardzo powoli -przestajemy wierzyć w legendarnego ,,Inteligentnego Projektanta,, a uświadomienie sobie odpowiedzialności(samotności) nie przychodzi nam zbyt łatwo.
                            Nie wszyscy- ,,chcą uwierzyć,, w to, że jedyny ,,inteligentny projektant,, to my ( a ewolucja i tak na końcu będzie miała rację ,,dysponując czasem,, oraz nieocenioną- elastyczną bezcelowością, pozbawioną emocji)

                            by_t napisał:
                            > Są jednak tacy którzy uważają że DNA przegra z HTML.

                            europitek napisał :
                            >W ostatecznym rachunku to kwestia wydajności energetycznej, czyli ilości i jakości HTML-a i>DNA otrzymywanych z aktualnie (w danym momecie czasu) dostępnych zasobów. Tak więc
                            >będzie to zależało od średniej ilości zasobów potrzebnych do wyprodukowania i utrzymania
                            >w stanie funkcjonalności jednostki deenaowca i hatemelowca.


                            No właśnie -nie bez znaczenia jest ,,trwałość,, struktury i zdolność do samo powielania – ostatecznie ,rozstrzygnie walka o to - kto na kim, będzie pasożytował energetycznie (jeśli nie dojdzie do rozstrzygnięć ostatecznych czyli zagłady) , a to kwestia ewolucji naszego ,,mniej więcej inteligentnego projektu,, - rozwijanego pod- jak się wydaje, ,,naturalnym,, dla gatunku hasłem ,,jakoś to będzie,, -który o dziwo, dotąd się sprawdzał (co oczywiście, nie jest żadnym argumentem dla młodej cywilizacji i nie brzmi zbyt optymistycznie a można powiedzieć, że brzmi -wręcz potwornie, co mnie - jako prostą małpę , niepokoi)



    • qwardian Re: 600 30.11.17, 07:48

      Idąc wstecz 540 milionów lat, wykres wskazywałby na odwrotny trend. Co wydaje się oczywiste, bo planeta studzi się z biegiem czasu, a Słońce wygasa. Z wykresu wynika również, że przewidywanie jakiegoś spektakularnego skoku temperatury w przedziale 600 lat jest niedorzeczne. Wyobrażam sobie, że takie opinie wypowiadają dyżurni wiatraczkowi, politycy i media, ale nauka powinna odcinać się od tego rodzaju rewelacji...

      en.wikipedia.org/wiki/File:All_palaeotemps.png#Summary
      • cojestdoktorku Re: 600 03.12.17, 23:26
        słońce będzie grzało coraz mocniej i za jakiś czas wygotuje wodę z oceanów
        ale bedzie to nie za 600 lat a raczej za około miliard
        • qwardian Re: 600 10.12.17, 20:13
          No tak, bo Słońce faktycznie się nie wypala, do tego byłby potrzebny tlen...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka