Dodaj do ulubionych

Propozycja nowej zabawy

10.06.06, 10:48
Poklocilismy sie strasznie tutaj z powodu atomow i jeszcze paru innych rzeczy.
Dla odprezenia i poprawy atmosfery, chce zaproponowac pewna rozrywke.

Otoz, mnie w ostatnich latach czesto przychodzilo uczyc fizyki statystycznej
(zwanej tez mechanika statystyczna). Jest to teoria w wiekim stopniu oparta na
rachunku prawdopodobienstwa.

Ja zwykle na poczatku kursu mowie studentom, ze kiedy przychodzi do
ropatrywania zjawisk przypadkowych, to trzeba byc bardzo ostroznym - bowiem
intuicja nader czesto podsuwa nam nietrafne rozwiazania. Przedstawiam im kilka
przykladow, ktore to ilustruja.

No wiec proponuje taka zabawe: ja bym tutaj przedstawil te zadanka i
poprosilbym chetnych do wziecia udzialu o danieszybkiej odpowiedzi - na
zasadzie: "sadze, ze prawidlowa odpowiedz jest MNIEJ WIECEJ taka i taka".
Rzecz w tym, zeby nie prowadzic zadnych szczegolowych rachunkow, tylko
najwyzej chwile pomyslec. Bo jak od razu ktos przedstawi wyliczona odpowiedz,
to bedzie mniej uciechy.

Zatem pierwsze zadanko: przypuscmy, ze sposrod mieskancow Polski wybieramy w
sposob absolutnie przypadkowy grupe 25 osob. Kazda pytamy o date urodzin
(miesiac i dzien misiaca). Jaka jest szansa na to, ze w tej grupie 25
przypadkowo wybranych osob trafia sie przynajmniej dwie takie, ktorych
urodziny przypadaja tego samego dnia?

Dla uproszczenia zakladamy, ze rozklad dat urodzin jest rownomierny - tzn.,
jesli w Polsce w tej chwili jest 38 milionow mieszkancow, to kazdego dnia
urodziny obchodzi srednio-statystycznie (38 000 000)/365 osob. Zapomnijmy tez
o latach przestepnych (de facto, urodziny nie sa rownomiernie rozlozone -
funkcja rozkladu tych dat ma dwa szerokie, ale wyrazne maksima).

No wiec, zachecam do nadsylania odpowiedzi, ktore posuwa Wam wasza intuicja!
Obserwuj wątek
    • t0g Re: Powtarzam, chodzi tylko o miesiac i dzien 10.06.06, 10:53
      Jesli np. jedna osoba urodzila sie 10 czerwca 1950 roku, a druga 10 czerwca 2000
      roku, to przyjmujemy, ze maja urodziny w tym samym dniu.
      • Gość: p. Ponad 1/15 ;o) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.06, 11:21
        Probem z tego typu lamigowkami polega na tym
        ze niektorym osobom intuicja podpowiada by
        po prostu policzyc dokladnie.
        Kazdy intuicyjny wynik jest pewna forma obliczen
        problem tylko jak jak bardzo wiarygodne wydaja
        sie nam nasze wstepne kalkulacje.

        Tego niestety nie da sie tak latwo przekazac jak
        jakiegos konkretnego wyniku.
      • europitek Re: Powtarzam, chodzi tylko o miesiac i dzien 10.06.06, 14:32
        Niebardzo wiem co rozumiesz przez intuicję, więc spróbowałem wedłeg własnego uznania.
        1. Brak wyniku - przy zablokowaniu prób myślenia sekwencyjnego, czas ok. 1/2 godziny (spacer z psem).
        2. 1/30 - przy liczeniu na zasadzie "pierwsze działania, które przyszły do głowy", czas parę sekund.
    • t0g Re: PS2: Oczywiscie, kazdy, kto zna dobra lami- 10.06.06, 11:06
      glowke tego typu, bylby proszony o umieszczenie jej w watku.
    • hummer Intuicyjnie 10.06.06, 11:14
      (1/365)^2*25
      • Gość: p. Re: Intuicyjnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.06, 11:23
        hummer napisał:

        > (1/365)^2*25
        >

        To jest prawdopodobienstwo ze wszyscy z 2 krotnie wiekszej grupy maja urodziny
        w tym samym dniu
        • hummer 1/366*24 11.06.06, 20:00
          Gość portalu: p. napisał(a):

          > hummer napisał:
          >
          > > (1/365)^2*25
          > >
          >
          > To jest prawdopodobienstwo ze wszyscy z 2 krotnie wiekszej grupy maja urodziny
          > w tym samym dniu

          Miało byś intuicyjnie więc kolejny ślepy traf bez zastanawiania.
          1/366*24
          • Gość: p. Re: 1/366*24 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.06, 20:08
            hummer napisał:

            > Gość portalu: p. napisał(a):
            >
            > > hummer napisał:
            > >
            > > > (1/365)^2*25
            > > >
            > >
            > > To jest prawdopodobienstwo ze wszyscy z 2 krotnie wiekszej grupy maja
            > > urodziny w tym samym dniu
            >
            > Miało byś intuicyjnie więc kolejny ślepy traf bez zastanawiania.
            > 1/366*24

            czyli w pierwszym przyblizeniu 24/365,
            a dokladniej 1-(365-24)/365 * (365-23)/365 * ...*364/365
            czyli okolo 57%
            • pomruk miało być intuicyjnie! 11.06.06, 20:24
              A ty podałes obliczenia! Ja jeszcze nie policzyłem! A ta moja odpowiedź była
              naprawdę intuicyjna, potem powiem, jak sobie wyobraziłem.
              • Gość: p. Re: miało być intuicyjnie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.06, 20:39
                pomruk napisał:

                > A ty podałes obliczenia! Ja jeszcze nie policzyłem! A ta moja odpowiedź była
                > naprawdę intuicyjna, potem powiem, jak sobie wyobraziłem.

                Skoro jeszcze nie polczyles to skad wiesz ze moje 57%
                jest policzone klamczuszku ?! ;o)
                • pomruk Re: miało być intuicyjnie! 11.06.06, 20:56
                  Bo wzór podałeś! I ta dokładność! A ja sobie myślałem tak: jakieś 50% chyba, ale
                  jak ma być ciekawie to pewnie więcej... Nie policzyłem, bo mi się nie chciało
                  (naprawdę). Mówiąc ściślej: ostatnie obliczenie to było: 25/365 to jakieś 1/15,
                  a potem...
                  • Gość: p. Re: miało być intuicyjnie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.06, 21:12
                    pomruk napisał:

                    > Bo wzór podałeś!

                    a czym sie rozni ten moj wzor od wzoru 25/365 ???

                    > I ta dokładność!

                    Skad wiadomo ze to prawidlowy i dokladny wzor ?
                    I skad wiadomo ze 57% to dokladny wynik wg tego mojego 'wzoru' ??
                    Moze to tez intuicyjne przyblizenie ? ;o)


                    > A ja sobie myślałem tak: jakieś 50% chyba,
                    > ale jak ma być ciekawie to pewnie więcej... Nie policzyłem, bo mi się nie
                    > chciało (naprawdę). Mówiąc ściślej: ostatnie obliczenie to było: 25/365 to
                    > jakieś 1/15, a potem...

                    Ja gdybym mial szacowac podalbym jakies 30% nie pomylibym sie raczej wiecej
                    niz 3 krotnie.
                    • pomruk Re: miało być intuicyjnie! 11.06.06, 21:57
                      OK,policzyłem. 0.57 to liczba 1-[1*(364/365)*(363/365)*...*(341/365)]. Wiem o co
                      chodzi, że "kazdy intuicyjny wynik jest jakąś formą obliczeń". Przyznaję się:
                      po pierwsze policzyłem wartość 25/365. Po drugie, zdałem sobie sprawę, że jest
                      to (mniej wiecej) prawdopod. tego, że data urodzenia ostatniej, dwudziestej
                      piątej osoby pokryje się z którąś z poprzednich. No a dalej poleciało tak: skoro
                      1/15 dla ostatniej osoby, dla przedostatniej trochę tylko mniejsze... I tak "pi
                      razy oko" strzeliłem 0.5, potem poprawiłem na 0.6. Nie miałem pojecia,że tak
                      blisko będę rzeczywistego (wg mnie) wyniku - tak bliski strzał miał
                      prawdopodobieństwo 0.038723568219 ;) . A dokł. sposób rozwiązania i postać tej
                      liczby policzyłem wczoraj wieczór (wg czasu GMT).
                      • pomruk Re: miało być intuicyjnie! 11.06.06, 22:34
                        napisałem:

                        > OK,policzyłem. 0.57 to liczba 1-[1*(364/365)*(363/365)*...*(341/365)].
                        Oczywiście, policzyłem to dziś, by nie było wątpliwości - to dla p, bo on się
                        czepia, gdy wyrażam sie nieściśle.
                        • Gość: p. Re: miało być intuicyjnie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.06, 22:43
                          pomruk napisał:

                          > napisałem:
                          >
                          > > OK,policzyłem. 0.57 to liczba 1-[1*(364/365)*(363/365)*...*(341/365)].
                          > Oczywiście, policzyłem to dziś, by nie było wątpliwości - to dla p, bo on się
                          > czepia, gdy wyrażam sie nieściśle.

                          Czyli intuicja mnie nie zawiodla ;o)
    • maureen2 Re: Propozycja nowej zabawy 10.06.06, 11:56
      prawie żadna
    • pomruk Re: Propozycja nowej zabawy 10.06.06, 13:29
      odpowiem zupełnie intuicyjnie i nie podgladajac innych odpowiedzi: jakieś 0.6 (60%).
    • llukiz Re: Propozycja nowej zabawy 11.06.06, 12:38
      1/50 1/30?
      • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.06, 13:18
        llukiz napisał:

        > 1/50 1/30?

        57%
        • lajkonik521 Re: Propozycja nowej zabawy 11.06.06, 21:35
          Kurcze, czyli wychodzi z tego, ze ludzie kopulują o wiele częściej niz mi się
          intuicyjnie wydawało.

          Pozdry tezerogu,

          Lajkonik
    • yoric Re: Propozycja nowej zabawy 12.06.06, 02:45
      Tak zupełnie na szybko, tj. pierwsze co pomyslałem, to 25/365.
      Pozdrawiam
    • Gość: Carmen Sandiego Czlowiek uczy sie cale zycie IP: *.dyn.centurytel.net 12.06.06, 03:30
      Nieprawdopodobne:

      www.dartmouth.edu/~chance/teaching_aids/data/birthday.txt

      Wyrysujcie sobie te dane, no prosze po tylu latach malzenstwa. Napisz nam t0g
      jak to naprawde na tych Mazurach bywalo....
      • Gość: braat1 Re: Czlowiek uczy sie cale zycie IP: *.centertel.pl 13.06.06, 12:46
        Wie ktos moze dlaczego liczba urodzin oscyluje?? Dla pierwszych kilkunastu
        danych z probki mamy minima lokalne dla dnia nr 7. 15. 21. 28. 35/36. Czy moze
        dzieci nie bardzo chca sie rodzic np w weekendy??
        • Gość: pomruk Re: Czlowiek uczy sie cale zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.06, 12:59
          Zapewne urzędnicy wpisują datę urodzenia tak, by ktoś nie był "urodzony w
          niedzielę" ;). A tak serio: te dane są zapewne nieco zniekształcone przez
          "zapisywaczy".
          • Gość: braat1 Re: Czlowiek uczy sie cale zycie IP: *.centertel.pl 13.06.06, 13:04
            > A tak serio: te dane są zapewne nieco zniekształcone przez
            > "zapisywaczy".

            Co przez to rozumiesz?
            Ja bym sie bardziej sklanial, aby winic psychike kobiety:) Wiesz, moze sobie
            taka przyszla mamusia pomyslec w niedziele nie rodze i juz :)
            A moze chodzi o to ze urzedy sa zamkniete w weekend??
            • Gość: pomruk Re: Czlowiek uczy sie cale zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.06, 13:26
              zniekształcone właśnie w tym sensie, że: zamknięte w weekend, że jak urodziła o
              północy z niedz/pon to urzędnik częsciej wpisywał pon., etc. Rodzice zapewne
              maja równie duży wkład, co urzędnicy. O, właśnie mi przyszło coś do głowy: czy
              osoby rodzą sią 29 lutego tak samo często, jak 1 marca? To byłby świetny test,
              niestety, nie wiadomo, czy na urzędników, czy psyche rodzącej.
              PS. Podobno (ale to chyba anegdota) Jan Himilsbach miał wpisaną przez podpitego
              urzędnika nieistniejaca datę urodzenia (typu 31 listopada).
      • bush_w_wodzie Re: Czlowiek uczy sie cale zycie 13.06.06, 14:57

        Gość portalu: Carmen Sandiego napisał(a):

        > Nieprawdopodobne:


        www.dartmouth.edu/~chance/teaching_aids/data/birthday.txt

        dlaczego? kto by chcial robic cesarke w piatek wieczorem lub w sobote?
    • t0g Re: OK, p. podał prawiodłowe rozwiązanie 12.06.06, 09:38
      oczywiście, w najbardziej kompaktnej postaci dla dowolnej liczebnosci grupy osob
      n, i dla N dni w roku (jesli te osoby to beda Marsjanie, na przyklad, to N moze
      byc inna liczba, niż 365) jest:

      p = 1 - N!/[(N-n)! x N^n]

      Mam nadzieję, że dobrze podałem.
      Wiekszosc zapytanych, gdy im powierdziec, jaki jest prawidłowy wynik dla grupy
      25 osób, jest mocno zdziwiona, bo spodziewają sie znacznie mniejszego
      prawdopodobieństwa.

      Pomrukowi wypada pogratulowac prawidłowej intuicji, a p., ze tak błyskawicznie
      podal w pelni dokładne rozwiązanie.

      Prawdę mówiac, przed laty, gdy mnie po raz piewrszy ktoś powiedział o tej
      zagadce i podał mi prawdopodobieństwo, to ja też podszedłem nieufnie i żeby
      sprawdzić, czy podana liczba jest na pewno prawdziwa, nie tylko sobie
      wyprowadzilem tez wzor, ale jeszcze dodatkowo napisalem programik generujacy
      daty urodzin przy pomocy generatora liczb przypadkowych. Po czym wygenerowalem
      milion grup i sprawdzilem, ze rzeczywiscie tylko w 43% przypadkow wsztyscy mieli
      urodziny innego dnia, a w 57% przypadkow przynajmniej dwie miały tego
      samego dnia, w idealnej zgodnosci z wzorem.

      Moim patronem jest Sw. Tomasz Apostoł, znany też jako "niewierny Tomasz", co
      może tłumaczyć, dlaczego zawsze lubie sprawdzać wyniki obliczen przy pomocy
      róznych metod.

      Czy mam podac następna zagadkę z tego cyklu? Mam jeszcze trzy inne w zanadrzu,
      z czego dwie w zasadzie nie wymagające żadnych rachunków. No i namawiam innych
      do podanie tutaj podobnych zadgadek. Ja osobiście będę bardzo wdzięczny za takowe.

      "Wzór p." - tak go nazwijmy - mozna wyprowadzić na wiele różnych sposobów.
      Najproście podejsc do problemu tak, zeby go "odwrócić" i zapyac: Jaka jest
      szansa na to, ze każda z osob w grupie bedzie miała urodziny innego dnia?
      Bierzemy pierwsza osobe, no i ona ma urodziny ktoregoś tam dnia. Bierzemy druga
      i pytamy: jaka jest szansa, ze ta druga osoba ma urodziny w jakikolwiek inny
      dzien? Oczywiscie, takich dni jest 365-1=364, wiec szansa jest 364/365. Z kolei
      pytamy, jaka jest szanasa, ze trzecia osoba bedzie miala urodziny w inny dizen,
      niz te dwie? Takich dni jest treaz 365-2=363, czyli szansa jest 363/365. I
      jedziemy w ten sposób dalej, az do ostatniej osoby, w przypadku korej owa szansa
      jest (365-24)/365. No i totalna szansa bedzie iloczynem tych wszystkich
      kolejnych szans. No a dlla obliczenia szansy na to, ze tak NIE BEDZIE, trzeba
      ow wynik odjac od jedynki (w obliczeniach probabilistycznych raczej nie
      operujemy procentami - prawdopodobienstwo zawiera sie miedzy zerem, czyli
      niemoznaścia, a jedynka, czyli pewnościa. Zazwyczaj dopiero na samym koncu
      podajemy wynik w procentach).
      • maureen2 Re: OK, p. podał prawiodłowe rozwiązanie 12.06.06, 09:50
        to wszystko pięknie,ale jak to się ma do rzeczywstości,np.dzwonię do 25 osób
        wybranych losowo z książki telefonicznej i ile z nich będzie urodzonych rze-
        czywiście tego samego dnia i miesiąca ?
        • pomruk Re: OK, p. podał prawiodłowe rozwiązanie 12.06.06, 10:27
          Zrobiłem takie doświadczonko, losujac (1 raz!) 25 liczb z zakresu 1-365 na
          kalkulatorze. 2 osoby urodziły się tego samego dnia. Znalazłem też 3 pary osób
          takich, kt. urodziły się w sąsiadujące ze sobą dni.
        • Gość: p. Re: OK, p. podał prawiodłowe rozwiązanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.06, 10:27
          maureen2 napisała:

          > to wszystko pięknie,ale jak to się ma do rzeczywstości,np.dzwonię do 25 osób
          > wybranych losowo z książki telefonicznej i ile z nich będzie urodzonych rze-
          > czywiście tego samego dnia i miesiąca ?

          Ciekawy problem ze wzgledu na nierownomiernosc rozkladu urodzin.

          Ja bym obstawial ze ta nierownomiernosc bedzie ZAWSZE podwyzszala
          prawdopodobienstwo wzgledem tego wyliczonego dla rozkladu rownomiernego.

          A wiec 1 i wiecej z prawd. >57%, 0 z mniejszym miz 43%

        • t0g Re: OK, p. podał prawiodłowe rozwiązanie 12.06.06, 11:07
          maureen2 napisała:

          > to wszystko pięknie,ale jak to się ma do rzeczywstości,np.dzwonię do 25 osób
          > wybranych losowo z książki telefonicznej i ile z nich będzie urodzonych rze-
          > czywiście tego samego dnia i miesiąca ?

          Przy zalozeniach, ktore zrobilismy, KAZDA mozliwosc jest jednakowo
          prawdopodobna. Nawet taka, ze wszystkie te osoby maja urodziny tego samego dnia.
          Tylko, ze kiedy bierzemy pod uwage WSZYSKIE mozliwosci, to tych "innych"
          okazuje sie przytlaczjaco wiecej.

          Prawdopodobienstwo definiuje sie w taki sposob, ze rozwaz sie WSZYSTKIE mozliwe
          sytuacje i okresla sie ich liczbe, a pozniej wylicza sie, ile z tych sytuacji
          spelnia warunek, ktory dodatkowo narzucilismy.

          WSZYSTICH mozliwych kombinacji dat urodzin w grupie 25 osob jest (365)^25. Ile
          jest kombinacji takich, ze wszystkie sa urodzone tego samego dnia? Ano, tyle,
          ile jest dni w roku, czyli 365. Zatem prawdopodobienstwo, ze sie trafi na taka
          sytuacje, wynosi 365/(365^25) = 1/(365^24). Czyli "astronomicznie niewielka"
          (odwracajac zartobliwie pojecie liczby astronomicznie wielkiej).

          Z tym, ze jesli sporzedzimy dowolna liste 25 dat urodzin i zapytamy: "a jaka
          jest szansa, ze jak zadzwonie do 25 przypadkowych osob, to daty urodzin tych
          osob akurat zgodza sie co do joty z moja lista?", to szansa na to jest tez
          1/(365^25). Czyli taka sama jak to, ze np. data wszystkich tych osob przypanie 1
          stycznia.

          Szansa, ze przy rzucaniu trzema kostkami wyrzucimy trzy szostki, jest - kazdy to
          powie dosc niewielka. A na pytanie, czy szana wyrzucenia liczb np. 1,2 i 4 jest
          wieksza, to wielu odpowie, ze owszem, ZNACZNIE wieksza! Tymczasem, to znacznie
          to zaledwie 6 razy. A jesli kostki sa kolorowe, i zapytamy, czy szansa na to, ze
          dostaniemy kombinaje: czerwona - 1, zielona - 2, niebieskia - 4, to sporo
          osob nadal bedzie twierdzic, ze taki wynik jest bardziej prawdopodobny, niz 6 na
          wszystkich trzech. A tymczasem tutaj prawdopodobienstwo obu tych wynikow jest
          dokladnie takie same.
          • europitek Re: OK, p. podał prawiodłowe rozwiązanie 12.06.06, 14:09
            Zkoro to wątek rozrywkowy, to ja rzeknę coś w tym duchu.
            Dawno temu byłem namiętnym graczem w kości - nawet poważnie zastanawialiśmy się wśród znajomych, czy nie założyć takiej organizacji "sportowej". I tu uwaga w związku z tymi trzema szóstkami: dobry gracz rzuca "z ręki" taki układ wcale nie tak rzadko (kostka musi się oczywiście obracać).
      • Gość: p. Re: OK, p. podał prawiodłowe rozwiązanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.06, 10:32
        Ja juz tak mam ze podaje Prawidlowe rozwiazania.

        Tylko niektorym ciezko to czasem przyznac
        ;o)

        t0g napisał:
        ...
        > Pomrukowi wypada pogratulowac prawidłowej intuicji, a p., ze tak błyskawicznie
        > podal w pelni dokładne rozwiązanie.

        26 godzin obliczen to nie tak znowu blyskawicznie.

        Gdybym w tym tempie rozwalal kiedys zadanka z probabilistyki
        to pewnie nie skonczyl bym tego kursu zbyt szybko
        ;o)
        • t0g Re: p., Twoj przyklad dobitnie pokazuje, jakie sa 12.06.06, 11:32
          korzysci z wziecia kursu rachunku prawdopodobienstwa.

          W obiegu jest wiele mitow dotyczacych zjawisk przypadkowych. Ludzie cos takiego
          uslysza i pozniej dlugo, dlugo sa przekonani, ze uslyszeli prawde.


          Kiedy bylem jeszcze w szkole, to kiedys w "Przekroju" przeczytalem notatke
          wyszydzajacy obyczaj umieszczania na kolekturach Toto-Lotka (czy jak to sie
          nazywalo - mam na mysli te miejsca, w ktorych przyjmowano wypelnione kupony)
          napisow trssci: "W tej kolekturze w dniu takim i takim padla glowna wygrana,
          milion zlotych!". Dziennikarz "Przekroju" szydzil: "Jesli raz padla, to szansa
          na to, ze padnie po raz drugi, jest praktycznie zadna - wiec to tylko moze
          przyciagnac niemadrych graczy, a INTELIGENTNY gracz wie, ze drugi raz to sie juz
          nie zdarzy, wiec po prostu pojdzie do innej kolektury". To do mnie trafilo i
          pozniej przez wiele lat w duchu smialem sie z "naiwnych", ktorzy brali te
          reklame za dobra monete i szli do takiej kolektury. No i dopiero kiedy zaczalem
          powaznie zglebiac rachunek prawdopodobienstwa na studaich, dotarlo do mnie, ze
          to dziennikarz "Przekroju" sie wyglupil!

          Media rozpowszechniaja takie mity, no i pozniej bardzo wiele osob ma calkowicie
          falszywe wyobrazenia o zjawiskach, ktorymi rzadzi przypadek. A nawet bardzo
          elementarny kurs rachunku prawdopobinstwa moze czlowiekowi pomoc w prawidlowym
          rozumieniu takich zjawisk.
      • Gość: =+=+= Czekamy na nastepną. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 11:29
        czekamy na następną zagadkę. Im mniej liczenia, tym lepiej ;)
    • maureen2 Re: Propozycja nowej zabawy 12.06.06, 12:35
      podsumuję te teoretyczne rachunki prawdopodobieństwa przyziemnym wnioskiem,że
      jest trochę większe prawdopodobieństwo,że się trafi niż,ze się nie trafi. Co
      wiadomo bez żadnych obliczeń.
    • yoric Re: Propozycja nowej zabawy 12.06.06, 14:13
      Fajna zabawa.

      Zadanie nie było trudne, ale jak widać wyżej moje początkowe, a nawet te trochę
      późniejsze :) intuicje były całkiem inne.

      To prawda, że ludzie kompletnie sobie nie radzą z prawdopodobieństwem w sposób
      intuicyjny. Kiedyś pamiętam, jak za młodu grając w grę plansozwą rzucaliśmy
      kostką na próbę, bo jak kilka razy wypadła 6-ka, to potem łatwiej było o 1-kę
      :PPP. A byliśmy niegłupie dzieciaki, startujące w różnych Kangurach itd.

      Nie tak dawno miałem prezentację na ten temat (o wybieraniu 1 bramki z 3, jak w
      'Idź na całość', znany przypadek). Intryguje mnie - i nie mam dobrej propozycji
      odpowiedzi - DLACZEGO intuicja podpowiada nam złe rozwiązania?

      Pozdrawiam
      • europitek Re: Propozycja nowej zabawy 12.06.06, 16:51
        Moim zdaniem dlatego, iż nie mamy dostatecznie dużego doświadczenia w tego typu operacjach. Obliczenia matematyczne ze swojej natury (sekwencyjność) nie są "intuicyjne" i dopiero ich automatyzacja poprawia coś w tym względzie, a tą można osiągnąć przez intensywny i długotrwały trening.
      • t0g Re:Co to jest "Wybieranie jednej bramki z trzech?" 12.06.06, 22:19
        Czy przypadkiem to nie ta sama zagadka, ktora ja chcialem podac jako nastepna?

        No to ja podaje (jest mnostwo wersji tego samego problemu): Grasz w taka gre: sa
        trzy odwrocone kubki i zlota moneta. Ty wychodzisz z pokoju, a krupier wklada
        monete pod jeden z kubkow.

        Wracasz i robisz pierwszy ruch - wskazujesz na jeden z kubkow.

        Teraz krupier wykonuje ruch - odstawia jeden z dwoch pozostalych kubkow i
        pokazuje, ze pod nim nie bylo monety.

        Teraz znow Twoj ruch: mozesz albo utrzymac swoj poprzedni wybor, albo go zmienic
        i wskazac na drugi z pozostalych kubkow. Krupier unosi ten kube i jesli moneta
        jest pod nim, to jest Twoja, wygrales - a jesli nie, to przegrales.

        Pytanie: jaka strategie obrac, by zwiekszyc szanse wygranej? Pozostac przy
        pierwotnym wyborze, czy go zmienic? Czy tez jest to bez znaczeia, bo mnoneta z
        rownym prawdoopodobienstwem moze sie znajdowac pod kazdym z dwoch kubkow?

        Czy to ta sama zagadka?
        • yoric Re:Co to jest "Wybieranie jednej bramki z trzech? 12.06.06, 23:04
          Ta sama.

          Gdybym nie pamiętał rozwiązania, znów dałbym się nabrać :).
          Pozdrawiam

          PS: A najlepsze jest to, że nasze intuicje często są bardzo mocne i nawet w
          obliczu precyzyjnej demonstracji nie dają się :).
          • yoric Re:Co to jest "Wybieranie jednej bramki z trzech? 12.06.06, 23:07
            PS: Właśnie sobie przypomniałem, że kiedyś słuchałem znakomitej serii wykładów z
            TTC o prawdopodobieństwie - i tam było o bramce a TAKŻE O URODZINACH! I
            zapomniałem o tym udziel;ając odpowiedzi!!!
        • vxy Re:Co to jest "Wybieranie jednej bramki z trzech? 13.06.06, 11:21
          Lepiej zmienić wybór!
          Gdybym wcześniej o problemie nie czytał, to powiedziałbym wszystko jedno.
          Ale nie jest wszystko jedno.
          Zmienić wybór - na dłuższą metę jest lepiej.
          • vxy Re:Co to jest "Wybieranie jednej bramki z trzech? 13.06.06, 11:22
            Już przypomniałem sobie uzasadnienie i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku
            popatrzę na innych.
            :)
          • Gość: p. Niekoniecznie zmieniac wybor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 12:21
            vxy napisał:

            > Lepiej zmienić wybór!
            > Gdybym wcześniej o problemie nie czytał, to powiedziałbym wszystko jedno.
            > Ale nie jest wszystko jedno.
            > Zmienić wybór - na dłuższą metę jest lepiej.

            A ja bede teraz konserwatywny i bede bronil tezy ze
            zmiana wyboru niekoniecznie musi zwiekszyc nasze szanse !

            Moze je zwiekszyc jezeli bedzie spelniony pewien warunek.
            Natomiast reguly zabawy mozna tak zmodyfikowac by
            bioracy w niej udzial nie mieli pojecia czy ow warunek
            jest spelniony czy nie.

            Przyjmujac zatem jako uogolniona sytuacje w ktorej ow warunek nie jest
            spelniony mozna smialo twierdzic iz zmiana wyboru
            bramki/kubka nie zwiekszy jego szans na wygrana.
            • facet123 Re: Niekoniecznie zmieniac wybor 13.06.06, 13:18

              Masz na myśli warunke mówiący, że kuglarz sam nie wie gdzie jest moneta i że
              może się z prawdopodobieństwem 1/3 zbłaźnić i odkryć kubek pod którym jest
              moneta?

              No tak, ale co wtedy? Zabawa zakłada, że kuglarz wie któy kubek odkryć.
              • Gość: p. Re: Niekoniecznie zmieniac wybor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 14:09
                facet123 napisał:

                >
                > Masz na myśli warunke mówiący, że kuglarz sam nie wie gdzie jest moneta i że
                > może się z prawdopodobieństwem 1/3 zbłaźnić i odkryć kubek pod którym jest
                > moneta?

                Nie, ten warunek nie jest zwiazany z 'kuglarzem' tutaj sie nic nie zmienia,
                a z graczem.

                Ja bym ten warunek okreslil jako ten ktory okresla
                rozmiar 'nosa' naszego gracza.

                >
                > No tak, ale co wtedy? Zabawa zakłada, że kuglarz wie któy kubek odkryć.

                Ale zabawa nie zaklada ze gracz ma prawo do
                podjecia gry wielokrotnie na tych samych zasadach tzn tez wtedy kiedy
                gracz bedzie tylko mial ochote.

                Problem i dyskusja rozpoczyna sie wtedy gdy rozwazamy
                jedna konkretna probe w tej zabawie.

                I probujemy przyporzadkowac wartosc prawdopodobienstwa
                konkretnemu kubkowi/bramce na podstawie decyzji danego gracza
                czyniac na jego temat pewne ukryte zalozenie.

                Zalozenie to byloby uprawnione gdyby gracz mial niczym nieskrepowane prawo
                do wykonania serii wyborow w kolejnych edycjach gry/rozgrywkach/rundach.

                Jezeli jednak gracz podejmuje jednostkowa probe wtedy sposob wylonienia
                gracza moze miec wplyw na % szans wygranej odpowadajacy jego wyborom.




    • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 11:57
      Niestety znam odpowiedź. Za to ciekawe jest to, że dokładne obliczenie tego
      prawdopodobieństwa jest całkiem skompilowane.
      • pomruk Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 12:20
        Ja niestety też znam ;) Zdaje się ,że ten akurat problem był nieźle
        rozpropagowany (może w związku z grami w TV, nie oglądam). Jakieś pół roku temu
        dyskutowałem z bratem nad nim. Chętnie zobaczyłbym dokładne obliczenie
        prawdopodobieństwa przy obu wyborach...
        • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 13:15

          Chodziło mi o problem z dniami urodzin. Co do problemu z wyborami to mogę
          spróbować wyliczyć teraz korzystając z "metody drzewek":

          Napierw przypadek bez zmiany decyzji: prowdopodobieństwo, że wybraliśmy za
          pierwszym razem dobrze wynosi 1/3, a że źle 2/3. Jeżeli wybraliśmy dobrze, to
          prawdopodobieństwo, że utrzymując naszą decyzję wygramy wynosi 1
          (prawdopodobieństwo warunkowe) natomiast jeśli wybraliśmy źle, to
          prawdopodobieństwo, że utrzymując naszą decyzję wygramy wynosi zero. Zatem
          prawdopodobieństwo wygranjej w takim przypadku wynosi (1/3 * 1) + (2/3 * 0) =
          1/3.

          W przypadku zmiany decyzji początek jest taki sam - prwadopodobieństwo, że
          odrazu wybraliśmy dobrze wynosi 1/3, a że źle 2/3. Jednak teraz jeżeli
          wybraliśmy dobrze i zmienimy dycyzję, to prawdopodobieństwo wygranej
          (warunkowe) wynosi 0, natomiast jeżeli wybraliśmy źle i zmienimy decyzję to
          prawdopodobieństwo wygranej wynosi 1 (bo w drugim z dwóch kubków na pewno jest
          wtedy moneta). A więc prawdopodobieństwo, że wygramy wynosi (1/3 * 0) + (2/3 *
          1) = 2/3

          A więc lepiej zmienić dezyzję.
          • pomruk Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 13:36
            O kurczę, sam mogłem policzyć (teraz będę mówił, że mi się nie chciało ;).
            Nawiasem - drzewka górą, nawet to tłumaczenie "trafia do intuicji" .Dzięki!
          • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 14:14
            > Napierw przypadek bez zmiany decyzji: prowdopodobieństwo, że wybraliśmy za
            > pierwszym razem dobrze wynosi 1/3, a że źle 2/3. Jeżeli wybraliśmy dobrze, to
            > prawdopodobieństwo, że utrzymując naszą decyzję wygramy wynosi 1
            > (prawdopodobieństwo warunkowe) natomiast jeśli wybraliśmy źle, to
            > prawdopodobieństwo, że utrzymując naszą decyzję wygramy wynosi zero. Zatem
            > prawdopodobieństwo wygranjej w takim przypadku wynosi (1/3 * 1) + (2/3 * 0) =
            > 1/3.

            A skad gracz majacy jednosytkowa probe ma miec pewnosc
            iz nie jest szczesciarzem ?

            Bo jesli jest szczesciarzem to moze prawdopodobienstwo
            iz jego pierwszy wybor byl wyborem trafnym jest > 1/3 ?

            I co wtedy ?
            • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 14:39

              > Bo jesli jest szczesciarzem to moze prawdopodobienstwo
              > iz jego pierwszy wybor byl wyborem trafnym jest > 1/3 ?

              :D


              • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 14:43
                facet123 napisał:

                >
                > > Bo jesli jest szczesciarzem to moze prawdopodobienstwo
                > > iz jego pierwszy wybor byl wyborem trafnym jest > 1/3 ?
                >
                > :D

                Zdziwiony ??
                • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 15:00
                  Rozbawiony. W zadaniu chodziło o najlepszą strategię przy losowym wyborze. Nie
                  było mowy o tym, że ktoś może mieć "szczęście". Jeżeli założymy istnienie
                  szczęścia, to zadnaie traci sens, bo przecież ktoś kto ma szczęście zawsze
                  będzie wygrywał niezależnie od tego jaką decyzję podejmie.
                  • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 15:07
                    facet123 napisał:

                    > Rozbawiony. W zadaniu chodziło o najlepszą strategię przy losowym wyborze.
                    > Nie było mowy o tym, że ktoś może mieć "szczęście". Jeżeli założymy
                    > istnienie
                    > szczęścia, to zadnaie traci sens, bo przecież ktoś kto ma szczęście zawsze
                    > będzie wygrywał niezależnie od tego jaką decyzję podejmie.


                    Trudno mowic o losowym wyborze w przypadku pojedynczej proby.

                    Wyobraz sobie sytuacje gdy dwoch graczy nie wiedzac nawzajem o swoim istnieniu
                    dokonuje najzupelniej losowego wyboru jednakze wynik
                    ich wyborow jest taki iz jeden z nich wybiera kubek z nagroda
                    a drugi jeden z pozostalych kubkow.

                    'Szuler' usuwa drugi z pustych kubkow.

                    I teraz co maja sadzic widzowie znajac decyzje poczatkowe obu graczy.

                    Na ktory kubek powinni sie oni zdecydowac by zmaksymalizowac prawdopodobienstwo
                    swojej wygranej ?

                    Czy dalej uwazasz ze 'szczescie nie istnieje' albo ze nie mozna go
                    wygenerowac w taki sposob by gracze i widzowie o nim nie mieli pojecia ??
                    • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 15:46
                      > Trudno mowic o losowym wyborze w przypadku pojedynczej proby.

                      To tak, ale w zadaniu jest pytanie o najlepszą strategię, a więc o to co należy
                      robić, aby prawdopodobieństwo wygranej było największe.

                      > Wyobraz sobie sytuacje gdy dwoch graczy nie wiedzac nawzajem o swoim istnieniu
                      > dokonuje najzupelniej losowego wyboru jednakze wynik
                      > ich wyborow jest taki iz jeden z nich wybiera kubek z nagroda
                      > a drugi jeden z pozostalych kubkow.
                      >
                      > 'Szuler' usuwa drugi z pustych kubkow.
                      >
                      > I teraz co maja sadzic widzowie znajac decyzje poczatkowe obu graczy.

                      Nic się nie zmienia - ani widzowie, ani gracze nie wiedzą pod którym z dwóch
                      kubków znajduje się nagroda. Każdy z graczy powinien teraz (w celu
                      maksymalizacji prawdopodobieństwa wygranej) zdecydować się na inny kubek niż
                      wygrał - przegra ten, który odrazu wybrał poprawny kubek, a ten który odrazu
                      wybrał zły wygra. Cały myk polega na tym, że wieksza szansa jest na to że
                      wybierze się najpierw ten zły, a zatem szansa wygranej przy opisanej strategii
                      jest większa.
                      • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 16:47
                        facet123 napisał:

                        > > Trudno mowic o losowym wyborze w przypadku pojedynczej proby.
                        >
                        > To tak, ale w zadaniu jest pytanie o najlepszą strategię, a więc o to co
                        > należy robić, aby prawdopodobieństwo wygranej było największe.

                        Problem bierze sie stad ze ludzie bardzo czesto myla
                        % zwiazany ze strategia , z % prawd. tego iz w konkretnym kubku/bramceznajduje
                        sie nagroda.

                        O strategii moglibysmy mowic jezeli w warunkach gry mielibysmy
                        zagwarantowana serie prob/gier.

                        Jezeli jest to jednostkowy wybor wtedy pojecie strategii staje sie
                        bezuzyteczne.
                        Zwlaszcza gdy nie mamy pewnosci iz nasz udzial w grze nie jest
                        zwiazany z naszym pierwotnym wyborem.

                        Przeciez organizatorzy takiej zabawy mogli dac szanse wyboru
                        kilku graczom. I do kontynuacji gry dopuscic tylko dwoje:
                        jednego 'szczesciarza' ktory wybral pierwotnie bramke z nagroda,
                        oraz drugiego gracza takze 'szczesciarza' ktory dokonal pierwszy innego
                        wyboru niz pierwszy 'szczesciarz'.

                        Oczywiscie oboje maja oni subiektywne poczucie wolnego wyboru.

                        Pozostali gracze o ile tacy byli odchodza z kwitkiem.
                        W tak zmodyfikowanej grze 'strategie' naszym graczom sa
                        najzupelniej bezuzyteczne.
                        Statystycznie srednio polowa z finalistow 'szczesciarzy' bedzie wygrywala
                        bez wzgledu na to jakie beda stosowali 'strategie'.

                        Oczywiscie taka zabawe mozna zorganizowac tylko wtedy gdy 'finalisci'
                        beda mogli tylko raz wziac udzial w grze, a ci ktorzy odeszli z kwitkiem
                        tez juz nie beda mieli mozliwosci podjecia proby zagrania.
                        ( W przeciwnym razie mogli by zaczac podejrzewac ze mozliwosc dokonczenia gry
                        jest juz jakims wyroznieniem )


                        > > Wyobraz sobie sytuacje gdy dwoch graczy nie wiedzac nawzajem o swoim
                        > > istnieniu dokonuje najzupelniej losowego wyboru jednakze wynik
                        > > ich wyborow jest taki iz jeden z nich wybiera kubek z nagroda
                        > > a drugi jeden z pozostalych kubkow.
                        > >
                        > > 'Szuler' usuwa drugi z pustych kubkow.
                        > >
                        > > I teraz co maja sadzic widzowie znajac decyzje poczatkowe obu graczy.
                        >
                        > Nic się nie zmienia - ani widzowie, ani gracze nie wiedzą pod którym z dwóch
                        > kubków znajduje się nagroda. Każdy z graczy powinien teraz (w celu
                        > maksymalizacji prawdopodobieństwa wygranej) zdecydować się na inny kubek niż
                        > wygrał - przegra ten, który odrazu wybrał poprawny kubek, a ten który odrazu
                        > wybrał zły wygra. Cały myk polega na tym, że wieksza szansa jest na to że
                        > wybierze się najpierw ten zły, a zatem szansa wygranej przy opisanej
                        > strategii jest większa.

                        Powyzsze ma sens gdy gracz ma ZAGWARANTOWANA okreslona ilosc gier.

                        Jezeli natomiast rozwazamy prawdopodobienstwo znalezienia sie
                        nagrody w danej bramce to powyzsze zalozenia zawodza.

                        Stad czeste pomylki ludzi ktorzy utozsamiaja % powodzenia strategii
                        z % prawd. znalezienia nagrody w danej bramce w konkretnej grze.

                        I odwrotnie tzn. to ostatnie myla z tym pierwszym i obstaja przy
                        pierwotnym wyborze bo przeciez zmiana decyzji i tak niczego nie zmienia.

                        Otoz zmienia, a scislej moze zmienic jezeli spelnione sa pewne warunki
                        opisane j.w., natomiast decyzje graczy nie zmieniaja prwodopodobienstwa
                        znalezienia sie nagrody w danej bramce tej konkretnej grze.

                        Tzn. to ze gracz wybiera dana bramke, nie powoduje jeszcze ze w tej konkretnej
                        grze rosnie prawdopodobienstwo tego ze w drugiej bramce po usunieciu
                        trzeciej pustej wzrasta prawdopodobienstwo znalezienia sie wygranej.

                        W zmodyfikowanej grze dwaj gracze dokonali poczatkowo odmiennych wyborow
                        wiec usuniecie trzeciej bramki wedle kazdego z nich powinno zwiekszyc
                        prawdopodobienstwo znalezienia sie nagrody w bramce przeciwnej,
                        a to stoi ze soba w sprzecznosci.

                        Sprzecznosc znika gdy uswiadomimy sobie ze chodzi tutaj o prawdopodobienstwo
                        powodzenia danej strategii konkretnego gracza.

                        Ja ta zagadke zobaczylem w tv w programie dla mlodziezy i wyjasnienia
                        jakie budzila ona kontrowersje.
                        Natomiast nie sprawdzalem tego w sieci na ile ta wersja telewizyjna
                        odpowiadala rzeczywistosci.
                        Z programu bowiem wynikalo ze wielu matematykow sie osmieszylo
                        na tym problemie, kontrowersje istnieja do tej pory.

                        Ciekaw jestem co sadzicie o moim wyjasnieniu

                        pozdr.
                        • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 13.06.06, 17:03
                          > Jezeli jest to jednostkowy wybor wtedy pojecie strategii staje sie
                          > bezuzyteczne.

                          Wg mnie jest tak samo użyteczne. W końcu mając nawet tylko jedno podejście
                          lepiej wybrać ścieżkę która daje 66% niż tylko 33 wygranej.

                          > Zwlaszcza gdy nie mamy pewnosci iz nasz udzial w grze nie jest
                          > zwiazany z naszym pierwotnym wyborem.
                          >
                          > Przeciez organizatorzy takiej zabawy mogli dac szanse wyboru
                          > kilku graczom. I do kontynuacji gry dopuscic tylko dwoje:
                          > jednego 'szczesciarza' ktory wybral pierwotnie bramke z nagroda,
                          > oraz drugiego gracza takze 'szczesciarza' ktory dokonal pierwszy innego
                          > wyboru niz pierwszy 'szczesciarz'.

                          No tak. Wtedy okazało by się, że największe prawdopodobieństwo jest na to, że
                          odejdzie się z kwitkiem na skutek manipulacji prowadzących. Ale o niczym takim
                          nie było mowy w treści zadania. Zakładamy więc, że nie ma żadnych wałków.


                          > natomiast decyzje graczy nie zmieniaja prwodopodobienstwa
                          > znalezienia sie nagrody w danej bramce tej konkretnej grze.

                          Decyzja podsjęta w trakcie gry faktycznie nie zmienia prawdopodobieństwa.
                          Jednak konsekwentnie postępując zgodnie z pewnym schematem można wpływać na
                          prawdopodobieństwo swojej wygranej. Oczywiście pod warunkiem, że nikt nie robi
                          wałków o jakich pisałeś - trzeba mieć teoretyczną wiedzę o tym jak
                          przeprowadzona jest gra i czy zdarzenia, które zakładamy, że są losowe
                          faktycznie są losowe.

                          > Stad czeste pomylki ludzi ktorzy utozsamiaja % powodzenia strategii
                          > z % prawd. znalezienia nagrody w danej bramce w konkretnej grze.

                          Obstawałbym jednak, że to to samo. To znaczy na ile można w ogóle mówić o
                          prawdopodobieństwie w przypadku jednej tylko próby. My jednak mówimy tutaj o
                          prawdopodobieństwie całej strategii, a więc schematu działania.
                          • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 20:38
                            facet123 napisał:

                            > > Jezeli jest to jednostkowy wybor wtedy pojecie strategii staje sie
                            > > bezuzyteczne.
                            >
                            > Wg mnie jest tak samo użyteczne. W końcu mając nawet tylko jedno podejście
                            > lepiej wybrać ścieżkę która daje 66% niż tylko 33 wygranej.

                            Ale ta sciezka daje ten procent tylko wtedy gdy spelnione jest
                            okreslone zalozenie.
                            Majac 1 probe nie mozemy miec pewnosci czy zalozenie to jest
                            spelnione.

                            >
                            > > Zwlaszcza gdy nie mamy pewnosci iz nasz udzial w grze nie jest
                            > > zwiazany z naszym pierwotnym wyborem.
                            > >
                            > > Przeciez organizatorzy takiej zabawy mogli dac szanse wyboru
                            > > kilku graczom. I do kontynuacji gry dopuscic tylko dwoje:
                            > > jednego 'szczesciarza' ktory wybral pierwotnie bramke z nagroda,
                            > > oraz drugiego gracza takze 'szczesciarza' ktory dokonal pierwszy innego
                            > > wyboru niz pierwszy 'szczesciarz'.
                            >
                            > No tak. Wtedy okazało by się, że największe prawdopodobieństwo jest na to, że
                            > odejdzie się z kwitkiem na skutek manipulacji prowadzących.

                            jest 1/3 szans ze dwaj gracze moga calkowicie losowo dokonac
                            takich odmiennych wyborow i w takim przypadku nikt z kwitkiem nie odchodzi
                            wiec 'walka' sie wtedy nie da udowodnic.

                            Natomuiast walkiem w tym wszystkim jest juz ograniczenie do 1 proby
                            i tego najczesciej nie zauwazamy.

                            > Ale o niczym takim nie było mowy w treści zadania. Zakładamy więc, że nie
                            > ma żadnych wałków.

                            Problem polega na tym ze tresc zadania nie zostala jasno postawiona.
                            Bo tak w istocie to sa dwa odmienne zagadnienia, ktore niestety
                            sa ze soba powszechnie intuicyjnie mylone.
                            >
                            >
                            > > natomiast decyzje graczy nie zmieniaja prwodopodobienstwa
                            > > znalezienia sie nagrody w danej bramce tej konkretnej grze.
                            >
                            > Decyzja podsjęta w trakcie gry faktycznie nie zmienia prawdopodobieństwa.
                            > Jednak konsekwentnie postępując zgodnie z pewnym schematem można wpływać na
                            > prawdopodobieństwo swojej wygranej.

                            Dokladnie i to jest prawd. powodzenia STRATEGII.

                            > Oczywiście pod warunkiem, że nikt nie
                            > robi wałków o jakich pisałeś - trzeba mieć teoretyczną wiedzę o tym jak
                            > przeprowadzona jest gra i czy zdarzenia, które zakładamy, że są losowe
                            > faktycznie są losowe.

                            Majac jednak tylko 1 probe nie mozemy miec takowej pewnosci.
                            Dokonujemy wiec pewnego zalozenia na wyrost.


                            >
                            > > Stad czeste pomylki ludzi ktorzy utozsamiaja % powodzenia strategii
                            > > z % prawd. znalezienia nagrody w danej bramce w konkretnej grze.
                            >
                            > Obstawałbym jednak, że to to samo.

                            No wlasnie ze nie to samo.
                            W konkretnej grze dla jednej bramki z wygrana to prawd. wynosi 100%
                            a dla pozostalych 0%.
                            Niezaleznie od naszych wyborow.
                            O ile gra jest na tyle uczciwa ze wygrana caly czas spoczywa w jednej bramce.

                            Natomiast zwiekszac lub zmniejszac mozemy sobie
                            % powodzenia naszej strategii i to o ile spelniony jest warunek
                            ze bedziemy mieli mozliwosc dokonania serii wyborow lub ze jestesmy
                            elementem jakiejs populacji dokonujacej takiej serii wyborow i ze ta
                            populacja zostala ustalona w pelni losowo tzn ze nasza przynaleznosc
                            do niej nie jest warunkowana naszym pierwotnym wyborem.

                            Majac jednak tylko jedna probe takiej pewnosci miec nie mozemy
                            wiec trudno tu mowic o pewnej strategii, raczej o strategii
                            ktora by nam sprzyjala pod pewnymi warunkami.



                            > To znaczy na ile można w ogóle mówić o
                            > prawdopodobieństwie w przypadku jednej tylko próby. My jednak mówimy tutaj o
                            > prawdopodobieństwie całej strategii, a więc schematu działania.

                            Ale wlasnie wielu ludziom sie to intuicyjnie myli
                            z prawdopodobienstwem znalezienia wygranej w okreslonej bramce.
                            Nawet Tobie j.w.

                            To ze jedna bramka jest usuwana nie powoduje samo w sobie ze
                            prwadopodobienstwo znalezienia wygranej wzrasta tylko w jednej bramce
                            czyli tej ktorej gracz nie wybral za pierwszym razem.
                            Ono rosnie dla obu bramek.
                            Dla widza ktory oglada taki program z dwoma graczami
                            wynosi ono pol na pol.
                            Choc gracze zakladajac wlasna neutralnosc wobec szczescia
                            czyli pelna losowosc swoich wyborow beda te prawdopodobienstwa
                            postrzegac inaczej niz widz i inaczej niz drugi gracz o ktorym nie wiedza.

                            Dla wiekszej jasnosci posluze sie tym przykladem ktory
                            zobaczylem w tym programie tv i ktory jest istotnie przemawiajacy do
                            wyobrazni.

                            Jezeli zamiast 3 bramek tych bramek bedzie 1000 i bedziemy mieli 2 graczy
                            to obaj powinni nyc przekonani ze zmiana decyzji powinna byc dla nich
                            korzystniejsza gdyz za pierwszym razem mieli nikla szanse dokonania
                            trafnego wyboru.
                            Jednak obaj beda w bledzie gdyz nieznana im regula programu stanowi
                            ze 1 z nich z dokonal jednak trafnego wyboru.
                            Gdyby o tym wiedzieli wtedy ich punkt widzenia na skuteczna dla nich
                            strategie moglby byc zupelnie inny mimo iz ich pierwszy wybor
                            byl dokonany przez nich calkowicie losowo.

                            Gdyby mieli oni mozliwosc udzialu w wielu grach dokonujac losowego wyboru
                            wtedy mogli by z wielkim prawdopodobienstwem wykluczyc istnienie
                            takiej ukrytej reguly i ich wygrywajace strategie z rownie wielkim
                            prawdopodobienstwem by sie sprawdzaly.

                            Lub inaczej nawet przy grze prowadzonej zupelnie fair
                            wygrywajaca strategia tez nie jest skuteczna w 100% rozgrywek.
                            Czyli w konkretnych przypadkach tez bedzie zawodzic.
                            Bedzie to prowadzilo do fluktuacji realnej skutecznosci
                            danej strategii w stosunku do teoretycznej wartosci wyidealizowanej.

                            Czyli ten przez nas oczekiwany procent powodzenia naszej strategii
                            nie jest wlasciwoscia konkretnych naszych wyborow w pewnej sekwencji gier,
                            a jedynie odnosi sie on do tej sekwencji jako calosci.

                            Dla jednego gracza ten sam trafny wybor bedzie przynalezal do sekwencji
                            wyborow wyznaczonych przez strategie o wyzszej skutecznosci, a dla innego
                            gracza dokladnie ten sam wybor w tej samej grze bredzie przynalezal do
                            strategii o mniejszej skutecznosci.

                            I jeszcze inaczej: odmienne wybory w tej samej grze moga nalezec w przypadku
                            dwoch roznych graczy do strategii o jednakowym prawdopodobienstwie
                            sukcesu i to takim ze podwojene byloby wieksze od jednosci.

                            Gdyby te prawdopobienstwa strategii przyporzadkowac konkretnym
                            wyborom w danej grze to ich suma bylaby wieksza od jednosci.
                            A zatem nie sa to wlasciwosci (prawd. %trafnosci) konkretnych wyborow.

                            Mam nadzieje ze dosyc jasno podkreslilem ta roznice.



                            • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 14.06.06, 09:44
                              > Ale ta sciezka daje ten procent tylko wtedy gdy spelnione jest
                              > okreslone zalozenie.
                              > Majac 1 probe nie mozemy miec pewnosci czy zalozenie to jest
                              > spelnione.

                              Jedyna założenie jakie musi być spełnione to takie, że faktycznie cały
                              eksperyment przebiega tak jak to zostało opisane - to znaczy wybieramy zupełnie
                              losowo jeden kubek, potem prowadzący odkłada jeden kubek (jeżeli wybraliśmy
                              dobrze, to odkłada losowo jeden z pozostałych dwóch, jeśli wybraliśmy źle to ma
                              tylko jedną możliwość), potem zmieniamy wybór i sprawdzamy.
                              Ale takie właśnie było założenie.

                              > jest 1/3 szans ze dwaj gracze moga calkowicie losowo dokonac
                              > takich odmiennych wyborow i w takim przypadku nikt z kwitkiem nie odchodzi
                              > wiec 'walka' sie wtedy nie da udowodnic.

                              O jaką sytuację konkretnie Ci chodzi po trochę się gubię?

                              > ...Dokladnie i to jest prawd. powodzenia STRATEGII.

                              No i rozumiem, że o takie prawdopodobieństwo było pytanie.

                              > > Oczywiście pod warunkiem, że nikt nie
                              > > robi wałków o jakich pisałeś - trzeba mieć teoretyczną wiedzę o tym jak
                              > > przeprowadzona jest gra i czy zdarzenia, które zakładamy, że są losowe
                              > > faktycznie są losowe.
                              >
                              > Majac jednak tylko 1 probe nie mozemy miec takowej pewnosci.
                              > Dokonujemy wiec pewnego zalozenia na wyrost.

                              Ale tu nie chodzi o to, żeby tę wiedzę (o tym jak jest przeprowadzony
                              eksperyment) czerpać z prób. W końcu nawet po 1000 prób nie mamy wiedzy jak
                              eksperyment jest przeprowadzony, ani nie mamy nawet prawdopodobieństwa - mamy
                              jedynie jego estymatę (która jest ze sporym prawdopodobieństwem dośc dokładna,
                              ale pewności nie ma). Jedyny sposób obliczenia dokładnego (z punktu widzenia
                              teorii prawdopodobieństwa) prawdopodobieństwa to przeprowadzić teoretycznie
                              obliczenia, a to wymaga znajomości założeń. Gdybyś chciał 1000 razy
                              przeprowadzić eksperyment nie zmieniając decyzji, a potem 1000 razy zmieniając
                              decyzję, to faktycznie najprawdopodobniej w pierwszym przypadku wygrałbyś
                              jakieś 33%, a w drugin około 66% razy, ale nie wnikjając w mechanizm nie możesz
                              mieć pewności, że te wyniki są poprawne. Czy o to Ci chodzi?

                              > > Obstawałbym jednak, że to to samo.
                              >
                              > No wlasnie ze nie to samo.
                              > W konkretnej grze dla jednej bramki z wygrana to prawd. wynosi 100%
                              > a dla pozostalych 0%.
                              > Niezaleznie od naszych wyborow.
                              > O ile gra jest na tyle uczciwa ze wygrana caly czas spoczywa w jednej bramce.

                              Te prawdopodobieństwa 0% lub 100% o których piszesz to prawdopodobieństwa
                              warunkowe po zakończeniu gry. Wiadomo, że prawdopodobieństwa wygrania pod
                              warunkiem że się wygrało wynosi 100%... Jednak przed grą prawdopodobieństwo
                              wynsi 1/3 lub 2/3 zależnie od obranej strategii i można o niej mówić nawet w
                              przypadku jednej próby.

                              > Natomiast zwiekszac lub zmniejszac mozemy sobie
                              > % powodzenia naszej strategii i to o ile spelniony jest warunek
                              > ze bedziemy mieli mozliwosc dokonania serii wyborow lub ze jestesmy
                              > elementem jakiejs populacji dokonujacej takiej serii wyborow i ze ta
                              > populacja zostala ustalona w pelni losowo tzn ze nasza przynaleznosc
                              > do niej nie jest warunkowana naszym pierwotnym wyborem.
                              > (...)
                              > Ale wlasnie wielu ludziom sie to intuicyjnie myli
                              > z prawdopodobienstwem znalezienia wygranej w okreslonej bramce.
                              > Nawet Tobie j.w.

                              A ja mam wrażenie, że Ty nie do końca znasz matematyczne definicje teorii
                              prawdopodobieństwa. Jeżeli mówi się, że prawdopodobieństwo wypadnięcia reszki w
                              rzucie monetą wyni 0.5, to znaczy, że gdzyby rzucać ją nieskończenie wiele
                              razy, to proporcja reszek do orłów będzie dążyć do 0.5. Jasne jest, że jeśli
                              rzucimy monetą, nie wypadnie pół reszki i pół orła i że po takim rzucie
                              wynikiem jest albo tylko orzeł (na 100%) albo tylko reszka (na 100%). Pojęcie
                              prawdopodobieństwa jest miarą czegoś co potencjalnie może się stać (ale jeszcze
                              się nie stało), a nie czegoś co już się stało bo wtedy jest pewność a nie
                              prawdopodobieństwo.

                              Tak czy inaczej nie widzę praktycznych implikacji tej różnicy pojęć o której
                              piszesz - przecież praktycznie zawsze lepiej jest obstawać przy strategii
                              dającej większą sznase.

                              > To ze jedna bramka jest usuwana nie powoduje samo w sobie ze
                              > prwadopodobienstwo znalezienia wygranej wzrasta tylko w jednej bramce
                              > czyli tej ktorej gracz nie wybral za pierwszym razem.
                              > Ono rosnie dla obu bramek.
                              > Dla widza ktory oglada taki program z dwoma graczami
                              > wynosi ono pol na pol.
                              > Choc gracze zakladajac wlasna neutralnosc wobec szczescia
                              > czyli pelna losowosc swoich wyborow beda te prawdopodobienstwa
                              > postrzegac inaczej niz widz i inaczej niz drugi gracz o ktorym nie wiedza.

                              Różnica wynika z tego, że mamy tutaj różne prawdopodobieństwa.
                              Prawdopodobieństwo 2/3 omawianej strategii to prawdopodobieństwo całego procesu
                              i jest ogregacją dwóch prawdopodobieństw warunkowych. W chwili gdy prowadzący
                              odsłania jedną bramkę można powiedzieć,że zaczyna się inny eksperyment. To tak
                              samo jak z opowieścią o kiosku lotto - prawdopodobieństwo tego, że wygrana
                              panie dwa razy pod rząd w tym samym kiosku (prawdopodobieństwo całego procesu)
                              jest dużo mniejsze od tego, że wygrana padnie tam tylko raz. Ale jeżeli już raz
                              wygrana padła, to prawdopodobieństwo że padnie tam jeszcze raz jest już takie
                              samo jak przedtem. Jest tak dlatego, że pierwsza wygrana już się zdarzyła, a
                              więc jej prawdopodobieństwo wynosi teraz 100% i nie zmienia prawdopodobieństwa
                              następnej wygranej.
                              Tak samo jest z graczami - jeżeli gracz już wybrał na poczatku jakąś bramkę, to
                              mial szanse wybrac dobra z p. 1/3 i zla z 2/3. Odsłonięcie jednej z bramek
                              zmienia warunki eksperymentu - jest podpowiedzia, ze od odslanieta bramka nie
                              ma nagrody. Jednak prowadzący nie odsłonił bramki losowo - on wie gdzie jest
                              nagroda i tym bardziej można wykorzystać te podpowiedź. Dodatkowo sytuację
                              komplikuję fakt, że odsłonięcie pustej bramki to zdarzenie zależne od wyboru
                              gracza. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z dwoma eksperymentami: 1.
                              pierwszy wybór bramki wybór i 2. zmiana decyzji lub nie po odsłonięciu pustej
                              bramki.

                              > Jezeli zamiast 3 bramek tych bramek bedzie 1000 i bedziemy mieli 2 graczy
                              > to obaj powinni nyc przekonani ze zmiana decyzji powinna byc dla nich
                              > korzystniejsza gdyz za pierwszym razem mieli nikla szanse dokonania
                              > trafnego wyboru.
                              > Jednak obaj beda w bledzie gdyz nieznana im regula programu stanowi
                              > ze 1 z nich z dokonal jednak trafnego wyboru.
                              > Gdyby o tym wiedzieli wtedy ich punkt widzenia na skuteczna dla nich
                              > strategie moglby byc zupelnie inny mimo iz ich pierwszy wybor
                              > byl dokonany przez nich calkowicie losowo.

                              Ale co to za "nieznana im regula programu"? Regula by wymagala, aby
                              rozstrzygniecie która bramka ma nagrodę następowało zależnie od tego co gracz
                              wbrał, a to zmienia założenia.

                              > Gdyby mieli oni mozliwosc udzialu w wielu grach dokonujac losowego wyboru
                              > wtedy mogli by z wielkim prawdopodobienstwem wykluczyc istnienie
                              > takiej ukrytej reguly i ich wygrywajace strategie z rownie wielkim
                              > prawdopodobienstwem by sie sprawdzaly.

                              Zgadza się. Ale zakładamy, że nie ma ukrytych reguł.

                              > Lub inaczej nawet przy grze prowadzonej zupelnie fair
                              > wygrywajaca strategia tez nie jest skuteczna w 100% rozgrywek.

                              Oczywiście - strategia ta daje tylko 66% na sukces.

                              > Bedzie to prowadzilo do fluktuacji realnej skutecznosci
                              > danej strategii w stosunku do teoretycznej wartosci wyidealizowanej.

                              no tak - te 66% do granica do której dąży proporcja gdy liczba prób dązy do
                              nieskończoności. Ale to właśnie oznacza prawdopodobieństwo.

                              > I jeszcze inaczej: odmienne wybory w tej samej grze moga nalezec w przypadku
                              > dwoch roznych graczy do strategii o jednakowym prawdopod
                              • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 14.06.06, 09:50
                                obcięło:

                                > I jeszcze inaczej: odmienne wybory w tej samej grze moga nalezec w przypadku
                                > dwoch roznych graczy do strategii o jednakowym prawdopodobienstwie
                                > sukcesu i to takim ze podwojene byloby wieksze od jednosci.

                                To właśnie dlatego, że strategia nie daje 100%. Nawet gracz ją stosujący może
                                przegrać.

                                > Mam nadzieje ze dosyc jasno podkreslilem ta roznice.

                                Jeżeli dobrze rozumiem, to chodzi o różnicę będzie prawdopodobieństwem
                                warunkowym jednego kroku, a prawdopodobieństwem całego procesu.
                                • Gość: p. Przyklad z moneta ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.06, 15:48
                                  facet123 napisał:

                                  > obcięło:
                                  >
                                  > > I jeszcze inaczej: odmienne wybory w tej samej grze moga nalezec w przypadku
                                  > > dwoch roznych graczy do strategii o jednakowym prawdopodobienstwie
                                  > > sukcesu i to takim ze podwojene byloby wieksze od jednosci.
                                  >
                                  > To właśnie dlatego, że strategia nie daje 100%. Nawet gracz ją stosujący może
                                  > przegrać.
                                  >
                                  > > Mam nadzieje ze dosyc jasno podkreslilem ta roznice.
                                  >
                                  > Jeżeli dobrze rozumiem, to chodzi o różnicę będzie prawdopodobieństwem
                                  > warunkowym jednego kroku, a prawdopodobieństwem całego procesu.

                                  ... a wlasciwie z kostka do gry.

                                  Natchnales mnie tym swoim przykladem z moneta.
                                  Po pewnym namysle przyszedl mi przyklad ktory mam nadzieje
                                  uwidoczni dobrze o co mi sie tu rozchodzi.

                                  Jezeli w kostce przeciwlegle sciany oznaczymy tymi samymi literami
                                  to dostaniemy 3 mozliwosci A,B,C.

                                  Dla uproszczenia przyjmijmy ze z rownym p moga zostac wyrzucone owe
                                  trzy stany.

                                  Teraz zabawa polega na podaniu pierwszego typu, krupier zaglada (pezez kamere
                                  by nie mogl nic zmienic) i podaje
                                  nam jeden stan ktory na pewno nie wypadl.

                                  Teraz pozostaje nam zgadnac ostatecznie co wypadlo.

                                  I teraz mam nadzieje ze sprawa stanie sie calkowicie czytelna.

                                  My wiemy ze KAZDY Z POZOSTALYCH dwoch stanow mogl wypasc
                                  z JEDNAKOWYM prawdopodobienstwem
                                  bo taka
                                  jest wlasciwosc kostki i nasz wybor tu nie ma nic do rzeczy.

                                  Natomiast czym innym jest tu powodzenie naszej strategii.
                                  Aby zwiekszyc szanse naszego sukcesu zmieniamy wybor.

                                  Co oczywiscie nie ma najmniejszego wplywu na to co moglo wypasc i
                                  juz wypadlo.

                                  Tak wiec twierdzenie ze istnieje wieksze prawdopodobienstwo ze
                                  w kubku znajduje sie kostka w stanie A niz w stanie B
                                  ( krupier wykluczyl stan C )
                                  jest nonsensem.
                                  Natomiast calkiem racjonalnym jest twierdzic iz jesli zmienimy
                                  nasza decyzje z A na B to nasze szanse na udzielenie prawilowej
                                  odpowiedzi wzrosna.

                                  Niestety wielu ludzi powszechnie myli to ze soba.
                                  Inny gracz ktory razem z nami przystapil do zabawy
                                  obstawial B i jego strategia nakazuje mu zmienic typ na A, tyle
                                  ze to nie ma NIC wspolnego z tym jakie jest prawdopodobienstwo tego
                                  ze w kubku jest kostka w stanie A lub B.

                                  Jedynie czego mozemy byc pewni to ze suma tych prawdopodobienstw
                                  jest rowna 1 i tyle.

                                  Strategie graczy moga byc zawsze oparte na zalozeniach prowadzacych do
                                  sprzecznych wnioskow/typowan lecz nalezy pamietac iz to sa jedynie
                                  ich SUBIEKTYWNE typowania, a nie obiektywne prawdopodobienstwo
                                  tego co faktycznie kryje kubek.

                                  To ze ich strategia typowan sprawdza sie na dluzsza mete
                                  nie oznacza iz w kazdym przypadku ich typy( nie chodzi tu o sam typ
                                  a o wartosc prawdopodobienstwa jaka nasza strategia mu w danej
                                  rozgrywce przyporzadkowywuje) moga sie roznic dla roznych graczy.

                                  Nie zachodzi tu zwiazek przyczynowo-skutkowy miedzy tym co podpowiada
                                  nam nasza strategia a tym jakie jest faktyczne prawdopodobienstwo
                                  okreslonych stanow kostki ukrytej pod kubkiem.
                                  Tutaj otrzymujemy jedynie korelacje miedzy tym czego oczekujemy
                                  po naszej strategii,a tym co ona nam przynosi.

                                  Niestety wielu przyjmuje to co podpowiada nam strategia za
                                  rzeczywistosc.
                                  Skoro strategia nam podpowiada 66% dla A to tam mmusi byc A z 66% prawd.

                                  A figa z makiem ,bo innemu graczowi jego strategia podpowiada
                                  dla A 33% a 66% dla B i zadnej w tym sprzecznosci nie ma
                                  bo te procenty sa wlasciwe ich strategiom a nie temu procentowi
                                  ktory decydowal co siedzi w kubku.

                                  Jesli mamy obiektywnie oceniac prawdopodobienstwo tego w jakim stanie jest
                                  kostka to musimy uwzgledniac JEDYNIE parametry kostki.

                                  Informacje zas jakie gracze otrzymuja wynikle z ich pierwotnych typow,
                                  regul gry oraz odpowiedzi krupiera pozwalaja im jedynie na dokonywanmie
                                  pewnych spekulatywnych kalkulacji ktorych wyniki beda w oczekiwanej korelacji
                                  z tym co faktycznie wypadlo.

                                  Jezeli jednak chcemy zdefiniowac prawdopodobienstwo tego co moglo
                                  wypasc w tym jednym konkretnym rzucie, to niestety te spekulacje
                                  musimy porzucic.

                                  Rownie dobrze mozna by tak zmienic reguly gry by gracze wogole nie musieli
                                  typowac przed rzutem (za pierwszym razem ) tylko krupier by im
                                  podpowiadal wedle tego co sam dla nich wylosowal.

                                  Przykladowo wylosowal ze gracz1 obstawilby za pierwszym razem A
                                  to odpowiedz dla gracza1 bylaby: 33% A 66%B , a gdyby dla gracza2 wylosowal
                                  pierwotne obstawienie B wtedy gracz B w tej rozgrywce otrzymalby
                                  informacje 66% A ,33% B.
                                  Oczywiscie krupier podawalby graczom takie procenty ,ze gdyby sie go sluchali
                                  to wtedy faktycznie by wygrywali zgodnie z nimi.

                                  Nie zmienia to jednak faktu ze w danej rozgrywce procenty podawane graczom
                                  przez krupiera nie mialyby wiele wspolnego z tymi procentami jakie
                                  kostka 'przydziela' odpowiednim stanom(sciankom).

                                  Tak wiec traktowanie tego co krupier podaje danemu graczowi
                                  w sposob doslowny jako prawdopodobienstwo tego w jakim stanie
                                  po danym konkretnym rzucie znalazla sie kostka
                                  jest po prostu nieporozumieniem.

                                  I o to mi sie tu caly czas rozchodzi

                                  pozdr




                              • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.06, 11:47
                                facet123 napisał:

                                > > Ale ta sciezka daje ten procent tylko wtedy gdy spelnione jest
                                > > okreslone zalozenie.
                                > > Majac 1 probe nie mozemy miec pewnosci czy zalozenie to jest
                                > > spelnione.
                                >
                                > Jedyna założenie jakie musi być spełnione to takie, że faktycznie cały
                                > eksperyment przebiega tak jak to zostało opisane - to znaczy wybieramy
                                > zupełnie
                                > losowo jeden kubek, potem prowadzący odkłada jeden kubek (jeżeli wybraliśmy
                                > dobrze, to odkłada losowo jeden z pozostałych dwóch, jeśli wybraliśmy źle to
                                > ma tylko jedną możliwość), potem zmieniamy wybór i sprawdzamy.
                                > Ale takie właśnie było założenie.

                                A ja chce Ci uswiadomic ze to co graczowi wydaje sie spelnieniem
                                powyzszego zalozenia w istocie moze dawac wyniki jakich ow gracz sie nie
                                spodziewa w sensie statystyki - skutecznosc jego strategii moze fluktuowac
                                wokol calkiem innej wartosci niz wynikaloby to z zalozen ktore
                                temu graczowi wydaja sie spelnione.

                                >
                                > > jest 1/3 szans ze dwaj gracze moga calkowicie losowo dokonac
                                > > takich odmiennych wyborow i w takim przypadku nikt z kwitkiem nie odchodz
                                > i
                                > > wiec 'walka' sie wtedy nie da udowodnic.
                                >
                                > O jaką sytuację konkretnie Ci chodzi po trochę się gubię?

                                Ano o taka w ktorej dwaj gracze i tylko dwaj przystepuja do
                                tej samej gry/rozgrywki i typuja rozne kubki/bramki.

                                Z tym ze jeden z nich wytypowal kubek z nagroda.
                                Krupier usuwa kubek ktory nie zostal wybrany przez zadnego z nich.

                                I teraz jednemu jak i drugiemu optymalna strategia nakazuje zmienic decyzje
                                gdyz jakoby po usunieciu trzecego kubka to w tym przeciwnym wzroslo
                                prawdpodobienstwo wytypowania wygranej.
                                No i zamieniaja sie typami.
                                Wygrywa tylko jeden z nich.

                                Czy prawdopodobienstwo wytypowania wygranej wzroslo wobu kubkach
                                czy tylko w jednym z nich ?

                                A moze tu nie chodzi o prawdopodobienstwo wytypowania w tej konkretnej grze
                                tylko w calej serii czy jak to nazywasz procesie ??


                                >
                                > > ...Dokladnie i to jest prawd. powodzenia STRATEGII.
                                >
                                > No i rozumiem, że o takie prawdopodobieństwo było pytanie.

                                Problem polega na tym ze powszechnie ludzie myla skuyecznosc strategii
                                calego procesu (dla ilus tam prob),
                                z prawdopodobienstwem dokonania trafnego wyboru w konkretnej jednostkowej
                                probie.

                                Ludziom sie wydaje gdy znaja decyzje jednego gracza i reguly gry
                                ze w tym jednym kubku jakby cos przybylo.
                                Jakby teoretyczna skutecznosc strategii tego gracza magicznie
                                wniknela do kubka ktory wedle owej strategii powinien on wytypowac.

                                Znajac decyzje obu graczy przez analogie widz moglby odniesc wrazenie
                                ze w obu kubkach znalezienie wygranej jest prawdopodobne w 66%, bo
                                przeciez obaj gracze dokonali swoich pierwotnych wyborow calkowicie losowo.
                                A skoro tak to zalozenia co do losowosci nalezy przyjac w stosunku do obu
                                graczy.

                                ...
                                > > Majac jednak tylko 1 probe nie mozemy miec takowej pewnosci.
                                > > Dokonujemy wiec pewnego zalozenia na wyrost.
                                >
                                > Ale tu nie chodzi o to, żeby tę wiedzę (o tym jak jest przeprowadzony
                                > eksperyment) czerpać z prób. W końcu nawet po 1000 prób nie mamy wiedzy jak
                                > eksperyment jest przeprowadzony, ani nie mamy nawet prawdopodobieństwa - mamy
                                > jedynie jego estymatę (która jest ze sporym prawdopodobieństwem dośc
                                > dokładna,
                                > ale pewności nie ma). Jedyny sposób obliczenia dokładnego (z punktu widzenia
                                > teorii prawdopodobieństwa) prawdopodobieństwa to przeprowadzić teoretycznie
                                > obliczenia, a to wymaga znajomości założeń. Gdybyś chciał 1000 razy
                                > przeprowadzić eksperyment nie zmieniając decyzji, a potem 1000 razy
                                > zmieniając
                                > decyzję, to faktycznie najprawdopodobniej w pierwszym przypadku wygrałbyś
                                > jakieś 33%, a w drugin około 66% razy, ale nie wnikjając w mechanizm nie
                                > możesz mieć pewności, że te wyniki są poprawne. Czy o to Ci chodzi?

                                Oczywiscie.
                                Co z tego ze ja sobie poczynie jakies zalozenia i na ich podstawie
                                wybiore strategie ktora powinna mi zapewnic maksymalny sukces
                                i swoich wyborow za pierwszym razem bede dokonywal najzupelniej losowo,
                                a w efekcie okaze sie ze skutecznosc mojej strategii oscyluje wokol
                                zupelnie innej wartosci niz ta teoretycznie przewidywana.

                                Madrzejszy juz o taka wiedze wtedy moglbym powiedziec ze gdy dokonywalem
                                jednostkowych wyborow wtedy prawdopodobienstwo dla nich za kazdym razem
                                zie bylo takie jak mi sie wydawalo z moich kiepskich zalozen,
                                a takie jakie wyszlo z praktyki.
                                To praktyka dopiero moze skutecznie zweryfikowac czy zalozenia co do
                                losowosci i ich implikacje byly spelnione czy tez nie byly.

                                Bez tej praktycznej weryfikacji mozemy sobie co najwyzej wierzyc w
                                poprawnosc naszych zalozen i wkutecznosc naszej strategii.

                                Moze sie wszakze okazac ze lepiej bysmy wyszli stosujac strategie
                                'neutalna' niz zakladana optymalna.



                                >
                                > > > Obstawałbym jednak, że to to samo.
                                > >
                                > > No wlasnie ze nie to samo.
                                > > W konkretnej grze dla jednej bramki z wygrana to prawd. wynosi 100%
                                > > a dla pozostalych 0%.
                                > > Niezaleznie od naszych wyborow.
                                > > O ile gra jest na tyle uczciwa ze wygrana caly czas spoczywa w jednej
                                > > bramce.
                                >
                                > Te prawdopodobieństwa 0% lub 100% o których piszesz to prawdopodobieństwa
                                > warunkowe po zakończeniu gry. Wiadomo, że prawdopodobieństwa wygrania pod
                                > warunkiem że się wygrało wynosi 100%... Jednak przed grą prawdopodobieństwo
                                > wynsi 1/3 lub 2/3 zależnie od obranej strategii i można o niej mówić nawet w
                                > przypadku jednej próby.

                                Wlasnie ze nie tylko od strategii ,ale takze od tego na ile nasze
                                zalozenia odpowiadaly rzeczywistosci.
                                Majac tylko jedna probe wynik otrzymamy 0/1 lub 1/1.

                                Rownie dobrze moglibysmy wiec sobie na ta 1 probe poczynic zalozenia
                                ze trafimy nie na 66% a dokladnie na 100%.
                                I faktycznie gdybysmy trafili nasz wynik bylby i to precyzyjnie
                                zgodny z naszymi zalozeniami.

                                W przypadku pudla mozna powiedzec ze roznca bedzie zasadnicza bo
                                w pierwszym przypadku dopuszczalismy tylko 33% szans na porazke a w drugim
                                eliminowalismy ja juz w zalozeniu.
                                Jednak wynik w jednej jedynej probie i tak daleki bedzie od wartosci
                                oczekiwanej.
                                Wiec mozna powiedziec ze nasza strategia sie wylozy wtedy w obu przypadkach.
                                A skoro tak to moze cos bylo nie tak z naszymi zalozeniami.

                                W drugim przypadku bedzie to od razu ewidentne bo zamiast 100% mamy 0.

                                Natomiast w pierwszym mozemy to zrzycic na karb fluktuacji.
                                Ale wtedy tez przydalyby sie kolejne proby by miec pewnosc co do
                                slusznosci naszych zalozen.


                                > > (...)
                                > > Ale wlasnie wielu ludziom sie to intuicyjnie myli
                                > > z prawdopodobienstwem znalezienia wygranej w okreslonej bramce.
                                > > Nawet Tobie j.w.
                                >
                                > A ja mam wrażenie, że Ty nie do końca znasz matematyczne definicje teorii
                                > prawdopodobieństwa. Jeżeli mówi się, że prawdopodobieństwo wypadnięcia reszki
                                > w rzucie monetą wyni 0.5, to znaczy, że gdzyby rzucać ją nieskończenie wiele
                                > razy, to proporcja reszek do orłów będzie dążyć do 0.5.

                                Bez serii prob nie sposob potwierdzic slusznosci tych zalozen doswiadczalnie.
                                To wlasnie mozliwosc wykonania serii prob powoduje ze mozemy sobie
                                poczynic takie zalozenia.
                                I rzucac tez powinnismy aby spelnione byly okreslone zalozenia
                                prowadzace do losowosci wynikow.

                                Przy rzucie jednak nie ma mozliwosci by dwoch graczy obstawiajac
                                przeciwne strony monety realizowalo swoje wygrywajace strategie
                                czyli te z p > 50%.

                                W przykladzie z kubkami taka mozliwosc ma miejsce.
                                I to prowadzi do paradoksow i neporozumien.

                                ...
                                >
                                > Tak czy inaczej nie widzę praktycznych implikacji tej różnicy pojęć o której
                                > piszesz - przecież praktycznie zawsze lepiej jest obstawać przy strategii
                                > dającej większą sznase.

                                Lepiej o il
                                • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 20.06.06, 11:21
                                  > Ano o taka w ktorej dwaj gracze i tylko dwaj przystepuja do
                                  > tej samej gry/rozgrywki i typuja rozne kubki/bramki.
                                  >
                                  > Z tym ze jeden z nich wytypowal kubek z nagroda.
                                  > Krupier usuwa kubek ktory nie zostal wybrany przez zadnego z nich.
                                  >
                                  > I teraz jednemu jak i drugiemu optymalna strategia nakazuje zmienic decyzje
                                  > gdyz jakoby po usunieciu trzecego kubka to w tym przeciwnym wzroslo
                                  > prawdpodobienstwo wytypowania wygranej.
                                  > No i zamieniaja sie typami.
                                  > Wygrywa tylko jeden z nich.

                                  No tak, ale taka sytuacja jest tylko wtedy gdy jeden gracz wybiera na poczatku
                                  kubek pusty, a drugi kubek z nagrodą, a to taki wybór już sam w sobie ma pewnie
                                  prawdopodobieństwo. Tymczasem może być też tak, że oboje wybierają ten sam
                                  kubek, lub, że oboje wybierają kubki bez nagrody i wtedy paradoksu nie ma.

                                  Paradoks o jaki który Ci chodzi polega właśnie na tym, że sytuacja o której
                                  piszesz zdarzy się 4 na 9 razy (a więc z prawd. 4/9), a więc jest przypadkiem
                                  szczególnym. Co więcej, jeżeli się już zdarzy, to na 4 sposoby na jakie może
                                  ona zajść okazuje się, że zarówno gracz pierwszy jak i gracz drugi wygraywają
                                  po 2 razy (a więc z prawd. 1/2) . Inaczej mówiąc twój przykład to poprostu
                                  ograniczenie się do takich przypadków, że licząc prawdopodobieństwo wygranej
                                  tylko pośród nich wychodzi nam, że wynosi ono 1/2. Jednak jest to wynik
                                  nieprawidłowego (nierepezentatywnego) dobrania próby. W ogólności
                                  prawdopodobieństwo wygranej wynosi 2/3.
                                  • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.06, 14:07
                                    > No tak, ale taka sytuacja jest tylko wtedy gdy jeden gracz wybiera na
                                    > poczatku kubek pusty, a drugi kubek z nagrodą, a to taki wybór już sam w
                                    > sobie ma pewnie
                                    > prawdopodobieństwo. Tymczasem może być też tak, że oboje wybierają ten sam
                                    > kubek, lub, że oboje wybierają kubki bez nagrody i wtedy paradoksu nie ma.

                                    Otoz jest nadal gdyby stosowac sie do Twojego toku rozumowania.

                                    >
                                    > Paradoks o jaki który Ci chodzi polega właśnie na tym, że sytuacja o której
                                    > piszesz zdarzy się 4 na 9 razy (a więc z prawd. 4/9), a więc jest przypadkiem
                                    > szczególnym.

                                    No i ja wlasnie caly czas do tego zmierzalem
                                    ;o)

                                    Pojedynczy wybor ZAWSZE JEST przypadkiem szczegolnym.

                                    To jakie my przyporzadkujemy mu prawdopodobienstwo (sukcesu/trafienia)
                                    zalezy od tego w jakiej wiekszej grupie wyborow go sobie umiescimy
                                    czyli w jakiej statystyce.

                                    > Co więcej, jeżeli się już zdarzy, to na 4 sposoby na jakie może
                                    > ona zajść okazuje się, że zarówno gracz pierwszy jak i gracz drugi wygraywają
                                    > po 2 razy (a więc z prawd. 1/2) . Inaczej mówiąc twój przykład to poprostu
                                    > ograniczenie się do takich przypadków, że licząc prawdopodobieństwo wygranej
                                    > tylko pośród nich wychodzi nam, że wynosi ono 1/2. Jednak jest to wynik
                                    > nieprawidłowego (nierepezentatywnego) dobrania próby.

                                    A co danego gracza ktory ma podjac jednostkowy wybor
                                    interesuje jakas uogolniona statystyka ???

                                    Jego przeciez interesuje prawdopodobienstwo prawidlowego wyboru
                                    w tej jednej konkretnej probie.

                                    Gwoli scislosci ja nie mialem na mysli przypadku w ktorym gracze dokonuja
                                    rozbieznych wyborow i jeden z nich dokonuje poprawnego wyboru,
                                    bo taki przypadek faktycznie zachodzi z p=4/9.

                                    Mnie chodzilo o szczegolny wariant tego przypadku tj. ten w ktorym
                                    krupier/prowadzacy usuwa ta sama bramke obu graczom
                                    a ten wariant zachodzi z p=2/9.

                                    W tym wariancie oni stoja DOKLADNIE przed tym samym wyborem tyle ze
                                    na nieco rozniacych sie 'pozycjach' wyjsciowych.

                                    Dlaczego gracz mialby ignorowac informacje iz ktos w tej samej grze
                                    dokonal poczatkowo przeciwnego niz on wyboru i usunieto mu tez ta sama
                                    bramke ??

                                    Jezeli by tej informacji nie posiadal to wtedy moglby sie zastanawiac:
                                    ' a gdybym na poczatku zdecydowal przeciwnie to ciekawe czy krupier
                                    usunal by tez ta sama bramke czy moze inna ??'

                                    A tak to juz wie: ktos inny dokonal wlasnie przeciwnego wyboru
                                    i tez mu usunieto ta sama bramke.
                                    Stosujac wiec sie do zalozen o losowym charakterze owych wyborow
                                    juz nie moze miec przekonania iz tylko z p=1/3 za pierwszym razem
                                    on dokonal poprawnego wyboru.

                                    Tym razem dla niego to p rosnie juz do 1/2.

                                    Dysponujac ta dodatkowa informacja ma prawo a nawet OBOWIAZEK
                                    poczynic takie zalozenie.
                                    Inne zalozenie gdy dysponuje on taka informacja byloby po prostu
                                    FALSZYWE - sprzeczne z paradygmatem losowego wyboru.
                                    Stawialoby go w pozycji uprzywilejowanej/wyroznionej.


                                    Jezeli jak twierdzisz ten przypadek jest niereprezentatywny
                                    i informacje ktora ten przypadek wyroznia nalezaloby zignorowac
                                    to dlaczego za reprezentatywny mamy uznac wybor jakiego ten gracz
                                    dokonuje na poczatku i na podstawie ktorego oblicza prawdopodobienstwo
                                    sukcesu ostatecznego wyboru ?

                                    Skoro mamy odrzucic ta druga informacje to zignorujmy tez i ta pierwsza.
                                    Gracz po prostu zapomina jakiego wyboru dokonal za pierwszym razem
                                    i juz zadna bramka nie jest przez niego wyrozniona.
                                    Ma zatem dalej tylko 50% szansy trafienia/sukcesu.

                                    Czyli po zignorowaniu obu informacji wracamy do punktu wyjscia
                                    czyli do tego ze w uogolnionym przypadku/statystyce prawdopodobienstwo
                                    trafienia na wygrana w ktorejkolwiek z pozostalych bramek jest jednakowe.


                                    > W ogólności
                                    > prawdopodobieństwo wygranej wynosi 2/3.

                                    A zatem jakie jest ono w ogolnosci w tym konkretnym jednostkowym przypadku ?
                                    ;o)

                                    pozdr

                                    • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 20.06.06, 16:04
                                      > > Paradoks o jaki który Ci chodzi polega właśnie na tym, że sytuacja o któr
                                      > ej
                                      > > piszesz zdarzy się 4 na 9 razy (a więc z prawd. 4/9), a więc jest przypad
                                      > kiem
                                      > > szczególnym.
                                      >
                                      > No i ja wlasnie caly czas do tego zmierzalem
                                      > ;o)
                                      >
                                      > Pojedynczy wybor ZAWSZE JEST przypadkiem szczegolnym.
                                      >
                                      > To jakie my przyporzadkujemy mu prawdopodobienstwo (sukcesu/trafienia)
                                      > zalezy od tego w jakiej wiekszej grupie wyborow go sobie umiescimy
                                      > czyli w jakiej statystyce.

                                      Ale ja pisałem już wcześniej, że jeżeli rozważać prawdopodobieństwa na
                                      podstawie jednego przypadku, to zawsze mamy albo 100%, albo 0% wygranej. A w
                                      rachunku prawdopodobieństwa chodzi właśnie o to żeby obliczać proporcję na duże
                                      grupie, albo wręcz całej populacji. W naszym przypadku (dwóch graczy, 3 kubki)
                                      populacja ta liczy 9 równo prawdopodobnych przypadków i tylko na podstawie tych
                                      9 przypadków można obliczać prawdopodobieństwo. Obliczanie ich na 4
                                      wyselekcjonowanych przypadkach tak jak w Twoim przykładzie (wtedy p=0.5), czy
                                      też na jednym przypadku jak ja pokazuje (wtedy p=0, lub p=1 zależnie od tego
                                      kóry przypadek wybierzemy) nie ma sensu.

                                      > Gwoli scislosci ja nie mialem na mysli przypadku w ktorym gracze dokonuja
                                      > rozbieznych wyborow i jeden z nich dokonuje poprawnego wyboru,
                                      > bo taki przypadek faktycznie zachodzi z p=4/9.
                                      >
                                      > Mnie chodzilo o szczegolny wariant tego przypadku tj. ten w ktorym
                                      > krupier/prowadzacy usuwa ta sama bramke obu graczom
                                      > a ten wariant zachprzed tym samym wyborem tyle ze
                                      > na nieco rozniacych sie 'pozycjach' wyjsciowych.odzi z p=2/9.

                                      Dlaczego? Wg mnie 4/9 bo są 4 możliwości. Jeżeli kubki nazwiemy A,B,C, graczy
                                      ponumerujemy 1 i 2 i założymy, że nagroda jest w kubku A, to są takie
                                      możliwości: [1A 2B], [1A 2C], [1B 2A], [1C 2A] - krupier w każdej z nich
                                      odkrywa obu graczom ten sam kubek - w kolejnych przypadkach odpowiednio
                                      C,B,C,B.

                                      > Dlaczego gracz mialby ignorowac informacje iz ktos w tej samej grze
                                      > dokonal poczatkowo przeciwnego niz on wyboru i usunieto mu tez ta sama
                                      > bramke ??

                                      Dlatego, że taka sytuacja jest mniej prawdopodobna. Jeżeli wybieram jakiś kubek
                                      po czym inny gracz wybiera inny kubek, po czym krupier podnosi jeszcze inny
                                      kubek i nie ma pod nim nagrody to oznacza to, że już zdarzył się przypadek o
                                      nieco mniejszym prawdopodobieństwie, bo wiem, że odpadaja przypadki gdy: oboje
                                      z drugim graczem wybraliśmy ten sam kubek i oboje z drugim graczem wybraliśmy
                                      różne, ale puste kubki. To jest trochę tak jakby rzucić monetę do góry. W
                                      chwili rzutu mogę powiedzieć, że jest p=0.5 na reszkę i 0.5 na orła. Jednak
                                      jeżeli ułamek sekundy przed upadkiem monety zrobimy zdjęcie, to może się
                                      okazać, że prawdopodobieństwo orła wynosi 0.9, a reszki 0.1 (bo widać jak
                                      moneta upada).
                                      Tak smamo jest z Twoim przykładem - na początku prawdopodobieństwo wygranej
                                      przy omawianej strategii wynosi 2/3, ale jeżeli zdażył się jeden z tych 4/9
                                      przypadków, to faktycznie, teraz p=1/2, ale to dlatego, że już część
                                      eksperymentu się wydarzyła. Gdyby akurat nie trafić na jeden z tych 4
                                      przypadków, ale na jeden z pozostałych 5, to wśród nich przegrywamy tylko z
                                      prawdopodobieństwem 1/5, a wygrywamy 4/5. Więc całkowite prawd. = 4/9 * 1/2 +
                                      5/9 * 4/5 = 2/9 + 4/9 = 6/9 = 2/3 pozostaje bez zmian.

                                      Chodzi o to, że dodanie drugiego gracza który wybiera inny kubek tak naprawdę
                                      daje nam dodatkową informację o wyborze który już nastąpił.

                                      > Jezeli by tej informacji nie posiadal to wtedy moglby sie zastanawiac:
                                      > ' a gdybym na poczatku zdecydowal przeciwnie to ciekawe czy krupier
                                      > usunal by tez ta sama bramke czy moze inna ??'

                                      można wyliczyć prawdopodobieństwo tego czy krupier odkrył by tę samą bramkę, i
                                      tego że inną - okazałoby się na końcu, że na jedno wyszło.

                                      > Jezeli jak twierdzisz ten przypadek jest niereprezentatywny
                                      > i informacje ktora ten przypadek wyroznia nalezaloby zignorowac
                                      > to dlaczego za reprezentatywny mamy uznac wybor jakiego ten gracz
                                      > dokonuje na poczatku i na podstawie ktorego oblicza prawdopodobienstwo
                                      > sukcesu ostatecznego wyboru ?

                                      dlatego, że pierwszy gracz on mógł wybrać dowolną bramkę, a drugi gracz musi
                                      wybrać albo pustą (gdy pierwszy wybrał pełną), albo pełną (gdy piewszyu wybrał
                                      pustą). A więc wybór drugiego gracza nie jest w pełni losowy.

                                      Na resztę odpowiem jutro.
                                      • facet123 Re: Propozycja nowej zabawy 20.06.06, 16:40
                                        > Skoro mamy odrzucic ta druga informacje to zignorujmy tez i ta pierwsza.
                                        > Gracz po prostu zapomina jakiego wyboru dokonal za pierwszym razem
                                        > i juz zadna bramka nie jest przez niego wyrozniona.
                                        > Ma zatem dalej tylko 50% szansy trafienia/sukcesu.

                                        Nie chodzi o to, czy gracz pamięta, czy nie. Chodzi o sam fakt dokonania wyboru
                                        który nie był losowy, ponieważ odrzucasz przypadki gdy oboje gracze wybrali ten
                                        sam kubek, oraz gdy oboje gracze wybrali puste kubki. W ten sposób eksperyment
                                        przechodzi w stan o prawdopodobieństwie 4/9 z którego to stanu można wygrać z
                                        prawdopodobieństwem 1/2. Tak samo jak rzucenie monety na ułamek przed jej
                                        upadkiem jest w stanie z którego prawdopodobieństwo orła/reszki może być już
                                        inne niż na początku.

                                        >> W ogólności
                                        >> prawdopodobieństwo wygranej wynosi 2/3.
                                        > A zatem jakie jest ono w ogolnosci w tym konkretnym jednostkowym przypadku ?
                                        > ;o)

                                        W przypadku o jaki mówisz faktycznie wynosi ono 1/2, dlatego, że przedtem już
                                        zarzyło się coś prawdopodobnego na 4/9. Gdyby przedtem zdarzyła się druga
                                        opcja, prawdopodobna na 5/9 to teraz mielibyśmy 4/5 prawdopodobieństwa
                                        wygranej, co po zagregowaniu obu przypadków daje 2/3.
                                        • Gość: p. Sprostowanie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.06, 21:21
                                          Nie bede Ci odpisywal osobno na poprzedni post,
                                          bo zakradlo sie tu male nieporozumienie z mojej winy
                                          i wymaga ono sprostowania.

                                          Otoz nieporozumienie polega na nie podaniu precyzyjnie
                                          regul 'zmodyfikowanej' gry.

                                          Pisalem kilka dni temu dosyc saznisty post na ten temat ale go w koncu
                                          nie wyslalem bo nie bylem do konca zadowolony z precyzji i zwiezlosci
                                          swoich argumentow, a nie chcialem obszernego postu wysylac do
                                          przerwanej dyskusji.

                                          Gdy powolales sie na 4 przypadki z 9-ciu odnioslem wrazenie ze
                                          myslimy o tym samym. Okazuje sie jednak ze nie.

                                          Precyzyjne reguly brzmia tak:
                                          Poczatkowo gracze nic znaja swoich wzajemnych wyborow.
                                          Prowadza dwie ZUPELNIE NIEZALEZNE gry na tym samym zestawie bramek/kubkow.

                                          Oczywiscie krupier kazdemu z nich moze odkryc 1 z 2 pozostalych bramek,
                                          wiec niekoniecznie musi im odkrywac zawsze ta sama.

                                          A zatem jesli by uwzgledniac we wszystkich przypadkach wybory
                                          krupiera to takich przypadkow byloby 18.

                                          A zatem te 4 bylyby z 18-tu a nie z 9-ciu.

                                          Mozna oczywiscie mowic o 4 z 9 ,ale nalezy pamietac ze dla kazdego z nich
                                          istnieje jedynie p=1/2 gdzie krupier kazdemu z graczy odsloni ten sam
                                          kubek ( albo ten sam / albo nie ten sam ).
                                          Tak czy inaczej otrzymamy p=2/9 ze obaj gracze dokonali odmiennych
                                          wyborow a krupier odslonil im ten sam kubek.

                                          W tym przypadku dowiaduja sie o sobie i wiedza juz ze
                                          w tym konkretnym przypadku uczestnicza w tej samej rozgrywce.

                                          I to jest ta dodatkowa informacja, ktora rozni ta wersje gry
                                          od tej wersji standardowej.

                                          Mam nadzieje ze teraz juz wszystko stanie sie jasne.

                                          Oczywiscie mozna tez przyjac takie zasady zmodyfikowanej gry
                                          ze krupier obowiazkowo obu graczom usuwa ten sam kubek/bramke
                                          jezeli tylko ich pierwotne wybory na to pozwalaja.

                                          Oczywiscie przy takich regulach ta dodatkowa informacja bedzie
                                          miala nieco inne znaczenie.


                                          facet123 napisał:

                                          > > Skoro mamy odrzucic ta druga informacje to zignorujmy tez i ta pierwsza.
                                          > > Gracz po prostu zapomina jakiego wyboru dokonal za pierwszym razem
                                          > > i juz zadna bramka nie jest przez niego wyrozniona.
                                          > > Ma zatem dalej tylko 50% szansy trafienia/sukcesu.
                                          >
                                          > Nie chodzi o to, czy gracz pamięta, czy nie. Chodzi o sam fakt dokonania
                                          > wyboru
                                          > który nie był losowy, ponieważ odrzucasz przypadki gdy oboje gracze wybrali
                                          > ten sam kubek, oraz gdy oboje gracze wybrali puste kubki. W ten sposób
                                          > eksperyment
                                          > przechodzi w stan o prawdopodobieństwie 4/9 z którego to stanu można wygrać z
                                          > prawdopodobieństwem 1/2. Tak samo jak rzucenie monety na ułamek przed jej
                                          > upadkiem jest w stanie z którego prawdopodobieństwo orła/reszki może być już
                                          > inne niż na początku.


                                          Ale ja nie odrzucam zadnych przypadkow.

                                          Po prostu chcialem Ci tymi przykladami powyzej wykazac ze
                                          dodatkowa informacja powinna sklanic gracza do posluzenia sie
                                          bardziej adekwatna statystyka przy podejmowaniu decyzji/szacowaniu ryzyka.


                                          >
                                          > >> W ogólności
                                          > >> prawdopodobieństwo wygranej wynosi 2/3.
                                          > > A zatem jakie jest ono w ogolnosci w tym konkretnym jednostkowym przypadku ?
                                          > > ;o)
                                          >
                                          > W przypadku o jaki mówisz faktycznie wynosi ono 1/2, dlatego, że przedtem już
                                          > zarzyło się coś prawdopodobnego na 4/9. Gdyby przedtem zdarzyła się druga
                                          > opcja, prawdopodobna na 5/9 to teraz mielibyśmy 4/5 prawdopodobieństwa
                                          > wygranej, co po zagregowaniu obu przypadków daje 2/3.


                                          Zauwaz ze w standardowej wersji gry gracz nie posiada informacji czy
                                          zdarzylo sie cos szczegolnego czy tez nie.
                                          Przy braku tejze informacji posluguje sie pewna statystyka, ale ona
                                          zaklada ze nic takiego szczegolnego nawet gdyby sie moglo wydarzyc
                                          nie bedzie mialo wplywu na prawdopodobienstwo sukcesu w tym
                                          konkretnym wyborze i ze to prawdopodobienstwo sukcesu jest jednakowe
                                          dla wszystkich wyborow tej statystyki.

                                          Tutaj natomiast Ty piszesz o agregacji czy dopuszczasz cos
                                          czego sposob kalkulacji prawdopodobienstwa w pierwotnej wersji gry nie
                                          przewidywal.

                                          Mam nadzieje ze teraz juz zalapiesz ze to jak oceniasz prawdopodobienstwo
                                          wygranej zalezy od tego jaka informacja dysponujesz.

                                          To ta informacja wlasnie determinuje do jakiej grupy zdarzen
                                          gracz zakwalifikuje rozgrywke w ktorej uczestniczy.

                                          Niestety powszechnie ludziom sie wydaje ze jak juz zdecydowali sie na
                                          wybor jakiejs statystyki to ten ich wybor jest wyborem ktory
                                          najlepiej odpowiada rzeczywistosci - w koncu przeciez to sie statystycznie
                                          potwierdza wiec dlaczego mialo by byc inaczej ?

                                          Ano wlasnie nalezy pamietac o tym ze sprawdza sie to jedynie
                                          STATYSTYCZNIE, a ktos kto posluguje sie w odniesieniu do tego samego
                                          przypadku inna statystyka moze miec zupelnie inny punkt widzenia
                                          na DOKLADNIE TO SAMO prawdopodobienstwo trafienia w tej samej rozgrywce.
                                          On moze je zupelnie inaczej oszacowac i byc rownie mocno przeswiadczony
                                          o poprawnoscui swego oszacowania.

                                          Problem pojawia sie wtedy gdy zapominamy ze jest to jedynie oszacowanie,
                                          a wlasciwie to wlasnosc naszej statystyki ktora posluzylismy sie
                                          dokonujac tego oszacowania.

                                          Jezeli o tym zapomnimy i to mozemy dojsc do sprzecznych wnioskow
                                          poslugujac sie roznymi statystykami.
                                          Jezeli bedziemy o tym pamietac to sprzecznosci tu nie bedzie:
                                          rozne statystyki - rozne oszacowania.

                                          • facet123 Re: Sprostowanie. 22.06.06, 11:13
                                            > Gdy powolales sie na 4 przypadki z 9-ciu odnioslem wrazenie ze
                                            > myslimy o tym samym. Okazuje sie jednak ze nie.
                                            >
                                            > Precyzyjne reguly brzmia tak:
                                            > Poczatkowo gracze nic znaja swoich wzajemnych wyborow.
                                            > Prowadza dwie ZUPELNIE NIEZALEZNE gry na tym samym zestawie bramek/kubkow.
                                            >
                                            > Oczywiscie krupier kazdemu z nich moze odkryc 1 z 2 pozostalych bramek,
                                            > wiec niekoniecznie musi im odkrywac zawsze ta sama.
                                            >
                                            > A zatem jesli by uwzgledniac we wszystkich przypadkach wybory
                                            > krupiera to takich przypadkow byloby 18.

                                            Ok, rozumiem, że zakładasz, że krupier może każdemu z graczy odkryć inny kubek,
                                            ale przecież nie może odkrywać graczowi kubka, który został przez któregoś z
                                            graczy wybrany - a zatem jedyny sposób aby przeprowadzić eksperyment tak ja to
                                            opisujesz (na ile ja to rozumiem) to taki, że przeprowadzamy zupełnie dwa
                                            niezależne gry - jedną dla pierwszego gracza i drugą dla drugiego - ale wtedy
                                            nie mają one wpływu na siebie i nic nie zmieniają...

                                            > Mozna oczywiscie mowic o 4 z 9 ,ale nalezy pamietac ze dla kazdego z nich
                                            > istnieje jedynie p=1/2 gdzie krupier kazdemu z graczy odsloni ten sam
                                            > kubek ( albo ten sam / albo nie ten sam ).
                                            > Tak czy inaczej otrzymamy p=2/9 ze obaj gracze dokonali odmiennych
                                            > wyborow a krupier odslonil im ten sam kubek.

                                            No a ja wypisałem cztery przypadki na 9 kiedy się to stanie 1A 2B (krupier
                                            odsłania C) 1A 2C (krupier odsłania B) 1B 2A (krupier odsłania C) i 1C 2A
                                            (krupier odłstania B), przy załozeniu, że nagroda jest w A.

                                            Tak czy inaczej, konkretne wyliczenia nie wpływają chyba na meritum naszej
                                            deskusji, to znaczy sam fakt zmian prawdopodobieństw w miarę postępowania
                                            procesu, to znaczy gdy pojawiają się dodatkowe informacje.

                                            > Ale ja nie odrzucam zadnych przypadkow.
                                            >
                                            > Po prostu chcialem Ci tymi przykladami powyzej wykazac ze
                                            > dodatkowa informacja powinna sklanic gracza do posluzenia sie
                                            > bardziej adekwatna statystyka przy podejmowaniu decyzji/szacowaniu ryzyka.

                                            Ok. Jeżeli chodzi Ci o to, że mamy taką sytuację: gracz pierwszy zaczyna grę
                                            zadowolony bo ma 2/3 szans na wygraną przy założeniu strategii o jakiej mówimy.
                                            Wybiera sobie kubek. Pojawia się drugi gracz i też wybiera kubek (załóżmy, że
                                            reguły gry są takie, że drugi nie może wybrać tego samego kubka co pierwszy).
                                            Krupier odsłania trzeci kubek. W tym momencie pierwszy gracz już wie, że sam
                                            fakt, ze doszło do takiej sytuacji (to znaczy do takiej, że krupier mógł
                                            odłonić bezpiecznie kubek kórego nie wybrał żaden z graczy bo nie ma pod nim
                                            nagrody) oznacza, że zdarzył się "pech" (sytuacja o określonym
                                            prawdopodobieństwie po którym zmienia się prawdopodobieństwo wygranej. Teraz
                                            jest już tylko 1/2 i nie ma różnicy czy gracz zmieni swój wybór czy nie). Mogła
                                            się też jednak zdarzyć sytuacja w której oboje gracze wybrali puste kubki i
                                            wtedy krupier nie miałby co odsłonić - ona uzupełnia całkowite
                                            prawdopodobieństwo do 2/3.

                                            > Mam nadzieje ze teraz juz zalapiesz ze to jak oceniasz prawdopodobienstwo
                                            > wygranej zalezy od tego jaka informacja dysponujesz.

                                            To jest jasne.

                                            > Niestety powszechnie ludziom sie wydaje ze jak juz zdecydowali sie na
                                            > wybor jakiejs statystyki to ten ich wybor jest wyborem ktory
                                            > najlepiej odpowiada rzeczywistosci - w koncu przeciez to sie statystycznie
                                            > potwierdza wiec dlaczego mialo by byc inaczej ?

                                            Akurat w przypadku z dwomja graczami prawdopodobieństwo spada z 2/3 do 1/2 w
                                            4/9 przypadków i wtedy nie można z tym i tak nic zrobić, więc nowa informacja
                                            niszego nie wnosi (nie mówi jak zmienić strategię, żeby poleprzyć swoją
                                            szansę), ale zgadzam się, że można sobie wyobrazić taką grę w której tego typu
                                            informacja powinna wpłynąć na zmianę strategii.

                                            > Ano wlasnie nalezy pamietac o tym ze sprawdza sie to jedynie
                                            > STATYSTYCZNIE, a ktos kto posluguje sie w odniesieniu do tego samego
                                            > przypadku inna statystyka moze miec zupelnie inny punkt widzenia
                                            > na DOKLADNIE TO SAMO prawdopodobienstwo trafienia w tej samej rozgrywce.
                                            > On moze je zupelnie inaczej oszacowac i byc rownie mocno przeswiadczony
                                            > o poprawnoscui swego oszacowania.

                                            Rozbieżność pojawia się tylko wtedy gdy pojawia się jakaś dodatkowa informacja.
                                            W podstawowej wersji gry (z jednym graczem) nie ma powodu wątpić w
                                            prawdopodobnieństwo 2/3 omawianej strategii.

                                            • Gość: p. Ciekawa gra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 13:18
                                              facet123 napisał:
                                              ...
                                              > > Precyzyjne reguly brzmia tak:
                                              > > Poczatkowo gracze nic znaja swoich wzajemnych wyborow.
                                              > > Prowadza dwie ZUPELNIE NIEZALEZNE gry na tym samym zestawie bramek/kubkow

                                              > Ok, rozumiem, że zakładasz, że krupier może każdemu z graczy odkryć inny
                                              > kubek,
                                              > ale przecież nie może odkrywać graczowi kubka, który został przez któregoś z
                                              > graczy wybrany - a zatem jedyny sposób aby przeprowadzić eksperyment tak ja
                                              > to opisujesz (na ile ja to rozumiem) to taki, że przeprowadzamy zupełnie dwa
                                              > niezależne gry - jedną dla pierwszego gracza i drugą dla drugiego - ale wtedy
                                              > nie mają one wpływu na siebie i nic nie zmieniają...

                                              Przeciez napisalem ze NIEZALEZNE z ty ze oczywiscie na tym samym zestawie
                                              kubkow/bramek.
                                              Tzn fizycznie zestawy moga byc dwa, ale nagroda/nagrody zawsze jest/sa w tym
                                              samym kubku w obu zestawach.

                                              Fizycznie te gry oczywiscie niczego nie zmieniaja wzajemnie, podobnie
                                              jak na ruletce to co wypadlo w danym rzucie nie zmienia prawdopodobienstwa tego
                                              co wypadnie w nastepnym.

                                              Jednak takie dwie gry pozwalaja losowo pewne rozgrywki wyroznic.
                                              Cos w rodzaju przyczepienia im dodatkowej etykietki.
                                              I okazuje sie ze w takich losowo wybranych rozgrywkach - oczywiscie
                                              losowo w tym znaczeniu ze to nie zaden z graczy indywidualnie decyduje czy
                                              dana rozgrywka bedzie opatrzone taka etykieta czy tez nie,
                                              a staje sie to w pewnym sensie dzielem przypadku (choc oczywiscie nie do konca
                                              wylacznie przypadku bo okreslone reguly tutaj obowiazuja ) -
                                              ta dodatkowa informacja kaze nam zmienic nasz punkt widzenia na nasza
                                              indywidualna rozgrywke.
                                              Ta informacja kaze nam przekwalifikowac nasza rozgrywke do innej statystyki
                                              a w konsekwencji byc moze takze na zmiane naszej strategii wyboru
                                              w tejze rozgrywce.

                                              >
                                              > > Mozna oczywiscie mowic o 4 z 9 ,ale nalezy pamietac ze dla kazdego z nich
                                              > > istnieje jedynie p=1/2 gdzie krupier kazdemu z graczy odsloni ten sam
                                              > > kubek ( albo ten sam / albo nie ten sam ).
                                              > > Tak czy inaczej otrzymamy p=2/9 ze obaj gracze dokonali odmiennych
                                              > > wyborow a krupier odslonil im ten sam kubek.
                                              >
                                              > No a ja wypisałem cztery przypadki na 9 kiedy się to stanie 1A 2B (krupier
                                              > odsłania C) 1A 2C (krupier odsłania B) 1B 2A (krupier odsłania C) i 1C 2A
                                              > (krupier odłstania B), przy załozeniu, że nagroda jest w A.
                                              >
                                              > Tak czy inaczej, konkretne wyliczenia nie wpływają chyba na meritum naszej
                                              > deskusji, to znaczy sam fakt zmian prawdopodobieństw w miarę postępowania
                                              > procesu, to znaczy gdy pojawiają się dodatkowe informacje.

                                              Ale zauwaz ze te dodatkowe informacje maja jedynie charakter statystyczny.
                                              A w zasadzie pozwalaja na wyciagnanie wnioskow odnoszacych sie do statystyki.

                                              To ze ktos prowadzi druga rozgrywke i my otrzymujemy o tym informacje
                                              nie ma przeciez fizycznego wplywu na przebieg naszej rozgrywki
                                              jak juz sam zauwazyles.

                                              A jednak tak informacja jest tak dla nas silna ze gotowi jestesmy
                                              czasem radykalnie zmienic nasz punkt widzenia.


                                              >
                                              > > Ale ja nie odrzucam zadnych przypadkow.
                                              > >
                                              > > Po prostu chcialem Ci tymi przykladami powyzej wykazac ze
                                              > > dodatkowa informacja powinna sklanic gracza do posluzenia sie
                                              > > bardziej adekwatna statystyka przy podejmowaniu decyzji/szacowaniu ryzyka
                                              > .
                                              >
                                              > Ok. Jeżeli chodzi Ci o to, że mamy taką sytuację: gracz pierwszy zaczyna grę
                                              > zadowolony bo ma 2/3 szans na wygraną przy założeniu strategii o jakiej
                                              > mówimy.
                                              > Wybiera sobie kubek. Pojawia się drugi gracz i też wybiera kubek (załóżmy, że
                                              ...
                                              Nie , nie gry sa zupelnie niezalezne w tym sensie ze gracze maja
                                              pelna swobode wyborow - tak ze dopoki nie uzyskaja tej dodatkowej informacji
                                              dla nich gra przebiega dokladnie jak w wersji standardowej.


                                              > > Mam nadzieje ze teraz juz zalapiesz ze to jak oceniasz prawdopodobienstwo
                                              > > wygranej zalezy od tego jaka informacja dysponujesz.
                                              >
                                              > To jest jasne.

                                              A jednak ja nie jestem przekonany czy rzeczywiscie jest to dla Ciebie jasne.
                                              Mnie sie wydaje ze Ty masz na mysli informacje ktora moze
                                              zmieniac reguly naszej gry, modyfikowac graczowi mozliwosci wyboru.

                                              > > Niestety powszechnie ludziom sie wydaje ze jak juz zdecydowali sie na
                                              > > wybor jakiejs statystyki to ten ich wybor jest wyborem ktory
                                              > > najlepiej odpowiada rzeczywistosci - w koncu przeciez to sie statystycznie
                                              > > potwierdza wiec dlaczego mialo by byc inaczej ?
                                              >
                                              > Akurat w przypadku z dwomja graczami prawdopodobieństwo spada z 2/3 do 1/2 w
                                              > 4/9 przypadków i wtedy nie można z tym i tak nic zrobić, więc nowa informacja
                                              > niszego nie wnosi (nie mówi jak zmienić strategię, żeby poleprzyć swoją
                                              > szansę), ale zgadzam się, że można sobie wyobrazić taką grę w której tego
                                              > typu informacja powinna wpłynąć na zmianę strategii.

                                              Wyobrazmy sobie gre w ktorej jest 20 kubkow z ktorych
                                              poczatkowo wybierasz 2.

                                              Krupier usuwa 17 i zostaja nam 3. Teraz masz mozliwosc zostac przy
                                              2 pierwszych albo zdecydowac sie na ten trzeci.

                                              Zwykle zmiana decyzji powinna Ci dac 90% szansy sukcesu.
                                              Ale otrzymales informacje ze dla tej samej rozgrywki dwaj inni gracze
                                              poczatkowo wytypowali inaczej niz Ty jednak ostal im sie ten sam zestaw
                                              3 kubkow.
                                              Oczywiscie ci gracze moga fizycznie nie istniec.
                                              Informacja moze byc przecez generowana losowo z okreslonym prawdopodobienstwem.

                                              Wyobraz sobie ze grasz z partnerem tzn ty podejmujesz wybor a on jest tego
                                              swiadkiem.
                                              Ale dodatkowa informacja przekazana zostaje tylko twojemu partnerowi
                                              i on nie moze Ci jej zdradzic wprost moze jednak sugerowac ci zmiane
                                              Twojej strategii.

                                              Czy potrafisz juz sobie wyobrazic ze Ty bedziesz zupelnie inaczej
                                              ocenial prawdopodobienstwo wygranej niz Twoj partner ??

                                              Dla Ciebie zmiana wyboru bedzie wydawala sie wrecz koniecznoscia.
                                              W kocu to powinno Ci dac wedle Twoich kalkulacji 90% szans powodzenia.

                                              Dla twojego partnera to bedzie postrzegane jako nieuzasadnione ryzyko.
                                              Pozostanie przy 2 kubkach daje bowiem wg. jego kalkulacji 66% szans powodzenia.

                                              I dotyczy to dokladnie tej samej gry, tego samego wyboru.

                                              Przy czym Twoj partner tez nie dostaje tej informacji o prawdopodobienstwie
                                              explicite tylko dedukuje ja z regul gry i rachunku prawdopodobienstwa.

                                              Teraz nawet nie mozemy z cala pewnacia stwierdzic czy sie cos
                                              wyjatkowego zdarzylo czy tez nie.
                                              Po prostu jemu zostala przekazana okreslona informacja iz takie
                                              zdarzenie zaszlo.
                                              Jedynie czego on moze byc pewien to ze reguly programu sa takie
                                              iz ta dodatkowa informacja jest i bedzie przekazywana faktycznie
                                              bardzo zadko, jednak w zadnym wypadku nie moze miec pewnosci ze
                                              zastosowanie sie do niej ( wykorzystanie jej ) zagwarantuje
                                              wam sukces czyli wygrana.

                                              Wyobraz sobie ze twojemu partnerowi udalo sie Ciebie przekonac
                                              do pozostania przy pierwotnym wyborze choc nadal zdaje Ci sie to
                                              szalenstwem.
                                              I okazuje sie ze jednak przegrywacie.

                                              Oczywiscie teraz partner moze Ci juz wyjawic dlaczego sklonil Cie
                                              do takiego a nie innego wyboru.

                                              Pytanie jest nastepujace:
                                              czy majac tylko mozliwosc jednokrotnego udzialu w grze nie mialbys
                                              watpliwosci ze prowadzacy oszukali twojego partnera i tak naprawde
                                              to Twoja ocena prawdopodobienstwa wygranej ( tzn ta zanim partner
                                              Cie przekonal od odstapienia od strategii ktora wydawala Ci sie
                                              wygrywajaca ) byla sluszna ?

                                              Czy tez mimo przegranej uwierzylbys ze miales faktycznie 2/3 szans
                                              na wygrana, a jednak to byl po prostu pech ze nie wygraliscie ??


                                              >
                                              > > Ano wlasnie nalezy pamietac o tym ze sprawdza sie to jedynie
                                              > > STATYSTYCZNIE, a ktos kto posluguje sie w odniesieniu do tego samego
                                              > > przypadku inna statystyka moze miec zupelnie inny punkt widzenia
                                              > > na DOKLADNIE TO SAMO prawdopodobienstwo trafienia w
                                              • facet123 Re: Ciekawa gra 23.06.06, 09:37
                                                Odpowiadam zbiorczo:

                                                > Przeciez napisalem ze NIEZALEZNE z ty ze oczywiscie na tym samym zestawie
                                                > kubkow/bramek.
                                                > Tzn fizycznie zestawy moga byc dwa, ale nagroda/nagrody zawsze jest/sa w tym
                                                > samym kubku w obu zestawach.


                                                Jeżeli obie gry są przeprowadzone na tym samym zestawie kubków (to znaczy
                                                nagroda jest zawsze pod tym samym kubkiem, np. A) To informacja o tym jak
                                                zadziałał drugi gracz może dać pierwszemu bardzo dużo informacji na temat
                                                prawdopodobieństwa znalezienia jego nagrody w jego grze, więc faktycznie może
                                                się zdarzyć, że powienien zmienić straterię.

                                                > A jednak ja nie jestem przekonany czy rzeczywiscie jest to dla Ciebie jasne.
                                                > Mnie sie wydaje ze Ty masz na mysli informacje ktora moze
                                                > zmieniac reguly naszej gry, modyfikowac graczowi mozliwosci wyboru.

                                                Mam na myśli informację która dotyczy jego gry i jego zestawu kubków. tak jak z
                                                moim przykładem kiedy po pierwszym kroku gry z może z p=4/9 zajść sytuacja 1 a
                                                z 5/9 sytuacja 2. W sytuacji 1. można wygrać z p=1/2, a w sytuacji 2 z p 4/5.
                                                To w żaden sposób nie ogranicza wyborów, bo gracz może znaleźć się w każdej z
                                                tych dwóch sytuacji - dodatkowa informacja jedynie mówi mu po pierwszym kroku
                                                czy znalazł się w sytuacji 1, czy 2.
                                                Można ten przykład uogólnić na dowolny proces. Przy założeniu braku dodatkowych
                                                informacji najlepsza strategia poprostu agreguje prawdopodobieństwa (tak jak
                                                nasze 2/3 = 4/9 * 1/2 + 5/9 * 4/5), ale jeżeli jest możliwość uzyskania
                                                informacji w trakcie procesu to strategia będzie uwzględniała zmianę
                                                postępowania pod wpływem tej informacji.


                                                Czy o to chodzi?

                                                > Pytanie jest nastepujace:
                                                > czy majac tylko mozliwosc jednokrotnego udzialu w grze nie mialbys
                                                > watpliwosci ze prowadzacy oszukali twojego partnera i tak naprawde
                                                > to Twoja ocena prawdopodobienstwa wygranej ( tzn ta zanim partner
                                                > Cie przekonal od odstapienia od strategii ktora wydawala Ci sie
                                                > wygrywajaca ) byla sluszna ?
                                                >
                                                > Czy tez mimo przegranej uwierzylbys ze miales faktycznie 2/3 szans
                                                > na wygrana, a jednak to byl po prostu pech ze nie wygraliscie ??
                                                • Gość: p. Re: Ciekawa gra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 10:24
                                                  facet123 napisał:

                                                  > Odpowiadam zbiorczo:
                                                  >
                                                  ...
                                                  > Można ten przykład uogólnić na dowolny proces. Przy założeniu braku
                                                  > dodatkowych
                                                  > informacji najlepsza strategia poprostu agreguje prawdopodobieństwa (tak jak
                                                  > nasze 2/3 = 4/9 * 1/2 + 5/9 * 4/5), ale jeżeli jest możliwość uzyskania
                                                  > informacji w trakcie procesu to strategia będzie uwzględniała zmianę
                                                  > postępowania pod wpływem tej informacji.
                                                  >
                                                  >
                                                  > Czy o to chodzi?

                                                  Prawie o to.

                                                  A dokladniej o to ze przecietny czlowiek bedzie traktowal ta swoja informacje
                                                  jaka w danej chwili posiada jako jedynie dostepna.
                                                  Tzn ze nikt inny nie moze dysponowac inna informacja na podstawie ktorej
                                                  moglby dokonywac rownie obiektywnej kalkulacji prawdopodoienstwa wygranej przy
                                                  danym wyborze i na tej podstawie zmieniac swoja strategie.

                                                  I wlasnie o tym od samego poczatku pisze dyskutujac tu z Toba.
                                                  A Ty od samego poczatku sie upierales ze to co sie wydaje graczowi
                                                  musi odpowiadac rzeczywistosci (obiektywnej ).

                                                  Ze to to samo. A ja ze nie to samo.

                                                  Czy teraz juz widzisz ze mialem racje - albo ze nie rozumiales na poczatku o co
                                                  mi wtedy chodzilo ??




                                                  • Gość: p. A teraz tez do Yorica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 10:53
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > facet123 napisał:
                                                    >
                                                    > > Odpowiadam zbiorczo:
                                                    > >
                                                    > ...
                                                    > > Można ten przykład uogólnić na dowolny proces. Przy założeniu braku
                                                    > > dodatkowych
                                                    > > informacji najlepsza strategia poprostu agreguje prawdopodobieństwa (tak
                                                    > jak
                                                    > > nasze 2/3 = 4/9 * 1/2 + 5/9 * 4/5), ale jeżeli jest możliwość uzyskania
                                                    > > informacji w trakcie procesu to strategia będzie uwzględniała zmianę
                                                    > > postępowania pod wpływem tej informacji.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Czy o to chodzi?
                                                    >
                                                    > Prawie o to.
                                                    >
                                                    > A dokladniej o to ze przecietny czlowiek bedzie traktowal ta swoja informacje
                                                    > jaka w danej chwili posiada jako jedynie dostepna.
                                                    > Tzn ze nikt inny nie moze dysponowac inna informacja na podstawie ktorej
                                                    > moglby dokonywac rownie obiektywnej kalkulacji prawdopodoienstwa wygranej
                                                    przy
                                                    > danym wyborze i na tej podstawie zmieniac swoja strategie.
                                                    >
                                                    > I wlasnie o tym od samego poczatku pisze dyskutujac tu z Toba.
                                                    > A Ty od samego poczatku sie upierales ze to co sie wydaje graczowi
                                                    > musi odpowiadac rzeczywistosci (obiektywnej ).
                                                    >
                                                    > Ze to to samo. A ja ze nie to samo.

                                                    Wlasnie dlatego czesc ludzi nie zauwaza tego ze gdy po pierwszym wyborze
                                                    i usunieciu 1 bramki dostali szanse na zmiane decyzji to
                                                    w miedzyczasie otrzymali na tyle istotna informacje iz zmiana decyzji
                                                    czyli wybranie tego drugiego kubka/bramki jest dla nich
                                                    statystycznie znacznie bardziej korzystna.

                                                    Wiekszosc z nich zapewne zauwazy ze jakas nowa informacje otrzymali, lecz
                                                    juz wiekszosc (o ile nie byli przygotowani teoretycznie do tej zabawy )
                                                    spocznie na laurach i stwierdzi ze w zasadzie to maja szanse
                                                    pol na pol, bo maja wybor jednego z dwoch kubkow/bramek wiec zmiana decyzji
                                                    w zasadzi i tak niczego nie zmieni wiec po coz mieli by ja zmieniac.

                                                    Z kolei czesc moze pojsc dalej w swoich rozwazaniach/analizach
                                                    i dojsc do tego ze istotnie zmiana decyzji powinna im zapewnic dwukrotne
                                                    zwiekszenie ich szans na sukces.

                                                    Ale tu powstaje pewne ale. Jezeli potraktuja te swoje kalkulacje
                                                    nie w kontekscie statystyki a jako rodzaj obiektywnej prawdy to
                                                    w tym przypadku analogiczne kalkulacje mozna przeprowadzic tez dla
                                                    przypadku z przeciwnym wyborem poczatkowym.

                                                    I wtedy dojda do sprzecznosci, bo jedne w ich mniemaniu obiektywne
                                                    wyliczenia beda sie klocily z innymi rownie obiektywnymi.

                                                    A skoro jest sprzecznosc to wracamy do punktu wyjscia czyli do tego
                                                    ze szanse sa rowne, wiec znowu nie ma potrzeby zmieniac wyboru.

                                                    Jedynie ci ktorzy nie wpadna na to ze mogliby otrzymac srzecznosc w takim
                                                    rozumowaniu oraz ci ktorzy sa przygotowni na to ze taka sprzecznosc
                                                    by im grozila gdyby swoje kalkulacje traktowali jako te tyczace sie
                                                    obiektywnej rzeczywistosci, ale tycza sie one pewnej statystyki i sa
                                                    jak najbardziej poprawne i z soba niesprzeczne.
                                                    Jeynie ci w oparciu o swoje kalkulacje beda mogli wybrac optymalna strategie
                                                    czyli zmienic swoj pierwotny wybor.

                                                    Ci ostatni beda wiedzieli ze mimo tego iz dwaj gracze stoja
                                                    w tej samej rozgrywce dokladnie przed tym samym wyborem dysponuja jednak
                                                    inymi informacjami gdyz ich pierwotne wybory byly rozne.
                                                    A w zwiazku z tym maja najzupelniej swiete prawo inaczej oceniac
                                                    prawdopodobienstwo znalezienia wygranej w danej bramce/kubku.

                                                    I te rozbiezne oceny nie pozostaja ze soba w zadnej sprzecznosci, bo
                                                    powstaly na bazie roznych informacji.

                                                  • facet123 Re: Ciekawa gra 23.06.06, 12:05
                                                    > I wlasnie o tym od samego poczatku pisze dyskutujac tu z Toba.
                                                    > A Ty od samego poczatku sie upierales ze to co sie wydaje graczowi
                                                    > musi odpowiadac rzeczywistosci (obiektywnej ).
                                                    >
                                                    > Ze to to samo. A ja ze nie to samo.
                                                    >
                                                    > Czy teraz juz widzisz ze mialem racje - albo ze nie rozumiales na poczatku o
                                                    co
                                                    >
                                                    > mi wtedy chodzilo ??

                                                    Wydaje mi sie, że oboje mieliśmy rację. Ja się jedynie upierałem, że z reguł
                                                    gry wynika pewne obiektywne prawdopodobieństwo i że jedyne co może wpłynąć na
                                                    jego zmianę do dodatkowa informacja.
                                                  • Gość: p. Pytanie o metode IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 18:34
                                                    facet123 napisal:

                                                    > > I wlasnie o tym od samego poczatku pisze dyskutujac tu z Toba.
                                                    > > A Ty od samego poczatku sie upierales ze to co sie wydaje graczowi
                                                    > > musi odpowiadac rzeczywistosci (obiektywnej ).
                                                    > >
                                                    > > Ze to to samo. A ja ze nie to samo.
                                                    > >
                                                    > > Czy teraz juz widzisz ze mialem racje - albo ze nie rozumiales na poczatku
                                                    > o co mi wtedy chodzilo ??
                                                    >
                                                    > Wydaje mi sie, ze oboje mielismy racje. Ja sie jedynie upieralem, ze z regul
                                                    > gry wynika pewne obiektywne prawdopodobienstwo i ze jedyne co moze wplynac na
                                                    > jego zmiane do dodatkowa informacja.

                                                    Jezeli twierdzisz ze oboje mielismy racje to znaczy ze nie rozumiales
                                                    od poczatku o co mi chodzilo.

                                                    W najwiekszym skrocie dla mnie obiektywne jest cos co nie zalezy od
                                                    tego jaka posiadamy informacje.
                                                    Nie chce sie tu bawic w gierki slowne i redefiniowanie juz zdefiniowanego,
                                                    po prostu ja w takim sensie to definiowalem i mialem nadzieje ze
                                                    robie to czytelnie.

                                                    W przykladzie z kubkami znaczyloby to ze niezaleznie od tego
                                                    jakie by zdarzenia sie nie dzialy jak bardzo prawdopodobne lub
                                                    nieprawdopodobne to nic nie jest w stanie zmacic naszej
                                                    pewnosci iz decydujac sie na wybor okreslonego kubka/bramki
                                                    mamy raz wyliczone obiektywne prawdopodobienstwo wygranej
                                                    w tym konkretnym wyborze/rozgrywce.

                                                    W tym sensie byloby ono wlasciwoscia danego wyboru/danej bramki
                                                    a nie pochodna naszej informacji oraz naszych zalozen.

                                                    Nie pisze tego aby wykazywac Ci wyzszosc swoich racji tylko
                                                    chcialem przy tej okazji przedstawic metode wyboru ktora z pozoru
                                                    wydaje sie nieoptymalna a jednak przy mozliwosci tylko
                                                    jednokrotnego wyboru moim zdaniem jest racjonalna.


                                                    Otoz dzielac informacje na ta pewna ,oraz ta ktora ma charakter
                                                    statystyczny i oparta jest na zalozeniach co do ktorych nie
                                                    posiadamy duzej pewnosci warto moim zdaniem zrezygnowac
                                                    z czesci potencjalnych szans odniesienia sukcesu na korzysc
                                                    zwiekszenia prawdopodobienstwa tego iz nasze zalozenia
                                                    na podstawie ktorych obliczamy nasze szanse sa w praktyce spelnione.

                                                    Przykladowo dokonujac jednostkowego wyboru zakladamy iz ma on
                                                    charakter najzupelniej losowy, co nie zawsze musi odpowiadac
                                                    do konca prawdzie.
                                                    Dokonujac go swiadomie sami stajemy sie pewnym elementem
                                                    tego systemu, a jest rzecza znana iz jest mozliwym wplywanie na
                                                    wybor jakiego czlowiek dokonuje w taki sposob ktory jest
                                                    niezauwazalny dla czlowieka.
                                                    Generalnie chodzi o to iz nasze zalozenia dotycza wbrew pozorom
                                                    dosyc zlozonego w praktyce ukladu i w pewnym stopniu sa one wynikiem
                                                    nieznajomosci dokladnych mechanizmow ktore ten
                                                    zlozony uklad w sobie zawiera.

                                                    Tak wiec istnieje pewne ryzyko ktorego nie jestesmy
                                                    w stanie blizej oszacowac iz to co dla pewnej populacji
                                                    osob bedzie w duzym przyblizeniu spelnialo zalozenia o losowym
                                                    wyborze w naszym konkretnym przypadku moze nie byc
                                                    tak dobrze spelnione.
                                                    W rezultacie mozemy sie opierac w naszym rozumowaniu
                                                    na falszywych przeslankach i zamiast maksymalizowac nasze
                                                    szanse na wygranie nagrody mozemy je nieswiadomie zminimalizowac.

                                                    Dlatego w pewnych przypadkach moim zdaniem byloby celowym
                                                    wspomaganie podjecia ostatecznej decyzji przez dodatkowy
                                                    proces losowy o zadanych przez nas z gory parametrach.

                                                    Np. rzut moneta. W skarajnym przypadku decydowac moglby wynik
                                                    jednego rzutu. Wtedy szansa wygranej nie zalezalaby od
                                                    naszych poczatkowych zalozen, a od tego jak bardzo
                                                    wyrownane beda szanse przy takim rzucie i od naszego
                                                    wyboru (orzel czy reszka ).
                                                    W przypadku gdybysmy chcieli tylko nieco ograniczyc
                                                    ryzyko zwiazane z powzieciem blednych zalozen co do losowosci
                                                    naszego pierwszego wyboru, dodatkowy proces losowy moglby
                                                    polegac na wielokrotnym rzucie moneta i ustaleniu odpowiednich
                                                    regul.

                                                    Generalnie idea ta polega na ograniczeniu pewnego ryzyka
                                                    kosztem wprowadzenia innego ryzyka.

                                                    Jezeli jednak po naszych pierwszych kalkulacjach wyliczone
                                                    prawdopodobienstwo przyjmiemy jako 'swietosc' tzn ze
                                                    zalozenia nasze sa na 100% spelnione a nasza informacja
                                                    jest jedynie sluszna i obiektywna oraz nie tylko w sensie
                                                    statystyki ale takze dla tego konkretnego wyboru przed jakim stoimy
                                                    to oczywiscie wprowadzanie dodatkowego procesu losowego
                                                    dla podjecia decyzji
                                                    tylko by moglo pogorszyc nasze szanse wygranej wiec byloby
                                                    z zalozenia bezcelowe.

                                                    Mam w zwiazku z tym takie pytanie: czy nie mialbys
                                                    ochoty na odrobine asekuracji przy podejmowaniu takiej
                                                    decyzji wiedzac ze mozesz posluzyc sie procesem losowym
                                                    o bardzo dokladnie znanych parametrach i mozliwosci
                                                    ustalania takich regul ktore pozwalalyby Ci na praktycznie dowolne
                                                    ustalenie poziomu tejze asekuracji np. z teoretycznych
                                                    66%/33% do poziomu 60%/40% albo 55%/45%
                                                    tzn ze nawet wtedy gdyby Twoje zalozenia o losowosci
                                                    Twojego wyboru okazaly sie niespelnione to jeszcze
                                                    mialbys 40 czy 45% szans na wygrana.

                                                    Czy tez wolalbys wierzyc w slusznosc zalozen i decydowac
                                                    bez jakiejkolwiek asekuracji ?

                                                    Nie tyle mi tu idzie o praktyczna strone Twojego wyboru
                                                    metody, bo praktycznie gdy potencjalne korzysci wydaja sie
                                                    niewielkie lub praktycznie zerowe w zestawieniu z minusami
                                                    wtedy nie mamy ochoty dodatkowo jeszcze komplikowac sprawy .

                                                    A chodzi mi tutaj o pewne zasady: wybor metody nic Cie nie
                                                    kosztuje bo wszystko jest przygotowane i do Twojej dyspozycji
                                                    chodzi tylko o sama zasade czyli ze jezeli losowa asekuracja
                                                    chocby o wlos poprawi Twoje poczucie iz zrobiles co tylko
                                                    mogles by zapewnic sobie wygrana to decydujesz sie skorzystac
                                                    z dodatkowego procesu losowego.

                                            • Gość: p. gra -cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 13:25
                                              dokonczenie

                                              facet123 napisał:
                                              ...

                                              >
                                              > > Ano wlasnie nalezy pamietac o tym ze sprawdza sie to jedynie
                                              > > STATYSTYCZNIE, a ktos kto posluguje sie w odniesieniu do tego samego
                                              > > przypadku inna statystyka moze miec zupelnie inny punkt widzenia
                                              > > na DOKLADNIE TO SAMO prawdopodobienstwo trafienia w tej samej rozgrywce.
                                              > > On moze je zupelnie inaczej oszacowac i byc rownie mocno przeswiadczony
                                              > > o poprawnoscui swego oszacowania.
                                              >
                                              > Rozbieżność pojawia się tylko wtedy gdy pojawia się jakaś dodatkowa
                                              > informacja.

                                              Oczywiscie.

                                              Problem polega na tym ze ludziom powszechnie sie wydaje ze
                                              taka dodatkowa informacja nie moze istniec/nie moze miec wplywu
                                              na nasza ocene.
                                              Nasze przekonanie ze nasza ocena jest OBIEKTYWNA wlasnie w odniesieniu
                                              do tego jednostkowego przypadku/wyboru.

                                              A ona owszem jest obiektywna ale tylko w odniesieniu do
                                              wiekszej serii wyborow - w odniesieniu do pewnej statystyki.

                                              >
                                              > W podstawowej wersji gry (z jednym graczem) nie ma powodu wątpić w
                                              > prawdopodobnieństwo 2/3 omawianej strategii.

                                              W tej wersji gry nie tyle nie ma powodu watpic w slusznosc swojej kalkulacji
                                              co nie ma mozliwosci zasiac u gracza watpliwosci co do tejze
                                              slusznosci o ile tych watpliwosci juz nie ma z zalozenia
                              • Gość: p. Re: Propozycja nowej zabawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.06, 12:05

                                > Tak czy inaczej nie widzę praktycznych implikacji tej różnicy pojęć o której
                                > piszesz - przecież praktycznie zawsze lepiej jest obstawać przy strategii
                                > dającej większą sznase.

                                Lepiej o ile ona polega na zalozeniach ktore ISTOTNIE sa spelnione w
                                rzeczywistosci.
                                Jezeli nam sie tylko tak wydaje, bo nie chcemy sobie komplikowac swiata ponad
                                miare, wtedy nasza strategia moze nas srogo zawiesc bardziej niz bysmy sie
                                mogli spodziewac.

                                A praktyczne implikacje.
                                Chocby osttni program z walizkami. Ludzie czesto sie wycofuja majac 70-80%
                                szansy na podwojenie swojej wygranej.
                                A mysle ze przy wiekszych sumach nawet by sie bali ryzykowac majac tylko 10%
                                szansy na przegrana, jezeli przegrana praktycznie odbiera wszystko.

                                Bo tu sie odzywa wlasnie ow glos rozsadku: czy aby nasza wygrywajaca
                                strategia jest aby istotnie wygrywajaca ?
                                Czy nie za bardzo igramy ze szczesciem ?


    • bonobo44 Paradoks znika w obrazie wielu światów 13.06.06, 15:53
      pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze na marginesie tej zabawy w intuicję:

      3 szklanki to kapitalny przykład sytuacji, która daje paradoksalnie
      odwrotny do oczekiwanego "zdroworozsądkowego" wynik...
      w mojej opinii wynika to z tego, że naucza nas się
      rachunku prawdopodobieństwa niczym kolejnej tajemnicy wiary.
      tymczasem...

      cały paradoks znika w obrazie wielu światów,
      które dostarcza jasnej i pewnej intuicyjnie
      niemal "geometrycznej" interpretacji prawdopodobieństwa

      poniższy wywód jest tylko pozornie trudny do prześledzenia,
      daje w zamian jasny obraz bez odwoływania się do
      pozostawiającego pewne wątpliwości pojęcia
      prawdopodobieństwa warunkowego (w obrazie tym ukrytego)

      Załóżmy (bez straty ogólności ;) że w szklance nr 1 jest moneta,
      a nr 2 i 3 są puste... i zadajmy sobie pytanie,
      jak wygląda drzewo wielu światów na którym huśta się 44 bonobo?

      pierwsza gałąź) podejmując wybór w świecie wyjściowym
      uzyskujemy jej rozszczepienie na trzy światy
      (ze wskazaniami na 1, 2 i 3 szklankę odpowiednio)

      druga gałąź (każda z tych na które rozszczepia się gałąź wyjściowego świata)
      rozszczepia się na dwie gałęzie z możliwym wskazaniem przez krupiera
      na pustą szklankę (2 lub 3)

      każda z tych ostatnich rozszczepia się na 2 możliwe wskazania (na szklankę
      pustą lub z monetą)

      łącznie wyjściowy świat w tak postrzeganym drzewie wielu światów
      rozpadł się na 12 podświatów numerowanych kolejno wskazaniami
      (naszym, krupiera i naszym):

      121
      123
      131
      132
      221
      223
      231
      232
      321
      323
      331
      332

      zauważmy, że tylko w 2 na 6 przypadków prowadzących do 1 (szklanka z monetą)
      nie zmieniliśmy naszej decyzji (wędrując po gałęziach 121 i 131)
      na właściwą gałąź trafilismy za to w 4 pozostałych przypadkach,
      zmieniając decyzję (prawdopodobieństwo trafienia na monetę jest 2-krotnie
      wyższe)

      zauważmy także, że summa sumarum tylko w połowie światów dokonujemy pożądanego
      wyboru - w ten sposób i rzeczywistość jest cała i intuicja pozostaje... syta

      i niech teraz ktoś powie, że interpretacja prawdopodobieństwa obrazem wielu
      światów do niego nie przemawia?
      a rozwiązuje ona w sposób jasny intuicyjnie i o wiele barzdiej złożone
      RZECZYWISTE paradoksy i to kwantowego świata 8)

      pozdrowienia

      --
      przyznam, że t0g znalazł pierwszorzędny środek pacyfikacji nazbyt
      już mocno jak dla mnie (także przeze mnie) wzburzonych fal tego forum
      (środek ten podziałał i na mnie ;)
      dlatego kolejny raz wykażę się typowa dla bonobo słabością charakteru
      i odwieszę, co zawiesiłem 8)

      • bonobo44 Zadanie dodatkowe na intuicję albo bonus bonobi 8) 13.06.06, 16:25
        a dla tych, którzy nie wierzą jeszcze w realność
        nieskończonego drzewa wielu światów, na którym
        huśta się 44 bonobo,

        ażeby nie psuć ze szczętem tej zabawy w intuicję,
        zapytam jeszcze, co i czy się zmieni, gdy krupier też nie wie,
        gdzie jest moneta?

        tzn. sprawdzi, a gdy pod szklanką jest moneta, odstawi ją na miejsce
        i wybierze inną (jedną z 2 pozostałych szklanek),

        i dopiero wówczas, gdy nie znajdzie monety pod kolejną podnoszoną przez siebie
        szklanką, pozwoli nam się odwrócić i dokonać drugiego naszego wyboru

        • yoric Re: Zadanie dodatkowe na intuicję albo bonus bono 13.06.06, 19:54
          Wtedy nie zmieni się nic.
          Dopiero gdyby krupier mógł eliminować szklankę 'pełną' miałoby to wpływ.
          Pozdr
          • bonobo44 bonus bonobi - podejście drugie 8) 14.06.06, 10:24
            Poprzednie podejście do 'bonobiego bonusa' było obarczone błędem
            wynikającym z błędnego przyjęcia przeze mnie gałęzi nie-do-przyjęcia w drzewie
            światów dla tego problemu (co wyjaśnia parę postów niżej).

            Ale to, co chciałem tam zasygnalizować nie straciło na aktualności.
            Stąd ta druga (poprawiona) odsłona bonusa bonobiego na kontynuację
            wspólnej zabawy w ramach "paradoksu" 3 kubków.

            Powtórzę zatem swoje pytanie w nieco zmodyfikowanej
            (znacznie uproszczonej) postaci:

            Załóżmy, że krupier nie wie, gdzie jest moneta i MOŻE podnieść
            kubek, pod którym się ona znajduje, ale przez CZYSTY PRZYPADEK
            tego nie robi. (Technicznie możemy się umówić, że grę przerywamy
            i zaczynamy od początku, gdy krupier jednak trafi na monetę.)
            Czy i jaki wpływ ma to na efektywność naszego wyboru
            (tzn. czy zmienimy czy nie naszą decyzję o wyborze kubka)?

          • bonobo44 do yorica 20.06.06, 16:53
            yoric napisał:

            > Wtedy nie zmieni się nic.


            moim zdaniem jesteś w błędzie, nawet w tej pierwszej nieudolnej
            (bo niepotrzebnie nadmiernie skomplikowanej) wersji bonobiego bonusa...

            nawet takie wprowadzenie przypadkowości do wyboru krupiera
            powinno zmienić wg mnie szanse gracza na równe (niezależnie od tego,
            czy zmieni swój wybór, czy nie)

            a krupier losowo wybiera tylko pomiędzy dwoma pozostałymi kubkami
            (trzeci, wybrany przez gracza jest odsunięty na bok, dopóki krupier nie
            wylosuje pustego kubka; gracz również nie może oglądać operacji krupiera)

            gdy krupier wybierze pełny kubek, przykrywa monetę na powrót i odwraca się,
            a ktoś (inny krupier ;) przestawia te 2 kubki losowo

            pierwszy krupier wybiera do skutku (tzn. aż do pustego kubka)

            wg mnie to powinno wystarczyć
      • bonobo44 Re: Paradoks znika w obrazie wielu światów ? 13.06.06, 17:10
        Uoops - w moim "geometrycznym" tłumaczeniu jest oczywisty błąd:

        ścieżki

        > 221
        > 223
        > 331
        > 332

        są zabronione i niczego w ten sposób nie wyjaśniłem 8(
      • Gość: p. Re: Paradoks znika w obrazie wielu światów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 17:15
        bonobo44 napisał:
        ...
        > i niech teraz ktoś powie, że interpretacja prawdopodobieństwa obrazem wielu
        > światów do niego nie przemawia?
        > a rozwiązuje ona w sposób jasny intuicyjnie i o wiele barzdiej złożone
        > RZECZYWISTE paradoksy i to kwantowego świata 8)

        Ja ze smutkiem musze przyznac ze na mnie ona nie dziala ;o(

        otoz nie pasuja mi tu nastepujace swiaty:
        > 221
        > 223

        > 331
        > 332

        krupier przeciez z definicji nie moze wykluczyc/wskazac
        wskazanej przez nas bramki.
        Wtedy bowiem i tak bysmy byli skazani na zmiane decyzji.

        Wiec nad tym przykladem z wieloma swiatami chyba musisz jeszcze
        popracowac.


        ...
        > przyznam, że t0g znalazł pierwszorzędny środek pacyfikacji nazbyt
        > już mocno jak dla mnie (także przeze mnie) wzburzonych fal tego forum
        > (środek ten podziałał i na mnie ;)

        Ale chyba nie zrobil tego przypadkowo.
        Nie uwazasz ?;o)

        • bonobo44 Re: Paradoks znika w obrazie wielu światów 13.06.06, 19:11
          Coż mi pozostało? Pójdę za ciosem:

          121
          123
          131
          132
          231
          232
          321
          323

          to 8 dopuszczalnych gałęzi,
          które zrównują prawdopodobieństwo
          zgodnie z intuicyjnym oczekiwaniem

          co się dzieje?

          w trakcie prowadzonych operacji
          ewidentnie odpada jedna z par gałęzi, tzn.

          albo

          121
          123

          albo

          131
          132

          nie realizuje się

          w moim odczuciu wynikać to może tylko z faktu,
          że krupier nie dokonuje wyboru LOSOWEGO
          tzn. "wybiera" on zawsze tę samą ustaloną ("znaczoną") pustą szklankę
          (albo też ten jego "wybór" jest w jakiś inny sposób zawsze zdeterminowany)
          w kazdym razie ta jego operacja nie ma charakteru losowego

          i na odwrót:
          wystarczy zawiązać mu oczy i dać do przypadkowego wyboru
          JEDNĄ Z 2 PUSTYCH SZKLANEK (!), aby prawdopodobieństwo wyciągnięcia
          pełnej przestało być ZALEŻNE od tego, czy dokonamy zmiany wyboru czy nie...
          (to tak a propos mojego niezbyt udanego "bonobiego bonusu")

          ciekawe, czy mam rację? a jeśli nie, to gdzie się mylę?...
          (być może warto o tym pomyśleć w aspekcie nierozróźnialności pustych szklanek
          - jak cząsteczek w fizyce statystycznej; przyznam, że tutaj nie mam jednak zbyt
          dobrych intuicji - to dla mnie dość grząski grunt ;)

          gdybym miał rację, wynik mógłby być zależny np. od
          specyficznych sekwencji operacji dokonywanych na
          szklankach (np. zamiany miejscami?)

          • bonobo44 Re: Paradoks znika w obrazie wielu światów 13.06.06, 21:19
            Załózmy że od początku gramy nie mając zamiaru zmienić decyzji po odsłonięciu
            jednej z pustych szklanek
            Prawdopodobieństwo właściwego wyboru bez zmiany decyzji wynosi 1/3 niezależnie
            od tego, co zrobi krupier.
            Czyli reszta (ze zmianą decyzji) to 2/3.

            Drzewo światów jest zatem dużo prostsze (pozostaje rozgałęzione tylko na 3
            gałęzie przy naszej pierwszej decyzji) :
            1 - (cokolwiek zrobi krupier) - 1
            2 - (krupier musi wybrać pustą 3) - 1 (zostaje pełna)
            3 - (krupier musi wybrać pustą 2) - 1 (zostaje pełna)

            operacje krupiera są bez znaczenia (nie mają charakteru probabilistycznego)
          • Gość: p. Re: Paradoks znika w obrazie wielu światów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.06, 21:20
            bonobo44 napisał:

            > Coż mi pozostało? Pójdę za ciosem:
            >
            > 121
            > 123
            > 131
            > 132
            > 231
            > 232
            > 321
            > 323
            >
            > to 8 dopuszczalnych gałęzi,
            > które zrównują prawdopodobieństwo
            > zgodnie z intuicyjnym oczekiwaniem

            Blad polega na tym ze przyjmujesz jednakowe prawdopodobienstwo
            realizacji kazdej z galezi.

            Na jakiej podstawie ?
            Domyslam sie ze intuicyjnie.

            >
            > co się dzieje?
            >
            > w trakcie prowadzonych operacji
            > ewidentnie odpada jedna z par gałęzi, tzn.
            >
            > albo
            >
            > 121
            > 123
            >
            > albo
            >
            > 131
            > 132
            >
            > nie realizuje się

            Rozwiazanie jest proste.
            Skoro prawdop. wyboru poczatkowgo sa sobie rowne, no bo niby
            dlaczego wybor pierwszej szklanki(z nagroda) mialby byc bardziej
            prawdopodobny od wyboru ktorejkolwiek z pozostalych ?

            Nalezy wiec zmultiplikowac
            te galezie:
            231
            232
            321
            323
            i wszystko wroci do normy :o)


            >
            > w moim odczuciu wynikać to może tylko z faktu,
            > że krupier nie dokonuje wyboru LOSOWEGO
            > tzn. "wybiera" on zawsze tę samą ustaloną ("znaczoną") pustą szklankę
            > (albo też ten jego "wybór" jest w jakiś inny sposób zawsze zdeterminowany)
            > w kazdym razie ta jego operacja nie ma charakteru losowego

            krupier jest ograniczony tym by nie wybierac szklanki z nagroda.
            Zatem w przypadku gdy gracz wybierze za pierwsym razem szklanke z nagroda
            krupier ma dwie mozliwosci, a w przeciwnym razie
            pozostaje mu tylko jedna.

            Dlatego prawdopodobienstwo galezi rozpoczynajacych sie od 1 jest
            dwukrotnie mniejsze niz analogiczne dla pozostalych galezi.
            Dlatego te ostatnie nalezy zmultiplikowac aby mozna bylo
            traktowac je wszystkie jako sobie rownorzedne ( rownie grube ).

            >
            > i na odwrót:
            > wystarczy zawiązać mu oczy i dać do przypadkowego wyboru
            > JEDNĄ Z 2 PUSTYCH SZKLANEK (!), aby prawdopodobieństwo wyciągnięcia
            > pełnej przestało być ZALEŻNE od tego, czy dokonamy zmiany wyboru czy nie...
            > (to tak a propos mojego niezbyt udanego "bonobiego bonusu")
            >
            > ciekawe, czy mam rację? a jeśli nie, to gdzie się mylę?...

            wyciagniecie pelnej szklanki jest zabronione
            przez regulamin
      • t0g Re: A w metnej wodzie swietnie lowi sie ryby, wia- 13.06.06, 21:09
        domo.
    • t0g Re: Metoda "drzewka" jest bardzo dobra i co wiecej 13.06.06, 21:33
      jest szeroko stosowana przez profesjonalistow. Moze tylko nie pod taka wlasnie
      nazwa.

      Dobra jest tez metoda symulacji komputerowej. Sytuacja w wielu zagadkach tego
      typu, jakie tu rozwazamy, daje sie latwo zaprogramowac i taki programik zawiera
      naogol najwyzej kilkadziesiat wierszy kodu. Dla uzyskania "elementu
      przypadkowosci" mozna uzyc generatora liczb losowych, ktory jest standardowa
      funkcja w kazdym wazniejszym jezyku komputerowym (zawodowy komputerowiec zaraz
      na mnie nakrzyczy, ze nie "standardowa", tylko to sie jakos inaczej nazywa - w C
      "biblioteczna", czy jakos tam?).

      Taki sofwareowy generator liczb losowych generuje ciag przypadkowych liczb w
      przedziale zero- jeden z rownomiernym prawdopodobienstwem.

      Znow zagadka: jesli bedziemy sumowac dwie kolejne liczby z takiego generatora i
      pozniej, jak nasumujemy juz bardzo wiele, i wykreslimy w postaci histogramu (np.
      w przeziale miedzy 0 a 0,01 - tyle a tyle sum, miedzy 0,01 a 0,02 tyle a tyle, i
      tak dalej, az do przedzialu pomiedzy 1,99 a 2,00), to jaki ksztalt przybierze
      ten histogram?

      Jezeli bedziemy sumowac nie dwie, a np. dziesiec kolejnych liczb, to jaki
      ksztalt wtedy przybierze histogram?
      • t0g Re: Przyklad zastosowania "metody drzewka" 13.06.06, 22:35
        Kiedy wprowadza sie studentow w arkana fizyki statystycznej, zwykle zaraz na
        poczatku mowi sie o statystycznej interpretacji entropii. Swietna "pomoca
        naukowa" w tym przypadku (nie realnie istniejaca, tylko "myslowa", innymi slowy,
        "gedankenpomoca naukowa") jest tzw. "paramagnetyk Isinga". Jest to uklad
        skladajacy sie z N elementarnych atomowych magnesikow, ktore moga przybrac tylko
        dwie pozycje - moment magnetyczny "w gore" lub "w dol". Magnesiki te sa ponadto
        zupelnie od siebie niezalezne, zaden z nich "nie wie", co robia pozostale - no i
        ponadto na skutek fluktuacji termicznych nieustannie zmieniaja swoje ustawienie.


        Innymi slowy, jesli ustawienie "w gore" oznaczymy G, a "w dol" D, to sytuacje w
        danym momencie mozemy zapisac przy pomocy ciagu N symboli G i D:

        GGDGDDG.....

        No i teraz powiadamy, ze wystapienie kazdej taka kombinacji jest jednakowo
        prawdopodobne.

        W jezyku drzewkowym: mozemy zaczac od jednego magnesiku, wiec drzewko ma tylko
        dwie galazki; dodajemy drugi, galazek robi sie cztery; i tak dalej, galazek robi
        sie w koncu 2 do potegi N-tej. No i mowimy, ze kazda z tych galazek jest
        "rownouprawniona" - nie ma galazek lepszych ani gorszych. Pelana demokracja!

        No to ktos mowi: "Gdy N/2 magnesikow jest w pozycji G, a N/2 w pozycji D, to
        calkowity moment magnetyczny sie znosi do zera. Ale gdy wszystkie sa np. w
        pozycji G, to wszystkie momenty sie sumuja. Czyli wtedy uklad staje sie
        magnesem. A wiec, skoro wszystkie konfiguracje sa "rownouprawnione", to taki
        uklad powinien, przynajmniej raz na jakis czas, spontanicznie sie namagnesowac!"

        Tymczasem Matka Nat... oj, przepraszam! Sziwa, oczywiscie - stworzyl szereg
        takich substancji, ktore mozna uwazac za calkiem niezla praktyczna realizacje
        takiego wyidealizowanego paramagnetyka, ktory tu rozwazamy. Tymczasem, takie
        uklady nigdy przenigdy nie wykazuja efektu spontanicznego namagnesowania!

        Wiec co jest niedobrze w naszym rozumowaniu? Czy moze jednak poszczegolne
        galazki nie sa "rownouprawnione"?

        Nie, wszystkie sa rownouprawnione. Tylko po prostu liczebnosc galazek, ktore
        odpowiadaja danej sytuacji, nie jest. Sytuacji "pelnego namagnesowania w gore"
        odpowiada jedna jedyna galazka. Sytuacji "polowa magnesikow w pozycji G, a
        polowa w pozycji D", odpowiada N!/[2x(N/2)!]. Jest to bardzo wielka liczba, przy
        N=1000 juz chyba jest to jedynka z trzystoma zerami.

        Zreszta mozna szybko sprawdzic przy pomocy tzw. "przyblizenia Stirlinga", ktore
        dla duzych liczb staje sie przyblizeniem bardzo dobrym:

        ln(N!) =~ NxlnN - N

        Zatem naturalny logarytm z wyrazenia, ktore wypisalem powyzej, wyniesie
        1000xln(1000) - 1000 - 2x[500xln(500) - 500] = 1000xln(1000)- 1000xln(500) =
        =1000xln 2 = 693.

        A logarytm dziesietny robi sie z naturalnego mnozac przez log(e), czyli 0,4343,
        no i jesli pomnozyc 693 przez te liczbe, dostajemy 301. A liczba, z ktorej
        dziesietny logarytm jest 301, to istonie jedynka z trzystoma (i jednym) zerami,
        wiec dobrze pamietalem.

        Czyli jest demokracja - bo tych galazek odpowiadajacych zerowemu namagnesowaniu
        jest daleko wiecej, niz tych odpowadajacych spontanicznemu pelnemu
        namagnesowaniu. Czyli to, ze nie obserwuje sie spontanicznego namagnesowania, to
        tylko przejaw "demokratycznej woli wiekszosci".

        Wiek Wszechswiata ocenia sie na jakies 1.0e26 czy 1.0e27 sekund, a typowy czas
        charakteryzyjacy termiczne fluktuacje w ukladach magnetycznych to 1.0e-12s.

        Zatem w czasie rownym wiekowi Wszechsieata nasz uklad 1000-ca atomow
        magnetycznych moglby wytworzyc liczbe rzedu 1.0e+39 roznych konfiguracji. Czyli,
        jesli chcemy, zeby jakas jedna wybrana kongiguracja wystapila z duzym
        prawdopodobienstwem, to powinnismy zarezerwowac na to czas rowny wiekowi
        wszechswiata pomnozonemu przez mniej wiecej jedynke z 260-ma zerami. Troche
        dlugo - czlowiek by sie chyba zanudzil, czekajac na takie wydarzenie!
        • bonobo44 Re: Przyklad zastosowania "metody drzewka" 14.06.06, 09:49
          Model Isinga do dobry przykład na to, o co chodzi w wieloświatowej
          interpretacji prawdopodobieństwa. Ideałem jest gdy wszystkie gałęzie
          wyrastające z danej gałęzi mają tę samą grubość. W modelu Izinga
          WSZYSTKIE gałęzie CAŁEGO drzewa w każdym punkcie mają "tę samą grubość".
          Każda konfiguracja spinów ma to samo bardzo nikłe prawdopodobieństwo,
          a przejście od jednej do drugiej z nich zachodzi właśnie z owym
          prawdopoodobieństwem (bonobo wybierając kolejną gałąź drzewa w punkcie, w
          którym się one rozgałęziają nie widzi ani jednej, która byłaby ciut grubsza
          od innych).

          Oczywista stan wypadkowego namagnesowania układu zależy od liczby takich
          konfiguracji o identycznym wypadkowym namagnesowaniu. Jest ich najwięcej dla
          zerowego (dla ścisłości - dla parzystej liczby spinów) wypadkowego
          namagnesowania. Najmniej dla maksymalnego - tylko po jednym! w każdą stronę.
          Dlatego spontaniczne namagnesowanie w danym kierunku ma to samo nikłe
          prawdopodobieństwo równe pojedynczej konfiguracji 1/N (N-liczba możliwych
          konfiguracji spinów).

          W interpretacji wieloświatowej dąży się do tego, żeby to ilość
          gałęzi wyrastających z danego punktu-zdarzenia_losowego prowadzącego w efekcie
          do różnych stanów układu stanowiła miarę prawdopodobieństwa.

          Dlatego czyni się zabiegi, w stylu jaki wyżej zaproponował p. (dodawania
          identycznych gałęzi w miarę potrzeby), chyba że znajdzie się... prostsze drzewo.

          Musze przyznać, że osobiście pokładam w tej interpretacji prawdopodobieństwa
          być może równie wielkie nadzieje, jak t0g w energetyce jądrowej, a Vacia w Panu
          Bogu...(i proszę to odczytać bez żadnych negatywnych podtekstów)
          --
          Przy okazji jestem tu winien Vaci przeprosiny, za krytykowanie
          nadstawiania przez nią drugiego policzka. Najzupełniej bezprawne
          - nikt nie ma prawa decydować za inną w pełni dojrzałą osobę o jej postępowaniu
          i jego motywach, a już w najmniejszym stopniu ja nie mam takiego prawa, gdyż w
          istocie sam czynię podobnie wielokrotnie (uważam to przy tym w swoim przypadku
          bardziej za przejaw słabości charakteru niż jakąś formę 'generosity', jaką
          praktykuje - jak mniemam - Vacia)

          • bonobo44 Errata: "pajęczyna Isinga" 14.06.06, 10:33
            jest:

            "Dlatego spontaniczne namagnesowanie w danym kierunku ma to samo nikłe
            prawdopodobieństwo równe pojedynczej konfiguracji 1/N (N-liczba możliwych
            konfiguracji spinów)."

            powinno być:

            "Dlatego spontaniczne namagnesowanie w danym kierunku ma to samo nikłe
            prawdopodobieństwo równe 1/N (N-liczba możliwych konfiguracji spinów), tzn.
            równe PRAWDOPODOBIEŃSTWU KAŻDEJ INNEJ pojedynczej konfiguracji."

            BTW : bonobo na "drzewie Isinga" przypomina raczej pająka (w sieci WEB ;)
            a samo drzewo - pajęczynę
          • vacia Re: Przyklad zastosowania "metody drzewka" 14.06.06, 11:47
            bonobo44 napisał:

            > Przy okazji jestem tu winien Vaci przeprosiny, za krytykowanie
            > nadstawiania przez nią drugiego policzka.

            Jesteś bardzo miły Bonobo, żebym jeszcze mogła zrozumieć co piszesz na temat
            prawdopodobieństwa to byłabym w pełni usatysfakcjonowana :-)
            • bonobo44 Re: Przyklad zastosowania "metody drzewka" 14.06.06, 13:50
              vacia napisała:

              > żebym jeszcze mogła zrozumieć co piszesz na temat
              > prawdopodobieństwa to byłabym w pełni usatysfakcjonowana :-)

              ale to jest naprawdę bardzo proste, Vaciu...
              z Twojego punktu widzenia zakłada, że Boski Tkacz utkał rzeczywistość
              niesprzeczną logicznie, w której prawdopodobieństwo zajścia każdego zdarzenia
              ma logicznie spójne odbicie w tkaninie rzeczywistości, w którą jesteśmy wpleceni
              ze wszystkimi naszymi pragnieniami i uczynkami;

              owa rzeczywistość to barwny kobierzec rociągnięty niczym wielowymiarowy dywan
              perski w czasie i w swoistym "wymiarze" przypadku;
              w tym sensie nasze nieśmiertelne dusze (Twoja - ludzka i moja - bonobia)
              rzeczywiście nie umierają wraz z nami, a trwają wiecznie wkomponowane w ów
              kobierzec wraz ze wszystkimi naszymi pragnieniami i uczynkami, splecione z
              barwnymi wzorami osób nam bliskich nie na wieki, a na zawsze..............
              (ten wieczny kobierzec to jedyne niebo i piekło, jakie stwarzamy sobie sami
              dorzucając od siebie cegiełkę do boskiego dzieła lub wypalając w nim czarną
              dziurę cierpienia, jakie sprawiamy bliskim i dalszym nitkom wplecionym wraz z
              nami w kobierzec)

              pozdrawiam Cię serdecznie,
              8)44

              --
              "Życie człowieka ma kolor jego wyobraźni." - Marek Aureliusz

      • facet123 Re: Metoda "drzewka" jest bardzo dobra i co wiece 14.06.06, 10:05
        > Znow zagadka: jesli bedziemy sumowac dwie kolejne liczby z takiego generatora
        i
        > pozniej, jak nasumujemy juz bardzo wiele, i wykreslimy w postaci histogramu
        (np
        > .
        > w przeziale miedzy 0 a 0,01 - tyle a tyle sum, miedzy 0,01 a 0,02 tyle a
        tyle,
        > i
        > tak dalej, az do przedzialu pomiedzy 1,99 a 2,00), to jaki ksztalt przybierze
        > ten histogram?

        Oczywiście powstanie dzwoniasta krzywa Gausa. Im więcej liczb będziemy sumowac
        tym bardziej gładka będzie krzywa. Wszystko dlatego, że aby otrzymać sumy
        skrajne trzeba trafić albo na obie liczbe bardzo małe, albo obie liczby bardzo
        duże - a takich konfiguracji jest mniej niż mała+duża albo obie średnie.

        • t0g Re: Krzywa Gaussa - owszem, ale dopiero przy 14.06.06, 11:19
          sumowaniu wielu kolejnych liczb przypadkowych. Przy dwoch funkcja rozkładu
          prawdopodobieństwa f(x) dla wartoscie takiej sumy ma kształt idealnego trójkąta
          (rosnie liniowo od 0 w x=0 do maksymalnej wartosci dla x=1, i później liniowo
          maleje do zera dla x=2. Zeby uniknac niejasnosci: funkcja F(x) zdefiniowana jest
          w ten sposob, ze jesli wygenerujemy i posumujemy N par (gdzie N jest bardzo
          wielka liczba), to w rozniczkowym przedziale x, x+dx otrzymamy dN = N*f(x)dx
          takich sum.

          To sie daje pokazać w dośc prosty sposób, prosty, bo nawet ja to zdołałem kiedyś
          udowodnić - tyle, że w tej chwili już nie pamiętam szczegółow i nie potrfiłbym
          tak "z marszu" tutaj zademonstrować.

          Chociaż... chyba jednak potrafiłbym, bo mi swita, jak to mozna zrobic. Rozważmy
          układ dwóch prostopadłych osi współrzędnych, nazwijmy je Y i Z. Teraz
          generujemy dwie liczby losowe z przedzialu zerojedynkowego i nazwijmy je Ry i
          Rz. Potraktujmy je jako współrzędne punktu w ukladzie YZ.

          Teraz rozważmy zbiór takich punktów, dla których suma Ry+Rz ma taka sama wartośc
          x. Punkty te ułożą sie na prostej łaczącej punkt o wsółrzędnej y=x na osi Y, i
          z=x na osi Z. Zatem bedzie to odcinek prostej nachylonej pod kątem -45 stopni do
          osi poziomej.

          Jezeli teraz rozważymy pary liczb, któych suma Ry + Rz = x + dx, to z kolei
          ułóza sie one na odcinku łączacym punkty na osiach y=x+dx i z=x+dx. Obszar
          między tymi odcinkami będzie takim wąskim paskiem.

          Jezeli wygenerujemy bardzo wiele takich par (Ry, Rz), to punkty je
          reprezentujace w naszym układzie wspołrzędnych pokryja równomiernie pole
          kwadratu o bokach 1. Liczby, dla których suma jest w przedziale x. x+dx znajda
          sie w "pasku", o ktorym mowa. Stosunek liczby punktow w "pasku" do całkowitej
          liczby punktów bedzie rowny stosunkowi powierzchni "paska" do calkowitej
          powierzchni kwadratu. No i teraz juz bardzo latwo zobaczyc, ze jak x rośnie od
          zera do 1, to pole powierzchni "paska" liniowo rośnie. Osiąga maksimum, gdy
          pasek łaczy rogi kwadratu o współrzednych (1,1), i od tego momentu liniowo
          maleje do zera.

          Na dobra sprawę, podobny schemat mozna zastosowac dla trzech punktów. Wtedy
          trzeba rozważac nie kwadrat, a sześcian. I zamiast "paska" bedzie "płytka".
          Niestety pole powierzchni figury utworzonej z przecieca kwadratu płaszczyzna o
          równaniu Ry+Rz+Rw = constans to juz jest znacznie trudniejsza filozofia. O ile
          pamietam, otrzymuje sie funkcje, która najpierw składa sie z odcinka paraboli z
          minimum w x=0, pózniej przechodzi ona w odcinek paraboli z maksimum w x=3/2, a
          na koniec ona sie znów "zszywa" z odcinkiem paraboli z minimum w x=3.

          Ta krzywa juz bardziej przypomina Gaussa, niz ten trójkat w poprzednim wypadku,
          ale wciąz jeszcze sie od Gaussa istotnie rózni.

          Ja, swoim zwyczajem, podszedlem do zagadnienia numerycznie i napisalem programik
          generujacy takie rozkłady dla dowolnej liczby sumowanych liczb losowych - no i
          pozniej porównywałem otrzymane wyniki z idealnym Gaussem, po prostu wykreślajac
          punkty i krzywe przy pomocy mojego ulubionego programu "Gnuplot". Już dokadnie
          nie pamiętam, ale chyba gdzieś przy 10 liczbach nie było widac żadnej róznicy.
          Oczywiscie, było to wszystko dla zabawy, niczego wiecej.

          Zeby moc dobrze porównać, to trze batych sum wygenerowac sporo, bo inaczej
          "punkty doświadczalne" bedą miały duży rozrzut statystyczny, co utrudni
          porównanie. Ale dla zwykłego PC-ta wygenerowanie tak z miliona sum to kwestia
          kilku dosłownie sekund. Więc mozna sie pobawic!
      • Gość: Tinstaafl tthere is no such thing as a free lunch IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.06.06, 04:06
        poniewaz t0g uczy statyastyki metoda macierzy gestosci, wypada rozwiazac zagadke
        trzech kubkow kwantowomechanicznie:

        zarowno przed jak i po naszym pierwszym wyborze, funkcje falowe trzech kubkow sa
        taka sama mieszanina jednego stanu "1" i dwoch "0". dopiero po wykonaniu
        doswiadczenia funkcja falowa ukladu kolapsuje do postaci dwoch podobnych funkcji
        (o tej samej gestosci prawdopodobienstwa monety pol "1" i pol "0", a dokladniej
        1/sqrt(2)*("1" + "2")) i jedej o zerowej gestosci prawdopobienstwa monety.

        to troche tak jakby prawdopodobienstwo poczatkowo rozlano po rowno do 3 kubkow,
        a po wykonaniu doswiadczenia przez kuglarza przelalo sie PO ROWNO (bo nasza
        zgadywanka sprzed doswiadczenia nie wnosi zadnej informacji ani nie dokonuje
        zadnej dyskryminacji) do dwoch kubkow. zatem nie ma znaczenia czy zmienimy nasze
        typowanie czy nie.

        tym, ktorzy sadza inaczej polecam uogolnienie zagadnienia na
        przypadek N-->Inf kubkow, z ktorych kuglarz odkrywa N-2. czy bedziecie twierdzic
        ze kubek uprzednio niewytypowany (i nie odkryty) ma N-1 razy wieksze
        prawdopodobienstwo ukrywania monety? to uwidacznia blad
        w rozumowaniu nazywanym przez was drzewkowym.
        wasze p=1/3 traktujecie zbyt powaznie :-) musicie uznac ze wraz z dostarczeniem
        nowej informacji od kuglarza ta liczba przestaje miec znaczenie.

        przynajmniej tak mysle,

        tinstaafl (you-know-who)
      • bonobo44 > Dobra jest tez metoda symulacji komputerowej. 21.06.06, 19:06
        napisał t0g...

        jednak nie tak dobra, jak ta metoda "obiektywizacji" prawdopodobieństwa,
        którą nazywam (za kilkoma ludźmi) "drzewem możliwych światów", a inni nazywają
        ją "techniką drzewka"...

        w metodzie symulacji komputerowej programista nie docenia ("nie zauważa")
        faktu, że przyjmuje domyślnie, iż krupier (komputer) wie, gdzie jest moneta...
        uruchamia generator losowy tylko symulując obie decyzje gracza...

        tymczasem wprowadzenie go na poziomie wyboru kubka przez krupiera
        (komputer) /np. z przerwaniem gry i rozpoczęciem jej od początku, gdy komputer
        wylosuje kubek z monetą/,
        sprowadzi problem strategii przyjętej przez gracza do zerowego poziomu
        istotności (bez znaczenia będzie, czy zmieni on swój wybór czy nie).
        • t0g Re: > Cos chcialem na to odpowiedziec... 22.06.06, 21:13
          ...ale uzmyslowilem soebie, ze wszystkie poprzednie dyskusje z Toba, Bonobo,
          prowadzily naogol do zametu i awantur, wiec juz nic nie powiem.
          • Gość: p. Re: > Cos chcialem na to odpowiedziec... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 21:22
            t0g napisał:

            > ...ale uzmyslowilem soebie, ze wszystkie poprzednie dyskusje z Toba, Bonobo,
            > prowadzily naogol do zametu i awantur, wiec juz nic nie powiem.

            To popros tezerogu podpulkownika picarda, to pyskaty chlopak
            wiec zapewne z checia wyjasni Bonobo gdzie raki zimuja
            ;o)
            • bonobo44 Re: > Cos chcialem na to odpowiedziec... 23.06.06, 08:48
              zupełnie nie rozumiem t0g

              a gdzie tu miejsce na dążenie do powszechnego "oświecenia maluczkich"?

              wszak bonobo nie jest jedynym uczestnikiem tego Forum Naukowego Humorum,
              a to głównie ci inni są niewątpliwie ciekawi rozstrzygnięcia z ust samego
              mistrza suspensu /proszę darować marnemu bonobo tę pewną taką u...ć w
              odpowiedzi na u...ć samego rzeczonego mistrza/*)

              bo no bo sam problem 3ch kubków to nie "bonobomba N" i niewątpliwie istnieje
              racjonalne i interpersonalnie zobiektywizowane rozwiązanie wszystkich jego
              aspektów; chyba, że ma się już taki mętlik w głowie, któremu nie odpowiada
              żadna symulacja komputerowa, a cokolwiek by się odrzekło może oznaczać, że
              wpadło się we własne sidła ;)
              • t0g Re: > Cos chcialem na to odpowiedziec... 23.06.06, 09:32
                bonobo44 napisał:

                > zupełnie nie rozumiem t0g
                >
                > a gdzie tu miejsce na dążenie do powszechnego "oświecenia maluczkich"?
                >

                Wiesz, jestem juz troche zmeczony i mysl o tym, ze wplacze sie w jakas kolejna
                awanture, zupelnie mnie nie pociaga.

                A szanse na to sa, i to bardzo nawet duze, wydaje mi sie - bo Twoj przyjaciel p.
                jest w tej chwili niewatpliwie w "kriozerczym natroju" i przypuszczam, ze jak ja
                tylko coklwiek powiem, to on sie na mnie na nowo rzuci. Wczoraj p. "odkryl", ze
                Picard i ja to jest ta sama osoba, wystepujaca pod dwoma nickami. Chyba ze
                dwadziescia postow popelnil na Forum Swiat, w ktorych mnie "na tej fali"
                wyszydzal na wszelkie mozliwe sposoby. Nie przypuszczam, by mu bitewna werwa
                przeszla po tych postach. Znajac go, moge oczekiwac, ze jak zobaczy, iz znow sie
                'odslaniam", to rzuci sie na mnie z jeszcze wiekszym zapalem.

                W odpowiedzi na Twoje uwagi dotyczace pewnych aspektow numerycznej symulacji ja
                mialbym szereg "kontruwag" - ale, w koncu, istnieje sporo literatury, w ktorej
                sie omawia cala 'filozofie' lezaca u podstaw tej metody komputerowego
                modelowania zjawisk przypadkowych. Wiec co ja bede sie narazal na kolejne ataki
                rozwydrzonego berserkera, skoro kazdy moze sobie poszukac tej literatury i sam
                przeczytac? P. najwyzej wtedy nawyzywa od palantow autorow tych opracowan.
                • bonobo44 Re: > Cos chcialem na to odpowiedziec... 23.06.06, 10:01
                  t0g napisał:

                  > W odpowiedzi na Twoje uwagi dotyczace pewnych aspektow numerycznej symulacji
                  > ja mialbym szereg "kontruwag" - ale, w koncu, istnieje sporo literatury,
                  > w ktorej sie omawia cala 'filozofie' lezaca u podstaw tej metody komputerowego
                  > modelowania zjawisk przypadkowych.


                  Kiedy tu nie o samą technikę modelowania chodzi (nie podważam jej zasadności,
                  gdy chodzi o wartości dydaktyczno-demonstracyjne).

                  Jednak jej użycie każdorazowo wiąże się z przyjęciem takiego algorytmu (miejsc
                  wykorzystania /"inserting"/ generatora liczb losowych), który zakłada uprzednie
                  zrozumienie problemu przez programistę.

                  A w tym konkretnym przykładzie chodzi mianowicie o to, że programista milcząco
                  zakłada, że krupier dokładnie wie, gdzie jest moneta i to całe "nieintuicyjne"
                  clue problemu. Ludzie, którzy odpowiadają "niepoprawnie" na tak postawiony
                  problem, wierzą w to, że jest on od początku do końca losowy (bez "oszustwa"...
                  tymczasem "oszustwo" jest immanentnie zawarte w jednym z kroków realizowanej
                  procedury).

                  Jeżeli natomiast wstawisz generator losowy do ciągu instrukcji opisujących
                  wybór kubka przez krupiera /masz teraz chwilę - zabaw się; gra jest
                  nierozstrzygnięta, gdy krupier wylosuje monetę i powtarza się ją bez wliczania
                  do wyników/, szanse na wylosowanie monety przez gracza staną się 50:50, co
                  wielu osobom może wydawać się czymś zgoła "emazing", bo ich "skorygowana"
                  intuicja błędnie podpowiada im tym razem, że na tym etapie to sposób wyboru
                  kubka przez krupiera jest bez znaczenia. (patrz wyżej intuicje osób
                  wypowiadających się w kwestii "bonobiego bonusa")

                  A to właśnie o ślepych zaułkach wiodącej nas na manowce intuicji traktuje
                  przecież ten Twój wątek.
                  • t0g Re: > Istnieje wiecej, niz jeden sposob numerycz- 23.06.06, 10:26
                    nego podejscia do zagadnienia. Mozna, na przyklad, w ogole nie "zarudniac"
                    generatora liczb losowych. Mozna kazac komputerowi skonstruowac cale drzewko - w
                    wielu wypadkach zrobi on to szybciej, niz czlowiek. A podejscie Monte Carlo to
                    rozni sie od metody "drzewka" tylko w sensie technicznym - tak, jak calkowanie
                    metoda Monte Carlo rozni sie od analitycznego calkowania, czy tez calkowania
                    metoda sumowania pol malych skonczonych elementow.
                  • t0g Re: >PS: Przepraszam, ja juz musze pilnie do wyra 23.06.06, 10:26
                    Dobrego dnia!
                    • Gość: p. Re: >PS: Przepraszam, ja juz musze pilnie do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 10:57
                      t0g napisał:

                      > Dobrego dnia!

                      To obudz Picarda niech Ci da zmiane do naszej 16-tej
                      ;o))
    • bonobo44 Los polskiego hydraulika 8) 14.06.06, 11:19
      Tym razem dla odmiany utrzymana w podobnym duchu zagadka
      bardziej "hydrauliczna" niż probabilistyczna, chociaż z racji wielkiej
      popularności naszych przedstawicieli tego zawodu w Europie (mam na myśli rzecz
      jasna hydraulików, a nie polskich specjalistów od teorii prawdopodobieństwa)
      również trudno jej odmówić zabarwienia "losowego" ;)

      Oto jej treść:

      Ciecz płynie kolejno przez dwie rury, z których druga ma większą średnicę.
      Czy w rurze o przekroju mniejszym ciecz płynie szybciej i w związku z tym w
      tej rurze (I) panuje mniejsze czy też większe ciśnienie, niż w tej o przekroju
      większym (II), czy też jest na odwrót?

      .................._____________
      ________

      I -------------> II
      ________
      .................._____________


      --
      „Gdybym był znów młody i miał sobie wybrać zawód, nie próbowałbym zostać
      naukowcem ani uczonym, ani nauczycielem. Wolałbym być raczej hydraulikiem lub
      domokrążcą w nadziei zdobycia tej skromnej cząstki niezależności, jaką osiągnąć
      można we współczesnym świecie.” - Albert Einstein 8)
      • vxy ja w kwestii formalnej 14.06.06, 11:59
        O jakie ciśnienie pytasz: statyczne, dynamiczne, całkowite?
        Rozumiem też, że nie ma mowy o przepływach naddźwiękowych.
        • bonobo44 Re: ja w kwestii formalnej 14.06.06, 13:35
          przecież pytam o prędkość i ciśnienie,
          tzn. o ciśnienie statyczne p wywierane na ścianki rur
          (ważne coby ich nie rozerwało ;)

          ciśnienie dynamiczne cieczy:
          pd=d*v*v/2 - d-gęstość cieczy (niech d=1), v -prędkość cieczy
          P=p+pd - ciśnienie całkowite

          dobre uzupełnienie: jakie jest ciśnienie całkowite?

          powiedzmy: idealna ciecz nieściśliwa, a przepływ
          bezwirowy, stacjonarny (laminarny)

          widzę, vxy, że znasz sprawę na wylot - daj wcześniej szansę
          intuicji innych użytkowników forum (w stylu jaki zaproponował t0g)
          i ponieważ odezwę się dopiero za kilka dni, to może zechcesz przejąć
          sterowanie problemem przepływu cieczy?
    • Gość: you-know-who Inny problem strategii: prawdziwy eksperyment IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.06.06, 04:42
      zrobiono na ludziach i zwierzetach (nie zapamietalem jaki gatunek, pewnie
      szczury) takie doswiadczenie:

      mogly nacisnac guzik ktory powodowal wydawanie smakolykow z p=1/3 i drugi,
      ktory wydawal je z p=2/3.

      jaka strategie (wzgledna czestosc naciskania guzikow) obraly szczury? a ludzie?

      dla ulatwienia dodam, ze zwierzeta lepsza.

    • tiges_wiz no to moja zagadka :) 22.06.06, 15:23
      Po jeziorku plywa sobie lodka z czlowiekiem i kamieniem ...
      w pewnym momencie czlowiek wyrzuca kamien za burte. Co sie stanie z poziomem wody?
      a) spadnie
      b) podniesie sie
      c) pozostanie bez zmian
      • Gość: p Re: no to moja zagadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 16:56
        tiges_wiz napisał:

        > Po jeziorku plywa sobie lodka z czlowiekiem i kamieniem ...
        > w pewnym momencie czlowiek wyrzuca kamien za burte. Co sie stanie z poziomem
        > wody?
        > a) spadnie
        > b) podniesie sie
        > c) pozostanie bez zmian

        Z poziomem wody wzgledem czego ?
        Dna jeziorka ?
        Burty statku ?
        • tiges_wiz Re: no to moja zagadka :) 22.06.06, 20:54
          zgledem dna jeziorka oczywiscie :P
          • Gość: p. Re: no to moja zagadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 21:16
            tiges_wiz napisał:

            > zgledem dna jeziorka oczywiscie :P

            Jak tak to wynik bedzie zalezny od fazy Ksiezyca. ;o)
            • Gość: you-know-who Re: no to moja zagadka :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.06.06, 07:35
              > Jak tak to wynik bedzie zalezny od fazy Ksiezyca. ;o)

              nie bedzie.

              poziom wody oczywiscie opadnie.
              znowu, pomaga przejscie do granicy nieskonczonej gestosci kamienia
              • tiges_wiz Re: no to moja zagadka :) 23.06.06, 09:47
                Kamien w lodce wypiera tyle wody ile wazy, a w wodzie tyle ile ma objetosci.
                czyli napewno poziom wody sie nie podniesie, ale na 99.9% przypadkow opadnie.
                ta reszta to jakies "kamienie" ze styropianiu i pumeksu ;) wtedy poziom wody sie
                nie zmieni, a "kamien" bedzie plywal wypierajac zawsze tyle wody ile wazy.
              • Gość: p. Re: no to moja zagadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.06, 11:27
                Gość portalu: you-know-who napisał(a):

                > > Jak tak to wynik bedzie zalezny od fazy Ksiezyca. ;o)
                >
                > nie bedzie.
                >
                > poziom wody oczywiscie opadnie.
                > znowu, pomaga przejscie do granicy nieskonczonej gestosci kamienia

                Nie bardzo pomaga ;o)

                W tej granicy to dno pod kamieniem moze sie gleboko zapasc
                i poziom wody wzgledem dna moze znaczaco wzrosnac
                ;o)

                W zasadzie to bylby ciekawy problem przy jakiej getosci
                kamienia jego upadek na dno spowodowalny takie odksztalcenie dna
                iz poziom wody w jeziorku wzgledem najnizszego punktu dna pozostalby staly.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka